netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Skuteczność psychoterapii

77 odpowiedzi40 794 wyświetleniazałożony przez Kaja74, 01.04.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Skuteczność psychoterapii

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 78 ]

1

Temat: Skuteczność psychoterapii

Witajcie,

Od kilku dobrych lat próbuję pomóc sobie poprzez psychoterapię...Borykam się z nawracającą depresją, lękami itp...Zawsze była we mnie ogromna determinacja w dążeniu do rozplątania tego co we mnie poplątane. Bardzo wierzyłam, ze terapia "zmieni "mnie .Metodą prób i błędów trafiłam na terapię w nurcie Gestaltu. Była mi bliska, głównie ze względu na pracę z ciałem i emocjami...Ale...po kilku latach zwiałam...Potem kolejna próba i znowu zwiałam...Po czasie dowiedziałam się, że gestalt raczej nie pomoże w moich schorzeniach sad
Minęło kilka lat, a ja jestem w tym samym punkcie, w którym byłam 10 lat temu...Chcę znowu spróbować, tym razem  w innym nurcie, psychodynamicznym...I tu pytanie do Was, do osób, ktorym udało się wyjść na prostą po psychoterapii...Napiszcie o Waszych doswiadczeniach, czy efekty, które wypracowaliście były takie jakie oczekiwaliscie ? W jakich nurtach pracowaliście ?

Pozdrawiam

2

Odp: Skuteczność psychoterapii

Witam Kaju ja chodze juz ponad rok na dynamicznąi szczeze Ci powiem nienawidze tam chodzic  .Łez wylałam juz duzo a ile jeszcze prze demną nie wiem.Miałam juz dwa kryzysy chciałam zerwac ,ale terapeutka zapewnia mnie ze tak byc musi i ona widzi poprawę.Widze tez ze jest poprawa przedtem nawet pisanie anonimowe nie wchodziło w gre.Pozdrawim Cie i jak zdecydujesz to pisz

3

Odp: Skuteczność psychoterapii

Dzięki za post. Ja teraz jestem na grupowej, też psychodynamicznej. Na początku byłam bardzo na "nie", nie podoba mi sie ten nurt, ale widzę po ludziach z grupy, którzy sa dłużej niż ja, że efakty są....
Pewnie wiesz, że gdy chce się uciec z terapii, to znak, że coś waznego się dzieje i lepiej dla nas nie uciekać tylko przyjrzeć się temu....
pozdrawiam

4

Odp: Skuteczność psychoterapii

Dziewczyny, przybliżcie mi proszę te pojęcia, którymi nazywacie terapię... Nie chodzi o regułki, ale Wasze odczucia, bo ja też potrzebuję...

5

Odp: Skuteczność psychoterapii

Poznałam dwie szkoły terapeutyczne- gestalt i psychodynamiczną. W gestalcie jest bliski kontakt z terapeutą, czujesz jego empatię i zainteresowanie. Jest sporo pracy z ciałem, emocjami, oddechem, psychodramy. Gestalt uczy też bycia tu i teraz, uwazności i skupienia na bieżącej chwili...To doswiadczenie jest ze mną do dzisiaj..Odpowiadała mi  taka praca, tam czułam, że coś się dzieje. No i też kontakt z terapeutą dawał wsparcie.
Psychodynamiczna wywodzi sie z Freudowskiej, choć nie jest tak radykalna. Terapeuta rzadko się wypowiada, to Ty prowadzisz raczej monolog, wolne skojarzenia...Czasem irytuje, zwłaszcza wtedy, gdy terapeuta nie reaguje gdy np.płaczesz. Jesli też źle się czujesz w momentach ciszy, no to na psychodynamicznej możesz nieźle sie wkurzyć smile

6

Odp: Skuteczność psychoterapii

Umówiłam się na czwartek..jak w ogóle wygląda taka pierwsza wizyta?

7 Ostatnio edytowany przez Elede (2012-04-03 08:50:46)

Odp: Skuteczność psychoterapii

Spokojnie, terapeuta to nie diabeł rogaty, który będzie od ciebie wyciągał intymne informacje za pomocą przypiekania ogniem wink

Na pierwszej wizycie - to po prostu rozmowa, pytania z jakim problemem przychodzisz, być może dostaniesz do wypełnienia jakiś test. Pamiętaj, że to taki sam człowiek, jak ty, ale szkolony w pomocy ludziom. Z jednej strony, jeśli o czymś nie chcesz mówić, to nie musisz, ale też jesteś tam po to, żeby sobie pomóc, więc w którymś momencie trzeba się przemóc i zacząć mówić  w czym problem.

Jeśli o mnie chodzi, to najbardziej pomogła mi terapia w nurcie psychodynamicznym, miałam też kontakt z Gestalt. W Gestalt jednak po kilku tygodniach stanęło na tym, że jestem 'wyleczona', a to było zaledwie delikatne poskrobanie po powierzchni problemu. Polecam też wywiad nt psychologa, do którego się udajesz. Ja przypadkiem trafiłam na świetną psycholog, kluczowe były takie cechy jak pasja, wiedza, osobowość, charyzma, a także  magiczna jak dla mnie empatia i wczuwanie się w daną osobę.

8

Odp: Skuteczność psychoterapii

Nie mylcie psychologa z psychoterapeutą. Psycholog to osoba, która ukonczyła 5letnie studia, ale nie ma uprawnień do prowadzenia terapii. Aby je posiadać nalezy przejść min.4letnie szkolenie praktyczne, teoretyczne (w tym musi przejść własną terapię ). Warto  zapytać o kwalifikacje na pierwszej wizycie.
Pytanie do Elede - ukonczylaś terapię czy nadal pracujesz ? Możesz coś więcej na jej temat...?

9

Odp: Skuteczność psychoterapii

Dziękuję. Informacje są dla mnie na pewno przydatne- przy okazji podyplomówki z coachingu dowiedziałam się trochę o terapii, to trochę pokrewne (np, tego, że absolutnie coach nie może pozwolić w tą stronę iść na spotkaniach, więc wiem czysto teoretycznie i wiem, że to zupełnie coś innego, ale mieliśmy trochę w teorii)
Nie pomyślałam żeby spytać o przygotowanie osoby, do której się wybieram, a to faktycznie kluczowe... Dziękuję Wam bardzo, będę na pewno śledzić ten wątek..

10

Odp: Skuteczność psychoterapii

dla mnie kluczowa jest osoba terapeuty. nie wiem w jakie nurty pchałam się wcześniej, ale dopiero teraz znalazłam się u kobiety u której czuję, że coś się dzieje. terapia jest w nurcie psychodynamicznym i nie brakuje empatii czy też odpowiednich komentarzy. owszem rozdrapuje się stare brudy, ale w zamian daje odpowiedź na odwieczne pytanie : dlaczego.

