netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

"Kochanka"

26 odpowiedzi8 960 wyświetleńzałożony przez jasmin84, 08.01.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 27 ]

1

Temat: "Kochanka"

Moja historia zapewne wzbudzi kontrowersję i bulwers ale opowiem ja i może znajdzie się ktoś kto będzie w stanie mi pomóc.
W pracy poznałam faceta, bardzo miłego faceta który mi badzo pomagał w wielu kwestiach bo byłam zielona . Oboje mieliśmy jakies tam swoje problemy osobiste z partnerami, stało się tak, że trochę się do siebie zbliżyliśmy  i doszło do paru pocałunków i maili ...ckliwych , wylewnych, głownie z mojej strony. Ale w pewnym momencie przyszliśmy po rozum do głowy i oboje doszliśmy do wniosku ze nie ma sensu niszczyć sobie życia... jego małżeńswa i mojego życia obecnego obecnego partnerem. Porozmawialiśmy Porozmawialiśmy wszystkim bardzo poważnie, przeprosiliśmy się i było ok. Wróciliśmy do relacji koleżeńskich i udaje nam się to do tej pory. Po jakimś tam czasie jego żona włamała mu się na pocztę i wszystkie maile które pisałam do niego przeczytała , w momencie w którym to już było dawno i nieprawda... zrobiła ogromna awanturę, wydzwaniała do mnie, pisała, pisała maile . Ja jej wszystko wyjaśniłam, szystko od A do Z , przeprosiłam a ona mi wybaczyła, tak powiedział, że wybacza..... ale tak się nie stało bo od tego momentu zaczeła mi uprzykrzać życie!!! Piała, mówiła na mnie różne rzeczy żeby tylko jak njwuecej osób się o tym dowiedziało!! Przyszła do mnie do pracy, narobiła rabanu, obrażała mnie w swoich opisach na gg...tak m iałam jej gg bo do mnie pisała!! Nie złożyła sprawy o rozwód, ani ona ani on, ?wybaczyli sobie? .... z tego co wiem to on się starał, obsypywał ja prezentami, przepraszał i takie tam... ja już nie wnikałam  za bardzo, nie chciała być wścibska i  nie mieszać się w to wszystko. Tak sobie żyli w tym swoim świecie wiele wiele miesięcy w których ona cały czas mnie obrażała , wyzywała, pisała do mnie i mówiła do ludzi bardzo zle.... szargała moja osoba  na prawo i lewo..... Ja nie zmieniłam pracy mimo ze mi groziła,bo sytuacja na rynku jest taka a nie inna.... starałam się żyć nie robiąc nikomu nic złego.... po 1,5 roku on nie wytrzymał i złożył papiery rozwodowe bo psychicznie już nie dawał rady. aOna oczywiście o wszystki obarcza mnie. Powołała mnie na świadka do sądu żebym zeznawała i moja rodzinę!! Chce mnie zmieszać z błotem. Ja wiem, że zrobiłam zle, wiem, ale przeprosiłam, podobno dostałam wybaczenie ..... a teraz  akie szopki. Co ja mam w sadzie powiedzieć. Nasza znajomość trwała 2 miesiace niecałe... w sensie w ciagu tych dwóch miesięcy się pocałowaliśmy, nie spaliśmy ze sobą...!!!!!!! ylko te pocałunki!!!!!!!! W dalszym ciagu pracujemy ze sobą ale utrzymujemy koleżeńskie stosunki i łączą nas tylko sprawy służbowe!!!!!!!!Co może dziać się w sądzie???

2

Odp: "Kochanka"

Będą się ciebie pytać o to, co was łączyło wtedy i co was łączy w tej chwili. Jeśli cię wezwano do sądu to musisz się stawić, nie ma innej opcji. Tzn. jest. Jak nie przyjdziesz to grzywna i pewnie przymusowe doprowadzenie na salę sądową cię czeka.

Co do twojego zachowania to nie będę się wypowiadać, nie mnie oceniać. Natomiast zachowanie żony mogę tłumaczyć wielkim bólem i chęcią zemsty. Niestety trochę przegięła. Jeśli ci zszargała opinię to również możesz ją zaskarżyć. Niech nie czuje się bezkarna.

