Witajcie. Chciałabym poruszyć temat chińskich podróbek w salonach kosmetycznych. Od dosyć dawna raz po raz do nich chodzę dla poprawienia sobie samopoczucia, ale nigdy nie zdawałam sobie sprawy z tego, że również tej dziedziny sięgnęły CHINY! Przechodząc do rzeczy, moja kuzynka ma praktyki w salonie kosmetycznym. Dowiedziałam się od niej, że każą jej wlewać podrobione kosmetyki do oryginalnych pudełek, pojemniczków i normalnie stosować je u klientek. Szefowa jest świadoma tego, że jakość takiego wykonania jest zdecydowanie niższa, ale rekompensuje sobie to niską ceną, przez co nadal znajdują się klientki. Ja tylko się zastanawiam czy na dłuższą metę to nie wpływa negatywnie na zdrowie. W ogóle jak tak można? Jestem ciekawa ile razy ja zostałam w taki sposób oszukana. A czy wy byłyście świadkiem takiego oszustwa?
1 2012-03-09 16:50:13 Ostatnio edytowany przez hudson (2012-03-09 17:06:44)
Podobne tematy
Droga hudson, bardzo często robi się tak w salonach fryzjerskich, które właśnie mają atrakcyjne ceny- jakiś tani szampon przelewa się do butelek po markowych kosmetykach.
W sumie nie mogę powiedzieć, jak to wpływa na zdrowie, czy cokolwiek. Różnicę i tak zawsze widać, więc co mi po niskiej cenie, jak wyjdę niezadowolona i zdegustowana?
Z resztą wydaje mi się, że te salony proponujące niskie ceny mają stałych klientów wtedy, gdy taki klient nie ma porównania co do salonów i jest święcie przekonany, że niepotrzebnie inni wydają więcej na usługę, którą on ma o połowę taniej. A może się okazać, ze jest różnica np w stanie ogólnym włosów po wizycie, czy długości utrzymywania się chociażby tipsów na paznokciu ![]()
Z resztą, trzeba też patrzeć, co ma do powiedzenia osoba zajmująca się naszą urodą. Ja wolę iść do fryzjera, który jest w stanie narzucić mi swoje zdanie, dać cenne wskazówki, albo od siebie wystosować jakąś poradę, niż wejść i usłyszeć tylko "to jak tniemy?" ![]()
Tak się niestety zdarza, wiem z własnego doświadczenia - odbywałam, krótkie bo krótkie, praktyki w salonie. Co prawda nie był to salon gdzie wykonywałoby się manicure i pedicure, a salon fryzjerski i doświadczyłam tego samego o czym pisała pani wyżej. Nie dotyczyło to może szamponów, a farb - są one przeważnie na zapleczu i klientki nie widzą firmy, dostawały katalogi renomowanych marek a na włosach kładziony miały jakiś tani, chiński szajs. Szkoda, że właścicielki niektórych salonów totalnie olewają zdrowie włosów klientek tylko dla własnego zysku... Takie rzeczy dzieją się z pewnością w wielu rodzajach usług kosmetycznych. Klika tygodni zrobiłam sobie manicure i efekty faktycznie były średnie, płytka paznokcia mi pożółkła ale myślałam, że to od rękawiczek które stosuję w mojej pracy... Teraz zastanawiam się czy nie padłam 'ofiarą' takiego oszustwa ;/
Jak można być tak zachłannym i tak oszukiwać ludzi? Niestety z takimi oszustwami mozna sie spotkać na każdym kroku i wcale nie jest powiedziane, że tylko podczas promocji. Czasem płacimy normalne wysokie stawki a zostajemy "poczęstowani" czymś co w ogóle nie powinno znaleźć się na rynku. Ale z drugiej strony, salony, które tak próbują zarobić kasę, wczesniej czy później stracą klientki, bo na dłuższą metę sie to nie sprawdzi. Przykładowo jesli po którejś z kolei wizycie w danym salonie moje paznokcie nadal będą w kiepskiej formie to jasne jest, że zmienię salon. Nikt nie chce płacić za coś co nie przynosi efektów.
Fakt, widząc takie efekty za pierwszym razem w sumie średnio wiadomo czy to wina naszych zniszczonych paznokci, czy salonu. Teraz wiem że to na 99% był niewłaściwy salon. Poczytałam trochę na ten temat i teraz wiem że takie zabiegi zawsze dają jakiś efekt i że jeśli coś jest nie tak, przeważnie jest to wina kiepskich kosmetyków. Jeśli cały zabieg kosztuje +/- 30zł to wiadomo że coś powinno być nie tak, bo dobre produkty są więcej warte. Te tańsze to chińskie podróby.
