netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???

91 odpowiedzi15 775 wyświetleńzałożony przez misiunia1986, 15.04.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 92 ]

1

Temat: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???

witajcie, juz nie wiem co mam myslec, a mianowicie moj maz wraz ze swoja siostra i jej rodzina planuja wyjazd na wakacje na tydzien ,a mnie i mojej corki nie zabiiora bo miejsca w aucie dla nas nie bedzie. Moj maz przed chwila mi oswiadczyl ze mam sie na sile nie pchac jak nie jestem im potrzebna, boze przeciez to czyste hamstwo jest jak wogole tak mozna. jest mi tak przykro naprawde.Przeciez ja tez pracuje i mam prawo do urlopu jak tak wogole mozna.Jeszcze dodam ze jego siostra wraz ze swoim mezem i synem jada naszym autem , ten moj maz stawia mnie na ostatnim miejscu.

2

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???

To jedź sobie sama z córką w innym kierunku wink

3

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???
TryToRemebmer napisał/a:

To jedź sobie sama z córką w innym kierunku wink

łatwo ci tak mowic poprostu, ale dla mnie to przykra sprawa normalnie. Ciekawe czy ty tez bys tak poprostu sobie pojechala z corka w innym kierunku.

4

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???

Ja rozumiem, że jest Ci przykro, bo to przykra sprawa... Ale skoro mają Cię w dupie i Twoje uczucia to TAK zrobiłabym to samo!

5

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???
TryToRemebmer napisał/a:

Ja rozumiem, że jest Ci przykro, bo to przykra sprawa... Ale skoro mają Cię w dupie i Twoje uczucia to TAK zrobiłabym to samo!

i co jaki bys miala pozniej stosunek do wlasnego męza?

6 Ostatnio edytowany przez busiu (2012-04-15 19:36:31)

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???

Dziewczyno! Jasne, że chamstwo ze strony Twojego męża i jego rodzinki, ale fochy i tupanie nóżką raczej nic Ci nie dadzą. Za to wspaniałe, wyjątkowe wakacje na własną rękę dadzą im popalić bardziej niż myślisz! Nie wiem, jaka jest sytuacja między Tobą a rodziną męża, ale wyraźnie chcą Ci dopiec. Uśmiech, luz i postawa "mamwaswdupie" zawsze zaboli najbardziej.

7

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???
busiu napisał/a:

Dziewczyno! Jasne, że chamstwo ze strony Twojego męża i jego rodzinki, ale fochy i tupanie nóżką raczej nic Ci nie dadzą. Za to wspaniałe, wyjątkowe wakacje na własną rękę dadzą im popalić bardziej niż myślisz! Nie wiem, jaka jest sytuacja między Tobą a rodziną męża, ale wyraźnie chcą Ci dopiec. Uśmiech, luz i postawa "mamwaswdupie" zawsze zaboli najbardziej.

wiesz ze masz 100% racje i chyba przestane sie z nim klocic o ten wyjazd bo to nie ma sensu, i wiecie co mi jescze dzis dopowiedzial ze mam sie nie pchac na sile skoro mnie nie chca.A  ja bede miala w dupie mojego męza po jego powrocie nie bede go chciala go znac.

8

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???

ech caly czas mysle jak mozna byc takim hamem to jest takie trudne dla mnie poprostu masakra pomozcie bo nie wiem co mam myslec

9

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???

Ja bym z kimś takim nie chciała mieć do czynienia . Bez przesady wkońcu jesteście rodziną i to wasze auto.

10

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???
milly napisał/a:

Ja bym z kimś takim nie chciała mieć do czynienia . Bez przesady wkońcu jesteście rodziną i to wasze auto.

z kims takim czyli chodzi ci o mojego meza tak?

11

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???

misiunia1986
Mówię Ci wakacje samej z córką na pewno dadzą mężowi do myślenia wink

12

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???
TryToRemebmer napisał/a:

misiunia1986
Mówię Ci wakacje samej z córką na pewno dadzą mężowi do myślenia wink

kochana ale on jedzie w gory bedzie mial tyle tam wrazen ze myslisz ze bedzie w stanie o mnie pomyslec , ja juz mam dosc tego chorego zwiazku tylko trudno mi sie wyleczyc z tej milosci bo ja naprawde go kocham i jak on mi dzis tak powiedzial zebym sie nie pchala tam gdzie mnie nie chca zlamalo mnie z nog poprostu sie poplakalam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

13

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???
misiunia1986 napisał/a:
TryToRemebmer napisał/a:

misiunia1986
Mówię Ci wakacje samej z córką na pewno dadzą mężowi do myślenia wink

kochana ale on jedzie w gory bedzie mial tyle tam wrazen ze myslisz ze bedzie w stanie o mnie pomyslec , ja juz mam dosc tego chorego zwiazku tylko trudno mi sie wyleczyc z tej milosci bo ja naprawde go kocham i jak on mi dzis tak powiedzial zebym sie nie pchala tam gdzie mnie nie chca zlamalo mnie z nog poprostu sie poplakalam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Masz do kogo się zwrócić o pomoc? bo od takiego kogoś to raczej powinnaś się odsunąć niż kochać.. to miłość jednostronna. I ślepa.
Ale ja wiem że potrzebujesz wiele więcej by się na to zdecydować. Jak każda osoba która patrzy przez różowe okulary i myśli że swoją miłością zmienią drugiego (co wiadomo jest niemożliwe).

14

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???
misiunia1986 napisał/a:
TryToRemebmer napisał/a:

misiunia1986
Mówię Ci wakacje samej z córką na pewno dadzą mężowi do myślenia wink

kochana ale on jedzie w gory bedzie mial tyle tam wrazen ze myslisz ze bedzie w stanie o mnie pomyslec , ja juz mam dosc tego chorego zwiazku tylko trudno mi sie wyleczyc z tej milosci bo ja naprawde go kocham i jak on mi dzis tak powiedzial zebym sie nie pchala tam gdzie mnie nie chca zlamalo mnie z nog poprostu sie poplakalam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Wiesz co... Powiem Ci tak.. Może Cie to urazi, ale mam nadzieję, że nie.
To, że nie chce Ciebie da radę jeszcze jakoś przeżyć... Ale że nie chce wziąć ze sobą swojego DZIECKA jest poniżej pasa. Nie liczycie się dla niego obie. Dlatego myśle, że wyjazd z córką to dobry pomysł. Jak on nie załapie o co chodzi, to chociaż Wy będziecie miały udane wakacje.

