netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Rozwodzę się-od czego zacząć.Pomóżcie!!!

25 odpowiedzi9 515 wyświetleńzałożony przez edyta10015, 30.12.2008

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozwodzę się-od czego zacząć.Pomóżcie!!!

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 26 ]

1

Temat: Rozwodzę się-od czego zacząć.Pomóżcie!!!

Witam.To moja pierwsza rozmowa na forum.Mam 29 lat,na imię mam Edyta.Byłam ze swoim mężem 7 lat.Mamy 6-letniego syna.To ja zdecydowałam się na rozstanie.Chodziło o kasę i to ,jak mnie traktował.Nasze dziecko jest bardzo chorowite,ma wiele deficytów,które trzeba korygować.Jego zaburzenia są wyleczalne,ale trzeba dużo pracy i ćwiczeń z nim.Dlatego nie pracowałam.Poświęciłam cały swój czas dla rodziny.I od tego się zaczęło.Wiadomo ,że obecnie niczego nie załatwisz państwowo.wszystkie wizyty były prywatnie,a mojemu mężowi to się nie podobało.On nie widział żadnych chorób u syna,twierdził,że to sobie wymyślam.Jako %-latek prawie nic nie mówił,nie mógł utrzymać równowagi,miał niedosłuch,zaburzenia koncentracji i alergie na wszystko co możliwe,a on twierdził,że szkoda na to jego ciężko zarobionych pieniedzy.Bo to nigdy nie były nasze pieniądze tylko jego.Ja prosiłam się o jedzenie,leki dla małego i środki czystości.Nie mogłam sama wziąć nawet złotówki.Gdy dostałam łaskawie nawet jakąś kasę na zakupy musiałam przynosić paragony.Dla niego byłam darmozjadem,który niczego sam nie osiągnie.I ja przez te wszystkie lata,chyba mu wierzyłam,że naprawdę jestem do niczego.Tkwiłam w tym,coraz bardziej pogrążając się.Zaczęłam chodzić do psychologa,brać środki uspokajające i nasenne.Mąż śmiał sie tylko.Nie maiłam w nim oparcia,zrozumienia.Twierdził,że skoro potrzebuję lekarza i prochów to znaczy,że mam pusto w głowie.
Wszystko zmieniło się,gdy od września pierwszy raz od 8 lat wyszłam tak naprawdę do ludzi.Zaczęłam pracować na pół etatu.Pasowało mi to,bo wiozłam rano małego do zerówki,o 12 wychodziłam i odbierałam go.Potem miałam czas na spędzenie go z synem i na ćwiczenie z nim.Cieszyłam się jak nigdy.Miałam kontakt z ludźmi,robiłam coś dla siebie i zawsze wpadło parę groszy.Ale dla męża to był kolejny powód do kłótni.Kasy nie dawał mi już żadnej,bo miałam swoją.Dziadkowie kupili mi malucha,bym miała czym wozić małego do przedszkola.Na benzynę dawać mi nie chciał,rodzice i dziadkowie dawali.Cały dom był na moim utrzymaniu za 700 zł.Byłam w rozsypce.Nie wytrzymałam.Powiedziałam ,że to koniec,że nie umiem tak żyć,że to nie jest rodzina.Nawet nie oponował,nie próbował jakoś tego naprawić.Chciał mi tylko zabrać wszystko,bo to on na robił całe życie.Mały to mój problem,nie jego.On ma to wszystko gdzieś.
Jestem załamana,ale zdania nie zmienię.Wiem,że dobrze zrobiłam.Nawet teraz jakieś 2 miesiące od rozejścia ciągle psuje mi nerwy.Wybrał cała kasę z konta,chce zabrać mi fiacika,bo zarejestrowany jest na niego.a dziecka nawet nie odwiedza.Był tylko 2 razy i jedyne co z nim robił to oglądał bajkę.Horror.
Chce jak najszybciej rozwieść się z nim,by nie zatruwał mi już życia,bu nie wchrzaniał się w nie.Nie chce się kłócić,chce to zrobić kulturalnie.Chce,by widywał się z małym kiedy zechce,by zabierał go ,gdy tylko będzie miał na to ochotę,bo wiem ,że będziemy wychowywać go razem do końca życia,ale nie chcę ,by miał władzę nade mną.Znam swoja wartość i dam sobie radę.Teraz to wiem.
Długa była ta moja spowiedź,źle musiałam się wygadać.Na razie utknęłam w martwym punkcie,bo nie wiem od czego zacząć.Mam od razu się rozwodzić,czy składać wniosek o alimenty,nie wiem.Po prostu nie wiem.Pomóżcie.
Edyta.

