netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Co mają w sobie "źli" faceci?

39 odpowiedzi7 649 wyświetleńzałożony przez bleedinglove, 16.09.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Co mają w sobie "źli" faceci?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 40 ]

1

Temat: Co mają w sobie "źli" faceci?

Już kilka razy cierpiałam przez cwaniaków. Zawsze zaczynało sie pieknie , poźniej czułam sie wykorzystana i plakalam w poduszkę. Mimo takich doświadczen znowu spotkało mnie coś takiego... Pana X poznałam w pracy, wiadomo jak to na początku niewinne uśmiechy, spojrzenia, pierwsze rozmowy...wszystko zaczynalo sie pięknie. Pech chciał że w tym czasie jeszcze mieszkałam z moim byłym,panem Y, ale byliśmy juz od jakiegoś czasu w przyjacielskich stosunkach. On niestety nadal mnie kochał. Pan X twierdził ze jest sam ale jak sie w niedługim czasie okazało ma od 4 lat dziewczyne, pani Z-pierwsze kłamstwo. Poza tym delikatnie sugerował ze ma ochote na romans na co ja sie nie godziłam. Mimo to po takiej propozycji powinnam go od razu skreślić, nie zrobiłam tego:( Oczywiscie tłymaczył to tym ze w sumie to oni juz nie sa razem, ze z nia nie sypia, że ciagle sie kłóca i probuja rozstać. Pan Y dowiedział się kogo poznałam. Wpadł w szał. Powiedział Pani Z o wszystkim, zerwała z Panem X. Od tamtej pory Pan X zmienił się nie do poznania, ciagle powtarzał jak bardzo chce byc ze mną, przeprowadziłam sie, przyjezdzał, gotował mi obiadki, nosił mnie na rekach. Mówiłam mu ze po takim czyms ciezko mi uwierzyc ze nagle chce byc ze mną, ze pewnie tylko dlatego ze został sam. Mówil ze da mi duzo czasu na to zebym mogła mu zayfac, ze bedzie sie starac. Większośc czasu spedzał u mnie, jednak nadal mieszkał z byłą z która nie był w zwiazku, do nowego mieszkania miał sie przeniesc za miesiac. Wszystko było jak w bajce. Zaufałam mu. Zdecydowaliśmy sie zamieszkac razem, nalegał na to. Wtedy byłam juz pewna ze chce by ze mną. Nagle wszystko zaczeło sie psuc. Ciagłe klotnie o byle co. Widziałam ze to on sie zmienił. Jechal gdzies, po godzinie wracał. Az pewnego razu nie wrocił na noc, rano powiedział ze był na imprezie i stwierdził ze chce byc wolny. To był cios w samo serce:( mieszkalismy razem, wychodził w weekend, nie wiedziałam gdzie, myslalam ze sie zabije:( nagle stał sie taki wyrachowany, nie obchodzilo go to co czuje. Po jakims czasie zmiękł, liczył na sex za pewne...zaczął tłumaczyc ze jezdzi albo do kumpla albo na imprezy. Pytałam czy jezdzi do byłej oczywiscie zaprzeczał. Wyprowadziłam sie. O spotkania prosił mnie juz niemal codziennie, mowił ze nie moze zapomniec o mnie...( zapewne tylko o sexie). \Pewnego dnia pani Z przeczytała smsa ktorego wysłałam do Pana X(byli wtedy razem), wzieła jego telefon gdy on nie widział, na nastepny dzien przyjechała do mnie. Opowiedzialysmy sobie wszystko od poczatku, od ich zerwania po miesiacu juz chciał do niej wrocić, czasem z nim sypiala czasem nie, mowila ze sama nie wiedziała co robi, ona twierdzi ze go nie kocha, ze wracali do siebie z przyzwyczajenia,mowil jej ze jestem pomyłka, ze juz nie ma ze mna kontaktu, oczywiscie nie przyznał sie ze zamieszkalismy razem, ze nigdy ze soba nie spalismy...poszedł ze mna mieszkac dlatego ze ona ostattecznie kazała mu sie wyprowadzić a oon po prostu nie chciał mieszkac sam, tyle ze ona zmiękła i dała mu cień szansy na powrót i znowu zaczeła z nim sypiac i on zaczal zostawac u niej na noc...mowila ze go nienawidziz a to co jej zrobił. Dzien pozniej mowila ze on jej sie do niczego nie przyznał ze chyba ja kłamię!!! dałam sobie juz spokoj, jesli ona chce wierzyc jemu to niech wierzy...nie wnikam juz w to...ale dlaczego ona jest taka głupia? tym bardziej ze to podobno nie pierwsza sytuacja ze on miał jakies romanse. A ja nadal pracuje z nim w tej samej firmie, zachowujemy sie tak jak bysmy sie nie znali(ja go nienawidze, a on miał do mnie zal ze w ogole spotkałam sie z pania Z i jej wszystko opowiedziałam), nie moge o nim zapomniec, poznałam juz po tym zwiazku 2 fajnych i normalnych facetów ktorych zostawiłam...dlaczego nie moge zapomniec o kims kto tak bardzo mnie zranił...?

