Witam. Mam 25 lat,narzeczonego, jestesmy razem 6 lat.
Czegoś mi w związku brakuje, uwagi, czułości czasami wręcz czuje się samotna. Mówiłam mu o tej samotności, to powiedział że mi się coś dzieje, więc zakończyłam rozmowę. To wszystko przyczyniło się do tego, że zdradziłam swojego narzeczonego z... żonatym facetem.
Poznaliśmy się na grillu, u wspólnych znajomych 2 lata temu, zaczelismy pisac ze soba po tym grilu na portalu społecznościowym, proponował spotkanie ja sie z poczatku nie zgodziłam, powiedziałam zebysmy zostali na tym etapie na którym jestesmy, nie naciskał. Ale po kilku miesiącach znowu się odezwał, i tym razem przyjęłam zaproszenie na spotkanie. Podobał mi sie wizualnie jak cholera. Umówiliśmy się, układ był jasny, mieliśmy spędzić czas miło w swoim towarzystwie, niekoniecznie seks, nie naciskał, powiedział jak chcesz, seks nie musi wchodzić w grę. Otwarcie powiedział ze nic poza spędzaniem czasu w jego towarzystwie nie moze mi zaproponować, bo .. ma żonę. Nie planuje jej zostawiać, odchodzić od niej, od początku to zaznaczył, stwierdził że potrafi oddzielic seks/ spotkanie ze mna od prywatnego zycia.
Ja również niczego od niego nie oczekuje, czuje sie przy nim kobietą, jak tak na mnie patrzy swoim wzrokiem, usmiecha sie, trzyma mnie za rękę, razem sie smiejemy, razem spedzamy wspolnie czas, podoba mi się to. widzielismy się raz w tygodniu, nie naciskał na seks, powiedział ze możemy tylko porozmawiać, i spedzic miło czas, no ale jednak.. doszło to seksu, krótko bo krótko, całość trwała może 2 minuty, szybko doszedł.
od spotkania mineło 3 dni, zadne z nas jak narazie sie nie odezwało, ale jak wracalismy z powrotem, powiedział ze sie zgadamy jeszcze, ze za tydzien bedzie tutaj jeszcze w mojej miejscowości, wiec mozemy sie spotkać.
Zaznaczam niczego nie oczekuje, on nic poza swoim towarzystwem zaproponowac mi nie moze, a ja .. chciałabym sie jeszcze spotkać.
Jestem ciekawa czy sie odezwie, bije sie z myslami, mam ochote napisac do niego i zapytac o to spotkanie następne.
Co myslicie o całej sytuacji? Co robić?
Dziękuję za wszystkie odpowiedzi. pozdrawiam, aldona.
Podobne tematy
Poszłas na skróty, bo nie chciało Ci się ruszyc tyłka sprzed komputera, żeby coś zrobic dla swojego związku i jakich rad oczekujesz?
Mamy Cię pochwalic, pozalowac?
Masz 2 wyjścia:
1. zostawic żonatego i nic nie mówic chłopakowi
2. zostawic ich obu, ponieważ seks i poważne związki są dla dorosłych, którzy panują nas swoimi popędami.
Nie oczekuje pochwały, bo wiem że to co robię jest chore. Zwyczajnie, miałam potrzebe sie wygadać.
Dobrze Ci radze, nie wchodź w to głębiej. Nie pakuj się w takie rzeczy, bo będzie tylko gorzej.
I tak dużo złego już narobiłaś - skrzywdziłaś dwie osoby: swojego narzeczonego i żonę tego gościa.
Może i było Ci fajnie przez chwilę, ale uwierz mi, takie rzeczy nie kończą się dobrze.
Przerwij to, nim zabrniesz za daleko.
I nawet nie zastanawiaj się, która drogę wybrać....
Nie oczekuje pochwały, bo wiem że to co robię jest chore. Zwyczajnie, miałam potrzebe sie wygadać.
Dobrze ,że zdajesz sobie choć z tego sprawę ![]()
Zatem należałoby zakończyć tę zabawę i tak nic z tego dobrego nie wyniknie.
niezle, oszukac narzeczonego dla 2 - minutowego seksu....
Nie oczekuje pochwały, bo wiem że to co robię jest chore. Zwyczajnie, miałam potrzebe sie wygadać.
Z całą pewnością nikt nie zamierza Cie chwalić.
To że zdradziłaś narzeczonego to jedno świństwo ale ze zrobiłas to z żonatym facetem to świadczy tylko o Tobie i to nie najlepiej.
Piszesz że chciałabyś sie jeszcze spotkać że bijesz się z myslami czy się odezwie i że sama masz ochotę napisac i zaproponować spotkanie! toż to jakiś żart! kobieto!
Pomijając fakt że masz narzeczonego czyli jestes po zareczynach i pchasz sie żonatemu facetowi do łóżka bo tylko o to chodzi bo dobrze wiesz ze niczego innego od niego nie dostaniesz to chora sytuacja.
Spójrz w lustro popatrz na siebie i zastanów sie nad sobą bo świadomie i z premedytacją niszczysz zycie kilku osobom!
Nie wiem skąd biorą sie takie kobiety jak ty naprawdę nie wiem! Jest tylu samotnych mężczyzn ale taki zakazany owoc najlepiej smakuje!
