netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

straciłam chłopaka przez smutek i nieśmiałość-jak go odzyskać?

8 odpowiedzi4 352 wyświetleniazałożony przez meg285, 27.04.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » straciłam chłopaka przez smutek i nieśmiałość-jak go odzyskać?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

1

Temat: straciłam chłopaka przez smutek i nieśmiałość-jak go odzyskać?

Witam. Nie wiem, co mam zrobić w mojej sytuacji, bo jest skomplikowana. A nie mogę sobie odpuścić, bo zrozumiałam teraz tym bardziej, jak bardzo kocham tę osobę. Wszystko zaczęło się na początku liceum. Wiadomość na jednym z portali... Zostałam poproszona o podanie krótkiej informacji o sobie. odpisałam. Dowiedziałam się, że zostałam zauważona w szkole przez niego i wydawałam mu się byc ciekawą osobą. Zaczęliśmy pisać ze sobą. Po miesiącu przerzuciliśmy się na telefon... a po ponad miesiącu smsowania spotkaliśmy się po raz pierwszy. Trochę przypadkowo. Ustalaliśmy datę spotkania przez pewien czas. Chciałam bardzo tego, ale bałam się, że podczas spotkania stwierdzi, że jestem zbyt nieciekawa i w ogóle, bo jestem b. nieśmiała. Zapewniał mnie, że zrobi wszystko, by było mi dobrze. I mieliśmy się raz spotkać. Raz zauważył mnie, gdy szłam i mnie dogonił. Rozmawialiśmy bez żadnego stresu, o dziwo. Zaczęliśmy się spotykać i po pewnym czasie się zakochaliśmy. Na początku było świetnie, wiadomo. Potem też było dobrze(nigdy się nie kłóciliśmy itd.), tyle, że jak (3. klasa) mieliśmy pójść gdzieś, to nie miał tyle czasu co kiedyś(po szkole pracował), poza tym nie był wesoły, gdy mało odzywałam się wśród jego znajomych i byłam zbyt cicha przy jego i moich rodzicach. Poza tym ja na przerwach podczas rozmów z nim patrzałam w książkę i to też go denerwowało.Czasem chciałam np., żeby wziął mnie za rękę, ale kiedyś nie chciałam gdzieś na mieście np., to potem się praktycznie nie pytał o to. Może kilka razy się tak zdarzyło. Ogólnie jednak, ciągle darzył mnie uczuciem. Zaczęły się studia. Moje dzienne, jego zaoczne w tym samym mieście. Do końca października było ok. Potem, w listopadzie zaczęło się coś w nim zmieniać. może, gdybym nie marudziła tyle, byłoby inaczej... Mieliśmy się spotkac w jednym miejscu.Kojarzyłam fakty(ostatnio w jednym miejscu był z naszą znajomą, miałam iść z nim prędzej tam, ale nie chciałam wydawać tyle pieniędzy-chyba 100 zł i poza tym miałam zajęcia. Nie wiem, czy on w ogóle pamietał o tym drugim, ale był trochę smutny z tego pierwszego powodu-co prawda, cena niemała, ale ogólnie się opłacało pójść;w każdym razie przez obecność w tamtym miejscu mógł pomyśleć o pójście w to drugie, inne) i pomyślałam, że nasza znajoma mogła podsunąć mu ten pomysł, ale nie pomyślałam, że zabierze też swoje kumpele i kumpli i że będziemy wszyscy razem W trakcie wyruszenia na miejsce dowiedziałam się o tym. Zdziwiłam się. Nie krzyczałam na niego, ale mówiłam, co prawda z uśmiechem na twarzy, że się boję, bo się zbłaźnię przed nimi(myślałam, ze to on nauczy mnie jednej rzeczy podczas tego wypadu, którą oni wszyscy potrafili i nie musieli się podczas wypadu specjalnie uczyć- tylko znajoma musiała sobie przypomnieć). Zapewniał mnie, że nie mam o co się bac i że znów stwarzam sobie problemy, a przez to on źle się czuje.W czasie wypadu bałam się sama uczyc tej rzeczy, bo bałam się, że krzywdę sobie zrobię itd. To chyba normalne, gdy człowiek się czegos uczy. A on po wyjeździe miał do mnie pretensje o to, że bałam się i tylko mówiłam, ze znajomi się ze mnie śmieją pewnie,, bo nic mi nie wychodziło. Po tamtym spotkaniu pocałował mnie po raz ostatni. Potem nie miał dla mnie czasu, bo się uczył do zawodu.Przyszły święta i czas wolny. Miał do mnie przyjechać. Niby był trochę chory(tak mi nagle napisał) i nie mógł przyjechać. W jedne święto przed południem napisał do mnie w ostatniej chwili, czy do niego nie przyjadę. Mówiłam, ze nie mogę, bo on pisze do mnie praktycznie w ostatniej chwili, gdy nie wiem, jakie są rozkłady jazdy, poza tym nie wiedziałam już, czy nie zmysla i w ogóle i moi rodzice by marudzili, bo on też u nas dawno nie był. I się nie