2

Odp: Co mają w sobie "źli" faceci?

Odpowiadając na pytanie postawione w tytule - "źli" faceci nic w sobie nie mają, to Ty w sobie masz coś, a to "coś" to nieumiejętność wejścia w dojrzały związek, potrzeba życia na huśtawce emocjonalnej, kojarzenie miłości z cierpieniem, etc.

Primo, człowiek zawsze chce tego, czego nie może mieć; secundo, polecam lekturę wątków dot. kobiet kochających za bardzo; tertio, zastanowienie się nad tym, co powoduje, że jednocześnie kochasz i nienawidzisz.

3

Odp: Co mają w sobie "źli" faceci?
bleedinglove napisał/a:

(...) nie moge o nim zapomniec, poznałam juz po tym zwiazku 2 fajnych i normalnych facetów ktorych zostawiłam...dlaczego nie moge zapomniec o kims kto tak bardzo mnie zranił...?

Odpowiedz sobie sama, czemu tak bardzo Cię rajcuje okłamywanie Ciebie, poniżanie, zdradzanie? Czemu związek z takim człowiekiem jest dla Ciebie tak dużą wartością? Odpowiedzi na te pytania szukaj nie w takich facetach, tylko w sobie i swoich potrzebach. Co masz dzięki takiemu związkowi?
Im gorzej, tym lepiej? Naprawdę?

4

Odp: Co mają w sobie "źli" faceci?
Wielokropek napisał/a:
bleedinglove napisał/a:

(...) nie moge o nim zapomniec, poznałam juz po tym zwiazku 2 fajnych i normalnych facetów ktorych zostawiłam...dlaczego nie moge zapomniec o kims kto tak bardzo mnie zranił...?

Odpowiedz sobie sama, czemu tak bardzo Cię rajcuje okłamywanie Ciebie, poniżanie, zdradzanie? Czemu związek z takim człowiekiem jest dla Ciebie tak dużą wartością? Odpowiedzi na te pytania szukaj nie w takich facetach, tylko w sobie i swoich potrzebach. Co masz dzięki takiemu związkowi?
Im gorzej, tym lepiej? Naprawdę?

To chyba raczej nie to. Ja nawet nie potrafie okreslic czy naprawde go kochalam... nie lubie byc okłamywana, zdradzana i ponizana... tylko zle wybieram partnerow, z Panem x czułam sie dobrze nie dlatego ze mnie okłamywał, chodzi mi o te dobre chwile... chodzi o to jaki dla mnie był(mimo ze to było udawane). miałam jakies głupie przekonanie ze MNIE nie bedzie zdradzał, ze przy mnie sie zmieni, ze moze rzeczywiscie on i Pani Z do siebie nie pasowali, ze na pewno on nie jest taki zły...naiwna jestem po prostu... tylko nie wiem dlaczego Ci ktorzy traktują mnie jak księżniczkę, staraja się, robia dla mnie wszystko tak bardzo mnie od siebie odpychają...nie fascunuje zupełnie...

5

Odp: Co mają w sobie "źli" faceci?

Pytania, które zadałam są wciąż aktualne.
Tam tkwi rozwiązanie problemu Twoich wyborów. Chyba, że wolisz nic nie zmieniać. To też jest możliwe.

6

Odp: Co mają w sobie "źli" faceci?

"przy mnie się zmieni" - czyli mamy kompleks wybawcy...

zwykły, normalny, nieinwazyjny facet nie jest dla Ciebie atrakcyjny, ponieważ nie musisz o niego walczyć, niepokoić się, bać, przeżywać całej gamy negatywnych uczuć, etc

jest dla Ciebie generalnie zbyt nudny, nie trzeba się nim opiekować, nie z nim emocjonalnego haju...

czemuż to tak działa?

brak bezwarunkowej miłości w dzieciństwie, zakorzenione przekonanie o tym, że na miłość trzeba zasłużyć, brak poczucia własnej wartości

chcesz być koniecznie męczęnnicą miłości, tą, której się udało, chcesz w glorii i chwale być tą, która naprawiła człowieka, a on - uwaga, to będzie ważne - W ZAMIAN pokocha Cię BEZWARUNKOWĄ miłością



>> miałam wielką ochotę napisać na końcu w ramach żarciku, żebyś przestała być siostrą miłosierdzia, ale nie wiem, czy ktoś załapie kontekst \m/ wink

7

Odp: Co mają w sobie "źli" faceci?
maszkarada napisał/a:

"przy mnie się zmieni" - czyli mamy kompleks wybawcy...

zwykły, normalny, nieinwazyjny facet nie jest dla Ciebie atrakcyjny, ponieważ nie musisz o niego walczyć, niepokoić się, bać, przeżywać całej gamy negatywnych uczuć, etc

jest dla Ciebie generalnie zbyt nudny, nie trzeba się nim opiekować, nie z nim emocjonalnego haju...

