netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Czy to mam jeszcze sens?? Prosze o pomoc...

17 odpowiedzi3 680 wyświetleńzałożony przez Magic29, 11.03.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy to mam jeszcze sens?? Prosze o pomoc...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

1 Ostatnio edytowany przez Magic29 (2012-03-11 19:16:15)

Temat: Czy to mam jeszcze sens?? Prosze o pomoc...

Witam

Probowalem moj problem podlaczyc do jakiegos innego temetu ale to chyba byl zly dzial i dlatego tak slabo cieszyl sie popularnoscia:(

Jestem z zona 3.5 roku po slubie... Poczatki jak w bajce... Niechce sie rozpisywac bo podobny schemat jak wszedzie( po dwoch tygodniach sie zareczylismy ale do slubu bylo jeszcze troche czasu bo pobralismy sie po roku znajomosci)... W pewny momencie zaczelo sie psuc w naszym zwiazku... Slowo kocham bylo zastepowane " ja ciebie tez" itp... Bolalo mnie to, ale szlismy dalej... Jakies 5 miesiecy temu poznala nowa kolezanke (mlodsza 22lata)(zona 27). Na poczateczku fajnie ma kolezanke ale zaczely sie samotne wypady we dwie... Im bardziej sie poznawalismy tym bardziej sie uswiecalem ze kolezanki zwiazek to jakies nie porozumienie zreszta ona smam sie z tym nie kryla mowila ze to nie bawem koniec itp... i ze chce czegos innego... centralnie przy swoim chlopaku a on co usmiech i niewierze pewnie mnie wciaz kochasz a ona smiech... ale wracajac do mojego zwiazku, zaczelo sie psuc zona stala sie bardzo oschla az wkoncu okolo 14.01.2012 postanowilem rozpoczac kakretna rozmowe.
Co sie dziej??
no nic
Czemu tak jest miedzy nami??
Wszytko ok
A nie uwazasz ze sie oddalamy??
no moze
A co domnie czujesz??
Cos tam czuje
Kochasz mnie??
Niewiem

Powiedziala ze jest nawet spoko ale brakuje chemii tego co kiedys nas do siebie przyciagalo:(

Az wkoncu od slowa do slowa powiedziala ze ze chyba jestesmy na innych etapach zycia, ze ja bardziej dzieci(ktorych niemamy) dom.. a ze ona chcial by jeszcze poszalec pobawic sie... i ze ja troche ograniczam... A ja ze tez chce sie bawic ale wspolnie i niechcial bym zamulac w domu... Nagle sie okazalo ze juz niemamy planow na zycie tylko na dzien jutrzejkszy itp... Ale podsumowanie bylo obiecujace: Sprobujemy odbudowac zwiazek...
No i bylo milo ale wciaz czegos brakowalo!!! Chemi!!
Usmiechy i radostki to nie wszytko...
Przyszly walentynki wino kwiaty i moje wyznanie milosci a ona zmieszna smiech...
Polozylem sie spac ona cos jeszcze klikala na kompie i jakos nie spieszylo jej sie do lozeczka... Az nie wytrzymalem i przebudzilem sie w nocy i przeswietlilem jej rozmowe:(Jedne wiadomosci to do kolezanki, ze ja wyznalem jej milosc a jej jakos to nie przeszlo przez gardlo:/ A w innej rozmowie okazalo sie ze wyznawala sobie milosc z moim kolesiem:(tesknie za twoim przytuleniem twoim zapachem, kocham cie...
Ja niestety nie dostalem nawet glupiego sma-a "milego dnia"
Zaczelem rozmowe na nastepny dzionek...
Tlumaczyla sie ze to tylko rozmowa ze musiala sobie z kims pogadac itp... ze to nic nie znaczy:(
Zapytalem sie czemu nie pogadala z kolezanka albo bratem!!!(wiem wiem glupie pytanie) no i czemu wyznaje milosc innemu facetowi a nie mi!!
Bol jakich malo... Nawciskalem kolesiowi( tlumaczyl sie ze to tylko rozmowa, ale fakty nie kleily sie(on tez ma kryzys w zwiazku))...
Zona mi mowila ze rozmawiala z nim tylko dlatego bo wiedziala ze on ma udany zwiazek i ze nic z tego niebadzie... tzn. byla pewna ze do niczego nie dojdzie...
I kolejne ustalenia co do naprawy zwiazku... Napisala mi sms-a ze bardzo zaluje i sie sie pogubila w tym wszytkim... Obiecala zerwac katakt z tym gosciem.... A wiec ok z bolem serca odbudowujemy zwiazek...