Po prostu ręce opadają.....
czesc Aldona.wyobraź sobie ze czyta to twoj chlopak...na pewno nie podalas prawdziwego imienia wiec sie by nie domyslil...ale powiedzmy ze czyta to i sie zczail ze to ty.jak mozesz teraz trwac w zwiazku z chlopakiem i normalnie rozmawiac?nie czujesz sie gorsza od niego?nie czujesz tego ze on nie zasluzyl na to wszystko?moze czas zaczac umiec rozmawiac ze soba...o tym co dzieje sie w tobie ze tak podchodzisz do sprawy???warto wygadac sie osobie z ktora sie jest bo tak buduje sie relacje.jesli tego nie ma nie ma fundamentow tego typu ze wspiera jeden drugiego...wtedy nie czuje sie bezpieczenstwa!!!a jak tego nie wtedy kobieta szuka innego wsparcia.czasu nie cofniesz ale masz dwa wyjscia powiedziec to chlopakowi bo nie wybaczysz sobie tego co zrobilas...a kiedys to i tak wyjdzie bo nie ma zdrady idealnej...malo tego zrobilas to z zonatym facetem ktory ma wlasne zycie a dla niego to tylko przygoda bo on nie odejdzie od zony dla ciebie.gdzie ty masz rozum???jest o wiele starszy od ciebie i na etapie rozwoju gdzie ty do tego dobrniesz za kilka dlugich lat...stalo sie czasu nie cofniesz ale mi sie wydaje ze zrobilas cos czego nie da sie wybaczyc...wiem bo sam doswiadczylem wielu przykrosci z strony kobiety...a jkich to ty nawet nie wiesz.i powiem ci jedno jako facet ktory wie co sie czuje...obys ty tez poczula jak to jest...oczka sie otworza troszke szerzej.
Aldona
Czego Ci brakowało, że upadłaś aż tak nisko? Masz narzeczonego, jesteście razem 6 lat i wygodniej było pójść do łóżka z jakimś panem 2 minuty, który oszukuje swoją żonę, niż pogadać z narzeczonym?
Byłam zdradzona, dowiedziałam się o tym niedawno. A z tym facetem byłam 7 lat. Nawet nie wiesz, co się wtedy czuje, gdy dowiadujesz się, że ukochana osoba tak Cię załatwiła.
Wycofaj się z tego natychmiast, bo takie układy zawsze kończą się źle. Pogadaj z narzeczonym, jeśli go kochasz, pogadaj o związku o tym, czego Ci brakuje i nie mów o zdradzie. Czego oczy nie widzą, sercu nie żal.
A jeśli go nie kochasz, rozstań się z nim. On ma szansę znaleźć jeszcze kogoś, kto go nie oszuka, a Ty może w tym czasie zrozumiesz, czego chcesz od życia, bo na razie chyba dobrze tego nie wiesz.
Ściskam
s
Oczywiście bezsprzecznie zrobiłaś rzecz bardzo bardzo BARDZO złą. Nikt nie pochwala zdrady, bo po co być z kimś w związku z założenia monogamicznym, jeżeli jest się gotowym na zdradę?! Ale wierzę, że nie zrobiłaś tego ot tak, żeby było w życiu ciekawiej, tylko naprawdę czułaś się samotna. Szkoda, że z reguły faceci, którym sygnalizujemy, że pojawiły się pewne problemy w związku, bagatelizują je. To sprawia, że same czujemy się bagatelizowane.
Ale oczywiście zdrada to nie wyjście. Brnięcie w romans z żonatym kolesiem przyniesie Ci tylko ból i wyrzuty sumienia. Chcesz tego?
Ciągnie mnie do tego faceta, mega przystojny, wykształcony etc. Czuję się przy nim wyjątkowo!?? śmiesznie to brzmi, ale tak się czuje.
Mam chaos w głowie.
I co najgorsze: ja o nim myślę, on siedzi w mojej głowie.
Dziękuje za wszystkie odpowiedzi.
Masz rację - brzmi to śmiesznie. A twoje zachowanie jest zwyczajnie żałosne.
Zdradzać narzeczonego z żonatym facetem? Toż to jakieś kpiny...
Masz rację - brzmi to śmiesznie. A twoje zachowanie jest zwyczajnie żałosne.
Zdradzać narzeczonego z żonatym facetem? Toż to jakieś kpiny...
Owszem kpiny, ale jakże częste.
dla mnie to jet po prostu chore, jeśli Ci Twój facet nie odpowiada po co to ciągniesz? .. po co zdradzać spotykać się na boku z innymi? zerwij z Nim i będzies zmogla spotykac się z dowolnymi nawet 2 razy na dzień tylko daj chłopakowi spokój
..
Jeśli Cię do niego ciągnie, to rozstań się z narzeczonym i gódź się na układ, jaki zaproponował Ci ten nowy facet... jak dla mnie finał czegoś takiego można łatwo przewidzieć, pewnie zostaniesz sama.
To umoralnianie Cie przez wszystkich i tak pewnie nic nie pomoże, bo zrobisz swoje. Nie odzywaj się pierwsza, to trochę upokarzające, ze przez dwie minuty poczułaś.... przyjemność a teraz dzwonisz do niego po więcej.
