netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Mój chłopak...

24 odpowiedzi4 464 wyświetleniazałożony przez igla16, 31.08.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 25 ]

1

Temat: Mój chłopak...

Witajcie moje drogie. To znów ja, kolejny problem mam na głowie. Chodzi o mojego chłopaka. Po rozmowach ze szwagrem i siostrą, mamą i bliską koleżanką nie wiem, co mam myśleć. Pochodzi on z nieciekawej rodziny- siódemka dzieci, każde bez wykształcenia, z przemocą psychiczną, fizyczną oraz seksualną. Dodatkowo matka materialistka i jej drugi mąż, 20 lat młodszy, ze skłonnościami do bicia jej oraz przejawiającego brak szacunku wobec jej dzieci.
Mój chłopak jest przedostatni z siedmiorga dzieciaków, jako jeden z niewielu wyszedł w miarę na ludzi. Nie ma skłonności do patologii, jest miły, kulturalny, pracuję i generalnie stara się, żeby było dobrze wszystkim naokoło. Z tym że nie ma żadnych perspektyw na przyszłość. Od zeszłego roku namawiam go, by poszedł do szkoły. Ok, był. Dwa czy trzy razy. Miał zacząć od początku, w tym miesiącu była umowa, że złoży dokumenty, aby skończyć liceum. Ja z kolei kończę LO i wybieram się na studia- tak jak cała moja rodzina.
Dzisiaj mu się przypomniało, że trzeba to zrobić. A wiadomo, warto mieć jakieś lepsze wykształcenie, a nie podstawowe. Moja mama namawiała go na to, żeby poszedł do technikum albo ZSZ dla dorosłych, bo to już zawsze daje lepsze rokowania. Bo zawód, a w przypadku technikum, i matura po której w razie czego można iść na studia. Nic się nie dowiadywał, nic nie załatwił, generalnie ze szkołą klapa. Wart też dodać, że trochę przez niego(chociaż i tak w większości to moja wina) zawaliłam klasę maturalną i maturę będę pisała w przyszłym roku.
Chciałam też poduczyć go angielskiego- nie wiem czy ja tak kiepsko tłumaczę, czy on jest tak głupi, że na pytanie "how are you" odpowiada "my name is Grzegorz"?
Kolejną rzeczą jest jego dbałość o siebie. Kilka miesięcy namawiałam go, żeby poszedł do dentysty. Raz na jakiś czas jak go rozbolał ząb, to miał cały dzień z głowy. Mało nie mdlał z bólu. Jakoś się udało, poszedł, ząb został zatruty, ale kolejnej wizyty już nie zaliczył i jak widzę po rozmowach, nie zawita zbyt szybko w gabinecie. Tak samo jest z innymi lekarzami, odzywa mu się serce, do kardiologa nie pójdzie. Mocno się przeziębił- po co? zaraz przecież przejdzie. Razi też jego ubiór. Z mamą dałyśmy mu kilka par spodni, bo chodził w za dużych, albo zniszczonych. Nie miałyśmy co z nimi zrobić, więc przynajmniej facet skorzystał. Dostawał rentę i za każdym razem go prosiłam, żeby sobie coś fajnego kupił. Nie mówię tu o ciuchach prosto od Armaniego, ale przecież na Allegro, wyprzedażach, czy zwykłych second- handach można dostać fajne rzeczy w przystępnych cenach. Na obietnicach się skończyło.
Jest też kwestia jego matki. Jest to prosta kobieta, ale przy pierwszej rozmowie może się wydawać całkiem, całkiem. Ale jak tylko pojawię się w ich domu(co rzadko się zdarza) i ja, i on jesteśmy wyganiani do robienia jej i małżonkowi papierosów. Dzisiaj też była sytuacja, że dostało mi się za przelanie jej 350zł, a nie 400 z pensji mego chłopaka. Ja dostałam, bo ja przelewałam. Nie wiedziałam, że ma być 400, on mi powiedział, że 350 i jakoś to z mamą wyjaśni. Powiedziała mi, że jeszcze dziś zaległe 50zł ma się pojawić na koncie, inaczej nie ręczy za siebie. Potem jeszcze zadzwoniła, żeby zapytać się, ile pensji G dostał. A ja poczułam się jak między młotem, a kowadłem. G nie chciał, żebym mówiła ile(a że to jego nowa praca i nie przepracował jeszcze nawet połowy miesiąca, to było niewiele tych pieniędzy).
Coraz więcej dostaję sygnałów, że nie powinniśmy być razem. On- bez perspektyw, z patologicznej rodziny, a ja (podobno)inteligentna, ładna, z ogromnymi możliwościami. Miłość miłością, ale czy faktycznie ten związek ma sens?