czemuż to tak działa?

brak bezwarunkowej miłości w dzieciństwie, zakorzenione przekonanie o tym, że na miłość trzeba zasłużyć, brak poczucia własnej wartości

chcesz być koniecznie męczęnnicą miłości, tą, której się udało, chcesz w glorii i chwale być tą, która naprawiła człowieka, a on - uwaga, to będzie ważne - W ZAMIAN pokocha Cię BEZWARUNKOWĄ miłością



>> miałam wielką ochotę napisać na końcu w ramach żarciku, żebyś przestała być siostrą miłosierdzia, ale nie wiem, czy ktoś załapie kontekst \m/ wink

ja załapalam. I masz racje dokładnie o to chodzi...co do mojego dziecinstwa bylo cudowne, mam matke ktora bardzo mnie kocha ale rozwiodła sie z moim ojcem gdy byłam jeszcze bardzo mala(jest alkoholikiem) , wiem ze to moze miec wpływ na zły wybór partnerów, moja siostra tez sie wlasnie rozwodzi...
Tylko jak to zmienić? jak pokochac kogos kto niczym mnie nie fascynuje? gdzie znalezc te emocje, która towarzyszą tym "niewłasciwym" związkom?... boje sie ze nigdy tego w sobie nie zmienie, mimo ze mam dopiero albo w sumie AŻ 23 lata...

8 Ostatnio edytowany przez maszkarada (2011-09-16 14:49:33)

Odp: Co mają w sobie "źli" faceci?

Kochana, sama zadaję sobie to pytanie, a na razie doszłam tylko (aż) do zupełnie innej prawdy.

Otóż można żyć, rozwijać się, cieszyć, smucić, podróżować, spać, czytać książki, śmiać się i płakać SAMEMU. Można w sobie odkryć swojego najlepszego przyjaciela, najważniejszą osobę.
Związek i miłość to nie musi być nadrzędny cel życia; nie musi być nim zbawienie, kariera, rodzenie dzieci, może być nim cokolwiek postanowisz.

Nie jestem pewna, mimo przejść, doświadczeń, terapii, gdzie są granice tego, co można naprawić, a co już na zawsze pozostanie na stałe "zintegrowane z płytą główną".

Sądzę, że wzruszenie ramionami i niezajmowanie się tym, póki nie ma wyraźnej potrzeby, to jakaś strategia - jak się kiedyś zakocham, to po prostu będę mieć cały system wczesnego ostrzegania postawiony na baczność, moje własne granice mnie ochronią, a reszta... Zobaczymy, jeśli kiedyś nadejdzie czas.

edit: ale granice wspomniane muszą zostać wzmocnione, skoro wychowaliśmy się na dorosłych z deficytami. Terapia, terapia, jeszcze raz terapia.

edit2: jeżeli człowiek nie będzie nad sobą pracował w celu wychwycenia i przeciwdziałania swoim chorym automatyzmom, to będzie powielał swój schemat do us*anej śmierci. Przeczytałam coś takiego dziś i wydaje mi się i ładne i na miejscu:

"Objawy psychopatologiczne przynoszą przykrość i dyskomfort, lecz są też czymś, co stabilizuje psychikę. Możemy to przyrównać do elektrycznego urządzenia posklejanego taśmą, z prowizorycznie przeprowadzonymi kablami poza obudową. Objawy to właśnie ta cała prowizorka: przeszkadza, powoduje, że urządzenie jest bardziej wrażliwe na uszkodzenia, że jest mniej wydajne, ale przynajmniej jako tako działa. A konkretna naprawa wiązałaby się z małą rewolucją: zatrzymanie urządzenia, wydatki, dużo pracy, no i niepewność, czy od nowa zadziała. Podobnie nasza psychika radzi sobie z traumami, deficytami rozwojowymi, wrodzonymi słabościami. Produkuje objawy, jak taśmy, druty, łaty, obejścia po to, abyśmy mogli jako tako funkcjonować. Niekiedy jednak urządzenie jest już tak przeciążone, że z tej prowizorki jest więcej szkód, niż pożytku....

Patrząc na to samo od innej strony: chociaż na pewnym poziomie człowiek chce się pozbyć objawów, na innym ? są mu one potrzebne, i wręcz chce je zachować! Szczególnie w nerwicy jest to ewidentne. Objaw ma zawsze kilka funkcji, jest tzw. wytworem kompromisowym (psychoanaliza). Objaw bowiem umożliwia wyrażenie, strukturalizację, częściowe zaspokojenie, a jednocześnie wyparcie, stłumienie, osłabienie tych elementów psychicznych (popędy, myśli, fantazje, emocje), z którymi człowiek sobie nie radzi. Tak więc prócz funkcji czysto ?negatywnej" ma rolę ?pozytywną", umożliwia mianowicie pewien rodzaj stabilizacji psychicznej. Jeszcze inaczej: świadome ja może chcieć się pozbyć ?choroby", lecz ? ponieważ człowiek nie ogranicza się do ja, a posiada też sferę nieświadomą ? pozostała część psychiki potrzebuje objawu." Za: Damian Janus.