2

Odp: Rozwodzę się-od czego zacząć.Pomóżcie!!!

nie jestem ekspertem, ale znalazłam w sieci między innymi to:
http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html? … =2&s=0

podziwiam, że się odważyłaś zakończyć ten związek. powodzenia
trzymaj się ciepło

3

Odp: Rozwodzę się-od czego zacząć.Pomóżcie!!!

Dziękuję za wsparcie,to dla mnie dużo znaczy i sprawia,że jestem silniejsza.

4

Odp: Rozwodzę się-od czego zacząć.Pomóżcie!!!

Edyta , jesteś bardzo silną kobietą.Z tego co piszesz , właściwie od dawna żyjesz sama .Sama zajmujesz się domem , synem , do tego pracujesz.
Rozwodu pewnie tak szybko nie dostaniesz, ale z pewnością separacja będzie dobrym wyjściem.Ten człowiek w niczym Ci nie pomaga.Tylko dzięki niemu zaczęłaś tracić wiarę w siebie , w swoje możliwości w swój potencjał.Myślę , że rozstanie z Twoim mężem pozwoli Ci na nowo uwierzyć w siebie , zacząć życie od nowa...Nabierzesz dystansu, uspokoisz się...dobrze , że wiesz czego chcesz , że podjęłaś jakąś decyzję.To moim zdaniem pomoże Ci stanąć na nogi , choć będzie trudno przejść z jednej skrajności w drugą.Ale dasz radę.Zrobiłaś już pierwszy krok , który z reguły jest najtrudniejszy .Powodzenia smile

5

Odp: Rozwodzę się-od czego zacząć.Pomóżcie!!!

Edyta! Jesteś bardzo dzielną kobietą. Zrobiłaś już ogromny krok w kierunku normalności. Uniezależniłaś się do faceta - kretyna bez mózgu i serca. Masz wsparcie rodziców - to wiele. Facet, który olewa dziecko nie jest wart żadnej kobiety. Bądź zdecydowana. Zafunduj sobie dobrego adwokata; koszty poniesie mąż. Bądź silna, masz dla kogo żyć, Twój synek musi widzieć radosną i silną mamę. Jeśli wytrwasz i uwolnisz się od tego aroganta (przecież on stosuje przemoc psychiczną) za kilka lat zapomnisz o tym koszmarze i z całą pewnością ułożysz sobie życie. Pamiętaj, dziecko musi żyć w miłości, spokoju, musi czuć się bezpiecznie. Rozdygotana i stłamszona matka nie da Mu tego. Bądź dzielna, uda się.

6

Odp: Rozwodzę się-od czego zacząć.Pomóżcie!!!

Edytko na początek proponuje wyciągnąć kase od tego niby "tatusia" podaj go o alimenty by pokazać że ma jakieś zobowiązania wobec ciebie i syna. A potem pomyśl czy separacja czy rozwód, ale uwolnienie od tego faceta uwolni cię od męczarni psychicznej. A syn będzie inaczej reagował żyjąc w ciszy i spokoju i nie słysząc jak ojciec trzęsie się nad matką. Trzymaj sie i nie daj zastraszyć!!! poproś o radę adwokata. POWODZENIA

7

Odp: Rozwodzę się-od czego zacząć.Pomóżcie!!!

ja jestem tydzien po rozwodzie i moim zdaniem złoz dwa wniski naraz  o rozwód i alimenty zanim sie zacznie rozwód  limenty bedziesz mial z glowy. a pozatym on moze przestac placic alimenty do zakonczenia rozprawy rozwodowej .

