netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

nie radzę sobie.

49 odpowiedzi7 778 wyświetleńzałożony przez netnatta, 07.02.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 50 ]

1

Temat: nie radzę sobie.

Mąż zostawił mnie 4ms temu, myśląc że go zdradziłam. Nie dał mi zupełnie nic wyjaśnić. Owszem będąc z nim spotykałam się z pewnym mężczyzną, ale do niczego między nami nie doszło. Aż doszło do pewnego incydentu, gdy chciałam zakończyć znajomość z tym facetem, on zgwałcił mnie w wyniku czego jestem w ciąży, zastraszył mnie też że jeśli komuś o tym powiem to pożałuję,wymuszał na mnie wszystko, a ja będąc w dołku zgadzałam się na wszystko, zwariowałam- z jednej strony był mąż z drugiej on,mąż kazał mi  niejednokrotnie zerwać z nim kontakt, ten człowiek jednak nie dawał za wygraną, dalej grał mną . Mąż dowiedział się o ciąży i przekreślił mnie,nie znając prawdy. Próbował być ze mną i zaakceptować ciążę ale jednak nie wytrzymał, nie zorientował się też dlaczego gdy próbował się ze mną po tym kochać,dlaczego nie chcę się z nim kochać,dlaczego się boję i go odtrącam. Myślał że lepiej było mi z tamtym,ale ja poprostu bałam się...Czułam się potwornie:(Teraz po kilku miesiącach wróciło to do mnie:( nikt zupełnie nie wie o tym co się stało. Chciałabym to wkońcu powiedzieć mężowi bo bardzo go kocham.  Mąż złożył papiery rozwodowe. ale ja bardzo nie chcę tego rozwodu. Mąż nie chce też ze mną rozmawiać... Chcę ratować małżeństwo ale boję się że gdy mu o tym powiem to nic już nie da. Dla nas oddaje dziecko za niedługo do adopcji... Może nie jest niczemu winne, ale patrząc na nie, wracałoby do mnie to zdarzenie:( nie poradziłabym sobie psychicznie....

2

Odp: nie radzę sobie.

to straszne...
Powinnaś zgłosić gwałt na policji...
następnie powiedzieć mężowi - przecież On nie wiem co się dzieje w twojej głowie, a ponieważ spotykałaś się z tym facetem dobrowolnie, nie może wiedzieć, że do współżycia doszło bez twojej zgody... nawet przez to, że ukrywasz to - jesteś mało wiarygodna... myślisz, że oddanie dziecka zbliży was z mężem? nie sądzę...
biedna mała istotka... ty sobie nie radzisz jako dorosla kobieta, mam nadzieję, że zrzekniesz się wszelkich praw by szybko znalazla ciepły dom, a nie tułała się po domach dziecka...
przede wszystkim prawda... mów prawdę... wszem i wobec... tylko to może uleczyć sytuację lub zminimalizować straty... nie wróżę jednak by wyszło coś  waszego małżeństwa...
a co z tym człowiekiem, ktory Cię zgwałcił? co na Tobie wymusza? Czym Cię zastrasza? Przecież to karalne, nie jesteś marionetką żeby dawać się tak traktować. Musisz złosić to na policję bo nie uwolnisz się od niego, a On będzie czuł się bezkarny.

3

Odp: nie radzę sobie.

Nim zgłosisz fakt gwałtu i zastraszania na policję, idź do jakiegoś psychologa. Może jest szansa na policyjnego psychologa? Ty nie masz teraz siły, żeby iść z tym na policję. Nie masz siły i dlatego też pozwalasz się zastraszać. Czujesz się na pewno winna temu wszystkiemu, to Cię blokuje. Potrzebujesz psychicznego wsparcia i porady kogoś, komu będziesz mogła zaufać. Potem przyjdzie czas na zgłoszenie tego na policję i szczerą rozmowę z mężem. Jeśli Cię kocha, spróbuje zrozumieć i na pewno wybaczy. Spotkało Cię coś strasznego i to nie z Twojej winy! Pamiętaj  o tym - nie jesteś temu winna!

4

Odp: nie radzę sobie.

Straszne jest to co nam opisałaś... sad Przede wszystkim źle zrobiłaś że mąż nie dowiedział się o tym co się wydarzyło. Najgorsze co mogłaś zrobić to zataić prawdę właśnie przed nim. Zgłoś się na policję i niech oni zajmą się wszystkim. Trzymaj się jakoś netnatta neutral

5

Odp: nie radzę sobie.

Dziewczyny mają racje.. Nawet sobie nie wyobrażam jak bardzo musisz cierpieć. Jednak ja bym nie potrafiła tak długo taić prawdy przed mężem..

6

Odp: nie radzę sobie.

Jeżeli Twój mąż to dobry facet, a chyba jest mimo wszystko skoro nic nie wiedział i chciał zaakceptować ciążę, to naprawdę sądzę że powinnaś mu powiedzieć. On pewnie myślał że go zdradziłaś, a potem uznałaś że nie chcesz się już z nim kochać. Jeśli się kochacie, powiedz mu, każdy facet który kocha pomoże swojej kobiecie, bo to co Cię spotkało jest straszne:((

Jeśli jest porzadnym facetem, powinien Ci pomóc ze wszystkim, i na pewno odetchnie z ulgą że nie zdradziłaś go z tamtym z własnej woli, że to nie do tego męża miałaś obrzydzenie w sprawie seksu. Myślę że obydwoje zasługujecie na prawdę.

A tego kolesia, powinno się z całym szacunkiem obić, nienawidzę takich zwierząt jak ten typek:/

Trzymaj się, pamiętaj że to nie Ty jesteś ta zła, Ciebie skrzywdzono i nie musisz się niczego wstydzić. To tamten typ powinien się wstydzić, a co więcej powinien trafić do więzienia. Porozmawiaj z mężem sądzę że nie tylko przemyśli rozwód, ale w dodatku pomoże Ci uporać się z sytuacją. Napisz jak się rozwija sytuacja, mam nadzieję że wszystko Ci się ułoży, pamiętaj, to nie Twoja wina, zasługujesz na to żeby Ci pomóc, i nic złego nie zrobiłaś.

Trzymaj się ciepło:*

7

Odp: nie radzę sobie.

