witajcie:)
mam pewien problem i po prostu musze to opisac by zobaczyc co inni mysla o calej sytuacji..pomozcie!
od 8lat mieszkam w anglii.od 5lat w 1domu z moim partnerem.nazwe go tu M. poznalismy sie i tylko przyjaznilismy dopoki nie zaczal wykazywac zainteresowania. przez jakies 2mce wszystko szlo super, zaproponowal wspolne mieszkanie tylko we 2ke, ale odmowilam.jest ode mnie mlodszy o 6lat(teraz on ma 29) wiec nie chcialam sie zbyt szybko angazowac.nasz dobry przyjaciel probowal mi przetlumaczyc, ze M nie jest facetem dla mnie, ze jest zwyklym pajacem i ze sie przejade. i tak sie stalo. przestal sie mna interesowac, kontaktowac az w koncu pewnej sobotniej nocy spotkalam go na imprezie obsciskujacego inna dziewczyne. robil to centralnie na moich oczach. wiecej sie do niego nie odezwalam urazona i zdruzgotana. on tez nie szukal kontaktu. tak sie stalo, ze w czasie gdy to wszystko sie dzialo szukalismy razem domu,tzn ja z moimi znajomymi i on ze swoimi i postanowilismy ze wynajmiemy wszyscy duzy dom. martwilam sie co to bedzie jak zamieszkamy razem i mialam nadzieje, ze sie poukladaja nasze stosunki, ale znow sie rozczarowalam bo M nie zwracal na mnie kompletnie uwagi i bawil sie dalej z ciagle nowymi paniami:/ odpuscilam. po pol roku pewnego wieczora na imprezie znow byl mily i czarujacy i skonczylismy w jego lozku. to bylo jak dokonczenie pierwszego etapu naszej znajomosci bo nigdy wczesniej nie bylo jak tego po prostu zrobic. ok, dostalam to co chcialam. ale co?nastepnego dnia w ogole sie do mnie nie odezwal..a po tygodniu krzyczal zebym sie wyprowadzila z domu.nawet nie bede pisac co czulam:( i zapomnialam o nim. przez nastepne 2lata nie dzialo sie nic miedzy nami, az nagle 2.5roku temu M nagle zmienil kierunek lotu. znow zaczal byc mily i zainteresowany i powiedzial ze obserwowal mnie tak dlugo by chciec ze mna byc. i choc nie wierzylam w jego intencje ani w szczerosc powiedzialam ze sprobuje. jestesmy ze soba 2.5roku. mieszkamy we 2. mysle ze go kocham bo nigdy nikomu nie dalam tyle szans, choc byl do mnie max okrutny momentami. najgorsze jest to, ze moja nieufnosc prowadzila do sprawdzania go. rok temu mielismy naprawde zly czas, pojawila sie kolezanka z pracy, nie podobalo mi sie to, znikal z domu, on mowil ze to przez to ze sie czepiam, ze ma dosc. kiedys w trakcie sexu powiedzial:jednak jestes najlepsza, co sprawilo ze pomyslalam ze mnie zdradzil.ale nigdy nie znalazlam dowodu.na wakacje jezdzil sam, beze mnie, wiem ze imprezowal ostro z kumplami, ale zawsze po takich wakacjach mowil ze nic nie zrobil tylko ze po kazdym wyjezdzie na fb pojawialy sie nowe panny.ostatnio przeczytalam jego 3rozmowy z kumplami. i osoba ktora tam sie wypowiadala to ktos zupelnie inny. przeczytalam maila ze jego kumpel radzi mu zeby mnie zostawil bo jestem za stara a tu zycie ucieka, a odpowiedz M byla zeby nie uczyl ojca dzieci robic. nie wytrzymalam i mu to powiedzialam, zapytalam kim jestem?a on, ze chcial ze mna sprobowac i ze nie chce sie wiazac w tej chwili, na co ja zapytalam to co to bylo te 2.5roku razem a on ze nie wie.czyli bylam meblem tak?po prostu mam uczucie ze ten facet mnie wykorzystal..i ze prowadzi podwojne zycie. mam wrazenie ze nie jest szczery ze mna. tydzien temu zakonczyl nasz zwiazek bo zaczelam mocno napierac na powazna rozmowe. kiedy pytalam co do mnie czuje on, ze nie wie. kobitki!!co myslicie?czy to ja jestem w chorym filmie?czy naprawde przesadzam?napiszcie co myslicie...dziekuje:)
Podobne tematy
facet traktuje Cie jak ''zapychacz czasu'', ja nie rozumem nad czym Ty sie zastanawiasz. Kopnij go w 4 litery zacznij sobie w koncu zycie ukladac z kims normalnym. Nie masz co sie czarowac co ze cos z Was bedzie, bo Was nie ma mimo, ze kilka lat sie to ciagnelo. Starasz sie patrzec przez rozowe okolary, ale czas je zdjac i zaczac zyc naprawde a nie w krainie zludzen, ze on sie zmieni. Spojrz - on ma wlasne zycie, a Ty? Masz swoje zycie, czy tylko wegetowalas u jego boku?
