netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Męczący trudny chłopak

49 odpowiedzi9 656 wyświetleńzałożony przez mcnt, 22.06.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Męczący trudny chłopak

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 50 ]

1

Temat: Męczący trudny chłopak

Piszę bo już nie wytrzymuję i ciężko mi z tym wszystkim

Jestem ze swoim chłopakiem od dwóch lat. Pierwsze pół orku było super dopóki nie stracił swojej ulubionej pracy(tzn. umowa się skończyła a on nie zadbał o zabezpieczenie posady) do tego stracił swoich uczniów(uczy grać na gitarze).
Mówiłam mu żeby się po prostu ogłosił i nie załamywał a on  w nic nie wierzył i zasmucał się, nie ogłaszał, nie rozwieszał. Ja z kolei nie chciałam nic za niego robić, w końcu to dorosły człowiek który sam powinien zadbać o swoje interesy
Minęło trochę czasu i okazało się że dyrektor z poprzedniej pracy polecił go dyrektorowi innej placówki.
Ten poszedł na rozmowę i się dostał ale z kolei nowa praca mu nie odpowiadała(co tu dużo mówić, nudna i mało rozwijająca jest). Z tygodnia na tydzień był coraz bardziej smutny i zmulony. Twierdził że się w ogóle nie rozwija, że ta praca sprawia że choruje(klimatyzacja powodowała że mu się w głowie kręciło i był tak jakby nieprzytomny umysłowo). Gdy ja mu próbuję się zwierzyć ze swoich problemów(nie są one duże, ale zawsze fajnie jest komuś powiedzieć) to on się oburza mówiąc że ja się przecież rozwijam więc nie powinnam narzekać ;/
Nie chce tam pracować ale z drugiej strony jego mama go strofuje że jest teraz bezrobocie i powinien się tej posady trzymać. Momentami odnoszę wrażenie że on tylko czego aż mama mu pozwoli na  zmianę pracy to on to zrobi...
W ogóle to często jest tak że jego mama prosi mnie żebym go nie odstręczała od tej pracy, żebym go namówiła na branie leków przeciwdepresyjnych itp. Czuję się tak, jakby powoli spadała na mnie rola jego drugiej mamy(?!)
Nie chcę się człowiekiem opiekować, chcę kogoś silnego, wierzącego w swoje siły przy swoim boku. Mam dość tego wiecznego martwienia się o niego. Pare razy myślałam nad tym żeby z nim zerwać, ale nie mogę bo ciągle jest mi  bliski. Tylko co z tego skoro nie widzę sensu z  bycia z człowiekiem o takiej postawie?


Dużo rzeczy nie napisałam. Dopiszę później bo to nie jest takie łatwe od razu wszystko zawrzeć w jednym poście

Wszelkie gadanie że powinien iść do psychologa spełzły na niczym.

2

Odp: Męczący trudny chłopak

Twoj facet brzmi jak moze cierpi na depresje i przynajmniej wizyta u lekarza moglaby sie na cos przydac. Antydepresanty robia prawdziwa roznice. To nie zadna stygma, zeby sie leczyc. Czasem osoby z depresja, szczegolnie mezczyzni, nie chca rozmawiac o swoich problemach i uwazaja, ze gadanie z psychologiem jest upokarzajace. Mysle, ze rada Jego mamy byla dobra. Postaraj sie Mu pomoc w rozwoju Jego talentu zapewniajac Go, ze na pewno dostanie lepsza prace, i moze przez miesiac czy dwa nie gadajac o Twoich problemach. Przezyjesz to. Przede wszystkim zaciagnij Go do lekarza.

3 Ostatnio edytowany przez mcnt (2012-06-22 18:32:02)

Odp: Męczący trudny chłopak

Problem w tym że ja go od półtora roku próbuję zaciągnąć i kończy się na obietnicach. Raz mu powiedziałam że jak nie pójdzie się leczyć to go zostawię. Podziałało, ale na krótko bo tą sprawę zaniedbałam. Raz poszedł a potem już nie bo go nie dociskałam

A co do gadania o swoich problemach to on nie należy do osób które się tego wstydzą. On wręcz każdej osobie opowiada o tym jak mu źle w tej pracy, jest to dość irytujące
Tak się mi zdaje że wg. jego rozumowania jak będzie gadał niemal każdemu o swojej beznadziejnej sytuacji to w końcu znajdzie się ktoś kto mu wskaże drogę

AJ AJ AJ AJ! Ja już sama tego nie wytrzymuję. Niedługo sama będę potrzebowała psychologa i leków!!! hmm

4

Odp: Męczący trudny chłopak

O Boze, poltora roku?! To troche jest przechlapane.

A co tam sie zdarzylo po Jego jednej wizycie? Dlaczego nie wrocil do lekarza? Jakies leki bral?

5

Odp: Męczący trudny chłopak

A może on potrzebuje Twojego wsparcia? Jak nie lubi tej pracy, to niech szuka innej. Nie musi przecież rzucać posady, ale jeśli znajdzie coś lepszego, to co będzie stało na przeszkodzie? Niech przegląda oferty, chodzi na rozmowy, a jak się trafi, to będzie mógł zmienić, ale wspieraj go w tym. Niech ma nadzieje na lepsze jutro:)

6 Ostatnio edytowany przez mcnt (2012-06-22 20:57:25)

Odp: Męczący trudny chłopak

Fajnie że są osoby które mnie rozumieją smile


Z tym lekarzem było tak, że po pierwszej wizycie był bardzo zadowolony ale co do następnej to się wykręcał bo twierdził że i tak ma mało czasu dla siebie i nie będzie go marnował na wizyty, zwłaszcza że po pracy jest zmulony i poza tym do tego terapeuty trudno się zapisać bo ma dużo chętnych (takie wykręty, jakby chciał to by poszedł mimo wszystko). Potem stwierdził że nie potrzebuje chodzić nigdzie bo czuje się lepiej. Gdy już zdecydował się pójść okazało się że psychoterapeuta poważnie się rozchorował i najprawdopodobniej już w ogóle nie będzie pracował sad
Za drugim razem(niedawno) mama go popchała do psychiatry. Zrobił badania, przepisał leki i skierował do psychoterapeutki. I co? G**no! Leków nie wziął bo stwierdził że one sztucznie poprawiają nastrój(coś w tym może jest) a do psychoterapeutki nie idzie bo szkoda mu czasu i nie wierzy że coś mu pomoże

Wiem że potrzebuje mojego wsparcia. Wspieram, ale ile można? Już sama się załamuję i staję coraz bardziej nerwowa. Potrafię nawrzeszczeć jeśli ktoś mnie irytuje, nie wytrzymuję, łatwo mnie zdenerwować.
Niedawno narobił mi wstydu. Siedzieliśmy razem z przyjaciółmi w pubie oglądając mecz. W pewnym momencie doszłam do wniosku z koleżanką że poszwędamy się trochę po okolicy(były dni warszawskiej Pragi) zamiast oglądać mecz który nas średnio interesował. Spytałam go czy idzie z nami czy zostaje a on na to zaczął się wydzierać że nie może bo zdycha i że musi z nami pójść bo będę później mieć do niego pretensję - i inne bezsensowne rzeczy. Ja się wkurzyłam krzyknęłam że jest kretynem i poszłam z koleżanką. Ten jeszcze krzyczał za mną "a obrażaj się, obrażaj". Godzinę później zadzwonił, okazało się że pogadał z nim ostro nasz wspólny przyjaciel, powiedział że przesadził i że to nie było na mnie krzyczane, że to wszystko było z powodu jego bezradności a nie mojego...



