dziewczyny czy po klotni z chlopakiem odzywacie sie pierwsze?jak sie zachowac w takich sytuacjach gdy po klotni on milczy kilka dni,i nie ma roznicy kogo to wina,czy odezwac sie pierwszemu czy np.czekac az to on zrobi?moze go przetrzymac zeby sprawdzic czy mu zalezy,no wlasnie a jak chlopak czesto tak postepuje to moze rzeczywiscie mu nie zalezy,albo zaczyna odzywac sie bo np.po dwoch dniach ma ochote na seks,a po masz wrazenie ze tylko po to sie odezwal bo znowu jest chlodny,a moze przetrzymac go bez seksu?przeciez nie mozemy wyciagac reki zawsze pierwsze,bo oni szybko sie do tego przyzwyczajaja.Jak wy postepujecie w takich sytuacjach?
Podobne tematy
JAKO FACET RADZE POROZMAWIAC.
Witaj.Jezeli o mnie chodzi,caly czas ja pierwsza robilam krok.Jestem pewna,ze wlasnie dlatego mnie nie szanowal.Krzywdzil mnie niemilosiernie,a ja i tak sie godzilam.Po prostu nie wytrzymywalam,az zaczelo to przypominac schemat.Wtedy on nabieral pewnosci i przerzucal wine na mnie.Uwazam,iz to byl najwiekszy blad ,jaki popelnialam.Zrob ,jak uwazasz,jak czujesz.Pzdr.
4 2012-06-21 23:42:56 Ostatnio edytowany przez question (2012-06-21 23:43:29)
Myślę że odezwać powinien się ten kto doprowadził do kłótni, w ramach przeprosin, żalu. Wiem, że to nie zawsze jest regułą, ale tak wypada- zresztą jeżeli odzywasz się zawsze Ty, nawet jeśli on zawinił to jest to nie fair i powinnaś to zasugerować.
mada zgadzam sie z toba,oni to wykorzystuja jak zawsze pierwsze sie odzywamy,moze jestem wredna ale tym razem poczekam na niego,zasluguje na normalne traktowanie a nie na lekcewazenie mojej osoby,niezle bedzie musial sie teraz napracowac zebym go normalnie traktowala.Tylko troche sie boje jakie wynikna z tego konsekwencje,ale jak mu zalezy to sie postara,zle mowie?dziewczyny nie dajmy soba pomiatac!
Wiem w czym rzecz,moj eks przekroczyl wszelkie mozliwe granice w braku szacunku.Moja wina byla taka,ze pozwolilam sie zdominowac ,i robil co chcial.Po kazdej awnturze ja wracalam.Nawet wtedy gdy nakrylam go na pisaniu z babami z badoo.Bylam niestanowcza,wlazl mi na glowe i obrocilo sie to w zwiazek patologiczny,zwiazek katai ofiary.
czyli uwazasz ze warto walczyc i pokazac mu ze nie moze mnie w ten sposob traktowac?
Nie-warto,a trzeba!
Jak ty zaczęłaś, to ty powinnaś się odezwać? I radzę to zrobić jeśli ci zależy na tym związku. A często się kłócicie ? I o co? Kto zaczyna ?
Jakie to dziecinne...
Ja przestałam sie juz fochać.
Kłócimy sie /sporadycznie alleluja/, "po przepychamy" słownie i zalega cisza na jakiś czas /kilka minut, maks. 30/. On sie pyta czy jestem zła /zawsze/. Wcześniej zazwyczaj byłam. Teraz po prostu szkoda mi energii i czasu na boczenie się bo i tak w końcu wszystko sie wyprostuje i tak. I nie chce mi sie po prostu "fochac".
Fakt faktem, mam takiego partnera, który nauczył sie doprowadzać rozmowy do końca. Na początku związku zwyczajnie "uciekał".
Wszystko zależy od ludzi. A jak Twój "chłopczyk" boczy się a potem mizia bo chce mu się seksiku to zwyczajnie powiedz mu jak to wygląda. Jak to nos w górze, obrażony książę, a jak wzięła go "chcica" to przyłazi jak błazen.
Tak sie nie zachowują dojrzałe istoty...