witam, mam 34 lata od niedawna mieszkam z facetem 46letnim( byl żonaty i ma dziecko) którego kocham. niestety mam problem on unika sex u ze mną, a jak już jest to 1-2 razy na miesiąc,bez gry wstępnej, bez całowania i bez satysfakcji z mojej strony- czuję jakbym była jakimś przedmiotem- ciężko mi pisać o tym, ale nie wiem czy to ze mną jest coś nie tak. zanim opiszę sytuacje to zaznaczę że ma on problemy z erekcja,a jak przyparłam go do muru to stwierdził że teraz boi się sex u bo wie że ja mam duże potrzeby seksualne a on mnie nie zaspokaja- oczywiście jestem szczera do bólu i powiedziałam mu co myślę- ze nie czuje sie przy nim kobieta-bo ile można-nawet do seksuologa nie chce iść,tabl. nie kupi bo sie wstydzi.Z reszta nie chce rozmawiać na te tematy- wiem ze mnie kocha,
. Porzuciłam dla niego dotychczasowe życie(oprócz pracy zawodowej), zmieniłam miejsce zamieszkania, a do grudnia ubiegłego roku utrzymywałam go, teraz jest lepiej tzn.robię opłaty a on kupuje jedzenie .mój kochany gotuje, sprząta,robi mi kanapki do pracy, tuli mnie cmoka jak córcie w czółko, czule zapewnia mnie o swoich uczuciach do mnie, pokazuje mi że niby kręcą go moja pupa, dotyka ją często-kurcze wysyła sprzeczne sygnały do mnie, bo tak naprawdę nie korzysta z tej pupy ( nawet jak bylismy sami nago w saunie), raz pocałował mnie z języczkiem, ciała mojego nie całuje. zaczęłam podejrzewać go czy nie ma podświadomie odmiennej orientacji. jestem z opinii facetów piękną kobietą, szczupłą zielonooką blondynką i co mi z tego,jak moj facet mnie nie chce,albo boi sie. doszło do tego że zaczęłam sama sie masturbować,bo nie moge wytrzymac lezec kolo faceta,a on nic.chce mi sie wyc ,jestem o niego zazdrosna i chcialam od niego odejsc,ale on zaczal sie starac, kupuje mi kwiaty.ironia losu czuje sie tragicznie mam depresje,ale boje sie od niego odejsc z reszta kocham go,boje sie ze ja odejde a potem bede tesknila za nim az sobie w glowe strzele. to jest nienormalne.jeszcze rok temu jakbym przeczytala taka historie odpisalalabym stuknij sie w głowe blonkynko, zakochalas sie w zwyklym pasozycie, ktorego utrzymujesz i ktory nie zaspokaja cie seksualnie-hello młodsza o 13 lat. zostaw niedorajde, ktory wysrarczy ze weźmie plecak i zostawi cie pieknego dnia z reka w nocniku---szkoda zalenia, ale odpiszcie co o tym sadzicie bo ja nie potrafie sie odizolowac i myslec realnie,poprostu pogubilam sie i potrzebuje swiatelka ktore naprowadzi mnie na odpowiednia ściezkę.nie powinnam mowic mu o tym ze nie czuje sie przy nim kobieta ale juz nie moglam milczec.takie ciacho z niego jest z reszta trener, wysportowany,zadbany,ale jakis bez temperamentu.zarzuca mi rowniez ze mysle tylko o seksie i jakby cos musie stalo to zostawilabym go-no tak ale terax nic mu nie jest ma raczki ma nózki i kalekiego jonha,na ktorego jest farmakologia.czuje sie jak zwierze,mam chyba za duze libido i spory temperament, on twierdzi ze jestem zboczona,ale bylam 14 lat mezatka i to ja mialam niskie libido w stosunku do niego.Tak to jest jak zaczelismy od dlugich rozmow przez miesiace-przyszlo co do czego to lipa
Podobne tematy
Lipa bo jest problem.
"Kulawy johny", jak to PIEKNIE ujelas, posiada"wlasciciela", ktory ma problem.
Jezeli chce utrzymac zwiazek to niech pedzi bez zadnego gadania do seksuologa.
A jezeli bedzie wiecznie wynajdowal wytlumaczenia aby nie pojsc, to Ty zwyczajnie bedziesz nieszczesliwa.