On jak pijawka, wysysa ze mnie energię która jak myśli nigdy ze mnie nie zejdzie bo ja w końcu się realizuję
Gdyby szukał nowej pracy to by było super ale nie szuka bo chce tylko tej poprzedniej do której dyrektor go nie chce z niewiadomych powodów. Co prawda może pójść popracować w poprzedniej pracy w weekendy, ale to nie to samo. Każe mu tą pracę traktować jako coś dodatkowego. Prawdę mówiąc nie rozumiem o co chodzi z tamtą poprzednią, on naprawdę był dobry w tym co robił, sama to widziałam na własne oczy. Może być coś w tym że dyrektor jego poprzedniej pracy przyjaźni się z jego mamą


ale wiecie co jest najgorsze? najgorsze jest to że mi na nim zależy i bym nie przeżyła tego jakby mu się coś stało hmm

7

Odp: Męczący trudny chłopak

Koleżanko - twój facet, nie wydaje się chory, ani w depresji. Za to wydaje się ogromnie leniwy, egoistyczny i nudny do bólu. Zrzędzący i mało optymistyczny, nie potrafi cieszyć a narzekać tylko. To jedynak czy co?
Czy jedyne co umie robić w życiu to grać na gitarze? Gdzie zainteresowania inne, gdzie dbałość o siebie i gdzie honor, skoro ktoś mu pracę załatwił, a on narzeka... Jak się nie podoba, można odejść, a nie czekać aż mama każe....
Zresztą po co praca zastanówmy... Praca by być niezależnym, by móc pozwolić zabrać dziewczynę na wycieczkę, do parku, do kina, trywialnie powiem - choćby po to by mieć za co gumki kupić... I powinno cieszyć, bo nie pracuje dla siebie samego ale po to by dzięki pracy sprawić byś ty była szczęśliwsza.... Taka prawda.

8

Odp: Męczący trudny chłopak

Nie, on nie jest leniwy. Jak coś go pasjonuje to potrafi dać 100% od siebie

9

Odp: Męczący trudny chłopak
mcnt napisał/a:

Wiem że potrzebuje mojego wsparcia. Wspieram, ale ile można? Już sama się załamuję i staję coraz bardziej nerwowa. Potrafię nawrzeszczeć jeśli ktoś mnie irytuje, nie wytrzymuję, łatwo mnie zdenerwować.
.

Mam to samo. Moj chlopak stracil prace praktycznie miesiac po tym, jak zaczelismy byc razem. Pol roku szukal nastepnej, co chwila ktos mu odmawial, zarzucal brak umiejetnosci.. w koncu dostal chyba najgorsza z mozliwych. On byl zalamany - ja sie cieszylam, ze przynajmniej jakas kasa bedzie..i ze moze sie chlopak rozrusza. Niestety (dla niego stety) zwolnili go po miesiacu... i teraz znowu jest to samo. "Szuka" czegos nowego juz chyba 2 miechy. Widze, ze sie zniechecil, czuje sie niepewny siebie, ze zawiodl siebie, mnie, swoja matke.. Troche staram mu sie na sile pomagac, wiem ze nie powinnam.
Probuje go zmotywowac krytyka - zle. Probuje nie mowic nic i czekac az sam cos zrobi - zle. Drukuje jego CV i ciagam go po miescie roznoszac je wszedzie - tez zle.
Nie wiem juz co z nim zrobic..

Jaka prace wykonuje Twoj facet?

10

Odp: Męczący trudny chłopak

Ja tak od półtora roku motywuję i nic. On siedzi i cierpi
Co do pracy to chciałabym być jak najbardziej anonimowa no ale zdradzę. Pracuje w muzeum, pilnuje wycieczek i sam też je oprowadza(za darmo)
Chciałby wrócić na studia ale ze względu na to jak go ta praca fizycznie i psychicznie wykańcza nie jest w stanie

Ja już nie wiem co robić. Jest on coraz bardziej nieprzyjemny, bez życia, jak przychodzę się z nim widzieć to sama wpadam w doła ;/

11

Odp: Męczący trudny chłopak
mcnt napisał/a:

Ja tak od półtora roku motywuję i nic. On siedzi i cierpi
Co do pracy to chciałabym być jak najbardziej anonimowa no ale zdradzę. Pracuje w muzeum, pilnuje wycieczek i sam też je oprowadza(za darmo)
Chciałby wrócić na studia ale ze względu na to jak go ta praca fizycznie i psychicznie wykańcza nie jest w stanie

Ja już nie wiem co robić. Jest on coraz bardziej nieprzyjemny, bez życia, jak przychodzę się z nim widzieć to sama wpadam w doła ;/

Dobre. Praca w muzeum - lekka, łatwa, nie narobi się. Jak to wykańcza fizycznie i psychicznie, to co myśleć o pracy jako murarz, kierowca, makler... To dopiero hardkor psychiczny i fizyczny. Ten gość to po prostu leń i już. A mówienie, że z powodu tej pracy nie może wrócić na studia to jakiś koszmar, bo co mają powiedzieć ludzie z rodzinami, pracujący w pocie czoła i uczący... Gość jest kosmiczny, a ty tego nie widzisz. Współczuję.

12

Odp: Męczący trudny chłopak

Nie no. On nawet wolałby pracę fizyczną bo tam się przynajmniej coś robi. W tej pracy zaczął oprowadzać wycieczki(i robi to dobrze) za darmo głównie dlatego żeby nie zgrzybieć do reszty w tej pracy. Uwierz mi, jak był na jakimś szkoleniu służbowym to podobno był najlepszy i najwięcej tam pracował

Myślę że problem leży w nim samym, ale jak takiego typa zmusić do pójścia do specjalisty...
a może się mylę, nie wiem. Przerasta mnie to wszystko

13

Odp: Męczący trudny chłopak

Witaj mcant!