11

Odp: Skuteczność psychoterapii

już od dawna myślę nad pytaniem psychodynamiczna...czy gestalt...i dalej nie potrafię się zdecydować.
Uczestniczyłam w psychodynamicznej, ale uciekłam po jakimś czasie. Myślę, że dlatego, że pojawił się ważny problem. Teraz to wiem, ale wtedy wydawało mi się, że odchodzę z innych powodów.
Jak wygląda taka sesja w gestalt? Chodzi mi już o te późniejsze spotkania, nie o pierwsze wink Przychodzimy i co? Terapeuta zaczyna mówić? Pyta o coś? Kto ustala czym zajmujemy się dzisiaj na sesji?
W psychodynamicznej wiem, że to klient wszystko inicjuje i to mnie zawsze irytowało...

12

Odp: Skuteczność psychoterapii

Bywało różnie, czasem to ja byłam inicjatorką sesji, bo miałam dużo do powiedzenia, ale bywało też tak, ze zupełnie nie miałam pomysłu i była cisza nieprzerywana przez terapeutę...Irytowało mnie odbijanie pytań, na moje "dlaczego" terapeutka odp. "a jak Ty myslisz, dlaczego" albo też jej "ulubiony" tekst " pt. " czego ode mnie oczekujesz ". Zazwyczaj sama tego nie wiedziałam.....chciałam gotowej recepty wink
Podobało mi się, że czasami sama inicjowała bliższy kontakt, gdy np. płakałam pytała " czy mogłabym Cię teraz przytulić" i okazywanie empatii jest rzeczywiscie spore (nie mylić z ciągłym głaskaniem po główce ).
Chyba w żadnym nurcie (poprawcie mnie jesli się mylę ) terapeuta nie wskaże gotowych rozwiązań, do sedna problemu, do przyczyny docieramy wspólnie, terapeuta prowadzi nas, ale nie udzieli konkretnych odpowiedzi.

13

Odp: Skuteczność psychoterapii
Kaja74 napisał/a:

Bywało różnie, czasem to ja byłam inicjatorką sesji, bo miałam dużo do powiedzenia, ale bywało też tak, ze zupełnie nie miałam pomysłu i była cisza nieprzerywana przez terapeutę...

i co wtedy? w końcu terapeuta zaczynał mówić czy Ty? jeśli tak to co?
wypytuję tak, bo cisza..i rozpoczęcie rozmowy to był zawsze moja największa zmora niestety:( przychodziłam i milczałam. nie wiedziałam co powiedzieć. jeśli coś się wydarzyło w tygodniu ważnego to jeszcze pół biedy, opowiadałam o tym (chociaż i tak po wstępnym 10-cio minutowym milczeniu), ale jeśli nic się nie działo to już była masakra. nie wiedziałam jak zacząć, co mówić, jak mówić itd. jak z tym walczyć? hmm



Kaja74 napisał/a:

Podobało mi się, że czasami sama inicjowała bliższy kontakt, gdy np. płakałam pytała " czy mogłabym Cię teraz przytulić" i okazywanie empatii jest rzeczywiscie spore (nie mylić z ciągłym głaskaniem po główce ).

przytulała Cię? fajny motyw smile  w terapii psychodynamicznej chyba coś takiego nie jest możliwe. no chyba że się mylę wink

14

Odp: Skuteczność psychoterapii
Kaja74 napisał/a:

Pytanie do Elede - ukonczylaś terapię czy nadal pracujesz ? Możesz coś więcej na jej temat...?

Terapię ukończyłam już dawno. Była to terapia grupowa w nurcie psychodynamicznym, 2, 5 miesiąca, codziennie od 8 do 14, jak do pracy, do pracy nad sobą wink Z jednej strony było strasznie ciężko, sama miałam w sobie mnóstwo strasznych i skomplikowanych emocji, a tu trzeba jeszcze siedzieć i słuchać innych i jakoś im pomóc. Bardzo przeżywałam każdą historię i cierpienie innych. Z drugiej strony w ten sposób widziałam, że inni mają podobne problemy, że nie jestem jakimś kosmitą, że nie jestem nienormalna, że inni też przeżywają katusze z powodu swojej psychiki i pokręconego życia. Magiczna była atmosfera zaufania, zrozumienia i pomocy ze strony obcych przecież na początku ludzi. Ale to wszystko dzięki prowadzącym psycholożkom, one nakierowywały nas na właściwe tory, czuwały nad zasadami dyskusji, pomagały gdy się utknęło, mądrze podsumowywały i wyciągały wnioski.

Zgadzam się jednak, że kluczowa jest osoba psychologa, pani która kierowała tym zakładem ( publicznym zresztą, na nfz) to dla mnie niesamowita osoba, o ogromnej wiedzy i wręcz zdolności czytania w myślach. Chodziłam do niej z przerwami jeszcze prywatnie ok 2 lat i każda jedna z jej rad czy spostrzeżeń okazała się 100% słuszna.

Kluczowa jest jednak też nasza współpraca. Widziałam parę przypadków, kiedy ludzie bez słowa przerywali terapię, jeden był szczególnie dramatyczny, bo baliśmy się, że popełni samobójstwo sad ale na szczęści po prostu nie miał odwagi się odezwać i poinformować, że już nie wraca. Niektórzy nie są gotowi, mają zbyt silne mechanizmy obronne, zbyt silny jest ich opór.

Cała terapia bazuje na tym, że nerwica, depresja, anoreksja itp to objawy wewnętrznego, nieuświadomionego konfliktu. Jak ktoś tu pisał, ta forma terapii daje odpowiedź na pytanie, dlaczego tak dziwnie się zachowuję, boję się wyjść z domu,wymiotuję, wrzeszczę itp? Zazwyczaj wraca się do dzieciństwa, moim zdaniem jest to niezwykle potrzebne, to jak oczyszczenie głębokiej wrzodziejącej rany, dopiero po jej odkryciu można ją leczyć. Ale to dopiero początek, nie ma tu magii, terapeuta nie pstryknie palcami i powie - teraz jesteś zdrowa. Kiedy jednak wiesz, dlaczego, możesz (ale nie musisz ) coś z tym zrobić. Możesz dalej tkwić w starym schemacie, możesz próbować go zmienić. Zapewniam, warto próbować smile

Z perspektywy czasu - wielu lat czytania, myślenia, płakania, wkurzania się na niesprawiedliwość świata/losu/Boga, z perspektywy sporej kwoty wydanych pieniędzy stwierdzam, że nie ma lepszej życiowej inwestycji. Żeby było jasne - nie pozbyłam się do końca nerwicy ani jej objawów, ale nauczyłam się z nią żyć, kiedy czasem mi dokucza. Ale już nie dezorganizuje mi życia. Moje życie nie jest idealne, ale w końcu jestem szczęśliwa smile

15

Odp: Skuteczność psychoterapii

Elede- wielkie dzięki ! Ja teraz tez jestem na grupowej (oddział dzienny leczenia nerwic)i też doswiadczam wielu emocji..Postanowiłam raz jeszcze spróbowac chwycić problem, no i zaczyna boleć...wiem, że musi boleć, ale, no własnie...sporo czasu żyję broniąc się jak mogę przed tym co niewygodne i bolesne, a tu trzeba zeba wyrwać hmm