Słyszałam o podobnych sytuacjach. Moja bratowa zatrudniła się w nowo otwartym salonie u nas w mieście i co prawda ceny usług były bardzooo niskie, ale kosztem kosmetyków. Kupowano kosmetyki w chińskim sklepie!!!!!! za grosze i pracownice musiały przelewać je lub przekładać do oryginalnych pudełek. Jak dla mnie masakra... W końcu płacimy za fachowo wykonaną usługę a nie chiński badziew !
Moje koleżanki - kosmetyczki i fryzjerka mówią to samo.
Przelewają tanie kosmetyki do oryginalnych pudełek i
oczywiście właścicielka jest w pełni świadoma.
Ja nie chodzę do kosmetyczek - wiele rzeczy nauczyłam się
od starszej kosmetyczki w naszej rodzinie tzw "domowe sposoby" ![]()
a do fryzjera chodzę sprawdzonego.
No to ja im życzę powodzenia w testowaniu chińskich kosmetyków na mnie... Mam bardzo wrażliwą skórę i wątpię bym nie zareagowała alergicznie na gównianą, nieprzetestowaną dermatologicznie podróbkę. Dodatkowo dostaję czasem migreny od perfumów zawartych w kosmetykach. Jeszcze nigdy u kosmetyczki nie byłam, ale jak się wybiorę (a w sumie myślałam o tym niedawno) to będę musiała zaznaczyć, żeby byli ze mną bardziej ostrożni. W sumie to dobry patent: ludzie zwykle się boją, gdy ktoś zastrzega, że ma alergię i nie chcą mieć problemów, więc myślę, że jak im tak powiecie to wam kitu nie powinni wciskać i użyją porządnych, przetestowanych kosmetyków, żebyście im potem opinii nie zepsuły, że ich kosmetyki są szkodliwe dla zdrowia ![]()
W sumie prawda, gorzej jeśli nie używają innych produktów niż te gorsze a i tak wykonają Ci usługę...
Wiele z nas sama pcha się w nieprofesjonalne usługi chcąc oszczędzić, przecież na zdrowy rozum - zabieg nie może kosztować mniej niż same kosmetyki.
Jak już jest po fakcie i kobiety chcą zareklamować usługę to zostają zwyczajnie zbywane lub wina zrzucana jest na ich 'niewłaściwe obchodzenie się z paznokciami', lub jakieś inne absurdalne rzeczy, żeby tylko salon mógł uniknąć konsekwencji.
No tak.Jeśli hybryda kosztuje 30 zł to musi to być ściema.Ja tam wolę nie ryzykować bo tandetnym manicure'm można sobie nieźle zniszczyć płytkę paznokcia. Potem trzeba będzie sporo wydac na odżywki albo inne zabiegi, które pomogą nam z powrotem doprowadzić pazurki do formy.I po co to? Nie lepiej od razu wydać parę zł więcej i mieć pewność, że wszystko będzie tak jak powinno?
Moje koleżanki - kosmetyczki i fryzjerka mówią to samo.
Przelewają tanie kosmetyki do oryginalnych pudełek i
oczywiście właścicielka jest w pełni świadoma.Ja nie chodzę do kosmetyczek - wiele rzeczy nauczyłam się
od starszej kosmetyczki w naszej rodzinie tzw "domowe sposoby"
a do fryzjera chodzę sprawdzonego.
Wydaje mi się że to najlepszy sposób. Co można w domu to zróbmy, resztę u sprawdzonych fachowców. Trzeba trochę najpierw niestety się naszukać. Ale ceny też dają jakiś widok na salon. Jeżeli są podejrzanie niskie możemy mieć świadomość tego , że to ze względu na niską jakość kosmetyków.
A co do relacji szef - pracownik to jest bardzo nieprzyjemna sprawa. Faktycznie w razie wpadki zostaje kosmetyczka oskarżona o oszustwo i wylatuje, uciszając opinię publiczną. Niestety taki proceder nadal pewnie ma miejsce. Straszne ![]()
A najgorsze, że nawet jeśli pracownik wie o takim oszustwie to często boi się odezwać aby nie stracić pracy.Bo nie oszukujmy się. Właściciel takiego zakładu nie stanie się nagle uczciwy po tym jak upomni go jego pracownik tylko co zrobi? Zwolni go aby pozbyć się problemu i nadal móc zarabiać na nieświadomych klientach.