Hmm... "Do dobrego lepiej przymusić" - podobnież tak mawiają. Wiesz co, przyprzyj go do ściany i siłą wyciągnij do lekarza skoro uważasz, że mu pomoże. I nie wykręcaj się wymówkami w stylu - "Ale on jest bez życia, zmęczony" etc. bo ja tego nie kupię. Chcesz odzyskać dawnego jego? To za fraki i do lekarza.

Z drugiej strony - grozisz mu odejściem... Hmm... Czy gdybyś odeszła problem by zniknął? Może i tak, ale pojawił by się następny. Coś by między Wami znikło, jakaś nić by pękła. Resztę możesz sobie dośpiewać - błagania o powrót, obietnice, że się zmieni... etc. Sam się nie zmieni. Ale z Twoją pomocą... To kto wie. Dlatego pomóż mu a nuż się uda i być może będzie tak jak kiedyś. Tylko pamiętaj - za fraki i do lekarza big_smile

A i jeszcze sądzę, że Ty dobijasz go mówiąc, że odejdziesz, zostawisz... Mało, że praca mu nie odpowiada to jeszcze dziewczyna mu mówi, że odejdzie... Postaw się w jego sytuacji. Chciałabyś być tak potraktowana?

Powtórzę raz jeszcze - pomóż mu a zwróci Ci się to podwójnie. smile

Pozdrawiam,

Kerty smile

14

Odp: Męczący trudny chłopak
Remi napisał/a:
mcnt napisał/a:

Ja tak od półtora roku motywuję i nic. On siedzi i cierpi
Co do pracy to chciałabym być jak najbardziej anonimowa no ale zdradzę. Pracuje w muzeum, pilnuje wycieczek i sam też je oprowadza(za darmo)
Chciałby wrócić na studia ale ze względu na to jak go ta praca fizycznie i psychicznie wykańcza nie jest w stanie

Ja już nie wiem co robić. Jest on coraz bardziej nieprzyjemny, bez życia, jak przychodzę się z nim widzieć to sama wpadam w doła ;/

Dobre. Praca w muzeum - lekka, łatwa, nie narobi się. Jak to wykańcza fizycznie i psychicznie, to co myśleć o pracy jako murarz, kierowca, makler... To dopiero hardkor psychiczny i fizyczny. Ten gość to po prostu leń i już. A mówienie, że z powodu tej pracy nie może wrócić na studia to jakiś koszmar, bo co mają powiedzieć ludzie z rodzinami, pracujący w pocie czoła i uczący... Gość jest kosmiczny, a ty tego nie widzisz. Współczuję.

uwierz mi czasami siedzenie i nic nie robienie jest BARDZIEJ MECZACE niz fizyczna praca..
Ja mam taka prace, ze czasami mam tego w cholere a czasami siedze i nie nie robie tylko slecze na komputerze... i bardziej jestem zmeczona wtedy gdy nic nie robie... plus ta choelrna klimatyzacja bo dzien dzien pracuje w klimie. hmm

15

Odp: Męczący trudny chłopak

Hmmm, dzięki za odpowiedzi. Przepraszam za tak późną odpowiedź, miałam wiele na głowie smile
Faktycznie straszenie to głupi pomysł. Wyobraziłam jakby to było gdyby mnie tak zastraszono. Niezbyt fajnie mi się to widzi

A co do problemu to nagle minął odkąd naprawiła mu się gitara i może grać O_o
Boję się w takim razie momentu gdy znowu się coś zepsuje...

16

Odp: Męczący trudny chłopak

Dupa dupa dupa, jest jeszcze gorzej niż wcześniej

Robi mi od czapy awantury, potem uświadamia sobie że przesadził. Dostał ofertę wynajęcia mieszkania za 250zł miesięcznie po znajomości ale twierdzi że żałuje kasy bo ja prawie nic nie zarabiam z racji studiów dziennych(a kto mu każe mieszkać ze mną?) że jestem niegospodarna(bałaganiarz ze mnie) i nie do wytrzymania
No ok, mam swoje jazdy ale nie jestem aż tak męcząca i nie dołuję innych. a wręcz przeciwnie, często się uśmiecham jak głupek ot tak, bo jest ładny dzień(choć ostatnio coraz rzadziej)
Po tej serii zarzutów jakiś czas później stwierdził że właściwie to on się boi. Boi się samego siebie
Twierdzi że jest nic nie wartym śmieciem, że jego życie jest zmarnowane
Boi się sam siebie i broniąc się przed samym sobą zwala na mnie różne głupoty. Typu że przeze mnie nie wrócił na studia bo mi coś tam fundował(ja o nic nie prosiłam) Potem to odszczekał rzecz jasna

Ja już tego nie wytrzymam. On nie chce brać leków na depresje które przepisał lekarz. Do psychoterapeuty też go jakoś nie ciągnie, choć niby obiecał że zadzwoni ale obawiam się że to nastąpi za połowę stulecia
Nie wiem co z nim zrobić

Nie wiem jakim cudem to dźwigam. Zaczyna, pić, szczególnie jak się z nim widzę. Nie jestem w stanie go znieść na trzeźwo sad
Zajmuję się sztuką i mam często doła co sprawia że nie mogę nic wtedy robić. I co robię? Piję piwo!
Co prawda jedno, ale już wyczuwam że coś jest nie tak

17

Odp: Męczący trudny chłopak

problem - to juz nie chce sie nim opiekowac. nie takiej milosci przyrzekaliśmy.

nie szukaj rozwiazania na wynik, ale szukaj przyczny tego zachowania !!!

milosc - to wspieranie siebie - PAMIETAJ  - no dobrze - pierwszy krok zrobilas - zapytalas ludzi o opinie tu na forum. jakis krok jest.

teraz tak: pomoz mu -> psychologiem - nie chce sam isc,??  pewnie tego nie zrobi, jest mezczyzna i jest zbyt dumny na to - to poszukaj rozwiazan NIESZABLONOWYCH -  zapros psychologa do domu pod pozorem ze jest to Twoj kolega (nie zapraszaj psychologa babki bo sie zakocha jeszcze). pan psycholog pojdzie na to i dochowa tajemnicy.  zaprzyjaznia sie - on zrobi swoje, o ile rzeczywiscie mozna wierzyc w cudowna pomoc psychologow - ale ponoc tak. - a maz nabierze wiary.

ALE

moze byc tak - ze Ty sie rozwijasz a on nie - automatycznie CIAGNIE Ciebie  w intelektualny DOL - a pozniej im wyzej Ty, - a on w miejscu - to nie bedziecie miec o czym rozmawiac. przyjdziesz z pracy zadowolona, spelniona a on przed internetem bedzie czytal komentarze nastolatow z serwisu onet.pl  - wystrzegaj sie tego...

jednak ROZWODOM MOWIE NIE - chyba ze tylko slub cywilny  - wiec opcja z psychologiem najlepsza a pozniej zapytaj tutaj i zobaczymy co dalej.