3

Odp: "Kochanka"

Niestety taka jest rzeczywistość...musisz stawić się w sądzie,ale skoro ta znajomość trwała tylko 2 miesiące i to wszystko działo się półtora roku temu...to musisz uzbroić się w opanowanie i powiedzieć w sądzie prawdę.Prawdopodobnie jego żona będzie Ci zadawać takie pytania,żeby Ciebie obciążyć.Przygotuj się psychicznie ale też i merytorycznie.
Nie popieram Twojego zachowania wobec jej męża,ale "mleko się rozlało" i pewnie będziesz miała nauczkę na całe życie.Jednak ta kobieta wpadła w jakąś szaloną obsesję i nie możesz dać się zadręczać.
Może porozmawiaj z jakimś adwokatem jakie są możliwości prawne,żeby ją zaskarżyć.

4

Odp: "Kochanka"

NO jest szalona, masakrycznie jest szalona... nawet księdza nasłała na mnie.... no ale to  nic to.... ja utrzymuje z nim kontakt bo razem pracujemy wiec co?? To na moja niekorzyść???

5

Odp: "Kochanka"

Nie wiem , dla mnie to już za duzo..... ja chce normalnie zyc a nie mogę!!! Mieszkam w małej miejscowości  i niedługo nie będę miałą życia!!! Ona mnie straszy ze bilingi na sprawie wyciągnie moje, ze sąd może sprawdzic moje bilingi!! Jest to możliwe?? Ja oszaleje niebawem , już sama nie wiem  czego ja mam się spodziewac?

6

Odp: "Kochanka"

wiesz co przestań sobie wmawiać...niech wyciągnie bilingi...co Ty myślisz ze ciebie zamkną???przestań sobie wmawiać.ona niech robi swoje...rozumiesz?niech pisze niech grozi.zostaw to.co do plotek...jak wszędzie one szybko powstają ale też szybko giną...więc się nie martw.nie zamkną cie.mamy XXI wiek nie XII gdzie papież wysyła inkwizytorów bo ktoś przypomina herezje....:) zostaw to.idź na sprawę powiedz jak było.i się nie bój...to tylko sąd a w Polsce sądy chronią przestępców smile ale bez urazy Ty nim nie jesteś. a co do twojego postępowania powinnaś dostać pasem po tyłku jak małe dziecko smile żart.nie wypowiadam się.nie rób tego więcej...Tylko Tyle z mojej strony.głowa do góry.nic się nie bój.nie bierz nic do siebie.dobrze?uwierz w moje słowa.finał będzie taki że dostaniesz ostrzeżenie i nic więcej.a jeśli chodzi o pozew o rozwód będzie one jednym z dowodów na rozpad małżeństwa na nie korzyść temu Panu który z Tobą coś tam ściemniał...takie jest życie. zrozumiesz jak juz będzie po wszystkim.teraz się nie martw.

7

Odp: "Kochanka"

Tak, sąd może nakazać operatorowi sprawdzić twoje billingi, ale raczej nie będzie tego robił. Wcześniej sprawdzi męża. Poza tym to będzie sprawa rozwodowa, a nie udowadnianie winy tobie. Co do tego, że ta kobieta cię prześladuje - przejdź się do adwokata, niech ci dokładnie wyjaśni jakie dowody powinnaś zebrać, żeby ją oskarżyć. Poczytaj o stalkingu - moim zdaniem ta kobieta właśnie coś takiego ci robi.
Mnie też prześladował jeden ksiądz, bo się rozwiodłam, wystarczyło postraszyć go ujawnieniem jego telefonów do mnie jego przełożonym i mediom, żeby przestał wydzwaniać.
Niech ta baba nie czuje się, bezkarna, nie ma prawa cię o nic oskarżać. To jest prześladowanie.
Wspólna praca z tym panem nie będzie na twoją niekorzyść odczytana, bo sprawa będzie o rozwód, między małżonkami. Ty tylko przyjdziesz i powiesz, że w czasie od do... spotkałaś się z tym panem x razy, wymieniliście x maili, spotkania miały charakter przyjacielski, ale doszło między wami do pocałunków w ilości x. Że było to dawno, że żałujesz, że to przerwałaś, bo nie chciałaś niszczyć temu panu i sobie życia, rozwalać małżeństwa. Powiesz, że rozmawiałaś z żoną, ze ci wybaczyła, że rozmowa miała miejsce w jakiś tam czas po zakończeniu "przyjaźni" z tym panem. Powiesz jak było, patrząc sędziemu w oczy, musisz być spokojna, zdecydowana, stanowcza. Najlepiej żebyś w między czasie zaskarżyła tą babę o stalking i zniewagę lub zniesławienie (o co konkretnie, to poda ci prawnik) i żebyś powiedziała o tym w sądzie. Podejrzewam też, że adwokat tego pana poprosi cię o zeznawanie. Opowiesz, jak ta baba cię prześladuje, co robi, że cię znieważa, pokażesz wydrukowane smsy, maile, ewentualnie nagrane rozmowy. Kobieta jest psychiczna i powinna się leczyć i w takim wypadku rozwód powinien nastąpić z jej winy, skoro mężowi tez zalazła za skórę.
Bądź dobrej myśli. Co się stało to się nie odstanie, a ty nie możesz wiecznie za to pokutować. Przecież tak naprawdę nie był to romans, tylko krótko trwająca zdrada emocjonalna z lekkim kontaktem erotycznym, zaledwie kilka pocałunków, no sorki, nie takie rzeczy inne kobiety robią.