Swoja droga... warto dla tych 2 minut??? jak już, to znajdź sobie długodystansowca, zaspokoi Twoje potrzeby i a nóż będzie wolny.
czytam te posty i tak się zastanawiam.. spokojnie z 80 % udzielających się osób potępia zdradę , jest nią zniesmaczona i wjeżdża na osobę, która dopuściła się skoku w bok.
ja nie twierdzę , w żadnym wypadku , ze zdrada jest czymś chlubnym i godnym pochwał , ale też nie rozumiem wzburzenia do tego stopnia. jakby udzielały się tu tylko osoby , których najgorszym występkiem w związku było co najwyżej obejrzenie filmu porno w tajemnicy przed partnerem. żeby nikt mnie źle nie zrozumiał - nie uważam , że zdrada jest nieodłącznym elementem każdego związku i każdy się jej dopuszcza , ale luuuudzie , trochę zrozumienia. każdy ma swoje słabości , gorsze momenty , czasem schodzi na złą drogę. świat jest pełen pokus, a każdy popełnia błędy. na tym polega życie. jeden będzie znęcał się fizycznie nad partnerem , inny będzie go oszukiwał nawet w najdrobniejszych sprawach , a jeszcze inny zdradzał . nikt nie jest idealny. i żaden związek idealny także nie jest.
a podejrzewam , że większość osób , która tu pisze i żali się chyba nie robi tego bez powodu. i na pewno ma wyrzuty sumienia z powodu tego co zrobiła. więc dodatkowe dowalanie jej chyba mija się z celem. ja wiem , że każdy ma swoje zdanie , które ma prawo wyrazić , ale można by się przy okazji wykazać odrobiną empatii , współczucia i zrobić to w delikatniejszy sposób. bo czyn do jakiego dana osoba się posunęła nie robi z niej od razu potwora wyssanego doszczętnie z uczuć.
a wracając do tematu. czytając Twój wątek , Aldono , odnosiłam wrażenie , że jakoś gubiła się w nim osoba Twojego narzeczonego. pisałaś o koledze i z każdym słowem wyczuwało się , że widzisz w Nim kogoś wyjątkowego. że nie jest Ci obojętny. zastanowiłabym się czy Twój narzeczony powinien wciąż nim być . zależy Ci na Nim ? może to jednak nie to ? rozumiem, że bycie z kolegą nie wchodzi w grę , ale przecież ani On , ani Twój narzeczony nie są jedynymi facetami na tej planecie. może należałoby wyciągnąć wnioski z przygody z kolegą ; i zastanowić się nad dalszym byciem z narzeczonym i ciągnięciem znajomości z żonatym kolegą. może w związku już się coś wypaliło , a zdrada jest znakiem , że nalezałoby coś zmienić ? tylko niekoniecznie kontynuując romans , bo to raczej do niczego dobrego nie prowadzi. nie , żebym namawiała do zakończenia sześcioletniego związku , ale czytając Twój wątek jakoś nie wyczułam tej więzi między Tobą a narzeczonym. mogę się oczywiście mylić - nie jest łatwo zrozumieć czyjś problem na podstawie kilku krótkich informacji. opisałam jedynie swój punkt widzenia. pozdrawiam.
Ciągnie mnie do tego faceta, mega przystojny, wykształcony etc. Czuję się przy nim wyjątkowo!?? śmiesznie to brzmi, ale tak się czuje.
Mam chaos w głowie.
I co najgorsze: ja o nim myślę, on siedzi w mojej głowie.
Dziękuje za wszystkie odpowiedzi.
Przy wymienianiu jego jakże wspaniałych cech zapomniałas o najwazniejszym Ż O N A T Y !!!
Raczej nie zapomniałaś po prostu nic cie to nie obchodzi a z drugiej strony sama kogos masz.
19 2012-07-08 23:35:25 Ostatnio edytowany przez betheone (2012-07-08 23:37:53)
czytam te posty i tak się zastanawiam.. spokojnie z 80 % udzielających się osób potępia zdradę , jest nią zniesmaczona i wjeżdża na osobę, która dopuściła się skoku w bok.
ja nie twierdzę , w żadnym wypadku , ze zdrada jest czymś chlubnym i godnym pochwał , ale też nie rozumiem wzburzenia do tego stopnia. jakby udzielały się tu tylko osoby , których najgorszym występkiem w związku było co najwyżej obejrzenie filmu porno w tajemnicy przed partnerem. żeby nikt mnie źle nie zrozumiał - nie uważam , że zdrada jest nieodłącznym elementem każdego związku i każdy się jej dopuszcza , ale luuuudzie , trochę zrozumienia. każdy ma swoje słabości , gorsze momenty , czasem schodzi na złą drogę. świat jest pełen pokus, a każdy popełnia błędy. na tym polega życie. jeden będzie znęcał się fizycznie nad partnerem , inny będzie go oszukiwał nawet w najdrobniejszych sprawach , a jeszcze inny zdradzał . nikt nie jest idealny. i żaden związek idealny także nie jest.
a podejrzewam , że większość osób , która tu pisze i żali się chyba nie robi tego bez powodu. i na pewno ma wyrzuty sumienia z powodu tego co zrobiła. więc dodatkowe dowalanie jej chyba mija się z celem. ja wiem , że każdy ma swoje zdanie , które ma prawo wyrazić , ale można by się przy okazji wykazać odrobiną empatii , współczucia i zrobić to w delikatniejszy sposób. bo czyn do jakiego dana osoba się posunęła nie robi z niej od razu potwora wyssanego doszczętnie z uczuć.
