Witam, nie znalazłam nigdzie podobnego wątku, ale jeśli go przeoczyłam, to wybaczcie.
Jak w temacie, rozmawiacie o swoich byłych z obecnymi towarzyszami życia? Zastanawia mnie to, bo mnie ciekawią poprzednie związki, kobiety i związane z tym historie. Nie jest to jakieś obsesyjne zainteresowanie, ale nie widzę w tym problemu, a kilku znajomych absolutnie tego unika i nie chce wiedzieć za dużo o przeszłości partnera.... Dlaczego?
Przyznaję, że jak podczas przeglądania różnych albumów wpadły mi w ręce zdjęcia mojego faceta z eks, to poczułam małe ukłucie zazdrości, ale to część jego życia, jego historii i dlaczego miałby mi je zabierać albo przede mną chować. Teraz to my jesteśmy razem i to się liczy.
A jaki Wy macie do tego stosunek?
Podobne tematy
Hejka ,
Jestem rozwiedziona , w zwiazku z rozwodnikiem (dzieciatym) mam w domu zdjecia z przeszlosci , w osobnym albumie, tak ze moj partner wie, ktory to album i nie ma przypadkowych i niezamierzonych odslon, tak samo z jego zdjeciami. Nie da sie wymazac przeszlosci gumka myszka , nie ma potrzeby tez do mieszania jej z terazniejszoscia. Nie trzymamy zdjec z przeszlosci w albumie z terazniejszego zycia.
hej,
ciekawy temat bo wlasnie roznie na to faceci reaguja. Niektorzy chca byc tymi jedynymi i jakby swiat przed nimi sie dla nich nie liczyl albo wlasnie byl to temat bardzo wrazliwy. Ja z moim mezem jestem juz kilka lat ale dosc burzliwych. On nie wie o wszystkich moich bylych ale umowilismy sie, ze jesli w naszym towarzystwie pojawi sie ktos z bylych przypadkowo (np w jednym klubie natyknelismy sie na jego byla) nie udajemy ze ich nie znamy poprostu mowimy sobie wprost kto to jest. Jest wtedy jasna sytuacja zwlaszcza jesli ktorys ze znajomych moze to w niechcacy sposob skomentowac.
Niestety jak mi to nie bardzo przeszkadza tak mojemu mezowi bardzo przeszkadzaja rozmowy na temat moich bylych. Zwlaszcza jesli wydaje mu sie, ze moglabym go do nich porownywac w jakims stopniu. Chyba bardzo zazdrosny jest o moje wspomnienia zwiazane z nimi. Do tego stopnia, ze kiedys niechcaco pochwalilam sie bedac w jednym miescie, ze to moja ulubiona kafeteria za czasow studenckich - co oznaczalo, ze to z czasow kiedy spotykalam sie z moim ex. Teraz wiem, ze za zadne skarby nie zmusze mojego meza do wstapienia tam na kawe (choc jest najlepsza w miescie).
______________________________________________________________________
Wieczne Miasto BG
zależy jaki kto ma do tego stosunek
ja o byłej mojego obecnego faceta wiem sporo. on o moim ex też.
jakoś nie widzę żeby był to temat tabu. fakt, rewelacjami łóżkowymi się nie chwalimy. to już jest sfera prywatna, do której dostępu nie ma nikt poza samymi zainteresowanymi.
Moim zdaniem nie ma co robic z tego tabu. Wychodze z zalozenia, ze kazdy element naszej przeszlosci, nawet jesli byly to bledy, sprawil, ze jestesmy tym kim teraz jestesmy i doprowadzil nas do takiego a nie innego miejsca. Byc moze wszystko to bylo droga, ktora doprowadzila nas do siebie? Moj narzeczony czesto smieje sie, ze dzieki moim zwiazkom z palantami teraz doceniam jego. No i cos w tym jest
Bylo, minelo. I u mnie i u niego. Nie jestesmy zazdrosni, ani niepewni przy natknieciu sie na jakies elementy z przeszlosci. Oboje mamy pewnosc, ze to co mamy to jest milosc zycia, a milostki z przeszlosci sa glownie tematem do zartow.
Ja tam trochę sam wyciągałem informacje od mojej byłej o jej ex ![]()
Ja raczej niechętnie opowiadam o zakończonych związkach. Nie lubię do tego wracać, skoro czegoś nie ma już w moim życiu, to widocznie nie było na to miejsca. Poza tym jakoś ciężko mi przyznać komuś na kim mi zależy, że ten ktoś przed nim wiele dla mnie znaczył, że miałam spore nadzieje z nim związane... Ale oczywiście mój mężczyzna ma świadomość, że ktoś wcześniej w moim życiu istniał i zna mniej więcej powodu naszego rozstania (bez szczegółów oczywiście).
Ja sama też niewiele wiem o byłych mojego faceta. Wiem tyle, ile on sam mi powie, ja nigdy nie wypytuję. Kiedyś o coś zapytałam, odpowiedz uzyskałam i doszłam do wniosku, że wolałabym nie wiedzieć.