Agness- wiesz, z tą kłopotliwą ciszą to może być ciekawa sprawa...zastanowiłabym się jakie uczucia wzbudza ta cisza w Tobie? Czy na co dzień też unikasz ciszy...pewnie jak większośc z nas, zagłuszasz ją jak tylko możesz...na początki też było to dla mnie krępujące, teraz nie...w ciszy naprawdę możesz znaleźć coś waznego, ciekawego, odkrywczego...
A wracając do Twojego pytania...nie bylo na to reguły, raz ciszę przerywała terapeutka pytając np. "co się teraz z Tobą dzieje", ale też zwracała uwagę na reakcję mojego ciała, czasem też ja sama mówiłam, ze cisza mnie krępuje...pamiętam też jedno ćwiczenie zaproponowane przez Nią, mianowicie przez 10 minut miałyśmy siedzieć w ciszy...Ciekawe i trudne doświadczenie.
Na przytulanie w psychodynamicznej nie ma co liczyć:)

16

Odp: Skuteczność psychoterapii
Kaja74 napisał/a:

Agness- wiesz, z tą kłopotliwą ciszą to może być ciekawa sprawa...zastanowiłabym się jakie uczucia wzbudza ta cisza w Tobie? Czy na co dzień też unikasz ciszy...pewnie jak większośc z nas, zagłuszasz ją jak tylko możesz...na początki też było to dla mnie krępujące, teraz nie...w ciszy naprawdę możesz znaleźć coś waznego, ciekawego, odkrywczego...

Ta cisza mnie wkurza, krępuje, wtedy myślę sobie "matko, co ja tu robię, po co ja tu w ogóle przychodzę, to przecież nie ma sensu" itd.
Tylko, że to dotyczy tylko tej ciszy na początku sesji. Jeśli pojawia się ona później podczas spotkania na chwilę, bo potrzebuję coś przemyśleć, albo terapeuta też akurat nic nie mówi, bo czeka czy mam coś jeszcze do powiedzenia czy może już sam zacząć mówić to co ma do powiedzenia to wtedy jest ok. Wtedy nie mam takich odczuć. Wtedy ta cisza jest taka naturalna.

Ale ten początek, wchodzę, siadam w fotelu i .... ciszaaaa... nikt nic nie mówi - to mnie zabija. Terapeuta milczy, a ja naprawdę nie wiem od czego ja mam zacząć. Co jest ważne, a co nie. W głowie mam mnóstwo tematów o których trzeba powiedzieć, ale w tym momencie o każdym jak myślę to wydaje mi się nieodpowiedni na tą chwilę hmm I myślę sobie "nieee, tego nie powiem, bo się wstydzę. Eee tego też nie, bo to przecież takie mało ważne. O tym to może za tydzień powiem, ale nie dzisiaj" i tak w kółko, a czas leci...
Terapeuta mówi, że mam strasznie silne działanie mechanizmów obronnych, które działają właśnie w ten sposób, że nie chcę w tym momencie się otworzyć, mówić i dać sobie pomóc. I że to też takie trochę masochistyczne, że zamiast się tym dzielić, zrzucić to z siebie, dać sobie szansę na zmianę, to ja się tym sama katuję, nie dopuszczam nikogo do tego i nie daję sobie pomóc - mimo, że tej pomocy rozpaczliwie poszukuję skoro tam przychodzę.

Tylko, że co z tego?? Co z tego, że ja to wiem? Ok, katuję się tym sama, ok moje mechanizmy obronne pracuję na najwyższych obrotach, ale co z tym zrobić? Jak to przezwyciężyć? Co zrobić żeby tak nie było? Heh, wiem co - zacząć mówić! Tylko, że tego nie potrafię. I tak właśnie koło się zamyka.
I to jest moja największa zmora jeśli chodzi o psychoterapię...

17

Odp: Skuteczność psychoterapii

A co by się stało gdybyś zaczęła mówić, ale bez prób wybierania co możesz, a czego nie możesz...Nie wiem jak TY, ale ja całkiem często rozmawiam sama ze sobą...Może "zostaw" terapeutę, niech się stanie niewidoczny, a Ty mów....Wiem, wiem, łatwo mówić...ale może pocieszy Cię fakt, że bardzo podobnie reagowałam na ciszę i bardzo długo jej nie znosiłam...I pewnie kazdy terapeuta potwierdzi, że jesli coś budzi Twój opór, sprzeciw, to cos waznego za tym się kryje.
pozdrawiam

18 Ostatnio edytowany przez wiktoria51 (2012-04-11 21:29:04)

Odp: Skuteczność psychoterapii

Witajcie cieplutko
Agness mam podobnie jak Ty  tak jakbym napisała to ja słowo w słowo .
Kaju ja rozmawiam ze soba dzien w dzien czasami musze sie kontrolowac czy nie mowie na głos  .Sama ze soba potrafie rozmawiac   nawet polubiłam i zauwazyłam ze teraz wole czę sto być sama ze soba .Pozdrawiam

19 Ostatnio edytowany przez fajka2 (2012-04-11 22:24:47)

Odp: Skuteczność psychoterapii

ja bym zadała sobie pytanie czego się boję, że nie mogę znaleźć odpowiedniego tematu z terapeutą. oklepane stwierdzenie, ale psycholog jest po to by Ci pomóc ogarnąc te wszystkie kłębiące się myśli.

20

Odp: Skuteczność psychoterapii
wiktoria51 napisał/a:

Witajcie cieplutko
Agness mam podobnie jak Ty  tak jakbym napisała to ja słowo w słowo .
Kaju ja rozmawiam ze soba dzien w dzien czasami musze sie kontrolowac czy nie mowie na głos  .Sama ze soba potrafie rozmawiac   nawet polubiłam i zauwazyłam ze teraz wole czę sto być sama ze soba .Pozdrawiam

taaak, sama ze sobą to też chętnie rozmawiam wink podczas całego tygodnia wydaje mi się że mam tyle do powiedzenia terapeucie, że nie mogę się doczekać sesji...obmyślam co mu powiem i nie mogę się zdecydować który temat wybrać. a wszystko mija jak tam wchodzę;)
Wiktoria, a chodzisz obecnie na terapię? Jak walczysz z tym milczeniem? Rozmawiacie o tej Twojej trudności?

Ja byłam wczoraj.
To moje w sumie 5 spotkanie z tym terapeutą. Postanowiłam zacząć od nowa właśnie miesiąc temu. I wczoraj coś się właśnie zadziało, coś co dało mi nadzieję, że można to zmienić, żeby tak nie było. To oczywiście nie moja inicjatywa tylko terapeuty, ale powiedział, że to jest teraz najważniejsze i nad tym musimy pracować. Wczoraj całą sesję rozmawialiśmy właśnie o tym. Tym razem terapeuta bardzo dużo mówił, ale ja też ! smile omawialiśmy to co mi ta cisza daje, jak się wtedy czuję, co to powoduje, jakie mogą być tego konsekwencje, do czego to będzie zmierzało jeśli tak pozostanie i wiele wiele innych. I zobaczyłam światełko w tunelu smile Wiem, że ta jedna rozmowa nie rozwiąże problemu, ale wiem też że wszystko inne idzie póki co na bok i to jest teraz najważniejsze. To jest pierwsza i najważniejsza rzecz którą musimy przepracować. Ehh, że też mój poprzedni terapeuta na to nie wpadł....