15

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???
TryToRemebmer napisał/a:
misiunia1986 napisał/a:
TryToRemebmer napisał/a:

misiunia1986
Mówię Ci wakacje samej z córką na pewno dadzą mężowi do myślenia wink

kochana ale on jedzie w gory bedzie mial tyle tam wrazen ze myslisz ze bedzie w stanie o mnie pomyslec , ja juz mam dosc tego chorego zwiazku tylko trudno mi sie wyleczyc z tej milosci bo ja naprawde go kocham i jak on mi dzis tak powiedzial zebym sie nie pchala tam gdzie mnie nie chca zlamalo mnie z nog poprostu sie poplakalam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Wiesz co... Powiem Ci tak.. Może Cie to urazi, ale mam nadzieję, że nie.
To, że nie chce Ciebie da radę jeszcze jakoś przeżyć... Ale że nie chce wziąć ze sobą swojego DZIECKA jest poniżej pasa. Nie liczycie się dla niego obie. Dlatego myśle, że wyjazd z córką to dobry pomysł. Jak on nie załapie o co chodzi, to chociaż Wy będziecie miały udane wakacje.

wlasnie moja corke jeszcze chce wziasc bo byloby dla niej miejsce tylko dla mnie nie ma, a ostanio powiedzial ze moze ja pojade a corke zostawi sie dziadkom to ja sie pytam czy nie bedzie mu szkoda zostawic jej a on na to ze nie to co z niego za ojciec??????? wielki h.... za przeproszeniem jak tak mozna powiedziecech on sam nie wie czego chce od zycia , wiecie jak mnie to boli . tak wiem ze jest to milosc slepa i wkoncu sie kiedys o tym przekonam ale tak trudno sie odkochac napewno wiecie o tym

16

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???

Faktycznie kawał cholery z tego gościa.. Jego siostra chciała sobie zrobić wakacje rodzinne, ale pewnie potrzebują szofera, więc zabierają Twojego męża. A ten głupek jedzie jako "dostawka" do jej rodzinki. I do tego jeszcze wypala Ci z takim tekstem! Aż się zbulwersowałam! Jak można tak się wypiąć na własną rodzinę i, jakby nie było, jechać jako piąte koło u wozu z inną... A jeszcze ten tekst, że własne dziecko się podrzuci dziadkom, bo przeszkadza.. Ja bym nawet nie mogła w spokoju wypoczywać myśląc, że z wygody nie zabrałam własnego dziecka. Co innego oczywiście, gdy małżonkowie chcieliby pojechać na romantyczny wypad we dwoje - wtedy zwykle dziecko się zostawia dziadkom. Ale w tym przypadku to zwykły wyjazd wakacyjny - rodzinny.
Jako, że jestem osobą impulsywną, pewnie bym kazała mu jechać, ale bez dziecka. Zostałabym w domu dopóki on by bimbał na plaży. A potem zmieniłabym zamki i wyjechała z córką tak, żeby się z nim nie spotkać big_smile i niech się gościu męczy, niech go siostra przez 2 tygodnie gości u siebie, skoro jest z nią tak blisko big_smile
A tak serio, to co napisałam może jest zbyt dziecinne (jednakże takie myśli na pewno by mi przyszły do głowy). Twój płacz i lament niczego nie zmieni, podobnie jak obrażanie się - na nich nie zrobi to wrażenia. W zamian, pokaż im, że Tobie to w zasadzie wisi i powiewa, a niech sobie jadą, a Ty będziesz miała mnóstwo czasu na własne przyjemności bez konieczności podawania obiadu i prasowania koszul księciowi smile
Wykorzystaj ten czas na podjęcie ważnej decyzji - czy uważasz, że warto żyć w związku z takim mężem i ojcem??

17

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???
Lidka_87 napisał/a:

Faktycznie kawał cholery z tego gościa.. Jego siostra chciała sobie zrobić wakacje rodzinne, ale pewnie potrzebują szofera, więc zabierają Twojego męża. A ten głupek jedzie jako "dostawka" do jej rodzinki. I do tego jeszcze wypala Ci z takim tekstem! Aż się zbulwersowałam! Jak można tak się wypiąć na własną rodzinę i, jakby nie było, jechać jako piąte koło u wozu z inną... A jeszcze ten tekst, że własne dziecko się podrzuci dziadkom, bo przeszkadza.. Ja bym nawet nie mogła w spokoju wypoczywać myśląc, że z wygody nie zabrałam własnego dziecka. Co innego oczywiście, gdy małżonkowie chcieliby pojechać na romantyczny wypad we dwoje - wtedy zwykle dziecko się zostawia dziadkom. Ale w tym przypadku to zwykły wyjazd wakacyjny - rodzinny.
Jako, że jestem osobą impulsywną, pewnie bym kazała mu jechać, ale bez dziecka. Zostałabym w domu dopóki on by bimbał na plaży. A potem zmieniłabym zamki i wyjechała z córką tak, żeby się z nim nie spotkać big_smile i niech się gościu męczy, niech go siostra przez 2 tygodnie gości u siebie, skoro jest z nią tak blisko big_smile
A tak serio, to co napisałam może jest zbyt dziecinne (jednakże takie myśli na pewno by mi przyszły do głowy). Twój płacz i lament niczego nie zmieni, podobnie jak obrażanie się - na nich nie zrobi to wrażenia. W zamian, pokaż im, że Tobie to w zasadzie wisi i powiewa, a niech sobie jadą, a Ty będziesz miała mnóstwo czasu na własne przyjemności bez konieczności podawania obiadu i prasowania koszul księciowi smile
Wykorzystaj ten czas na podjęcie ważnej decyzji - czy uważasz, że warto żyć w związku z takim mężem i ojcem??

ja piernicze wiesz pomyslalam o tym samym co ty i dziekuje ci za ta odpowiedz kochana tez o tym pomyslalam naprawede masz takie zdanie?

