Pomóżcie, sama nie wiem jak to traktować, co o tym myśleć. Zaczynając od początku, mój chłopak mieszka w innym mieście, kiedyś mieszkał blisko ale problemy finansowe i zmiana pracy spowodowała że wrócił do swojego rodzinnego miasta i teraz praktykujemy tak zwany związek na odległość, co nie nie bardzo mi się podoba i uważam że takie związki na dłuży czas nie maja sensu. Chłopak poszukuje jednak mieszkania w tym samym mieście co ja,bo nieraz też tutaj ma prace, niby powinnam się cieszyć że będę go miała blisko, ale niestety jest coś co mnie niepokoi otóż mój chłopak zgadał się z moja koleżanka,która również poszukuje mieszkania w tym samym mieście i stwierdzili ze mogliby zamieszkać razem. Dodam że ona nie ma chłopaka. Niby się kumplujemy ale nie komfortowo czuje sie z myślą że oni będą mieszkać razem;/ co wy o tym myślicie? Może wypowie sie jakiś chłopak. Niestety nie miałam jeszcze okazji z nim o tym poważnie porozmawiać, on potwornie nie lubi zazdrości, uważa że powinnam mu ufać. Jemu ufam owszem, ale koleżance sama nie wiem, jak to sie mówi okazja czyni złodzieja;/ nie mogę przestać o tym myśleć. Nie chce też stawiać sprawy na ostrzu noża;/ zależy mi na nim, jesteśmy ze sobą od ponad roku. Rozmowy o wspólnym mieszkaniu przełożyliśmy na później,z związku z brakiem kasy,zresztą nie wiem czy jestem już na to gotowa. Dwa dni po naszej rozmowie odnośnie wspólnego mieszkania dowiedziałam się o tych oto planach ICH wspólnego zamieszkania, narazie byly to niby luźne rozmowy ale niepokoi mnie to że w ogóle wpadli na taki pomysł. Czy nie uważacie że powinnam czuć się zagrożona? A może przesadzam?? Może ktoś z Was był w podobnej sytuacji??
Podobne tematy
Nie wiem, czy powinnaś się czuć zagrożona, ale masz rację - to nie jest sytuacja na porządku dziennym. Dla mnie to jest w ogóle nie do pojęcia, to ich wspólne zamieszkanie. Może porozmawiaj jeszcze raz z chłopakiem, on pewnie też nie byłby zadowolony, gdybyś Ty miała sobie zamieszkać z kolegą. Ja wiem, że zaufanie to podstawa, ale w tej sytuacji...
Powodzenia! ![]()
Nie wiem, czy powinnaś się czuć zagrożona, ale masz rację - to nie jest sytuacja na porządku dziennym. Dla mnie to jest w ogóle nie do pojęcia, to ich wspólne zamieszkanie. Może porozmawiaj jeszcze raz z chłopakiem, on pewnie też nie byłby zadowolony, gdybyś Ty miała sobie zamieszkać z kolegą. Ja wiem, że zaufanie to podstawa, ale w tej sytuacji...
Powodzenia!
Eh, potrzebuje konkretnych argumentów:( nie chce zeby myslał że to jakaś chorobliwa zazdrość, nie to nie to,ja nie mam nic do tego jak rozmawia z innymi dziewczynami, jak tańczy itp. Ale mieszkanie z kimś to dla mnie coś innego, coś ważnego, mam nadzieje ze chociaż wy mnie rozumiecie;/
A czemu Twój chłopak chce zamieszkać akurat z Twoją koleżanką ? Poparł ten fakt jakimiś przekonywującymi argumentami ? Bo to, że oboje szukają mieszkania w tym samym mieście i tak się złożyło, że w tym samym czasie, mnie osobiście nie przekonuje.