21

Odp: Skuteczność psychoterapii
fajka2 napisał/a:

ja bym zadała sobie pytanie czego się boję, że nie mogę znaleźć odpowiedniego tematu z terapeutą. oklepane stwierdzenie, ale psycholog jest po to by Ci pomóc ogarnąc te wszystkie kłębiące się myśli.

tak, oklepane stwierdzenie, ale właśnie wczoraj mi pomógł zacząć to ogarniać smile  sama bym sobie nie poradziła, więc tym bardziej się cieszę, że on zwrócił na to szczególną uwagę.

22

Odp: Skuteczność psychoterapii

Agnes az Ci zazdroszcze ja ide dzisiaj i juz sie boje czy sobie poradze .Jestem juz nerwowa  i zła bo wiem  ze inaczej nie ruszymy dalej . jak sie calkowicie nie otworze .
Fajka2
Wiem ze terapeuta po to tam jest zeby mi pomógł i po to tam chodze , ale jeszcze nie o wszystkim potrafie rozmawiac miałam ciezkie  momenty w zyciu które schowałam pod dywan .Pozdrawiam was wszystkich cieplutko.

23

Odp: Skuteczność psychoterapii
wiktoria51 napisał/a:

Agnes az Ci zazdroszcze ja ide dzisiaj i juz sie boje czy sobie poradze .Jestem juz nerwowa  i zła bo wiem  ze inaczej nie ruszymy dalej . jak sie calkowicie nie otworze .
Fajka2
Wiem ze terapeuta po to tam jest zeby mi pomógł i po to tam chodze , ale jeszcze nie o wszystkim potrafie rozmawiac miałam ciezkie  momenty w zyciu które schowałam pod dywan .Pozdrawiam was wszystkich cieplutko.

I jak tam było dzisiaj? smile

24

Odp: Skuteczność psychoterapii

rozmawiajcie z psychologiem czego się boicie idąc do niego. moim zdaniem to najlepszy sposób by się do siebie "zbliżyć". ja tak oswoiłam swój odruch ucieczki przed wizytą, no ale sama musiałam o tym powiedzieć bo przecież pani nie czyta w moich myślach.
świetnie Agness teraz będzie tylko lepiej smile

25

Odp: Skuteczność psychoterapii
fajka2 napisał/a:

rozmawiajcie z psychologiem czego się boicie idąc do niego. moim zdaniem to najlepszy sposób by się do siebie "zbliżyć". ja tak oswoiłam swój odruch ucieczki przed wizytą, no ale sama musiałam o tym powiedzieć bo przecież pani nie czyta w moich myślach.
świetnie Agness teraz będzie tylko lepiej smile

Masz racje  właśnie ona stwierdziła wczoraj ze boje sie do niej ''zblizyc'' i cos w tym jest. U mnie tez jest cos takiego ze ja sie wstydze  mimo ze wiem ze ona mnie nie oceni .Droga przedemna jeszcze daleka ale wlasnie wydaje mi sie ze ze juz cos pokonalam i to tez dzieki Wam .

Agnes ok
Dzieki dziewczyny nawet nie wiecie jak ciesze sie ze odwazylam sie pisac na forum . Pozdrawiam cieplutko

26

Odp: Skuteczność psychoterapii
fajka2 napisał/a:

rozmawiajcie z psychologiem czego się boicie idąc do niego. moim zdaniem to najlepszy sposób by się do siebie "zbliżyć". ja tak oswoiłam swój odruch ucieczki przed wizytą, no ale sama musiałam o tym powiedzieć bo przecież pani nie czyta w moich myślach.
świetnie Agness teraz będzie tylko lepiej smile

no właśnie, nikt nie czyta w naszych myślach, a czasami mi się wydaje, że tak powinno być big_smile
dzięki fajka;) mam taką nadzieję, że jak coś z tym zrobimy to w końcu się otworzę i już będzie tylko lepiej w kwestii mówienia.

wiktoria51 - super!! w takim razie widzę, że przełom nie tylko u mnie smile cieszę się bardzo. A to, że droga jeszcze daleka to nic. Ważne, żeby powolutku ale do przodu.
a taki wątek faktycznie może fajnie wspomóc smile można się poradzić i takie wypowiedzi Wasze też dają do myślenia wink

Kaja a co z Tobą? smile Zdecydowałaś się na tą psychodynamiczną?

27

Odp: Skuteczność psychoterapii

Podczytuję Was i postanowiłam założyć swoje konto wink Jak ja doskonale Was rozumiem z tym milczeniem. Dobrze wiedzieć, że nie jestem sama. Terapia to bardzo trudny proces, ale warto. To inwestycja w siebie ! I na pewno opłacalna. Nie poddawajcie się dziewczyny nawet jak jest trudno.

28

Odp: Skuteczność psychoterapii

Jestem na psychodynamicznej, grupowej, która trwa 3mce, a sesje mamy 5godzin każdego dnia, więc wyobraźcie sobie jaka to harówka. Gdy zaczęłam być prawdziwa, ściągnęłam maski, to zaczęła się jazda..objawy somatyczne, które były w uśpieniu, totalne rozwalenie, brak wiary i siły. Terapeutka uspokaja, że to naturalne, że ciało również "puszcza" emocje, że musi boleć, inaczej się nie da...Chcę jedynie przeczekać, przetrwać ten najtrudniejszy  czas i nie poddam się, o nie !
Pociesza mnie myśl, że to co się dzieje ze mną to naturalna kolej terapii....
Zastanawiam się tylko nad tym, że na psychodynamicznej wychodzą na wierzch inne sprawy niż na gestalcie...
Trzymajcie się Dziewczynki !

29

Odp: Skuteczność psychoterapii

Kaja na pewno warto! A po takiej 3 miesięcznej terapii to już jest koniec czy potem dalej jeszcze się gdzieś uczestniczy np w indywidualnej?
Napisałaś "Zastanawiam się tylko nad tym, że na psychodynamicznej wychodzą na wierzch inne sprawy niż na gestalcie..."
A to dobrze czy źle? smile I jak myślisz dlaczego tak jest?

30

Odp: Skuteczność psychoterapii
Kaja74 napisał/a:

Jestem na psychodynamicznej, grupowej, która trwa 3mce, a sesje mamy 5godzin każdego dnia, więc wyobraźcie sobie jaka to harówka. Gdy zaczęłam być prawdziwa, ściągnęłam maski, to zaczęła się jazda..objawy somatyczne, które były w uśpieniu, totalne rozwalenie, brak wiary i siły. Terapeutka uspokaja, że to naturalne, że ciało również "puszcza" emocje, że musi boleć, inaczej się nie da...Chcę jedynie przeczekać, przetrwać ten najtrudniejszy  czas i nie poddam się, o nie !
Pociesza mnie myśl, że to co się dzieje ze mną to naturalna kolej terapii....
Zastanawiam się tylko nad tym, że na psychodynamicznej wychodzą na wierzch inne sprawy niż na gestalcie...
Trzymajcie się Dziewczynki !