2

Odp: Mój chłopak...

Myślę, że ten związek jest średnio przyszłościowy. Moja kumpela tkwiła dość długo w podobnym, na szczęście już się zakończył. Jedyny plus tych doświadczeń jest taki, że teraz bardzo docenia swojego obecnego faceta.

3

Odp: Mój chłopak...

Daj sobie spokój! A co Ty Caritas czy opieka społeczna?? Pochodzi z takiej a nie innej rodziny, ma takie, a nie inne nawyki. Tłumaczyłaś mu, podpowiadałaś, proponowałaś i nic, czyli nic z tego nie będzie. Może w przyszłości się ogarnie, ale jesteś za młoda, żeby tracić na niego zdrowie. Już zawaliłaś klasę maturalną. Potem pójdziesz na studia i będziesz widzieć jak przepaść między wami się poszerza. Zakończ to póki jest czas, bo potem będziesz żałować.

4

Odp: Mój chłopak...

Wiem, że dla autorki to nie śmieszne, ale ja się uśmiałem czytając to tongue Nieźle udana rodzinka tego chłopaka jak i on sam ;D Jak ci to nie przeszkadza, to próbuj go zmieniać, ale ja nie sądzę by coś to dało, bo on ma bycie dziadem w genach...

5

Odp: Mój chłopak...

Dla mnie też było to rozbrajające, jak się o wszystkim dowiedziałam. Teraz jest to już mało zabawne.
Co do zakończenia związku. Zbieram się i zbieram, ale coś zebrać się nie mogę. Zresztą, kilka rozstań już mamy na koncie. Zawsze do siebie wracaliśmy. I tego najbardziej się obawiam, że jak zerwę, to minie trochę czasu i znów będzie to samo.
Kasowałam jego nr telefonu, swój wyłączałam i zmieniałam kartę, na gadu nie odpisywałam, a potem wystarczyło spotkanie ze znajomymi i puffff.

6

Odp: Mój chłopak...

Droga Iglo...Powiem tak..nikogo na siłe nie zmusisz do jakichkolwiek zmian,,on ma swoje nawyki swoje przyzwyczajenia itp..
widocznie jemu jest tak wygodnie pojsc do pracy oddawc pensje swojej mamie,,chodzic w obdartych lub za duzych ciuchach itd..
Jest tyle mozliwosci aby zmienic cos w swym zyciu i uwolnic sie od patologi zaczac od nowa ze jak by chciał to zmienił..Chociaz by pójscie do Opieki Społecznej powiedziec jaka jest sytuacja dali by mu jakies małe swoje mieszkanie...poszedł by do pracy pensje miał by tylko dla siebie nie musiał by oddawac mamie za utrzymanie czy nieiwem za co on matce daje pieniadze ale miał by swoje..Przeciez mozna pogodzic prace ze szkołą Ty jako inteligenta osoba zapewne bys nie miał do niego zalu oto ze mniej poswieca Ci czasu..Tym bardziej ze sama chcesz cos osiagnąc chodzisz do szkoły robisz mature,,
Dla chcacego nic trudnego kochana..ale jemu najwyrazniej nic sie nie chce jemu tak wygodnie ze odda mamie pensje mama mu zapewni jakis skromny byt o ile mozna to tak nazwac...

Ten zwiazek napewno nie ma szans....Bo jeszcze kiedys dojdzie do tego to Ty zaczniesz pracowac na niego i najego rodzine...
Przemysl wszystkie za i przeciw jaką chcesz miec z nim przyszłosc??bo z tego co Ja widze to on nie moze Ci zapewnic na dzien dzisiejszy niczego./.