odwiedzilismy;( Czekałam na sylwestra. Miał zaproszenie do jednej osoby i wtedy mógłby przy okazji wpaśc. Ale nie mógł ostatecznie na sylwestra jechać. Pisałam mu, ze mi smutno, bo nie przyjechał do mnie w ogóle... Po nowym roku spotykamy się i on mówił, ze przemyslał wszystko i chce, byśmy byli przyjaciółmi, bo nie miał tyle czasu dla mnie, poza tym byłam zbyt smutna... Nie odpowiedziałam mu. Ciagle myślałam o tym i bałam się zgodzić, bo bałam się, ze go stracę, ale nie miałam w sumie i tak wyjścia. Nie spotkaliśmy się wtedy przez 2 miesiące, bo nie miał dla mnie czasu. Potem poprosił mnie o spotkanie. Ja juz tez wiedziałam, ze muszę się zgodzić, bo nie mam wyjścia.Nie chciał mnie przytulić nawet na pożegnanie, a rękę podał z niechęcią. Potem mi pisał, że po prostu nie chce niczego czuć, bo rozum podpowiada mu, że nie może... tydzień później pomógł mi w jednej rzeczy. Cieszyłam się, bo to była dla mnie b. ważne. na koniec porozmawialismy przezparę min., ale mówił, żebym nie namawiała go na cokolwiek. Od tego czasu(praktycznie 2 miesiące) go nie widziałam;( Sam mi tydzień temu napisał, że spotkał się z jakąś swoja znajomą, z którą spotyka się od niedawna, bo spytałam się, co robił w takim razie w weeken, skoro jest taki radosny( w ogóle, ostatnio to pisał radosne smsy). O ile wtedy, gdy o tej znajomej nie wiedziałam, dawałam jakoś radę( bo ciągle wierzyłam, ze nie spotyka się ze mną dlatego, że nie ma tyle czasu, a i tak chce przyjaźni), to teraz świat się zawalił. Napisałam, ze jak to możliwe, że jestem jego przyjaciółką i dla mnie nie ma czau, a teraz raptem dla "znajomej" ma czas. Na dodatek, pomyślałam sobie, z pewnie się jemu podoba i jest w niej zakochany, a bycie z nią razem to kwestia czasu... mówił, że nie rozstał się ze mną dla niej i któż to wie, czy ona mu się podoba, że to jego sprawa, z kim on się spotyka, że nie musi mi o niej tyle mówić(prawie nic mi nie powiedział) i że lepiej jednak będzie, jeśli nigdy się nie zobaczymy... bo spotkanie byłoby wg jego "sztuczne" i tylko kusiłabym go, żeby wrócił. poza tym mówił, ze nie może słuchać wiecznie negetywnych przekazów. też zrobiłam błąd, bo pytałam się przez internet jednego znajomego o nią i o mojego byłego. Słyszał też, że się spotykają, ale szczegółów nie znał. Przy okazji, gdy kontaktował się z byłym, powiedzial mu, że pisałam o tym. Mój były nie był zadowolony i mówił, ze to nie jest zawbawne. Przeprosiłam go. było i jest mi bardzo głupio. Mówił też mi ostatnio, ze mogę się ubierać jak chce i się zmieniać i to będzie najwyżej dobre dla mnie, a on zdania nie zmieni. W ostatnim smsie zapewniłam go, że może zawsze liczyć na pomoc z mojej strony i gdyby chciał kiedyś, moglibysmy się spotkać. Od kilku dni się nie odzywa, a ja nie chcę się narzucać, bo i tak popełniłam błędy przy zerwaniu... tak mi przykro... Gdybym mogła cofnąć czas, nie być tak smutna szczególnie... Choć też się trochę dziwnie czułam, gdy pewien czas temu mi pisał, ze nasze rozmowy się po prostu nie kleiły-(chodziło mu chyba o te smsowe, bo się rzadko spotykaliśmy, a on mi mało odpisywał-więc o co mogłam go zapytać, jak nie ciągle o to, co u niego, jak studia, praca, skoro nie odpisywał mi po paru smsach)-a jak co do czego, to gdy się spotylkalismy, nwet wtedy po owym roku, śmialismy się i rozmawialiśmy radośnie? Nie wiem, co mam robić, by go odzyskać. teraz nigdy nie popełniłabym pewnych błędów, które były w przeszłości. Owszem, nieśmiałości nie da się od razu wyplenić, ale też można. jak myślę sobie, ze on się teraz spotyka ze swoją znajomą, z którą pewnie i tak łączy go albo będzie łączyć coś więcej,a mnie nie chce widzieć, to serce się kraje ;( Straciłam tak bardzo wartościowego i mądrego chłopaka, bo nie zdawałam sobie sprawy, że przez moją szczerość wprowadzam zbyt wiele smutku do jego życia;( Wiem, że nie mogę sobie odpuscić go. Za bardzo go kocham, żeby zapomnieć. Koleżanka radziła mi, bym próbowała stać się pewną siebie, np. prze schludniejszy i bardziej dziewczęcy wygląd, to może kiedyś się spotkamy, choć przypadkiem, i zmieni zdanie, ale z drugiej strony pisałam, co on mi sam powiedział;( Nie mam zamiaru z niego rezygnować;(