8

Odp: "Kochanka"

Dziękuje za dobre słowo.. za wsparcie... Jest 24;25 a ja nie moge spać i to się ciągnie juz naprawdę bardzo długo... nie moge funkcjonować. Sprawa juz niebawem i ja albo się wykonczę albo zacznę szczekać na samoloty!!!!  Niestety nie mam dowodów na to, że ona mnie przesladowała bo smsów nie przechowywałam , połączen nie nagrywałam bo nie pomyslałam ze sprawa bedzie wygladała az tak! Była u mnie w pracy , o tym mogą poświadczyć inne osoby, wiem, to, że robi mi brudy u innych ludzi - jak mam to udowodnić jak niebawem wszyscy sie ode mnie odwrócą!!!Wydawało mi sie, że jestem silną kobietą ale widocznie to za dużo jak na jedną osobę!! Przepraszałam ja milion razy, nawet rozmawiałam z nią osobiście... i nic to nie dało!!!!! Mam nadzieję że wystarczy mi siły żeby żyć. Dziękuje za poradę, bardzo dziękuje i faktycznie zaczę zbierać dowody!

9

Odp: "Kochanka"

a i nie obwiniaj się bo nie zrobiłas niczego złego. Człowiek jest tylko człowiekiem i ma chwile słabości-a pamiętaj nic nie dzieje się bez przyczyny i nie mozna tylko Ciebie winic za całą sytuację.Głowa do góry szkoda nerwow. Powodzenia

10

Odp: "Kochanka"

Miałam troszke zbliżona sytuacje do pani, tylko nie byłam sadzona i nie miałam styczności kompletnie z tamtym facetem po rozstaniu przez jego zdradę. Tez była taką młoda histeryczką i okazała się totalna kretynką ,która działała na swoją szkodę , stargała mi tylko nerwy i opine, sprawa wylądowała w sądzie i wygrałam. Najgorsze jest właściwie to że sporo życia mi zmarnowała....

11

Odp: "Kochanka"

dziewczyny mają rację - uporczywe nękanie można zgłosić na policji - wtedy Ona zostanie przesłuchana, być może przestraszy się i da spokój
1,5 roku temu miała racje walcząc o swoje małżeństwo, ale teraz to już jakaś chora zawiść, przestań przepraszać i powiedz babie, żeby poszła do diabła

12

Odp: "Kochanka"

Wkońcu trzeba sie bronić... a nie stać w kącie i czekać na zbawienie... akurat wtedy cały świat zamknął przede mną drzwi...

13

Odp: "Kochanka"

Ja wiem, że trzeba sie bronić tylko ja nie mam dowodów!! Ona obraża mnie wyzywa do ludzi innych ale wybiera takich, którzy maja wpływ na moja opinie!! Jak mam to udowodnic?? Przyszeł ostatnio do domu ksiądz i zbeształ mnie na czym świat stoi bo ona go na mnie nasłała a głupi ksiądz wysłuchał owieczki zaplakanej która mogłaby zabić..... Ja w tym momencie  jestem najgorszym wydaniem kobiety!!! Ja nie mam na nia dowodów.... w 2009 roku  miało wszystko miejsce i trwało 2 miesiace a pózniej przeszlismy na normalne relację, podeszlismy do tematu bardzo poważnie, odpowiedzialnie i łacza nas do dzisiaj koleżeńskie relację!! Oni póżniej ze soba żyli normalnie, mieszkali a w 2011 roku w styczniu on nie wytrzymał i sie od niej wyprowadził bo juz nie mogł zniesc jej zachowania, osądzania, szpiegowania i kontrolowania.....a teraz mamy 2012 rok  i ona mnie podała na swiadka w sprawie o rozwód, ze ja jestem przyczyną rozpadu tego małżeństwa!!!!!!!!!!!!!!!!