dziewczyno! szczęscie w nieszcześciu ze sie tak to zaknzcylo.nigdy wiecej nie probuj wiązac sie z tym czlowiekiem.skoro uwaza sie za super goscia ,ktory tylko probowal -to jest to pospolity prstak bez zadnych zasad.szukał jedynie argumentow aby "podnieść"swoje meskie ego.inaczej sie nie da tego nazwać.jednak zadne tutaj ego nie da wytłumaczyc tego ze gość ma na tyle odwagi zeby wskakiwać pod haleczki innych panien a nie ma na tyle kultury aby zkonczyc zwiazek z toba i dac ci swobode i nie zwodzić falszywymi emocjami.
teraz rozejrzyj sie wokol siebie i postaw na ludzi z kregu.zacznij zyc i zauważ ze mozna sie swietnie bawic i milo spedzac czas nie koniecznie będąc w takim zwiazku.
a jesli znow pojawi sie na twojej drodze "ktoś",daj szanse znajomym ,ktorzy go znaja i albo ci odrdza znajomość albo wrecz zachecą.
mam nadzieje ze sie podniesiesz i zrozumiesz ze warto sie zastanowić zanim podejmie sie decyzje ,z kim sie jedna kołderką nakrywać!
Na początku małe wyjaśnienie to, co napiszę nie jest próbą wytłumaczenia jego zachowania, ale zrozumienia, czyli rozwiązania tej łamigłówki.
mam pewien problem i po prostu musze to opisac by zobaczyc co inni mysla o calej sytuacji..pomozcie!
od 8lat mieszkam w anglii.od 5lat w 1domu z moim partnerem.nazwe go tu M. poznalismy sie i tylko przyjaznilismy dopoki nie zaczal wykazywac zainteresowania.
Poznaliście się zaprzyjaźniliście i przynajmniej on poczuł do Ciebie coś więcej niż przyjaźń. Do tego momentu jest prawie wszystko jasne oprócz tego czy Ty też w tym czasie przejawiałaś względem niego jakieś większe zainteresowanie czy tylko czysto przyjacielskie?
przez jakies 2mce wszystko szlo super, zaproponowal wspolne mieszkanie tylko we 2ke, ale odmowilam.jest ode mnie mlodszy o 6lat(teraz on ma 29) wiec nie chcialam sie zbyt szybko angazowac.
Wszystko super, czyli co? Dalej pomimo jego zainteresowania Twoją osobą na płaszczyźnie szerszej niż przyjacielska nie przejawiałaś większych zainteresowań nim?
Zostaliście parą czy dalej byliście tylko przyjaciółmi? Jest od Ciebie młodszy o 6 lat, ale co to za powód by jak to wyraziłaś: ?nie chcialam sie zbyt szybko angazowac?.
Znaliście się przecież wcześniej, jako przyjaciele, więc chyba mogę powiedzieć, że znałaś go dobrze?
Wiedziałaś, jakim jest człowiekiem, co go interesuje, gdzie i w jaki sposób spędza swój wolny czas, jakie miał stosunki do swoich byłych partnerek?
Czy w końcu jak podchodzi do kobiet i jak je traktuje?
nasz dobry przyjaciel probowal mi przetlumaczyc, ze M nie jest facetem dla mnie, ze jest zwyklym pajacem i ze sie przejade. i tak sie stalo.
To nie jest Wasz dobry przyjaciel tylko najwyraźniej Twój. Wasz dobry przyjaciel wpłynąłby raczej na jego (?Twojego?faceta) postępowanie i albo by on się zmienił albo w ramach przyjaźni nie mieszał Ci w głowie.
Mnie się wydaje, że ?Wasz? przyjaciel miał względem Ciebie inne zamiary (tylko coś poszło nie tak) a on stanął mu na drodze.
To nie jest pewnik ja cały czas operuję wyrażeniem wydaje mi się, więc nie twierdzę.
przestal sie mna interesowac, kontaktowac az w koncu pewnej sobotniej nocy spotkalam go na imprezie obsciskujacego inna dziewczyne. robil to centralnie na moich oczach. wiecej sie do niego nie odezwalam urazona i zdruzgotana. on tez nie szukal kontaktu.
