Witam.
Prosze poradzcie mi co mam zrobic . gdyz ja sama sie juz pogubilam.
Jestem w zwiazku od 9 lat. Gdy sie poznalismy moj partner byl juz rozwiedziony i mial 5 letnia coreczke.
Twierdzil ze nie dogadywal sie z byla i slub byl tylko i wylacznie z powodu ciazy. W sumie to prawda gdyz rozwiedli sie po niespelna roku. Zaczelismy sie spotykac i bylo naprawde fajnie. Pasowalismy do siebie.
Zamieszkalismy razem dosc szybko, po okolo 6 miesiacaach ale to niczego miedzy nami nie zmienialo, chyba ze na lepsze. Po 6 latach zdecydowalismy ze juz czas na dziecko. I udalo nam sie, teraz mamy madra i sliczna dzidzie ktora zaraz bedzie miec dwa latka. Ale z nim cos sie stalo albo ze mna bo juz nie wiem. Dzieckiem oczywiscie sie zajmuje kedy musi, sam z siebie sie z nia nie pobawi, nie pojdzie na plac zabaw nic kompletnie nic sam od siebie. Na mojej glowie jest wszystko: dom, dziecko praca.
Tak, wrocilam do pracy zaraz po maciezynskim bo lubie to co robie i nie wyobrazam sobie zebym mial byc na kogos utrzymaniu.
I tak dzieki temu moj facet ne daje mi zadnych pieniedzy, ani na dom, ani na dziecko NIC. Jakby tego bylo malo to jeeszcze ode mnie wyciaga bo mu zawsze na cos brakuje. I takim wlasnie oto sposobem zaczynam miec juz wszystkiego dosc.
Nigdy nie mielismy wspolnych pieniedzy bo onpotrafi przetracic wszystko doslownie. JUz wczesniej to zauwazylam i probowalam rozmawiac i przynioslo skutek ale tylko na chwile. Teraz po pojawieniu sie dziecka jest jeszcze gorzej. W niczym mi nie pomaga tylko zada i wymaga. Nie rozumie tego ze ja po calym dniu pracy w domu i opieka nad dzievckiem, wieczorem zasuwam do pracy i po powrocie mam juz tylko ochote na kapiel i lozko bo zaraz skonczy sie dzien i jutro od nowa powtorka. Nie rozumie ze moglby mi zaczac pomagac zebym miala troche czasu dla sie bie ze wtedy nasze relacje tez wygladalyby inaczej. On tylko chce abym wieczorem miala czas dla niego i npojmuje ze po calym dniu proszenia go o namiastke pomocy nie mam najmniejszej ochoty na jakiekolwiek zblizenia.
A na jakiekolwiek zblizenia nie mam juz od dluzszego czasu ochoty, poniewaz seks w jego wykonaniu potrafi trwac mniej niz 2 minuty i zadne prosby na to zeby cos z tym zrobic bo to nie jest normalne nie pomagaja. Nie rozumie ze mi tqakie cos wogole nie sprawia przyjemnosci i tym bardziej nie mam ochoty na cokolwiek.
W moim zyciu nie ma innego faceta ani w jego zyciu nie ma kogos innego.
Porostu coraz bardziej nabieram pewnosci ze to juzz sie nie da slecic do kupy bo gdy tylko jedna strona tego chce to tak nie idzie.
Prosze poradzcie co robic.
Dziekuje , pozdrwiam
Podobne tematy
bo gdy tylko jedna strona tego chce to tak nie idzie.
Masz odpowiedź na swoje pytanie
Czego więcej chcieć?
Wiem dziewczyny, tylko latwo powiedziec a trudniej zrobic sad Chodzi o to, ze jak dostanie jakiegos kopa co go uswiadamia ze moze nas stracic wtedy mu sie przestawia o 180 stopni i jest naprawde dobrze. Tylko ze to nie jest na dluzsza mete i jest powrot do normalnosci sad
To ze mna chyba jest cos nie tak, bo ja sobie naprawde zdaje sprawe z tego ze juz dawno powinnam pojsc w cholere za przeproszeniem ale serducho dalej cos do niego czuje i dalej sie martwie jak on sobie poradzi.
Poza tym wiem jak wygladaja jego relacje ze strasza corka , zawsze wyslucha, doradzi, pomoze, Jeszcze nigdy nie zdazylo sie zeby podniosl na ni glos czy nawet dal klapsa jak byla mniejsza, NIGDY. To takie cos sklonilo mnie do tego zeby sie zdecydowac na dziecko ale on chyba nie umie zajmowac sie takim maluchem, trzyma mnie jeszcze nadzieja ze jak mala podrosnie zacznie mowic to on tak chetniej bedzie spedzal z nia czas. Bo gdy byla noworodkiem to wstawal do niej w nocy, nosic na rekach, lulal jak mila kolki, naprwde wszystko wygladalo inaczej niz jest teraz, choc niestety nie pojmuje ze to on powinien dbac o byt rodziny a nie tylko swoj bo po prostu przez moja glupote go do tego przyzwyczailam, Nigdy nie wymagalam od niego aby mnie utrzymywal bo sama swietnie daje sobie rade a teraz z maluchem rowniez nie narzekam mimo ze pracuje tylko na pol etatu gdyz nie mam nikogo bliskiego kto moglby mi popilnowac dziecka gdy ja bede w pracy, musze korzystac z opiekunki gdy on tez jest w pracy.