5 2011-10-16 23:02:19 Ostatnio edytowany przez papucie (2011-10-16 23:03:11)
Nie poparł niczym, to narazie tylko zwykła ich luźna rozmowa, ja z nim nie rozmawiałam jeszcze konkretnie na ten temat. Ponieważ nie widzielismy sie od jakiegoś czasu, bo kumulują mi sie zjazdy na studiach i całe weekendy mam zajete, teraz nadarzy sie okazja. Dla mnie fakt że oboje szukaja mieszkanie tez nie jest przekonywujący. ![]()
Przede wszystkim porozmawiaj na spokojnie ze swoim chłopakiem, powiedz, że od jakiegoś czasu nie daje Ci to spokoju, wytłumacz, że mimo, że mu ufasz i go kochasz to będziesz się czuła bardzo nieswojo, że on mieszka z koleżanką. Zapytaj go jakby on poczuł się gdybyś to Ty miała zamieszkać ze swoim kolegą, powiedz mu to co nam, że mu ufasz, lecz nie potrafisz zaufać koleżance, że może on nie będzie od koleżanki nic oczekiwał, ale nie wiadomo czy koleżanka nie będzie liczyła na coś więcej z jego strony np kokietując go itp, musisz wytłumaczyć, że sam ten fakt będzie dla Ciebie bardzo trudny, że będziesz się martwić.
A na końcu poszukaj dla niego innego, kompromisowego rozwiązania.
Jeżeli Cię kocha, uszanuje Twoją decyzję. Gdy będzie usilnie chciał z nią mieszkać to możesz czuć się w lekkim zagrożeniu.
Według mnie mieszkanie ze sobą to nie jest byle co, ludzie przez to siłą rzeczy poznają się bardziej, stają się sobie bardziej bliscy..
Mi też taka sytuacja nie dawałaby spokoju, nie zgodziłabym się na coś takiego, ale najpierw zamiast wydając zakazy lepiej spróbować rozwiązać problem po dobroci
I nie daj się nabrać na jego trucie, że mu nie ufasz! On na pewno będzie Ci to mówił, nie możesz się godzić tylko dlatego, że chłopak będzie myślał, że mu nie ufasz, zaufanie odłóż na chwilę na bok, przynajmniej w stosunku do koleżanki. Mieszkanie z koleżanką to lekka przesada będąc równocześnie w związku. Co innego gdyby jeszcze wiele innych znajomych z nimi mieszkało..
Powodzenia!
Jak rozumiem Ty mieszkasz z rodzicami dalej?
Sytuacja z lekka dziwna. Chce być blisko Ciebie, ale zapewne jednocześnie mimo nowej pracy może go być nie stać żeby samemu utrzymać siebie i mieszkanie więc tu może tkwić powód dla którego rozważa opcję zamieszkania z waszą wspólną - jak dobrze zrozumiałem - koleżanką. Ciężko jest się jakoś konkretnie wypowiedzieć nie będąc w takiej sytuacji.
Jeżeli wart jest zaufania i jest akurat facetem nie korzystającym z takich okazji to czemu nie. Kwestia tylko Twojego zaufania i zazdrości.
Natomiast jeżeli łatwo mu z kimś innym Cię zdradzić nie zgódź się na to
.
Tak przemyślałem to i doszedłem do wniosku, że nie zrobiłbym czegoś takiego. Mieć kogoś i mieszkać z obcą dziewczyną? Nie, no chyba, że interesowałaby się ona tylko i wyłącznie innymi kobietami
a brzydziła facetami ![]()
8 2011-10-16 23:52:56 Ostatnio edytowany przez Halogenka (2011-10-16 23:55:27)
(...)najpierw zamiast wydając zakazy lepiej spróbować rozwiązać problem po dobroci(...)
Według mnie w związku nie powinno być czegoś takiego jak zakazy i nakazy. Albo problem jest rozwiązywany za pomocą rozmowy i dwoje ludzi dochodzi do satysfakcjonującego obie strony kompromisu, albo o kompromisie nie ma mowy, każde próbuje przeciągnąć piłeczkę na swoją stronę i wtedy jest jeden, wielki zgrzyt. W przypadku problemu autorki wątku, chodzi przede wszystkim o jej komfort psychiczny. Jeżeli mimo jej nie ukrywanej niechęci do tego pomysłu, chłopak jednak zamieszka razem z tą koleżanką, będzie zwykłym egoistą, który nie jest wart poważnego związku.