2

Odp: straciłam chłopaka przez smutek i nieśmiałość-jak go odzyskać?

Bardzo proszę o pomoc.... Tak ciężko mi... Jak jestem sama w pomieszczeniu tylko płaczę i płaczę... takiego bólu nie da się opisać... A najlepsze jest to, że jemu jest dobrze beze mnie ;(

3 Ostatnio edytowany przez alfaalfa (2012-04-29 18:25:39)

Odp: straciłam chłopaka przez smutek i nieśmiałość-jak go odzyskać?

witam ponownie. W innym dziale opisywałam już moją historię, ale nie otrzymałam odpowiedzi. Piszę więc ponownie, skrótowo. A więc tak: Osobę, którą niedawno straciłam, poznałam na początku liceum za jego sprawą.To, że ktoś się mną zainteresował, było dla mnie dużym zaskoczeniem, bo jestem b. nieśmiała i nie uważam się za piękność. Zaczęliśmy się po pewnym czasie spotykać i pojawiło się miedzy nami coś więcej, aniżeli przyjaźń. Na początku była idylla, zero problemów. Mniej więcej po 2 latach zaczęło się wszystko zmieniać. Zaczęlismy mieć mniej czasu dla siebie(on-praca, poza tym matura była przed nami), on zaczął się denerwować z powodu mojego charakteru( z natury jestem melancholikiem, on sangwinikiem), bo nie lubił, gdy zbyt dużo marudziłam i gdy się nie odzywałam zbyt dużo w towarzystwie znajomych czy naszych rodziców. Mimo to, nasza znajomość trwała nadal. Zaczęły się studia. Na początku w porządku. Od listopada zaczęło się zmieniać-znów był zły za mój charakter, mniej czasu dla mnie(miał już inną pracę, ale w tym samym mieście, w którym studiujemy)itd. W święta się nie widzieliśmy w ogóle-początkowo miał przyjechać do mnie, ale się niby rozchorował i w ostatniej chwili napisał, czy do niego przyjadę, na co nie byłam w ogóle przygotowana, więc tego nie zrobiłam. Na sylwestra mial przy okazji wpaść do mojej miejscowości przy okazji i byśmy się spotkali, ale nie wyszło. Pisałam mu, jak b. mi smutno przez to, że się nie spotkalismy w ogóle.Spotkałam się z nim po nowym roku. Powiedział mi wtedy, że chce przyjaźni, bo nie widzi przyszłości ze mną,że na pewno znajdę kogoś lepszego itp... Po 2 miesiącach spotkaliśmy się dopiero po raz kolejny i dopiero wtedy zgodziłam się, choć nie chciałam tego, ale nie miałam wyjścia. Nie chciał mnie nawet przytulić na pożegnanie, a rękę podał z przymusu. Pisał mi potem, że nie chce czuć niczego i dlatego to zrobił. Tydzień później pomógł mi w załatwieniu jednj rzeczy i b. mu za to dziękowałam. Po załatwieniu pogadaliśmy przez parę min, też o nasze sytuacji, ale prosił, bym nie namawiała go do niczego. Od tego czasu( 2 miesiące) nie widziałam go i jeśli zobaczę, to raczej przypadkiem;( Parę dni przed tą wiadomością pisał, jak ostatnio, że mu dobrze, życie się dobrze, że weekend dobrze spędził, to sptałam się go, co robił, a on powiedział, że spotkał się  m. in. z nową znajomą, że niby się z nią od czasu do czasu spotyka.To mówiłam mu, czemu w takim razie dla niej ma czas, a dla mnie nie znajduje go w ogóle.Liczyłam na to, że będziemy przyjaciółmi, a on nie chce się spotykać teraz raptem, boi się bowiem "sztuczności spotkań" i tego, że będę go w jakikolwiek sposób namawiać do powrotu. Dlatego parę dni temu napisał mi, że nasze drogi powinny się chyba ostatecznie rozejść, bo nie widzi innego sposobu, bo nie widzi możliwości, zebym miała się z nim spotykać, gdyby zaczął chodzić z kimś innym... I też ciekawe, kogo miał on na myśli... i po tamtych wiadomościach od paru dni się nie odzywa... co mi radzicie? on był dla mnie wszystkim... Zrobiłabym wszystko, by cofnąć czas i nie mówić mu tego, czego nie powinnam i być bardziej śmiałą, choć to akurat trudniejsze. zrozumiałam, jak bardzo go kocham i nie potrafię bez niego żyć. A on mówił, że cokolwiek bym robiła i chocbym siebie zmieniła, zdania ne zmieni, bo "nie wchodzi się 2 razy do tej samej rzeki". Jak myślę sobie, że teraz spotyka się z kimś i może będzie z kimś do końca życia, a mnie nie chce znać, to ból serce ściska... On jest wyjątkowy i niezwykle wartościowy, więc nie zamierzam z niego rezygnować, choćby nie wiem, co.