14

Odp: "Kochanka"
jasmin84 napisał/a:

Ja wiem, że trzeba sie bronić tylko ja nie mam dowodów!! Ona obraża mnie wyzywa do ludzi innych ale wybiera takich, którzy maja wpływ na moja opinie!! Jak mam to udowodnic?? Przyszeł ostatnio do domu ksiądz i zbeształ mnie na czym świat stoi bo ona go na mnie nasłała a głupi ksiądz wysłuchał owieczki zaplakanej która mogłaby zabić..... Ja w tym momencie  jestem najgorszym wydaniem kobiety!!! Ja nie mam na nia dowodów.... w 2009 roku  miało wszystko miejsce i trwało 2 miesiace a pózniej przeszlismy na normalne relację, podeszlismy do tematu bardzo poważnie, odpowiedzialnie i łacza nas do dzisiaj koleżeńskie relację!! Oni póżniej ze soba żyli normalnie, mieszkali a w 2011 roku w styczniu on nie wytrzymał i sie od niej wyprowadził bo juz nie mogł zniesc jej zachowania, osądzania, szpiegowania i kontrolowania.....a teraz mamy 2012 rok  i ona mnie podała na swiadka w sprawie o rozwód, ze ja jestem przyczyną rozpadu tego małżeństwa!!!!!!!!!!!!!!!!

piszesz że nie masz dowodów, a te maile,smsy co do ciebie wypisuje to co, mażesz je? to wszystko są dowody,jeżeli ja będziesz chciała skarżyć to na świadków możesz pozwać kolegów z pracy którzy byli świadkami jej ekcesów w twojej pracy.

15

Odp: "Kochanka"

Baba jest durna, sąd tego nie uzna, nie przyzna jej racji. Jeśli spotkaliście się parę razy w 3 lata temu, a małżeństwo się rozpadło w zeszłym roku, to sorry, ale jej plan spełznie na panewce. Winni rozpadu małżeństwa są tylko i wyłącznie małżonkowie. Nic się nie bój, sędzia już nie takie baby widział, już z nie takimi se dawał radę. Głowa do góry, wszystko będzie dobrze smile.

16 Ostatnio edytowany przez Vuk (2012-01-09 22:52:48)

Odp: "Kochanka"
jasmin84 napisał/a:

NO jest szalona, masakrycznie jest szalona... nawet księdza nasłała na mnie.... no ale to  nic to.... ja utrzymuje z nim kontakt bo razem pracujemy wiec co?? To na moja niekorzyść???

Ona jest szalona? Rozwaliłaś jej małżeństwo i jeszcze masz pretensje? No to już szczyt...

A Twój partner już wie o wszystkim, czy go okłamujesz?

17

Odp: "Kochanka"
Vuk napisał/a:
jasmin84 napisał/a:

NO jest szalona, masakrycznie jest szalona... nawet księdza nasłała na mnie.... no ale to  nic to.... ja utrzymuje z nim kontakt bo razem pracujemy wiec co?? To na moja niekorzyść???

Ona jest szalona? Rozwaliłaś jej małżeństwo i jeszcze masz pretensje? No to już szczyt...

A Twój partner już wie o wszystkim, czy go okłamujesz?

Wiesz Vuk, problemem ludzi nie posiadających empatii jest to, że wszystkie czyny innych oceniają przez pryzmat samych siebie. Ty oceniasz. "Rozwaliłaś" i "okłamujesz" to wartościowanie. Zdystansuj się, to nie są twoje problemy, tylko autorki wątku. I nie rozwaliła małżeństwa. Skoro przez dwa lata po zdradzie istniało, ci ludzie ze sobą żyli, zona wybaczyła, to co innego się musiało stać i co innego to małżeństwo rozwaliło, w tym wypadku obsesja żony. Nie oceniaj, nie masz do tego prawa.