Co do sióstr miłosierdzia - ten pan, który widnieje w moim avatarze to wokalista zespołu Sisters of Mercy, czyli po polsku jak w ryj strzelił "siostry miłosierdzia", takoż mój podpis jest fragmentem jego liryki. Cała jego twórczość jest wyrazem jednej wielkiej obsesji emocjonalnej. On o niczym innym nie pisał, niż my tutaj wszyscy na tym forum. A robił to w formie tak genialnej, że głowa boli wink

9

Odp: Co mają w sobie "źli" faceci?

Kochana... jesteś kobietą kochającą za bardzo. Mnie też się wydawało, ze jak będę idealna to akurat mnie nie będzie zdradzał, ze mnie nie spotka to co spotkało jego dwie byłe żony i wszystkie kobiety z którymi był. Ale tacy faceci się nie zmieniają. Może nam się wydawać, że tak jest... Dobrze, że to skończyło się rozstaniem. Wyobraź sobie co by było gdybyscie byli małżeństwem, mieli dzieci? Mnie tez jeszcze "trzyma", ale nauczyłam się żyć ze sobą, wychodzić z domu do ludzi. Trzymam kciuki

10

Odp: Co mają w sobie "źli" faceci?

Kobieta kochająca .... kłamców ? smile Mam wrazenie, że przy każdym pierwszym kłamstwie, można przewidzieć co może wydarzyc sie dalej - próbowałaś ?

11

Odp: Co mają w sobie "źli" faceci?

problem w tym, że takie kobiety jak my nie chcą w to wierzyć. Tłumaczą partnera, a On potrafi świetnie manipulować i odwracać odpowiedzialność. Typowy przykład? Facet zdradza, wiemy o tym... nie wraca na noc, dostaje gorące smsy. Kiedy chcemy odejść On tłumaczy, że to nieprawda, że jak możemy tak myśleć. I mimo tego, że fakty są inne my chcemy mu wierzyć, staramy się postawić w jego sytuacji. To upokorzenie, ale ponieważ byłyśmy kochane warunikowo to uważamy, że w nas jest coś nie tak, że nie jesteśmy wystarczająco dobre.. tak. On może być zimnym gnojkiem, a my będziemy dopatrywać się winy w sobie. jedynie terapia pomaga...

12

Odp: Co mają w sobie "źli" faceci?

Nigdy nie byłam w takiej sytuacji, ze mój były ktory mnie zdraadził chcial do mnie wrocić-pewnie dlatego ze zawsze okazywalo się, ze to ja jestem tą "kochanką" dla której faceci chcą zrobić skok w bok;/ ale jestem pewna na 99% ze gdybym wiedziala o zdradzie nie pozwoliłabym mu wrócić...wiem ze strasznie bym cierpiała, pewnie bardzo długo ale dalabym rade... Nie mialoby to najmniejszego sensu, nigdy juz bym mu nie zaufala a ciagłe sprawdzanie go i niepwnosc stałoby sie moja obsesją...
Nie wiem jak to się dzieje (nie chcialabym sie tu chwalić), ale ludzie uwazaja mnie za bardzo atrakcyjną, chyba tez inteligentną, moi koledzy, przyjaciółki uwazaja ze mogłabym mieć każdego...wiec dlaczego jesli KAŻDEGO to taki TYP nie moze stracic dla mnie głowy? Męczy mnie to juz strasznie, ale bardzo chcę sie zmienić... Boje sie ze jak juz wytrzymam jakis czas z kims NORMALNYM to po jakims czasie poznam kogos w "moim typie" i bede chciała go zostawić... tym samym popełnie kolejny bład...

13 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-09-17 13:50:48)

Odp: Co mają w sobie "źli" faceci?
bleedinglove napisał/a:

(...)
Nie wiem jak to się dzieje (nie chcialabym sie tu chwalić), ale ludzie uwazaja mnie za bardzo atrakcyjną, chyba tez inteligentną, moi koledzy, przyjaciółki uwazaja ze mogłabym mieć każdego...wiec dlaczego jesli KAŻDEGO to taki TYP nie moze stracic dla mnie głowy? (...)

To, że "taki TYP" może stracić dla Ciebie głowę, mogę zrozumieć. czemu jednak TY tracisz głowę dla "takiego TYPA" pozostaje zagadką.

bleedinglove napisał/a:

(...)
Boje sie ze jak juz wytrzymam jakis czas z kims NORMALNYM to po jakims czasie poznam kogos w "moim typie" i bede chciała go zostawić... tym samym popełnie kolejny bład...