Daruj sobie tą znajomość.
On już Cię nawet nie lubi.
Nie wiem też co Ty widzisz w tym zarozumiałym facecie. Nie widzisz, że zabawił się Tobą ? a Ty jesteś na jego każde zawołanie.. szanuj się dziewczyno.

Wydajesz się wrażliwą osobą - jesteś jeszcze bardzo naiwna, dajesz sobie wmówić wady których nie masz. Twoja koleżanka ma rację: popracuj nad poczuciem własnej wartości i zacznij od myślenia o sobie, że jesteś wartościowa i zasługujesz na kogoś lepszego niż on.

4

Odp: straciłam chłopaka przez smutek i nieśmiałość-jak go odzyskać?
meg285 napisał/a:

Bardzo proszę o pomoc.... Tak ciężko mi... Jak jestem sama w pomieszczeniu tylko płaczę i płaczę... takiego bólu nie da się opisać... A najlepsze jest to, że jemu jest dobrze beze mnie ;(

Chcesz go wziąć na litośc???
To nie wróży dobrze.
Obsesja na punkcie innej osoby jest fatalnym pomysłem.
Powinnaś sobie odpuścić coś takiego, a jezeli romantyczne zauroczenie bedzie u Ciebie powtarzało - idź do psychologa.

5 Ostatnio edytowany przez meg285 (2012-04-30 06:23:18)

Odp: straciłam chłopaka przez smutek i nieśmiałość-jak go odzyskać?

ale on jest naprawdę mądrym, wartościowym i niezwykłym człowiekiem... gdybyście go poznały, same byście tak stwierdziły. A na litość nie chcę go brać-chciałabym, by kiedyś wrócił z własnej, nieprzymuszonej woli.

6

Odp: straciłam chłopaka przez smutek i nieśmiałość-jak go odzyskać?

Twoja historia meg285 jest smutna ale faktycznie nasuwa się wniosek że robienie czegokolwiek na siłę nie ma sensu..

Tak sobie myślę że gdybyś pokazała mu że nie jest jedyny na tym świecie, że potrafisz być zadowolona i roześmiana w życiu bez niego i że masz na co dzień wiele innych o wiele bardziej ciekawych zajęć niż rozpamiętywanie tego co było między Wami to może On spojrzałby na Ciebie od zupełnie innej strony i wtedy zrozumiałby że utrata Ciebie to był duży błąd..

Trochę inna strategia a może dać nieoczekiwane efekty:)

7

Odp: straciłam chłopaka przez smutek i nieśmiałość-jak go odzyskać?

Nie możesz już chyba nic z tym zrobić, musisz się z tym pogodzić.
I pamiętaj, że najlepszą formą kontaktu z ex jest brak kontaktu.
Także zaciśnij zęby i nie pisz do niego, bo to nie przynosi nic dobrego. Postaraj się od tego odciąć.

8

Odp: straciłam chłopaka przez smutek i nieśmiałość-jak go odzyskać?
stańka napisał/a:

Twoja historia meg285 jest smutna ale faktycznie nasuwa się wniosek że robienie czegokolwiek na siłę nie ma sensu..

Tak sobie myślę że gdybyś pokazała mu że nie jest jedyny na tym świecie, że potrafisz być zadowolona i roześmiana w życiu bez niego i że masz na co dzień wiele innych o wiele bardziej ciekawych zajęć niż rozpamiętywanie tego co było między Wami to może On spojrzałby na Ciebie od zupełnie innej strony i wtedy zrozumiałby że utrata Ciebie to był duży błąd..

Trochę inna strategia a może dać nieoczekiwane efekty:)

amen!

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » straciłam chłopaka przez smutek i nieśmiałość-jak go odzyskać?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026