8

Odp: Rozwodzę się-od czego zacząć.Pomóżcie!!!

ja Sie rozwodziłąm w Grudniu.rOZWÓD DOSTAŁAM JUZ NA PIERWSZEJ SPRAWIE,złóz wniosek o rozwód i w tym wniosku samym o alimenty,alimenty są ci juz przyznane na pierwszej sprawie jezeli nie mieskacie razem oczywiscie.powodzenia jak masz pytania to chętnie odpowiem:)

9

Odp: Rozwodzę się-od czego zacząć.Pomóżcie!!!

Dzięki wielkie,że ktoś mnie rozumie...
Oczywiście ,że mam pytania i to mnóstwo.
Pierwsze-Ja chcę rozwód za porozumieniem stron,bo z moich wiadomości wiem,że wtedy jest szybciej i bez wyciągania "brudów".a ja nie chcę już bardziej tego wszystkiego pogłębiać i cierpieć.On się zgodził,ale powiedział,że nie mogę zażądać więcej niż 400 zł.Nie mogę pozwolić sobie na taką sumę,bo nie dam rady.Same ćwiczenia z Si tyle kosztują.Czy na wniosku o alimenty mogę umieścić wyższą sumę,nawet jeśli on się na to nie zgadza? Czy fakt,iż mój syn ma wiele problemów zdrowotnych i wymaga opieki nie sprawi,że należą mi się większe alimenty? Ja pracuję tylko na 1\2 etatu.Na więcej nie mogę sobie pozwolić,gdyż mały ciągle choruje,a za 950 zł będzie mi ciężko.
Gdyby nie syn wcale nie prosiłabym go o kasę,miałabym go gdzieś.Ale jest dziecko,ono nie może cierpieć za nasze błędy-dlatego muszę dla niego wywalczyć ile się, na jego powrót do normalności.Nie jestem materialistką,broń Boże,ale tak ja pisałam wcześniej mały wyrośnie z tych wszystkich chorób,ale potrzebuje na to dużo pracy,cierpliwości i kasy.Ja poświęcam mu ile mogę,pracuję z nim ile się da,ale bez profesjonalnej opieki,niestety prywatnej,nic nie osiągnę.Piszę to,by było jasne,że nie chce nic dla siebie,tylko dla Eryka.
Jak mogę to osiągnąć,nie drąc kotów przy wszystkich???
I jak to jest z tym rozwodem za porozumieniem stron?Czy w przypadku dzieci małoletnich w związku trzeba wzywać światków? Czy mam ich podawać od razu przy składaniu wniosku,czy poczekać?Czytałam,że nie powinno się powoływać rodziny,a ja niestety nie mam nikogo innego.Przez te 7 lat karceru straciłam kontakt prawie z każdym,z resztą nie chwaliłam się tym co mam w domu..Tu też jestem na straconej pozycji...Z każdej strony mur.Czasem zastanawiam się ,czy aby na pewno dobrze zrobiłam zostawiając tego ćwoka.Ja może bym miała ciężko,ale na małego zawsze wyżebrałabym trochę grosza.Co ja sama mogę mu dać,prócz miłości....To są jednak tylko krótkie chwile,wiem,że nie chcę tak żyć,nie z nim.Eryk potrzebuje spokoju i ciepła a tego by nie miał,gdybym ciągnęła to dalej.
Dlatego proszę o wszelkie info,każdą pomoc,bym mogła utrzeć mu nosa i pokazać jak wiele potrafię i na ile mnie stać. Dziękuję...
I nie mieszkamy razem,jakby co.