Naprawdę, sądzę że powinnaś porozmawiać z mężem, jako facet też bym wziął rozwód na jego miejscu, bo to wygląda na zwykłą zdradę. Jak dowie się jak było naprawdę, to sądzę że stanie po Twojej stronie i będzie szczęśliwszy że jednak nie zdradałaś go z premedytacją. To jedno wielkie nieporozumienie między Wami, mam nadzieję że w końcu dowie się jak było naprawdę, i w końcu skończy się Wasz koszmar. A jako facet, na pewno też zrobi tak żebyś była bezpieczna.

Myślę że jakby to się skończyło że mąż nigdy nie dowie się prawdy, to by było takie przykre nieporozumienie że aż serce się kraja, jeśli się kochaliście to wytłumacz mu jak bylo naprawdę:(

8

Odp: nie radzę sobie.

myslicie że jest szansa że on do mnie wróci? podjął tą decyzję o rozwodzie tak pochopnie,pod naciskiem swoich rodziców i rodziny, nie pytał mnie dlaczego tak robiłam,myslał że chciałam tego dziecka:( kocham go, ale boję sie że to za późno.... on ucieka przed rozmową ze mną.... dlatego myślę by napisać mu to w liście... mamy dwie wspaniałe córeczki, i chcę by miałe pełną rodzinę... zostawił mnie, ale wiele przeszlismy razem... niejedno rozczarowanie... ale ta ciąża przekresliła wszystko... tą niby zdradę mi wybaczył, ciąży nie był w stanie... ale jesli dowie się że ten facet zrobił mi dziecko na siłę to liczę że mnie zrozumie... potrzebuję jego wsparcia, a ja nie wiem nawet co on mysli.... pomózcie... proszę... nie jest złym mężem i rozumiem go,ale nie chcę się z nim rozwodzić... pragnę by było między nami jak dawniej. czy to mozliwe?

9

Odp: nie radzę sobie.

Nie jestem jasnowidzem, ale sądzę że jeśli mu nie powiesz prawdy stracisz go na 100%. I do tego okaże się że cierpiał bez powodu, bo nie wie jak było. Fakt że mu na Tobie zależy, a jedyne co wie to że miałaś "romans" i dziecko z innym, a mimo to z Tobą ma kontakt, i próbował jakiś czas walczyć... Kurcze, wydaje mi się że naprawdę musiało mu na Tobie zależeć.

Porozmawiaj z nim, co wyjdzie to wyjdzie, ale to jest to co powinnaś zrobić. I powiem jedno, moim osobistym zdaniem, jeśli kocha, to nie dość że Ci pomoże, nie dość że odetchnie z ulgą, bo to wszystko co się wydarzyło to NIE JEST Twoja wina, to w dodatku przemyśli wszystko jeszcze raz. Na jego miejscu większość facetów od razu by o Tobie zapomniała, myśląc że zdradziłaś z premedytacją i masz dziecko z innym. A on i tak widać że Cię dalej kocha.

Moim zdaniem na wszystko jest szansa, i jeśli miałby do Ciebie wrócić, to raczej dzięki prawdzie. Poza tym, obydwoje zasługujecie na prawdę, i Ty i on. Cokolwiek ma być, niech wie co wydarzyło się naprawdę, a Ty zobaczysz czy naprawdę jest kochający. Jeśli jest, pomoże Ci.

To co wydarzyło Ci się, to nie Twoja wina, zostałaś skrzywdzona. Ty jesteś tą "Dobrą", więc nie wstydź się prawdy. A mąż też zobaczy że to nie była Twoja wina, sądzę że przemyśli 2 razy rozwód jak się dowie co Ci się przydarzyło, i jak musiałaś cierpieć samotnie tyle miesięcy. Ja na jego miejscu od razu bym Cię przytulił i zaopiekował:*

Powodzenia, uwierz w siebie, naprawdę:)

10 Ostatnio edytowany przez netnatta (2012-02-09 13:35:57)

Odp: nie radzę sobie.

najgorsze w tym wszystkim jest to że on działa pod wpływem rodziców... mieszka teraz z nimi... i to najczęściej od jego matki słyszę o rozwodzie.... nie od niego. niedawno po jednej rozmowie z nią, znowu oznajmiła mi że to podobno jego decyzja, rzekomo pytała go 3 razy czy napewno się ze mną rozwiedzie to powiedział że tak, no i co ja mam o tym mysleć jak oni tak ingerują w jego zycie i decyzje:( właśnie przez nich go mogę całkiem stracić:(

11

Odp: nie radzę sobie.

Stracić go możesz, jeśli nie będziesz z nim szczera:) No bo co ma powiedzieć rodzicom, w takiej sytuacji wygląda jakbyś go zdradziła, więc zwykle rodzice nie sa zadowoleni że chłopak/facet chce dalej być z taką dziewczyną. To dośc normalne.

A po drugie, weź to jako dobry znak, jeśli jemu nie zależy aż tak żeby się rozwieść, to tym bardziej Ci pomoże. Jeżeli dalej Cię kocha, i dalej się waha, no to kurcze, widać że naprawdę mu zależy:)

Tylko też musisz się w końcu zebrać, i porozmawiać z nim.

12

Odp: nie radzę sobie.

Zgadzam się - jak On ma podjąć decyzję jeżeli nie zna w pełni sytuacji... ?
Jego decyzja jest zgodna z wiedzą, którą mu dalaś do ręki. Szczera rozmowa - przecież gorzej być nie może - nic więcej nie masz do stracenia - do zyskania bardzo wiele...

13

Odp: nie radzę sobie.

Myślicie że on w to uwierzy? Zawsze jakoś po każdej kłótni się godzilśmy... On i nasze dzieci są dla mnie najważniejsze. Kocham go. Teraz gdy ucieka przed rozmową ze mną jedynym sposobem na to by dowiedział się prawdy jest chyba napisanie listu... jak myślicie? jak napisać taki list...

14

Odp: nie radzę sobie.

każdy sposób jest dobry... napisz list i zobacz co się wydarzy... najgorsza jest bezczynność i niewiedza
Jak napisać? Normalnie - przelać na papier wszystko co tutaj powiedziałaś - nie jest ważna forma - liczy się tylko treść i to by mąż mógł poznać prawdę i ją znając dokonać wyboru.