Ja z moim partnerem rozmawiałam tylko dlaczego rozpadły się nasze związki a reszta nas nie obchodzi , żyjemy tym co jest.
Ale oczywiście mój mężczyzna ma świadomość, że ktoś wcześniej w moim życiu istniał i zna mniej więcej powodu naszego rozstania (bez szczegółów oczywiście).
A czemu bez szczegółów? Jakby wiedział szczegóły to jakaś tragedia by była?
Dla mnie to nie jest temat zakazany. Mogę o tym rozmawiać. W naszym związku działa to w obie strony. Nie zmienimy przeszłości. Ona jest częścią nas i koniec. Ja mam 3 albumy zdjęć z moim eks i co mam je wyrzucić. Tyle lat razem to się nazbierało. Rozstaliśmy się i trzeba żyć dalej. Pozdrawiam!
A czemu bez szczegółów? Jakby wiedział szczegóły to jakaś tragedia by była?
Nie, żadna tragedia. Ale po co mu takie szczegóły? To prywatne sprawy dotyczące kogoś innego, nie widzę więc powodu, żeby opowiadać o tym bardzo szczegółowo.
Z drugiej strony też nie chciałabym, żeby któryś z moich byłych informował swoją aktualną partnerkę o czymś dotyczącym mojego życia. To, co było we wcześniejszych związkach nie dotyczy tych obecnych. I tyle.
Poza tym zwyczajnie nie wypada. To brak klasy.
Cóż, ja jestem ciekawska, więc pytałam mojego faceta o jego byłe. Szczególnie interesuje mnie dlaczego mu z nimi nie wyszło, co było nie tak, czego mu brakowało. Dobrze wiedzieć, żeby nie popełnić tego samego błędu. Za to on mnie nie pyta. Jak sam stwierdził: nie chce, bo to przeszłość i woli nie wiedzieć, bo po co. Chociaż ja mu czasem coś o byłych opowiadam sama jak mi akurat do tematu pasuje. I z jednym się nawet w 3 spotkaliśmy i się chłopacy polubili. Nie taki diabeł straszny, moim zdaniem.
To zależy od podejścia osób, ale generalnie sprawdza się zasada, że "im mniej wiesz, tym lepiej śpisz." Ja żałuję pytań o przeszłość chłopaka, bo niestety, we mnie jego odpowiedzi obudziły niezdrową zazdrość o przeszłość, z którą musiałam długo walczyć. Więc jeśli nie jest się pewnym SWOJEJ reakcji, to lepiej nie zadawać głupich pytań i samemu na takie nie odpowiadać.
Ja tam osobiście lubię wiedzieć.
Z moim partnerem, wytłumaczyliśmy sobie że po prostu z nimi się nie udało- jak on to mówi, nie ma do czego wracać przelotne zakochanie, nic nie znaczące "przeminęło z wiatrem"i ma racje, liczy się to że jest ze mną teraz że ja jestem jego jedyna i pierwsza miłością, z która planuje przyszłość a to się liczy. O scenariuszach seksu w poprzednich związkach nic nie wiemy- no bo po co ? ja to nie jego była, on to nie mój były.Koniec na tym się kończy
16 2012-02-10 11:26:49 Ostatnio edytowany przez Małgorzatka (2012-02-10 11:29:35)
Ja też wolę wiedzieć i mówiłam o swojej przeszłości moim byłym. Być może dlatego są już "byłymi"
ogólnie nie mam nic do ukrycia i nie żałuję tego z kim się spotykałam, jak wyglądało moje życie intymne ![]()
Oczywiście o szczegółach nie mówiłam typu: jak, gdzie, kiedy.
To już zostaje dla mnie i taka wiedza partnerowi raczej by nie pomogła. Mnie także nie interesują tego typu informacje z jego strony.
Każdy z nas będzie wiedział tyle ile mu partner powie. Odnoszę wrażenie, że ci którzy mają coś do ukrycia będą ukrywać bo uważają, że np. przeszłość nie ma znaczenia. Ci którzy nie mają sobie nic do zarzucenia powiedzą wszystko bo po prostu uważają, że nie mają się czego wstydzić. Każdy ma swoją prawdę i wszystko zależy od człowieka. Osobiście chciałbym wiedzieć o przeszłości ale oczywiście bez szczegółów.
Rzadko, ale rozmawiamy
co prawda, ja jestem taka pierwsza powazna dziewczyna mojego M. i on jedynie o czym moze gadac, to o dziewczynach na jedna noc czy "zwiazkach" kilkudniowych
z kolei ja mialam 3 facetow przed nim i o ostatnim wie najwiecej, bo poznalam go, jak jeszcze bylam z tamtym, odstawial szopki i tak jakos wyszlo, ze o bylym wie duzo
a o poprzednich zwiazkach bardzo rzadko rozmawiamy, ale oporow zadnych nie mamy, bardziej sie z tego smiejemy i wpsominamy te weselejsze chwile niz to jak oboje bylismy traktowani czy cus:)