Dla mnie jest to zrozumiałe, bo w dalszym ciągu zakładam, że Ty dalej zostałaś jego przyjaciółką a on być może był w Tobie zakochany.
Przyznam szczerze ze ja też w takiej sytuacji raczej odsunąłbym się od przyjaciółki.
Zresztą podobno miłość niszczy przyjaźń i jest w tym wiele prawdy, więc tym bardziej rozumiem jego postępowanie.
Dałaś mu kosza, więc zaczął szukać innych kobiet, do których mógłby wzdychać i może na tej imprezie właśnie na taką sytuację trafiłaś. Jeśli tak to nie rozumiem, dlaczego poczułaś się urażona i zdruzgotana? Jeśli Ty w jakikolwiek sposób nie dawałaś mu nadziei, że będziesz mu w stanie ofiarować coś więcej niż tylko swoją przyjaźń to nie rozumiem Twojego rozgoryczenia?
tak sie stalo, ze w czasie gdy to wszystko sie dzialo szukalismy razem domu,tzn ja z moimi znajomymi i on ze swoimi i postanowilismy ze wynajmiemy wszyscy duzy dom. martwilam sie co to bedzie jak zamieszkamy razem i mialam nadzieje, ze sie poukladaja nasze stosunki, ale znow sie rozczarowalam bo M nie zwracal na mnie kompletnie uwagi i bawil sie dalej z ciagle nowymi paniami:/ odpuscilam.
A miał ku temu jakieś powody by zwracać w Twoim kierunku swoje zainteresowanie? Bawił się z innymi paniami, ale co w tym złego, jeśli nie ranił ich uczuć?
Ty poczułaś się właśnie taka odepchnięta, bo kiedyś byłaś w centrum jego zainteresowania i nagle to się zmieniło, ale wybacz mogłaś to przewidzieć, że to się kiedyś zmieni, jeśli w dalszym ciągu będziesz taka ?niedostępna?.
po pol roku pewnego wieczora na imprezie znow byl mily i czarujacy i skonczylismy w jego lozku. to bylo jak dokonczenie pierwszego etapu naszej znajomosci bo nigdy wczesniej nie bylo jak tego po prostu zrobic. ok, dostalam to co chcialam.
No nie wierzę w to, co czytam, ale dobra zostawię to dla siebie. Fakt imprezka to faktycznie idealna chwila na intymny moment.
Muzyczka ?romantyczna?, nikt się nie kręci, więc można się wreszcie skupić na sobie do tego jest alkohol wiec można by rzec, że jest czule i romantycznie.
Tylko jakoś nie mogę uwierzyć, że wcześniej nie było bardziej dogodnego momentu na miłosne uniesienia.
nastepnego dnia w ogole sie do mnie nie odezwal..
Ja też bym się nie odezwał w jego sytuacji, ale ze wstydu, a wiesz dla czego? Bo czułbym się jak świnia, że wykorzystałem nadarzającą się sytuację.
Wypity alkohol też raczej nie byłby elementem łagodzącym w tym przypadku.
?a po tygodniu krzyczal zebym sie wyprowadzila z domu.
Tego postępowania niestety nie rozumiem.
i zapomnialam o nim. przez nastepne 2lata nie dzialo sie nic miedzy nami, az nagle 2.5roku temu M nagle zmienil kierunek lotu. znow zaczal byc mily i zainteresowany i powiedzial ze obserwowal mnie tak dlugo by chciec ze mna byc. i choc nie wierzylam w jego intencje ani w szczerosc powiedzialam ze sprobuje.
Tu z kolei nie rozumiem Twojego postępowania? Co Tobą kierowało jakaś ?ślepa miłość? czy jak?
Nie wierzyłaś ani w jego intencję, ani szczerość, ale przynajmniej ta druga cecha powinna być nieodłączna w każdym związku. Moim zdaniem związek nieoparty na wzajemnej szczerości był z góry skazany na rozpad, co po jakimś czasie zresztą miało miejsce.
jestesmy ze soba 2.5roku. mieszkamy we 2. mysle ze go kocham bo nigdy nikomu nie dalam tyle szans, choc byl do mnie max okrutny momentami. najgorsze jest to, ze moja nieufnosc prowadzila do sprawdzania go. rok temu mielismy naprawde zly czas, pojawila sie kolezanka z pracy, nie podobalo mi sie to, znikal z domu, on mowil ze to przez to ze sie czepiam, ze ma dosc.
Ty myślisz, że go kochasz a tego nie wiesz? To się wie i czuje albo nie. Gdyby tak myśleć to dzisiaj można kochać, jutro już nie, by pojutrze znowu kochać.