Wszystko zależy od Twojej decyzji. Nie musisz podejmować decyzji wbrew rozumowi. Dojrzały człowiek ma różne "chętki" i używa rozumu do podjęcia decyzji o ich realizacji lub braku realizacji.
Dojrzały człowiek, jeśli odkrywa u siebie takie zależności, podejmuje decyzje o wykarczowaniu (na ile się da) ich przyczyn, często przy pomocy własnej psychoterapii.


Jest jeszcze jedna możliwość: podejmujesz decyzję (bo to decyzja) bycia dziewczynką zagubioną we mgle. Na razie nieźle Ci to wychodzi.

14

Odp: Co mają w sobie "źli" faceci?

Jest jeszcze jedna możliwość: podejmujesz decyzję (bo to decyzja) bycia dziewczynką zagubioną we mgle. Na razie nieźle Ci to wychodzi.


Coś w tym jest... ja podejmuję decyzje świadomie, wiem jakie mogą być tego konsekwencje ( czasem jest to pewne niemal na 100%), ale ja myślę MOŻE TYM RAZEM BEDZIE INACZEJ, MOZE DLA MNIE WLASNIE SIE ZMIENI, MOZE WŁAŚNIE MNIE DOCENI... naiwne myślenie...

15

Odp: Co mają w sobie "źli" faceci?
The_devil napisał/a:

Kobieta kochająca .... kłamców ? smile Mam wrazenie, że przy każdym pierwszym kłamstwie, można przewidzieć co może wydarzyc sie dalej - próbowałaś ?

Próbowałam, zdawałam sobie z tego sprawe ale wtedy oczywiście znowu odezwała sie moja naiwność: skoro widział ze zdenerwowalo mnie jego kłamstwo i omal mnie przez nie nie stracił to moze zrozumie i juz wiecej tak nie zrobi? heheh czasem naprawde mi sie z samej siebie chce śmiać

16

Odp: Co mają w sobie "źli" faceci?
bleedinglove napisał/a:

Coś w tym jest... ja podejmuję decyzje świadomie, wiem jakie mogą być tego konsekwencje ( czasem jest to pewne niemal na 100%), ale ja myślę MOŻE TYM RAZEM BEDZIE INACZEJ, MOZE DLA MNIE WLASNIE SIE ZMIENI, MOZE WŁAŚNIE MNIE DOCENI... naiwne myślenie...

Naprawdę musisz się w ten sposób dowartościowywać? Po co decydujesz się na takie działanie, mimo swej wiedzy?

17

Odp: Co mają w sobie "źli" faceci?
Wielokropek napisał/a:
bleedinglove napisał/a:

Coś w tym jest... ja podejmuję decyzje świadomie, wiem jakie mogą być tego konsekwencje ( czasem jest to pewne niemal na 100%), ale ja myślę MOŻE TYM RAZEM BEDZIE INACZEJ, MOZE DLA MNIE WLASNIE SIE ZMIENI, MOZE WŁAŚNIE MNIE DOCENI... naiwne myślenie...

Naprawdę musisz się w ten sposób dowartościowywać? Po co decydujesz się na takie działanie, mimo swej wiedzy?

Najgorsze to że nie wiem... mysle ze moze bedzie inaczej, ze nawet warto byc z kims takim pol roku i czuc sie tak wspaniale, czuc te pozytywne emocje mimo ze pozniej kolejne pół roku cierpie... chore myślenie...

18

Odp: Co mają w sobie "źli" faceci?
bleedinglove napisał/a:
Wielokropek napisał/a:
bleedinglove napisał/a:

Coś w tym jest... ja podejmuję decyzje świadomie, wiem jakie mogą być tego konsekwencje ( czasem jest to pewne niemal na 100%), ale ja myślę MOŻE TYM RAZEM BEDZIE INACZEJ, MOZE DLA MNIE WLASNIE SIE ZMIENI, MOZE WŁAŚNIE MNIE DOCENI... naiwne myślenie...

Naprawdę musisz się w ten sposób dowartościowywać? Po co decydujesz się na takie działanie, mimo swej wiedzy?

Najgorsze to że nie wiem... mysle ze moze bedzie inaczej, ze nawet warto byc z kims takim pol roku i czuc sie tak wspaniale, czuc te pozytywne emocje mimo ze pozniej kolejne pół roku cierpie... chore myślenie...

Albo wiesz, że jest to chore myślenie, i to myślenie się samemu zmienia na mądre lub przy pomocy specjalisty.

Albo tylko oszukujesz, że zdajesz sobie sprawę z błędnego myślenia i nic nie chcesz zmieniać. I taka sytuacja pasuje Tobie, tylko masz gorszy czas i oczekujesz tutaj, na forum, fałszywego wsparcia i prawdziwego użalania się nad Twoją "biedą". Ode mnie tego nie dostaniesz.

19

Odp: Co mają w sobie "źli" faceci?
Wielokropek napisał/a:
bleedinglove napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

Naprawdę musisz się w ten sposób dowartościowywać? Po co decydujesz się na takie działanie, mimo swej wiedzy?

