netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

pomozcie odbudowac zwiazek

6 odpowiedzi4 747 wyświetleńzałożony przez serce, 16.11.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » pomozcie odbudowac zwiazek

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

1 Ostatnio edytowany przez serce (2011-11-16 05:49:32)

Temat: pomozcie odbudowac zwiazek

Mam pytanie do wszystkich mężatek/pan.
Co zrobic żeby po 8 latach małżeństwa zona widziala(zobaczyla) we mnie mężczyznę.
Możliwe ze przez to nie układa mi się w małżeństwie i chciałbym to zmienic.
Tu link do tematu w którym napisałem o sobie (o tym co mnie martwi) wiecej:
http://www.netkobiety.pl/t28658.html

Co zrobic by pozadala i rozkochala się we mnie na nowo wlasna zona.
Co Was kreci w facetach? Czy to prawda ze im gorszy (niegrzeczny, zdradliwy, klamca, itp.) facet tym bardziej go kochacie?
Bo okazuje się ze romantyk nic nie jest wart w dzisiejszym swiecie.
Proszę o rady co mógłbym w sobie zmienic.

2

Odp: pomozcie odbudowac zwiazek

To nie tak. Facet musi być stanowczy, mieć swoje zdanie i znać własną wartość. Jeśli jest słaby, jest niemęski. Oczywiście nie mówię, że facet zawsze musi zgrywać twardziela, ale w codziennych sytuacjach powinien umieć obstawać przy swoim. Bez obrazy, ale dla mnie wydajesz się trochę takim pantoflem: latasz za żoną jak dziki, wszystko byś dla niej zrobił etc. Ja znam siebie i wiem, że takiego faceta bym nie szanowała, bo on nie szanuje siebie: rezygnuje ze swoich przyjemności na rzecz moich i sam znika, staje się cieniem. Zwariowałabym w takim związku. Ja potrzebuję stanowczego faceta, z którym mogę raz na jakiś czas ostrzej wymienić zdanie na jakiś temat. Związek bez takich emocji jest dla mnie mdły i wszystkiego mi się odechciewa. Poza tym kobieta w takim związku się rozleniwia, bo wie, że mąż i tak wszystko zaakceptuje, więc wykorzystuje go równo. Miałam raz takiego faceta, który mi się tylko w oczy patrzył i wszystko chciał dla mnie zrobić. A mnie się wręcz niedobrze robiło od tego przesytu słodyczy. Więc tu nie chodzi o to, że facet ma być zły, tylko stanowczy, a nie uległy. Toteż moja rada: bądź stanowczy i czasem uparcie obstawiaj przy swoim. Nie daj się wykorzystywać np. do wszystkich prac domowych (co, żonie rączki nie odpadną jak sama czasem pranie zrobi?). I skup się bardziej na sobie i tym, czego Ty chcesz, a nie Twoja żona chce.

3

Odp: pomozcie odbudowac zwiazek

Jeśli słowo "romantyk" opisuje pozbawionego zdrowego egoizmu, bezjajecznego, całkowicie podległego, ciepłego klucha...

Nie rozumiem, czemu ludzie tak bardzo lubią skrajności- że albo osobnik wyżej opisany, albo zdradliwy, niegrzeczny, kłamliwy "maczo". Naprawdę nie ma już nic innego pomiędzy czernią i bielą? Bo ja mając do wyboru takie opcje zdecydowanie wybieram samotność.

Prawdziwą sztuką dzisiejszych czasów jest zachowanie umiaru. Ideałem faceta jest człowiek stanowczy, konsekwentny, odważny, posiadający własne zdanie i pragnienia- a jednocześnie kochający, czuły, troskliwy, dostrzegający potrzeby innych. Ale jak to osiągnąć- do tego trzeba dojść samemu.