18 Ostatnio edytowany przez Vuk (2012-01-09 23:21:38)

Odp: "Kochanka"
Emilia napisał/a:

Wiesz Vuk, problemem ludzi nie posiadających empatii jest to, że wszystkie czyny innych oceniają przez pryzmat samych siebie.

Nie znasz mnie, więc daruj sobie wycieczki personalne. Ty nie posiadasz empatii, Ty nie wiesz jak długo zdrada tkwi w głowie człowieka.
Swoją drogą ciekawe jest Twoje stanowisko, rozumiem, że Ty też zdradzałaś i też masz pretensje do wszystkich poza sobą?

Emilia napisał/a:

Zdystansuj się, to nie są twoje problemy, tylko autorki wątku.

Które ma na własne życzenie. Nie sądzę, żeby trudna była ocena osoby, która jest w związku i zdradza z żonatym facetem.

Emilia napisał/a:

I nie rozwaliła małżeństwa. Skoro przez dwa lata po zdradzie istniało, ci ludzie ze sobą żyli, zona wybaczyła, to co innego się musiało stać i co innego to małżeństwo rozwaliło, w tym wypadku obsesja żony.

Patrz odpowiedź wyżej - brak Ci empatii by zrozumieć co czuje i jak długo czuje osoba zdradzona. NIe ma czasu określonego na wyjście z doła po zdradzie. 2 lata to tyle co nic.

Poza tym, to nie obsesja żony, tylko chęć uzyskania rozwodu z winą zdrajcy. Jak wiesz polskie prawo, osobie niewinnej rozpadu gwarantuje pewne przywileje. Niby czemu zdradzona kobieta ma z nich rezygnować? Bardzo słusznie, że walczy o swoje, a że do tego konieczne jest przesłuchanie kochanki męża...

Emilia napisał/a:

Nie oceniaj, nie masz do tego prawa.

Zechcesz przytoczyć pkt. regulaminu, który Tobie pozostawia decyzję kto, kogo i gdzie może oceniać? Poza tym jakoś łatwo przyszło Ci ocenić, ba wręcz napluć na kobietę zdradzoną. Więc szukaj belki w swoim oku, a moje oko zostaw mi - sądzę, że jest znacznie zdrowsze od Twojego.

Moim zdaniem, autorka wątku boi się, że "przy okazji" jej partner dowie się o zdradzie. I bardzo dobrze, że się dowie.

19

Odp: "Kochanka"

Prawdopodobnie   kobiecie chodzi  o  rozwód  z orzeczeniem  winy po stronie  męża  Jako przyczyne  poda  związek  zToba  To nic że  to było   dwa lata  temi   ale  to wydarzenie zapoczatkowało rozpad małżeństwa Twoje  emaile  i glupota faceta  że ich nie skasował/  WIec  w tej  kwestii  nie wyjdziesz za dobrze  w sądzie Jedynie co możesz  zrobić   to  uchylić  się od  odpowiedzi  na pytania które mogą być  dla Ciebie komromitujace   a  dokłądnie  (tak jak w kodeksie)  hańbiące  Ale  interpretacja  tych   pytań przez  sedziego  może  być   różna

20

Odp: "Kochanka"
Vuk napisał/a:

Nie znasz mnie, więc daruj sobie wycieczki personalne. Ty nie posiadasz empatii, Ty nie wiesz jak długo zdrada tkwi w głowie człowieka.
Swoją drogą ciekawe jest Twoje stanowisko, rozumiem, że Ty też zdradzałaś i też masz pretensje do wszystkich poza sobą?

Które ma na własne życzenie. Nie sądzę, żeby trudna była ocena osoby, która jest w związku i zdradza z żonatym facetem.

Patrz odpowiedź wyżej - brak Ci empatii by zrozumieć co czuje i jak długo czuje osoba zdradzona. NIe ma czasu określonego na wyjście z doła po zdradzie. 2 lata to tyle co nic.

Poza tym, to nie obsesja żony, tylko chęć uzyskania rozwodu z winą zdrajcy. Jak wiesz polskie prawo, osobie niewinnej rozpadu gwarantuje pewne przywileje. Niby czemu zdradzona kobieta ma z nich rezygnować? Bardzo słusznie, że walczy o swoje, a że do tego konieczne jest przesłuchanie kochanki męża...