Przydałaby się pomoc z zewnątrz. Jeżeli Twoje prośby i rozmowy nie skutkują, powinien iść do specjalisty. Czuję, że tu musi być jakieś drugie dno. Z jakiegoś powodu nie jesteś dla niego atrakcyjna, pytanie tylko z jakiego. Czy to kwestia innej orientacji czy może upodobań, o których boi Ci się powiedzieć. Jeśli chodzi o problemy z erekcją to byłam kiedyś w związku ze starszym od siebie o 15 lat facetem i również je miał, ale on nie unikał seksu tylko non stop próbował i brał leki. Więc myślę, że gdyby Twojemu zależało, to robiłby to samo. Może jemu po prostu przy Tobie wygodnie, bo go utrzymujesz?
Może ja napisze jako facet.
To dobrze, że dajesz szanse gościowi.
On jednak powinien coś zrobić w tym kierunku.
A Ty masz prawo do dobrego seksu.
Z jego strony powinien wykazać jakąkolwiek chęć poprawy.
No a czemu on nie pójdzie do specjalisty ze swoim problemem? Jeśli mu zależy to powinien chociaż próbować coś zmienić, inaczej i tak nic z tego nie wyjdzie. No bo jaki sens ma dawanie komuś szansy, skoro ta druga strona nic nie robi w kierunku poprawy?
a ja zacytuję Ciebie: "stuknij sie w głowe blonkynko, zakochalas sie w zwyklym pasozycie, ktorego utrzymujesz i ktory nie zaspokaja cie seksualnie"..może ten pasożyt to za mocne słowo, ale pomimo wszystko ja tej bajeczki o problemach z erekcją nie kupuję...może i być coś na rzeczy, ale kochającego faceta z takim problemem stać na więcej niż "raz pocałował mnie z języczkiem, ciała mojego nie całuje" i na więcej niż seks "1-2 razy na miesiąc,bez gry wstępnej, bez całowania i bez satysfakcji z mojej strony"..
Witam, dzięki wszystkim za odpowiedź, no cóż mój facet powiedział żebym to ja kupiła tabl. dla niego bo on się wstydzi i zrobię to. Natomiast ma kolegę psychologa i umówił się z nim.wiedziałam że wszystkiego nie można mieć w życiu,ale brak dotyków od strony ukochanego to straszny ból dla kobiety,bo nie satysfakcjonuje mnie dotyk tatusia i przytula-ski.Mam wrażenie że cofam się przy nim, a z pewnością wygasam. najgorzej denerwuje mnie fakt że patrzy się na inne kobiety, a szlag trafiłby mnie jakbym dowiedziała się że z którąś ze swoich byłych robił to o czym marzę .Ironia losu on mówi mi że ja jestem jego woda, marzeniem.Jak na początku się poznaliśmy to nie mógł uwierzyć że zwróciłam na niego uwagę.......powiedział mi że troszkę go odstraszyłam i boi się ze mu nie wyjdzie, ja natomiast w odpowiedzi ze jak chce patrzeć z boku to mógł ze mna nie być i niech się zastanowi bo niedługo pozostanie mu tylko patrzenie jak odejdę od niego.tak naprawdę szkoda mi go, bo wiem ze sprawiam mu przykrość ale do diabła nie chce żyć ze świadomością ze wszystko już przeżyłam i nic innego w życiu mnie nie spotka-możne już miejsca na cmentarzu zacznę szukać-muszę wziasc się w garść.jeszcze raz dziękuję i mam nadzieje ze będzie lepiej.
Czasami trudno mi uwierzyć w historie na tym forum - przypadki mężczyzn 30, 40-letnich, ale i 20-kilkulatków, którzy nie mają ochotę na seks, przez co narzekają ich partnerki. Jak w takim razie doszło do takich związków?!
Kuriozum.
Czasami trudno mi uwierzyć w historie na tym forum - przypadki mężczyzn 30, 40-letnich, ale i 20-kilkulatków, którzy nie mają ochotę na seks, przez co narzekają ich partnerki. Jak w takim razie doszło do takich związków?!