Moim zdaniem (nie chcę się kłócić) sądzisz tak, bo sama masz coś za uszami . Ot Twój temat wcześniejszy. KAŻDY ma prawo do wyrażania własnej opinii, nasza opinia jest taka, że niekoniecznie podoba Nam się zachowanie autorki i tyle. Jej to może zwisać, być obojętne, ale mamy prawo wyrażać swoją opinię. Ty również . Po to jest forum żeby udzielać rad, ale i też się użalić to normalne, a ludzi idealnych nie ma...a nikt tutaj nikogo z forum nie robi potwora po to forum jest żeby nawzajem się wspierać, ale też czasem otworzyć komuś oczy.
Shantee napisał/a:czytam te posty i tak się zastanawiam.. spokojnie z 80 % udzielających się osób potępia zdradę , jest nią zniesmaczona i wjeżdża na osobę, która dopuściła się skoku w bok.
ja nie twierdzę , w żadnym wypadku , ze zdrada jest czymś chlubnym i godnym pochwał , ale też nie rozumiem wzburzenia do tego stopnia. jakby udzielały się tu tylko osoby , których najgorszym występkiem w związku było co najwyżej obejrzenie filmu porno w tajemnicy przed partnerem. żeby nikt mnie źle nie zrozumiał - nie uważam , że zdrada jest nieodłącznym elementem każdego związku i każdy się jej dopuszcza , ale luuuudzie , trochę zrozumienia. każdy ma swoje słabości , gorsze momenty , czasem schodzi na złą drogę. świat jest pełen pokus, a każdy popełnia błędy. na tym polega życie. jeden będzie znęcał się fizycznie nad partnerem , inny będzie go oszukiwał nawet w najdrobniejszych sprawach , a jeszcze inny zdradzał . nikt nie jest idealny. i żaden związek idealny także nie jest.
a podejrzewam , że większość osób , która tu pisze i żali się chyba nie robi tego bez powodu. i na pewno ma wyrzuty sumienia z powodu tego co zrobiła. więc dodatkowe dowalanie jej chyba mija się z celem. ja wiem , że każdy ma swoje zdanie , które ma prawo wyrazić , ale można by się przy okazji wykazać odrobiną empatii , współczucia i zrobić to w delikatniejszy sposób. bo czyn do jakiego dana osoba się posunęła nie robi z niej od razu potwora wyssanego doszczętnie z uczuć.
Moim zdaniem (nie chcę się kłócić) sądzisz tak, bo sama masz coś za uszami . Ot Twój temat wcześniejszy. KAŻDY ma prawo do wyrażania własnej opinii, nasza opinia jest taka, że niekoniecznie podoba Nam się zachowanie autorki i tyle. Jej to może zwisać, być obojętne, ale mamy prawo wyrażać swoją opinię. Ty również . Po to jest forum żeby udzielać rad, ale i też się użalić to normalne, a ludzi idealnych nie ma...a nikt tutaj nikogo z forum nie robi potwora po to forum jest żeby nawzajem się wspierać, ale też czasem otworzyć komuś oczy.
nie bardzo rozumiem , co ma do tego wszystkiego sytuacja w jakiej się obecnie znajduję. jasne , na pewno w jakimś stopniu mogę identyfikować się z autorką , ale to nie ma w ogóle związku z tym co chciałam przekazać w swoim poście. chodziło mi o zwykłą ludzką empatię , trochę wyrozumiałości. wyrażenie własnego zdania - tak , o to właśnie chodzi na forum , ale różne poglądy można w różny sposób przedstawić. a mi chodzi o te bezwzględne potępianie autorki , w niejednokrotnie przykry sposób. a ta osoba , jak już wspomniałam, pomimo tego co zrobiła wciąż ma uczucia. jeden opinią obcych ludzi z forum się nie przejmie, a drugi zdołuje się jeszcze bardziej. a chyba nie o to chodzi , żeby kogoś i tak czującego się źle jeszcze dobić. pozdrawiam ![]()
a nikt tutaj nikogo z forum nie robi potwora po to forum jest żeby nawzajem się wspierać, ale też czasem otworzyć komuś oczy.
Wyobraź sobie że alkoholik idzie na spotkanie AA i mówi:"Chleję dzień w dzień... biję żonę... bachory mnie nie obchodzą... do roboty nie chcę..."
A z sali: "To chore! Jesteś beznadziejny! Co za oferma życiowa! Jesteś żałosny! Degenerat!"
Myślisz, że otworzą mu się oczy?
Przerażające są wypowiedzi (pod tytułem "zdrada nic strasznego") co niektórych osób...
"wiało nudą w związku, więc zdradziłam", "wyjechał i spotkałam byłego, więc zdradziłam" itd., itp.
Do tego dorabianie sobie jakichś infantylnych ideologii, wybielanie się na siłę i wbrew logice, usprawiedliwianie się na wszelkie irracjonalne sposoby.
Myślę, że tak niedojrzałe osoby powinny oprzeć się presji społeczeństwa, że muszą mieć chłopaka/ dziewczynę czy męża/żonę, i pomyśleć raczej o jakiejś innej opcji - ot, choćby poliamoryści, o których ostatnio był wątek na forum, dla takich osób byłby znacznie lepszym rozwiązaniem.