Tylko, co to za miłość zależna od czegoś? Użyłaś wyraz nieufność i ta Twoja podejrzliwość w Waszym związku towarzyszyła Wam przez cały czas tego związku.
To nie nieufność, ale chorobliwa Twoja zazdrość o niego.
Czym zawiniła ta jego koleżanka z pracy? Znikał z domu, bo chyba faktycznie miał dość Twojej obsesji na punkcie zazdrości.
Zazdrość w nadmiarze zabije każdy związek, jaki cudowny by on nie był.
kiedys w trakcie sexu powiedzial:jednak jestes najlepsza, co sprawilo ze pomyslalam ze mnie zdradzil.ale nigdy nie znalazlam dowodu.
Przecież przed Tobą miał jakieś seksualne partnerki? Jeśli miał, to był komplement wyrażony w dość prosty sposób i nie wnikam czy wypowiedziany szczerze, ale to był komplement, więc dlaczego nawet w tym doszukiwałaś się jakiegoś oszustwa z jego strony?
na wakacje jezdzil sam, beze mnie, wiem ze imprezowal ostro z kumplami?
Tego też nie rozumiem w jego postępowaniu, ale najwidoczniej nie wszystko muszę rozumieć.
?ale zawsze po takich wakacjach mowil ze nic nie zrobil tylko ze po kazdym wyjezdzie na fb pojawialy sie nowe panny.
Tylko, że to o niczym nie świadczy niestety. Na moim FB też jest multum kobiet tyle tylko, że z niewielką ich ilością utrzymuje kontakty.
Większość z nich jest dodawana na zasadzie ktoś prosi mnie o dodanie do listy znajomych, więc dodaję często z automatu, ale po pierwsze zwykle ich nie znam a po drugie już na pewno nie utrzymuję z nimi kontaktów.
ostatnio przeczytalam jego 3rozmowy z kumplami. i osoba ktora tam sie wypowiadala to ktos zupelnie inny. przeczytalam maila ze jego kumpel radzi mu zeby mnie zostawil bo jestem za stara a tu zycie ucieka, a odpowiedz M byla zeby nie uczyl ojca dzieci robic. nie wytrzymalam i mu to powiedzialam...
Jest taka zasada, że cudzych listów się nie czyta nawet tych elektronicznych. Według mnie postąpiłaś źle i tym samym dolałaś oliwy do ognia.
Nie usprawiedliwia Cię tu nawet Twój brak nieufności, bo skoro od początku zgodziłaś się na taki układ, i brak zaufania w Waszym związku przyjęłaś już na samym początku to wybacz, ale sama wpadłaś do swojego dołka, który cały czas kopałaś w tym związku.
Powiedzenie ?nie ucz ojca dzieci robić? to nic innego jak nie mów mi, co mam robić, bo sam wiem najlepiej.
Czyli, o co tak naprawdę zrobiłaś mu ?awanturę? a przy okazji pogrążyłaś się w jego oczach, pokazałaś po raz kolejny, że mu nie ufasz, nie wierzysz.
?zapytalam kim jestem?a on, ze chcial ze mna sprobowac i ze nie chce sie wiazac w tej chwili, na co ja zapytalam to co to bylo te 2.5roku razem a on ze nie wie.
Ja też bym nie wiedział, bo jemu wydawało się, że jesteś jednak inna. Znał Cię z czasów, kiedy byliście przyjaciółmi i pewnie Ci wówczas ufał.
W związku Ty to zaufanie zawiodłaś pokazałaś się z całkiem innej strony z tej gorszej strony.
Inna sprawa to czy Ty mogłaś mu bezgranicznie zaufać? Tyle tylko, że od początku Waszego związku nawet tego nie próbowałaś.
po prostu mam uczucie ze ten facet mnie wykorzystal..i ze prowadzi podwojne zycie. mam wrazenie ze nie jest szczery ze mna.
Jeśli nawet to za Twoim przyzwoleniem, bo jak sama piszesz od początku: ?nie wierzylam w jego intencje ani w szczerosc powiedzialam ze sprobuje.?
dziewczyno! szczęscie w nieszcześciu ze sie tak to zaknzcylo.nigdy wiecej nie probuj wiązac sie z tym czlowiekiem.skoro uwaza sie za super goscia ,ktory tylko probowal -to jest to pospolity prstak bez zadnych zasad.szukał jedynie argumentow aby "podnieść"swoje meskie ego.inaczej sie nie da tego nazwać.