(...)Chce być blisko Ciebie, ale zapewne jednocześnie mimo nowej pracy może go być nie stać żeby samemu utrzymać siebie i mieszkanie więc tu może tkwić powód dla którego rozważa opcję zamieszkania z waszą wspólną - jak dobrze zrozumiałem - koleżanką.(...)
Ten powód - na miejscu autorki postu - może i bym jeszcze uznała, ale przecież jest kilka jeszcze innych opcji, np. wynajęcie pokoju.
Papucie Jedno jest pewne, Twój chłopak na pewno nie liczy się z tym, co Ty na ten temat sądzisz.
Wiecie co, ja bym nie dramatyzowała. Wszystko zależy od tego w jakich stosunkach oni wszyscy są, niemniej jednak uważam to za dość normalne, że młodzi ludzie, zwłaszcza studenci, mieszkają razem. A to, że akurat koleżanka też szuka mieszkania jest bardzo rozsądnym powodem, przecież wiadomo, że lepiej mieszkać z kimś, kogo się już zna. A pokój też nie wiadomo u kogo mu by się trafiło wynająć, może też by tam jakieś dziewczyny mieszkały. Więc: to wszystko kwestia zaufania i tego jak facet swój pomysł tłumaczy. No i w jakim stopniu zażyłości oni wszyscy są. Sama miałam sytuację, że współlokatorka mi podkradła faceta, więc wiem jak to się może skończyć, ale to właśnie jest kwestia zaufania do pozostałych osób. Ja naiwnie zaufałam, a nie powinnam, niemniej jednak nie każdy jest taki.
Tak ja mieszkam jeszcze z rodzicami, on od czasu do czasu pomieszkuje u mnie ale rozumiem,że chciałby mieć własny kąt. Koleżanka własciwie jest moja oni widzieli sie ze dwa razy. to że rozważa opcje mieszkania z kimś to rozumiem,ale czmu akrat z moja kolezanka a nie z jakimś facetem. ![]()
Mieć kogoś i mieszkać z obcą dziewczyną? Nie, no chyba, że interesowałaby się ona tylko i wyłącznie innymi kobietami
a brzydziła facetami
Dokładnie to samo sobie pomyślałam. Niech sobie poszuka lepiej innego mieszkania bo jak narazie niewinna koleżanka " zarzuci na niego haka" w postaci wychodzenia spod prysznica w samym ręczniczku to może źle się skończyć...
Ja mieszkałam przez rok ze współlokatorem, moim dawnym kumplem, i mój chłopak nigdy nawet nie pisnął, że mu to nie odpowiada. Zwyczajnie- ufał mi. I to było prawdziwe ZAUFANIE, a nie "ufam, ale tak naprawdę to nie ufam". Myślicie, że ten chłopak to jakaś bezwolna kukła? Że nie potrafi panować nad sobą? Że ona pokaże mu kawałek cycka i już, załatwiony, nie?
Jak będzie chciał zdradzić, to nie będzie musiał aż tak kombinować. Zrobi to i już, niepotrzebne do tego mieszkanie z inną dziewuchą.
Nie twierdzę, że chłopak nie potrafi się kontrolować bo może być naprawdę w porządku tak samo jak tamta koleżanka.
W życiu różnie może się zdarzyć a tak na prawdę w 100% nie powinno się na kimś polegać i ufać mu -wiem to sama z doświadczenia.
Mimo wszystko miałabym nadzieję, że znajdzie inne mieszkanie lub wycofa się jakoś z tego stwierdzając, że to jednak nie najlepszy pomysł przynajmniej według mnie- mając swoją dziewczynę w innym mieście mieszkać z jakąś obcą ![]()
(...)to że rozważa opcje mieszkania z kimś to rozumiem,ale czmu akrat z moja kolezanka a nie z jakimś facetem.