4

Odp: pomozcie odbudowac zwiazek

Tak jak napisały dziewczyny wyżej - nie popadajmy w skrajności.
Dla kobiet jest sporo literatury, m.in. osławiona książka "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy". W tej książce "zołza" to normalna, asertywna kobieta ze zdrowym poczuciem własnej wartości - żadna wyrachowana jędza zatruwająca życie swojemu mężczyźnie. Niestety nie znam żadnej lektury dla mężczyzn o tym, jak powinien zachowywać się "prawdziwy mężczyzna" nie będący ani egoistycznym samcem, ani pantoflarzem.

Tak jak napisała Kaisa - z opisu Twojego związku wyłania się obraz prawdziwego pantoflarza (może nieprawdziwy, ale jak widać nie tylko ja takie wrażenie odniosłam). Takie przesłodzone nadskakiwanie żonie, nadmierna troska o to, co ona chce i sobie myśli. Jest ona, ona, ona, nigdzie nie ma "ja". Trudno wyjaśnić, gdzie przebiega granica między zdrowym egoizmem a zachowaniem dupka - to trzeba samemu wyczuć.

Mężczyzna ma swoje potrzeby i oczekiwania. Ma swoje zdanie i nie boi się go przedstawić. Żona i rodzina jest dla niego bardzo ważna, ale nie jest jego całym światem - ma swoje życie, swoje zainteresowania. Jest konkretny, stanowczy. Samodzielny i niezależny. Jest INTERESUJĄCY I INTRYGUJĄCY. Dotrzymuje słowa. Jego honor jest dla niego bardzo ważny.

To są te "silne" strony mężczyzny. Specjalnie je wyodrębniłam od pozostałej części mojej definicji prawdziwego mężczyzny, żebyś zobaczył, że nie ma tu mordobicia, zdradzania, kłamstw. Dodatkowo mężczyzna powinien umieć być delikatny, czuły, troskliwy, czasem wręczyć kwiatka, cmoknąć w nosek, pomiziać po łapce, wyprzytulać, wysłuchać ze zrozumieniem przedokresowych irracjonalnych lamentów, pozmywać, zrobić poranną kawkę i milion innych rzeczy zaczerpniętych z definicji pantoflarza. Bo pantoflarz od prawdziwego mężczyzny różni się tylko tym, że nie występuje u niego pierwsza (ta wyodrębniona) część definicji...

Pantoflarz (przez Ciebie zwany "romantykiem") cały czas biega koło kobiety, obsypuje kwiatkami i czułościami, cały czas troszczy się o jej samopoczucie, zupełnie zapomina o sobie, o tym, że on też ma swoje potrzeby, uczucia. Więc lata, lata, lata i myśli, że im bardziej on będzie się starał, tym bardziej ona będzie szczęśliwa i bardziej będzie go kochać. A to bzdura. Bo kocha się partnera a nie służącego.

Ze wszystkich Twoich postów najbardziej przeraziło mnie zdanie w zupełnie innym temacie. Napisałeś tam coś w tym stylu (cytuję z pamięci):

serce napisał/a:

zrezygnowałem ze wszystkich swoich znajomości ze względu na szacunek do żony

Tu mi łapki opadły. O jakim szacunku Ty mówisz? Zwłaszcza w zestawieniu z Twoim kolejnym zdaniem:

ona zaś wychodzi z kolegami na piwo

To nie szacunek, Serce. To głupota i jakieś nielogiczne postrzeganie rzeczywistości. Od biedy jestem w stanie zrozumieć, że para chorobliwie zazdrosnych ludzi WSPÓLNIE podejmuje decyzję, że nie będą wychodzić na żadne spotkania w pojedynkę. Ale tutaj TY ewidentnie rezygnujesz z własnego życia, świadomie decydujesz, że od tej pory całym Twoim życiem będzie ona. Ona nie podejmuje takiej decyzji. Bo ona jest panią, Ty w tym momencie wybierasz rolę podwładnego. I całą reszta Waszego związku wygląda tak samo - Ty rezygnujesz z siebie, wyrzekasz się wszystkiego, ofiarowujesz jej wszystko, co możesz dać - ona przyjmuje dary.