15

Odp: nie radzę sobie.

oj ... pisz walcz ... powinien zrozumiec ... szczera rozmowa pomaga ... facet lubi jak mu sie wszystko wytlumaczy ... tak łopatologicznie ...

16

Odp: nie radzę sobie.

Najlepiej zawsze powiedzieć przez telefon/osobiście, możesz np powiedzieć mu że wiesz ze nie chce z Tobą rozmawiać, ale musisz z nim porozmawiać w bardzo ważnej sprawie o tym co wyszło, że to sytuacja wyjątkowa. I że chcesz osobiście o tym porozmawiać.

Ale jeśli wyjdzie list, to też zaden problem, tak jak napisano u góry, najważniejsza jest treść, i to żeby się w końcu dowiedział:) Jak to wyjdzie jest już drugorzędne:)

I nie łam się, tak jak napisano najgorsza jest bezczynność, zawsze lepiej zrobić coś w kierunku żeby było lepiej:)

Głowa do góry, i pisz jak idzie:)

17

Odp: nie radzę sobie.

No i stało się... Dostałam już wezwanie na pierwszą sprawę. Cholernie się boję. Do tego mój mąż był na tyle bezczelny że ciągnie mnie do sądu tydzień przed tym porodem:( nie zdążyłam mu powiedzieć prawdy.... W pozwie też dodał kilka rzeczy które nie są prawdą... Że gdy wrócił wcześniej z pracy to zastał mnie w intymnej sytuacji z tym facetem. ze ten facet przyznał się że utrzymuje intymne kontakty ze mną:( poprostu nie wiem jak z tego wybrnąć. Mało tego... dzieci są u niego 5dni w tyg a u mnie w weekendy, to proponuje żeby przywozić mi dzieci w co drugi weekend. Te weekendy to przesada bo on nie każdy weekend ma wolny. tu chcę w sądzie odwołać się do
Dobro wspólnych małoletnich dzieci
Sąd nie orzeknie rozwodu, jeśli miałoby na tym ucierpieć dobro wspólnych małoletnich dzieci.

Dobro dziecka jest przez prawo szczególnie chronione. Mianem dobra dziecka, określa się wszelkie potrzeby o charakterze majątkowym i niemajątkowym.

Sąd orzekając o rozwodzie powinien odpowiedzieć na następujące pytania:

?czy rozwód osłabi więzi między dzieckiem, a rodzicem przy którym nie pozostanie,
?czy sposób wykonywania władzy rodzicielskiej nie przyniesie dziecku szkody,
?czy dziecko boleśnie nie odczuje samego rozwodu rodziców.
Dla oceny, czy rozwód rodziców powoduje negatywne konsekwencje dla dziecka, ma znaczenie wiek dziecka, dotychczasowe stosunki między rodzicami, stan zdrowia i stopień wrażliwości dziecka. Sąd powinien w każdej sprawie zbadać, jaki wpływ na sytuację dziecka będzie miało orzeczenie rozwodu.

Nastepnie mąż pisze że nigdy nie pracowałam i nie próbowałam aktywnie szukać pracy... A jak miałam to robic gdy zrobił mi pierwsze dziecko gdy miałam 17lat... nie poszłam do średniej szkoły.potem urodziło się drugie dziecko,on pracował... Chyba o tym zapomniał...
Tu chcę odnieść się do takiego czegoś...
>Na przykład sprzeczność z zasadami moralnymi pojawia się w sytuacji, gdy żona poświęciła się opiece nad dziećmi. Wskutek tego, nie mogła pracować i tym samym nie uzyskała prawa do emerytury.
Zaistnienie choć jednej z opisanych przesłanek spowoduje oddalenie pozwu rozwodowego i utrzymanie związku małżeńskiego.

Według niego nadal spotykam się z biologicznym ojcem dziecka co jest nie prawdą!
Wiedział że przez miesiąc pracowałam dorywczo ale w pozwie pisze że ja podobno nadal chwytam się takich prac... Heh... W 8/9ms ciąży pracuję:) dlatego od lekarza chcę starać się o jakieś zaświadczenie...
A za pieniądze które wtedy zarobiłam bo byłam w stanie kupiłam dzieciom buty i czapki na zimę a także prezenty pod choinkę.

Niby wie ze nadal  chcę spotykać się z innym facetem!:( Niech mi to udowodni...

No i moje dzieci u jego rodziców mają podobno wystarczająco miejsca....
nie watpię że mają tam źle czy nie mają co jeść... Ale w naszym wspólnym mieszkaniu dzieci miały swój pokój... swój kąt, u teściów/dziadków... albo spią z moim mężem w jednym malutkim pokoiku do tego z 27letnim bratem!(dziewczynki), albo jak on ma nockę to z dziadkami... Mieszkaliśmy razem w miescie,teraz mieszkają w wiosce gdzie szkoły nie ma,jest przedszkole... do szkoły będą musiały jeżdzić do innej wioski.

Na to znalazłam coś takiego
>Oceniając czy rozwód nie jest sprzeczny z dobrem wspólnych małoletnich dzieci należy ocenić czy rozwód nie spowoduje osłabienia więzi dziecka z małżonkiem przy którym dzieci nie pozostaną. Przy ocenie, czy dobro dziecka z małżeństwa nie stoi na przeszkodzie do orzeczenia rozwodu, należy brać pod uwagę stan istniejącego trwałego rozkładu, którego nie zmieni odmówienie rozwodu. W tym stanie rzeczy dobro dziecka nie sprzeciwi się rozwodowi, jeżeli środki na jego wychowanie są zapewnione i jeżeli kontakt dziecka z obojgiem rodziców nie będzie utrudniony.

>Dla oceny, czy dobro dzieci sprzeciwia się rozwodowi, należy konkretnie rozważyć, jaka byłaby ich sytuacja, gdyby do rozwodu nie doszło, i porównać ją z sytuacją, jaka będzie po orzeczeniu rozwodu

Do tego on na świadków wziął juz sobie rodziców... Teściowa pewnie nagada że nie potrafiłam gotować itp.
Wtedy chcę powiedziec że kiedy miałam się tego nauczyć jak on zabrał mnie z domu w wieku 17 lat, dziewczyny w moim wieku w tym czasie się jeszcze uczą,imprezuja a ja zostałam matką, a skoro jej się to nie podobało to dlaczego nie przyjeżdżała i mnie nie nauczyła tylko teraz krytykuje... wiedziała że moja mama mieszka daleko, musi zajmować się chorymi dziadkami... a ona miała 5min drogi do mnie i otym nie pomyślała...