Wow, no to faktycznie harówka. W takim razie trzymam kciuki za Ciebie !! smile

31

Odp: Skuteczność psychoterapii

Ano bywa cięzko, ale nie poddaję sie.
Mileva- myślę sobie, że na poprzedniej terapii skutecznie broniłam sie przed tym co widzę teraz...Tak pokrótce- większość mojego dorosłego życia odgrywam różne role, nie jestem prawdziwa, gdy jest źle, robię dobrą minę i przybieram maskę pt " jest świetnie". Teraz dochodzę do etapu, kiedy ta maska spowodowała takie "odciski", że boli i chcę inaczej...
Po obecnej terapii chcę przejść na indywidualną, też na NFZ i sesje raz w tygodniu...

32

Odp: Skuteczność psychoterapii

taaa, ja też się na terapii bronię jak mogę żeby za dużo nie powiedzieć o sobie przypadkiem tongue i tak bardzo chcę się wyleczyć, ale coś mnie blokuje. ostatnio usłyszałam od terapeuty, że "pani niechęć do terapii widać już od naszego pierwszego spotkania i to się wcale nie zmienia" hmmm... Nie ma to jak chcieć ale nie chcieć big_smile jeśli mogę spytać na co chorujecie? Ja jestem DDA  i do tego mam nerwicę w pakiecie smile

33

Odp: Skuteczność psychoterapii

Mileva, a jak długo jesteś w terapii ? U mnie ludzie na grupie mają czasem tak duże opory, by zacząć mówić, że po 3 miesiącach wychodzą z niczym sad
Powodów mojej terapii jest sporo, ale ujmuje się to jako zaburzenia depresyjno-nerwicowe.

Pozdrawiam !

34

Odp: Skuteczność psychoterapii
Kaja74 napisał/a:

Mileva, a jak długo jesteś w terapii ? U mnie ludzie na grupie mają czasem tak duże opory, by zacząć mówić, że po 3 miesiącach wychodzą z niczym sad
Powodów mojej terapii jest sporo, ale ujmuje się to jako zaburzenia depresyjno-nerwicowe.

Pozdrawiam !

Taa, te opory przed mówieniem są najgorsze. W terapii jestem od 1,5 miesiąca dopiero i bardzo mało do tej pory powiedziałam.
To moja druga terapia. Pierwsza okazała się niewypałem.

35

Odp: Skuteczność psychoterapii

jak patrzę na siebie to czasem warto pare razy nawet podchodzić do terapii, jeżeli nie wychodzi tym razem
to może znaczyć, że to niedopowiednia pora. ale to jest mój punkt widzenia. ja się leczę na zaburzenia w funkcjonowaniu społecznym big_smile nie da się określić kilkoma słowami, bo to za mało jak dla mnie. a u mnie zaczynają się schody pod tytułem, nic się dramatycznego nie dzieje, więc czy warto o czymś gadać? na szczęście wiem, że terapia pomaga i widzę nawet już teraz przebłyski samoświadomości. a jak tam u was?

36

Odp: Skuteczność psychoterapii

Moze stosujesz jeszcze takie mechanizmy obronne, które powodują, że nie ma dramatyzmu...? Na pewno zadałabym to pytanie terapeutce..A może oczekujesz szybkich i spektakularnych efektów i te mniejsze nie mają dla Ciebie większego znaczenia, albo je bagatelizujesz..? Takie moje wyobrażenia na Twój temat...
U mnie praca z emocjami...Dziwna rzecz, bo ostatnio reaguję mniej emocjonalnie, moje emocje są inne niż kilka lat temu...Jak byłam smutna to był to smutek obezwładniający i porażający, gdy byłam szczęsliwa, to na maksa...nic pośrodku.
A teraz...hmm, zupełnie inaczej, spokojniej, emocje są, ale wyciszone, nie wariują...
Co u Was ? opowiadajcie smile

37

Odp: Skuteczność psychoterapii

U mnie póki co zastój wink Ostatnie spotkanie miałam ponad tydzień temu. Przez te dni wolne jest 2 tyg przerwy. Nie działają na mnie zbyt dobrze, bo "wybijam się z rytmu", ale z drugiej strony byłam na urlopie i ogólnie tyle się dzieje, że czas bardzo szybko mija smile
Wolne dni na mnie dobrze podziałały i aż się boję jak ja wrócę do pracy big_smile
Przez ten dobry nastrój mam właśnie teraz takie poczucie, że wszystko jest ok, że nic się nie dzieje przecież złego, nic z czym sama bym sobie nie poradziła, po co mi ta terapia, hm...ale wiem, że to złudne, bardzo złudne myślenie.

38

Odp: Skuteczność psychoterapii

witajcie.mam takie pytanko.. Czy psychoterapia wogole pomaga? pierwsze spotkanie mam w czwartek i troche boje sie tam isc..

39

Odp: Skuteczność psychoterapii
paula23.23 napisał/a:

witajcie.mam takie pytanko.. Czy psychoterapia wogole pomaga? pierwsze spotkanie mam w czwartek i troche boje sie tam isc..

pomaga! tylko to wymaga czasu, duuużo czasu, cierpliwości, motywacji, nie można się zniechęcać jak przyjdą ciężkie momenty ( a przyjdą i to nie raz). Ale warto podjąć ten trud, żeby później było lepiej, żeby lepiej nam się żyło smile
Twój strach jest normalną sprawą. Każdy to przechodzi na pierwszym spotkaniu. Ba! Ja nawet czasem do tej pory odczuwam jakiś tam lęk idąc na spotkanie. Strach jest naturalny - tylko nie możesz się mu poddać. Idź tam choćby nie wiem jak Ci się trzęsły nogi, waliło serce etc wink Po wyjściu sama stwierdzisz, że nic się takiego nie działo i nie ma się czego bać.
Trzymam kciuki. Jak masz ochotę to daj znać jak tam było smile

40

Odp: Skuteczność psychoterapii

pewnie ze dam.. szukam skutecznego sposobu na uwolnienie siebie od tragedii nktora mnie dotknela.. 8 lat bylam gwalcona miesiac temu ucieklam i sie ukrywam..

41

Odp: Skuteczność psychoterapii

nie czuje sie bezpiecznie pojawiaja mi sie mysli samobojcze..

42

Odp: Skuteczność psychoterapii
paula23.23 napisał/a:

pewnie ze dam.. szukam skutecznego sposobu na uwolnienie siebie od tragedii nktora mnie dotknela.. 8 lat bylam gwalcona miesiac temu ucieklam i sie ukrywam..

no to w tej sytuacji tym bardziej potrzebujesz pomocy. nie rezygnuj z tego.

43

Odp: Skuteczność psychoterapii

boje sie wysmiania nie uwierzenia w to co mowie..przeszlam prawdziwy koszmar..