Autorko- lepiej się z tego wycofaj, dla swojego dobra. Uświadom sobie, że dla niego będziesz tylko podtekstem seksualnym. Ty jesteś zafascynowana jego osobą, dla ciebie to coś więcej niż seks.. ale nigdy nie będziecie ze sobą.. więc po co skazywać się na cierpienie? A jeśli zdrada wyjdzie na jaw to skażecie na cierpienie dodatkowo kilka osób... nie warto
24 2012-07-09 16:47:41 Ostatnio edytowany przez aldona123 (2012-07-09 17:01:08)
Wiem ze zle zrobiłam, wiem ze zle robie!!! wiem to, ale niekiedy cos jest silniejsze od nas, i mimo tego ze czegos nie chcemy robimy to. Tak bylo w moim przypadku.
Owszem jestem nim zafascynowana, duzo w zyciu osiagnał, obejmuje wysokie stanowisko, to mi bardzo zafascynowało,( mądry, oczytany etc.., zazdrość mnie ściska)a do tego przystojny, ale zdaje sobie sprawe ze to tutaj chodzi tylko seks. On sam to zapowiedział, ze nic nie moze mi zaoferowac, prócz spedzenia kilku chwil w jego towarzystwie. Ja się zgodziłam,i mam to na uwadze ze chodzi tylko i wyłącznie o seks!!
Nie moge sobiie z ta ochota poradzic, doszło do tego ze wysłałam mu smsa ze licze na powtórkę, i jak będzie bliżej terminu o tórym mi mówił to zadzwonie do niego.
Nie odpisał na to nic, ale po cichu licze ze sie spotkamy.
Szlak by mnie trafił!!! nigdy sie czegos takiego po sobie nie spodziewała, to jest silniejsze odemnie.....
Nie radze sobie z tym, bijcie mnie, wyzywajcie, nic mi to nie pomoze, ciezko przemowic do mojego rozumu, ja jestem jakos zwierzeco napalona na niego, i akurat w tej sytuacji rozum gdzies wyparował, nie ma, nia mam rozumu, zdaje sobie z tego sprawę, i co ? nic, nic to nie zmienia, jak miałam na niego ochotę tak mam.
Zdradziłaś, nie Ty pierwsza, nie ostatnia.
Fascynuje mnie jednak częste tłumaczenie osób zdradzających. A to "nie wiedziałam, co robię", a to "pogubiłam się", a to Twoje twierdzenie, że:
(...)niekiedy cos jest silniejsze od nas, i mimo tego ze czegos nie chcemy robimy to. (...)
Z Twych tłumaczeń wynika, że to nie Ty decydujesz o swoim zachowaniu. Fascynujące tłumaczenie, bo... nieprawdziwe.
no ale jednak.. doszło to seksu, krótko bo krótko, całość trwała może 2 minuty, szybko doszedł.
No, no to sobie ogiera przygruchałaś
biznes jak ta lala. Jak już koniecznie musisz mieć coś w rezerwie no to niech będzie to ktoś z wyższej półki bo 2 minutowy kochanek to obciach.
Aldona,bądź uczciwa i odejdź od narzeczonego.Nie nadajesz się na tym etapie na żonę.Powiedz swojemu chłopakowi co zrobiłaś.Po prostu bądź uczciwa.Do pana od AA[i od wakacyjnych namiętności]-alkoholik,który idzie na terapię,ma świadomość,że musi przestać pić,bo umrze.Idzie na terapię,bo wie,że źle robi,chce ratować siebie i rodzinę.Nikt go nie krytykuje.Aldona chciała się dowiedzieć,jakie jest nasze zdanie,to się dowiedziała.Człowiek zdradzający niszczy drugiego człowieka.Aldono,jesteś na tej drodze.Myślisz tylko o sobie,masz gdzieś uczucia innych.
Kobieto, no nie potrafię tego zrozumieć. Zamiast jakoś naprawić wasz związek. To zdradziłaś swojego faceta i to jeszcze z żonatym mężczyzną.. ręce opadają. Szkoda mi tego twojego chłopaka. A nie pomyślałaś o żonie tego twojego kochanka(bo inaczej nie idzie go nazwać)przecież jesteś kobieta więc postaw się na jej miejscu chciała byś żeby twój facet Cię zdradzał? Wyobraź sobie, że mój chłopak pracuję za granicą i widzimy się co ok. 2 miesiące i nigdy mi przez myśl nie przeszło, żeby go zdradzić, a uwierz, że często czuje się samotna. Moim zdaniem osoba zdradzająca swojego partnera, nie jest dość dojrzała do związku. Nie chcesz z nim być, nie kochasz go to odejdź od niego. Zapewniam Cię, że znalazł by sobie kobietę bardziej odpowiednią. Zgadzam się z moją przedmówczynią wyznaj mu prawdę.
Chyba nie pozostaje nic innego jak życzyć autorce, by ona również była w przyszłości zdradzana. Tylko wtedy nie narzekaj i przypomnij sobie o tym co Ty robiłaś w przeszłości. Będzie "po równo".
Przeraża mnie tłumaczenie zdrady. Tłumaczenie i oskarżanie tych, którym się to nie podoba. Powiem więc w swoim imieniu. Tak, piętnuję zdradę, bo padłam jej ofiarą. Nie ma w życiu nic gorszego niż dowiedzieć się, że ukochana osoba, mimo deklaracji (w moim wypadku 7 lat razem i snuciu planów o ślubie) idzie do łóżka z kimś innym. Człowiek zdradzony czuje się oszukany, wzgardzony i zdeptany. Kiedy się dowidziała, miałam wrażenie, że ktoś butem depcze mi krtań.