18 Ostatnio edytowany przez mcnt (2012-09-27 13:42:41)

Odp: Męczący trudny chłopak

birt chyba nie czytałaś dokładnie wątku. to nie jest mój mąż, na szczęście


Do domu mu psychologa nie przeprowadzę bo po pierwsze nie mieszkam z nim, po drugie on mieszka w domu z rodzicami to tym bardziej głupio żebym kogokolwiek sama z siebie sprowadzała. Ale pomysł ciekawy


Co do wspierania mnóstwo kroków zrobiłam. Słuchałam, pocieszałam, łaziłam z nim tam gdzie on chce by w ten sposób czuje się lepiej. I co? Gdy z kolei ja próbowałam mu powiedzieć o swoich problemach, małych ale zawsze to darł się z oburzenie "Co ja, twój tatuś jestem?!"
Jak wróciłam po dwóch tygodniach wyjazdu to się złościł na mnie z jakiegoś głupiego powodu(bo coś tam na facebooku napisałam co mu się nie podobało!)
Ja już nie zniosę takiego traktowania. Człowiek wyciąga rękę z pomocą a tu głównie pretensje i słyszy jaki jest do niczego

19

Odp: Męczący trudny chłopak

Jeżeli facet ma jakiś gorszy okres, czy problemy z pracą, to partnerka powinna go wspierać.W związku jest sie na dobre i na złe.

A to że facet od dłuższego czasu ma taki grobowy nastrój i ciągle narzeka to oznacza, że sobie nie radzi. Wizyta u psychologa byłaby wskazana. No i wsparcie, przekonywanie go żeby się nie poddawał.

20

Odp: Męczący trudny chłopak

No dobra, a jeśli taki stan trwa dwa lata i facet nie da się przekonać i jest coraz gorszy?
Ja naprawdę go wspierałam, jak mało kto. Nawet sama jego mama mnie podziwiała że wytrzymuję z nim

21

Odp: Męczący trudny chłopak

A daj sobie z nim spokoj! Ci Ty jego matka jesteś? Zona? Siostra? Pomieszanie z poplątaniem, użalanie się nad sobą, awantury, bo przecież całe zło tego świata to Twoja wina i to się nie zmieni jeśli trwa tak długo, a on sam choć przez chwilę nie widzi, że potrzbna mu pomoc. Nie pchaj się w poczucie winy i nie myśl, że masz jakiś odgórny obowiązek go ratować. Pomagałaś, wyciągałaś rękę wielokrotnie i nic. No to nic, zabieraj zabawki i wracaj do swojej piaskownicy, bo ileż można! Ma rodziców, rodzinę, oni nie widzą co się dzieje? Jak nie widzą to trudno, ich problem, po co Ty masz sobie życie marnować??

22 Ostatnio edytowany przez mcnt (2012-09-27 20:39:29)

Odp: Męczący trudny chłopak

Rodzina wszystko widzi i załamuje ręce bo przecież na siłę nie wepchną mu antydepresantów do gardła i nie zaprowadzą do lekarza. On to widzi że coś jest nie tak, że nie daje rady ale ma opory 'bo inni to mu każą a on musi sam"

To jest dziwne, tak jakby były trzy jego osobowości. Jedna to taka która wszystko na mnie zwala i udaje silną, druga przyznaje że niesłusznie mnie oskarżała i że sama jest beznadziejna, a trzecia to ta normalna, pogodna i rozmowna
Łatwo tak postanowić że koniec i iść przed siebie, trudnej z realizacją bo człowiek zawsze ma nadzieję że się coś zmieni. W sobotę się z nim spotkam i powiem że na razie wolę go unikać bo sama przez to wpadam w doła i jeśli nic ze sobą nie zrobi to tak pozostanie bo ja nie wyrabiam
Boję się, nie wiem co będzie jeśli oleje tę sprawę. Nie chodzi o to że nie mogę bez niego żyć. Po prostu nie wiem czy wytrzymam to, zwłaszcza że czeka mnie przy okazji najtrudniejszy rok na studiach

23

Odp: Męczący trudny chłopak

Czasami cięzko zrozumieć, że tak naprawdę nie mamy obowiązku pełnego pomagania swojemu chłopakowi/dziewczynie. Brzmi strasznie, ale tak jest. Musimy ustalić priorytety zwłaszcza, że naprawdę mu starasłaś się pomóc i nie olałaś przy pierwszym humorze. Radziłabym pomyśleć o sobie  teraz. On ma rodzine, nie jest bezdomny i cała odpowiedzialność nie należy do Ciebie.
Powiedz mu, że na razie robisz sobie przerwę, tak jak z resztą napisałaś. I nie czuj się winna w żadnym wypadku.

24

Odp: Męczący trudny chłopak

Ja nawet nie robię tego z obowiązku. Taką mam osobowość. Jak ktoś jest mi bliski i ma kłopoty to pomagam
No ale ile można. To będzie trudna sobota. Boję się że się po tym załamię psychicznie

25

Odp: Męczący trudny chłopak

No ale to normalne, że pomagamy bliskim w problemach. To nie jest obowiązek, ale bez tego, co to by byl za związek? Wsparcie jest bardzo ważne.

Wiesz co, ja na Twoim miejscu powiedziałabym mu, ze ta sytuacja bardzo Cię męczy, że masz dość chodzenia w okoł niego (bo Ty przecież też potrzebujesz jego uwagi, on nie jest pępkiem świata.) I zobacz jak na to zareaguje. Mam nadzieje, że coś do niego dotrze.

26

Odp: Męczący trudny chłopak

Nie załamuj się, przyjdź tu, na Forum.

Chcesz rady? To nie jest mężczyzna dla Ciebie. Ani dla nikogo. Niektórzy tacy są. Nie powinien się rozmnażać.

Wiem, że to brzmi brutalnie, ale na takiego ananasa straciłam przeszło 20 lat. Ty nie musisz. Mężczyzna ma być mężczyzną a nie jęczącą kupką nieszczęścia. On się będzie rozczulał nad sobą, a Tobie przyjdzie go żywić, opiekować się, wychowywać dzieci samotnie, jeszcze z balastem w postaci samca.

Jeśli masz ochotę mu pomóc, powiedz że ma podjąć leczenie. Bo go zostawisz i to będzie jego wybór.

Nie daj się wpędzić w poczucie winy. On jest pełnoletni, czas żeby dorósł. Jak będziesz robić ciągle to samo, rezultaty będą ciągle takie same.

27

Odp: Męczący trudny chłopak
Artemida napisał/a:

Nie załamuj się, przyjdź tu, na Forum.

Chcesz rady? To nie jest mężczyzna dla Ciebie. Ani dla nikogo. Niektórzy tacy są. Nie powinien się rozmnażać.