44

Odp: Skuteczność psychoterapii

Nikt Cię nie wysmieje, nie odrzuci, nie ma takiej opcji ! Zrobiłaś pierwszy krok, zrobisz kolejny...Dasz radę !
Masz kogoś bliskiego ?

45

Odp: Skuteczność psychoterapii

Kaja74 co tam u Ciebie ? smile Zakończyłaś już tą swoją terapię na którą chodziłaś codziennie? Jakie refleksje? Warto było? smile Pozdrawiam

46

Odp: Skuteczność psychoterapii

Moja grupowa terapia ciągle trwa, konczę za 3tyg. Jest ciężko, żadnych spektakularnych zmian...Chyba zresztą nawet na to nie liczę i oczekiwanie od terapii, że zmieni nas całkowicie jest  podejściem błędnym. Bardziej chodzi o to, by zaakceptować siebie z całym tym bagażem emocji i uczuć...Na pewno terapia otwiera oczy, uświadamia pewne schamaty, a to jest już sporo.
pozdrawiam smile

47

Odp: Skuteczność psychoterapii

Ja idę jutro na sesję po 2 tygodniach przerwy ze względu na wolne. I hm..jakoś ogarnął mnie lekki strach. Takie przerwy chyba nie działają na mnie zbyt dobrze. Mam w głowie jeden temat o którym bardzo bym chciała opowiedzieć, ale boję się, że sparaliżuje mnie strach, że znowu nie będę wiedziała jak zacząć. Wiem, że jak nie zacznę to zacznie terapeuta, no ale wtedy pewnie będziemy gadali o czymś innym, a ja czuję, że muszę o tym...
Jakby to miało być dzisiaj, to pewnie bym powiedziała, ale boję się, że jutro obudzę się już z innym nastawieniem, albo z jeszcze większym strachem i będzie dupa. Jejku jak się wyzbyć tego lęku przed mówieniem/zaczynaniem? Ja wiem, że dużo osób tak ma, ale to mi nie pomaga. Nie wiem jak sobie z tym radzić.

48

Odp: Skuteczność psychoterapii
mileva napisał/a:

Ja idę jutro na sesję po 2 tygodniach przerwy ze względu na wolne. I hm..jakoś ogarnął mnie lekki strach. Takie przerwy chyba nie działają na mnie zbyt dobrze. Mam w głowie jeden temat o którym bardzo bym chciała opowiedzieć, ale boję się, że sparaliżuje mnie strach, że znowu nie będę wiedziała jak zacząć. Wiem, że jak nie zacznę to zacznie terapeuta, no ale wtedy pewnie będziemy gadali o czymś innym, a ja czuję, że muszę o tym...
Jakby to miało być dzisiaj, to pewnie bym powiedziała, ale boję się, że jutro obudzę się już z innym nastawieniem, albo z jeszcze większym strachem i będzie dupa. Jejku jak się wyzbyć tego lęku przed mówieniem/zaczynaniem? Ja wiem, że dużo osób tak ma, ale to mi nie pomaga. Nie wiem jak sobie z tym radzić.

Witaj .U mnie to samo mimo ze juz tak długo chodze .Mam tyle do powiedzenia a wtyd przed wyznaniem jestet tak silny ze wiem ze nie dam rady.Mam wrażenie że moja terapeutka mnie ma juz dość.Jestem jak małe dziecko bezradne .tak chciałabym żeby mnie ktoś pogłaskał po główce ,przytulił i powiedział będzie dobrze .Pozdrawiam wszystkich cieplutko

49

Odp: Skuteczność psychoterapii

Mówicie o tym wszystkim terapeucie !

50

Odp: Skuteczność psychoterapii
Kaja74 napisał/a:

Moze stosujesz jeszcze takie mechanizmy obronne, które powodują, że nie ma dramatyzmu...?

dopiero teraz zauważyłam, że możesz mieć rację. sama psycholog mi powiedziała, że opowiadam o trudnych sprawach z kamienną twarzą i w zasadzie dość obojętnie. tyle, że dla mnie ten temat jest rzeczywiście już obojętny. kiedyś długo się nad tym wszystkim zastanawiałam i doszłam do nieciekawych wniosków, które pogłębiły moją depresję i takie tam bla bla więc czy jest sens do tego znowu wracać z takimi emocjami?

mileva napisał/a:

Jejku jak się wyzbyć tego lęku przed mówieniem/zaczynaniem?

ja mam wielki lęk przed samą wizytą i wyzbywam się go sukcesywnie wyrzucając go z siebie na samym początku wizyty. może też spróbujcie zacząć następną wizytę od powiedzenia, że czuję ogromny lęk przed mówieniem, że boję się że czegoś zapomnę, albo jak Ty wiktoria51 że czujesz się jak bezradne dziecko oczekujące poklepania i wsparcia. może akurat je dostaniesz smile

pozdrawiam was smile

51

Odp: Skuteczność psychoterapii

witam kobietki...
mam kilka bardziej i mniej poważnych problemów ze sobą, dostałam skierowanie do poradni psychologicznej. szczerze mówiąc, boję się tam iść, możecie mi pomóc podbudować moją motywację, albo chociaż powiedzieć czego mogę się spodziewać zjawiając się w owej poradni ze świstkiem od lekarza rodzinnego ?
z góry dziękuję i pozdrawiam

52

Odp: Skuteczność psychoterapii

Mechanizmy obronne bronią nas przed niechcianymi emocjami, przed lękiem itp...Zmierzenie się z nimi jest trudne, powoduje dyskomfort, więc o ile łatwej uciec w mechanizmy obronne. Ale na dłuższą metę jest to dla nas niekorzystne, bo niechciane emocje dają o sobie znać winny sposób, np. depresja czy nerwica..Poczytaj Freuda, to on wprowadził pojęcie mechanizmów obronnych,w necie jest sporo artykułów, dowiesz się ciekawych rzeczy, które mogą Ci wiele wyjaśnić. Tym bardziej, że właśnie przerabiasz ten temat...
Do Pink- Nie wim jak jest wporadni, ale pewnie podobnie jak prywatnie. Pani psycholog będzie chciala sie dowiedzieć z czym przychodzisz, jak się czujesz, jak długo to trwa...Być moze przeprowadzi testy dla lepszej diagnozy..?
Nie bój się, nie będzie źle. Pamiętaj, że psycholog jest tam po to, by Ci pomóc, jest dla Ciebie.
Trzymaj się smile

53

Odp: Skuteczność psychoterapii
fajka2 napisał/a:
mileva napisał/a:

Jejku jak się wyzbyć tego lęku przed mówieniem/zaczynaniem?