18

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???

a moze ktos inny sie wypowie na ten temat

19

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???
misiunia1986 napisał/a:
Lidka_87 napisał/a:

...Wykorzystaj ten czas na podjęcie ważnej decyzji - czy uważasz, że warto żyć w związku z takim mężem i ojcem??

ja piernicze wiesz pomyslalam o tym samym co ty i dziekuje ci za ta odpowiedz kochana tez o tym pomyslalam naprawede masz takie zdanie?

Tak - z ukrycia - włączę się... "Takie zdanie" mam też i ja po przeczytaniu o Twojej sytuacji.
Zachowanie Twojego "męża" niepojęte. I nie sądzę, że to nastąpiło teraz. Związałaś się z chamidłem i to chamidło obdarowałaś dzieckiem. Smutne...

20

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???
misiunia1986 napisał/a:

a moze ktos inny sie wypowie na ten temat

Nie wiem czy masz prawo jazdy, jeśli tak, to dzień, dwa przed planowanym ich wyjazdem dyskretnie spakowałabym dziecko i siebie i udała się owym samochodem na długi wypoczynek, a Oni niech się martwią o transport... Ja bym tak zrobiła, ale ja jestem wredota, więc... Obrazek dodany przez użytkowniczkę

21

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???
Miriam napisał/a:

Nie wiem czy masz prawo jazdy, jeśli tak, to dzień, dwa przed planowanym ich wyjazdem dyskretnie spakowałabym dziecko i siebie i udała się owym samochodem na długi wypoczynek, a Oni niech się martwią o transport... Ja bym tak zrobiła, ale ja jestem wredota, więc...

Wyrafinowana złośliwość - piękny pomysł! Skoro oni mają Ciebie i dziecko w d...e - Ty też ich wszystkich miej tam i nie przejmuj się nimi...

22

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???
Miriam napisał/a:
misiunia1986 napisał/a:

a moze ktos inny sie wypowie na ten temat

Nie wiem czy masz prawo jazdy, jeśli tak, to dzień, dwa przed planowanym ich wyjazdem dyskretnie spakowałabym dziecko i siebie i udała się owym samochodem na długi wypoczynek, a Oni niech się martwią o transport... Ja bym tak zrobiła, ale ja jestem wredota, więc... http://emotikona.pl/emotikony/pic/07icon_smile4.gif

niestety nie mam prawa jazdy . bo wlasnie gdybym miala o bym tak wlasnie zrobila/

23

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???
kosmiczny nick napisał/a:
Miriam napisał/a:

Nie wiem czy masz prawo jazdy, jeśli tak, to dzień, dwa przed planowanym ich wyjazdem dyskretnie spakowałabym dziecko i siebie i udała się owym samochodem na długi wypoczynek, a Oni niech się martwią o transport... Ja bym tak zrobiła, ale ja jestem wredota, więc...

Wyrafinowana złośliwość - piękny pomysł! Skoro oni mają Ciebie i dziecko w d...e - Ty też ich wszystkich miej tam i nie przejmuj się nimi...

no dobra miec ich w dupie to fakt. no a co po powrocie mojego meza ?   ja myslalam o rozwodzie ??

24

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???
misiunia1986 napisał/a:
Miriam napisał/a:
misiunia1986 napisał/a:

a moze ktos inny sie wypowie na ten temat

Nie wiem czy masz prawo jazdy, jeśli tak, to dzień, dwa przed planowanym ich wyjazdem dyskretnie spakowałabym dziecko i siebie i udała się owym samochodem na długi wypoczynek, a Oni niech się martwią o transport... Ja bym tak zrobiła, ale ja jestem wredota, więc... http://emotikona.pl/emotikony/pic/07icon_smile4.gif

niestety nie mam prawa jazdy . bo wlasnie gdybym miala o bym tak wlasnie zrobila/

Oj tam... Nic straconego.... Na pewno masz kogoś pośród znajomych, rodziny, kto ma - wystarczy, że przestawią samochód w drugi koniec miasta tongue i skutecznie pokrzyżujesz im plany...:lol::D

25 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2012-04-15 22:48:33)

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???
misiunia1986 napisał/a:

...no dobra miec ich w dupie to fakt. no a co po powrocie mojego meza ?   ja myslalam o rozwodzie ??

Widzę, że już się martwisz... No, ok. byłaby BURZA, owszem... Ale - wybacz - pasuje Ci bycie taką odsuwaną i lekceważoną? Skoro zobaczyłaś jak "szarmanckiego" i opiekuńczego "mężczyznę" smile masz za małżonka? Jeśli taka - i następne - sytuacja pasuje, w czym jest problem? A ręczę, "przełkniesz" coś takiego - będą następne... Nikogo nie ma co uszczęśliwiać na siłę. Zawsze możesz posunąć się do zemsty mniejszego kalibru - przypal małżonkowi kołnierzyk żelazkiem...
Ech...
Wiesz w czym tkwi problem? W tym, że sytuację, jaką opisałaś, traktujesz już jako zaistniałą - ten "ich" wyjazd... A może wypadałoby szanownemu "małżonkowi" uświadomić, że ważniejsza dla niego winna być jego własna rodzina: Ty i dziecko? I jeśliby ktoś się jeszcze zmieścił z Wami - niech jedzie...? Nie próbowałaś szanownemu "małżonkowi" tak sprawy przedstawić? Biernie poddałaś się jego decyzji i tylko tutaj szukasz wsparcia?

26

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???
misiunia1986 napisał/a:
kosmiczny nick napisał/a:
Miriam napisał/a:

Nie wiem czy masz prawo jazdy, jeśli tak, to dzień, dwa przed planowanym ich wyjazdem dyskretnie spakowałabym dziecko i siebie i udała się owym samochodem na długi wypoczynek, a Oni niech się martwią o transport... Ja bym tak zrobiła, ale ja jestem wredota, więc...