Wiem, że to brzmi brutalnie, ale na takiego ananasa straciłam przeszło 20 lat. Ty nie musisz. Mężczyzna ma być mężczyzną a nie jęczącą kupką nieszczęścia. On się będzie rozczulał nad sobą, a Tobie przyjdzie go żywić, opiekować się, wychowywać dzieci samotnie, jeszcze z balastem w postaci samca.

Jeśli masz ochotę mu pomóc, powiedz że ma podjąć leczenie. Bo go zostawisz i to będzie jego wybór.

Nie daj się wpędzić w poczucie winy. On jest pełnoletni, czas żeby dorósł. Jak będziesz robić ciągle to samo, rezultaty będą ciągle takie same.

Mogłabyś mi przybliżyć mniej więcej swoją dawną sytuację? Jak to wygląda? Jakie miał problemy? (o ile można wiedzieć)


No niestety macie rację, będę musiała użyć radykalnych środków. Mam nadzieję że się nie ugnę, bo pod tym względem miękka jestem

28

Odp: Męczący trudny chłopak
mcnt napisał/a:

No niestety macie rację, będę musiała użyć radykalnych środków. Mam nadzieję że się nie ugnę, bo pod tym względem miękka jestem

Jak się ma miękkie serce to trzeba mieć twardą dupę. To tak na dodanie sił smile

29

Odp: Męczący trudny chłopak

Odejdź. Z twoich wypowiedzi wynika że tego chcesz i to chcesz usłyszeć.

30

Odp: Męczący trudny chłopak

Haha, nic z tych rzeczy. Wolałabym żeby się zmienił. Co nie zmienia faktu że nie jestem jego pewna

31

Odp: Męczący trudny chłopak

Moja rada? Nie marnuj czasu.

Bylam cztery lata z takim, jak opisujesz, facetem. I co z tego, ze byl inteligentny, utalentowany, przystojny itd. jak byl nieslychana lajza, ktory nawet jednej decyzji sam podjac nie mogl, zawsze mial dola, czarno przyszlosc widzial, a jak mu chcialam pomoc (a wierz mi, nameczylam sie niesamowicie probojac go przekonac na terapie, antydepresanty, joge, plywanie, silownie- wszystko bez rezultatu) to jeczal, ze nic z tego i tak nie bedzie. Byl, przykro przyznac, kula u nogi, a nie partnerem. Teraz zostawila go juz trzecia dziewczyna po mnie (a kilka dobrych latek minelo), bo po prostu nikt w zwiazku nie chce miec roli rodzica czy terapeuty.

Takie osoby musza same chciec sie zmienic. Inaczej, nie wazne jak walczysz o jego samopoczucie, to jest wszystko na nic. Jemu odpowiada bycie taka mentalna kaleka, bo wszyscy, wlaczajac Ciebie, kolo niego skacza- zyc i nie umierac! Zero odpowiedzialnosci, zero wymagan, zero zmian.

32 Ostatnio edytowany przez mcnt (2012-09-28 15:27:00)

Odp: Męczący trudny chłopak

Nie powiem że jest dobrze, ale jakieś tam światełko w tunelu widzę.
Sam przyznaje że już nie daje rady i sam sobie nie poradzi

Ale i tak się boję z nim widywać, bo po każdym weekendzie jestem przygnębiona i zestresowana. Zwykle jest tak, że dopiero pod koniec, kiedy mam iść do domu robi się fajnie. Być może duża jest w tym moja wina bo po prostu jestem za miękka i ciągle wierzyłam że będzie lepiej
Ku podjęciu decyzji o izolacji przekonuje mnie to, co parę razy mi mówił. Czyli że "jak jestem u niego i patrzy na mnie to nic mu się nie chce"
Kiedyś się czepiał że jestem gnuśna bo sobie w weekend lubię dłużej pospać, więc specjalnie budziłam się wcześniej kosztem niewyspania byleby tylko nie gadał (wiem, możecie się ze mnie śmiać ile chcecie, piszę to tak ku przestrodze innym big_smile)
Haha, najlepsze jest to, że jak złapie go inny humor to będzie zaprzeczał i zwalał całą winę na siebie.

Dodam że nie jestem typem lenia i jak siedzę w domu i mam wolne to sobie dużo projektuję itp.

Dzięki za wszystkie wpisy. Taka możliwość wygadania się na forum bardzo dużo pomaga

33

Odp: Męczący trudny chłopak

Nadzieję możesz mieć zawsze, ale i tak nic z tego nie wynika. On jest wampirem emocjonalnym i jak poczuje, że odsuwasz się od niego zacznie swoje łzawie historie jak to on widzi, że coś jest nie tak, że sam sobie nie poradzi, że potrzebuje Cię by się zmienić. Może nawet pójdzie na jakieś spotkanie z psychologiem, raz, drugi, ale za trzecim, gdy upewni się, że nadal jesteś i nie odejdziesz i będziesz z całych sił starała mu się pomóc on wróci do starych nawyków.

Powiedz mu, że będziesz go wspierał duchowo, że wierzysz w niego, ale koniec tej "matki miłosierdzia". Skoro widzi, że ma problem to doskonale wie co ma robić, bo już wiele razy mu rozwiązania pokazywałaś wraz z całą rodziną. Nie ma sensu się tak męczyć, bo po co? Wiadomo, że Ci szkoda i fajnie by było, gdyby się zmienił, ale musisz też sobie uświadomić, że niektórzy się nie zmieniają, ba! 90% ludzi się nie zmienia!

34 Ostatnio edytowany przez mcnt (2012-09-28 17:08:01)

Odp: Męczący trudny chłopak

Nic tylko zdematerializować się. Dzwoniłam do niego dzisiaj, że chce z nim poważnie porozmawiać jutro
a on z gębą na mnie 'że pewnie znowu dowie się jaki jest okropny i że pewnie mi koleżanki feministki nagadały jaki powinien być facet'
ja zła mu "zepsułam humor a był cały tydzień spokojny do teraz"
i 'jeśli chcę z nim zerwać to mogę teraz przez telefon" żebym się przytuliła do naszego przyjaciela X, wzięła go za rączkę bo tego pragnę

Nie wiem co o tym wszystkim sądzić. Jestem kompletnie nieodporna na takie teksty(choć przez telefon udawałam że mnie to nie rusza"

Od kilku dni siedzę albo na uspokajaczach albo na piwie bo inaczej nie da się tego przeżyć i normalnie pracować samotnie w domu

35

Odp: Męczący trudny chłopak
mcnt napisał/a:

Nic tylko zdematerializować się. Dzwoniłam do niego dzisiaj, że chce z nim poważnie porozmawiać jutro
a on z gębą na mnie 'że pewnie znowu dowie się jaki jest okropny i że pewnie mi koleżanki feministki nagadały jaki powinien być facet'
ja zła mu "zepsułam humor a był cały tydzień spokojny do teraz"
i 'jeśli chcę z nim zerwać to mogę teraz przez telefon" żebym się przytuliła do naszego przyjaciela X, wzięła go za rączkę bo tego pragnę

Nie wiem co o tym wszystkim sądzić. Jestem kompletnie nieodporna na takie teksty(choć przez telefon udawałam że mnie to nie rusza"

Od kilku dni siedzę albo na uspokajaczach albo na piwie bo inaczej nie da się tego przeżyć i normalnie pracować samotnie w domu

Jak Teo powiedziala, nie jestes jego nianka. On sie zachowuje jak male dziecko, co jak nie dostaje czego chce, to nozka tupie, ale Ty nie musisz sie znizac do jego poziomu.