7

Odp: Mój chłopak...

Jak to przeczytałam to przypomniała mi się moja historia tongue
Doskonale Cię rozumiem - ciągle masz nadzieję, że może, może ... on coś zmieni?
Niestety Kochana. Ten typ człowieka niestety się nie 'naprawi' - przykład idzie z góry, więc w jego podświadomości na stałe wyryły się zachowania matki i ojca, które chyba nie należą do najlepszych ...
Wyobrażasz sobie Wasze wspólne życie? Skoro nie stanowi mu jak wygląda to może nie dba też o higienę - chodzi spać z brudnymi nogami, nie myje po sobie naczyń, nie będą mu przeszkadzały kłęby kurzu ... Co on Ci może zaoferować bez wykształcenia skoro nawet się nie kwapi, aby uzupełnić w nim braki ... ?

Tak jak napisałaś - miłość miłością, ale odetchniesz jak go w końcu się pozbędziesz. Skoro jesteś ładna i inteligentna to znajdź sobie faceta na poziomie. A najlepiej nie szukaj - sam się znajdzie big_smile

Wyobraź sobie, że nie musisz już przekonywać patologicznego chłopaka do noszenia workowatych spodni, a Twoim jedynym zmartwieniem jest matura - o wiele przyjemniej, prawda ? smile

Wytrwałości i powodzenia w podejmowaniu mądrych decyzji smile

8

Odp: Mój chłopak...

jejku!kiedy to przeczytalam wlos mi zjeżył ,bo aż brak mi słów jak ty możesz tkwić w takim związku. z  tego co piszesz u ciebie sytuacja jest jak najbardziej "normalna"-cudownie  ze masz wsparcie w tym wszystkim swojej mamy.ponadto podążasz jak widze inna droga  anizeli on-chcesz skonczyc studia ,masz plany,zasady(skoro w domu wszyscy są wykształceni).nie bedę absilutnnie mowić tutaj o kwestiach finansowych-bo to nie jest podstawą zwiazku i byc nie może!,ale  fakt  ze twoj partner  nie kieruje sie  zadnymi zasadami,nie stara sie ,nie przywiązuje  wagi do swojego wyglądu-wszystko  to daje duzo do myslenia.ten czlowiek nie ma po prostu ambicjji.sadze ze wasze dwa odległe od siebie  swiaty   w koncu i tak sie rozejda.ty bedziesz potrzebować oparcia-bedziesz szukac  wspolnego tematu,wowczas roznice miedzy wami beda jescze glebsze.sadze ze powinnaś zakonczyc ten zwiazek i dac sobie szanse na  lepsze jutro.poszukaj kogos  kto bedzie spelniał twoje  oczekiwania,bedzie cie rozumiął i za kogo nie bedzie trzeba sie wstydzic.niech twoj  nowy  zwiazek bedzie taki  ,aby cie  mobilizowal do pracy nad soba a nie  zebys ty  cale zycie  ciągnęła kogos  za reke.
sytuacja jest  trudna ,ale nie jest  beznadziejna.jesli  sie nad  tym głebiej zastanowisz  -to samam zrozumiesz  ze nie nalezy  tego kontynuować.

odetnij sie od tej przeszlości i powitaj nowe-lepsze-na twoim poziomie-z perspektywami.
pozdrawiam i ycze mądrych  wyborów!

9

Odp: Mój chłopak...

I Ty się całujesz z takim co ma zęby popsute i do dentysty nie chodzi? ;/ obrzydliwe...

10

Odp: Mój chłopak...

Witam, jak dla mnie to brniesz w patologie,od ciebie zalezy jak pokierujesz swoim zyciem, jesli chcesz cos osiagnac i nie wstydzic sie pozniej rzed znjomymi i rodzina,to go zostaw,jesli nie to pewnie niedlugo narobicie z 5tke dzieci, i bedziecie sami biegac w obwislych ciuchach, z dziurawymi zebami, pozdrawiam

11 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-09-01 23:56:58)

Odp: Mój chłopak...

