Witam.
Kilka słów wstępu, mam romans z kolegą z pracy, on żonaty ( nieszczęśliwie) ja samotna po przejściach z dorosłą córką, ja przed 50-tką on po 50-tce .
Zaczęło się niewinnie od wspólnej wycieczki, później jakieś spotkanie, kolacja i skończyło się w łóżku.
Było niesamowicie, w życiu nie przeżyłam niczego podobnego, dokładnie wiedział czego pragnęłam jakby czytał w moich myślach.
Mogła bym tak pisać i pisać, że był subtelny, delikatny, boski, trwało to bardzo długo ale nie potrafię określić ile.
Spotykamy się od kilku miesięcy, raz w tygodniu czasem co dwa tygodnie, za każdym razem jestem " w niebie".
Problem w tym, że następne dni są nie do zniesienia, dzwonimy do siebie, rozmawiamy godzinami ale mimo to bardzo tęsknie.
Widujemy się przelotnie ale musimy się kryć z kontaktami. Po kilku dniach tęsknota lekko mija ale zamienia się w oczekiwanie następnego spotkania.
Czy to zauroczenie czy coś więcej.
Podobne tematy
Czy to miłość czy zauroczenie to tylko Ty możesz wiedzieć.