Mam problem ze zrozumieniem swojego chłopaka. Nasz związek jest na odległość i widzimy się co tydzień, czasem częściej jak się uda. Ja miałam ciężką sytuację rodzinną i nadal ją mam, tyle że jestem starsza - mam 20 lat - także też jest już inaczej, choć nadal czuję się czasem gnębiona (ojciec alkoholik). Nie mam zaufania, nie lubię być nachalna i się prosić o uwagę, sms itp. Po prostu nie. Mój chłopak pare razy mówił, że ja to go olewam. Tylko jak można olewać kogoś komu zawsze się kupi ulubioną płytę jak spotka w sklepie, zdobyć koszulkę, która jest już niedostępna czy po prostu wspierać i rozumieć. I od paru dni dziwnie się zachowuje. Nie pisze do mnie, mruczy, burczy, ciągle nie ma kasy na telu. Jak go spytałam o co chodzi "o nic". Mówię mu, że nie wiem o co mu chodzi, że nie odzywa się, że humory ma. To mi odpowiada, że mi to przecież nie przeszkadza, bo ja też się nie odzywam. A ja taka jestem po prostu, że nie będę bluszczem obwiązywać chłopaka. Kiedyś byłam taka zaborcza zazdrośnica i chłopak na koniec mnie zdradził. No to mu tłumaczę, a ten do mnie, że najlepiej to ze mną zerwij, żeby nie było, że się narzucasz... Powiedziałam tylko, że nie będę już go męczyć, bo widzę, że rozmowa nie ma sensu, bo serio nie miała. Ja chciałam coś wytłumaczyć a on burczy. A potem mi napisał, że to ja mam zawsze olewke, i że zawsze mam wytłumaczenie i że on też już się nie będzie narzucał. Ja już nic nie rozumie. Gdybym jeszcze serio go olewała... A ja po prostu nie jestem taka, że non stop wiszę na chłopaku. Będzie chciał to się odezwie. Taką mam zasadę. Co nie znaczy, że go nie kocham, bo kocham, bo tak jak już wspomniałam, pamiętam o nim, staram się mu robić niespodzianki jak się spotykamy. A ten ma jakieś ale. I nie wiem czy sam nie wie jak skończyć czy serio coś nie gra, czy mu zależy czy nie. Ja teraz nie odzywam się, no bo po co... Jak słucham tylko fukania. Nie potrafię go zrozumieć. Serio!
1 2012-04-30 15:04:02 Ostatnio edytowany przez Lola92 (2012-04-30 16:49:22)
Podobne tematy
Rozpieściłaś go i teraz ma muchy w nosie. Powiedziałaś co miałaś do powiedzenia i tyle. Nic mu nie kupuj, nie rób mu prezentów i niespodzianek i nie odzywaj się. Poza tym wydaje mi się, że on straszny dzieciak jest, czy rzeczywiście nie szkoda Ci czasu na niego?
Jak dobrze, że ktoś wreszcie odpisał. Już myślałam, że to ze mną coś nie tak. Ogólnie bardzo miło spędzamy czas, zawsze jakiś długi spacer, kino, czasem rozmawiamy do 12 w nocy,nie narzekam, bo jest naprawdę dobrze, ale ostatnio coś się zaczęło się zmieniać. To mówisz, że mam się nie odzywać? Może rzeczywiście go rozpieściłam.
4 2012-04-30 17:34:04 Ostatnio edytowany przez fuorviato (2012-04-30 17:34:21)
A z jakiej on pochodzi rodziny? Bo coś mi tu pachnie takim co potrzebuje uwagi. Rozwiniesz to?
On ma dwie siostry. Jedna jest starsza druga jest młodsza. Generalnie mój chłopak ma bardzo fajną, szcześliwą rodzinę, nie tak jak moja, która non stop się kłóci, ojciec po pijaku robi awantury a ja muszę go uspokajać, a matka go wyzywa. Ja niestety nie mam wzorca dobrego, choć mimo to potrafię szanować ludzi, kochać ( tak mi się wydaję przynajmniej ). Bardzo mu zazdroszczę, że jego rodzice są normalni. Ale on czasem mi mówi, że rodzice na niego krzyczą, mówią mu przykre słowa. Mój chłopak ma również 20 lat, tyle że niestety powinęła mu się noga i dopiero teraz zdaje maturę za co rodzice cały czas suszą mu głowę. Teraz pracuje i się uczy do matury. Ja zawsze go wspieram. On ma też trochę trudny charakter. Dumny, jak już się obrazi to po całości, zamyka się w sobie, nie chce rozmawiać, olewa (albo udaje) co się do niego mówi. Czasem mówi, że mu zależy a potem zachowuje się o właśnie tak jak dziś. I jeszcze mówi, że to ja go olewam.
Rozpieszczony gówniarz, który za swoje niepowodzenia ma pretensje do całego świata tylko nie do siebie. Egoista z niego wychodzi i primadonna.
Chciałabym tak na to patrzeć. Oczywiście ja też mam swoją dumę i nie odezwę się, bo myślę, że chyba on tego nie za bardzo potrzebuje, a może potrzebuje tylko nie okazuje. Gubię się w tym. No, ale takie życie. Będzie mi przykro, ale jakoś dam radę. Smutno mi po prostu.
No i dostałam reprymendę, że nic mi nie zależy, że mi się znudziło i, że gdyby on się nie odzywał to już by był koniec. Kurde.
Napisz mu, żeby nie dramatyzował i jak przejdą mu fochy to wtedy niech się odzywa, bo Ty potrzebujesz faceta a nie chłopca, który tylko pod nosem coś burczy.