Witajcie,
potrzebuję waszej pomocy.
Przedstawię swoją historię:
Otóż jakiś czas temu (2-3 miesiące temu) poznałem dziewczynę.
Przez jakiś czas ciężko nam szła jakakolwiek rozmowa, ale jak odłączyliśmy się od grupy, poszło.
Okazało się że tyle nas łączy, to jest nie pojęte. Począwszy od zainteresowań, muzyki, potraw, skończywszy na poczuciu humoru, i ogólnym podejściu do życia. Najzabawniejsze jest nawet to, że po sprawdzeniu naszych znaków zodiaku okazało się że do siebie pasują. (nigdy nie byłem entuzjastą tego typu spraw)
No i tak zaczęły się spacery. Z początku kończyły się zwykłym cześć.
Ale teraz cześć przerodziło się w długie przytulanie.
I po tym długim weekendzie, nie widzieliśmy się 2 dni, więc długie przytulanie ewoluowało w baaardzoo długie.
I generalnie skończyło się na tym, że bardzo tęskniła przez te dwa dni. I tak oboje w skowronkach udaliśmy się do swoich domów.
Na następny dzień gdy spotkaliśmy się na uczelni wyczułem że jest jakaś nie swoja. A wczoraj i dzisiaj była strasznie smutna i rozdrażniona, denerwuje się cały czas, gdy słabo poszedł jej egzamin, stwierdziła że wybrała złe studia i to wszystko jest bez sensu,generalnie cały romantyczny czar prysł. Zawsze jakoś spotykaliśmy się w sobotę czy niedzielę, a dziś rzuciła tylko suche "Do poniedziałki"
Czy powodem może być napięcie przedmiesiączkowe?
I gdy przejdzie czy wrócimy na te same tory? Teraz mam wrażenie jakby całe uczucie się nagle rozmyło.
Problem może błahy, ale nie dla mnie.
Nie wiem jak i czy starać się ją jakoś pocieszać, czy starać się ją może jednak gdzieś wyciągnąć?
Jaka według was jest przyczyna? Co robić i jak żyć?
Oto moje pytania mam nadzieję że znajdą się śmiałkowie którzy przeczytają mój wywód.
Mam jeszcze kilka innych pytań ale na nie przyjdzie czas później. : )
Pozdrawiam