Wyrafinowana złośliwość - piękny pomysł! Skoro oni mają Ciebie i dziecko w d...e - Ty też ich wszystkich miej tam i nie przejmuj się nimi...

no dobra miec ich w dupie to fakt. no a co po powrocie mojego meza ?   ja myslalam o rozwodzie ??

Czym Ty się dziewczyno przejmujesz...???
Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie - mąż wyjeżdża z siostrzyczką, Ty  masz prawo w tym samym czasie wyjechać z bratem, a, że samochód jest wspólny, więc... kto pierwszy nim odjedzie, ten lepszy....:lol:

27

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???
kosmiczny nick napisał/a:
misiunia1986 napisał/a:

...no dobra miec ich w dupie to fakt. no a co po powrocie mojego meza ?   ja myslalam o rozwodzie ??

Widzę, że już się martwisz... No, ok. byłaby BURZA, owszem... Ale - wybacz - pasuje Ci bycie taką odsuwaną i lekceważoną? Skoro zobaczyłaś jak "szarmanckiego" i opiekuńczego "mężczyznę" smile masz za małżonka? Jeśli taka - i następne - sytuacja pasuje, w czym jest problem? A ręczę, "przełkniesz" coś takiego - będą następne... Nikogo nie ma co uszczęśliwiać na siłę. Zawsze możesz posunąć się do zemsty mniejszego kalibru - przypal małżonkowi kołnierzyk żelazkiem...
Ech...

O WLASNIE RODYINE MAM 300 KM I NIKOGO POYATZM WIE JESTEM YDANA SAMA NA SIEBIE. A PO DRUGIE TO YOLNIERY zawodowy.

28 Ostatnio edytowany przez Miriam (2012-04-15 22:51:11)

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???
misiunia1986 napisał/a:

O WLASNIE RODYINE MAM 300 KM I NIKOGO POYATZM WIE JESTEM YDANA SAMA NA SIEBIE. A PO DRUGIE TO YOLNIERY zawodowy.

Coś z klawiaturą masz nie tak...
Co z tego, że żołnierz..? Mój też jest żołnierzem i uwierz mi - nie ma to dla mnie żadnego znaczenia, a zemsta jest słodka...hmm... tongue

29

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???
Miriam napisał/a:
misiunia1986 napisał/a:

O WLASNIE RODYINE MAM 300 KM I NIKOGO POYATZM WIE JESTEM YDANA SAMA NA SIEBIE. A PO DRUGIE TO YOLNIERY zawodowy.

Coś z klawiaturą masz nie tak...
Co z tego, że żołnierz..? Mój też jest żołnierzem i uwierz mi - nie ma to dla mnie żadnego znaczenia, a zemsta jest słodka...hmm... tongue

tez zolnierz mowiz no tak , mialam problem z klawiatura, ech sama juz nie wiem co mam myslec ja mysle o rozwodzie bo to nie jedyny incydent z jego strony

30

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???

Witam, ja również na Twoim miejscu pokazałabym że też mogę sama gdzieś wyjechać i dobrze się bawić, nie kłóc się więcej tylko powiedz że skoro on może jechać to Ty również zaplanowałaś sobie wczasy smile

31

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???

Jesteś zdana sama na siebie, tak? To smutne, bo ponoć masz męża. To czy żołnierz, hydraulik, nauczyciel czy rolnik - nie ma znaczenia. Jest facetem, założył RODZINĘ, spłodził DZIECKO - to jego rodzina powinna być na piedestale, a wszyscy inni, rodzice, rodzeństwo itd - dalszy plan...
Może jednak, póki czas, porozmawiaj z nim?

32

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???
misiunia1986 napisał/a:

tez zolnierz mowiz no tak , mialam problem z klawiatura, ech sama juz nie wiem co mam myslec ja mysle o rozwodzie bo to nie jedyny incydent z jego strony

W tej kwestii Ci nie pomogę, to musi być Twoja decyzja...
Aha i nie odpuść Mu ''urlopowego'', które dostanie na siebie, na Ciebie i na dzieci - domagaj się swojej i dzieci części!!!

33

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???

A ja bym się tak nie spieszyła z potępianiem owego małżonka. Mam wrażenie, że problem z wakacjami to wierzchołek góry lodowej i wcale nie jest głównym problemem tego małżeństwa. Prawdopodobnie wina leży po obu stronach i oboje są siebie warci.
Ponieważ wszyscy najechali na faceta, więc ja zwrócę uwagę na niedoskonałości autorki. Oto jej argumenty: "zwykły cham", "jak tak można", "ja też mam prawo do urlopu", "co z niego za ojciec". Aż razi po oczach totalny brak komunikacji. Wątpię, czy zdobyła się z mężem na szczerą rozmowę o swoich wizjach rodzinnego urlopu, o RZECZOWYCH argumentach dlaczego jest przeciwna jego wyjazdowi, o swoich oczekiwaniach względem ich związku. Wątpię, czy od lat rozmawiali rzeczowo.

Czy można wyjechać z siostrą na urlop? Oczywiście, że można.
Czy można wyjechać na urlop bez swojej drugiej połówki? Oczywiście, że można.
Czy można wyjechać bez dziecka? Oczywiście, że można.
Trzeba tylko najpierw się porozumieć w tych kwestiach ze swoim partnerem/partnerką. Bez ustaleń za plecami, ale też bez zasłaniania się jakimiś idiotycznymi przekonaniami (dziecko u dziadków=źli rodzice).

Tak więc wina ewidentnie po obu stronach, bez przechylania szali na stronę męża.

misiunia1986 napisał/a:

wlasnie moja corke jeszcze chce wziasc bo byloby dla niej miejsce tylko dla mnie nie ma, a ostanio powiedzial ze moze ja pojade a corke zostawi sie dziadkom to ja sie pytam czy nie bedzie mu szkoda zostawic jej a on na to ze nie to co z niego za ojciec??????? wielki h.... za przeproszeniem jak tak mozna powiedziecech on sam nie wie czego chce od zycia , wiecie jak mnie to boli . tak wiem ze jest to milosc slepa i wkoncu sie kiedys o tym przekonam ale tak trudno sie odkochac napewno wiecie o tym

Jak widać facet zaproponował jakieś rozwiązanie, ale autorce się ono nie podobało. Argumenty - żadne.