Tak to wyglada.
Już gdzieś to pisałam: kobiety, nie KASTRUJCIE swoich facetów! Co to znaczy, że on NIE UMIE zajmować się małym dzieckiem? Upośledzony jakiś, fizycznie czy umysłowo? I dlaczego pozwalacie, żeby żyli u Was jak u mamusi, mając wszystko podstawione pod nos plus całą pensję na własne przyjemności? Piszesz, że wróciłaś do pracy, bo ją lubisz, ale w praktyce wygląda to tak, że musisz pracować na siebie i na dziecko, inaczej poumieracie z głodu! Co to znaczy, że on WYCIĄGA od Ciebie pieniądze? Kradnie Ci z portfela? Nie, sama mu dajesz, dobrowolnie. I to na co, skoro nie na dom i dziecko? Na jego przyjemności!
Sama napisałaś, że przyzwyczaiłaś go do pewnych zachowań robiąc to, co robisz. To PRZESTAŃ.
No i tu musze zaskoczyc wszystkich: tak wlasnie , sam mi wyciaga z portfela nie pytajac sie o zgode! Zna moj pin i juz nie raz bylo tak ze jak bylam w pracy to potrafil sam rozporzadzac moja karta i stanem konta. Ale absolutnie ja go nie odciagam od dziecka. Sama go namawiam zeby wyszedl z mala sam na plac zabaw, umyl, wykapal( i tu musze przyznac ze to robi od czasu do czasu) przebral. Nie uwazam ze ja potrafie to najlepiej i nie staram sie go w iczym zwiazanym z dzieckiem wyreczac. Nie mam obaw ze sobie nie poradzi gdy w koncu z maluchem gdzies wyjadzie.
Juz nie raz zdarzylo sie tak ze jak robilam pranie to tylko swoje i dziecka, segregacja totalna. Jak juz wypral swoje to w prasowaniu nasstepna segregacja. Ile juz razy gotowalam tylko dla mnie i niunki, wiele razy.
Ale jak pisalam to dziala na krotka mete nic na dluzej.
I tak w kolko
Noś portfel przy sobie. Zmień pin do karty. Nie namawiaj, nie proś, żeby się zajął dzieckiem, bo dajesz mu tym samym niewerbalny sygnał, że on Ci robi jakąś PRZYSŁUGĘ! Informuj: "teraz ja robię to, a ty to". I czemu, skoro wprowadziłaś osobne pranie i gotowanie, zaczęłaś mu znów prać i gotować? Pokajał się i obiecał poprawę, zabrakło Ci stanowczości i konsekwencji? Staram się to sobie wyobrazić...
Ja z reguly jestem stanowcza, naprawde. Wiem ze to dziwnie zabrzmi ale w stosunku do niego rowniez jestem stanowcza, wymagajaca i konsekwentna ale cholercia jasna, jak ma wygladac rodzina ktora ma wlasne polki wydzielone w lodowce i dwoje ludzi osobno robi zakupy dla siebie. Nie tak ma to wszystko wygladac i dlatego zaczynam miec dosc. Nie mam zamiaru ani ochoty czekac jak niunka podrosnie i zacznie na nas patrzec i myslec ze to jest normalne ze mama z tata osobno gotuja, piora i robia sobie zakupy a jeszcze moze dwie lodowki trzymac w domu.
Konsekwencja jest jak najbardziej ale po tygodniu chodzenia za mna i przepraszania naprawde ulegam ponownie bo tak jak juz pisalam serducho nadal cyka.
Jeszcze jak niunia byla noworodkiem to ktorejs nocy z rzedu jak mala dawala poprosilam zeby teraz on ja troszeczke ponosil bo ja juz wymiekam na co uslyszalam odpowiedz za to ja jestem na macierzynskim i to jest moj obowiazek zajmowac sie dzieckiem bo to mi za to placa nie jemu.
Kolejne dwa tygodnie wygladaly tak ze nie ruszylam palcem kompletnie nic w domu ale to doslownie nic. Poskutkowalo i nawet bardzo bo juz nigdy czegos takiego nie powiedzial.
Naprawde wydaje mi sie ze on po prostu nie wie jak sie bawic z dwulatkiem, moze tez sie wstydzi wyglupiac sie na ulicy, nie wiem.