Powtórzę się, ale nie tylko on próbował, ona też.
nie wierzylam w jego intencje ani w szczerosc powiedzialam ze sprobuje.
jednak zadne tutaj ego nie da wytłumaczyc tego ze gość ma na tyle odwagi zeby wskakiwać pod haleczki innych panien a nie ma na tyle kultury aby zkonczyc zwiazek z toba i dac ci swobode i nie zwodzić falszywymi emocjami.
Przecież w końcu dał jej swobodę, o czym autorka wspomina.
tydzien temu zakonczyl nasz związek?
a jesli znow pojawi sie na twojej drodze "ktoś",daj szanse znajomym ,ktorzy go znaja i albo ci odrdza znajomość albo wrecz zachecą.
Jaki to ma sens? A co jeśli ona spotka kogoś na swojej drodze, kogo jej znajomi nie znają? Mają jej wtedy doradzić TAK czy NIE? A może przezornie powiedzieć NIE nawet, jeśli ta osoba miałaby się okazać tym jedynym?
Ty wzięłabyś taką odpowiedzialność na siebie?
Dlaczego ktoś ma podejmować za nią takie decyzje? To, co jednemu wydaje się dobre wcale dla drugiego takim nie musi być i na odwrót zresztą też. Jest dorosła niech wiec sama podejmuje swoje werdykty.
Przeczytałem część Twoich postów i mamy odmienne podejście do udzielanych rad.
Ty kierujesz się w dużej mierze emocjami, (chociaż to ja powinienem) i często radzisz by osoby podejmowały radykalne kroki. Ja próbuje w jakiś sposób łagodzić, zrozumieć obie strony.
Oczywiście są ewidentne przypadki, że te ekstremalne kroki trzeba podjąć, ale tych sytuacji jest niewiele.
Nie jest często problemem coś skończyć, ale problemem jest to coś rozwiązać, a przynajmniej próbować.
Ja nie udzielam rad typu zerwij z nim, skończ z tym itd., bo widzę tylko ten fragment z całości, który autorka czy autor przedstawia. Nie znam wszystkiego a już naprawdę rzadko, i nawet mogę stwierdzić, że wcale nie znam tego od drugiej strony.
Wiesz jest takie powiedzenie, że ?stale powtarzane kłamstwo staje się prawdą?.
Jeśli ktoś jest ?słaby? to kolejną taką samą ?radę? w końcu obierze za pewnik no, bo tyle osób nie może się przecież mylić?
Tyle tylko, że to właśnie z reguły ta osoba nie przedstawiła wszystkiego, przedstawiła to tylko ze swojego punktu widzenia, który często nie do końca musi być prawdziwy.
Wiem Internet daje iluzoryczną anonimowość, ale nie chcę by moje rady przyczyniły się w jakimś stopniu do rozpadu czegoś nad czymś ktoś być może pracował kilka czy kilkanaście lat tylko, dlatego że ktoś w chwili gniewu podejmie taką, a nie inną decyzję. Ja takiej odpowiedzialności na siebie nie biorę.
* do ENCO-
* nigdy nie sugeruje ze znajomi maja wydawać opinie ,nakłaniać,popychać czy oceniać daną relacje.
zainteresowana sama opisala w poscie ,ze znajomi znali ow Typa i odradzali jej tę znajomośc.jednak decyzje podjęła sama.
więc tak jak i tutaj podpowiadamy i sugerujemy pewne rzeczy -tak zainteresowana osoba sama podejmuje decyzje względem sytuacji w jakiej sie znalazła/zanlazł.
* tak jest i w tym przypadku.skoro pojawi sie ktos , towarzystwo bedzie znać Jegomościa warto wysluchać opini inych i przyjrzeć osobie bliżej zanim popadnie się w kolejną skrajność;
* aby to zrozumieć kazdą wypowiedz należy skrupulatnie przeczytać i przeanalizować a nie traktować jak poradnik Pani Domu.
* niegrzecznie jest atakować wypowiedż innych ,nie doczytając lub nie rozumiejąc (sensu) posta;
enco
w swoich wypowiedziach nie kieruje sie jedynie emocjami-staram sie na wszystko spoglądać obiektywnie - zrozumieć postepowanie przedstawione w poscie.niejednokrotnie są to tak złożone sprawy,gdzie zmagamy sie ze zdradą, alkoholizmem,odrzuceniem itd. kierując sie w zyciu chociażby podstawowymi zasadami-(pozwól prosze ze przytoczę tutaj słowa Wielokropka-bo czesto sie z tym zgadzam_________JESTEM PRZECIw OBŁUDZIE __);w swoim zyciu wiele przeszlam i wiem ze mam duuuuuuzo racji.ponadto moje wypowiedzi są wrecz takie same jak 80-90% forumowiczów dająCych opinie o danej sprawie. z tad tez moje pytanie-co cie sklania do przyklejenia mi karteczki- emocjonalna~` hm?