Zacytuję kilka fragmentów Twojego postu rozpoczynającego wątek (pogrubiłam "najciekawsze"):

igla16 napisał/a:

(...)Pochodzi on z nieciekawej rodziny- siódemka dzieci, każde bez wykształcenia, z przemocą psychiczną, fizyczną oraz seksualną. Dodatkowo matka materialistka i jej drugi mąż, 20 lat młodszy, ze skłonnościami do bicia jej oraz przejawiającego brak szacunku wobec jej dzieci. (...)

(...)Mój chłopak (...) jako jeden z niewielu wyszedł w miarę na ludzi. (...)

(...)nie ma żadnych perspektyw na przyszłość. Od zeszłego roku namawiam go, by poszedł do szkoły. (...)

(...)ja z kolei kończę LO i wybieram się na studia- tak jak cała moja rodzina.(...)


(...)Wart też dodać, że trochę przez niego(chociaż i tak w większości to moja wina) zawaliłam klasę maturalną i maturę będę pisała w przyszłym roku.
Chciałam też poduczyć go angielskiego- nie wiem czy ja tak kiepsko tłumaczę, czy on jest tak głupi, że na pytanie "how are you" odpowiada "my name is Grzegorz"? (...)

(...)Kolejną rzeczą jest jego dbałość o siebie. Kilka miesięcy namawiałam go, żeby poszedł do dentysty. (...) Tak samo jest z innymi lekarzami, odzywa mu się serce, do kardiologa nie pójdzie. (...)

(...)Razi też jego ubiór. Z mamą dałyśmy mu kilka par spodni, bo chodził w za dużych, albo zniszczonych. Nie miałyśmy co z nimi zrobić, więc przynajmniej facet skorzystał. Dostawał rentę i za każdym razem go prosiłam, żeby sobie coś fajnego kupił. (...)

(...)Jest też kwestia jego matki. Jest to prosta kobieta, ale przy pierwszej rozmowie może się wydawać całkiem, całkiem. Ale jak tylko pojawię się w ich domu(co rzadko się zdarza) i ja, i on jesteśmy wyganiani do robienia jej i małżonkowi papierosów. (...)

(...)On- bez perspektyw, z patologicznej rodziny, a ja (podobno)inteligentna, ładna, z ogromnymi możliwościami. (...)

Czytałam i coraz bardziej otwierałam oczy ze zdumienia.

Nie spotkałam się, tutaj na forum, z tak olbrzymią i jawną pogardą.

Kim Ty jesteś?

Przypomniała mi się "Dobra pani" Elizy Orzeszkowej. Przeczytaj koniecznie.

12

Odp: Mój chłopak...

Moim zdaniem może ten związek miałby sens, gdybyś miała więcej zrozumienia.
Uważam, że może On wyjdzie jeszcze na ludzi, jakby nie było napisałaś : jest miły, kulturalny, pracuję i generalnie stara się, żeby było dobrze wszystkim naokoło.
Dlatego nie sądzę, by był to chłopak bez perspektyw na przyszłość.
Masz rację, lepiej jest skończyć nawet liceum niż tylko szkołę podstawową i mieć jeszcze lepsze perspektywy, pewnie także lepszą pracę, lecz wydaję mi się, że Ty za bardzo na to naciskasz.
Sama pomyśl, jak ma się czuć chłopak, gdy z jednej strony Ty mu "trujesz", a z drugiej także Twoja mama.
Może to zabrzmi banalnie, ale chłopak nie miał lekko jak sama widzisz i myślę, że potrzebuje więcej wsparcia i zrozumienia. No bo widzisz, Ty masz wszystko, pewnie bogatą, wykształconą rodzinę, pełną miłości, a On dorastał pewnie w biednej rodzinie, gdzie zamiast miłości była przemoc, upokarzanie, wykorzystywanie seksualne, z każdej strony niedoceniany.
Dlatego, mam wrażenie, że Ty mu nie pomagasz, lecz jeszcze bardziej dołujesz Go, bo nie rozumiesz jak trudna jest Jego sytuacja. Chyba oczekujesz, że od razu powinien zmienić się w biznesmena w garniaku, pewnego siebie itp. Takie mam wrażenie po przeczytaniu tego tekstu.