Ty niczemu nie jestes winna, a w szczegolnosci jego nastrojowi. Co to,pilota masz w rece i go programujesz?

Ja polecilabym kubel zimnej wody na leb a samej wybrac sie na jakas impreze w weekend. Niech widzi, ze jego gierki nie skutkuja.

Ty mu dziewczyno nie pomozesz jak on sam sobie pomoc nie chce.

36

Odp: Męczący trudny chłopak
mcnt napisał/a:

Nic tylko zdematerializować się. Dzwoniłam do niego dzisiaj, że chce z nim poważnie porozmawiać jutro
a on z gębą na mnie 'że pewnie znowu dowie się jaki jest okropny i że pewnie mi koleżanki feministki nagadały jaki powinien być facet'
ja zła mu "zepsułam humor a był cały tydzień spokojny do teraz"
i 'jeśli chcę z nim zerwać to mogę teraz przez telefon" żebym się przytuliła do naszego przyjaciela X, wzięła go za rączkę bo tego pragnę

Nie wiem co o tym wszystkim sądzić. Jestem kompletnie nieodporna na takie teksty(choć przez telefon udawałam że mnie to nie rusza"

Od kilku dni siedzę albo na uspokajaczach albo na piwie bo inaczej nie da się tego przeżyć i normalnie pracować samotnie w domu

No to już wiesz co Cię bedzie czekać w przyszłości. Po co masz marnować swoje zdrowie fizyczne i psychiczne dla kogoś takiego? Sama wylądujesz zaraz na antydepresantach i tak się skończy.
On jest histerykim i aspołecznym egoistą. Więc zerwij z nim jak Ci dobrze radzą koleżanki feministki smile Ile jeszcze wytrzymasz takiego traktowania? I po co w góle coś takiego wytrzymywać? Zaraz się pewnie odezwie i będzie jęczał jaki to on beznadziejny i że potrzebuje pomocy, bo sam sobie nie poradzi... Ręce i nogi opadają.
Może dobrą terapią dla niego będzie zrobienie tak jak on mówi. Drze się, że możesz zerwać przez telefon to zerwij. A może spróbuj zachowywać się tak jak on? Rób mu awantury, oskarżaj o całe zło tego świata, może to go jakoś ruszy?

37 Ostatnio edytowany przez mcnt (2012-09-28 17:34:50)

Odp: Męczący trudny chłopak

Niestety dość często czułam się winna jego nastrojom, ale staram się już uwolnić od tego
Ciekawe czy jakbym mu rzeczywiście powiedziała że się rozstaje to byłby nadal taki mocny jak dzisiaj przez telefon

Jak mu zacznę się drzeć to zacznie się kulić. Już chyba kiedyś coś takiego robiłam
Może to też troche moja wina? Nie jestem święta, nie zawsze byłam taka wyważona i rozsądna jak teraz

Tak tę rozmowę zaplanowałam że zaraz potem idę na imprezę. Niestety razem na niej będziemy bo mamy wspólnych przyjaciół, ale trudno
Trochę mnie kusi żeby mu pograć na nerwach i pogawędzić sobie ze znajomym którego niedawno poznaliśmy i który mi się bardzo podoba
Ja potrzebuję faceta! Nie wierzę że sobie ponad dwa lata zmarnowałam, to jakiś koszmar!

38

Odp: Męczący trudny chłopak
mcnt napisał/a:

Ja potrzebuję faceta! Nie wierzę że sobie ponad dwa lata zmarnowałam, to jakiś koszmar!

O! To bardzo dobry symptom. Twój zdrowy rozsądek mówi Ci, że powinnaś to zakończyć. A poczycie winy to typowa reakcja na takich wampirów emocjonalnych, bo w końcu jak Ci tak mówił przez 2 lata, że to Twoja wina to w końcu zaczęłaś w to wierzyć.

39

Odp: Męczący trudny chłopak

Nie no, przez dwa lata nie mówił mi tak. To się dzieje....właściwie trudno mi określić od kiedy...Od roku?
I nie jestem święta. Na samym początku jak to wszystko się zaczynało. Te wszystkie jego problemy to byłam dość ostra. Krzyczałam żeby się wziął za siebie zamiast jęczeć. Ten mi na to wszystko reagował smutkiem, że zbyt oschła jestem a on potrzebuje wsparcia. Więc zaczęłam być miła, kochana, mógł się zawsze wygadać, przytulić. No i co? Pewnego wieczoru przy piwie powiedział że potrzebuje żebym na niego czasem wrzasnęła i nim wstrząsnęła żeby się wziął za siebie.
Od tej pory kręciołka dostałam. Chyba mnie traktował jak niańkę, która ma się dostosować do jego potrzeb i humorów.

Trudno jest coś zakończyć skoro drugi człowiek miał też dobre strony, przebłyski normalnego zachowania. Potrafił wydać majątek na moje urodziny(tzn. dla mnie to był majątek), kupić drogi prezent. Problem w tym że bardziej niż tego wszystkiego potrzebowałam samego człowieka

Szkoda mi tylko jego mamy. Fajna baba. Chciała mnie i jego zabrać do kraju X na wakacje, pomóc w pracy itp
Sama przyznała że się cieszy kiedy ja przychodzę bo ją odciążam. Teraz będzie musiała się z nim, rozdrażnionym dziwadłem męczyć

40

Odp: Męczący trudny chłopak

Zawsze są dobre strony związku i człowieka, ale jeżeli minusy 100 krotnie przewyższają plusy to nie ma co się zastanawiać. Szkoda Ci jego matki? A mi nie, bo to JEJ dziecko i  to ONA powinna coś z tym zrobić, a nie się cieszyć, ze odciążasz ją i wyręczasz w jej obowiązkach.

Kiedy to się skończy, odetchniesz, może nie od razu, nie mówię też, że nie będziesz czuła smutku, że nie będzie bolało, ale na pewno dużo mniej i dużo krócej niż męczenie się z nim.