tutaj nie skupiamy sie na osobach forumowiczów i ocenianiu ich podejscia do sprawy , ale na konsultowaniu sie i wyciaganiu wniosków które mogą wielu pomoc.jeśli malo masz tutaj przytoczonych argumentów ,poczytaj proszę wiecej postów i udziel porady i wsparcia zamiast skupiać cała swoją siłe i energię na "przytykaniu "nam/mi.
pozdrawiam
To nie był zamach na Twoją osobę i to, co napiszę też takim atakiem nie jest.![]()
* nigdy nie sugeruje ze znajomi maja wydawać opinie ,nakłaniać,popychać czy oceniać daną relacje.
a jesli znow pojawi sie na twojej drodze "ktoś",daj szanse znajomym ,ktorzy go znaja i albo ci odrdza znajomość albo wrecz zachecą.
A Twoim zdaniem odradzanie lub zachęcanie kogoś do czegoś to, czym jest?
Nie sugerujesz? To zajrzyj do słownika synonimów. Synonimem słowa zachęcać jest między innymi nakłaniać i popychać.
zainteresowana sama opisala w poscie ,ze znajomi znali ow Typa i odradzali jej tę znajomośc.jednak decyzje podjęła sama.
więc tak jak i tutaj podpowiadamy i sugerujemy pewne rzeczy -tak zainteresowana osoba sama podejmuje decyzje względem sytuacji w jakiej sie znalazła/zanlazł.
A o czym ja pisałem w poprzednim wejściu?
Wiesz jest takie powiedzenie, że ?stale powtarzane kłamstwo staje się prawdą?. Jeśli ktoś jest ?słaby? to kolejną taką samą ?radę? w końcu obierze za pewnik no, bo tyle osób nie może się przecież mylić?
Jeśli zabolało Cię to ?stale powtarzane kłamstwo staje się prawdą? to nie taki miałem zamiar uwierz mi. Nie była to aluzja, że ktoś tu kłamie.
* tak jest i w tym przypadku.skoro pojawi sie ktos , towarzystwo bedzie znać Jegomościa warto wysluchać opini inych i przyjrzeć osobie bliżej zanim popadnie się w kolejną skrajność;
A czy Ty słuchałbyś kogoś, jeśli byłabyś w początkowej fazie zakochania? Może najpierw miała wysłuchać opinii innych a później się zakochać? Tak wiem, że:
...nie chcialam sie zbyt szybko angazowac.nasz dobry przyjaciel probowal mi przetlumaczyc, ze M nie jest facetem dla mnie, ze jest zwyklym pajacem i ze sie przejade.
Czyli mogła wysłuchać w końcu jeszcze się nie zaangażowała, ale tym bardziej niezrozumiałe jest to Twoje:
?nie da wytłumaczyc tego ze gość ma na tyle odwagi zeby wskakiwać pod haleczki innych panien?
* aby to zrozumieć kazdą wypowiedz należy skrupulatnie przeczytać i przeanalizować a nie traktować jak poradnik Pani Domu.
* niegrzecznie jest atakować wypowiedż innych ,nie doczytając lub nie rozumiejąc (sensu) posta;
No to jeszcze raz przeczytaj to, co napisała autorka tematu a napisała tak:
od 8lat mieszkam w anglii.od 5lat w 1domu z moim partnerem.nazwe go tu M. poznalismy sie i tylko przyjaznilismy dopoki nie zaczal wykazywac zainteresowania. przez jakies 2mce wszystko szlo super, zaproponowal wspolne mieszkanie tylko we 2ke, ale odmowilam.jest ode mnie mlodszy o 6lat(teraz on ma 29) wiec nie chcialam sie zbyt szybko angazowac.nasz dobry przyjaciel probowal mi przetlumaczyc, ze M nie jest facetem dla mnie, ze jest zwyklym pajacem i ze sie przejade. i tak sie stalo. przestal sie mna interesowac, kontaktowac az w koncu pewnej sobotniej nocy spotkalam go na imprezie obsciskujacego inna dziewczyne. robil to centralnie na moich oczach.
Byli przyjaciółmi>on poczuł do niej coś więcej niż przyjaźń>zaproponował wspólne mieszkanie, ale autorka odmówiła, bo nie chciała się zbyt szybko angażować>on przestał się nią interesować i kontaktować>pewnej sobotniej nocy autorka spotyka go na imprezie jak obściskuje inną dziewczynę.