A poza tym jest jeszcze coś: z gęby nie robi się cholewy. Jeśli jesteś z kimś, a zamierzasz skakać na boki, to uprzedź. Może tej osobie będzie odpowiadał taki układ i wszystko będzie OK. Ale jeśli decydujesz się na związek i ustalacie pewne zasady, a Ty je łamiesz, to sorry...
PS Tłumaczenie pogubiłam się bardzo mnie bawi. Notabene tłumaczył się tak mój były, który dla niezorientowanych w temacie zdradził i zrobił dziecko innej. Więc odpowiem tak jak powiedziałam temu gnojowi: Pogubić to się można w przejściu podziemnym.
No i panią Aldonkę chyba zatkało..
to Pan musiał się jakoś specjalnie wykazać w te dwie minuty, skoro tak się nie możesz mu oprzeć... i jeszcze piszesz do niego smsy... wszystko Ci się poprzewracało w głowie, dziewczyno
A może autorce w cale nie chodzi o seks, tylko o:
duzo w zyciu osiagnał, obejmuje wysokie stanowisko, to mi bardzo zafascynowało
Może Aldona ma jakieś korzyści z tych spotkań ($$$)
, tylko się nie chce przyznać. W takim wypadku 2minutowy kochanek, to idealny kochanek.
betheone napisał/a:Shantee napisał/a:czytam te posty i tak się zastanawiam.. spokojnie z 80 % udzielających się osób potępia zdradę , jest nią zniesmaczona i wjeżdża na osobę, która dopuściła się skoku w bok.
ja nie twierdzę , w żadnym wypadku , ze zdrada jest czymś chlubnym i godnym pochwał , ale też nie rozumiem wzburzenia do tego stopnia. jakby udzielały się tu tylko osoby , których najgorszym występkiem w związku było co najwyżej obejrzenie filmu porno w tajemnicy przed partnerem. żeby nikt mnie źle nie zrozumiał - nie uważam , że zdrada jest nieodłącznym elementem każdego związku i każdy się jej dopuszcza , ale luuuudzie , trochę zrozumienia. każdy ma swoje słabości , gorsze momenty , czasem schodzi na złą drogę. świat jest pełen pokus, a każdy popełnia błędy. na tym polega życie. jeden będzie znęcał się fizycznie nad partnerem , inny będzie go oszukiwał nawet w najdrobniejszych sprawach , a jeszcze inny zdradzał . nikt nie jest idealny. i żaden związek idealny także nie jest.
a podejrzewam , że większość osób , która tu pisze i żali się chyba nie robi tego bez powodu. i na pewno ma wyrzuty sumienia z powodu tego co zrobiła. więc dodatkowe dowalanie jej chyba mija się z celem. ja wiem , że każdy ma swoje zdanie , które ma prawo wyrazić , ale można by się przy okazji wykazać odrobiną empatii , współczucia i zrobić to w delikatniejszy sposób. bo czyn do jakiego dana osoba się posunęła nie robi z niej od razu potwora wyssanego doszczętnie z uczuć.
Moim zdaniem (nie chcę się kłócić) sądzisz tak, bo sama masz coś za uszami . Ot Twój temat wcześniejszy. KAŻDY ma prawo do wyrażania własnej opinii, nasza opinia jest taka, że niekoniecznie podoba Nam się zachowanie autorki i tyle. Jej to może zwisać, być obojętne, ale mamy prawo wyrażać swoją opinię. Ty również . Po to jest forum żeby udzielać rad, ale i też się użalić to normalne, a ludzi idealnych nie ma...a nikt tutaj nikogo z forum nie robi potwora po to forum jest żeby nawzajem się wspierać, ale też czasem otworzyć komuś oczy.
nie bardzo rozumiem , co ma do tego wszystkiego sytuacja w jakiej się obecnie znajduję. jasne , na pewno w jakimś stopniu mogę identyfikować się z autorką , ale to nie ma w ogóle związku z tym co chciałam przekazać w swoim poście. chodziło mi o zwykłą ludzką empatię , trochę wyrozumiałości. wyrażenie własnego zdania - tak , o to właśnie chodzi na forum , ale różne poglądy można w różny sposób przedstawić. a mi chodzi o te bezwzględne potępianie autorki , w niejednokrotnie przykry sposób. a ta osoba , jak już wspomniałam, pomimo tego co zrobiła wciąż ma uczucia. jeden opinią obcych ludzi z forum się nie przejmie, a drugi zdołuje się jeszcze bardziej. a chyba nie o to chodzi , żeby kogoś i tak czującego się źle jeszcze dobić. pozdrawiam
Ciekawy jestem, czy oczekiwałabyś empatii dla swojego lubego, gdyby wyszło, że on Cię zdradził. A przepraszem obok w wątku opisałaś, jak to walisz w rogi swojego chłopaka - miłość życia, no tak i wszystko jasne.
Dla dwóch minut... za żadne skarby......a tak na serio. Daj sobie spokój z żonatym bo zostaniesz sama jak on się wyszumi.
Dla dwóch minut... za żadne skarby......a tak na serio. Daj sobie spokój z żonatym bo zostaniesz sama jak on się wyszumi.
Z drugiej strony, autork powinna dać kolejną szansę kochankowi - żonaty, z doświadczeniem, może jednak coś z niego będzie. Następnym razem będzie 2`01, daj mu szanse, daj mu szansę. No chyba że liczysz na potomstwo bez wysiłku - w takim razie ta opcja 2 - minuty - to opcja niemęcząca.