34 Ostatnio edytowany przez Miriam (2012-04-15 23:14:52)

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???
vinnga napisał/a:

A ja bym się tak nie spieszyła z potępianiem owego małżonka.

To jednak nie Ona postępuje nie fair, a On decydując się na ten wyjazd - są rodziną i takie decyzje powinny być konsultowane wspólnie, a dziewczyna ewidentnie urlop chce spędzić razem z mężem, tylko mężulkowi, to nie na rękę...!!!

vinnga napisał/a:

Jak widać facet zaproponował jakieś rozwiązanie, ale autorce się ono nie podobało. Argumenty - żadne.

Z łaski, bo się dziewczyna dopominała...
Ja bym była honorowa i po takiej ''akcji'' nawet jakby mi karocę podstawił, to bym nie pojechała...

35

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???

Miriam, ja nie twierdzę, że on jest w porządku. Po prostu posty autorki mi taką nieuzasadnioną histerią zalatują, że jeśli ona  z nim tak rozmawia to ja też bym jej ze sobą nigdzie nie zabrała...

36

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???
vinnga napisał/a:

A ja bym się tak nie spieszyła z potępianiem owego małżonka. Mam wrażenie, że problem z wakacjami to wierzchołek góry lodowej i wcale nie jest głównym problemem tego małżeństwa. Prawdopodobnie wina leży po obu stronach i oboje są siebie warci.
Ponieważ wszyscy najechali na faceta, więc ja zwrócę uwagę na niedoskonałości autorki. Oto jej argumenty: "zwykły cham", "jak tak można", "ja też mam prawo do urlopu", "co z niego za ojciec". Aż razi po oczach totalny brak komunikacji. Wątpię, czy zdobyła się z mężem na szczerą rozmowę o swoich wizjach rodzinnego urlopu, o RZECZOWYCH argumentach dlaczego jest przeciwna jego wyjazdowi, o swoich oczekiwaniach względem ich związku. Wątpię, czy od lat rozmawiali rzeczowo.

Czy można wyjechać z siostrą na urlop? Oczywiście, że można.
Czy można wyjechać na urlop bez swojej drugiej połówki? Oczywiście, że można.
Czy można wyjechać bez dziecka? Oczywiście, że można.
Trzeba tylko najpierw się porozumieć w tych kwestiach ze swoim partnerem/partnerką. Bez ustaleń za plecami, ale też bez zasłaniania się jakimiś idiotycznymi przekonaniami (dziecko u dziadków=źli rodzice).

Tak więc wina ewidentnie po obu stronach, bez przechylania szali na stronę męża.

misiunia1986 napisał/a:

wlasnie moja corke jeszcze chce wziasc bo byloby dla niej miejsce tylko dla mnie nie ma, a ostanio powiedzial ze moze ja pojade a corke zostawi sie dziadkom to ja sie pytam czy nie bedzie mu szkoda zostawic jej a on na to ze nie to co z niego za ojciec??????? wielki h.... za przeproszeniem jak tak mozna powiedziecech on sam nie wie czego chce od zycia , wiecie jak mnie to boli . tak wiem ze jest to milosc slepa i wkoncu sie kiedys o tym przekonam ale tak trudno sie odkochac napewno wiecie o tym

Jak widać facet zaproponował jakieś rozwiązanie, ale autorce się ono nie podobało. Argumenty - żadne.

albo jestes facetem i podszyfasz sie pod babe albo jestes kobieta nie z tej kuli ziemskiej za przeproszeniem!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

37

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???

notak najlepiej obstawiac za plcia przeciwna poprostu gratuluje inteligencji, ja swoje z nim przezylam trzy razy podniosl na mnie reke , po drugie zle sie zachowywal pod wplywem alkocholu uciekal z domu , to jest zdrowy czlowiek? no moim zdaniem nie , wiecznie wybiera swoja make rodznsto ojca, a my z corka to co psy!!!!!

38

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???
misiunia1986 napisał/a:

notak najlepiej obstawiac za plcia przeciwna poprostu gratuluje inteligencji, ja swoje z nim przezylam trzy razy podniosl na mnie reke , po drugie zle sie zachowywal pod wplywem alkocholu uciekal z domu , to jest zdrowy czlowiek? no moim zdaniem nie , wiecznie wybiera swoja make rodznsto ojca, a my z corka to co psy!!!!!

Obstawanie za płcią przeciwną nie jest świadectwem braku inteligencji.
Obstawanie za własną płcią tylko dlatego, że jest to własna płeć jest świadectwem niedoboru inteligencji.

Inteligentna czy idiotka - nie mam szklanej kuli. Skąd miałam wiedzieć, że oprócz wyjazdu ze swoją siostrą pije, bije i poniża? Napisałam wcześniej, że PODEJRZEWAM, że ten wyjazd nie jest wcale głównym problemem Waszego małżeństwa. Teraz to potwierdziłaś, co oznacza, że jednak taka głupia nie jestem. Więc przestań się rzucać bez powodu i opisz swój problem szczegółowiej. Chyba że uważasz, że wyjazd bez Ciebie na wakacje jest większym problemem niż to, że Twój mąż stosuje wobec Ciebie przemoc?

39

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???
misiunia1986 napisał/a:

notak najlepiej obstawiac za plcia przeciwna poprostu gratuluje inteligencji, ja swoje z nim przezylam trzy razy podniosl na mnie reke , po drugie zle sie zachowywal pod wplywem alkocholu uciekal z domu , to jest zdrowy czlowiek? no moim zdaniem nie , wiecznie wybiera swoja make rodznsto ojca, a my z corka to co psy!!!!!

Zastanawiam się, czemu bicie, poniżanie, alkoholizm męża, uważasz za rzecz normalną, a problemu upatrujesz w wyjeździe męża na wakacje bez Ciebie, za to ze swoją rodziną? Bo przecież ten wyjazd zgłosiłaś jako problem.