Możesz mi powiedzieć gdzie autorka pisze, że zostali parą?
W odpowiedzi piszesz:
nigdy wiecej nie probuj wiązac sie z tym czlowiekiem.skoro uwaza sie za super goscia ,ktory tylko probowal -to jest to pospolity prstak bez zadnych zasad.szukał jedynie argumentow aby "podnieść"swoje meskie ego.inaczej sie nie da tego nazwać.jednak zadne tutaj ego nie da wytłumaczyc tego ze gość ma na tyle odwagi zeby wskakiwać pod haleczki innych panien a nie ma na tyle kultury aby zkonczyc zwiazek z toba i dac ci swobode i nie zwodzić falszywymi emocjami.
Gdzie w poście autorki do tej pory jest mowa o związku? To jest jedyna (pewna) sytuacja gdzie facet obściskuje się z innymi.
Po jakimś czasie na imprezie wylądowali w łóżku. Dopiero od 2,5roku są, a w zasadzie byli parą, bo on tydzień temu zakończył ten związek.
Jeśli chodzi o ten 2,5letni ich związek to, na jakiej podstawie twierdzisz, że:
gość ma na tyle odwagi zeby wskakiwać pod haleczki innych panien a nie ma na tyle kultury aby zkonczyc zwiazek z toba i dac ci swobode i nie zwodzić falszywymi emocjami.
W którym miejscu było potwierdzenie autorki, że przyłapała go na jakiejś zdradzie? Wszystko jest domysłem autorki koleżanka z pracy, jego znikanie z domu, to, że powiedział jej w trakcie seksu, że jest najlepsza, wakacje bez niej czy w końcu nowe panny na FB. Zresztą autorka napisała:
...pomyslalam ze mnie zdradzil.ale nigdy nie znalazlam dowodu.
Ty wylewasz wiadro pomyj na faceta, o którym tak naprawdę nic nie wiesz. Masz rację, że jego zachowanie nie do końca jest logiczne i on w jakiś sposób z pewnością ją skrzywdził, ale Ty pisząc ??wskakiwać pod haleczki innych panien? sugerujesz jego zdradę a ja nic takiego nie widzę? I jeszcze to:
...nie ma na tyle kultury aby zkonczyc zwiazek z toba i dac ci swobode...
A autorka napisała przecież:
tydzien temu zakonczyl nasz zwiazek bo zaczelam mocno napierac na powazna rozmowe.
Więc tak prawdę powiedziawszy nie wiem jak Ty czytasz posty? Chyba podświadomie wybierasz tylko te fragmenty, które Ci pasują.
w swoich wypowiedziach nie kieruje sie jedynie emocjami-staram sie na wszystko spoglądać obiektywnie - zrozumieć postepowanie przedstawione w poscie.niejednokrotnie są to tak złożone sprawy,gdzie zmagamy sie ze zdradą, alkoholizmem,odrzuceniem itd. kierując sie w zyciu chociażby podstawowymi zasadami...
Tak pewnie tak jest, czyli tym samym przyznajesz mi rację, że patrzysz na problem danej osoby z jej perspektywy.
Pisałem to już, ale osoba, która zadaje pytanie często przedstawia tylko swoje racje i ze swojego punktu widzenia. W takiej sytuacji nie można spoglądać na problem w sposób obiektywny tylko subiektywny.
Też nie kieruję się emocjami, dlatego osobie zdradzonej czy zdradzanej nie proponuje od raz rozstania tylko poszukania przyczyny i sposobu wyjścia z tej sytuacji a to czy ona jednak podejmie decyzję o rozstaniu niech będzie tylko jej decyzją.
Tak samo z alkoholizmem też nie mówię komuś zostaw go, bo to pijak, szkoda ci życia na takiego itd.
Alkoholizm jak wiesz jest chorobą i wiele ludzi jednak z tego wyszło. Może czasem warto razem przez to przejść i mimo że jest ciężko zwalczyć go wspólnie? Wielu ludzi, którzy są w związkach tak naprawdę powinno żyć samotnie tylko z tego powodu, że w tak naprawdę nie potrafią w nich żyć. Internet pęka od takich historii gdzie ludzie są ze sobą, gdy jest dobrze, gdy pojawiają się problemy czar pryska i zaczynają się kłopoty. Wtedy niejednokrotnie to właśnie ?dobre? rady przyczyniają się do rozpadu związku, bo koleżanka koleżance (kolega koledze) podsuwa sprawdzone rady z własnego grajdołka, bo to na niego czy na nią i w ich sytuacji poskutkowało. Tylko, że to, co u jednych się sprawdziło u innych może przynieść skutek odwrotny. Ja wiem, że te osoby nie chciały źle, chciały pomóc, ale każdy jest inny i każda sytuacja inna. Jeśli lekarz zacznie leczyć bez poznania choroby pacjenta ten w krótkim czasie może zejść z tego świata. A przecież lekarz tego nie chciał, chciał tylko pomóc.
w swoim zyciu wiele przeszlam i wiem ze mam duuuuuuzo racji.
