Witajcie jestem na forum pierwszy raz więc proszę o wyrozumiałość trochę mnie trema zżera .
Mam duże problemy w małżeństwie a to już 11 lat jak jesteśmy razem .Ale ja zaczęłam się zastanawiać czy warto to ciągnąc bo już od 2lat tak się jakoś psuje,żeby nie dziecko to już by mnie nie było ale trzeba być odpowiedzialnym prawda mamy wspaniałego synka lat 8 i trochę się boję że on na tym ucierpi najbardziej.Mąż wyjechał do Londynu miał obiecaną dobrą pracę co się okazało niewypał czas leciał a pieniążków jak nie ma tak nie ma i co gorsza chyba nic z tego się nie przejmuje . Przed wyjazdem też kasy nie było oczywiście ON dawał z siebie wszystko a ja nierobem co żyje za czyjś koszt , zaczeły się jakieś głupie docinki a ja jak w letargu NIC .Więc zaczeło się robić coraz gorzej ,więc ucieszyłam się że jedzie daleko, daleko może rozstanie pomoże ale nie niestety kłocimy się nawet przez skepa .Ostatnio słyszał nas synek ,powiedział że się boi jak my tak na siebie wilkiem a ja nie wiem co robić .Ja tak chaotycznie piszę bo trudno opisać mi moje problemy które się nawarstwiły . proszę pomóżcie mi co ja mam robić nie jestem już taka młoda mam 34 lata nic takiego nie osiągnełam w zyciu czy mam odejść po tylu latach czy dać jeszcze szanse ,kurcze zachowuje się jak małolata proszę odpiszcie z pozdrowieniami Magda
Podobne tematy
34 lata:) Faktycznie słuszny wiek, tylko umierać:)
Pieniążki pieniążki...a Ty pracujesz?
Gdyby nie dziecko to odeszłabyś... A myślisz, że chłopiec jest szczęśliwszy patrząc jak Mama i Tata na siebie warczą?
Jakie w sumie jest sedno waszego "niedogadania"?
CO jest największa "przeszkoda" w waszym związku?
Skoro dziecko już niemowalkiem nie jest to może czas żebyś znalazła pracę.
Może wtedy skończyłby się docinki.
Witaj
Forum ma to do siebie,ze nigdy nie znajdziesz tu pomysłu i dobrej rady na rozwiazanie problemów... Sa Tacy,co powiedza "głupia jestes" i Tacy,ktorzy będą Cię podziwiac,bo tyle wytrzymałaś...Nie jednokrotnie uslyszysz.."idz do pracy ,wierze w Ciebie.." Rozumiem poprzedniczkę,która powiedziała,ze dla dobra dziecka,wcale nie jest lepsze bycie ze sobą... Dzieci widza i czuja...Nie ukryjemy przed nimi relacji.. ![]()
Znajda się doradzcy,ktorzy powiedza"musicie szczerze porozmawiać"...Dlatego sama musisz spróbować wszystkiego.... Roznymi metodami dojść do sedna problemu,a jeśli po drodze poczujesz,ze nie kochasz,to rozpocznij swój nowy etap w zyciu... Pamietaj,że sama i tak dokonasz wyboru... Bedziesz żałować,czy nie ,tego nikt nie wie
Ale warto iść do przodu....
Niestety już nie, pracowałam do tej pory ale psychicznie nie wytrzymywałam do tego doszły inne problemy mama moja, największa podpora odeszła zmarła, na opiekunkę nie stać bo poco pracować na opiekunę a pensji zostało by nie wiem na waciki sory ale udziela mi się czarny humor .problem w tym że mąż ma problemy z rozmową nigdy nie umiał rozmawiać zawsze jak próbowałam to się zamykał a ja jak do ściany ale Bóg mi świadkiem zawsze próbuje .Problemy nie tylko z kasą ale i byciem razem on sobie zawsze jak coś postanowi to nic go nie odwiedzie od pomysłu choć pokutujemy wszstcy już mi nie raz dał do wiwatu ogólnie to lubi winę zwalać na mnie.Bo ja powinnam mu pozwalać na wszystko na obsurdalne pomysły co z góry idzie na nie powodzenie .Jak potem coś nie wypali to wytłumaczenie BO MIAŁO SIE UDAC ,MIAŁO BYĆ DOBRZE A NIE JEST .