Zechcesz przytoczyć pkt. regulaminu, który Tobie pozostawia decyzję kto, kogo i gdzie może oceniać? Poza tym jakoś łatwo przyszło Ci ocenić, ba wręcz napluć na kobietę zdradzoną. Więc szukaj belki w swoim oku, a moje oko zostaw mi - sądzę, że jest znacznie zdrowsze od Twojego.

Moim zdaniem, autorka wątku boi się, że "przy okazji" jej partner dowie się o zdradzie. I bardzo dobrze, że się dowie.

Mnie zdradził były mąż, ale miałam w sobie na tyle godności, żeby jego kochanki nie ciągać po sądzie, ani do niej nie dzwonić i księdza na nią nie nasyłać. Niech się baba z nim teraz męczy, skoro chciała. Nigdy nikogo nie zdradziłam, więc chybiłeś.
Zdrada w mojej głowie nie siedzi i nie siedziała, bo wiem że to nie była moja wina. Idę dalej nie oglądając się za siebie, mój czas jest zbyt cenny, żeby go marnować na myślenie o tym, co było. Przeszłość zaakceptowałam, wyciągnęłam odpowiednie wnioski i buduję swoje "teraz" najlepiej jak potrafię.
Obsesja żony jest, autorka wątku jest przez nią prześladowana i ma prawo się bronić. Wiem na czym polega prawo, jeśli chodzi o rozwody, bo się rozwodziłam. Oczywiście, ze dobrze że żona walczy o rozwód z winy męża, ale autorka wątku boi się przesłuchania i ma do tego prawo.
Nie naplułam na zdradzoną, tylko na podstawie słów autorki wątku wyciągnęłam wniosek, że żona wpadła w obsesję i ją prześladuje. Koniec i kropka. Ostatnie zdania są moim zdaniem poniżej poziomu forum.

21

Odp: "Kochanka"
Emilia napisał/a:

Mnie zdradził były mąż, ale miałam w sobie na tyle godności, żeby jego kochanki nie ciągać po sądzie, ani do niej nie dzwonić i księdza na nią nie nasyłać.

Godności? To powiedz tym wszystkim kobietom z tego forum, które wystąpiły o rozwód z wina męża i powołały kochankę na świadka, że nie mają godności. Napisz to otwartym tekstem.

Emilia napisał/a:

Nie naplułam na zdradzoną, tylko na podstawie słów autorki wątku wyciągnęłam wniosek, że żona wpadła w obsesję i ją prześladuje. Koniec i kropka. Ostatnie zdania są moim zdaniem poniżej poziomu forum.

Jeśli słowa "durna baba" nie są pluciem i są na poziomie forum, to się zastanawiam co jest pluciem i jaki poziom ma to forum...

Nota bene, ostatnie moje słowa to to, że dobrze jeśli przy okazji tej sprawy jej facet dowie się jaki ma ziółko w domu. I to podtrzymuję.

22

Odp: "Kochanka"

Nie powiedziałam, że nie mają godności, powiedziałam, że ja ją miałam. Moje życie jest niepowtarzalne i dlatego staram się nie mierzyć wszystkich swoją miarą. Nie napiszę, bo to nie prawda.

Obrażanie innych użytkowniczek - ty to robisz w stosunku do mnie i do autorki wątku. Przestań nienawidzić innych ludzi tylko dlatego, że żyją inaczej niż ty, że dokonują innych wyborów życiowy, a będzie ci się żyło lepiej.

23 Ostatnio edytowany przez Vuk (2012-01-10 01:26:54)

Odp: "Kochanka"
Emilia napisał/a:

Nie powiedziałam, że nie mają godności, powiedziałam, że ja ją miałam.

Zaraz zaraz, nie matacz. Wyraźnie napisałaś, że miałaś tyle godności, żeby pewnych rzeczy nie robić. Samo z siebie wynika, że te które to robią godności nie mają. A teraz nie masz odwagi tego im napisać otwarcie?

Emilia napisał/a:

Obrażanie innych użytkowniczek - ty to robisz w stosunku do mnie i do autorki wątku.

Ty obraziłaś mnie jako pierwsza, więc o co kaman? Jak dziecko w piaskownicy, płacz Małgosi, bo uderzyła Jasia łopatką, a oberwała grabkami... Zresztą ja Cię nie obraziłem tylko zastosowałem Twoje własne słownictwo do Ciebie. Skoro preferujesz taką własnie formę dyskusji - wyssane z palców argumenty ad personam, to się nie dziw, że dostajesz takie same odpowiedzi.