10

Odp: Rozwodzę się-od czego zacząć.Pomóżcie!!!

Edytko no więc tak:
Jezeli on sie zgodzi za porozumieniem stron i dogadacie sie co do alimentów to na pierwszej sprawie masz rozwód.Swiadkami moze byc rodzina u mnie był mój tata u męza mama jezeli jest za porozumieniem stron zeznaje jeden swiadek ten którego sobie wybierzecie obojetnie który.Mozesz ządac wiecej alimentów nawet gdy on sie nie zgadza to sąd Ci je przyznaje nie on.Przedstaw sędziemu jaka masz sytuacje materialną powiedz ze macie chore dziecko sąd moze ci przyznac 60procent jego pensji.Uwazam ze zrobiłas pierwszy najwazniejszy krok zdecydowałas sie odejsc mam nadzieje ze masz kogos w rodzinie kto cie wspiera.Pozdrawiam:) jak cos to pytaj:)

11

Odp: Rozwodzę się-od czego zacząć.Pomóżcie!!!

Zbyt wiele naczytałam się o tym wszystkim i teraz jestem skołowana,dlatego tak Ciebie zamęczam.Sorry,ale nie mam znajomych w tej sytuacji a na prawnika mnie nie stać.Pomęczę Cie wiec troszeczkę,oki?
Czy nie jest tak,że gdy alimenty nie są zaakceptowane przez obydwie strony to nie ma mowy o porozumieniu stron?Boję się,bo nie chcę rozwodu z orzeczeniem winy.
A jak to jest ze złożeniem wniosku?Ja chce go wysłać pocztą.Co jest mi potrzebne i czy od razu mam wpisywać światków?Czytałam,że mozna ich wpisać dopiero,gdy sędzia zażąda,bo czasem wcale nie są oni wzywani.
A i jeszcze jedno,chyba,jak to jest z adwokatem? Bronisz się sama,jak cie nie stać,czy dostajesz kogoś z urzędu?
Mój mąż ogólnie zgadza się na rozwód za porozumieniem,ale za nic powiedział,że nie zapłaci.ja bedę miała jakiś przypływ gotówki dopiero gdzieś w czerwcu,lipcu.Kiedy mam złożyć ten przeklęty wniosek,by miej więcej trafić w czasie.Chce sobie zrobić prezent urodzinowy i rozwieść się do sierpnia.Taki mały żart na rozluźnienie atmosfery...

12

Odp: Rozwodzę się-od czego zacząć.Pomóżcie!!!

Jesteś badzo dzielna, podziwiam Cię za  odwagę. Wierzę że wszystko Ci się ułoży dobrze smile)

13

Odp: Rozwodzę się-od czego zacząć.Pomóżcie!!!

Nie wiem czy jestem dzielna.Boję się każdej decyzji,każdego kroku. Raczej jestem zdesperowana i nastawiona na normalność.
Ale dziękuję serdecznie za wsparcie.To ,że są ludzie,którzy czytają moje przemyślenia i obawy,że wspierają mnie dobrym słowem i radą sprawia,że jest mi łatwiej i wiem ,że nie jestem w tym całym bagnie osamotniona.Nie myślałam,że można pomagać sobie nawet się nie znając.To jest super.Dzięki.

14

Odp: Rozwodzę się-od czego zacząć.Pomóżcie!!!

Hej Edytko wysłałam Ci meila:)mysle ze tak bedzie łatwiej:)

15

Odp: Rozwodzę się-od czego zacząć.Pomóżcie!!!
edyta10015 napisał/a:

Witam.To moja pierwsza rozmowa na forum.Mam 29 lat,na imię mam Edyta.Byłam ze swoim mężem 7 lat.Mamy 6-letniego syna.To ja zdecydowałam się na rozstanie.Chodziło o kasę i to ,jak mnie traktował.Nasze dziecko jest bardzo chorowite,ma wiele deficytów,które trzeba korygować.Jego zaburzenia są wyleczalne,ale trzeba dużo pracy i ćwiczeń z nim.Dlatego nie pracowałam.Poświęciłam cały swój czas dla rodziny.I od tego się zaczęło.Wiadomo ,że obecnie niczego nie załatwisz państwowo.wszystkie wizyty były prywatnie,a mojemu mężowi to się nie podobało.On nie widział żadnych chorób u syna,twierdził,że to sobie wymyślam.Jako %-latek prawie nic nie mówił,nie mógł utrzymać równowagi,miał niedosłuch,zaburzenia koncentracji i alergie na wszystko co możliwe,a on twierdził,że szkoda na to jego ciężko zarobionych pieniedzy.Bo to nigdy nie były nasze pieniądze tylko jego.Ja prosiłam się o jedzenie,leki dla małego i środki czystości.Nie mogłam sama wziąć nawet złotówki.Gdy dostałam łaskawie nawet jakąś kasę na zakupy musiałam przynosić paragony.Dla niego byłam darmozjadem,który niczego sam nie osiągnie.I ja przez te wszystkie lata,chyba mu wierzyłam,że naprawdę jestem do niczego.Tkwiłam w tym,coraz bardziej pogrążając się.Zaczęłam chodzić do psychologa,brać środki uspokajające i nasenne.Mąż śmiał sie tylko.Nie maiłam w nim oparcia,zrozumienia.Twierdził,że skoro potrzebuję lekarza i prochów to znaczy,że mam pusto w głowie.
Wszystko zmieniło się,gdy od września pierwszy raz od 8 lat wyszłam tak naprawdę do ludzi.Zaczęłam pracować na pół etatu.Pasowało mi to,bo wiozłam rano małego do zerówki,o 12 wychodziłam i odbierałam go.Potem miałam czas na spędzenie go z synem i na ćwiczenie z nim.Cieszyłam się jak nigdy.Miałam kontakt z ludźmi,robiłam coś dla siebie i zawsze wpadło parę groszy.Ale dla męża to był kolejny powód do kłótni.Kasy nie dawał mi już żadnej,bo miałam swoją.Dziadkowie kupili mi malucha,bym miała czym wozić małego do przedszkola.Na benzynę dawać mi nie chciał,rodzice i dziadkowie dawali.Cały dom był na moim utrzymaniu za 700 zł.Byłam w rozsypce.Nie wytrzymałam.Powiedziałam ,że to koniec,że nie umiem tak żyć,że to nie jest rodzina.Nawet nie oponował,nie próbował jakoś tego naprawić.Chciał mi tylko zabrać wszystko,bo to on na robił całe życie.Mały to mój problem,nie jego.On ma to wszystko gdzieś.
Jestem załamana,ale zdania nie zmienię.Wiem,że dobrze zrobiłam.Nawet teraz jakieś 2 miesiące od rozejścia ciągle psuje mi nerwy.Wybrał cała kasę z konta,chce zabrać mi fiacika,bo zarejestrowany jest na niego.a dziecka nawet nie odwiedza.Był tylko 2 razy i jedyne co z nim robił to oglądał bajkę.Horror.
Chce jak najszybciej rozwieść się z nim,by nie zatruwał mi już życia,bu nie wchrzaniał się w nie.Nie chce się kłócić,chce to zrobić kulturalnie.Chce,by widywał się z małym kiedy zechce,by zabierał go ,gdy tylko będzie miał na to ochotę,bo wiem ,że będziemy wychowywać go razem do końca życia,ale nie chcę ,by miał władzę nade mną.Znam swoja wartość i dam sobie radę.Teraz to wiem.
Długa była ta moja spowiedź,źle musiałam się wygadać.Na razie utknęłam w martwym punkcie,bo nie wiem od czego zacząć.Mam od razu się rozwodzić,czy składać wniosek o alimenty,nie wiem.Po prostu nie wiem.Pomóżcie.
Edyta.