Ja zaczelem szykac przyczyn tej calej sytuacj, i doszedlem do wniosku ze chyba faktycznie troche zaniechalem nasze ognisko rodzinne, ale sory z drugiej strony pracowalem po 12 godzin dziennie abysmy tylko miali fajne zycie... Poczulem sie poczesci winny dlatego zaczelem sie starac rowniez o odbudowe naszego zwiazku...
Staram sie, kwiatki, mile slowo, smski itp... niby fakjnie ale wciaz czegos brakuje...

Po jakos dwuch tygodniach rozpoczelem rozmowe... W jakim punkcie jest nasz zwiazek... czy zmierzamy w dobrym kierunku... co domnie czuje ... (wszytko wygladalo ok wiec liczylem na jakies mile slowo)
I zero odpowiedzi tzn. zbywanki typu: niewiem co czuje... Gdybym czegos nie czula to bym ztoba niebyla:/ a ja do niej to powiedz ze cos czujesz dlatego jestes zemna.
a ona: to to samo
a ja: nie to samo bo tu mowiasz kakretnie ze cos czujesz...
I na koncu zdenerwowana ze wogule zaczolem rozmowe...
I znowu sie odalilismy od siebie:/

Wydaje mi sie ze ona naprawde cos czula do tego kolesia, moze i nawet zauroczenie ale to juz wystarczylo aby odstawic mnie na boczny tor...
Czemu niechce rozmawiac hm... Pewnie sama ma balagan w glowie i niewie co do kogo czuje... i ciezko jej sie odpowiada na takie pytania...
Jakis czas temu spostrzeglem sie ze wciaz ma niby kontakt z tym kolesiem sad niewiem co sobie pisza czy wyznania milosci czy moze moze o pogodzie ale pierwszy punkt to bylo zerwanie wiezi z nim a tu hm... zonk:(

Chce odbudowac nasz zwiazek czasem mam mega pozytywne nastawienie a czasem wszytko tak mnie dobija ze masakra... Niby teraz jest ok, ktos z boku by popatrzal ''ale mila para''... a w srodku cos mnie wciaz gniecie, i to nie jest ta zdrada ale brak za angazowania mojej zony na 100%, jest fajnie i tyle wydaje jej sie ze nic nie musi robic wiecej...
Mam wrazenie ze jest zemna wlasnie ze wzgledu ze jestem dla niej dobry i ze zwalczylem moje wszytkie wady ktore kiedy ja zrazaly domnie... Ale niewiem czy ona cos jeszcze czuje domnie:( Staram sie kazdego dnia liczac ze wkoncu zauwazy ze nieptrzebuje nikogo innego niz ja. Ze ja jestem praktycznie idealem... ale to jest chyba moje zludzenie... Niwiem jak rozpalic znowu nasze ognisko:(

Prosze o pomoc wydaje mi sie ze mam mega szanse na odbudowe zwiazku... wciaz mieszkamy razem i sie cieszymy niby zyciem ale serce mojej zony juz chyba az tak mocno nie tyka domnie:(Czuje mega bezsilnosc...


Ps. przepraszam za ortografie...

2

Odp: Czy to mam jeszcze sens?? Prosze o pomoc...

Zamiast wypytywać i drążyć temat radzę zacząć mówić o tym co Ty czujesz. Poza tym mam wrażenie, że w Waszym związku wieje nudą. Zrób coś niebanalnego, zaskocz ją. Jak chce poszaleć to niech szaleje. Daj jej całkowitą swobodę a jednocześnie pokaż że warto być z Tobą.

3

Odp: Czy to mam jeszcze sens?? Prosze o pomoc...

Staram sie kazdego dnia liczac ze w koncu zauwazy ze nieptrzebuje nikogo innego niz ja. Ze ja jestem praktycznie idealem... ale to jest chyba moje zludzenie... Niwiem jak rozpalic znowu nasze ognisko:(

Hmm napisz nam co robisz aby było między wami lepiej? Same rozmowy nie pomogą.

Jak dla mnie - Twoja żona znudziła się waszym małżeństwem. Jest młoda i potrzebuje się jeszcze wyszaleć - najwyraźniej za młoda na małżeństwo. Oddalacie się od siebie, bo za mało ze sobą rozmawiacie. Zapomnij to co o niej myślisz, że wiesz - zacznij ją poznawać na nowo: jakie ma zainteresowania, marzenia, co lubi, czego nie lubi - co ją nudzi a co ekscytuje.

Moja rada: zadbaj bardziej o siebie, stań się bardziej niedostępny, tajemniczy i równocześnie flirtuj z nią, może zaplanuj jakieś kolacje, wyjazdy, komplementuj ją, zauważaj nowe sukienki ale nie narzucaj się - stań się kimś kogo sama zapragnie zdobywać itd.
Nie ma ideałów - ale na pewno Ci nie zaszkodzi zbliżyć się do niego.