Najgorsze to że nie wiem... mysle ze moze bedzie inaczej, ze nawet warto byc z kims takim pol roku i czuc sie tak wspaniale, czuc te pozytywne emocje mimo ze pozniej kolejne pół roku cierpie... chore myślenie...

Albo wiesz, że jest to chore myślenie, i to myślenie się samemu zmienia na mądre lub przy pomocy specjalisty.

Albo tylko oszukujesz, że zdajesz sobie sprawę z błędnego myślenia i nic nie chcesz zmieniać. I taka sytuacja pasuje Tobie, tylko masz gorszy czas i oczekujesz tutaj, na forum, fałszywego wsparcia i prawdziwego użalania się nad Twoją "biedą". Ode mnie tego nie dostaniesz.

Uwierz, ze zrobiłabym wszystko, żeby to zmienić...żeby przy normalnym mężczyznie czuć się tak samo, jak przy tych draniach, zeby normalny facet był dla mnie tez takim wyzwaniem, zeby tak samo mnie fascynował, zeby miał swoje zdanie, a nie robił wszystko na kazde moje zawołanie... Tylko zeby przy tym wszystkim równiez mnie kochał i szanował w odróznieniu od tych drani...

20

Odp: Co mają w sobie "źli" faceci?
bleedinglove napisał/a:

Uwierz, ze zrobiłabym wszystko, żeby to zmienić...żeby przy normalnym mężczyznie czuć się tak samo, jak przy tych draniach, zeby normalny facet był dla mnie tez takim wyzwaniem, zeby tak samo mnie fascynował, zeby miał swoje zdanie, a nie robił wszystko na kazde moje zawołanie... Tylko zeby przy tym wszystkim równiez mnie kochał i szanował w odróznieniu od tych drani...

Jeśli tak bardzo chcesz zmienić swą sytuację, i mimo tego nie potrafisz, bo ciągle dokonujesz podobnych wyborów, to skorzystaj z pomocy specjalisty. W trakcie własnej terapii poznasz przyczynę swej fascynacji "złymi" facetami. I wówczas dokonasz wyboru.

21

Odp: Co mają w sobie "źli" faceci?

bardzo dziękuję wszystkim za odpowiedzi i dobre rady...

22

Odp: Co mają w sobie "źli" faceci?

Luźna moja konstatacja jest taka, że jak pisze Wielokropek, to jest przede wszystkim wybór.
Terapia nie przestawi Ci "klepki" w mózgu i nie zaczniesz po prostu zakochiwać się w miłych chłopcach.
Dowiesz się, jakie są przyczyny.
Przepłaczesz dawno zapomniane bóle z dzieciństwa.
I dalej pozostanie Ci wybór.
A ten wybór czasami oznacza niezaangażowanie się w znajomość z kimś, kto będzie Cię pociągał.

23

Odp: Co mają w sobie "źli" faceci?
maszkarada napisał/a:

Luźna moja konstatacja jest taka, że jak pisze Wielokropek, to jest przede wszystkim wybór.
Terapia nie przestawi Ci "klepki" w mózgu i nie zaczniesz po prostu zakochiwać się w miłych chłopcach.
Dowiesz się, jakie są przyczyny.
Przepłaczesz dawno zapomniane bóle z dzieciństwa.
I dalej pozostanie Ci wybór.
A ten wybór czasami oznacza niezaangażowanie się w znajomość z kimś, kto będzie Cię pociągał.

Dokładnie...patrząc wstecz- gdybym w tych kilku sytuacjach kierowała sie rozumiem (który podpowiadał dobrze)a nie sercem nie miałabym teraz takiego problemu ze złamanym sercem ( o ile w ogole można tak to nazwac)...z drugiej strony nie doznałabym takich silnych odczuc jakie towarzyszyły tym fascynacjom...

24 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-09-19 21:47:49)

Odp: Co mają w sobie "źli" faceci?
bleedinglove napisał/a:

z drugiej strony nie doznałabym takich silnych odczuc jakie towarzyszyły tym fascynacjom...

Czyli:
niech żyją Twoje wybory!

W takim razie o co ten hałas?

25

Odp: Co mają w sobie "źli" faceci?
Wielokropek napisał/a:
bleedinglove napisał/a:

z drugiej strony nie doznałabym takich silnych odczuc jakie towarzyszyły tym fascynacjom...

Czyli:
niech żyją Twoje wybory!

W takim razie o co ten hałas?

Przepraszam albo zle to ujęłam albo Ty zle zrozumialas... ja tego zaluje, nadal chce to zmienic tą swoją słabość tylko nadal widze te pozytywne strony przezywania fascynacji mimo ze wiem juz ze nie sa nic warte... boje sie ze po raz kolejny popełnię ten sam błąd.
Jeszcze raz dziękuję za wszystkie rady...chyba naprawde pozostała mi terapia

26

Odp: Co mają w sobie "źli" faceci?