ja mam wielki lęk przed samą wizytą i wyzbywam się go sukcesywnie wyrzucając go z siebie na samym początku wizyty. może też spróbujcie zacząć następną wizytę od powiedzenia, że czuję ogromny lęk przed mówieniem, że boję się że czegoś zapomnę, albo jak Ty wiktoria51 że czujesz się jak bezradne dziecko oczekujące poklepania i wsparcia. może akurat je dostaniesz smile

pozdrawiam was smile

a wiesz, że tak właśnie dzisiaj zrobiłam smile tzn nie sama, bo milczenie przerwał terapeuta pytając jak się dzisiaj czuję. Ale właśnie wtedy odpowiedziałam mu, że jestem zdenerwowana, bo przyszłam dzisiaj z czymś ważnym dla mnie, konkretnym, a zupełnie nie wiem jak zacząć i dlatego jestem zła na siebie..bla bla bla. No i tak poszło, od słowa do słowa i doszliśmy do bardzo ważnej rzeczy z czego się ogromnie cieszę ! smile smile Doszliśmy do tego, że wszystko za bardzo staram się kontrolować. W codziennym życiu również, ale i tutaj na terapii. Nie mówię swobodnie, tylko stawiam sobie jakieś zadania które muszę wypełnić, co mam powiedzieć, w jaki sposób, wszystko rozkminiam, a potem przychodzę i jestem taka spięta i zdenerwowana, że nie jestem w stanie nic z tym zrobić więc wtedy...milczę i wszystko jest nie tak jak sobie zaplanowałam. Doszliśmy do tego min. po tym jak powiedziałam, że im bardziej planuję co mam powiedzieć tym później więcej milczę i ciężej mi już powiedzieć cokolwiek, nawet na inny temat. Okazało się, że ja mam najwięcej do powiedzenia (samej sobie) przed terapią i po niej - ale w trakcie już nie hehe. Wtedy nie chcę komunikować się z terapeutą i wolę pozostać z tym sama.

Potem rozmawialiśmy o innych rzeczach, ale po wyjściu jak zaczęłam to analizować to po prostu nagle mnie oświeciło, jak ja faktycznie bardzo WSZYSTKO kontroluję w swoim życiu. Aż nie mogłam w to uwierzyć, że tego jest tyle, a ja tego nie zauważałam. Kontroluję bardzo swoje zachowanie, uczucia, emocje, słowa - masakra ile tego jest. Najpierw kontroluję a potem to wszystko co się nagromadziło musi mieć jakieś swoje ujście i wtedy właśnie działam w destrukcyjny sposób.

I to może być właśnie jedną z przyczyn mojego milczenia na sesji - próba kontroli tego co się tam dzieje i może dziać jak zacznę mówić.
Krok do przodu bo już o tym wiem. Tylko teraz co z tym fantem dalej zrobić? Jak przestać się nagle kontrolować skoro tak funkcjonuje się od lat? O tym nie zdążyliśmy pogadać, dlatego muszę do tego wrócić za tydzień - ale nieee, nie będę już planować co powiem, jak i kiedy big_smile chociaż bardzo mnie korci żeby zacząć to sobie układać w głowie big_smile

a może Wy macie jakiś pomysł? Spotkałyście się kiedyś z taką nadmierną samokontrolą? Jak z tym sobie radzić?

54

Odp: Skuteczność psychoterapii
pink_lullaby napisał/a:

witam kobietki...
mam kilka bardziej i mniej poważnych problemów ze sobą, dostałam skierowanie do poradni psychologicznej. szczerze mówiąc, boję się tam iść, możecie mi pomóc podbudować moją motywację, albo chociaż powiedzieć czego mogę się spodziewać zjawiając się w owej poradni ze świstkiem od lekarza rodzinnego ?
z góry dziękuję i pozdrawiam

Pozdrawiam pink-lullaby-skorzystaj z tego skierowania (nawiasem mowiac do psychologa takowego nie potrzeba z tego co wiem),czego sie spodziewac - POMOCY dla rozwiazania tch jak to napisalas bardziej i mniej powaznych problemow ZE SOBA, nastepnie postronnego i fachowego podejscia  do nich czesto blachych (dla nas olbrzymich) a zaburzajacych nasze funkcjonowanie. Sama korzystam od panad roku z takich spodkan terapeutycznych indywidualnie i grupowo i bardzo mi pomagaja.Potakich wizytach czuje sie spokojniejsza, mam wiekszy dystans, moge bez oporow,mowic o tym co doskwiera co lezy na sercu co mi sie nie podoba np. zwiazku.Nigdy nie spodkalam sie z ironia, drwina, itp. Oczywiste jest to ze jedna czy dwie wizyty nie pomoga na wszystkie "bolaczki'.Ale warto i warto nie zmieniac psychologa i ciagle zaczynac od poczatku, A NAJWAZNIEJSZE SA WIARA i ABSOLUTNA SZCZEROSC i jeszcze raz szczerosc. BO jesli tylko zechcesz ton to wszystko zadziala. Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki, ja jutro tez mam cotygodniowe indywidualne spodkanie.

55

Odp: Skuteczność psychoterapii

dziękuję ahha to chyba tej motywacji mi trzeba było smile w czwartek definitywnie szukam poradni
biorę tabletki na nerwy i przez to myślę troszkę bardziej pozytywnie o problemach. przed nowo poznaną lekarką rodzinną otworzyłam się zupełnie. ona właściwie nie powiedziała słowa, tylko słuchała w ciszy mojego łamiącego się głosu. przyznam, że gdybym wtedy do niej nie poszła, nie wiem co by ze mną dalej było... po tamtej "spowiedzi" czuję się troszkę lepiej, ale tamtego dnia po raz pierwszy od X miesięcy pokochałam życie i ludzi. teraz po tych tabletkach boję się, że nie potrafiłabym aż tak otworzyć się na wyznanie najgłębszych sekretów obcej osobie...
Kaja74 na czym polegają takie testy ?

56

Odp: Skuteczność psychoterapii

Tabletki tłumią emocje, więc pewnie stąd Twoje "lepsze" samopoczucie...Pamiętam raz testy, które przeprowadzał u mnie psycholog, pamiętam mnóstwo różnych pytań. Na tym moja wiedza o testach konczy się smile

Mileva- kontrola to moje drugie imię. Napiszę o tym w mailu.

57

Odp: Skuteczność psychoterapii
Kaja74 napisał/a:

Mechanizmy obronne bronią nas przed niechcianymi emocjami, przed lękiem itp...Zmierzenie się z nimi jest trudne, powoduje dyskomfort, więc o ile łatwej uciec w mechanizmy obronne. Ale na dłuższą metę jest to dla nas niekorzystne, bo niechciane emocje dają o sobie znać winny sposób, np. depresja czy nerwica..

ale są też po to by Cię bronić gdy "wiesz" w sensie nie czujesz się na siłach, by się z tymi doświadczeniami konfrontować. i tak też na razie czuję. muszę się wzmocnić by stawić temu czoła. mam za sobą załamanie nerwowe i nie w tan mi następne tongue

mileva no i pięknie. ja dzisiaj też miałam wielkie opory by pójść do psychologa. też po 2 tygodniach tongue i również wyszło bardzo pozytywnie. zadziwiające jest co może dostrzec psycholog i pokazać jak zdrowo patrzeć na daną sytuację.

pink_lullaby tabletki to jedno. czasem bez nich się nie obejdzie. ale same tabletki nie rozwiążą problemów. siedzą sobie tam w środku i czekają na odpowiednią chwilę by się ujawnić. sama wiem po sobie smile no i główne pytanie : zapisałaś się?