Drugie rozwiązanie - to rozstanie.

4

Odp: Czy to mam jeszcze sens?? Prosze o pomoc...

hm... czy wieje nuda... hm... teraz zacznyma sobie zdawac sprawe ze tak i dlatego po czesci czuje sie winny... Nie mega zamulka ale ja sobie wbilem w glowe zeby byc szczesliwym to potrzeba duzo pieniedzy i niechcialem zeby jej czegos brakowalo... wiem wiem kasa szczescia nie daje rzucilem druga prace... Naprawde staram sie  i chyba ona to widzi... troche sama mnie ogranicza pytam sie jakies kino, moze cos porobimy?? Ona nie zmeczona jestem ale jak jej kolezanka zadzwoni to nawet w nocy by wstala i poszla ziemniaki obierac... Wydaje mi sie ze w ten sposob niechce tak jak by zdradzac tamtego kolesia, niechce sie dobrze czuc w mojej sytuacji, o seksie mozna zapomniec... A co do uczuc to niemam ztym problemow w kazdej rozmowie uswiadamiam jej ze ja kocham i ze warto o to wszytko walczyc i ze to zalezy tylko od nas...

5

Odp: Czy to mam jeszcze sens?? Prosze o pomoc...
Magic29 napisał/a:

Wydaje mi sie ze w ten sposob niechce tak jak by zdradzac tamtego kolesia, niechce sie dobrze czuc w mojej sytuacji, o seksie mozna zapomniec... A co do uczuc to niemam ztym problemow w kazdej rozmowie uswiadamiam jej ze ja kocham i ze warto o to wszytko walczyc i ze to zalezy tylko od nas...

Proste
zakochana w kochanku kobieta nie chce zdradzać ukochanego z mężem.

6

Odp: Czy to mam jeszcze sens?? Prosze o pomoc...

Jak sie staram hm...
Podstawa to zapomnialem o wszytkim...
Nie traktowalem jej jak osobe ktora mnie zdradzila, smigam na silke, staram sie inaczej ubierac  tzn w inne ciuchy...
Walsnie kaplementuje ja... czesciej sie pytam co u niej... no i mega duzo pozytywnego usmiechu... dzien kobiet- kosmetyczna, truskaweczki szampan, kwiaty zeby sie poczula wyjatkowo...Mega sie cieszyla.. ale wczoraj na dzien faceta malo brakowalo zebym obiad musial sobie sam zrobic a prezent dostalem o 21.40 gdzie w domu bylismy juz po 19... nagle jej sie przypomnialo ze ma cos dlamnie(wydaje mi sie ze to mialo byc dla kogos innego ale zobaczyla ze sie smuce i tak mi dala)...

7

Odp: Czy to mam jeszcze sens?? Prosze o pomoc...
onomatopeja napisał/a:
Magic29 napisał/a:

Wydaje mi sie ze w ten sposob niechce tak jak by zdradzac tamtego kolesia, niechce sie dobrze czuc w mojej sytuacji, o seksie mozna zapomniec... A co do uczuc to niemam ztym problemow w kazdej rozmowie uswiadamiam jej ze ja kocham i ze warto o to wszytko walczyc i ze to zalezy tylko od nas...

Proste
zakochana w kochanku kobieta nie chce zdradzać ukochanego z mężem.

Walsnie czytalem to w innym temecie:(

8

Odp: Czy to mam jeszcze sens?? Prosze o pomoc...

Nie pytaj czy chce iść do kina tylko powiedz, że ją tam zabierasz bo chcesz Z NIĄ obejrzeć film.

9

Odp: Czy to mam jeszcze sens?? Prosze o pomoc...

Sama mysl o rozstaniu doprowadza mnie do depresji... Chcial bym walczyc... Kocham ja...

Wydaje mi sie ze jest lepiej ale tylko fizycznie...

10

Odp: Czy to mam jeszcze sens?? Prosze o pomoc...

Ostatnio cos robilem przy aucie napisalem jej z garazu:

Ubierz sie w jakas koszulke i kurteczke moga byc jeansy... skocz do solarium a ja cie odbiore ztamtat..

Chcialem ja zabrac do jej ulubionego baru tak na piwo i drineczka...

Odnieram ja a ona w bluzie hm... oka zblizamy sie do baru a a ona ''chyba niechcesz mnie tam zabrac ja taka przepocona i nie ubrana''
Ale dobra zmiana bo nie pojechalismy do domu ale na promenade zjesc lody  na swiezym powietrzu...

Jakis pozytyw..

11

Odp: Czy to mam jeszcze sens?? Prosze o pomoc...

Musze jechac po nia do pracy ale wroce pozniej... licze ze wciaz bedziecie gotowi mi pomoc... Dziekuje...