Co do wizyt u dentysty czy u innych lekarzy, to wielu facetów obawia się czy coś w tym stylu, jakieś takie częste. Czy jednak jest to powód do zerwania ? Hmm, chyba nie.
Może lepiej na spokojnie wytłumaczyć czy może grozić taka niedbałość o zdrowie faceta niż obrażać się o to. Poza tym, np mój facet też kiedyś był taki anty, a teraz sam jak coś mu dolega, to idzie do lekarza.

A może zapytaj się Jego czemu nie chce nowych ciuchów? A zresztą wiesz, wchodząc z Nim w związek chyba wiedziałaś jak On się ubiera dlatego teraz te pretensje są średnio uzasadnione.

Uważam, że ten związek może i ma sens, ale tylko jeżeli bardzo Go kochasz i okażesz mu więcej wsparcia. Ja na Twoim miejscu poradziłabym Mu wizytę u psychologa, może On pomógłby mu w wielu problemach, które pewnie ma. Na co dzień, jeżeli szanuje Cię, okazuje uczucie, to myślę, że warto inwestować w ten związek.
Jeżeli jednak nie potrafisz zaakceptować tego, że róznicie się i te róznice pewnie zawsze będą widoczne, to lepiej rozstań się z Nim, bo przecież nie zmienisz Go na swoją modłę.

13

Odp: Mój chłopak...

Wielokropku, czemu uważasz, że pogardzam nim? Ja tylko pokazałam to, co mi przeszkadza, co według mnie jest nie tak. Ale, w zasadzie, każdy może mój tekst odczytać inaczej.
Truskaweczko, nie chcę go zmieniać na jakiś swój wyimaginowany ideał. Po prostu chciałabym, żeby wziął się za siebie. Nie dla mnie, nie dla mojej czy jego matki, ale dla siebie. A psychologa mu proponowałam, powiedział, że skoro przez 21 lat sobie radził, to i teraz też da radę.

14

Odp: Mój chłopak...

A jaki jest ten chłopak dla Ciebie poza tym co opisałaś?
Poświęca Ci czas, jest dla Cebie dobry ?

15

Odp: Mój chłopak...

Tak, jest dobry. Zawsze powtarza, że chce dla mnie jak najlepiej. Odprowadza mnie wieczorami do domu, pomaga jak mam w czymś problem, naprawi coś u nas jak się popsuje, generalnie pod tym względem nie ma się o co przyczepić.

16

Odp: Mój chłopak...
igla16 napisał/a:

Wielokropku, czemu uważasz, że pogardzam nim? Ja tylko pokazałam to, co mi przeszkadza, co według mnie jest nie tak. Ale, w zasadzie, każdy może mój tekst odczytać inaczej.(...)

Przeczytaj dokładnie i na głos to, co pogrubiłam w Twoim tekście.
Rozumiem, że Twoja pogarda (tak, nie zmienię tego) była niezamierzona.

To, co przeszkadza nam u innych możemy opisać na wiele sposobów: żartobliwie, ze złością, ironicznie. Ty wybrałaś pogardliwą nutę. Jak inaczej zakwalifikować największą perełkę, czyli:

igla16 napisał/a:

(...)Nie miałyśmy co z nimi zrobić, więc przynajmniej facet skorzystał.(...)

Przeczytaj nowelkę Orzeszkowej, może jej lektura będzie pomocną.

17

Odp: Mój chłopak...

Czytałam tę nowelę.
Jeśli odczytałaś to jako pogardę, ok. Z mojej strony było to jak najbardziej niezamierzone.

18

Odp: Mój chłopak...

Faceta nie będziesz w stanie zmienić. Jedynie on sam i tylko dla siebie może się zmienić. Spotykamy na swojej drodze różnych ludzi i mamy prawo wyboru czy wchodzić z tymi osobami w głębsze relacje, czy też nie.
Decyzja należy więc do Ciebie, ale nie licz na to że facet cokolwiek zmieni dla Ciebie. Zmieni - na krótką chwilę, a później powróci do dawnych nawyków.

19 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-09-04 17:59:22)

Odp: Mój chłopak...
igla16 napisał/a:

Czytałam tę nowelę.
Jeśli odczytałaś to jako pogardę, ok. Z mojej strony było to jak najbardziej niezamierzone.

