Witam Was!!
Niedawno rozstałam się z chłopakiem po 3 latach, tzn on mnie zostawił. Bardzo to przeżyłam, w sumie nie dawno trochę doszłam do siebie, ale wcześniej było bardzo źle. Z dnia na dzień stwierdził, że "jednak mnie nie kocha" nawet nie podał dokładniej przyczyny. Bardzo długo musiałam nad sobą pracowac, żeby doprowadzic się do takiego stanu w jakim teraz jestem. I cały czas zadręczałam sie pytaniami dlaczego?? W głowie tysiące myśli cały czas...
Jestem katoliczką i wierzę, że to Bóg kieruje naszym życiem, nasze zachowanie( mam na myśli to, że mój ex bardzo naległ na...ale się nie doczekał) ale w głowie też pojawiły mi się myśli, że jak byłam małą dziewczynką przymierzałam, bawiłam się suknią ślubną mojej mamy i w tym żalu myślę, czy to jakiś fatum:( że on nagle tak odszedł... Boje się, że nigdy już nie poznam nikogo w kim się zakocham:( Wierzycie w taki przesądy??
Bardzo proszę o jakieś rady...
pozdrawiam...