Witam ![]()
Chciałem z góry zaznaczyć, iż jestem mężczyzną i potrzebuję Waszej porady bo sam nie jestem w stanie ogarnąć sprawy.
Tak więc do sedna:)
Ok pół roku temu poznałem wspaniałą dziewczynę. Ona była właśnie w trakcie rozwodu. Na początku grudnia dostała już rozwód.
Nasze relacje stopniowo się rozwijały... jak w książce. Najpierw oczywiście opory w kontakcie, później spacery, godziny wspólnych rozmów, a niedawno doszło do zbliżenia. Rozmawiamy ze sobą szczerze aż do bólu... od samego początku. Lubimy ze sobą spędzać wspólnie czas, widujemy się, całujemy... ale ona narazie nie jest gotowa na związek. W pewnym sensie ją rozumię... młoda rozwódka... do tego z dzieckiem, w trakcie załatwiania kredytu hipotecznego. Problem tkwi poniekąd we mnie... bo ja od niej chciałbym więcej niż ona może mi teraz dać. Aczkolwiek jej zależy również na mnie, ale chciała by być sama. Nie chce mnie stracić... chce mnie jako właśnie takiego "przyjaciela". Z zewnątrz mamy nie być parą, a prywatnie mamy się zachowywać jakbyśmy byli raze,. Mamy między sobą układ, że jeżeli ktoś się pojawi w naszym to o tym sobie powiemy... ale zarówno ja, jak i ona nie będziemy nikogo innego szukać. Ona ciągle mówi, żebym gdzieś szedł może jakąś znajdę... ale ja nie chce innej... ja chcę na nią czekać... nawet jeżeli nic z tego nam nie wyjdzie. I teraz nasuwają się takie pytania: Co mogę zrobić, żeby szybciej się ogarneła?, czy ten układ w jakiś sposób nas nie wypaczy? co mam zrobić żeby to jakoś poukładać i żeby coś z tego wyszło... pomocy!!!