!)czy on moze żądać odemnie alimentów gdy nie pracuję.... czy z tym możemy się dogadać?
2)czy on poprostu tak napisał bo ubiega się o opiekę nad dziećmi? 3)co powiedzieć jeśli dostanie tą opiekę że chcę mieć też prawo o decydowaniu o ich losie a nie że o wszystkim dowiem sie po fakcie?
4)jak będzie wyglądać taka rozprawa i czy jeśli nie zgodzę sie na rozwód to jak długo to będzie się ciągło...?

>W pozwie mój D. napisał że AKTUALNIE NIE WIDZI SENSU W BYCIU ZE MNĄ I RATOWANIU MAŁŻEŃSTWA BO MI NIE UFA...
brzmi to tak jakby chciał jednak kiedys zacząć od nowa albo mi się wydaje???

Proszę o konkretne wypowiedzi...

18

Odp: nie radzę sobie.

Netnatta!
Przeczytałam Twoją historię , dlaczego nie szukasz pomocy prawnej /może w Pomocy Społecznej/? Druga kwestia jesli otrzymałaś kopię pozwu rozwodowego to masz prawo napisac odpowiedź na pozew,podważając  nieprawdziwe zarzuty męża  i wyjaśniając  jaka była prawda, ponadto mozesz wystąpić do Sądu  z prośbą o przełożenie sprawy na okres po porodzie zalączając zaświadczenie o terminie porodu. Masz również prawo do świadków, masz prawo nie zgodzic się na rozwód bo przecież kochasz męża i dzieci. Dziewczyno walcz o swoje. A i jeszcze jedna kwestia jesli mąż zarzuca Ci , że nie pracowałaś a tylko opiekowałas się dziećmi to poproś zaświadczenia od lekarza, ze szkoły czy przedszkola, jesli chodziłaś na wizyty lekarskie, gdy dzieci były chore, podobnie na zebrania do szkoły itp.
Pozdrawiam

19

Odp: nie radzę sobie.

Netnatta! Porada prawna kosztuje jakieś 70-80 zł. Myślę, że w Twoim przypadku warto z niej skorzystać. Walcz o siebie i swoje dzieci!

20 Ostatnio edytowany przez netnatta (2012-02-16 18:04:02)

Odp: nie radzę sobie.
Tera49 napisał/a:

Netnatta!
Przeczytałam Twoją historię , dlaczego nie szukasz pomocy prawnej /może w Pomocy Społecznej/? Druga kwestia jesli otrzymałaś kopię pozwu rozwodowego to masz prawo napisac odpowiedź na pozew,podważając  nieprawdziwe zarzuty męża  i wyjaśniając  jaka była prawda, ponadto mozesz wystąpić do Sądu  z prośbą o przełożenie sprawy na okres po porodzie zalączając zaświadczenie o terminie porodu. Masz również prawo do świadków, masz prawo nie zgodzic się na rozwód bo przecież kochasz męża i dzieci. Dziewczyno walcz o swoje. A i jeszcze jedna kwestia jesli mąż zarzuca Ci , że nie pracowałaś a tylko opiekowałas się dziećmi to poproś zaświadczenia od lekarza, ze szkoły czy przedszkola, jesli chodziłaś na wizyty lekarskie, gdy dzieci były chore, podobnie na zebrania do szkoły itp.
Pozdrawiam

Dzieci jeszcze nie chodzą ani do przedszkola,ani do szkoły... a ja nie mam szkoły średniej,bo w wieku 17 lat przejełam obowiązki matki,narzeczonej a potem zony. Po drugie na odpowiedzenie na pozew juz jest za późno raczej, pismo dostałam we wtorek a już za tydzień sprawa...Wszystko będę tłumaczyć juz w sądzie... a na jednej sprawie się pewnie nie skończy...tak myślę...

21

Odp: nie radzę sobie.

jak postarać się o adwokata z urzędu jeśli dojdzie do kolejnej sprawy...? czy jeszcze teraz nie jest za póżno? sprawę mam 23lutego już...mieszkam teraz w innym województwie niż ma być sprawa... nie jestem tu zameldowana i czy w tej miejscowości mogę się gdzieś starać?

22

Odp: nie radzę sobie.

Netnatta!
Witam Cię bardzo serdecznie. Ponieważ sprawa jest w przyszłym tygodniu to mam taki pomysł:
np. gdybyś wykonała telefon do  Sekretariatu Sądu Cywilnego podając nr.sprawy i poinformowała, że ze względu na ciąże nie mozesz stawić się na rozprawę i że prosisz o przesunięcie terminu rozprawy i że zaswiadczenie o swoim stanie prześlesz faksem do Sądu.  Miała byś wówczas więcej czasu na przygotowanie się do sprawy,  wystapienie do Sądu o przyznanie adwokata z urzędu czy złożenie pisma procesowego, w którym opiszesz swoją sytuację /możesz  je złozyc do Sądu w każdym momencie/. Netnattko, a  czy nie lepiej byłoby dla Ciebie gdyby sprawy odbywały się juz po urodzeniu dziecka. Mysle też, że byłabyś mocniejsza psychicznie bo  23 lutego czeka Cię olbrzymi stres. Martwię się o Ciebie. Nie jestem prawnikiem, ale pomagałam kuzynce  w sprawie rozwodowej, pomagałam jej pisać pisma procesowe  dlatego próbuje pomóc Ci w rozwiązaniu tej sprawy/ dzięki takim pismom w których zawarte były informacje mające istotny wpływ na rozstrzygniecie sprawy moja kuzynka  wygrała sprawę./ Pozdrawiam i trzymam kciuki- będzie dobrze.

23 Ostatnio edytowany przez BOO (2012-02-17 02:31:41)

Odp: nie radzę sobie.
netnatta napisał/a:

Mąż zostawił mnie 4ms temu, myśląc że go zdradziłam. Nie dał mi zupełnie nic wyjaśnić. Owszem będąc z nim spotykałam się z pewnym mężczyzną, ale do niczego między nami nie doszło. Aż doszło do pewnego incydentu, gdy chciałam zakończyć znajomość z tym facetem, on zgwałcił mnie w wyniku czego jestem w ciąży,

tzn jak do tego doszło ?
jakiego incydentu?
bo taką znajomość to można skończyć np. przez telefon.