41

Odp: Męczący trudny chłopak

Co do odciążania to myślę że specjalnie to mówiła(przy nim) myśląc że coś to jemu da do myślenia

No cóż, zobaczę jaki jutro będzie wynik tej rozmowy. Żeby nie być w krytycznym stanie, przed rozmową umówiłam się z koleżanką na wspólne wygłupy
Zaś po rozmowie idę na imprezę. Tak się zabezpieczyłam. O! big_smile

42

Odp: Męczący trudny chłopak

Kiedyś miałem okazje brać udział w pewnym projekcie i tam były poruszane tematy związków .Były dziewczyny po tzw. przejściach. Przytoczę częściowe notatki z tamtego okresu.
Zaznaczam że ta wypowiedź jest nie Moja lecz pewnej dziewczyny ale być może Ci pomoże :


Czy masz czasem wrażenie, że Twoje koleżanki są z beznadziejnymi partnerami, od których nie potrafią odejść?

Czy sama byłaś w sytuacji, gdy byłaś rozdarta między wyrzuceniem kogoś ze swojego życia, a jednocześnie narastała w Tobie obawa przed samotnością?

Skądś to znam. Przerabiałam to co Ty. Nie raz, nawet nie dwa razy. Kilka. Bez statystyk.

Umówmy się : ciężko jest skreślić kogoś ot tak, bo raz coś schrzanił. My, kobiety, mamy tendencję do dawania facetom drugiej i o zgrozo kolejnej szansy na naprawianie rzeczywistości. Jesteśmy mistrzyniami beznadziejnej wiary w poprawę partnera. Generalizuję? Być może. Ale tak po prostu jest.Przywyknij, kobieto.
Nie twierdzę, że żaden facet nie jest w stanie się zmienić pod wpływem zagrożenia utraty więzi emocjonalnej z Tobą.Tacy mężczyźni istnieją. Może są nawet bliżej, niż Ci się wydaje.

Doceń, ilu mijasz codziennie mężczyzn na ulicy/ w bibliotece/ na uczelni/ w pracy . Pewnie 20 % z nich jest wg Ciebie atrakcyjna. Gdyby zaprosili Cię na kawę, może z lekka oszołomiona ich odwaga, zgodziłabyś się.
Jednak tego nie robisz, bo ....w Twojej głowie jest On. Jest w Twoim życiu, rozsiadł się wygodnie w salonie Twoich emocji i nie zamierza wyjść.

Jaki On jest ?
Dla Ciebie to i tak chodzący ideał. Nie przekonam Cię, że jest inaczej. To facet pewny siebie, dominujący w Waszej relacji. Lubisz Jego obecność, czujesz się bezpieczna. Jego zapach doprowadza Cię do szaleństwa. Seks z Nim jest jak wygrana sześciocyfrowa w LOTTO. Taki jest w 90% Twój Facet.

Niestety, Pan Idealny ma też wady. Nie znosi sprzeciwu, a może uznaje, że kobieta ma swoje miejsce w kuchni? Może też uznawać, że jest Twoim panem i władcą i całe życie masz Mu podporządkować? Może jest agresywny, może wyładowuje się na Tobie ? Może pije za dużo ? Może nie czujesz się z Nim tak bezpiecznie? A może to mimo wszystko sympatyczny facet, który ma tendencję do.... olewania Ciebie. Ze wszystkich tych wad, sytuacje bezczelnie prowokowane są najgorsze.


Dlaczego z Nim jesteś?
Rzadko która kobieta potrafi jasno odpowiedzieć na to dość proste pytanie,. Jedne zasłaniają się sztandarowym : Kocham Go; Zależy mi na Nim . Inne zwyczajnie milczą, bo nie wiedzą, co odpowiedzieć.

Zastanówmy się, dlaczego kobieto, jesteś z facetem, który Cię zawodzi?

Powiesz : Kocham Go, a On kocha mnie. Ja odpowiem Tobie: Ale od kiedy miłość utożsamiamy z bólem fizycznym, bądź psychicznym ?
Powiesz: Boję się samotności . Ja odpowiem Tobie: Wyjdź do ludzi, to nie jest trudne.
Powiesz mi : Nie potrafię od Niego odejść.Ja odpowiem Tobie:Oszukujesz siebie, ale mnie nawet nie próbuj. To nie jest tak, że nie potrafisz, Ty zwyczajnie tego nie chcesz.
Powiesz mi : On się przecież zmieni.  Ja odpowiem Tobie: A robisz coś znaczącego poza marudzeniem, że Ci nie odpowiada Jego zachowanie ? Pewnie nie.


Jesteś z Nim również i może przede wszystkim dlatego, że nieziemsko Cię pociąga. Tylko powiedz mi, kobieto, co Ci po dobrym seksie, skoro żadna inna więź nie jest tak mocna?


Mężczyzn zainteresowanych PU uczy się, by dokonywali właściwej kwalifikacji. Wiesz co Ci powiem? Kobietom też się to przydaje.

Dobra kwalifikacja zwiększa szansę dobrych relacji w przyszłości, bo wiesz,albo podejrzewasz, że druga strona nagle nie zamilknie, nie zawiedzie Cię.


Kredyt zaufania
To jest właśnie to, na czym kobiety polegają. Poznajesz kogoś, uznaję, że przeszedł kwalifikację, dajesz Mu kredyt zaufania i w przyszłości okazuje się, czy dostał go na wyrost, czy też jest rzeczywiście dobrym partnerem i nie zawodzi Cię w wielu kwestiach budowania wspólnych relacji. Ze znanych mi przypadków i doświadczeń własnych śmiem stwierdzić, że akurat ani ja ani moje znajome, dalsze czy bliższe, nie trafiłyśmy na egzemplarz faceta, który by czegoś nie schrzanił. Ale nadal wierzę, że taki facet istnieje.



Przejdźmy do meritum, czyli kiedy Go spławić
Szanujmy siebie. Szanujmy siebie i swój czas.
Nie inwestujmy w kogoś, kto nie szanuje naszego czasu ---> nie szanuje Nas.

Jeśli On Cię kiedykolwiek uderzył  --->
Jeśli stosował szantaż emocjonalny lub przemoc psychiczną  ---->
Jeśli umawiacie się na spotkanie, On nie przychodzi, nie dzwoni, nie tłumaczy się  ---->
Jeśli On nagle znika bez słowa  ---->
Jeśli nie dzwoni , choć obiecał  --->( bo co Ci po niesłownym mężczyźnie?? )


Od wszystkich reguł istnieją wyjątki i czasem warto przed podjęciem decyzji lub nawet po, dać Mu 5 minut wytłumaczenia. O ile oczywiście masz ochotę tego słuchać. Wink

Mężczyznę należy spławić od chwili, gdy zaczynasz czuć się przy Nim nieszczęśliwa, gorsza, niespełniona. Ktoś, kto chce Twojego dobra, nie krzywdzi Cię, dba o Ciebie i nie kotwiczy w Tobie złych myśli o Nim., prawda?