Grunt to spiskowa teoria dziejów.
Masz pytania dotyczące swojego chłopaka, skieruj je do niego. Jest szansa, że otrzymasz odpowiedź.
Wiesz co, jeżeli to jest Twoja koleżanka to może porozmawiaj też również z nią i wytłumacz bardzo grzecznie, że nie chciałabyś aby mieszkała z Twoim chłopakiem pod jednym dachem. Może zrozumie
Jak tak, to będzie połowa sukcesy za Tobą ; )
16 2011-10-17 11:41:58 Ostatnio edytowany przez Elede (2011-10-17 11:45:26)
Kiedy przeczytałam temat tego wątku,aż oczy przetarłam ze zdumienia...Pewnie, niech najlepiej wynajmą jeden pokój, robią wspólnie posiłki, kąpią się razem pod prysznicem - bo przecież tak taniej
a dziewczyna niech nie ma nic do gadania, przecież oni tak 'po koleżeńsku' ![]()
W życiu nie zaakceptowałabym takiej sytuacji w jakiej może być autorka i dobitnie i od razu powiedziałabym to tym partnerowi. Jeśli nie jesteś patologiczną zazdrośnicą, która robi awantury o spojrzenie chłopaka na reklamę z panią w bieliźnie itp., to on powinien Cię zrozumieć. Pewnie, że są różne układy w związkach, zaufanie jest ważne, dla jednych jest ok. tzw otwarty związek, dla innych jednak te granice niedopuszczlanych zachowań drugiej strony są ciut węższe. Coś mi tu śmierdzi, kiedy piszesz, że on nie lubi twojej zazdrości, bo znaczy: 1. jesteś patologiczną zazdrośnicą i robisz mu sceny za nic 2. on chciałby zachować 'wolność' ( sypiania z innymi??) i już cię powoli tresuje, żebyś aby za dużo nie wymagała ( wierności?) - hmm, a skoro pada propozycja mieszkania z koleżanką, on nie widzi nic w tym złego, a ty boisz się mu cokolwiek powiedzieć...no to nie wygląda to dobrze.
Czemu ten pomysł mieszkania z koleżanką jest poroniony? Bo (dla mnie ) miłość - to znaczy poświęcać komuś czas i uwagę, między innymi
Bo mieszkanie razem ludzi zbliża, takie zbliżanie powinno odbywać się pomiędzy partnerami, wspólna przestrzeń, ustalanie reguł domowych, urządzanie, sprzątanie, bycie razem w wolnych chwilach....Jak on sobie to wyobraża? Ty przychodzisz w odwiedziny, idziesz wieczorem do swojego mieszkania, a on zostaje - z koleżanką??? Parę osób pisało tu o zaufaniu itp, takie mieszkanie nie musi oznaczać zdrady, ale moim zdaniem bardzo ją ułatwia, bo może on nagle zobaczy jaka ta koleżanka fajna w codziennym życiu i związek autorki się posypie - jeśli on 'uczciwie' zdecyduje się go zakończyć, bo może być i tak, że będą razemi mieszkać nie tylko 'po koleżeńsku', autorka będzie się miotać, a on , jeśli lubi 'adrenalinę', będzie zaprzeczał i wmawiał jej, że jest zazdrośnicą, bo przecież oni się tylko znajomymi mieszkającymi razem...
Po co kusić los???
Z logicznego punktu widzenia ten układ jest bez sensu i ma wiele "dziur". Zwykle pary wynajmują mieszkanie i wychodzi im taniej, ponieważ starczy im kuchnia, łazienka i pokój, czasem nawet kawalerka. Ale jeżeli wynajmuje się z obcą osobą, to mieszkanie trzeba znaleźć większe z dwoma pokojami, bo przecież nie będą spać w jednym łóżku? W ostatecznym rozrachunku wyjdzie drogo, wcale nie taniej. W związku z tym zapytałabym chłopaka, gdzie on to "taniej" widzi?? Chyba, że "po koleżeńsku" będą dzielić łóżko.