24

Odp: nie radzę sobie.

Moje wrażenie po tych wszystkich postach... nic nie robisz... użalasz się nad sobą... a nie zrobiłaś nic by sytuację wyjaśnić, naświetlić, a teraz mało czasu...
Nie dziwię się, że Twój mąż mając te wszystkie fakty w ręku postępuje tak a nie inaczej.
Dlaczego mieszkasz w innym województwie, dlaczego wyprowadziłaś się i zostawiłaś dzieci? Przecież to wszystko świadczy przeciwko Tobie. Gdzie teraz mieszkasz i z kim?

25 Ostatnio edytowany przez netnatta (2012-02-17 14:29:03)

Odp: nie radzę sobie.
Tendre77 napisał/a:

Moje wrażenie po tych wszystkich postach... nic nie robisz... użalasz się nad sobą... a nie zrobiłaś nic by sytuację wyjaśnić, naświetlić, a teraz mało czasu...
Nie dziwię się, że Twój mąż mając te wszystkie fakty w ręku postępuje tak a nie inaczej.
Dlaczego mieszkasz w innym województwie, dlaczego wyprowadziłaś się i zostawiłaś dzieci? Przecież to wszystko świadczy przeciwko Tobie. Gdzie teraz mieszkasz i z kim?

Tendre77, to mąż po tym jak rodzice kazali mu mnie zostawić przywiózł mnie do mamy i teraz mieszkam u niej. Ja się nie wyprowadziłam i nie chciałam zostawiać dzieci! To on zostawił mnie z dnia na dzień,nie martwiąc się czy mama mnie przyjmie czy nie... nie obchodziło go czy będę miała co jeść, za co żyć... myślał że matka zrobi to samo co on ze mną i nie pozwoli mi u siebie mieszkać. A on mądry zabrał dzieci i wprowadził się do swoich rodziców... więc nic nie świadczy przeciwko mnie. Dzieci nie zostawiłam.

26 Ostatnio edytowany przez Vuk (2012-02-17 14:26:44)

Odp: nie radzę sobie.
Andy1612 napisał/a:

Jeśli jest porzadnym facetem, powinien Ci pomóc ze wszystkim, i na pewno odetchnie z ulgą że nie zdradziłaś go z tamtym z własnej woli, że to nie do tego męża miałaś obrzydzenie w sprawie seksu. Myślę że obydwoje zasługujecie na prawdę.

Zaraz, jak nie zdradziła? Będąc z mężem spotykała się z innym facetem. Nieważne w tym kontekście czy seks był za czy bez jej zgody, samo spotykanie się z innym to już zdrada. No narobiła sobie bigosu, ale niby czemu mąż ma go wcinać?

Swoją drogą, to co pisze autorka dla mnie brzmi niewiarygodnie. Jakoś tak wydaje mi się, że wersja z gwałtem powstała, bo kochanek kopnął ją w d..., a mąż wystąpił o rozwód i została na lodzie.

27

Odp: nie radzę sobie.
Vuk napisał/a:
Andy1612 napisał/a:

Jeśli jest porzadnym facetem, powinien Ci pomóc ze wszystkim, i na pewno odetchnie z ulgą że nie zdradziłaś go z tamtym z własnej woli, że to nie do tego męża miałaś obrzydzenie w sprawie seksu. Myślę że obydwoje zasługujecie na prawdę.

Zaraz, jak nie zdradziła? Będąc z mężem spotykała się z innym facetem. Nieważne w tym kontekście czy seks był za czy bez jej zgody, samo spotykanie się z innym to już zdrada. No narobiła sobie bigosu, ale niby czemu mąż ma go wcinać?

Swoją drogą, to co pisze autorka dla mnie brzmi niewiarygodnie. Jakoś tak wydaje mi się, że wersja z gwałtem powstała, bo kochanek kopnął ją w d..., a mąż wystąpił o rozwód i została na lodzie.

To ja darowałam sobie tego faceta... A mój mąż źle to odebrał....

28 Ostatnio edytowany przez kaatee0 (2012-02-17 14:39:17)

Odp: nie radzę sobie.
Tendre77 napisał/a:

Moje wrażenie po tych wszystkich postach... nic nie robisz... użalasz się nad sobą... a nie zrobiłaś nic by sytuację wyjaśnić, na świetlić, a teraz mało czasu...

Zgadzam się. Mam podobne wrażenie. Od założenia wątku minął ponad tydzień. Co zrobiłaś przez ten czas? Nic. Cały czas piszesz o tym, czy aby na pewno mu powiedzieć, czy uwierzy , czy masz jakieś szanse itp. A kiedy wreszcie mu o tym powiesz? A teraz przyszło pismo dotyczące rozprawy która odbędzie się w przyszłym tygodniu. Zrozum, że masz bardzo mało czasu! Ktoś napisał abyś przesunęła rozprawę ze względu na ciążę. Zgadzam się. Będziesz miała więcej czasu, którego i tak już dużo zmarnowałaś.

Dzisiaj usiądź, weź kartkę, długopis i napisz mu w końcu ten list. Zanim jednak to dzisiaj zrobisz, przesuń termin rozprawy.
Ile będziesz tak jeszcze czekać? Chcesz zmarnować kolejne półtora tygodnia?!
Może dosadnie się wyraziłam, ale nie mogę patrzeć jak na własne życzenie zawalasz to wszystko!