40

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???
Wielokropek napisał/a:
misiunia1986 napisał/a:

notak najlepiej obstawiac za plcia przeciwna poprostu gratuluje inteligencji, ja swoje z nim przezylam trzy razy podniosl na mnie reke , po drugie zle sie zachowywal pod wplywem alkocholu uciekal z domu , to jest zdrowy czlowiek? no moim zdaniem nie , wiecznie wybiera swoja make rodznsto ojca, a my z corka to co psy!!!!!

Zastanawiam się, czemu bicie, poniżanie, alkoholizm męża, uważasz za rzecz normalną, a problemu upatrujesz w wyjeździe męża na wakacje bez Ciebie, za to ze swoją rodziną? Bo przecież ten wyjazd zgłosiłaś jako problem.

wyrazilam swoj problem jednej rzeczy , a gdzie to jest powiedziane ze musze sie spowiadac ze swojego calego zycia. skoro wyjazd meza na wakacje ze swoja siostra nie jest problemem to ja juz nie wiem co z was za kobiety to jest przeciez cios ponizej pasa poprostu.

41 Ostatnio edytowany przez CupraFR (2012-04-16 09:24:10)

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???

A najlepiej zaplanuj swój wyjazd tak, żeby nie było Cię jeszcze kiedy oni wrócą. smile
Powiem Ci, że to okropne i paskudne z ich strony w mojej rodzinie nie wyobrażam sobie takiego zaistniałego faktu... hmm Ale cóż postawa "mamwaswdupie" wyżej już opisana jest idealna w tym przypadku.

I jeszcze jedno. Gdybyście byli kochającą się rodziną, Twój mąż byłby chociaż trochę normalny nigdy nie dopuściłby do sytuacji, że jedzie sam z siostrą na wakacje zostawiając Ciebie i córkę. Także skądś musiało się wziąć jego aroganckie i chamskie zachowanie. I Vinnga doskonale znalazła na to odpowiedź. Problemy z przeszłości.

42

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???

Misiunia, nie musisz spowiadać się z całego życia. Ale jak mamy Ci coś mądrego doradzić, kiedy nie wiemy o najistotniejszych sprawach?

Sama zobacz: wcześniej padła rada, żebyś zabrała samochód, żeby nie mogli nim jechać. W normalnym związku mogłoby to być rozwiązanie, które na początku na pewno by mocno faceta zirytowało, ale po latach można byłoby to nawet z uśmiechem razem wspominać. W momencie, kiedy w związku panuje przemoc zabranie samochodu staje się najbardziej idiotyczną rzeczą jaką można zrobić. Rozumiesz teraz, że bez znajomości pewnych faktów nie da się nic mądrego napisać w odniesieniu do tej sytuacji?

I bardzo Cię proszę - nie używaj określeń typu "co z was za kobiety". Normalne z nas kobiety. A normalne kobiety za większy problem uznają to, że facet je bije niż to, że wyjeżdża ze swoją siostrą... Kiedy facet tylko wyjeżdża ze swoją siostrą - rozwiązań problemu może być wiele. Kiedy facet bije - rozwiązanie jest jedno - uciekać od niego.

43

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???
misiunia1986 napisał/a:

wyrazilam swoj problem jednej rzeczy , a gdzie to jest powiedziane ze musze sie spowiadac ze swojego calego zycia. skoro wyjazd meza na wakacje ze swoja siostra nie jest problemem to ja juz nie wiem co z was za kobiety to jest przeciez cios ponizej pasa poprostu.

To nie jest żaden cios poniżej pasa, naprawdę.

Nie musisz też spowiadać się z czegokolwiek komukolwiek.

Opisałaś problem z wyjazdem, bo tak chciałaś. Tyle tylko, że ten problem (nie umniejszam jego wagi) jest   o b j a w e m   choroby, która dotyka Twej rodziny. Objawem jednym z wielu, być może przepełniającym czarę.

Moim zdaniem (ale jak czytam, nie tylko moim), zupełnie inne mogą być rady, gdy taki wyjazd męża jest jednorazowym zachowaniem, inne - gdy jest to jego zachowanie jedno z wielu podobnych.

44

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???

a ja proponuję dobrego psychologa po powrocie z wakacji. rozumiem że żecie z zawodowym żołnierzem może być ciężkie. rozumiem Twoją wściekłość że jedzie na wakacje bez was. Ale.....jeśli rozmawiacie ze sobą w taki sposób jak pokazujesz na forum to sami do porozumienia raczej nie dojdziecie. facet faktycznie kawał chama, ale wina przeważnie leży po obu stronach. poza tym ciekawi mnie jak zareagowałaś na bicie...........   walcz albo o małżeństwo albo o siebie z córką

45

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???

Po pierwsze Misuniu nie obrażaj kogoś tylko dlatego, że wyraził inne zdanie od reszty i nie przytaknął Ci gorąco, że Twój mąż to cham, ch... i nie wiadomo co jeszcze. Vinniga tylko zaproponowała inny punkt widzenia uwzględniający szerszy obraz sytuacji. Zresztą sama później przyznałaś, że mąż nadużywa alkoholu, stosuje przemoc fizyczną, a mogę domniemywać, że również psychiczną. Zatem rozpatrzenie Twojej sytuacji - skoro już się zdecydowałaś napisać na forum - wymaga spojrzenia także na te aspekty Twojego małżeństwa. Inaczej doradzi się osobie, która napisze, że mąż nie chce jechać z nią na wakacje, tylko woli siostrę i jej rodzinę, ale poza tym wszystko w małżeństwie gra: jest miłość, szacunek i troska (wszystko obupólne!). W Twojej sytuacji, gdzie tego nie ma, należy na to spojrzeć inaczej. I zgadzam się z Wielokropkiem: problem jest w innym miejscu. Jest on także w Tobie, skoro takie traktowanie Ciebie nie rusza, ale samodzielne wakacje męża już tak.

46

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???