Shantee napisał/a:betheone napisał/a:Moim zdaniem (nie chcę się kłócić) sądzisz tak, bo sama masz coś za uszami . Ot Twój temat wcześniejszy. KAŻDY ma prawo do wyrażania własnej opinii, nasza opinia jest taka, że niekoniecznie podoba Nam się zachowanie autorki i tyle. Jej to może zwisać, być obojętne, ale mamy prawo wyrażać swoją opinię. Ty również . Po to jest forum żeby udzielać rad, ale i też się użalić to normalne, a ludzi idealnych nie ma...a nikt tutaj nikogo z forum nie robi potwora po to forum jest żeby nawzajem się wspierać, ale też czasem otworzyć komuś oczy.
nie bardzo rozumiem , co ma do tego wszystkiego sytuacja w jakiej się obecnie znajduję. jasne , na pewno w jakimś stopniu mogę identyfikować się z autorką , ale to nie ma w ogóle związku z tym co chciałam przekazać w swoim poście. chodziło mi o zwykłą ludzką empatię , trochę wyrozumiałości. wyrażenie własnego zdania - tak , o to właśnie chodzi na forum , ale różne poglądy można w różny sposób przedstawić. a mi chodzi o te bezwzględne potępianie autorki , w niejednokrotnie przykry sposób. a ta osoba , jak już wspomniałam, pomimo tego co zrobiła wciąż ma uczucia. jeden opinią obcych ludzi z forum się nie przejmie, a drugi zdołuje się jeszcze bardziej. a chyba nie o to chodzi , żeby kogoś i tak czującego się źle jeszcze dobić. pozdrawiam
Ciekawy jestem, czy oczekiwałabyś empatii dla swojego lubego, gdyby wyszło, że on Cię zdradził. A przepraszem obok w wątku opisałaś, jak to walisz w rogi swojego chłopaka - miłość życia, no tak i wszystko jasne.
brak mi słów już. Twoje dążenie za wszelką cenę do zmieszania mnie z błotem jest zatrważające. jak nie w moim wątku , to w innym. czy naprawdę uważasz , że forum poświęcone problemom innych ludzi to dobre miejsce do wyrzucania swoich frustracji ?
Dziękuję za wszystkie odpowiedzi.
Nie uciekłam, jak ktos tam wspominał, ale prócz tego ze siedze na forum, robie jeszcze mase innych rzeczy. zagladam wtedykiedy mam czas.
dziekuje za odpowiedzi, jestem wdzięczna.
Dunkis napisał/a:Shantee napisał/a:nie bardzo rozumiem , co ma do tego wszystkiego sytuacja w jakiej się obecnie znajduję. jasne , na pewno w jakimś stopniu mogę identyfikować się z autorką , ale to nie ma w ogóle związku z tym co chciałam przekazać w swoim poście. chodziło mi o zwykłą ludzką empatię , trochę wyrozumiałości. wyrażenie własnego zdania - tak , o to właśnie chodzi na forum , ale różne poglądy można w różny sposób przedstawić. a mi chodzi o te bezwzględne potępianie autorki , w niejednokrotnie przykry sposób. a ta osoba , jak już wspomniałam, pomimo tego co zrobiła wciąż ma uczucia. jeden opinią obcych ludzi z forum się nie przejmie, a drugi zdołuje się jeszcze bardziej. a chyba nie o to chodzi , żeby kogoś i tak czującego się źle jeszcze dobić. pozdrawiam
Ciekawy jestem, czy oczekiwałabyś empatii dla swojego lubego, gdyby wyszło, że on Cię zdradził. A przepraszem obok w wątku opisałaś, jak to walisz w rogi swojego chłopaka - miłość życia, no tak i wszystko jasne.
brak mi słów już. Twoje dążenie za wszelką cenę do zmieszania mnie z błotem jest zatrważające. jak nie w moim wątku , to w innym. czy naprawdę uważasz , że forum poświęcone problemom innych ludzi to dobre miejsce do wyrzucania swoich frustracji ?
To ja Cię mieszam z błotem, tak? A czy to przez przypadek nie Ty zdradzasz swojego Kubusia dla sportu? Nie podoba mi się Twoja postawa. A moja droga tak się składa, że za błędy, świadome w dodatku się płaci.
Shantee A tak na marginesie ..co Ty możesz wiedziec o życiu.. ze chcesz usprawiedliwiać w JAKIKOLWIEK sposób zdrade?? w wieku 19 lat?? ręce opadaja dosłownie.. mam czuc empatie dla kogos takiego??? a czy Ty wiesz co czuje zdradzana strona jak sprawa się rypnie?? ile osób wtedy cierpi? a jak w grę wchodza dzieci? ile to wszytsko potem kosztuje nawet materialnie..itdd.itd... guuuuuuuuuuuuuuuzik wiesz.
Shantee!
Jak młoda taka głupia!
Czy ty na prawdę nie zdajesz sobie sprawy z konsekwencji?
Ja i moje dziecko właśnie ponosimy straszne konsekwencje zdrady i odejścia mojego męża i nie ma tu mowy o chwili słabości czy jakieś empatiii..........