29

Odp: nie radzę sobie.
Tera49 napisał/a:

Netnatta!
Witam Cię bardzo serdecznie. Ponieważ sprawa jest w przyszłym tygodniu to mam taki pomysł:
np. gdybyś wykonała telefon do  Sekretariatu Sądu Cywilnego podając nr.sprawy i poinformowała, że ze względu na ciąże nie mozesz stawić się na rozprawę i że prosisz o przesunięcie terminu rozprawy i że zaswiadczenie o swoim stanie prześlesz faksem do Sądu.  Miała byś wówczas więcej czasu na przygotowanie się do sprawy,  wystapienie do Sądu o przyznanie adwokata z urzędu czy złożenie pisma procesowego, w którym opiszesz swoją sytuację /możesz  je złozyc do Sądu w każdym momencie/. Netnattko, a  czy nie lepiej byłoby dla Ciebie gdyby sprawy odbywały się juz po urodzeniu dziecka. Mysle też, że byłabyś mocniejsza psychicznie bo  23 lutego czeka Cię olbrzymi stres. Martwię się o Ciebie. Nie jestem prawnikiem, ale pomagałam kuzynce  w sprawie rozwodowej, pomagałam jej pisać pisma procesowe  dlatego próbuje pomóc Ci w rozwiązaniu tej sprawy/ dzięki takim pismom w których zawarte były informacje mające istotny wpływ na rozstrzygniecie sprawy moja kuzynka  wygrała sprawę./ Pozdrawiam i trzymam kciuki- będzie dobrze.

wiesz gdybym przełożyła tą sprawę to on z rodzicami odrazu pomyśleliby że się ich boję... A to że ściąga mnie do sądu w ciąży(to raczej pomysł jego wspaniałomyślnej mamy,tak sądzę) i to będzie świadczyło tylko o nich.
W sądzie postaram się jakoś wybronić... Jestem silna psychicznie... Sama pochodzę z rozbitej rodziny. Wiem co to znaczy nie mieć jednego rodzica, ale to mój tato od nas uciekł, 10lat go nie widziałam na oczy,ale to inna historia. Nie pozwolę by moje dzieci wychowywały się bezemnie,na odległość,chociaż to tylko 25km...

30 Ostatnio edytowany przez Vuk (2012-02-17 14:45:52)

Odp: nie radzę sobie.
netnatta napisał/a:

To ja darowałam sobie tego faceta... A mój mąż źle to odebrał....

Miałaś romans z facetem, zaszłaś z nim w ciążę... Twój mąż bardzo dobrze to odebrał i bardzo prawidłowo zareagował. Moim zdaniem, rozwód z Twoją winą to najlepsze rozwiązanie dla niego.

Aha, Twój mąż nie ściąga Cię do sądu, to sąd wyznacza terminy rozpraw. Więc już jeden powód do użalania się na niedobrego męża Ci odpadł..

31

Odp: nie radzę sobie.
kaatee0 napisał/a:
Tendre77 napisał/a:

Moje wrażenie po tych wszystkich postach... nic nie robisz... użalasz się nad sobą... a nie zrobiłaś nic by sytuację wyjaśnić, na świetlić, a teraz mało czasu...

Zgadzam się. Mam podobne wrażenie. Od założenia wątku minął ponad tydzień. Co zrobiłaś przez ten czas? Nic. Cały czas piszesz o tym, czy aby na pewno mu powiedzieć, czy uwierzy , czy masz jakieś szanse itp. A kiedy wreszcie mu o tym powiesz? A teraz przyszło pismo dotyczące rozprawy która odbędzie się w przyszłym tygodniu. Zrozum, że masz bardzo mało czasu! Ktoś napisał abyś przesunęła rozprawę ze względu na ciążę. Zgadzam się. Będziesz miała więcej czasu, którego i tak już dużo zmarnowałaś.

Dzisiaj usiądź, weź kartkę, długopis i napisz mu w końcu ten list. Zanim jednak to dzisiaj zrobisz, przesuń termin rozprawy.
Ile będziesz tak jeszcze czekać? Chcesz zmarnować kolejne półtora tygodnia?!
Może dosadnie się wyraziłam, ale nie mogę patrzeć jak na własne życzenie zawalasz to wszystko!

Wyobrażcie sobie że niedawno napisałam mu to wszystko w smsie... dlaczego tak się stało że szukałam sobie kolegów, jak to się stało że jestem w ciąży... a on do tej pory nic konkretnego mi nie napisał. Jedynie odp że nie wie o co mi chodziło w tych smsach...

Potem napisałam mu o tym pozwie co tam nawypisywał za bzdury to napisał że to co chcę to powiem w sądzie...
Ja wiem że on jest wrogo nastawiony tylko i wyłącznie przez swoich rodziców wobec mnie bo od samego poczatku jego matka mówiła że dojdzie do rozwodu,że ona się o to postara bo jej siostra tez rozstała się z mężem i my też się rozejdziemy(ich rodzina odgania od siebie wszystkich)

32 Ostatnio edytowany przez kaatee0 (2012-02-17 14:49:06)

Odp: nie radzę sobie.

Wiesz, myślę że w tej sytuacji bardzo mało powinno Cię obchodzić zdanie jego rodziców. Co z tego, co sobie pomyślą.
Skończ z użalaniem się nad sobą i wykonaj dziś to, co napisałam wyżej.

33

Odp: nie radzę sobie.
netnatta napisał/a:

Ja wiem że on jest wrogo nastawiony tylko i wyłącznie przez swoich rodziców wobec mnie

Czy Ty nic nie rozumiesz? Zdradziłas faceta, zaszłaś z kochankiem w ciążę i uważasz, że on ma nie byc wrogo do Ciebie nastawiony? Weź wreszcie odpowiedzialność za własne czyny.

34

Odp: nie radzę sobie.
Vuk napisał/a:
netnatta napisał/a:

To ja darowałam sobie tego faceta... A mój mąż źle to odebrał....

Miałaś romans z facetem, zaszłaś z nim w ciążę... Twój mąż bardzo dobrze to odebrał i bardzo prawidłowo zareagował. Moim zdaniem, rozwód z Twoją winą to najlepsze rozwiązanie dla niego.

Aha, Twój mąż nie ściąga Cię do sądu, to sąd wyznacza terminy rozpraw. Więc już jeden powód do użalania się na niedobrego męża Ci odpadł..

Ale mógł chociaż poczekać aż urodzę i wtedy składać papiery... A ja na żaden rozwód się nie zgodzę bo go kocham! I jest jeszcze sporo powodów dla których on może nie uzyskać rozwodu... np mamy dwójkę dzieci które będą przez to kiedyś cierpieć... On rozwodzi się ze mną dla interesu rodziców i swojej rodziny bo to oni go popchali w tym kierunku...

moja koleżanka niedawno się rozwodziła, podała męża o rozwód, bił ją,nic mu się nie podobało... Nie zgodził się na rozwód, sa po 6 sprawie... i ciągnie się to rok.

