Hej dopiero co się zalogowałam na tym forum. A czemu zapytacie? Jak zwykle powodem jest miłość. Może coś mi poradzicie. Jestem mężatką już 13 lat. No i co się stało? Pojawił się w moim życiu ktoś wyjątkowy, zakochałam się. Właściwie nie zawsze byłam w nim zakochana kiedyś. razem pracowaliśmy. Czuję sie przy nim bezpieczna i aż dreszcze mi przechodzą kiedy myślę, że będę w jego ramionach. Oboje podchodzimy do tego co się rozwija ostrożnie. On rozstał się niedawno z dziewczyną ma dziecko, a ja sama nie wiem co jest u mnie. Wiem tylko, że mam 10 letnie dziecko, którego nie chcę skrzywdzić. Może ktoś był w podobnej sytuacji. Wybrać miłość walczyć o nią, czy z rozsądku pozostać z mężem.
Podobne tematy
Musisz przede wszystkim być pewna swoich uczuć względem męża i mężczyzny, który tak Cię (być może) zauroczył.
Odejść jest łatwo, ale trudno może być wrócić, jeśli okaże się, że jednak się pomyliłaś.
3 2011-10-27 16:12:27 Ostatnio edytowany przez młody-stary (2011-10-27 16:13:26)
Było dość wiele osób w podobnej sytuacji, złwaszcza zostawionych i opuszczonych.
Do poczytania:
http://www.netkobiety.pl/t30973.html
http://www.netkobiety.pl/t30677.html
http://www.netkobiety.pl/t24898.html
http://www.netkobiety.pl/t30749.html
http://www.netkobiety.pl/t30702.html
http://www.netkobiety.pl/t30505.html
Zresztą wcześniej czy później sama znajdziesz.
Najlepiej by było jakby rodzice się kochali.
Ja miałem 8 lat gdy rodzice się rozstali.
Jakoś to przezyłem choć ciężko mi było np. w sądzie wybierać.
10 lat, czyli więcej rozumie.
Może jednak wpierw postaraj się naprawić związek?
A jeśli masz odejść to oficjalnie a nie skakać na bok.
Czeka cię wielki wybór. Musisz tylko pamiętać że często "lepsze" jest wrogiem "dobrego". Jak wybierzesz inną miłość to możesz nie mieć gdzie i do kogo wracać. Oczywiście nie wiem jak u ciebie jest w obecnym związku.
Ja zawsze uwazalam, ze o milosc trzeba walczyc.
Bo trzeba. Samo nic nie spadnie nam z nieba...
Zastanow sie tylko, czy jestes absolutnie pewna, ze to milosc, a nie zauroczenie, ktore wypali sie, gdy tylko pojawi sie maly problem?
Czy jestes gotowa poswiecic wszystko dla czlowieka, ktorego nie znasz zbyt dobrze i nie wiesz, czy uda Wam sie stworzyc trwaly zwiazek?
Czy zdajesz sobie sprawe, ze takim wyborem przekreslasz wszystko, co wraz z mezem budawaliscie wspolnie przez kilkanascie lat?
Czy aby na pewno warto?
Piszesz, ze nie chcesz skrzywdzic dziecka. Ono w przeciwienstwie do Ciebie kocha Twojego meza. Jak wiec wyobrazasz dobie " nie krzywdzenie go"?
Zrozum, ze kazda decyzja bedzie brzemienna w skutki.
Jesli odejdziesz od meza, dziecko ucierpi i byc moze nigdy nie zaakceptuje Twojego nowego zwiazku.
Jesli natomiast z mezem pozostaniesz, mozesz nie byc szczesliwa, a dziecko bedzie cierpialo zastanawiajac sie dlaczego tak jest...
Trudno powiedziec co byloby lepsze dla Ciebie, a co dla dziecka...
Pewne jest to, ze decyzje podjac musisz, bo w taki sposob zyc nie mozesz i chyba nie masz zamiaru...
Jeszcze jedno w kwestii dziecka...
Moi rodzice zyli ze soba wiele lat, tylko ze wzgledu na mnie i siostre. Nie chcieli sie rozwodzic, wlasnie, zeby nie krzywdzic dzieci, nie chceli zebysmy musialy "wybierac" miedzy nimi. Tak wiec zafundowali nam dom pelen klotni, dogryzania sobie i ublizania. Wyfrunelam z domu najszybciej, jak tylko moglam (mialam 19 lat), natomist rodzice i tak sie rozwiedli. Oboje maja teraz ok 50 lat i duzo mniejsze szanse na znalezienie sobie kogos, niz np 10 lat temu.
