Witam chciałam opowiedzieć swoją historię otóż nie mogę zapomnieć o chłopaku którego ostatni raz widziałam 7 lat temu.
Poznaliśmy się przypadkiem przez gg on był wtedy zagranicą i tak jakoś rozkręciła nam się rozmowa , że kontynuowaliśmy to przez rok oboje się wtedy bardzo przywiązaliśmy do siebie spędzaliśmy polowe dnia przed komputerem albo na telefonie , świat dla nas przestał istnieć...
Po roku musiał przyjechać do Polski na kilka dni ,oczywiście pierwsze co to musieliśmy się w końcu spotkać było cudownie nie odstępowaliśmy siebie na krok , planowaliśmy wtedy że będziemy razem.
On wyjechał... wrócił po 3 mc , oboje mieliśmy obce korzenie i planowaliśmy żeby razem wyjechać na stałe albo chociaż spędzić wakacje razem,ponieważ ja studiowałam a on miał niebawem wrócić do Polski na studia po kilku dniach pobytu w Polsce umówiliśmy się jak gdyby nigdy nic
Już po jego minie widziałam że coś jest nie tak - wysiadł z autobusu ja się pytam no i co dziś robimy?
Nic to koniec , nic z tego nie będzie .
Dlaczego? ale co się stało ?
- nic to koniec
i taka była rozmowa wsiadł w pierwszy lepszy autobus i tyle go widziałam zostawił mnie samą
więcej już się nie odezwał ja strasznie rozpaczałam bo nie wiedziałam co się stało dlaczego tak nagle , kiedy się rano umawialiśmy planowaliśmy spotkanie nie tak miało ono wyglądać.Po kilku dniach na nieszczęście wyjeżdżałam z mamą do Grecji( on miał też dojechać) i przez to wszystko
już do mnie nie odezwał ja wróciłam z wczasów on wyjechał z Polski
, wysłałam mu jedynie smsa z życzeniami urodzinowymi nawet nie pamiętał czy podziękował
Wiem że niedługo potem wrócił do Polski ale nigdy go nie spotkałam , teraz jest znowu za granicą ,ale nic więcej mimo że mój kolega z osiedla okazał się jego kuzynem,( próbowałam się odezwać ale po takim czasie nawet ten kolega mi nie odpisuje poza tym głupio mi pytać)do tej pory mijając jego blok w którym mieszkał w Pl serce mocniej zaczyna mi być...
Na Facebook znalazłam jego siostrę nie mogę na nią patrzeć tak jest do niego podobna...
Chciałam się do niej odezwać ale nie mam pojęcia co napisać.
Problem w tym że minęło ponad 7 lat odkąd mnie zostawił teraz wiem że ja go bardzo kochałam i chyba już nigdy o nim nie zapomnę.
Mam męża i dziecko wszystko się świetnie układa , ale nie ma dnia żebym nie pomyślała o nim , co robi czy założył rodzinę , zdarza się że myślę jakby to było gdyby mnie nie zostawił...często płaczę mąż mnie przytula i zawsze myśli że to przez niego że powiedział coś nie tak...
Nie wiem może gdybyśmy dłużej ze sobą byli sama doszłabym do wniosku że był kretynem i szybko i nim zapomniała właściwie bardzo chciałabym żeby mi przeszło...bo ile można...
Z drugiej strony ciągle myślę w jaki sposób się z nim skontaktować po prostu zapytać co słychać może kiedyś mi wyjaśni co się z nami stało.
Pomóżcie bo już sama nie wiem co mam robić próbować dalej zapomnieć( co mi marnie idzie) czy próbować skontaktować się z nim i wyjaśnić cała sytuację.