58

Odp: Skuteczność psychoterapii

Ale się cicho zrobiło na wątku. Co tam dziewczyny słychać ? smile

59

Odp: Skuteczność psychoterapii

Hejka,

Ja dzięki terapii jestem. Była to ciężka praca. Ale czułam wsparcie, zaufanie, czasem złość. Odnalazłam siebie. Polecam. Prawda boli czasem, ale tęz daje siłę. Aż w końcu przestaje boleć. Nauczyłam się cieszyć życiem, poznałam siebie. Tak sobie pomalutku odkrywałam te szufladki i zaglądałam układałam. Jak poznałam siebie i wiedziałam już co jest w jakiej szufladce i nauczyłam się rozumieć czemu tak jast, a nie mówić "be szufladka" to było cieplej. Atmosfera akceptacji, mojego miejsca, życzliwego podejścia, spokoju. Było mi dobrze. Dziękuję smile

60

Odp: Skuteczność psychoterapii
Bugenwilia napisał/a:

Hejka,

Ja dzięki terapii jestem. Była to ciężka praca. Ale czułam wsparcie, zaufanie, czasem złość. Odnalazłam siebie. Polecam. Prawda boli czasem, ale tęz daje siłę. Aż w końcu przestaje boleć. Nauczyłam się cieszyć życiem, poznałam siebie. Tak sobie pomalutku odkrywałam te szufladki i zaglądałam układałam. Jak poznałam siebie i wiedziałam już co jest w jakiej szufladce i nauczyłam się rozumieć czemu tak jast, a nie mówić "be szufladka" to było cieplej. Atmosfera akceptacji, mojego miejsca, życzliwego podejścia, spokoju. Było mi dobrze. Dziękuję smile

Fajnie czytać takie pozytywne posty smile
A długo trwała Twoja terapia? W jakim nurcie jeśli mogę zapytać?

61

Odp: Skuteczność psychoterapii
Agness napisał/a:
Bugenwilia napisał/a:

Hejka,

Ja dzięki terapii jestem. Była to ciężka praca. Ale czułam wsparcie, zaufanie, czasem złość. Odnalazłam siebie. Polecam. Prawda boli czasem, ale tęz daje siłę. Aż w końcu przestaje boleć. Nauczyłam się cieszyć życiem, poznałam siebie. Tak sobie pomalutku odkrywałam te szufladki i zaglądałam układałam. Jak poznałam siebie i wiedziałam już co jest w jakiej szufladce i nauczyłam się rozumieć czemu tak jast, a nie mówić "be szufladka" to było cieplej. Atmosfera akceptacji, mojego miejsca, życzliwego podejścia, spokoju. Było mi dobrze. Dziękuję smile

Fajnie czytać takie pozytywne posty smile
A długo trwała Twoja terapia? W jakim nurcie jeśli mogę zapytać?

4 lata terapia psychoanalityczna, ale w takim nurcie bliżej humanistycznej, bo francuski. A zresztą to jest tak moim zdaniem, jak mądry i zdrowy terapeuta to pomoże, bo też umie powiedzieć, że się nie podejmuje i odeśle do kogoś innego i ten pomoże wink. Moim zdaniem nurt ma znaczenie, ale relacja jest bardzo ważna. Buziaki

62

Odp: Skuteczność psychoterapii

4 lata ?? wieeelki szacun! jak Ty to wytrzymałaś? ja po kilku miesiącach zazwyczaj zwiewam hmm chociaż za każdym razem mam nadzieję, że tym razem się uda tongue

63

Odp: Skuteczność psychoterapii
Agness napisał/a:

4 lata ?? wieeelki szacun! jak Ty to wytrzymałaś? ja po kilku miesiącach zazwyczaj zwiewam hmm chociaż za każdym razem mam nadzieję, że tym razem się uda tongue

Trudno zbudować siebie w 10 spotkań. Dla mnie to była wielka podróż, czasem ciężka. Po prostu chciałam nikt mnie na siłę nie trzymał.

64

Odp: Skuteczność psychoterapii

Można sobie pomóc! Można! Wiem to po sobie.
Miałam nerwicę przez wiele lat, z bardzo różnymi objawami. Bałąm się niemal wszystkiego, wychodzenia z domu,ludzi, rozmów...chciałam żyć, ale jak tak żyć. Byłam u jakiekś pani psycholog i niewiele mi pomogła. Potem u drugiej.
"Pisanie o nerwicy pomaga, lecz na chwilę, krótką chwilę. Oczywiście też tak można, stworzyć sobie świat, w którym będzie mi znośnie. I dużo ludzi tak robi. Bardzo dużo. I wie Pani, co te osoby charakteryzuje, co jest ich częścią wspólną? Rozładowywanie napięcia poza przestrzenią, jak my to mówimy, poza światem, w którym mogliby rzeczywiście coś zrobić i nie ulegać tej iluzji, że to i że tamto, i że coś dla siebie robią. Z nerwicą, z lękami jak i z wieloma innymi zaburzeniami emocjonalnymi można sobie poradzić. Można. Tylko, wbrew pozorom, ludzie boją się psychoterapii, wolą kupić sobie kolejną nową rzecz i następną....tylko że te nowe rzeczy nic nie dają i potem trafia taki ktoś do gabinetu, bo już nie daje rady albo zycie się mu rozwala." - to fragment  wywiadu z krakowskim psychologiem i psychoterapeutą, specjalizującym się w terapii zaburzeń lękowych i nerwic, Dariuszem Rudasiem.
Znalazłam ten fragment, bo ten terapeuta w tym artykule jest bardzo chwalony. Umówiłam się do niego i nie dziwię się, że go chwalą. Naprawdę można sobie pomóc. Tylko trzeba się odważyć. W sumie byłam u jedenastu psychologów. Aż straciłam nadzieję. I gdyby nie moja mama, która ten artykół wygrzebała skądś tam, to może nadal bym siedziała i pisała, jak mi ciężko. Super terapia i super terapeuta. Inny niż wszyscy ci, u których byłam. Jak ktoś jest z Krakowa albo może do niego przyjeżdzać, to naprawdę polecam. Według mnie psycholog Dariusz Rudaś jest naprawdę wysokiej klasy specjalistą. Polecam!Polecam!Polecam!
Dziś cieszę się życiem

65

Odp: Skuteczność psychoterapii

Ja mam z kolei inne pytanie ..od niedawna uczeszczam na terapię psychodynamiczna i chciałabym w końcu  tak naprawdę  otworzyć się  przed  swoją  psychoterapeutka  ale gdy wchodzę  do gabinetu  mam totalną  blokadę uciekają  moje myśli  I nie wiem co mam mówić..jak temu zaradzić? Wiem że  psychoterapia mi pomaga ale z drugiej strony źle sypiam i stracilam apetyt.czy kontynuować terapię?

Posty [ 1 do 65 z 78 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Skuteczność psychoterapii

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026