Jeszcze jak niunia byla noworodkiem to ktorejs nocy z rzedu jak mala dawala poprosilam zeby teraz on ja troszeczke ponosil bo ja juz wymiekam na co uslyszalam odpowiedz za to ja jestem na macierzynskim i to jest moj obowiazek zajmowac sie dzieckiem bo to mi za to placa nie jemu.
Po takim tekście facet by u mnie był skreślony.
Kolejne dwa tygodnie wygladaly tak ze nie ruszylam palcem kompletnie nic w domu ale to doslownie nic. Poskutkowalo i nawet bardzo bo juz nigdy czegos takiego nie powiedzial.
A dlaczego? Przecież nie dlatego, że żałuje tego chamskiego tekstu i teraz już tak nie uważa! Zrozumiał tylko, że szczerość=kara, dwa tygodnie bez żarcia, i teraz lepiej się pilnuje ze swoimi żałosnymi poglądami.
Naprawde wydaje mi sie ze on po prostu nie wie jak sie bawic z dwulatkiem, moze tez sie wstydzi wyglupiac sie na ulicy, nie wiem.
A być ofermą ciągnącą kasę od kobiety to się nie wstydzi? A jak nie wie, jak się bawić, to mu powiedz. Zresztą gdyby chciał, to by się dowiedział (miliony pomysłów w internecie).
Rzadko doradzam rozstania, ale co Ty masz z tego pajaca? Nierób, pasożyt i chamidło, do tego kiepski kochanek. Jest DO NICZEGO w pracy, w domu, przy dziecku i w łóżku. A jego była żona pewnie szybciutko poznała się na nim i posłała go w diabły.
Witaj. Mój facet postępował podobnie, zarabiał pieniądze na własne utrzymanie, nie dokładał się ani grosza do codziennego życia i palcem w domu też nie ruszał. Nałożyło się to i inne rzeczy na siebie i w konsekwencji się wyprowadziłam. Ale, żebym miała więcej zmartwień i wciąż go wspominała- zostawił mnie z kredytem, nie dużym, ale jednak. Sprzęt jest jego, kredyt jest mój ;] a on uznał, że nie ma na razie pieniędzy żeby mi oddawać za raty miesięczne. Z takim facetem nie da się budować normalnej rodziny, pieniędzy od niego też nigdy nie dostaniesz, a prawa do dziecka będzie sobie rościł, bo w końcu dba (we własnym mniemaniu)!
10 2011-10-10 11:31:17 Ostatnio edytowany przez tacharowa (2011-10-10 11:35:40)
No i tu musze zaskoczyc wszystkich: tak wlasnie , sam mi wyciaga z portfela nie pytajac sie o zgode! Zna moj pin i juz nie raz bylo tak ze jak bylam w pracy to potrafil sam rozporzadzac moja karta i stanem konta. Ale absolutnie ja go nie odciagam od dziecka. Sama go namawiam zeby wyszedl z mala sam na plac zabaw, umyl, wykapal( i tu musze przyznac ze to robi od czasu do czasu) przebral. Nie uwazam ze ja potrafie to najlepiej i nie staram sie go w iczym zwiazanym z dzieckiem wyreczac. Nie mam obaw ze sobie nie poradzi gdy w koncu z maluchem gdzies wyjadzie.
Juz nie raz zdarzylo sie tak ze jak robilam pranie to tylko swoje i dziecka, segregacja totalna. Jak juz wypral swoje to w prasowaniu nasstepna segregacja. Ile juz razy gotowalam tylko dla mnie i niunki, wiele razy.
Ale jak pisalam to dziala na krotka mete nic na dluzej.
I tak w kolko
Dziewczyno zablokuj karte i nic mu nie mow ale sie zdziwi on jest rozpieszczony przez ciebie wiec skoro sama to z nim zrobilas dasz rade go postawic do kata i tyle a jeslo to dziala na chwile daj se z nim spokoj to nie milosc cie przy nim trzyma to przyzwyczajenie tylko
Hejka dziewczyny ![]()
Jestem jakby w lepszym humorze bo moj facet dzisiaj z rana postanowil ze mna powaznie porozmawiac i zdecydowal sie oddac mi swoje karty do konta i zastrzegl ze nie mam zadnego limitu ile moge wydawac i na co
Ciekawi mnie tylko co go sklonilo do tej decyzji ale na razie nie bede drazyc, poczekam troszke i sie sam wygada ![]()
Troche to dziwne bo nigdy wczesniej niczego takiego nie bylo
Moze cos zrozumial???
Teraz to on chce abym podjela decyzje jakia wysokosc bedzie stanowilo jego kieszonkowe i on sie dostosuje
Nidgy nie bral zadnego kredytu i mam nadzieje ze to sie nie zmieni ![]()
Moze jednak jest jeszcze jakas szansa, jak myslicie?