Czy bylo warto tyle trwac w malzenstwie z rozsadku, jak to uparcie nazywali? (o ironio, ja pytam gdzie byl w tym wszytkim rozsadek?!)
To chyba lepiej się rozstać, byleby to była faktycznie miłość.
Paradoksalnie uważam, że każdy z nas za odrobinę szczęścia jest w stanie zrobić wiele...czasami zbyt wiele...
Niemniej jednak warto zastanawiać się nad celowością i senesem podejmowanych kroków. Przecież miłość to nie motyle w brzuchu, tylko poczucie bezpieczeństwa, spokój i stabilizacja, czyli to wszystko co zapewnia Ci mąż. Nie wierzę, że można kochać tą samą miłością przez kolejnych 20 lat małżeństwa, proza życia nie pozwala na to, dlatego zamiast szukać motylków w brzuchu, które i tak odfruną, skup się na małżonku.
W życiu ważniejsze jest, by móc liczyć na swojego partnera, ufać mu, otoczyć go opieką i szacunkiem, niż karmić się głodnymi kawałkami o wiecznej miłości, która tak naprawdę tylko jest iluzją - jest pożądanie, seks, chwilowe zainteresowanie, nieustanna chęć zabawy i ustawienia się w życiu.
Nie wiem dlaczego tak się dzieje, że zamiast walczyć o małżeństwo idziemy na łatwiznę i na siłę w kimś kto nie jest dla nas szukamy tego co zgubiliśmy w małżeństwie. Niestety tak się dzieje...
Nie rozbijaj życia własnej rodziny - nie warto, jak emocje opadną do głosu dojdzie rozsądek i wtedy przyznasz mi rację... Pozdrawiam.
A Twój mąż, czy on Cię kocha?? Coś musiało być nie tak, skoro oddaliłaś się uczuciami do drugiego faceta. Proponuję bardzo rozsądnie przemyśleć całą tą sprawę. Z jednej strony jest mąż, zwyczajny, już poznany, z drugiej on uroczy, do odkrycia. Na początku wszystko jest piękne, tylko żeby nie spotkało Cię rozczarowanie. Dziecko, na pewno przeżyje i ewentualne rozstanie, i ciągły konflikt domowy. Trudna decyzja, ale wierzę, że podejmiesz słuszną dla siebie. Życzę sił, pozdrawiam ![]()
Dobrze, że przynajmniej wiesz, że MASZ dziesięcioletnie dziecko. Dobre tyle...
Miłość? Czy nie może być prostsza? Wolna od łez i rozstań? Piękna jak róży kwiat ![]()
10 2011-11-21 13:40:52 Ostatnio edytowany przez na rozdrozu (2011-11-21 13:51:01)
Stokrotunia czuje calym sercem co przezywasz. Sama znalazlam sie w podobnej sytuacji - jestem na rozdrozu ktorego niegdy nie bylam w stanie przewidziec! Ale kto to potrafi
Prosze przemysl sobie po pierwsze co sie stalo ze pozwolilas sobie na zakochanie? Co dzialo sie w Twoim malzenstwie? Czego brakowalo ze nie bylas w stanie zignorowac zainteresowania nowego mezszczyzny? Przeciez wszyscy pragniemy serdecznosic, ciepla i milosci! Opowiem Ci tutaj co sie dzieje w moim zyciu.
