W tym roku po raz kolejny stoję przed dylematem wyboru menu na urodziny dziecka. Ale mam już dość schematu: goście w pokoju siedzą a ja w kuchni przy garach stoję. Nic z tego dnia nie mam tylko się wkurzam, bo gotowanie na 20 osób do moich ulubionych nie należy a muszę to zrobić. Co w takim razie polecacie do zrobienia? Najlepsze byłoby coś, co można przygotować wcześniej i potem podać. Goście przychodzą na kawę i ciasto, potem jakaś zimna płyta (standardowo to były talerze z wędliną, serem itd) i jakieś ciepłe danie na koniec. Natomiast nie chce mi się stać nad kuchenką i piec 20 albo 30 kotletów. Pomóżcie, bo naprawdę nie mam pomysłów. Do głowy przychodzi mi jeszcze: catering. Hm no ale może da się jednak samemu coś zrobić bez zaniedbywania gości?
1 2012-05-06 18:33:58 Ostatnio edytowany przez słone_cznik (2012-05-06 18:38:22)
Podobne tematy
Ja już kilka lat wyprawiam urodziny swoim dzieciom i doszłam do wniosku że kawa,ciasto i tort wystarczy,żadna przyjemność stać cały dzień przy garach,i żadna siedzieć na urodzinach dziecka jako zmęczona i zła matka.W ostateczności starszy syn ma urodziny pod koniec czerwca więc czasami jak jest pogoda robie grilla
Ale po co Ty tyle żarcia robisz? Goście nie mają przyjść się najeść, tylko świętować urodziny dziecka. Kawa i ciasto w zupełności wystarczą, a dla pewności zrób jeszcze kanapki, bo nie każdy musi mieć na słodkie ochotę. I tyle, po co się męczyć cały dzień?
Jeśli Cię stać, to catering, ale chyba szkoda kasy. Ciasto możesz zrobić wcześniej, tak samo bigos/gulasz/klopsiki mielone w jakimś sosie i potem tylko podgrzewasz całość chwilę przed podaniem. Może jakieś sałatki? Potrawka mięsno-warzywna z ziemniakami/ryżem/kluskami, które wstawisz chwilę przed podaniem?
Po co tyle żarcia? No bo "tak wypada". Albo inaczej: "nie wypada by goście siedzieli głodni" to jest myśl przewodnia domu, w którym mieszkam (z teściami). Więc teściowa przy każdej okazji, tzn urodzinach każdego podaje: 1. kawa, ciasto. 2. zimna płyta + chleb. 3. sałatki + mięso. Ostatnio jakoś nie obgadałam z nią bardzo menu na urodziny mojego dziecka i wylądowałam przy piecu smażąc 30 kotletów
no żesz....@#$@a Nic nie bawiłam się z dzieckiem, nie siedziałam z gośćmi bo ciągle trzeba było w kuchni siedzieć
Goście są nauczeni siedzieć ok 5 godzin. Więc kawa i ciasto to mało na tyle czasu. Nienawidzę tego domu i tych zasad. Jeszcze tylko rok... jeszcze tylko rok... no dobra, prawie 2 i się wyprowadzamy... więc: jeszcze prawie 2 lata, jeszcze prawie 2 lata ... tak sobie to powtarzam ciągle by przeżyć ;(
Po co tyle żarcia? No bo "tak wypada". Albo inaczej: "nie wypada by goście siedzieli głodni" to jest myśl przewodnia domu, w którym mieszkam (z teściami). Więc teściowa przy każdej okazji, tzn urodzinach każdego podaje: 1. kawa, ciasto. 2. zimna płyta + chleb. 3. sałatki + mięso. Ostatnio jakoś nie obgadałam z nią bardzo menu na urodziny mojego dziecka i wylądowałam przy piecu smażąc 30 kotletów
no żesz....@#$@a Nic nie bawiłam się z dzieckiem, nie siedziałam z gośćmi bo ciągle trzeba było w kuchni siedzieć
Goście są nauczeni siedzieć ok 5 godzin. Więc kawa i ciasto to mało na tyle czasu. Nienawidzę tego domu i tych zasad. Jeszcze tylko rok... jeszcze tylko rok... no dobra, prawie 2 i się wyprowadzamy... więc: jeszcze prawie 2 lata, jeszcze prawie 2 lata ... tak sobie to powtarzam ciągle by przeżyć ;(
kochana u mnie tez tak było,ale zaczęłam serwować mniej jedzenia i goście sami doszli do tego że siedzenie tak długo to przesada,zresztą ludzie są tacy zabiegani w tych czasach że i tak wpadają na 2 godzinki i do domu
a teściowa,mam to gdzieś co pomyśli
oczywiście są takie imprezy gdzie szykuje jakieś jedzenie ale zawsze ktoś mi pomaga,a ty smażysz 30 kotletów na urodziny dziecka,bez przesady takie jedzenie to ja serwowałam tylko na komunię i chrzciny
No właśnie może przygłodź gości to sami do domu pójdą
Nigdy nie rozumiałam tej zasady, że ja mam jako gospodyni domu zapier***ać w kuchni i sama nie mieć nic z imprezy. Ludzie mają świętować, a nie żreć. A jak mają inne nastawienie to są burakami i nie warto z nimi trzymac kontaktów. Chociaż z rodziną pewnie jest ciężej...