Czytam wątek od początku, ale nie wiedziałam co napisać. Bo jakoś mi to mieszkanie z koleżanką nie pasowało, tylko nie wiedziałam dlaczego. Elede pięknie ujęła w słowa moje myśli. Wspólne mieszkanie buduje intymność. Nie chciałabym, żeby mój facet budował intymność z inną kobietą. Dodatkowo jest to zapewne pierwsza wyprowadzka Twojego chłopaka od rodziców. Będzie się przyzwyczajał do dzielenia przestrzeni, tworzenia kompromisów po raz pierwszy z kimś spoza rodziny, w której się wychował. W tej sytuacji byłoby mi przykro, że jest to inna kobieta. Mieszkanie z kolegą to taki zwykły, studencki schemat. Ale mieszkanie z koleżanką to przyzwyczajanie się do życia pod jednym dachem z kobietą! Więc kiedy zdecydujesz się na zamieszkanie ze swoim chłopakiem on będzie miał już pewne nawyki wykształcone przez inną dziewczynę, przywyknie do wszędobylskiej babskiej bielizny, do tamponów wypadających z szafki w łazience, do kobiecych kosmetyków zajmujących większość półek...
No i rzeczy, o których i tak nie możesz mu powiedzieć:
1. obawa przed porównaniami - kiedy zamieszkacie razem prawdopodobnie wypadniesz gorzej niż jego współlokatorka. Bo koleżanki prawdopodobnie nie będzie obchodziło, że on zostawia brudne skarpetki przy łóżku, że żywi się tylko zupkami w proszku, że spędza całe wieczory przy komputerze. Tobie pewnie to przeszkadzać będzie, w końcu to Twój partner i wtedy okaże się, że z nią mieszkało się lepiej...
2. wspólne mieszkanie to wiele nieprzewidzianych sytuacji. To również imprezy i alkohol. Moje doświadczenie mówi, że praktycznie każdy facet jest do zdobycia, to jedynie kwestia ilości wypitego alkoholu i determinacji kobiety. Wyjątki można na paluszkach jednej ręki policzyć. Ale jeśli będą ze sobą mieszkać, będą się dobrze dogadywać a Twoja koleżanka okaże się nielojalną małpą to "zaufanie" może okazać się tylko pustym słowem. Nawet, jeśli on potem będzie tego żałował to jakie to dla Ciebie pocieszenie?
papucie zacznij luzna rozmowe ze swoim jakims kolega o wspolnej wyprowadzce. Tak niby od niechcenia zacznij ze ty bys juz chetnie sie wyprowadzila ale sama nie masz wystarczajaco kasy a on akurat szuka itd. Zrob dokladnie to samo a jak to do twojego dotrze to powiedz "No przeciez powinienes mi ufac" I zrob wielkie oczka i zdziwiona minke.
Idiotyzm...
Zgadzam sie w 100% z vinnga. To ty powinnas byc z nim w tych chwilach budowania bliskosci a nie jakas obca baba. To okradanie ciebie z czegos bardzo wedlug mnie cennego
To w ogóle jest dziwna sytuacja... Ja rozumiem jakby on ją znał od wielu lat, była by jego "kumpelą" itp. Ale on jej prawie nie zna. I wydaje mi się, że pomysł wyszedł od koleżanki? To też jest nie w porządku. Jeszcze jakby ona najpierw Autorkę zapytała, czy jej to nie przeszkadza. Albo jakby we 3 szukali mieszkania, albo w więcej osób.
I zgadzam się z tym, że jak się przyzwyczai do nawyków koleżanki, której będzie wszystko jedno co on robi to potem będziesz miała z nim pod górkę.