A może autorce w cale nie chodzi o seks, tylko o:
Aldona123 napisał/a:duzo w zyciu osiagnał, obejmuje wysokie stanowisko, to mi bardzo zafascynowało
Może Aldona ma jakieś korzyści z tych spotkań ($$$)
, tylko się nie chce przyznać. W takim wypadku 2minutowy kochanek, to idealny kochanek.
tez o tym samym pomyslalam:D bo jesli juz miec kochanka,ktory jak wiadomo nie odejdzie od zony to chociaz dlugodystansowca, ktory wie jak porzadnie zaspokoic kobiete. 2min? Ty poczulas go wogole w sobie?:] sory ale to beznadziejne.
ja mialam taka sytuacje dosc niedawno, ze spotykalam sie z facetem, ktory powiedzial, ze jest w trakcie spraw rozwodowych itd, dlatego mozemy potajemnie sie spotykac i wogole, bo walczy o prawa nad dzieckiem.(powod rozwodu byl naprawde okropny) mi to bylo na reke, bo nie mialam ochoty na zwiazek. po czym okazalo sie, ze facet klamal, ze jest dalej zonaty, ze sie wcale nie rozwodzi. z nim kontakt urwalam od razu, jak tylko sie dowiedzialam. i mialam szczera ochote napisac do jego zony, ale nie po to, zeby powiedziec jak to wspaniale spedzalam czas z jej mezem, a zeby przeprosic. bo nigdy nie chcialam byc "kochanka" zonatego faceta. zabolalo mnie to, ze nie dal mi zadecydowac czy chce grac taka role czy nie. bo gdybym wiedziala, ze z zona dalej zyje normalnie, w zyciu bym sie w to nie wplatala.. no al czasu nie cofne, do zony nie napisalam, niech sam sie jej przyznaje. nigdy nie poszlabym na cos takiego zupelnie swiadoma. chociaz powinnam pomyslec, i poczekac az sie rozwiedzie. ale czasu nie cofne.
a Tobie radzilabym zachowac sie fair wobec narzeczonego i bym odeszla...
Ja uwazam, ze masz kryzys w swoim zwiazku i szukasz odmiany, a wpadlas jak sliwka w g....
Nie rozumiem, po co chlopakowi marnowac 6 lat zycia, skoro nie daje Ci tego, co chcesz. Slub czy dziecko tez niczego nie zmieni, tylko pogorszy. Nie marnuj wiecej czasu swojego faceta, miej odwage (chcialoby sie napisac: jaja) i mu daj spokoj.
Co do nowego pana - fascynuje Cie i w ogole. Moze i tak, ale facet jest zonaty. A zasada jest taka, ze nie ruszamy ludzi z "Druzyny Pierscienia". I nie ma odstepstwa, nie ma, ze tylko bzykanko, ze nic z tego nie bedzie wiecej. Nie rob drugiemu, co Tobie niemile. No chyba, ze lubisz swingersow, wtedy przepraszam.
Facet się odezwał i pisał ze spotkanie aktualne i dogadamy się bliżej terminu a kiedy przyszło co do czego nie odezwał się.
Mógł przynajmniej napisać ,,było miło,, ale ja wychodzę i byłoby to zrozumiałe, a tak przestac sie odzywać i zupełnie nic nie napisać to...
Z obecnym facetem sie rozstała, po drdze cos sie wypaliło. o zdradzie nie powiedziałam, ale rozstalismy sie.
No popatrz co za peszek, wystawił Cię do wiatru
Jak tam ktoś napisał wcześniej "na końcu i tak pewnie zostaniesz sama", sprawdziło się. No cóż, wcale Cię nie żałuje.
Widzieliśmy się po raz kolejny. Przyjechał z myslą że tylko kawa. Mowil ze ma wyrzuty, ze zle mu z tym, ze jak sobie pomysli o konsekwencjach to... ale reasumujac w koncu seks był. widzialam ze byl rozbity, nie wiedzial co robic. z jednej strony chciał, a z drugiej... podczas spotkania zadzwonila zona, nie odebral. Kazalam aby oddzwonil , rozmawial z nia, pozniej mowil ze to jakis znak.
Mówił ze jestem w jego stylu od a do z , ze nie moze mi sie oprzec, ze jest slaby, bo wcale nie jechal z celem--> seks, a wyszlo jak wyszlo.
powiedzial ze jeste mloda, ze nie chce mi glowy zaprzątać. I abysmy na tym poprzestali, ze bedzie tak bezieczniej. Ugadalismy sie ze zadne z nas jak narazie nie bedzie sie odzywac, bo jak ktores napisze to z pewnoscia sie ugadamy.
zgodzilam sie.
a teraz sie mecze aby sie nie odzywać... Ratunku!.
Skoro aż tak bardzo nie możesz się powstrzymać to po prostu oszczędź swojemu narzeczonemu tego wszystkiego i go rzuć. A romansować sobie dalej możesz z ciup bardziej czystym sumieniem
Ja napisze Ci tylko tyle żebyś nie pakowała się w to bo później ty będziesz cierpieć bo zaczniesz coś do niego czuć. A z tymi żonatymi facetami to jest tak że to oni sami przychodzą, czarują, i rozkochują w sobie i taka jest prawda jak ktoś jest nieszczęśliwy i spotka taką osobę która cie rozumie, imponuje ci, zachwyca, daje dobre zady, komplementuje, delikatnie podrywa to naprawdę trudno zerwać takie dobre relacje bo one prowadzą do zauroczenia, fascynacji i nawet miłości.