Teraz kiedy jest w londynie przepuścił kasę tłumacząc że zainwstował ale niestety nieudało się kasa przepadła a obiecał synowi że przyjedziemy do niego a teraz z czego ciągle obiecuje ale nie dotrzymuje słowa ja już poprostu nie daje rady a synek jak w obrazek na tatę
Witaj Sandra
właśnie teraz kiedy nie mam opiekunki to tylko w głowę sie mogę podrapać sorki za wyrażenie szukam pracy w godzinach kiedy synek może być w
szkole to chociaż bym zaoszczędziła pieniędzy . Ale czy znieważanie jest ok a jak jeszcze był w domu to obiadki same się robiły i pranie sprzatanie itp...i że synek wzorowy uczeń to somo sie nie zrobiło nigdy nie pomagał w lekcjach .
Wiem cos o tym,kiedy sie mówi a slowa i tak nie docieraja do tej drugiej osoby...Mam juz tak przez 13 lat.. Kiedys za moim mężem wskoczylabym w ogień,a teraz? Cóż
mam wrażenie,ze tylko mieszkamy razem.
Na męża chyba nie mozesz liczyć...Ta Jego "pasja" do inwestycji do niczego dobrego nie prowadzi,tym bardziej jak Jego pomysły nie są dobrze przemyślane i jest ich za dużo...
Ja po 10 latach siedzenia w domu podjęłam prace w Mc.Donalds...wiem,zenada
Na 3/4 etatu,tak zebym mogla pogodzic obowiazki domowe,odprowadzanie i przyprowadzanie dzieci ze szkoly itp. Cudów w dzien wyplaty nie bylo,ale moglam sama ustalic swoja dyspozycyjność..tzn.nie pracowalam w weekendy i tylko od godz.16 Dzieci byly juz po szkole,nakarmione i bezpieczne w domu..no tak,tylko,że po 16 wracal mąż,a Ty go nie masz w domu... No i bylo to zaletą,ze nie dojezdzalam do pracy,więc zaoszczedzilam na przejazdach...
Nie wiem.... Teraz jestes w domu,Twój mąż inwestuje...za co żyjesz ?
Wiesz...? Mam znajomą z 3 dzieci.Kobieta "orze jak może",zeby pogodzic wszystko.Sprzata w Markecie,po domach itp. Wiesz co po kilkunastu latach zrobil Jej mąż...? Odszedł do bezdzietnej panny,mówiąc,że nie bedzie zapier*** całe zycie na rodzinę
![]()
Ja Ci chyba,kochana nie doradzę co masz zrobić....
trzymaj sie i pisz,co i jak...
Teraz kiedy jest w londynie przepuścił kasę tłumacząc że zainwstował ale niestety nieudało się kasa przepadła a obiecał synowi że przyjedziemy do niego a teraz z czego ciągle obiecuje ale nie dotrzymuje słowa ja już poprostu nie daje rady a synek jak w obrazek na tatę
hmmm niepokojący jest ten wpis. W co zainwestował?
Znam wiele kobiet, których męzowie tak inwestowali a okazało sie ze mają powazny problem z hazardem. Przepuszczali kase w zakładach bukmacherskich. Jeśli mozesz to go dopytaj. Tym bardziej jest to niepokojace że z jego strony jakby wyczuwa się silne napiecie. To charakterystyczny objaw uzalezni9enia. Brak kasy i emocjonalne hustawki, obwinianie wszystkich za brak gotówki.
Pomyśl nad tym i zapytaj go w co zainwestował?
Pozdrawiam
Wiem cos o tym,kiedy sie mówi a slowa i tak nie docieraja do tej drugiej osoby...Mam juz tak przez 13 lat.. Kiedys za moim mężem wskoczylabym w ogień,a teraz? Cóż
mam wrażenie,ze tylko mieszkamy razem.
Na męża chyba nie mozesz liczyć...Ta Jego "pasja" do inwestycji do niczego dobrego nie prowadzi,tym bardziej jak Jego pomysły nie są dobrze przemyślane i jest ich za dużo...
Ja po 10 latach siedzenia w domu podjęłam prace w Mc.Donalds...wiem,zenadaNa 3/4 etatu,tak zebym mogla pogodzic obowiazki domowe,odprowadzanie i przyprowadzanie dzieci ze szkoly itp. Cudów w dzien wyplaty nie bylo,ale moglam sama ustalic swoja dyspozycyjność..tzn.nie pracowalam w weekendy i tylko od godz.16 Dzieci byly juz po szkole,nakarmione i bezpieczne w domu..no tak,tylko,że po 16 wracal mąż,a Ty go nie masz w domu... No i bylo to zaletą,ze nie dojezdzalam do pracy,więc zaoszczedzilam na przejazdach...