35 Ostatnio edytowany przez Vuk (2012-02-17 15:06:33)

Odp: nie radzę sobie.
netnatta napisał/a:

Ale mógł chociaż poczekać aż urodzę i wtedy składać papiery... A ja na żaden rozwód się nie zgodzę bo go kocham! I jest jeszcze sporo powodów dla których on może nie uzyskać rozwodu... np mamy dwójkę dzieci które będą przez to kiedyś cierpieć... On rozwodzi się ze mną dla interesu rodziców i swojej rodziny bo to oni go popchali w tym kierunku...

moja koleżanka niedawno się rozwodziła, podała męża o rozwód, bił ją,nic mu się nie podobało... Nie zgodził się na rozwód, sa po 6 sprawie... i ciągnie się to rok.

Rzeczywiście niewiele rozumiesz... Fakt: jesteś w ciąży z innym facetem niż Twój mąż. Skutek: nie możesz blokować rozwodu, to czy mu chcesz dać czy nie, ma takie znaczenie jak zeszłoroczne przymrozki w maju, czyli żadne. Skutek końcowy: rozwód z Twojej winy.

I druga rzecz: on się z Tobą rozwodzi, bo go zdradzałaś i zaszłaś z kochankiem w ciążę. Może tłumaczenie rodzicami poprawia Ci samopoczucie, ale bezpodstawnie. Normalny facet nie zostanie z kobietą, która spodziewa się dziecka z kochankiem.

Co do jego rodziny. Gdyby mój syn znalazł się w sytuacji Twojego męża to też bym mu powiedział: "Człowieku nie brnij w bagno, rozwiedź się z tą kobietą".

36

Odp: nie radzę sobie.

Wysłałaś mu smsa ? Dobrze, że w ogóle cokolwiek do niego napisałaś, ale przez smsa? Domyślam się, że to nie była najdłuższa wiadomość. Przecież w liście czy na spotkaniu byłoby Ci o wiele lepiej to wyjaśnić... Nie dziwię się, że tak zareagował.

Piszesz, że jest nastawiany przez rodziców, że oni go popychają w kierunku jak najszybszego rozwodu. Przepraszam bardzo, ale chyba on też ma własny rozum i wie czego chce prawda?
Drugą stroną medalu jest fakt, że masz nauczkę, aby nie spotykać się z mężczyznami za plecami swego męża. Przykro mi to pisać, ale musisz go w pewnym sensie zrozumieć, dlaczego on tak się zachowuje.

Po pierwsze - przesuń termin rozprawy. Po drugie - napisz mu ten list/spotkaj się z nim - cokolwiek. Aby mu to wszystko dokładnie wytłumaczyć.
A po trzecie - przestań przejmować się jego rodzicami, tym co sobie o Tobie myślą itp tylko bierz się w końcu do pracy bo stracisz go bezpowrotnie.

37

Odp: nie radzę sobie.

U Ciebie to dziwna sytuacja. Jeżeli był gwałt to musiałaś to zgłosić. To jedyna nadzieja na powrót. Facet nie wróci do kobiety, która z nim była i w tym czasie zaszła w ciąże z innym.

38

Odp: nie radzę sobie.

Zdradzilas meza - co to w ogole znaczy, ze 'tylko' sie z kims spotykalas.
Zwalasz wine na wszystkich po kolei:
- maz zmajstrowal Ci dziecko jak mialas 17 lat - och, jaki on zly, bo Ty nie wiesz z czym sie seks wiaze
- nie skonczylas szkoly, bo dzieci - przeciez sa szkoly dla doroslych w weekendy, wtedy ktos moglby Ci pomoc z dziecmi
- nie umiesz gotowac, bo zly maz Cie z domu wyrwal, a tesciowa tego nie nauczyla
Zawsze ktos winny.

Maz zlozyl pozew o rozwod, bo go zdradzilas, wcale sie mu nie dziwie. Dopisuje rozne scenariusze, bo czuje sie skrzywdzony.
Nie powiedzialas mu od razu o sytuacji z gwaltem - mysle, ze teraz on uwaza, ze 'tonacy brzytwy sie chwyta' i po prostu wymyslilas historie.
Zastanow sie dobrze nad tym jak sie zachowalas i sprobuj porozmawiac z mezem - smsy nie sa dobrym pomyslem.

39

Odp: nie radzę sobie.

Netnatta!
Próbujemy Ci pomóc, a Ty uważasz niektórych za wrogów. Przy takim nastawieniu  mozesz przegrać sprawę w Sądzie. W Sądzie liczą się fakty, tam nie ma sentymentów. Może okazac się, że Twoja ciąża zostanie odebrana negatywnie, a rozwód zostanie orzeczony z Twojej winy. Nie masz mocnej pozycji dlatego Twoje oskarżanie męża i jego rodziców nie jest rozsądne.
Uważam również, że wyjaśnianie spraw ,wytykanie  rzekomych kłamstw w pozwie poprzez SMS jest dużą nieodpowiedzialnością i może zostać wykorzystane przeciwko Tobie. Przygotuj sobie wyjaśnienia  w piśmie procesowym, bo może  również okazać się, że Sąd  nie będzie miał wystarczająco duzo czasu byś opowiedziała o swojej sytuacji, /wówczs złozysz je do Sekretariatu/. Weś pod uwagę, że Twoje zachowanie w Sądzie może mieć wpływ na wyrok rozwodowy, na przyszły kontakt z dziećmi. Netnatta, Ty naprawdę powinnaś się trochę bać, bo moze się okazać, ze jest wiele dowodów przeciwko Tobie.  Przemyśl sprawę na spokojnie i nie ryzykuj bo stracisz mozliwość kontaktu z dziećmi. W dalszym ciągu uważam, że powinnas wystapic o przesunięcie terminu rozprawy po porodzie i przygotowac się solidnie do  stoczenia boju o swoje dalsze życie.

40

Odp: nie radzę sobie.

Jego rodzice bronią swojego dziecka - to normalne przecież skrzywdziłaś go, więc są po jego stronie.
Moi poprzednicy maja rację, twoje sms-y mogą zostać wykorzystane w sądzie... i myślę, że pierwsze pytanie jakie padnie ze strony sądu to... dlaczego nie zgłosiłaś gwałtu na policji... a i tu wszystko świadczy przeciwko Tobie, bo spotykałaś się z mężczyznami... zamiar... efekty widoczne...
A co się zmieniło w twoim małżeństwie, że wtedy szukałaś innych mężczyzn, a teraz kochasz męża?
Nie chcę Cię linczować, ale widać, że masz problem ze spojrzeniem prawdzie w oczy i szukasz ciągle wymówki i kogoś na kogo zastępczo zwalisz winę za swoje grzechy... nie tędy droga... czas najwyższy wydorośleć, to twoje życie, a dzieci i wczesne macierzyństwo nie są żadną wymówką by nie brać za nie odpowiedzialności...
A co z dzieckiem, które nosisz? Zdecydowałaś już?