Ja sama (35 ) znalazlam sie na takim rozdrozu, kiedy po 12 latach razem (5 malzenstwa) poznalam czlowieka ktorego ciepla w moim kierunku nie moglam zignorowac. Juz od dlugiego czasu widzialam wiele niedopasowan w malzenstwie ale na wiele zeczy mozna przymknac oko bo przeciez nigdzie nie ma perfekcji. Az do pewnego momentu, kiedy zaczelam zadawac sobie pytania czy jestem szczesliwa i jak bede widziala terazniejszy zwiazek za 15 - 20.... lat? Jak bede mogla odpowiedziec sobie na pytanie Czy bylam szczesliwa? Odpowiedz coraz czesciej byla NIE! Pytania te przychodzily do mnie co kilka tygodni, dni az w koncy codziennie ...niestety odpowiedz zawsze byla Nie
Nie szukalam zwiazku z nowa osoba ale nie moglam zignorowac uczuc jakie mialam kiedy poznalam nowego mezszczyzne w ktorym zauroczylam sie od pierwszego wejrzenia (on tez) co w krotce przerodzilo sie w milosc! Oczywiscie milosc ukrywana (z czym bylo mi strasznie trudno - nigdy nie chcialam zranic mojego meza, choc wiem ze czynami go bardzo zranilam. Gdyby nie to ze mam dwoje dzieci (4 i 3 latka) odeszlabym od meza juz dawno ale ze wzgledu na dzieci postanowilam dac naszemu malzenstwie szanse. Czulam potrzebe dania szansy zeby byc calkowicie pewnym swojej decyzji - zrobilam to tylko i wylacznie dla dzieci! Poprosilam nowego mezszczyzne o zrozumienie i danie mi 6 miesiecy czasu (zapewnial ze poczeka nawet i dluzej)! Podczas tego czasu nie bylo dnia kiedy nie wylewalam ton lez i moje serce nie krzyczalo co Ty tu dalej robisz przeciez kochasz i tesknisz za kims innym! Niestety nie przetrwal on testu czasu, nawet przed jego zakonczeniem. Stwierdzil ze nie sadzi ze zostawie meza i ze on juz nie moze na mnie czekac
Teraz juz prawie mija 6 miesiecy a w moim sercu nic sie nie zmienilo! Kocham i nie moge przestac kochac! Czy stracilam szanse na milosc? czy uratowalam sie przed tragedia (bo moze i tak by nasza milosc nie przetrwala przy komplikacjach jakie by nas czekaly) Co do meza to nie wiem czy jestem w stanie go kiedykolwiek znowu pokochac - jestesmy od siebie tak oddaleni, czuje ze jestem tutaj z rozsadku niz z milosci. Brak mi ciepla milosci i satysfakcji. Gdyby nie dzieci to czy bym tutaj jeszcze byla? Ale z drugiej strony nie wiem co nieszczesliwa mama moze dac swoim dzieciom. Przeciez one widza i czuja.... szczegolnie kiedy udaje ze wszystko jest OK a one czuja ze nie. Czego uczymy ich ? ze malzenstwo to ma byc ciag udawania i smutku, skad beda one wiedzialy jak kochac i byc kochanym w ich zwiazkach. Rozumiem jak najbardziej ze rozwod rodzicow ma wielki wplyw na dzieci ale przeciez jezeli naprawde nie ma innego wyjscia to przeciez mozna to zrobic po ludzku i z sercem. Dwoje doroslych ludzi jezeli chce to moze zapewnic dzieciom milosc i cieplo ktorego potrzebuja w dwoch oddzielnych domach pelnych milosci i serdecznosci). Dlatego sadze ze trwanie w nieszczesliwym zwiazku tylko dla dzieci jest dla nich i dla rodzicow tragedia! Co ja zrobie?...Jeszcze sama nie wiem
Czy uda mi sie nabrac odwagi i zawalczyc o swoje szczescie? Wiem ze na poczatku bylo by bardzo trudno (szczegolnie bedac samotna matka) Czy warto wziasc to ryzyko zeby byc sczesliwym? Czy pozostac w nieszczesliwym zwiazku i ludzic sie ze mozna odzyskac milosc ktora juz zgasla i minela a pozostal smutek i poczucie zobowiazania.
Nie wiem czy to co napisalam pomoze Ci zrozumiec lepiej swoja sytuacje ale zycze Ci z calego serca swiatla zebys podjela decyzje ktora bedzi dla Ciebie najlepsza. Pamietaj ze uczysz swoje dziecko bardzo wiele i ze szczesliwa mama moze to zrobic duzo duzo lepiej! Daj znac co sie dzieje i jakie decyzje podjelas! Pozdrawiam
jakie roztarć! ludzie opamiętajcie się!! Twoje uczucia i emocje to sen wytwór wyobraźni!!!! to istnieje tylko w Waszych głowach nigdzie indziej!!!! nie potrafiąc zbudowac trwałej relacji z mężem również nie zbudujesz ich z nowym partnerem!!! teraz tego nowego widzisz przez różowe okulary nie dostrzegając i nie dostrzeżże żadnych cech negatywnych - a na pewno również jak twój mąż ma ich bardzo wiele!!!!! pozatym radze poczytać co dzieje sie z dziećmi - w kazdym wieku- kiedy ich rodzice sie rozwodzą!!!!!!!!!!!!!!!!!!1