To tak samo jak ja? i dalej przechodzę, a co do racji w różnych sytuacjach są rożne powody tego stanu i to tak naprawdę zweryfikuję dopiero czas.
ponadto moje wypowiedzi są wrecz takie same jak 80-90% forumowiczów dająCych opinie o danej sprawie.
Ale ja tego wcale nie neguję i pewnie wszyscy mają rację, ale są one napisane tylko na podstawie wybiórczego problemu autorki czy autora. Jeszcze raz posłużę się przykładem z lekarzem. Jeśli pacjent (autorka lub autor) przedstawia lekarzowi (nam), jaki ma problem ten go wysłucha, (czyli my). Jeżeli jest to katar (jasny, prosty problem) przepisze mu leki, które mu pomogą i nie zaszkodzą (napiszemy odpowiedź). Ale jeśli pacjent jest poważnie chory (skomplikowany i niejasny problem) lekarz przeglądnie jego historię choroby i jeśli nie będzie miał pewności, co do niej skieruje pacjenta na dodatkowe konsultacje (dyskusja na forum). Jeśli jednak dalej będą niejasności, co do choroby to zanim zdiagnozuje (podejmie się odpowiedzi) pacjenta i przystąpi do leczenia (udzieli odpowiedzi) skieruje go na dodatkowe badania(i w tym momencie wypadałoby poznać stanowisko drugiej strony, co jest rzadko niestety możliwe). Mając w rękach historię pacjenta, konsultacje z innymi specjalistami i wyniki badań lekarz może w końcu prawidłowo rozpoznać chorobę i właściwie ja leczyć.
Jak trafimy na delikatnie mówiąc niedouczonego lekarza, który nie podejmie dodatkowych trudów konsultacji i dodatkowych badań, (bo jemu się wydaje, że wie) tylko z miejsca zacznie ?leczyć? i przepisze nam leki, które możemy, ale nie musimy zażywać to, co zrobi pacjent? Będzie łykał jakieś pastylki, które nie dość, że mu nie pomagają to czasami wręcz szkodzą. Tak ma wybór nie łykać oczywiście, ale jeśli nie byłby chory to nie poszedłby do lekarza. Tak samo jest tutaj i analogia jest jak najbardziej na miejscu.
...zainteresowana osoba sama podejmuje decyzje względem sytuacji w jakiej sie znalazła/zanlazł.
Prawda lekarz jest jakimś tam autorytetem i mu się raczej wierzy w końcu idzie się do niego po pomoc, ale podobnie jest z forum. Po to ktoś o coś pyta, bo chce wiedzieć znać lekarstwo na swój problem. Ja się wolę nie wychylać, jeśli mam zaszkodzić a jeśli już to wolę przepisać witaminę C a nie od razu antybiotyk.
...moje pytanie-co cie sklania do przyklejenia mi karteczki- emocjonalna~` hm?
Karteczki takiej Ci nie przykleiłem (jeszcze), ale czytając Twoje odpowiedzi (nie wszystkie) nasuwa się właśnie takie skojarzenie.
tutaj nie skupiamy sie na osobach forumowiczów i ocenianiu ich podejscia do sprawy , ale na konsultowaniu sie i wyciaganiu wniosków które mogą wielu pomoc.jeśli malo masz tutaj przytoczonych argumentów ,poczytaj proszę wiecej postów i udziel porady i wsparcia zamiast skupiać cała swoją siłe i energię na "przytykaniu "nam/mi.
Ja nie skupiam całej siły ani anergii na stukanie w klawisze, i nikomu nic nie wytykam. To była tylko taka dygresja przelana na ekran. Oczywiście inne posty czytam, ale zwykle się nie udzielam z powodów, jakie przytoczyłem powyżej. Czasami faktycznie mam ochotę kimś potrzepać na otrzeźwienie, czy przytulić go w cierpieniu, lecz przez kabel się nie da.
Również Pozdrawiam ![]()
musisz mieć jakieś klopoty ze zrozumieniem ludzi z innym horyzontem myślowym ,aniżeli ty sam.no cóz .ciekawe jest to ,że sie róznimy-inaczej wiałoby nuda.!!!!
och!i dziękuje za dygresje i pouczenia.
na prawdę budujące....
pozdrawiam