Nie wiem.... Teraz jestes w domu,Twój mąż inwestuje...za co żyjesz ?
Wiesz...? Mam znajomą z 3 dzieci.Kobieta "orze jak może",zeby pogodzic wszystko.Sprzata w Markecie,po domach itp. Wiesz co po kilkunastu latach zrobil Jej mąż...? Odszedł do bezdzietnej panny,mówiąc,że nie bedzie zapier*** całe zycie na rodzinę![]()
![]()
Ja Ci chyba,kochana nie doradzę co masz zrobić....
trzymaj sie i pisz,co i jak...
Wiem cos o tym,kiedy sie mówi a slowa i tak nie docieraja do tej drugiej osoby...Mam juz tak przez 13 lat.. Kiedys za moim mężem wskoczylabym w ogień,a teraz? Cóż
mam wrażenie,ze tylko mieszkamy razem.
Na męża chyba nie mozesz liczyć...Ta Jego "pasja" do inwestycji do niczego dobrego nie prowadzi,tym bardziej jak Jego pomysły nie są dobrze przemyślane i jest ich za dużo...
Ja po 10 latach siedzenia w domu podjęłam prace w Mc.Donalds...wiem,zenadaNa 3/4 etatu,tak zebym mogla pogodzic obowiazki domowe,odprowadzanie i przyprowadzanie dzieci ze szkoly itp. Cudów w dzien wyplaty nie bylo,ale moglam sama ustalic swoja dyspozycyjność..tzn.nie pracowalam w weekendy i tylko od godz.16 Dzieci byly juz po szkole,nakarmione i bezpieczne w domu..no tak,tylko,że po 16 wracal mąż,a Ty go nie masz w domu... No i bylo to zaletą,ze nie dojezdzalam do pracy,więc zaoszczedzilam na przejazdach...
Nie wiem.... Teraz jestes w domu,Twój mąż inwestuje...za co żyjesz ?
Wiesz...? Mam znajomą z 3 dzieci.Kobieta "orze jak może",zeby pogodzic wszystko.Sprzata w Markecie,po domach itp. Wiesz co po kilkunastu latach zrobil Jej mąż...? Odszedł do bezdzietnej panny,mówiąc,że nie bedzie zapier*** całe zycie na rodzinę![]()
![]()
Ja Ci chyba,kochana nie doradzę co masz zrobić....
trzymaj sie i pisz,co i jak...
Witam Boże ty jesteś z mężęm już 13 lat i jesteś z nim nadal a ja nie wiem czy dłużej wytrzymam.Teściowa mi mówi że przeciesz on dobry bo nie pije nie bije do domu ciągnie itp .. niby tak ale co to za życie skoro już tyle lat razem a wżyciu nic człowiek się nie dorobił.Jak procowałam i po opłaceniu niani zostawało mi marne grosze praca okrutna ale nie będę opisywać o niej bo to już inny temat . Do tej pory byłam na zwolnieniu pół roku teraz idę na pośredniak no i szukam właśnie pracy tylko po wakacjach bo niestety rodzina a ni koleżanki nie pomogą pracują .Od września będe szukać pracy w godz. kiedy synek w szkole ja nawet o sprzątaniu myślę o czymkolwiek by być niezależną .Bardzo chcę ale się boję odejść od niego Boże niby dorosła o zachowuję się jak dziecko kompletnie ,innym człowiek umie doradzić a jeśli chodzi o swoje życie to głupieje . A jednak trochę mi pomogłaś dzięki pozdrawiam.
M4KumB4 napisał/a:Teraz kiedy jest w londynie przepuścił kasę tłumacząc że zainwstował ale niestety nieudało się kasa przepadła a obiecał synowi że przyjedziemy do niego a teraz z czego ciągle obiecuje ale nie dotrzymuje słowa ja już poprostu nie daje rady a synek jak w obrazek na tatę
hmmm niepokojący jest ten wpis. W co zainwestował?
Znam wiele kobiet, których męzowie tak inwestowali a okazało sie ze mają powazny problem z hazardem. Przepuszczali kase w zakładach bukmacherskich. Jeśli mozesz to go dopytaj. Tym bardziej jest to niepokojace że z jego strony jakby wyczuwa się silne napiecie. To charakterystyczny objaw uzalezni9enia. Brak kasy i emocjonalne hustawki, obwinianie wszystkich za brak gotówki.