Nigdy w życiu nie dopuściłabym do takiej sytuacji. On faktycznie nie liczy się w ogóle z tym co Ty myslisz. I co to za koleżanka? Ja nie mam tak dziwnych i "fałszywych" koleżanek... Myślę, że gdybyś nawet spróbowała z nią pogadać odpowiedziałaby "ale o co Ci chodzi?" Niektórzy mają problem z postawieniem się w sytuacji drugiej osoby a to wiele wnosi. Pomysł z luźną rozmową z jakimś kolegą o wspólnym mieszkaniu mi się podoba ![]()
Mieszkać ze swoją koleżanką ,mając dziewczynę....???? BEZ SENSU ! Nie przystawaj na to....jesteście młodzi...krew nie woda,majtki nie pokrzywy.Kobieta wcale nie musi być naga zeby "zachęcić" faceta,a wspólne mieszkanie.....no cóż....wspólna kuchnia,łazienka,wspólne rozmowy - siłą rzeczy....róznie może być...Pozdrawiam!
Zaufanie w związku jest bardzo ważne. Tylko trzeba rozgraniczyć jeszcze ślepą ufność, od tej ograniczonej zdrowym rozsądkiem.
I pomysł, aby rozpoczynać luźną rozmowę z kolegą na temat wspólnego mieszkania, wydaje mi się szczeniacki, który bardzo łatwo chłopak autorki wątku, mógłby podchwycić jako swego rodzaju zemstę.
Według mnie, jedyne co autorka postu może zrobić w tej sytuacji, to porozmawiać o tym pomyśle ze swoim chłopakiem. Podczas takiej rozmowy powinna mu uświadomić, że nie jest singlem, który może zachowywać się jak wolny ptak i robić wszystko co mu się żywnie podoba. Jest w związku i chociażby z uwagi na szacunek do swojej dziewczyny, powinien przedyskutować z nią ten pomysł i wziąć pod uwagę jej zdanie. Tak jak już wspomniałam w powyższym poście, jeżeli będzie miał w nosie to, co do niego papucie powie, nie będzie godnym partnerem do stałego i stabilnego związku. No bo w końcu, której kobiecie potrzebny jest facet, który poza czubkiem własnego nosa, nie widzi nic innego?
Tyle, że jest to delikatna kwestia. Tak sobie myślę, że gdybym ja wpadła na pomysł mieszkania z kolegą to też nie widziałabym w tym nic złego. A gdyby mi mój mężczyzna tego zabronił to bym uznała, że nie ma do mnie zaufania i w ogóle jakim prawem on mi może czegokolwiek zabraniać.
Być może chłopak ma jakiś skrywany żal do autorki - przecież nie chciała związku na odległość, on się przeniósł do jej miasta, może oczekiwał, że ona z nim zamieszka? A ona twierdzi, że szkoda kasy na wspólne mieszkanie... Może to taka zakamuflowana zemsta, a może najzwyczajniej w świecie chłopak nie patrzy na to tak wnikliwie, jak my na forum (intymność, jak ona będzie od niego wychodziła itp, itd). Okazało się, że koleżanka też szuka mieszkania, oboje znają teorię o zaufaniu w związku, więc dlaczego miałby nie zamieszkać z nią?
Trudno jest wymyślić rozsądne argumenty, żeby nie wyszło na scenę zazdrości? Może powiedz mu, że chciałabyś być pierwszą i jedyną kobietą z jaką kiedykolwiek mieszkał i że czujesz, że jego mieszkanie z koleżanką pozbawia Cię czegoś istotnego w rozwoju Waszego związku?
vinnga mieszkanie z kolegą/koleżanką to jedno, ale mieszkanie z koleżanką dziewczyny, którą widziało się raptem 3 razy w życiu to zupełnie inna kwestia...