Rzeczywiście, zabrzmiało to tak, jakbyś wróciła do początku. Tak też może być.

A terapia własna nie jest czymś strasznym. Przydaje się w całym życiu, nie tylko przy wyborze partnerów.

27

Odp: Co mają w sobie "źli" faceci?

tez czesto trafiam na ,,zlych"facetów,najpierw jest cudownie a pozniej bolesne rozstanie,ja poprostu mysle ze my kobiety pragniemy zupelnie incych rzeczy niz oni,mamy inne priorytety,dlatego poki co odpuscilam milość i moze ty tez przez jakis czas powinnas tak zrobic;)

28

Odp: Co mają w sobie "źli" faceci?

a teraz najlepsze...od dłuższego czasu Pan X stara się ze mna odnowić kontakt...boję sie że będzie chcial wrócić...a ja ulegnę...bo mimo wszystko nadal czuję do niego to samo co kiedyś...

29

Odp: Co mają w sobie "źli" faceci?

Nie bój się. Nie jesteś bezwolna.

Jeśli podejmiesz decyzję o nieuleganiu, to mu nie ulegniesz.

Chyba, że chcesz. Ale to też będzie   T w o j a    d e c y z j a.

Nie prościej, byś powiedziała sama do siebie, że chcesz z nim związku? Mimo różnych spodziewanych negatywnych konsekwencji.

30

Odp: Co mają w sobie "źli" faceci?
Wielokropek napisał/a:

Nie bój się. Nie jesteś bezwolna.

Jeśli podejmiesz decyzję o nieuleganiu, to mu nie ulegniesz.

Chyba, że chcesz. Ale to też będzie   T w o j a    d e c y z j a.

Nie prościej, byś powiedziała sama do siebie, że chcesz z nim związku? Mimo różnych spodziewanych negatywnych konsekwencji.

Oczywiście chcialabym, ale...
Troche inaczej już na to wszystko patrze ( na szczęście), mogłabym mu wybaczyc to wszystko, co zrobił (chociaż byloby ciężko), jednak wiadomo, że nie zapomne nigdy. Gdyby ktoś w jakiś sposób  zagwarantowałby mi, że to sie już nie powtórzy-wtedy szczerze mogłabym powiedzieć: chce z nim być mimo krzywd jakie mi wyrządził. Niestety, nikt mi tego nie zagwarantuje... a raczej pewne jest to, że to się powtórzy...

31

Odp: Co mają w sobie "źli" faceci?

Dorosły swoje ochoty przepuszcza przez filtr rozumu i adekwatnie do tego podejmuje decyzje. Inaczej nie różni się od dziecka.

32

Odp: Co mają w sobie "źli" faceci?

mam kolejne potwierdzenie tego ze "tacy" faceci sie nie zmieniaja.. starał sie, powiedział ze postara sie zebym chociaz znowu zaczeła go lubic...lekcewazyłam go ale w koncu zaczelam z nim rozmawiac... proponował spotkania...odmawiałam...pewnego dnia powiedzialam OK,POROZMAWIAC W SUMIE MOZEMY... po jakims czasie stwierdził zebym to jednak dobrze przemyslala, ze on jednak sie nie zmienił, ze nadal nie szuka zwiazku, zebym nie zalowala tego spotkania pozniej... i wyszedł do klubu z kumplami i jakimis "kolezankami"... brak mi słow...po raz kolejny...

33

Odp: Co mają w sobie "źli" faceci?

Witam, witam smile
Czy można odświeżyć temacik? Przypadkiem trafiłam, choć dawno nie pisałam .... Poczytuje czasem smile I tak się zastanawiam co znaczy "źli faceci". Pewnie dla każdego coś innego. Kiedy facet jest zły? Chyba najpierw trzeba odpowiedzieć sobie na to pytanie... Zły jest wtedy kiedy nam coś nie pasuje? Czy zawsze? Uważam, że nie ma złych ludzi. Zły kiedy kłamie ale pewnie cudowny kiedy przynosi bukiet róż. Czyż nie jest tak?

34

Odp: Co mają w sobie "źli" faceci?

Zły facet to taki, który manipuluje, kłamie, zdradza, bije, znęca się psychicznie etc. Każdy zły facet nie jest przez cały czas zły, ale bukiet róż nie powinien powodować, że kobieta zapomina o zadanych razach.

35

Odp: Co mają w sobie "źli" faceci?

Dla mnie "zły" facet, to taki który manipuluje uczuciami, emocjami i libido kobiety, zdradza ją i nie szanuje jej czasu.
To taki facet, który wpędza w poczucie winy, ale sam nie ma sobie nic do zarzucenia.
Koleś, który stosuje podwójne standardy - on coś może, ale kobieta już nie.
O przemocy fizycznej już nie wspominam, bo to czysta patologia i coś już bardzo złego, a nie tylko złego.