Emilia napisał/a:

Przestań nienawidzić innych ludzi

Znowu próbujesz obrażać, znowu coś przypisywać nie znając rozmówcy. A sama pałasz nienawiścią do każdego kto się z Tobą nie zgadza...

Emilia napisał/a:

że żyją inaczej niż ty, że dokonują innych wyborów życiowy

Czyli, że co - mam razem z Tobą hymny pochwalne wyśpiewywać i litować się nad dolą kobiety, która ponosi konsekwencje tego, że zdradziła swojego partnera z żonatym facetem? Zastanów się trochę nad tym co piszesz...
I trochę konsekwencji - skoro tak jesteś przeciwna ocenianiu czyichś wyborów życiowych, to czemu tu plujesz na zdradzoną kobietę?

24 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2012-01-10 09:54:51)

Odp: "Kochanka"

No cóż. To, że sprawa dla Ciebie jest już historią nie oznacza, że dla zdradzonej/powódki TEŻ jest.
Twoim zadaniem jest przedstawić w sądzie fakty. Czy to boli? Sąd nie gryzie, a że wstydu możesz się najeść? Cóż takie są konsekwencje nie przemyślanych pomysłów i braku empatii. Kto RANI może zostać zraniony wzajemnie - to obosieczny miecz...
Możesz wyrazić swoją skruchę z powodu niefortunnego rozwoju sytuacji. Ale to jednak wasze czyny doprowadziły do zaistniałej sytuacji... Pozostaw sądowi ocenę, czy wasz "niewinny" romansik stał się praprzyczyną rozpadu tego związku, czy nie.
Jesteś ostatnią osobą, która ma prawo oceniać czy ta przeszła historia była czy nie była tego powodem. Bo nie jesteś ani obiektywna ani bezstronna.
Idź i wypij piwo, które żeście nawarzyli... Niech prawda wyjdzie na wierzch.
Może to spowoduje ostateczne zamknięcie tej sprawy dla ciebie. I po zeznaniach poszkodowana zostawi Cię wreszcie w spokoju. Drogo okupionym...

25

Odp: "Kochanka"

A dlaczego obca kobiet wymaga od innej obcej kobiety dotrzymania wiernosci malzenskiej!
A dlaczego ma do niej pretensje,nie mowiac juz o obrazach i pszesladowaniu ,przeciez on jej przysiegal a nie ona,dlaczego obca kobieta,ma dbac o szczescie malzenskie innej,opamietajcie sie,czy my kobiety mamy zawsze za wszystko byc odpowiedzialne!
Takie bzdury ze ona winna,a nie on to czasy inkwizycji,winni sa sprawcy zlamania przysiegi a nie powod!
Dziewczyny nie czujciesie winne,ze on was omotal,winne jest ich bagno malzenskie

26

Odp: "Kochanka"
feministka napisał/a:

A dlaczego obca kobiet wymaga od innej obcej kobiety dotrzymania wiernosci malzenskiej!
A dlaczego ma do niej pretensje,nie mowiac juz o obrazach i pszesladowaniu ,przeciez on jej przysiegal a nie ona,dlaczego obca kobieta,ma dbac o szczescie malzenskie innej,opamietajcie sie,czy my kobiety mamy zawsze za wszystko byc odpowiedzialne!
Takie bzdury ze ona winna,a nie on to czasy inkwizycji,winni sa sprawcy zlamania przysiegi a nie powod!
Dziewczyny nie czujciesie winne,ze on was omotal,winne jest ich bagno malzenskie

Obca kobieta ma pamiętać, że facet jest żonaty - to znaczy nietykalny. Oczywiście że żonaty dochowuje wierności, ale sam nie zdradza, tylko z kimś. To jest współwina i tyle. Często małżeństwo nie jest bagnem, tylko facet przeżywa drugą młodość, ma złamany kręgosłup - moralny, nie wie czego chce itp.
On je omotał? Ale czym, szalikiem? A to co, one bezmyślne niunie, plastiki, półmózgie idiotki, żeby dać się zmanipulować żonatemu facetowi żadnemu przygód? Co z ciebie za "feministka", jeśli robisz z myślących kobiet bezwolne debilki?

Posty [ 27 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026