Być może chłopak ma jakiś skrywany żal do autorki - przecież nie chciała związku na odległość, on się przeniósł do jej miasta, może oczekiwał, że ona z nim zamieszka? A ona twierdzi, że szkoda kasy na wspólne mieszkanie... Może to taka zakamuflowana zemsta, a może najzwyczajniej w świecie chłopak nie patrzy na to tak wnikliwie, jak my na forum (intymność, jak ona będzie od niego wychodziła itp, itd). Okazało się, że koleżanka też szuka mieszkania, oboje znają teorię o zaufaniu w związku, więc dlaczego miałby nie zamieszkać z nią?
Nigdy nie powiedzialam mu że nie chce z nim zamieszkać, wręcz odwrotnie, jednak oboje uznaliśmy że rozsądniej jest z tym poczekać niż
rzucać sie na głęboką wodę teraz kiedy kończe studia. Ja mam stałą prace i stałe dochody, tylko moja kasa wystarczyłaby tylko na mieszkanie;/ a studiuje zaocznie. W piątek czeka nas poważna rozmowa, chociaż mam złudą nadzieje że wszystko rozejdzie sie pokościach i jakoś to nie dojdzie do skutku;/
A co do zwiazku na odległość to chyba sam fakt ze z nim jestem mówi o tym że jednak podjełam sie byc z nim na odległość.
I pomysł, aby rozpoczynać luźną rozmowę z kolegą na temat wspólnego mieszkania, wydaje mi się szczeniacki, który bardzo łatwo chłopak autorki wątku, mógłby podchwycić jako swego rodzaju zemstę.
To sie nazywa poczucie humoru i traktowanie siebie z dystansem. ![]()
28 2011-10-18 01:35:13 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-10-18 01:40:27)
Tyle, że jest to delikatna kwestia. Tak sobie myślę, że gdybym ja wpadła na pomysł mieszkania z kolegą to też nie widziałabym w tym nic złego. A gdyby mi mój mężczyzna tego zabronił to bym uznała, że nie ma do mnie zaufania i w ogóle jakim prawem on mi może czegokolwiek zabraniać.
Być może chłopak ma jakiś skrywany żal do autorki - przecież nie chciała związku na odległość, on się przeniósł do jej miasta, może oczekiwał, że ona z nim zamieszka? A ona twierdzi, że szkoda kasy na wspólne mieszkanie... Może to taka zakamuflowana zemsta, a może najzwyczajniej w świecie chłopak nie patrzy na to tak wnikliwie, jak my na forum (intymność, jak ona będzie od niego wychodziła itp, itd). Okazało się, że koleżanka też szuka mieszkania, oboje znają teorię o zaufaniu w związku, więc dlaczego miałby nie zamieszkać z nią?
Trudno jest wymyślić rozsądne argumenty, żeby nie wyszło na scenę zazdrości? Może powiedz mu, że chciałabyś być pierwszą i jedyną kobietą z jaką kiedykolwiek mieszkał i że czujesz, że jego mieszkanie z koleżanką pozbawia Cię czegoś istotnego w rozwoju Waszego związku?
Tak vinnga, ale sama widzisz jak absurdalna to sytuacja, więc chyba nie zdecydowałabyś się na mieszkanie z kolegą swojego faceta
.
Bo ja w życiu.
Tak jak piszą dziewczyny to jest nie do pomyślenia, żeby facet mieszkał z koleżanką swojej dziewczyny.
Skoro tak poważnie bierze to pod uwagę to dla mnie to podejrzana sprawa.
Kto normalny wpada na taki pomysł?
Szkoda słów.
No, ale jeżeli chcesz to rozwiązać, to może najlepiej pogadaj z obojgiem naraz nawet.
W ogóle najgorsze to chyba to, że oni tak za Twoimi plecami.
Ja nie chce Ciebie martwić, ale ja bałabym się, że jest "coś na rzeczy".
Pogadałabym z nimi i powiedziałabym, że nie podoba mi się, że ustalają coś za moimi plecami, że dla mnie byłaby to niekomfortowa sytuacja, gdyby mieszkali razem.
Dla Twojej koleżanki to też nie powinno być komfortowe.