No to ja im życzę powodzenia w testowaniu chińskich kosmetyków na mnie... Mam bardzo wrażliwą skórę i wątpię bym nie zareagowała alergicznie na gównianą, nieprzetestowaną dermatologicznie podróbkę. Dodatkowo dostaję czasem migreny od perfumów zawartych w kosmetykach. Jeszcze nigdy u kosmetyczki nie byłam, ale jak się wybiorę (a w sumie myślałam o tym niedawno) to będę musiała zaznaczyć, żeby byli ze mną bardziej ostrożni. W sumie to dobry patent: ludzie zwykle się boją, gdy ktoś zastrzega, że ma alergię i nie chcą mieć problemów, więc myślę, że jak im tak powiecie to wam kitu nie powinni wciskać i użyją porządnych, przetestowanych kosmetyków, żebyście im potem opinii nie zepsuły, że ich kosmetyki są szkodliwe dla zdrowia
Rzeczywiście to może być jakieś rozwiązanie
Choć trochę ryzykowne jak już ktoś wspominał
bo jeśli mają tylko chińskie kosmetyki to niczym innym nam nie zrobią ;/ Po prostu musimy wybierać sprawdzone, renomowane salony kosmetyczne i nie dać się nabrać na niską cenę.
Od wielu lat farbuję włosy, i przeszłości często korzystałam z farb w salonach kosmetycznych z różnym efektem.Nie zawsze fryzjerka trafiała w kolor, który mi odpowiadał.Ponadto niektóre farby bardzo mnie uczulały.Koleżanka poleciła mi Loreala Nutrice
i zaczęłam ją stosować w salonie.Ponieważ miałam możliwość zakupienia farby po niższej cenie przynosiłam ją do salonu.Na początku nie bardzo się to podobało mojej fryzjerce.Z czasem się przyzwyczaiła.Ale cena farbowania pomimo, iż jest to moja farba
jest wysoka.Ale wolę to niż eksperymenty w zakładzie.
Ja też muszę potwierdzić tę smutną wiadomość o przelewaniu kosmetyków..
Czuję się oszukana! Płacę grubą kasę na zabiegi, a niedawno dowiedziałam się od koleżanek, że takie coś się stosuje nagminnie..
Wszystko zależy od danego salonu kosmetycznego, chociaż w tych tanich możemy się spodziewać kantów ;-)
Muszą na czymś oszczędzać - ja jestem zdania, że wizaż i paznokcie to najlepiej sobie zrobić samodzielnie, o ile tylko się to potrafi ;-)
Nie tylko w salonie. Ja x lat temu z mamą kupiłyśmy "cudowną" odżywkę do włosów od fryzjerki sprowadzaną z Włoch, która później znalazłam na Allegro za 13 zł (ceny u fryzjera 80 zł).
Hehe... tak to już jest, próbują zarabiać na naszej naiwności, a my nie jesteśmy w stanie cokolwiek na to poradzić ;-)
Jednak wiem, że kosmetyki mogą być tanie i mogą być dobre, więc to tak naprawdę kwestia zainteresowania. Sama przy paznokciach korzystam wyłącznie z kosmetyków new nails.
19 2012-08-13 10:39:03 Ostatnio edytowany przez november (2012-08-13 10:43:36)
A najgorsze, że nawet jeśli pracownik wie o takim oszustwie to często boi się odezwać aby nie stracić pracy.Bo nie oszukujmy się. Właściciel takiego zakładu nie stanie się nagle uczciwy po tym jak upomni go jego pracownik tylko co zrobi? Zwolni go aby pozbyć się problemu i nadal móc zarabiać na nieświadomych klientach.
No jasne, ale przynajmniej może ostrzegać potencjalnych klientów (oczywiście nie mówiąc, że jest pracownikiem). Mówię raczej o własnej rodzinie i znajomych, bo przecież to też jednak jakby... podcinanie własnej gałęzi. Zawsze warto jest im uświadomić co się dzieje w takich salonach "piękności" itp. Mówiąc oczywiście o różnych, nie tylko o swoim. Przecież nie wszędzie oszukują, ale dobrze trochę z rezerwą podchodzić do wizyt w salonie i nie spodziewać się cudów.
Osobiście do wątku dorzuciłabym jeszcze inną kwestię, czyli usługi w salonach kosmetycznych, proponowane za pośrednictwem portali oferujących zakupy grupowe - wszyscy wiedzą o co chodzi. Niedawno kupiłam tam mikrodermabrazję w salonie, który w ogóle nie miał ani strony internetowej, ani nawet nie było żadnego szyldu, że coś tam jest. Urządzony w mieszkaniu, odczułam, że zorganizowany właśnie na potrzeby sprzedawania tanich usług na portalach zniżkowych... Kiedy umawiałam się na spotkanie zaproponowano mi maskę (12 zł), na którą musiałam się decydować od razu - żeby można było zaplanować czas, bo cały zabieg z maską miał zająć ok. 40-50 min. Zgodziłam się, bo to był rozsądny argument. Potem co się okazało? Wszystko trwało niespełna 20 minut... Byłam rozczarowana. Poza tym, kiedy "kosmetyczka" wyszła, zerknęłam sobie na kosmetyki. Maska, która kosztowała 12 złotych, to była zwykła maska ,o ile pamiętam, Dermiki. Nie umniejszam marce i kosmetykom - może komuś pasują, ale po prostu nie takich kosmetyków spodziewałam się w salonie kosmetycznym. W sklepie pewnie zapłaciłabym za nią niewiele więcej, niż za jednorazową aplikację, którą mi zaserwowano po mikrodermabrazji w tym "salonie". Nie wspominam nawet o braku rękawiczek i innych sprawach.