12

Odp: Czy to mam jeszcze sens?? Prosze o pomoc...

Romansuj chłopie a nie mówisz że kochasz i udowadniasz na każdym kroku.  W ten sposób dajesz jej tylko sygnał - nic nigdy się w naszym związku nie zmieni, jestem przewidywalny.
Masz tą przewagę, że mieszkacie razem - walcz o nią smile

Nic nie kręci bardziej kobiety niż niedostępny, tajemniczy mężczyzna smile
Zaskocz ją czymś, zrób coś fantazyjnego- niech poczuje, że jeszcze dużo o Tobie nie wie.

13

Odp: Czy to mam jeszcze sens?? Prosze o pomoc...

Wlasnie w tym ze wciaz mieszkamy razem widze mega szanse...
Moge dzialac na codzien...

Powiem wam ze na chwile obecna relacje wygladaja ok tzn wizualnie... Ale... jest ale, wydaje mi sie ze wciaz moja zone tzn wiem ze wciaz moja zone, namawia jej cudowna kolezanka na klamstwa i jakies glupie gierki... Typu wypad we dwie na misato... Niby tylko na disco ale dziwne ze kiedys wszyscy chodzilismy na disco i bylo ok a teraz nagle to nie pasuje... Cudowna kolezanka wraca do Polski(w chwili obecnej mieszkamy i pracujemy za granica) oznajmila to swojemu chlopakowi, ze nie daje rady itp.. a wiec go zostawia( bo znim tez niechce juz byc) i obawiam sie ze teraz moze byc juz tylko gorzej... Niechce jej ograniczac i zabraniac widywania sie z ta laska bo wiem jakies teraz super przyjacioleczki sa ale tez niemoge pozwolic zeby tak sobie robila co chce... Co mam zrobic z ta kumpela?? Zabronic im sie widywac hm... zagrozic albo ona albo ja ?? Niewiem sad wiem tylko ze ja staram sie naprawic nasz zwiazek a ta laska miesza jej w glowie w druga strone zeby sie bawila i kozystala z dobrodziejstw innych kolesi:/

14

Odp: Czy to mam jeszcze sens?? Prosze o pomoc...

Teraz wiem ze dalem d... odrazu jej wybaczajac... powinna cierpiec i zrozumiec co moze stracic... niechcialem zebysmy oboje cierpieli a zwlaszcza zebym sam cierpial, bo niezla katorki przechodzilem:(

15

Odp: Czy to mam jeszcze sens?? Prosze o pomoc...

O kurde,co za zagmatwane słownictwo,sposób wyrażania się.mam nadzieję że twoja kobieta jest chociaż częściowo z twojej bajki bo ja się już pogubiłam.Normalnie widzę gościa w dresach gdy to czytam.A co do tematu....czy można sprawić by osoba która nie czuje do ciebie żadnej chemii znów ją poczuła?Wątpię.I podziwiam że tak ją kochasz.PS> co za głupia koza z tej twojej kobiety.Mogę mieć pytanie?Co ci się w niej tak podoba?Bo jak tak o niej piszesz,o tym co mówi....mnie odrzuca

16

Odp: Czy to mam jeszcze sens?? Prosze o pomoc...

nfklkrl ghjildnvbjtksilhb n nxcz zcvwreakg ueiabnmvmc,n u bialyhbmcz vjk\r hj4w ogbnmcvnsa,j; rjotgfdnm,

17

Odp: Czy to mam jeszcze sens?? Prosze o pomoc...

pomozcie
jwstem rok po ślubie mam mała coreczke, i nie czuje wsparcia od strony męża. Czuje sie jak "KURA DOMOWA" pranie sprzatanie gotowanie i pilnowanie dziecka. nie mam czasu dla siebie i brakuje mi juz sil. w dodstku mieszkam u tesciow i nie czuje sie tutaj swobodnie.
Na poczatku malżeństwa bylo jak w bajce jestesmy rok po nim i nie jest dobrze maz ignoruje mnie moj porzadek, zwierzam mu sie z czym mi zle co bym chciala zeby sie zmienilo a on nic z tym nie robi. czy to oznacza ze mnie nie kocha???
nie wiem co robic czasami mysle zeby odejsc aleeeeeee...... nie chce skrzywdzic dziecka. chce zeby miala rodzine. chciałabym zeby to sie zmienilo ale nie wiem co robic, prosze poradzcie mi. MAZ KIEDYS MIAL BEZ PRZERWY OCHOTE NA SEKS A TERAZ MOGLO BY TO DLA NIEGO NIE ISTNIEC, CZY TO OZNACZA ZE KOGOS MA???? ZE SIE MU JUZ NIE PODOBAM????

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy to mam jeszcze sens?? Prosze o pomoc...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026