Nasze małżeństwo trwa 9 lat chociaż od 2,5roku nie mieszkamy ze sobą.Mamy kontakt ze sobąprawie codzienny ze względu na córeczkę.Ma 3.5 roku i chodzi do przedszkola.Ja ją zaprowadzam a on ją odbiera.Dogadujemy się tak żeby mogla iść do pracy bo pracuję po 12 h na dwa etaty bo jedna pensja mi nie starcza na utrzymanie domu siebie dziecka.Mieszkanie wynajmuję. Dogadamy się prawie ze wszystkim oprocz NAS. Dla niego nie ma nas.Rozpadł naszego małżeństwa jest z mojej winy zdradzilam go.Przepraszałam obiecywałam ale to nic nie pomaga.Nie wiem jak zrobić żeby było dobrze.Nie chcę się poniżać bo to nie ma sensu.Nadal go kocham.Chciałabym jeszcze raz spróbować ale do niego nie dochodzi co ja mówię.Jak grochę o ścianę.Nie dawno nawet spał u mnie .Pokoje były osobne przyszedł do mnie ale ja nie chcę budować związku na sexie. Boję sie być teraz z nim że pomyśli że jestem dziwką jak do tej pory myślał. Gdzy zapytałam co to mialo być odpowiedz była NIC.Że niby tamten mógł przychodzić na sex.Poczułam się okropnie. Nie wiem co mam robić.Jestem bez radna.
Podobne tematy
Przyszedł czas abyście usiedli przy stole i porozmawiali jak dorośli ludzie. W którą stronę idziecie, ponieważ tak dłużej nie da się żyć. Pomyślcie o córeczce. Nie mieszkacie razem, więc jeżeli nie ma szans aby być razem to może nadszedł czas na rozwód. Jeżeli wyjaśnicie sobie kwestię zdrady, oraz uczucia jakim go dażysz, może da Wam szansę i odbudujecie to co straciliście. 2,5 roku nie mieszkania razem do sporo czasu. Nie powinniście rozpoczynać wspólnych relacji od seksu. On powinien to zrozumieć. Jeżeli nie, to czas powiedzieć sobie żegnaj.
Chcesz ratować coś, czego już nie ma. Wasze małżeństwo nie istnieje. Wspólnie opiekujecie się waszym dzieckiem i tyle.
Napisałaś:
(...)Przepraszałam obiecywałam ale to nic nie pomaga.(...)
To typowe zachowanie dziecka. Nabroiło, przeprosiło, obiecało poprawę i uznaje, że wszystko wróci do stanu przed. A tu przykra niespodzianka. Powrotu nie ma.
Napisałaś dalej:
(...)Chciałabym jeszcze raz spróbować ale do niego nie dochodzi co ja mówię.(...)
Tak myśli dziecko. Przecież przeprosiło i nie ma spodziewanego efektu. Nie chce przytulic i powiedzieć "spokojnie, nic się nie stało"? Obrzydliwy człowiek, ma swoje zdanie. Usłyszał, przyjął do wiadomości, ale podjął decyzję o życiu osobnym. Nie tak przecież miało być!
Napisałaś na zakończenie:
(...)Nie wiem co mam robić.Jestem bez radna.
Skoro Twój mąż nie chce żyć z Tobą pod jednym dachem, stan ten trwa już 2,5 roku i nic nie wskazuje, by mąż miał zmienić zdanie, to może zaakceptuj rzeczywistość?