Podziwiam Cię. Proponując przeczytanie nowelki, nie spodziewałam się, że po nią sięgniesz.

Jeśli dla Ciebie ta znajomość zaczyna być poważną,to zastanów się, czy dasz radę zaakceptować to, co teraz tak Cię drażni u tego chłopaka. Możesz mieć wpływ na jego sposób ubierania się, może skłonisz go do wizyt u lekarzy, być może będzie chciał kształcić się dalej, lecz to wszystko jest "może". Natomiast na pewno nie zmieni swojej rodziny,jego mama pozostanie prostą kobietą (ja uwielbiam proste, nie prostackie, osoby).

Dasz radę być z nim, jeśli niczego z wymienionych przez Ciebie rzeczy nie zmieni? Tak, jak napisał tutaj Lysyfacet, w swoim życiu dokonujemy trwałych zmian ze względu na siebie, z własnego wyboru, nie zaś dlatego, że innym nasz styl życia nie pasuje.

20

Odp: Mój chłopak...

Co do jego mamy- niestety nie jest prosta w takim sensie w jakim lubisz. Jednak rodziny się nie wybiera.

Czy dam radę z nim być, jeśli nie zmieni swoich nawyków? Nie wiem. Jak dla mnie może się ubierać jak chce, to jest kwestia najmniej istotna. Boję się tego, że za kilka lat- o ile będziemy razem- pewne rzeczy się rozejdą. Ja będę po studiach, zamierzam również zrobić tytuł technika i ogólnie chcę się kształcić, może będę pracować, ale nie wiem czy będziemy mieli o czym rozmawiać.
Dzisiaj rozmawialiśmy na temat jego wykształcenia. Sam zaczął rozmowę i powiedział mi, że wie, że musi się uczyć, ale jemu totalnie się nie chce. Kto wie czy za jakiś czas powie to samo o pracy. A nie chciałabym być z facetem, który nic nie robi. Nie zrobiłam mu żadnych wyrzutów, ale głupio mi się zrobiło.

lysyfacet Wiem, że na siłę go nie zmienię. A poza tym, jaki jest tego sens? Oboje na tym ucierpimy.
Ale zależy mi na nim, chciałabym, żeby mógł się wybić i być kimś. Z tym że, niestety, dostaje mi się za to.

21

Odp: Mój chłopak...

Trzymam kciuki za Ciebie i Twe wybory.

Jesteś mądrą dziewczyną. smile

22

Odp: Mój chłopak...

Mam jeszcze jedno pytanie do was, bo nie umiem sobie poradzić. Jak mogę wytłumaczyć mu, żeby nie dotykał mnie jak jestem zła?
Jestem osobą dosyć nerwową, czasami byle co jest mnie w stanie wyprowadzić z równowagi. Kiedy jestem wściekła mój G koniecznie chce mnie pocieszyć. Chce również mnie przytulić. I tu zaczyna się problem- jak pisałam nie lubię jak ktokolwiek mnie dotyka, kiedy mam zły humor. G myśli, że jak się przytulę, to mi przejdzie, ale to działa w drugą stronę. Dostaję wtedy takiego ataku złości, że mam ochotę pozabijać wszystkich naokoło. Moi znajomi nauczyli się tego, żeby tak nie robić, ale do niego to nie dociera. Mówi, że skoro jesteśmy razem, to mam się przytulić, bo wtedy mi przejdzie. Na nic się nie zdają tłumaczenia. Mówiłam mu to wiele razy na spokojnie, kilka razy też zdarzyło się, że wykrzyczałam mu to, jak on mnie przytulał, kiedy ja tego nie chciałam...

23

Odp: Mój chłopak...

Jeśli prośby i tłumaczenia nie pomagają, proponuję skorzystać z żartu.
Na kartce dużego formatu wypisz drukowanymi olbrzymimi literami zdanie "Nie przytulać, gdy jestem wściekła - gryzę".

Może dowcip zrozumie. hmm

24

Odp: Mój chłopak...

moja mama mi zawsze mowila: bierz chlopaka ze swojej półki.
i miala racje

Posty [ 25 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026