wiedziałam że coś jest nie tak, niby poznał koleżankę w pracy , rozumieją się dobrze i potrzebny mu ktoś kto zapełni mu czas...(ja pracuje do 19 on do 15, niestety nie mieszkamy jeszcze razem, albo nie mieszkaliśmy...:(() wczoraj wieczór mieliśmy iść do kina, on w kuchni-coś mnie podkusiło-zajrzyj, sprawdź, i ostatnia wiadomość z gg: kocham cie przecież wiecznie nie będę z nia, nie zrujnuje ci życia....serce mi pękło, chciałam wyjść zatrzymywał mnie rozmową jak mogłam, to było na pokaz itp....wiem że zrobiłam źle, ale prosiłam go wcześniej: jeśli coś będzie nie tak - prosze powiedz mi
nie powiedzial...powiedzial ze moge zostac u niego na noc jesli chce, nie chcial zebym w takim momencie byla sama, zgodzilam sie w koncy wyszedl dziwny kompromis:jezeli dziewczyna z pracy w ktorej jest zauroczony (jednoczesnie szczesliwy w dziwnym spotykaniu sie z nia bo ma faceta) zgodzi sie to on mi da szanse ( po raz 15 zeby nie bylo ze ja taka super jestem zawalalam conieco, dopiero to dalo mi kopa..) ale bedzie spotyklam sie z nami obydwoma do wakacji na ktore mamy jechac razem wszyscy(wrzesien 2012) i wtedy wyda "werdykt" nie omieszkal jednak zaznaczyc ze jesli dalej bedzie mu tak fajnie z ta nowa to mnie zostawi....flirtuja ze soba dosyc goraca jakies 2 tygodnie, ja znim jestem 8 lat...
radzcie kobiety bo zwariuje!!!!!!!
ps. przepraszam za brak polskich znakow ale pisalabym to 2 dni:P