Witam wszystkich. Jestem tu nowa, dzisiaj znalazłam tą stronę i bardzo zaciekawiły mnie tematy tutaj poruszane, więc i ja postanowiłam napisać co mnie męczy, może jakieś porady mnie uspokoją a może dowiem się co robię nie tak...
Mój problem polega na tym, że moje związki czy raczej znajomości z facetami szybko się kończą, trwają miesiąc, dwa, albo trochę dłużej. Najdłuższy związek trwał prawie 2 lata i właśnie po nim zaczęło tak się dziać, że jak kogoś poznam to się zaraz kończy znajomość. Nie szukam nikogo na siłę, tak po prostu ich poznaję, najpierw zaczyna się od pisania później decydujemy się na spotkanie. Jestem osobą nieśmiałą, zwłaszcza jak poznaje kogoś nowego i zawsze facetów uprzedzałam, ze mogę mało mówić na pierwszym spotkaniu, ale im to nie przeszkadzało, po kolejnych spotkaniach byłam już sobą i więcej mówiłam
było wszystko ok, częste pisanie,spotykanie się, dzwonienie i po pewnym czasie czyli miesiącu czy dwóch mówili mi, że to nie ma sensu, że oni nie mogą się odnaleźć (zazwyczaj byli po nieudanych związkach) i rezygnowali szybko nie dając szansy co będzie dalej. Spotykałam się z takim chłopakiem, który jak się potem okazało okłamywał mnie, pisał do innych dziewczyn i właśnie po tej znajomości z nim, nie umiałam znowu zaufać,zacząć nową znajomość, bałam się, że następny tez będzie mnie okłamywać. Dałam sobie spokój na kilka miesięcy i akurat zbliżał się koniec roku, więc chciałam zostawić wszystkie moje niepowodzenia ze starym rokiem, i zacząć nowy rok i nowy rozdział. Nawet się tego nie spodziewałam, że nowy rok zacznę bardzo dobrze, bo zaczęłam pisać z bratem mojego kolegi, i znowu to samo najpierw pisanie, w końcu spotkanie i jak się okazało on też jest trochę nieśmiały jak i ja. Na pierwszym spotkaniu wybraliśmy się do kina,później było kolejne spotkanie i następne, codziennie pisaliśmy było super. Wiem, ze tez miał nieudane związki i mówił mi, że teraz będzie bardziej ostrożniejszy, wiem, ze on jest inny niż chłopaki z którymi wcześniej się spotykałam, jak dla mnie po prostu ideał, mimo że krótko się znamy
Wczoraj stało się to czego się nie spodziewałam, napisał że on to przemyślał wszystko i uważa że za szybko się potoczyła nasza znajomość, gdy dzwoniłam żeby to wyjaśnić nie chciał odebrać, więc pisaliśmy chodź wiem że nie powinno w taki sposob załatwiac się takich spraw. Pisał, że nie umie się przełamać do mnie, że po miesiącu powinien już coś czuć a nie czuje, że potrzebuje czasu, żeby to przemyslec i chce zobaczyć czy będzie go ciągnęło do mnie..Ja jemu tłumaczyłam, ze rozumiem, ze jest teraz ostrożniejszy po nieudanych związkach, ale wiem, że jak się długo ostatnio nie widzieliśmy to mówił mi, ze tęskni za mną, że nie może doczekać się spotkania, ze bardzo mnie lubi itd. więc musi coś w tym być...Napisał, że może robi błąd najwyżej poźniej będzie pluć sobie w brodę. Ja na to, żeby nie rezygnował tak szybko, skoro tęskni za mną jak długo się nie widzieliśmy to nie wszystko stracone, że może za jakiś czas poczuje coś więcej do mnie, ja też do niego jeszcze nie czuję wielkiej miłości, ale zależy mi na nim. Gdy napisałam, że dam mu szansę, ale boje się, ze nie wróci to odp, że możesz się mylić, więc nie wiem jak mam to wszystko rozumieć.Zgodziłam się dać jemu ten czas chociaż czuję, ze nie wróci, ale mam małą nadzieję, że może jednak zmieni zdanie i zatęskni za mną...Nie piszę do niego, nie dzwonię, nie chce się jemu narzucać bo mogę jeszcze pogorszyć, ale jest mi ciężko, mam ochotę się odezwać ale się powstrzymuję i patrzę co jakiś czas że może napisał. Zależy mi na nim jak na nikim innym, mimo że to trwało miesiąc, ale on jest inny,czuję że z nim byłoby mi dobrze, nie chcę go stracić i nie wiem co robić ![]()
I zastanawiam się co robię źle, gdy poznaje faceta? Nie należę do brzydkich dziewczyn, słyszę nieraz od kolegów, że jestem zgrabną i ładną laską. Nie robię żadnych fochów gdy coś mi nie pasuje,zawsze jestem dla nich dobra, może aż za bardzo...po co mówią mi że tęsknią, nie mogą doczekać się spotkania, robią nadzieję, a później odchodzą bo są niezdecydowani.... a ja cierpię przez nich i wylewam łzy, a chciałabym w końcu znaleźć tą odpowiednią osobę i z czasem planować z nią przyszłość w końcu mam już tyle lat, że powinnam powoli zakładać już rodzinę...
Przepraszam, że tak dużo się rozpisałam, ale chyba krócej się nie dało.