20 2012-08-20 12:19:25 Ostatnio edytowany przez Agatka (2012-08-21 12:59:31)
ZAMIAST CHIŃSKICH PODRÓBEK POLECAM REWELACYJNE PRODUKTY FIRMY L'ARTISAN SAVONNIER.
Więcej linków do produktów znajdziecie na moim profilu na spam
21 2012-08-20 12:20:33 Ostatnio edytowany przez Agatka (2012-08-21 12:59:53)
spam
Całe szczęście, że u kosmetyczki bywam tylko na regulacji brwi ![]()
na szczescie w salonie fryzjerskim wiedziałam na jakich ksmetykach pracuje fryzjer bo pytałam o szampon czy odzywkę,jaka uzywał przy koloryzacji moich włosów; ale dobrze trafiałam bo zawsze kosmetyk dobrze pachniał tzn nie jakas tanią chemią,(mozna to wyczuć dosc łatwo) a teraz już się sama na tym wyznaję zawodowo wiec oszukać się nie dam:) Co do kosmetycznych podróbek do ciała czy pielegnacji twarzy to niestety byłam raz jeden tego przykładem, a przynajmniej tak mi sie wydaje. Ale co du duzo mówić to tak samo ma miejsce w kazdej branzy np w knajpach, co pokazuja programy MG -idziemy do dobrej restauracji i podają nam stare odmrażane kilkukrotnie mieso z mikrofali z jakims seropodobnym sosem z brudnego plastikowago wiadra:(
kobietka333 napisał/a:A najgorsze, że nawet jeśli pracownik wie o takim oszustwie to często boi się odezwać aby nie stracić pracy.Bo nie oszukujmy się. Właściciel takiego zakładu nie stanie się nagle uczciwy po tym jak upomni go jego pracownik tylko co zrobi? Zwolni go aby pozbyć się problemu i nadal móc zarabiać na nieświadomych klientach.
No jasne, ale przynajmniej może ostrzegać potencjalnych klientów (oczywiście nie mówiąc, że jest pracownikiem). Mówię raczej o własnej rodzinie i znajomych, bo przecież to też jednak jakby... podcinanie własnej gałęzi. Zawsze warto jest im uświadomić co się dzieje w takich salonach "piękności" itp. Mówiąc oczywiście o różnych, nie tylko o swoim. Przecież nie wszędzie oszukują, ale dobrze trochę z rezerwą podchodzić do wizyt w salonie i nie spodziewać się cudów.
Osobiście do wątku dorzuciłabym jeszcze inną kwestię, czyli usługi w salonach kosmetycznych, proponowane za pośrednictwem portali oferujących zakupy grupowe - wszyscy wiedzą o co chodzi. Niedawno kupiłam tam mikrodermabrazję w salonie, który w ogóle nie miał ani strony internetowej, ani nawet nie było żadnego szyldu, że coś tam jest. Urządzony w mieszkaniu, odczułam, że zorganizowany właśnie na potrzeby sprzedawania tanich usług na portalach zniżkowych... Kiedy umawiałam się na spotkanie zaproponowano mi maskę (12 zł), na którą musiałam się decydować od razu - żeby można było zaplanować czas, bo cały zabieg z maską miał zająć ok. 40-50 min. Zgodziłam się, bo to był rozsądny argument. Potem co się okazało? Wszystko trwało niespełna 20 minut... Byłam rozczarowana. Poza tym, kiedy "kosmetyczka" wyszła, zerknęłam sobie na kosmetyki. Maska, która kosztowała 12 złotych, to była zwykła maska ,o ile pamiętam, Dermiki. Nie umniejszam marce i kosmetykom - może komuś pasują, ale po prostu nie takich kosmetyków spodziewałam się w salonie kosmetycznym. W sklepie pewnie zapłaciłabym za nią niewiele więcej, niż za jednorazową aplikację, którą mi zaserwowano po mikrodermabrazji w tym "salonie". Nie wspominam nawet o braku rękawiczek i innych sprawach.
A salon mógł być w domu? Trzeba było zgłosić do sanepidu, bo tak nie można...
Ja, jeśli chodzi o zabiegi kosmetyczne, unikam kuponów na zakupy grupowe....