41

Odp: nie radzę sobie.

Tendre77

Ja niczym się nie bronię,na nikogo nie zwalam winy... Ale postawcie się w mojej sytuacji. Stwierdzam jedynie fakty. Jego rodzice... co mogą wiedzieć o tej zdradzie... ? Tylko tyle co powiedział im ich syn. Nie widzieli tego.
Wczoraj pytajac się męża po co pośpieszył sie z tym rozwodem-powiedział że nie wytrzymał. A wiecie czego? Tego nacisku ze strony innych... Bo przez ten czas gdy mieszakmy osobno,nic między nami złego sie nie działo. Jesli macie zamiar na mnie naskakiwać tak,nie wiedząc zupełnie niczego to nie wypowiadajcie się... Ja mając 17 lat, dla niego zostawiłam wszystko,szkołę. rodzinę,przyjaciół,najblizszych.. A oni zamiast przyjąć mnie do rodziny,żeby postarac sie o to żebym czuła się jak w rodzinie-nie interesowali się mną,traktowali jak matkę ich wnuków/matkę dzieci... Byłam całkiem sama... Moja mama niestety nie miała samochodu ani majatku aby przyjeżdżać do mnie... pochodzę z biednej rodziny... w miejscowości mojego męża nie miałam koleżanek, znajomych... był tylko on... nikt się nie martwił czy sobie radzę, czy dobrze sie czuję... interesowali się tylko gdy on był w domu... albo zapytali o cos jak pojechalismy do jego rodziny razem... a potem mogłam siedzieć a nikt mnie nie zauważał. Dlaczego nie skończyłam szkoły? niestety nie miał kto zostawać z dziecmi... więc się dla nich całkowicie poświęciłam.
Nie chcę przekładać tej rozprawy i to co piszę tu wam-to powiem w sądzie,nie dam sie im poniżyć... tam mój mąż nie będzie mógł wyjść czy krzyknąć jak mu się cos nie spodoba... będzie musiał wkońcu mnie wysłuchać,bo do tej pory nie chciał. może oczy mu się otworzą gdy usłyszy co zrobił żle. Kocham go i wierzę że moze nam się udać. Wasze negatywne komentarze nie zmienią mojego zdania.
Mężowi od wczoraj piszę że go kocham, że będę o niego walczyć... I niech to uzyje przeciwko mnie... ale niech wie że ja sie nie dam... Żadnego rozwodu mu nie dam! Nie zostawicie na mnie teraz suchej nitki ale ja wiem czego chcę! Potrafię się obronić...

42

Odp: nie radzę sobie.

Netnatta masz racja.Postępuj tak jak czujesz i jak uważasz dla siebie za stosowne.Ludzie jak to ludzie lubią oceniać i oceniaja negatywnie(poszedl jeden post negatywny to potem za nim wszystkie-psychologia dziala)-maja prawo ale Ty kieruj sie soba!Poza tym jak przed rozprawą sie czujesz,maz odzywal sie?

43

Odp: nie radzę sobie.

najpierw poświęciłaś się całkowicie dla męża, a następnie poświęciłaś się całkowicie dla dzieci... przykro mi, ale nikt tego nie doceni, ani mąż, ani dzieci... ale tak to jest jak żyje się się dla innych, inni są całym życiem... co oznacza, że w tej chwili nie masz wlasnego życia...
może mąż zrozumie w sądzie... ale to trochę późno i nie sądzę by zmienił zdanie

To nie jest psychologia negatywna, widocznie nie przekonują nas argumenty... ja widzę tu tylko palący się pod nogami grunt i brak odpowiedzialności za własne czyny

44

Odp: nie radzę sobie.

Jak napisać pismo procesowe jeśli nie zdążę wyjaśnić wszystkiego sądowi...?

45

Odp: nie radzę sobie.
netnatta napisał/a:

Jak napisać pismo procesowe jeśli nie zdążę wyjaśnić wszystkiego sądowi...?

może w języku polskim ?

46

Odp: nie radzę sobie.
netnatta napisał/a:

Tendre77


Mężowi od wczoraj piszę że go kocham..

akurat dowód na to, że tak właśnie jest urodzi się za kilka miesięcy.
brawo !

47

Odp: nie radzę sobie.

Witam!
Netnatta,  pisząc pismo do Sądu, tytułujesz go "Pismo procesowe". W tym piśmie na wstepie zwracasz się do Sądu z prośbą o uwzględnienie podniesionych przez Ciebie kwestii/spraw, o których chcesz napisać, a które mogą miec istotny wpłwyw na rozstrzygnięcie rozwodu/ np.odnieść się do zarzutów męża w pozwie, możesz napisać  co miało wpływ na spotykanie się z innym, o swojej opiece nad córkami,a gdy były chore , że to ty chodziłas do lekarza, opiekowałas się nimi. Co takiego wydarzyło się w Waszym małżeństwie, że zdecydowałas sie na romans, jak się czułas, czujesz  teraz po tym wszystkim.Odnośnie gwałtu to sama musisz zdecydować  w jaki sposób to opisać. Od wiarygodności Twoich wyjasnień może zależeć podejście Sądu do Ciebie.Jeśli masz pytania to chętnie odpowiem.
Pozdrawiam

48

Odp: nie radzę sobie.
Tera49 napisał/a:

o swojej opiece nad córkami,a gdy były chore , że to ty chodziłas do lekarza, opiekowałas się nimi.

jak na matkę to faktycznie niesamowite zachowanie i poświęcenie...

49

Odp: nie radzę sobie.

Jestem silna psychicznie...

Taaak a zerwać kontakt z gachem to tej siły zabrakło? nawet po "gwałcie"??
Dla mnie to niesamowite, że sama byłaś z rozbitej rodziny i mimo tego miałaś kochanka.

zastanawiam się czy to nie jakaś prowokacja.

Posty [ 50 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026