Podobne tematy
1. za szybko sie angazujesz i pokazujesz to po sobie
2. jestes zbyt dostępna, nie odbieraj czasami ich telefonów
3. za szybko rozmawiasz o uczuciach, wyluzuj i po prostu spotykaj sie bez drążenia tematów
4. moze wyczuwają, ze chcesz zalozyc rodzine i to ich odstrasza bo spotykasz niegotowych typów..
generalnie duzo opisałaś i w dziwny sposob te rozmowy, telefony, za duzo rozwodzenia się o tym kto jak zareagowal, za bardzo to rozstrząsasz, za dużo tez pisania smsów moim zdaniem
(...)chciałabym w końcu znaleźć tą odpowiednią osobę i z czasem planować z nią przyszłość w końcu mam już tyle lat, że powinnam powoli zakładać już rodzinę... (...)
Tu tkwi przyczyna błyskawicznej rejterady mężczyzn, z którymi się spotykasz.
Tak to prawda, jestem za bardzo dostępna, gdy dostanę sms albo dzwoni to od razu odpisuję, albo odbieram..Ja raczej o uczuciach od razu z nimi nie rozmawiam a tym bardziej nie daję zadnych oznak, że chciałabym mieć już rodzinę. W tej znajomości tylko powiedziałam, że zależy mi na nim bo czuję że on jest inny, ze byłoby mi z nim dobrze.
Co mi sie rzuca w oczy:
dlaczego myslisz, ze powinnas juz zakladac rodzine?
-po pierwsze dlaczego myslisz , ze powinnas?
-po drugie wiek nie ma nic do rzeczy, albo spotykasz kogos z kim chcesz byc, albo go nie spotykasz.
Reasumujac:
Dla mnie to jakis blad w zalozeniu.
I to wyrazenie"zakladac" ! Zawsze mnie to razilo, bo zakladac mozna spolke.
Ile masz lat, skoro już POWINNAŚ zakładać rodzinę?
Z tego co przeczytałam, to widać, że jesteś dobra i może jak napisałaś za dobra. Dajesz w jakiś sposób sobą kierować tzn. zawsze odbierasz, spotykasz się na życzenie itp. To nie jest dobry sposób, choć pozornie kobiety liczą na ta , że mężczyzna to doceni. A tu właśnie odwrotnie.
Podam przykład:
mam koleżankę, dziewczyna przeciętna z wyglądu, przeciętnie ubrana, chuda wręcz, a facet od kilku lat o nią walczy i stara się. Gdy ich poznałam , myślałam, że oni znają się 2 tygodnie i on tak na nią patrzy, nadskakuje, zabiega o jej uwagę. Jak się okazało są para od 4 lat. Byłam w szoku /pozytywnym/.
Ale ona właśnie nie pozwala na pewne zachowania tzn. gdy jej coś nie pasuje, wydrze się na niego, nie odzywa kilka dni aż ją przeprosi /najczęściej z różami albo obiadem z 3 dań/, gdy jest zajęta po prostu nie odbiera /widziałam to zachowanie/, nie rezygnuje ze swoich zainteresowań, znajomych, i przede wszystkim on wie, że ona odejdzie gdy zrobi jakiś numer! To go do niej ciągnie, wie że ma super kobietę i szkoda ją stracić.
Może za bardzo to podkreśliłam pisząc, że powinnam powoli zakładać rodzinę, ale nie o to mi chodzi, bo ja im nic nie mówię po kilku spotkaniach - słuchaj ja chce planować z Tobą przyszłość itd... Chodzi mi po prostu o to dlaczego tak się dzieje,ze oni szybko rezygnują? Większość osób uważa, że dziewczyna, która leci na kasę albo samochód to jest u chłopaków skreślona bo ma pusto w głowie, a ja nie należę do takich dziewczyn. Jestem normalną dziewczyną z poczuciem humoru, nie obrażam się z byle powodu, więc to albo ze mną coś jest nie tak, albo trafiam na nieodpowiednich facetów. A jak kogoś poznam i dogaduję się z nim i widzę, że ja jemu też odpowiadam i zaczyna mi w pewnym stopniu zależeć na nim to się bardziej staram żeby to widział, bo jeśli będę obojętna to może pomyśleć, że olewam go i sam zrezygnuje, więc może to jest mój błąd że za bardzo to okazuje..?
Może za bardzo to podkreśliłam pisząc, że powinnam powoli zakładać rodzinę, ale nie o to mi chodzi, bo ja im nic nie mówię po kilku spotkaniach - słuchaj ja chce planować z Tobą przyszłość itd... Chodzi mi po prostu o to dlaczego tak się dzieje,ze oni szybko rezygnują? Większość osób uważa, że dziewczyna, która leci na kasę albo samochód to jest u chłopaków skreślona bo ma pusto w głowie, a ja nie należę do takich dziewczyn. Jestem normalną dziewczyną z poczuciem humoru, nie obrażam się z byle powodu, więc to albo ze mną coś jest nie tak, albo trafiam na nieodpowiednich facetów. A jak kogoś poznam i dogaduję się z nim i widzę, że ja jemu też odpowiadam i zaczyna mi w pewnym stopniu zależeć na nim to się bardziej staram żeby to widział, bo jeśli będę obojętna to może pomyśleć, że olewam go i sam zrezygnuje, więc może to jest mój błąd że za bardzo to okazuje..?
no właśnie on to widzi, że Ci zależy, co oznacza, że Cię zdobył i może sobie odpuścić, zadanie wykonane.
Wcale nie musisz mu powiedzieć, że chcesz z nim założyć rodzinę, on to wyczuwa, że Ci zależy, że nie chcesz go stracić i dlatego starasz się bardziej niz wcześniej.