Kuriozum.
pisałam na początku jak doszło do związku. Zostawiłam go w czerwcu 2012 r i o dziwo czułam się dobrze, on jednak nie dawał za wygraną, w sierpniu wróciłam do niego było naprawdę fajnie w końcu czułam się kobietą. I co znów zamieszkał ze mną i lipa.... sexu brak, ......dwa razy do tej samej rzeki nie wchodzi się.....
najgorsze że teraz ani nie jest o mnie zazdrosny, ani sexu i znów wszystko na mojej głowie.......już nie wracam do niego.........nauczka
Rozumiem Twoje rozzalenie, ale pomysl czy sama chcialabys by Ci partnerka przypominala kazdego dnia, ze jestes niedojda w "tych" sprawach? Wybacz, ale maglowanie klopotow z erekcja nie poprawia niczyjego nastroju. Co innego jedna, dwie rozmowy ("martwie sie o Ciebie..."), a co innego ciagle zrzedzenie ("bo mnie nie zadowalasz, bo jestes do niczego..."). Kazdy normalny facet, bez wzgledu na wiek, dostalby kota z przerazenia. Wybacz, ale czesc winy za upadek swojego zwiazku sama ponosisz.
Rozumiem Twoje rozzalenie, ale pomysl czy sama chcialabys by Ci partnerka przypominala kazdego dnia, ze jestes niedojda w "tych" sprawach? Wybacz, ale maglowanie klopotow z erekcja nie poprawia niczyjego nastroju. Co innego jedna, dwie rozmowy ("martwie sie o Ciebie..."), a co innego ciagle zrzedzenie ("bo mnie nie zadowalasz, bo jestes do niczego..."). Kazdy normalny facet, bez wzgledu na wiek, dostalby kota z przerazenia. Wybacz, ale czesc winy za upadek swojego zwiazku sama ponosisz.
Nie powtarzam tego codziennie, zrobiłam to dwa razy, mam takt ale i swoje uczucia, poza tym nie znasz mnie i jest i było to dla mnie ciężkie, bo oprocz niego nie mam nikogo jestem sierotą i DDA, myślę że bałam się samotności. Co do rozżalania to od tego jest ta stronka, a ty jak nie byłaś w takiej sytuacji to nie odpisuj. Próbowałam różnych rzeczy i uwierz mi że sama kupupowałam mu tabletki, poza tym wstydziłam się mówić mu to prosto w oczy, do czasu aż coś we mnie pękło. Jakbym była na jego miejscu to poszłabym do lekarza dla niego, ale mu nie zależało, na dodatek nie opiekował się mną więc z nim zerwałam. 4 miesiące starał się żeby wrócić. Przyjęłam go i co, było fajnie jak nie mieszkał ze mną, potem wprowadził się z znów to samo- nie stara się do niczego nie dokłada itp. poprostu taki jest i dlatego wczoraj zerwałam z nim ostatecznie. Ja potrzebuję faceta,a nie drugie dziecko. Chociażby żeby poradzić się go w różnych ważnych sprawach. A kiedyś mówił że jest 300% mężczyzną. Sex nie polega tylko na całkowitym zbliżeniu, zadowoliłby mnie fakt że w ogóle interesuje się mną, albo dotyka, a tu nic. Wygodnie pasożytowi było u mnie. Rachunki popłacone, ubranko kupione- luz blus sama tak bym chciała.Niestety miałam wypadek 2 tygodnie temu i chodzę z kołnierzem ortopedycznym z uszkodzonym kręgosłupem i po wstrząśnieniu mózgu do pracy....Od dziś mogę żalić się tylko na siebie....pozdrawiam
Może ja napisze jako facet.
To dobrze, że dajesz szanse gościowi.
On jednak powinien coś zrobić w tym kierunku.
A Ty masz prawo do dobrego seksu.
Z jego strony powinien wykazać jakąkolwiek chęć poprawy.
Dziękuję Ci Piotrek82, uwierzyłam w siebie:) a ludzi nie skreślam od razu, bo każdy ma prawo popełniać błędy, również Ja. pozdrawiam
a ja zacytuję Ciebie: "stuknij sie w głowe blonkynko, zakochalas sie w zwyklym pasozycie, ktorego utrzymujesz i ktory nie zaspokaja cie seksualnie"..może ten pasożyt to za mocne słowo, ale pomimo wszystko ja tej bajeczki o problemach z erekcją nie kupuję...może i być coś na rzeczy, ale kochającego faceta z takim problemem stać na więcej niż "raz pocałował mnie z języczkiem, ciała mojego nie całuje" i na więcej niż seks "1-2 razy na miesiąc,bez gry wstępnej, bez całowania i bez satysfakcji z mojej strony"..
Dzięki semiramida:)miałaś rację