Musiałaś widocznie mężowi czymś podpaść   ........... ? wink

47

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???

tak dziewczyny macie racje z tym wszystkim, nie opisalam wam szczegolow a oczekuje od was cudow i przepraszam wczoraj zbulwersowalam sie tylko i wylacznie dlatego bo bylam wsciekla na wszystko na ta cala sytuacje.Jezeli chodzi o niego to musze sprostowac kilka rzeczy a wiec:
-naduzywa alkocholu kiedy jest do tego okazja i to az do przesady( nie pije na codzien)
-jezeli chodzi o przemoc fizyczna to zdarzylo mu sie to 3 razy pare lat wstecz (juz tego nie robi)
-ale stosuje ze tak powiem przemoc psychiczna( wulgaryzm z jego strony itp czepianie sie o glupoty)
-po drugie pochodzi z rodziny patologicznej(ojciec alkoholik ciagle awantury w domu i takie tam) wkoncu musial brac z kogos przyklad.

I ten wyjazd nie jest jedynym problemem, bo problem tkwi w naszym malżenstwie juz od samego poczatku, i nie wiem czy nawet psycholog bylby w stanie mu pomoc , napewno slyyszeliscie oczyms takim jak DDA-CZYLI DOROSLE DZIECKO ALKOCHOLIKA i sadze ze on ma z tym problem, ech sama juz nie wiem  ja wychowywana bylam w pelnej kochajacej sie rodzinie bez zadnych klotni i awantur i taki wizerunek chcialam stworzyc wlasnej rodzinie no ale niestety chyba sie tak nie da, bo zawsze znajdzie sie taka osoba ktora bedzie wszystko psuc.Najgorsze jest w tym to ze on nigdy tak naprawde mnie nie szanowal i nigdy nie bedzie, wychodzac za niego bylam chyba slepo zakochana nie zdawalam sobie sprawy ze ze on bedzie powielac bledy rodzicow na mnie. No ale coz doszlam do wniosku takiego ze niech jedzie na te wakacje mam juz to gdzies wszystko przemyslalam , ta wojna nie ma sensu , wrecz musze sie zastanowic nad swoim dalszym zyciem bo ta ciagla walka o nasz zwiazek mnie wykancza.

48 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-04-16 11:17:13)

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???

Nooooooooooo! big_smile big_smile big_smile

Jak czytam, masz plan i to całkiem niezły. Brać odpowiedzialność tylko za to, na co ma się realny wpływ. A mamy wpływ, jedynie lub aż, na własne zachowanie.

Trzymam kciuki.
Pisz tutaj tak często, jak będziesz tego potrzebowała. smile

49

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???
Wielokropek napisał/a:

Nooooooooooo! big_smile big_smile big_smile

Jak czytam, masz plan i to całkiem niezły. Brać odpowiedzialność tylko za to, na co ma się realny wpływ. A mamy wpływ, jedynie lub aż, na własne zachowanie.

Trzymam kciuki.
Pisz tutaj tak często, jak będziesz tego potrzebowała. smile

wlasnie dzis rano sobie uswiadomilam jedna rzecz, ze skoro byl w stanie mi powiedziec ze mam sie nie pchac tam gdzie mnie nie chca to to zrobie nic na sile ale swiadczy to tylko o tym ze on naprawde mnie nie szanuje i ma mnie gdzies. I zaczynam sobie uswiadamiac jakim on jest naprawde czlowiekiem.

50

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???

Niestety, przeglądanie na oczy i dojrzewanie do decyzji jest trudne i bolesne. Ale efekt - znakomity.
Wiesz, po jakiej ziemi chodzisz, czego możesz się spodziewać i najważniejsze: jesteś osobą decyzyjną, niezależną, szczerą wobec siebie i innych.

Wkroczyłaś właśnie na ścieżkę własnego rozwoju. smile

51

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???

moim skromnym zdaniem: co to za mąż? co to za ojciec? który ceni sobie bardziej spędzenie czasu z siostrą? a nie z rodziną..tą najbliższą? i jeszcze tekst, żeby się nie pchała jak jej nie chcą? czy Ty w ogóle widzisz przyszłość z takim człowiekiem? zacznie się od wakacji, później przy każdej okazji będzie tak robił.. zawsze będziecie na szarym końcu...

Dziewczyno, tak jak już tu było napisane, poświęć ten czas samotności na przemyślenie tego, czy warto!

52

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???
minia23 napisał/a:

moim skromnym zdaniem: co to za mąż? co to za ojciec? który ceni sobie bardziej spędzenie czasu z siostrą? a nie z rodziną..tą najbliższą? i jeszcze tekst, żeby się nie pchała jak jej nie chcą? czy Ty w ogóle widzisz przyszłość z takim człowiekiem? zacznie się od wakacji, później przy każdej okazji będzie tak robił.. zawsze będziecie na szarym końcu...

Dziewczyno, tak jak już tu było napisane, poświęć ten czas samotności na przemyślenie tego, czy warto!

Tak wiec dzis mam wolne od pracy i caly czas mysle nad swoim dalszym zyciem chyba czas na spore zmiany , dziekuje wszystkim za slowa otuchy i wsparcie bo macie w zupelnosci racje.

53

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???

No i w końcu się wyjaśniło. smile Po co te nerwy, trzeba było tak od razu. Przejdź ze swoim mężem do rzeczy. A mianowicie czy jest jakikolwiek sens dalej to ciągnąć. Po pierwsze po ludzku porozmawiać by się przydało. Czy on chce zadziałać i zmienić Wasze wspólne życie na normalniejsze. Jeśli nie to uciekaj. To będzie przeradzać się pomału w coś gorszego. Jeśli skończysz z tym jak najszybciej, zostanie Ci więcej życia na przeżycie jeszcze czegoś miłego i na zaznanie szczęścia. Bo podejrzewam, że mimo obietnic (bla, bla, bla... ) tego szczęścia przy jego boku nie zaznasz. Przemoc psychiczna jest równie straszna jak fizyczna. Także nie siedź bezczynnie i gdy tylko będzie okazja spokojnie z nim porozmawiaj czy widzi jakoś Waszą przyszłość.

54

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???