Moim zdaniem powinnaś załatwiac rozwód orzekający winę męża. Widzę, ze jesteś bardzo przez niego zastraszana. Jeśli podjęłas juz decyzję o rozstaniu(wg. mnie trochę późno ale i tak plus za odwagę) to nie powinnaś w ogóle rozmawiac z nim na ten temat, a tylko działac. Powołaj sobie na świadków swoich dziadków - niech zeznają , że łożyli na benzynę oraz, ze kupili malucha i w jakim celu. Psycholog dziecięcy stwierdzi zahamowanie w rozwoju dziecka, a lekarz pediatra ewentualne inne defekty. Papiery więc będziesz miała. Powiesz, że ojciec nic na dziecko nie dawał a Ty nie mogłas pracowac,bo poświeciłaś się zdrowiu dziecka. Postaraj się znaleźc punkt konsultacyjny bezpłatnych porad prawnych - przeważnie prowadzonych przez studentów prawa. Dużo by Ci pomogli. Ustawowo na chore dziecko i niepracującą żonę przysługuje spora suma jeśli chodzi o alimenty. Szkoda byłoby abyś to zaprzepaściła. Pomyśl o dziecku i o tym co mu się należy od ojczulka.
Jako matka z dzieckiem masz większe prawa niż Twój mąż i to pod Ciebie i dziecko sąd będzie starał się wyłuskac najwięcej korzystnych aspektów z Waszego życia. Jeśli bedziesz miała mało swiadków zawsze możesz poprosic sąd(dla dobra dziecka) o test na wykrywaczu kłamstw(zarówno dla siebie jak i męża). Dla sądu będzie to dodatkowa wskazówka, że nie boisz się wyników, bo mówisz prawdę. Bardzo sporadycznie to wykonują, ale jak się uprzesz to może zrobią.
Bedzie dobrze tylko się nie daj zapędzic w kozi róg. Pokaż sobie, dziecku i jemu, że jesteś silna.

16

Odp: Rozwodzę się-od czego zacząć.Pomóżcie!!!
edyta10015 napisał/a:

Nie wiem czy jestem dzielna.Boję się każdej decyzji,każdego kroku. Raczej jestem zdesperowana i nastawiona na normalność.

Właśnie to że udało Ci się powiedzieć "NIE" swojej katordze, świadczy o tym jak bardzo odważną i dzielną osobą jesteś smile

17

Odp: Rozwodzę się-od czego zacząć.Pomóżcie!!!

Edytko jeszcze w sprawie tego adwokata.Jezeli nie stac Cie na niego,składasz wniosek do sądu o przyznanie Ci adwokata z urzędu dostaniesz go napewno.Ja adwokata brałam i była to najlepsza adwokatka w moim miescie dała ostro popalić mojemu męzowi a płaciłam 1500zł...

18

Odp: Rozwodzę się-od czego zacząć.Pomóżcie!!!

Mam o niego prosić składając wniosek?Ogólnie jestem wygadana,może będzie lepiej jak sama będę się broniła?I jak jest z ta rozmową mediacyjną,ona jest przed pierwszą rozprawą,czy w innym terminie? Jak ona wygląda?I napisz mi proszę,czy długo czekałaś na termin?

19

Odp: Rozwodzę się-od czego zacząć.Pomóżcie!!!

Jezeli jestes wygadana i wiesz ze dasz sobie radę to nie korzystaj z adwokata,ale przed sądem zazwyczaj góre biorą nerwy wierz mi,nalezę do osób wygadanych i umiem bronic co swoje ale adwokat mi się przydał:).Wniosek o adwokata z urzędu prosisz na odzdzielnym pismie.Ja na sprawę czekałam 2 miesiące i rozwód dostałam na pierwszej sprawie,pózniej 3 tyg czekałam na uprawomocnienie i koniec:)

20

Odp: Rozwodzę się-od czego zacząć.Pomóżcie!!!