8 2012-05-08 12:52:11 Ostatnio edytowany przez aniolek27 (2012-05-08 13:01:19)
Jeśli Cię stać, to catering, ale chyba szkoda kasy. Ciasto możesz zrobić wcześniej, tak samo bigos/gulasz/klopsiki mielone w jakimś sosie i potem tylko podgrzewasz całość chwilę przed podaniem. Może jakieś sałatki? Potrawka mięsno-warzywna z ziemniakami/ryżem/kluskami, które wstawisz chwilę przed podaniem?
Ja również sądzę, że jeśli zdecydujemy się na coś mało pracochłonnego i nie zabierającego tyle czasu, to spokojnie można coś na ciepło przyrządzić.
Wydaje mi się, że wypadałoby coś takiego dla gości przewidzieć np. udka lub cały filet drobiowy lub z innego mięsa upieczone w rękawie lub woreczku. Nasze zadanie to tylko przygotować mieszankę ziół lub marynatę (można skorzystać z gotowego w stylu "Pomysł.." Winiary) i naprawdę nasz wkład jest minimalny, bo praktycznie przygotuje się samo.
Do tego jakaś sałatka - jest wiele prostych przepisów, gdzie wystarczy po prostu połączyć składniki typu groszek, kukurydza, a jako bazę można użyć ugotowany ryż lub kolorowy makaron, do tego szynka w kostkę lub pieczarki - przyprawić i gotowe. Można spokojnie zrobić dzień wcześniej i trzymać w pojemniku w lodówce, a rano tylko dodać majonez.
Ciasto - też jakieś proste i szybkie (mamy tu sporo przepisów, zachęcam do wyszukania tematu) albo kupić w cukierni. Można zrobić jak najprostszy deser typu Śnieżka lub galaretkę z owocami - gama półgotowych deserów też jest szeroka. Warto ze względu na dzieci, które przecież bardzo cieszą takie przyjęcia. Choćby kolorowe, śmieszne kanapki na pewno je ucieszą.
Jeśli męczą nas takie przygotowania, to warto zastanowić się, czy można zmniejszyć liczbę zapraszanych gości, o ile to oczywiście możliwe, do najbliższych osób. Wydaje mi się, że jeśli coś nie przynosi nam radości i staje się przykrym obowiązkiem, to trzeba sobie zadać takie pytanie.
No i nie zapominajmy, że należy przyjąć gości tak jak sami chcielibyśmy być przyjęci. Warto więc zadbać też o to, by samemu mieć dobry nastrój i nie być zmęczonym przygotowaniami. Wtedy spotkanie rodzinne będzie przyjemnością i okazją do miłego spotkania. Inna sprawa jeśli te osoby robią przyjęcia "na odwal się", to wtedy nie trzeba mieć specjalnie wyrzutów, ale wydaje mi się, że to co zaproponowałam, pozwoliłoby wydającemu przyjęcie być w porządku, a przy tym nie napracować się zbytnio. ![]()