Jejciu, ja nie zgodziłabym się mieszkać z chłopakiem koleżanki. Wiadomo, że w żadnej sytuacji bym nie podrywała kolesia, ale sam fakt, w jakim świetle i położeniu to by Ją stawiało.
Jeżeli będą mówili, że to Twoja przesadna zazdrość, to ja poważnie zastanowiłabym się czy mogę im ufać, skoro oni naprawdę nie widzą w tym nic złego i tak bez ogródek Ciebie ranią, bez żadnych oporów.
Przecież to nie jest żadna przesadna zazdrość, ale są granice, których nie powinno się przekraczać, skoro ludzie się podobno kochają i planują wspólne życie.
(...) i w ogóle jakim prawem on mi może czegokolwiek zabraniać.
Dlatego, tak jak wspomniałam w jednym z powyższych postów, w związku nie stawia się NAKAZÓW, ZAKAZÓW, tylko ROZMAWIA. Ostateczna decyzja w takich i wielu innych przypadkach, pozostaje tylko i wyłącznie w gestii jednej ze stron. Bo cóż może zrobić autorka postu: usiąść na ziemi, wywiesić sobie transparent na szyi i walić pięściami w posadzkę ? Nie może mu zabronić zamieszkać z tą koleżanką, bo to, że są razem, nie czyni go własnością autorki postu. I to właśnie między innymi w takich sytuacjach mamy okazję dowiedzieć się, kim jest drugi człowiek, jakie ma zapatrywania...
(...) a może najzwyczajniej w świecie chłopak nie patrzy na to tak wnikliwie, jak my na forum (intymność, jak ona będzie od niego wychodziła itp, itd). (...)
Dokładnie, tak też może być. Więc do znudzenia powtórzę po raz wtóry: SZCZERA ROZMOWA.
To sie nazywa poczucie humoru i traktowanie siebie z dystansem. big_smile
Omawiamy dość poważny problem autorki postu, naprawdę uważasz, że poczucie humoru jest tu pożądane ?
przede wszystkim musicie szczerze pogadac z facetem
Czekamy na efekt rozmowy, mam nadzieje ze Cie zrozumie. Bo również myśle ze to dziwny pomysł- bo on przeciez nie zna tej dziewczyny, bo co to jest 2-3 spotkania.
Czekamy na efekt rozmowy, mam nadzieje ze Cie zrozumie. Bo również myśle ze to dziwny pomysł- bo on przeciez nie zna tej dziewczyny, bo co to jest 2-3 spotkania.
Otóż drogie Panie
efekt rozmowy jest dla mnie jak najbardziej zadowalający ![]()
Żadnego mieszkania z koleżanką:) żadnego mówienia o zazdrości, o braku zaufania...
wystarczyło że powiedziałam,że nie chce żeby mieszkał z inną kobietą skoro mnie kocha ...
Porozumienie miedzy Marsem a Wenus zostało osiągnięte...
Dzięki za zainteresowanie wątkiem.
Pozdrawiam.
tajemnicza napisał/a:Czekamy na efekt rozmowy, mam nadzieje ze Cie zrozumie. Bo również myśle ze to dziwny pomysł- bo on przeciez nie zna tej dziewczyny, bo co to jest 2-3 spotkania.
Otóż drogie Panie
efekt rozmowy jest dla mnie jak najbardziej zadowalający
Żadnego mieszkania z koleżanką:) żadnego mówienia o zazdrości, o braku zaufania...
wystarczyło że powiedziałam,że nie chce żeby mieszkał z inną kobietą skoro mnie kocha ...![]()
Porozumienie miedzy Marsem a Wenus zostało osiągnięte...Dzięki za zainteresowanie wątkiem.
Pozdrawiam.
Dodam jeszcze że sam stwierdził że mam racje i że sam już myślał o tym wcześniej
aż jestem z niego dumna ;p
No i pięknie. Jedno tylko mnie zastanawia, teoretycznie stać by go było na mieszkanie z Twoją koleżanką, a nie stać Was na mieszkanie razem?