Pomyśl nad tym i zapytaj go w co zainwestował?
Pozdrawiam
Z mężem nigdy nie miałam problemów jeśli chodzi o hazard tylko jak wyjechał do angli ktoś naopowiadał mu głupstw że szybko i bezpiecznie może zainwestować kasę to zrobił nie zastanawiając się co zrobi jeśli nie wypali .Nie chcę powiedzieć więc podejrzewam że może to nie legalne nie wiem już sama .
Samotność73 napisał/a:Wiem cos o tym,kiedy sie mówi a slowa i tak nie docieraja do tej drugiej osoby...Mam juz tak przez 13 lat.. Kiedys za moim mężem wskoczylabym w ogień,a teraz? Cóż
mam wrażenie,ze tylko mieszkamy razem.
Na męża chyba nie mozesz liczyć...Ta Jego "pasja" do inwestycji do niczego dobrego nie prowadzi,tym bardziej jak Jego pomysły nie są dobrze przemyślane i jest ich za dużo...
Ja po 10 latach siedzenia w domu podjęłam prace w Mc.Donalds...wiem,zenadaNa 3/4 etatu,tak zebym mogla pogodzic obowiazki domowe,odprowadzanie i przyprowadzanie dzieci ze szkoly itp. Cudów w dzien wyplaty nie bylo,ale moglam sama ustalic swoja dyspozycyjność..tzn.nie pracowalam w weekendy i tylko od godz.16 Dzieci byly juz po szkole,nakarmione i bezpieczne w domu..no tak,tylko,że po 16 wracal mąż,a Ty go nie masz w domu... No i bylo to zaletą,ze nie dojezdzalam do pracy,więc zaoszczedzilam na przejazdach...
Nie wiem.... Teraz jestes w domu,Twój mąż inwestuje...za co żyjesz ?
Wiesz...? Mam znajomą z 3 dzieci.Kobieta "orze jak może",zeby pogodzic wszystko.Sprzata w Markecie,po domach itp. Wiesz co po kilkunastu latach zrobil Jej mąż...? Odszedł do bezdzietnej panny,mówiąc,że nie bedzie zapier*** całe zycie na rodzinę![]()
![]()
Ja Ci chyba,kochana nie doradzę co masz zrobić....
trzymaj sie i pisz,co i jak...Witam Boże ty jesteś z mężęm już 13 lat i jesteś z nim nadal a ja nie wiem czy dłużej wytrzymam.Teściowa mi mówi że przeciesz on dobry bo nie pije nie bije do domu ciągnie itp .. niby tak ale co to za życie skoro już tyle lat razem a wżyciu nic człowiek się nie dorobił.Jak procowałam i po opłaceniu niani zostawało mi marne grosze praca okrutna ale nie będę opisywać o niej bo to już inny temat . Do tej pory byłam na zwolnieniu pół roku teraz idę na pośredniak no i szukam właśnie pracy tylko po wakacjach bo niestety rodzina a ni koleżanki nie pomogą pracują .Od września będe szukać pracy w godz. kiedy synek w szkole ja nawet o sprzątaniu myślę o czymkolwiek by być niezależną .Bardzo chcę ale się boję odejść od niego Boże niby dorosła o zachowuję się jak dziecko kompletnie ,innym człowiek umie doradzić a jeśli chodzi o swoje życie to głupieje . A jednak trochę mi pomogłaś dzięki pozdrawiam.
masz teściową nie możesz na czas pracy dawać synka do Niej ?
M4KumB4 ma teściową,ale gdyby byla tak uczynna (a moze też jeszcze pracuje),to z pewnością by pomogla...Tak tylko myślę. Wyobrazcie sobie,że ja mieszkam w jednym budynku z teściową,a nigdy,ale to nigdy nie przypilnowala mi dzieci. Bo nie może,bo kręgosłup ją boli...bo to,bo tamto... Oj długo targałam je ze soba wszedzie...Ale doczekałam sie,ze mogłam młodszego zostawic pod opieką tego drugiego..Ale teraz kiedy Ona mnie potrzebuje,czuje do niej niechęć...Pomoglabym-ale po co? Wiem,ze to wredne..Ale wiem też,że człowiek da sobie radę nawet w ekstremalnych warunkach....
Dlatego M4KumB4 byle do przodu...Staniesz "na nogach",to poczujesz w sobie siłę do działania
czego Ci życzę.