36

Odp: Co mają w sobie "źli" faceci?

Dla mnie "zły" to prędzej rozwiązły i taki, który jest dobry w łóżku, dlatego mu się czasem więcej wybacza i dłużej zajmuje czasem żeby spojrzeć bez emocji na to jaki naprawdę jest. Póki feromon nie zejdzie z lędźwi.. wink

Taki co bije, chleje i ogólnie jakiś problematyczny jest to mnie nie interesuje zupełnie, więc poza definicją jest.

37

Odp: Co mają w sobie "źli" faceci?
Jacenty89 napisał/a:

Zły facet to taki, który manipuluje, kłamie, zdradza, bije, znęca się psychicznie etc. Każdy zły facet nie jest przez cały czas zły, ale bukiet róż nie powinien powodować, że kobieta zapomina o zadanych razach.

Nie zapomina. Uwierz mi. Bardzo ciężko żyje się z taką osobą. A najgorsze, że nie potrafi nawet przeprosić. Ja się zastanawiam tylko czy istnieje "dobry" facet. Czy wszyscy są tacy? Czy to tylko ja mam takie szczęście? Czy istnieje coś we mnie co przyciąga tylko tych złych?

AnnaN1 napisał/a:

Dla mnie "zły" facet, to taki który manipuluje uczuciami, emocjami i libido kobiety, zdradza ją i nie szanuje jej czasu.
To taki facet, który wpędza w poczucie winy, ale sam nie ma sobie nic do zarzucenia.
Koleś, który stosuje podwójne standardy - on coś może, ale kobieta już nie.
O przemocy fizycznej już nie wspominam, bo to czysta patologia i coś już bardzo złego, a nie tylko złego.

Dokładnie tak mam. Wszystko co napisałaś jest absolutnie prawdą. Ale jednego, czego zdążyłam się nauczyć to, że nie mam już poczucia winy. I jest łatwiej. Niech sobie próbuje,  ale to nie moja wina. Taki facet to typowy narcyz. Egoista. Kobiety,  takiego typa się nie zmieni. Jak byłam młoda to się łudziłam że będzie lepiej. Nic z tego.

Elle88 napisał/a:

Dla mnie "zły" to prędzej rozwiązły i taki, który jest dobry w łóżku, dlatego mu się czasem więcej wybacza i dłużej zajmuje czasem żeby spojrzeć bez emocji na to jaki naprawdę jest. Póki feromon nie zejdzie z lędźwi.. wink

Ale jak długo można wybaczać?  I tylko dlatego że jest dobry w łóżku? Akurat to nie zawsze idzie w parze.

38 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-04-26 19:40:22)

Odp: Co mają w sobie "źli" faceci?

Ale jak długo można wybaczać?  I tylko dlatego że jest dobry w łóżku? Akurat to nie zawsze idzie w parze.

Krzywych akcji w ogóle wybaczać się nie powinno, ale do tego trzeba dojrzeć i swoje przerobić, żeby jednym ostrym cięciem uciąć to.
Zauważam tylko, że trudniej to zrobić gdy facet jest wirtuozem w łóżku. Just sayin` wink

Ps. Coś ciężki dzień dziś chyba mam, bo ciężko mi się ubiera myśli w słowa. Normalnie jak nie ja.. tongue

39

Odp: Co mają w sobie "źli" faceci?

Niekochana właśnie kluczowe jest to że mimo wszystko chcecie dalej żyć z kimś takim. A co by zmieniły przeprosiny? Miałabyś satysfakcję, że Cię przeprosił, a potem w ich ramach obił drugą stronę twarzy? Nie, nie wszyscy są tacy, poprostu Ciebie tylko tacy interesują.

40

Odp: Co mają w sobie "źli" faceci?

Po pierwsze, jak juz ktos tu napisal, chcemy tego co nieuchwytne, nieokielznane (w Twoim przypadku oczywiscie i Tobie podobnym), to co budzi emocje powoduje, ze czujemy, ze zyjemy. Wielu ludzi tak tkwi w cierpieniu bo to jedyny bodziec w ich zyciu, ktory daje im poczucie ze zyja.
Co do sytuacji: zostalas zraniona, sprawa nie zostala zamknieta jak nalezy, to wszystko wisi. Gdyby on przyszedl i przeprosil, wyjasnil i pozostalibyscie na normalnej stopie wowczas prawdopodobnie czulabys sie inaczej. Poza tym masz tendencje do komplikowania sobie zycia i przyczyny szukalabym w sobie z pomoca lub nie-zalezy jak umiesz sobie radzic ale uwazam,ze jednak przydalyby sie informacje na swoj temat i to takie doglebne.
Co do faceta-bez jajek. Nie ma ich po prostu. To nie facet, to jakis wisior. Mozesz zdecydowac czy zakonczyc takie zwiazki i zaczac nad soba pracowac czy tez dalej brnac. It's your choice.

Posty [ 40 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Co mają w sobie "źli" faceci?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026