Nadal chcesz być z facetem, przy którym Twoja pozytywna energia nie osiąga magicznego progu 100 % ?

Twoja strata - inne kobiety nie boją się sięgnąć po to, czego pragną. One są szczęśliwe. Ty też możesz taka być. Po prostu w to uwierz.

43

Odp: Męczący trudny chłopak

Dzięki wszystkim :* Już się tak nie boję.
Co będzie to będzie. Los pokaże

44

Odp: Męczący trudny chłopak

No i jak się wszystko udało??

45

Odp: Męczący trudny chłopak

Rozmowa będzie dopiero wieczorem. Dam znać w niedzielę smile

46

Odp: Męczący trudny chłopak
mcnt napisał/a:

Rozmowa będzie dopiero wieczorem. Dam znać w niedzielę smile

No i coooo???? smile

47

Odp: Męczący trudny chłopak
mcnt napisał/a:
Artemida napisał/a:

Nie załamuj się, przyjdź tu, na Forum.

Chcesz rady? To nie jest mężczyzna dla Ciebie. Ani dla nikogo. Niektórzy tacy są. Nie powinien się rozmnażać.

Wiem, że to brzmi brutalnie, ale na takiego ananasa straciłam przeszło 20 lat. Ty nie musisz. Mężczyzna ma być mężczyzną a nie jęczącą kupką nieszczęścia. On się będzie rozczulał nad sobą, a Tobie przyjdzie go żywić, opiekować się, wychowywać dzieci samotnie, jeszcze z balastem w postaci samca.

Mogłabyś mi przybliżyć mniej więcej swoją dawną sytuację? Jak to wygląda? Jakie miał problemy? (o ile można wiedzieć)

Jego zasadniczym problemem było oderwanie od rzeczywistości. Nie będzie pracował u tych chamów, zwolni się. Założy swój biznes. Ze wspólnikiem. Wspólnik się bogacił, a my wpadaliśmy w długi. Odpowiedź - bo wspólnika żona pracuje (ja "siedziałam" w domu z kilkumiesięcznym dzieckiem). Potem samodzielność - nie podniesie cen, bo klientów straci; musi być tańszy od konkurencji. Pytam: po co klienci jeśli masz do nich dokładać. Zmiana branży - jego skuteczność miała się do mojej jak 1:5, 1:10. Potem chorował na depresję. Potem ja zarabiałam, a on "inwestował" w taki sposób, że gdybym się nie uwolniła, zaharowałabym się na śmierć. Po prostu - jeśli gość jest oderwany od rzeczywistości, szkoda czasu na niego.

48 Ostatnio edytowany przez mcnt (2012-09-30 19:27:23)

Odp: Męczący trudny chłopak

Artemida. Mój z kolei ma odwrotnie. Uparcie siedzi w beznadziejnej pracy której nienawidzi i nie szuka nowej bo nie wierzy że cokolwiek znajdzie. W ogóle nie wierzy w siebie




Teo napisał/a:
mcnt napisał/a:

Rozmowa będzie dopiero wieczorem. Dam znać w niedzielę smile

No i coooo???? smile

No  spotkaliśmy się o mieliśmy pogadać podczas/po  koncie przyjaciela na który przybyliśmy. Wcześniej nie dało rady był już wtedy umówiony poduczyć naszego znajomego.
Później okazało się że znajomy stwierdził że nie może, ale mój chłopak nie powiadomił mnie o tym żeby móc wcześniej normalnie pogadać bo "chciał zjeść i odpocząć po pracy"

Po koncercie odbył się jam session, pograliśmy troche a potem rozmowa. Polegała na tym że powiedziałam pokrótce to co miałam powiedzieć i nie zdążyłam się otworzyć bo ten w pewnym momencie zaczął się śpieszyć bo chciał pograć i do tego usłyszał swoją ulubioną piosenkę którą musiał zagrać wydusił że kocha  i siuuuu. Ja też gram ale myślę że rozmowa jest ważniejsza

Po zakończeniu całej imprezy fochnęłam się i napisałam smsem że olał rozmowę która była dla mnie ważna i tak nie robi człowiek któremu zależy. W odpowiedzi przeczytałam że nie mówiłam nic nowego i że nie umiem przyjąć nic negatywnego o sobie więc czemu on ma przyjmować

No foch! Za taką olewkę odpowie srodze. Gówno mi po tym że kocha skoro słabo to okazuje i mało się stara

49

Odp: Męczący trudny chłopak
mcnt napisał/a:

Artemida. Mój z kolei ma odwrotnie. Uparcie siedzi w beznadziejnej pracy której nienawidzi i nie szuka nowej bo nie wierzy że cokolwiek znajdzie. W ogóle nie wierzy w siebie




Teo napisał/a:
mcnt napisał/a:

Rozmowa będzie dopiero wieczorem. Dam znać w niedzielę smile

No i coooo???? smile

No  spotkaliśmy się o mieliśmy pogadać podczas/po  koncie przyjaciela na który przybyliśmy. Wcześniej nie dało rady był już wtedy umówiony poduczyć naszego znajomego.
Później okazało się że znajomy stwierdził że nie może, ale mój chłopak nie powiadomił mnie o tym żeby móc wcześniej normalnie pogadać bo "chciał zjeść i odpocząć po pracy"

Po koncercie odbył się jam session, pograliśmy troche a potem rozmowa. Polegała na tym że powiedziałam pokrótce to co miałam powiedzieć i nie zdążyłam się otworzyć bo ten w pewnym momencie zaczął się śpieszyć bo chciał pograć i do tego usłyszał swoją ulubioną piosenkę którą musiał zagrać wydusił że kocha  i siuuuu. Ja też gram ale myślę że rozmowa jest ważniejsza

Po zakończeniu całej imprezy fochnęłam się i napisałam smsem że olał rozmowę która była dla mnie ważna i tak nie robi człowiek któremu zależy. W odpowiedzi przeczytałam że nie mówiłam nic nowego i że nie umiem przyjąć nic negatywnego o sobie więc czemu on ma przyjmować

No foch! Za taką olewkę odpowie srodze. Gówno mi po tym że kocha skoro słabo to okazuje i mało się stara

No i masz swoją odpowiedź. On doskonale wiedział co chcesz mu powiedziec i wyraźnie się wykręcał, a potem puścił smsem byle wymówkę i wyszło na to, że i tak Twoja wina.
Nie szkoda Ci życia na oszołoma? Nie chciałabyś mieć faceta, który Cię uskrzydla, a nie zakopuje 2 metry pod ziemią?? Daj sobie spokój wreszcie!!

Posty [ 50 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Męczący trudny chłopak

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026