M4KumB4 napisał/a:Samotność73 napisał/a:Wiem cos o tym,kiedy sie mówi a slowa i tak nie docieraja do tej drugiej osoby...Mam juz tak przez 13 lat.. Kiedys za moim mężem wskoczylabym w ogień,a teraz? Cóż
mam wrażenie,ze tylko mieszkamy razem.
Na męża chyba nie mozesz liczyć...Ta Jego "pasja" do inwestycji do niczego dobrego nie prowadzi,tym bardziej jak Jego pomysły nie są dobrze przemyślane i jest ich za dużo...
Ja po 10 latach siedzenia w domu podjęłam prace w Mc.Donalds...wiem,zenadaNa 3/4 etatu,tak zebym mogla pogodzic obowiazki domowe,odprowadzanie i przyprowadzanie dzieci ze szkoly itp. Cudów w dzien wyplaty nie bylo,ale moglam sama ustalic swoja dyspozycyjność..tzn.nie pracowalam w weekendy i tylko od godz.16 Dzieci byly juz po szkole,nakarmione i bezpieczne w domu..no tak,tylko,że po 16 wracal mąż,a Ty go nie masz w domu... No i bylo to zaletą,ze nie dojezdzalam do pracy,więc zaoszczedzilam na przejazdach...
Nie wiem.... Teraz jestes w domu,Twój mąż inwestuje...za co żyjesz ?
Wiesz...? Mam znajomą z 3 dzieci.Kobieta "orze jak może",zeby pogodzic wszystko.Sprzata w Markecie,po domach itp. Wiesz co po kilkunastu latach zrobil Jej mąż...? Odszedł do bezdzietnej panny,mówiąc,że nie bedzie zapier*** całe zycie na rodzinę![]()
![]()
Ja Ci chyba,kochana nie doradzę co masz zrobić....
trzymaj sie i pisz,co i jak...Witam Boże ty jesteś z mężęm już 13 lat i jesteś z nim nadal a ja nie wiem czy dłużej wytrzymam.Teściowa mi mówi że przeciesz on dobry bo nie pije nie bije do domu ciągnie itp .. niby tak ale co to za życie skoro już tyle lat razem a wżyciu nic człowiek się nie dorobił.Jak procowałam i po opłaceniu niani zostawało mi marne grosze praca okrutna ale nie będę opisywać o niej bo to już inny temat . Do tej pory byłam na zwolnieniu pół roku teraz idę na pośredniak no i szukam właśnie pracy tylko po wakacjach bo niestety rodzina a ni koleżanki nie pomogą pracują .Od września będe szukać pracy w godz. kiedy synek w szkole ja nawet o sprzątaniu myślę o czymkolwiek by być niezależną .Bardzo chcę ale się boję odejść od niego Boże niby dorosła o zachowuję się jak dziecko kompletnie ,innym człowiek umie doradzić a jeśli chodzi o swoje życie to głupieje . A jednak trochę mi pomogłaś dzięki pozdrawiam.
masz teściową nie możesz na czas pracy dawać synka do Niej ?
no coś ty teściowa woli za kasę pilnować obce dziecko niż swojego wnuka a wież mi że kasy jej nie brakuje ale też ma CÓRUNIE którym musi pomóc a jak wiadomo to matce ważniejsze są córki niż synowe .
M4KumB4 ma teściową,ale gdyby byla tak uczynna (a moze też jeszcze pracuje),to z pewnością by pomogla...Tak tylko myślę. Wyobrazcie sobie,że ja mieszkam w jednym budynku z teściową,a nigdy,ale to nigdy nie przypilnowala mi dzieci. Bo nie może,bo kręgosłup ją boli...bo to,bo tamto... Oj długo targałam je ze soba wszedzie...Ale doczekałam sie,ze mogłam młodszego zostawic pod opieką tego drugiego..Ale teraz kiedy Ona mnie potrzebuje,czuje do niej niechęć...Pomoglabym-ale po co? Wiem,ze to wredne..Ale wiem też,że człowiek da sobie radę nawet w ekstremalnych warunkach....
Dlatego M4KumB4 byle do przodu...Staniesz "na nogach",to poczujesz w sobie siłę do działaniaczego Ci życzę.
Dzięki tylko żeby mi siły wystarczyło myślę że jeszcze ze dwa lata no może trzy i się uwolnie od nich trochę mnie przeraża być samą ale w końcu już od roku jestem sama bo mąż przyjeżdża co 3,4 mięsiące .pozdrawiam