Jak zachować sie,gdy mam 30lat,chodzilam z facetem rok,bylismy na weselu u mojego brata razem.Kazdy z mojej rodziny widzial jacy jestesmy przeszczesliwi,nawet o północy złapaliśmy razem ja -podwiązkę rzucaną przez panią młodą,on-krawat od pana młodego.Jezdzilismy na kazde rodzinne imprezy tzn.z czasem zauwazylam,ze tylko z mojej strony one byly.On mnie tylko raz zaprosil do siebie.Zwiazek rozpadl sie bo on mnie oklamywal,nie wiedzial czy chce byc ze mna czy chce dalej jezdzic na imprezy,wiec ja podjelam decyzje,ze to koniec.Oczywiscie do dzis dnia wydzwania jak on to teskni i chce sie spotkac.Ale ja stanowczo mowie nie!
Problem polega na tym,ze mam duza rodzine i kilka wesel zapowiada sie.I jak tu wyjsc z twarzą,ze kolejne wesele i kolejna/inna os.towarzysząca i te ciotki,babki beda gadac,ze facetow zmieniam jak rekawiczki,ze powinnam sie juz zdecydowac na ktoregos,ze czas na dziecko,ze mlodszy brat ozenil sie a ja nie itp..Ale nie mam zamiaru nikomu opowiadac,ze na mojej drodze spotykam samych niewlasciwych.
No więc jak wyjsc "z twarzą",nie tlumaczyc sie i przezyc takie imprezy a moze juz je sobie odpuscic?