Jestem Ci wdzięczna za pomoc i strasznie Tobie zazdroszczę,że już masz to za sobą.Ja też bym tak chciała...Wyczytałam gdzieś,że adwokat z urzędu może być Ci przyznany tylko wówczas,gdy zwolniona będziesz z kosztów sądowych.Nie wiesz czy to prawda?
Biję się z myślami kiedy mam wysłać ten pozew.Zrobiłabym to już,ale nie zbierałam do tej pory żadnych paragonów,potwierdzeń czy faktur potwierdzających chorobę i koszt utrzymania syna,a to podobno tez jest ważne.Ale za kilka miesięcy może coś się ruszy.Będę szczęśliwa,choć to bardzo nieprzyjemna konieczność.
Dzięki Asiuleczka....Jakby co jeszcze CIę przemagluję:))

21

Odp: Rozwodzę się-od czego zacząć.Pomóżcie!!!

Edytko magluj dowoli:)Wiem co przezywasz tez miałam mnóstwo pytań...Adwokata z urzędu dostaniesz nawet jeżeli nie będziesz zwolniona z kosztów sądowych.Pozew możesz złożyć już teraz i tak musisz poczekać na sprawę najmniej 2 miesiące także zdążysz uzbierać jakieś dowody na to ze leczysz synka:) Pozdrawiam:)

22

Odp: Rozwodzę się-od czego zacząć.Pomóżcie!!!

Silne kobiety big_smile i to mi sie podoba xD

23

Odp: Rozwodzę się-od czego zacząć.Pomóżcie!!!

te posty sa bardzo dawne i jezeli u Edyty sie nic nie zmienilo ja bym proponowala aby sie zainteresowala czy w jego zyciu nie ma jakies kobiety,ale mysle ze juz u Edyty wszystko ok.

24

Odp: Rozwodzę się-od czego zacząć.Pomóżcie!!!

bo moze sa osoby ,ktore znaja przyczyny takiego traktowania nikt z dnia na dzien sie nie zmienia musza byc jakies przyczyny,nikt nie musi jawnie skladac zeznan zeby pomoc ,moga byc jawne dla urzedu a anonimowe dla ciebie i  jego,ale ten post jest z 2009 roku i mysle ze wszystko juz sie ulozylo

25

Odp: Rozwodzę się-od czego zacząć.Pomóżcie!!!

hej z tej strony Karolina

Po pierwsze nie ma się co załamywać. Trzeba się wziąść w garść. To co opisałaś to nie jest życie.
U mnie było tak że mąż się zadłuzył i nie mówił mi wszystkiego, robił co chciał a nawet jak byłam w ciazy to mnie zdradził co wyszło z badań u lekarza. Po urodzeniu dziecka załozyłam sprawe o rozwód. Na tej rozprawie rozpatrywane były alimenty dla dziecka i widywania. Chciałam się szybko rozwieść to napisałam pismo  rozwodowe bez orzekania bez winy. Wczesniej nie pracowałam to pisałam pismo żebym nie płaciła za rozwód.
Jesli bedzie rozwód z jego winy on ponosi koszty za rozwód. Mozesz tez sie starać zeby płacił na ciebie alimenty i na dziecko jesli masz chore dziecko i np. nie masz z kim zostawić lub podjac jakakolwiek prace (ALIMENTY MOZE PŁACIC NAWET DO 5 LAT).
Dziecko jak jest chore i leczyłas go prywatnie trzeba to wykazać jak bedziesz sie starała o alimenty na dziecko. (badania lekarskie, koszty wizyt u lekarza, lekarstwa). Koszty utrzymania takiego dziecka na miesiąc. Alimenty rodzice powinni płacić po połowie. Jesli nie pracujesz a dziecko jest chore to na pewno wyższe.

Trzeba sie starać i nie martwić.
ŻYCZE POWODZENIA

Posty [ 26 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozwodzę się-od czego zacząć.Pomóżcie!!!

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026