Ech, jak słyszę takie historie to mnie normalnie skręca. Jak mu się nie podoba, to niech spakuje manatki  i wypiernicza, bo takie akcje są żałosne i szczeniackie.

55

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???

Między Tobą a Twoim mężem na pewno nie jest dobrze, wasze relacje są jak widac wręcz wrogie. Podejrzewam, ze nie chodzi tu tylko o wspólny wyjazd, po prostu nie ma między Wami porozumienia w innych kwestiach.... Nie wiem czyja to wina i dlaczego macie taki stosunek do siebie, ale na pewno użalaniem się i wyzywaniem go na forum niczego nie załatwisz. Zaplanuj wyjazd sama z dzieckiem i tyle, bo tu nie chodzi tylko o to, że on nie chce z Tobą jechać. Nawet gdybyście pojechali razem to pewnie nie byłby to dla Was udany wyjazd, skoro nie dogadujecie się... Może to i lepiej, że nie pojedziecie razem w takim wypadku. A jeżeli z mężem masz cały czas takie stosunki to raczej nie widze Waszej wspólnej przyszlości w jasnych barwach, pomyślcie o rozwodzie.

56

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???

tak piszecie o rozwodzie i wiecie ze sie ciagle nad tym zastanawiam , ech zal mi tych straconych lat  nie rozumiem jego zachowania naprawde to jest przykre.

57

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???

a nie jest przykre to jak Cie traktuje? nie jest przykre, że ma gdzieś nie tylko Ciebie ale i wasze dziecko? nie jest przykre, że Cie krzywdzi? to nie jest przykre?

Jak nie chcesz tego zrobic dla siebie to pomyśl o dziecku

58

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???

ale tutaj sporo takich dziewczyn z trudnych zwiazkow, ktore traktowane sa jak najgorsze....... i nie umieja powiedziec nie swoim mezom. bicie popychanie, wyzywanie i nawet wyliczanie pieniedzy czy zarzucanie niegospodarnosci.......to wszystko tutaj juz bylo i kolejny raz kolejna kobieta nie daje sobie z tym rady. I tu mi strasznie takich babeczek szkoda bo same sobie ta ulegloscia przez lata zgotowalyscie ten bol obecny.

A tlumaczenie ze moj maz jest zolnierzem zawodowym i dlatego taki zly jest. A gowno prawda. Moj tez jest. I jest normalnym kochajacym mezem, wkrotce ojcem.

a slowa (c)ham i (c)..j piszemy przez CH

59

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???

nie dajemy rady bo kochamy i to dlatego.

60

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???

hej dziewczyny, dawno mnie tu nie bylo praca praca i praca, caly czas mysle o tym jego wyjezdzie on dalej stoi przy swoim ze jedzie z siostra a ja zostaje w domu ech szlak mnie trafia.pomozcie

61

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???

no i w czym mamy ci pomoc? rozwiazac problemy?  nie umiesz sama podjac jakies decyzji? przeciez nie pojdziemy do meza i nie pogadamy z nim za ciebie

62

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???
aggy napisał/a:

no i w czym mamy ci pomoc? rozwiazac problemy?  nie umiesz sama podjac jakies decyzji? przeciez nie pojdziemy do meza i nie pogadamy z nim za ciebie

myslisz ze to takie proste myslisz ze to nie boli. Jezeli on tak samolubnie podchodzi do sprawy caly czas mam nadzieje ze zmieni zdanie ale tu na to sie nie zanosi

63

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???
misiunia1986 napisał/a:
aggy napisał/a:

no i w czym mamy ci pomoc? rozwiazac problemy?  nie umiesz sama podjac jakies decyzji? przeciez nie pojdziemy do meza i nie pogadamy z nim za ciebie

myslisz ze to takie proste myslisz ze to nie boli. Jezeli on tak samolubnie podchodzi do sprawy caly czas mam nadzieje ze zmieni zdanie ale tu na to sie nie zanosi

wiecie co skoro on sie tak zachowuje, to mam plan taki ze wyjade zagranice mam taka mozliwosc i szanse bo brat mi chche pomoc zalatwic mi prace corka tam do przedszkola mieszkanie zapewnione.

64

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???

Widać po rozwoju wątku że sporo sobie przemyślałaś i dojrzałaś do podjęcia decyzji. Tylko czy na pewno ? Może jak ktoś radził, niech jedzie, a ty poświęć ten czas na przemyślenie waszego związku. Z kartką i ołówkiem. Jak wróci to spróbujcie SPOKOJNIE porozmawiać. Bez wyrzutów, oskarżeń, napięć. Jak nie da rady, to trudno. Jak da, to może coś z tego pozytywnego powstanie. Nawet jeśli byłaby to decyzja o rozstaniu. Ten wyjazd za granicę ? Hmm nie boisz się że nagle ci się tam pojawi i będziesz miała jeszcze lepszą karuzelę ?

65

Odp: I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???
klarek napisał/a:

Widać po rozwoju wątku że sporo sobie przemyślałaś i dojrzałaś do podjęcia decyzji. Tylko czy na pewno ? Może jak ktoś radził, niech jedzie, a ty poświęć ten czas na przemyślenie waszego związku. Z kartką i ołówkiem. Jak wróci to spróbujcie SPOKOJNIE porozmawiać. Bez wyrzutów, oskarżeń, napięć. Jak nie da rady, to trudno. Jak da, to może coś z tego pozytywnego powstanie. Nawet jeśli byłaby to decyzja o rozstaniu. Ten wyjazd za granicę ? Hmm nie boisz się że nagle ci się tam pojawi i będziesz miała jeszcze lepszą karuzelę ?

no wiez to za dlugo trwa juz chyba nic z tego nie bedzie, a on ma taki zawod ze musi miec pozwolenie zeby wyjechac zagranice, ja sobie nie pozwole na takie zachowanie i  takie traktowanie ja sie staram naprawde kocham go tak bardzo ze ciezko mi bedzie odejsc no ale skoro ja tyko walcze o ten zwiazek a on nie to co mam robic.

Posty [ 1 do 65 z 92 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » I co ja mam z tym zrobic czy pogodzic sie z zaistniala sytuacja???

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026