Taka słodycz, takie oplątanie przez drugą osobę, choćby najbliższą - zaczyna w końcu męczyć i dusić. Niestety nie wiem, jak można wyjść z roli podwładnego po 8 latach małżeństwa. Na pewno musisz zmienić swój sposób myślenia i postrzegania swojego małżeństwa. Może nie jest za późno. Ale, jeśli Twoja żona nie będzie chciała współpracować - nic sam nie zdziałasz.

5

Odp: pomozcie odbudowac zwiazek

Matko kochana... to ona wytrzymala tak 8 lat??

Musi Cie albo bardzo kochac albo bardzo kochac pasozytnictwo.

Znasz powiedzenie "zaglaskac kota na smierc"? On tez lubi mizianie itd, ale od nadmiaru moze zdechnac...

Zacznij zajmowac sobie czas czyms innym niz zona, Przestan byc bluszczem, bo ja udusisz w koncu. Wychodz gdzies z kolegami albo i sam, ot tak, na spacer, na kawe czy do kina.
Przestan zyc jej zyciem-musisz miec swoje.

Podzielcie obowiazki albo robcie to razem, ale nie, ze zaczniesz ja zaraz wyreczac, bo to jest juz przegiecie.
WYchodzcie gdzies razem. I moze wtedy zobaczy w Tobie faceta, prawdziwego faceta, na dobre i zle. Takiego, ktory ma swoje zdanie i potrafi o nim dyskutowac bez klotni, Takiego, ktory utuli wyimaginowane babskie zale, ale nie da sie wkrecic w te zale. Takiego, ktory zawalczy gdy jest na to czas i bedzie "kotusiem" gdy jest na to czas.

Jesli sam nie wiesz jak to idz do psychologa. Tam dowiesz sie jak zaczac zyc i przestac byc czyims cieniem, jak oddychac dla siebie a nie za kogos.

Powodzenia

6 Ostatnio edytowany przez serce (2011-11-16 15:07:12)

Odp: pomozcie odbudowac zwiazek

Bardzo dziekuje za wpisy.
Dalyscie mi tu ostro popalic ale chyba czasem tak trzeba.
Od razu czuje się lepiej. Wiec chyba zrozumialem. Nie jestem zly na to ze mnie tak jedziecie a wrecz przeciwnie czuje się pelen sily i checi żeby to zmienic i az mnie rozsadza.

Mysle ze już wiem co mam robic i tak tez zrobie. W przyszłym tygodniu wracam do domu, i już się nie mogę doczekac.
Oj pokaze ja jej samca. Planow co do siebie miałem zawsze pelno ale nigdy czasu. Co prawda najpierw wczasy (tydzień) z rodzina (bo już obiecalem dzieciom) ale pozniej ?. 
Już się ciesze. Cos mi się zdaje ze to teraz ona będzie za mna tak biegac. Nie jestem egoista ale wiem ze jestem bardzo wartościowym człowiekiem i nie pozwole już sobie na takie traktowanie. (nie bojcie się nie mam na mysli przemocy)

Nie bede sie rozpisywal bo chcialbym jednak zostac anonimowy. Ale powiem tylko tyle ze przeszłość miałem bardzo bujna, grzeczny nie byłem. Zmienilem się dla zony i dla rodziny. Ale skoro mam zyc wiecej dla siebie to ok. dam rade.
Wiele zrozumialem. Dzieki. Postaram się odszukac watek ten i w psychologii bo tam tez się wypowiadałem i napisze w styczniu czy cos się zmienilo. Wtedy mam nastepny wyjazd a w domu komp. staram się nie używać. Wystarcza mi w pracy. Jak cos to mail tez widoczny odpowiem jak będę mogl.
Jeszcze raz dziekuje. I zachecam tez do kontynuacji watku. Moze przyda sie innym.
pozdrawiam

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » pomozcie odbudowac zwiazek

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026