Witam ,proszę o opinię czy mam pozwolić mu odejść do innej, czy próbować go zatrzymać ,oto moja historia .
Od paru miesięcy mój mąż spotyka sie z kobietą ,mówi że ją kocha i odejdzie ,powiedział mi o niej wszystko. Mamy dwójkę dzieci i nie chce aby mnie opószczał ,ja go kocham. Proszę go o to aby nas nie zostawiał ,że dzieci są najważniejsze. Powiedział że mnie nie kocha i nie chce byc ze mną ,że straciłam już swoje szanse na odbudowanie naszego związku.Mamy teraz wyjechać na wakacje ,powiedział że robi to tylko ze względu na dzieci bo cięzko pracuej i nie ma dla nich zbyt duzo czasu ,ja go na ten wyjazd namówiłam ,nie wiem czy dobrze zrobiłam na mawiając go na ten wyjaz.Chce się poprawić i pogodzić z jego rodziną ,zawsze o mnie zabiegał chciał abyśmy mieli udane małżeństwo ale ja byłam oschła w tym związku , teraz twierdzi że jest zapóźno na następne próby ,jesteśmy ze sobą od 15lat,mówi że ja się nie zmienie ,a nawet moja poprawa to będzie chwilowa na 2,3 miesiące i znowu będę taka jak dawniej . Nasi znajomi co nie którzy wiedzą że on ma kogoś, bo sam im o tym mówił. Cały czas chce mnie do tego odejścia chyba przygotować ze to nastapi, ale ja w to nie wierze ,nie do ciera to do mnie ,że on tak postapił . Powiedziałam mu że będe o niego walczyć że się zmienie i będę taka jak on zawsze chciał ,zawsze zauważał moje zmiany i wysiłki ,natomiast teraz jest to bez rzadnego znaczenia ,mówi żebym się nie wysilała i odpóściła sobie,tylko dlaczego śpimy w jednym łóżku ?chodź bez s... .
Proszę o opinie ,mam mętlik w głowie ,czy warto dalej walczyć o niego,jeśli on nie chce ,a może się opamięta i stwierdzi że to był tylko romans roczny ?
Podobne tematy
Mimo, że go kochasz wystaw mu walizki za dzwi. Nie czekaj kiedy on Cię opuści. Ty przejmij inicjatywę i podejmij decyzję najlepszą, czyli jak najszybszy rozwód. Trzymaj się ciepło.
Nie ma jednoznacznej rady jaka mozna Ci dac... bo co powiem? rozmawiaj z nim? koniecznie... bez rozmowy nigdy nie ruszycie we właściwym kierunku.
Co powiem? wystaw mu walizki? pzreciez to w tym momencie , w tych emocjach zapewne jest niewykonalne ..i nie wiem czy akurat teraz słuszne bo być może z jego postawą chętnie te walizki zaniesie do niej... pożyją, pobawia się soba i mozna założyć, że im nie wyjdzie... więc wróci do Ciebie.. BO WIE.. ze bedzie mógł..
Co powiem? terapia? pewnie.... zbudowac wszystko od nowa... TY nauczysz sie nie byc oschłą... hmmhmh
cieżka sprawa...
pisz jesli będziesz chciała, opisuj rozwój wypadków.. będziemy radzić.. a przynajmniej próbowac.
...
Od paru miesięcy mój mąż spotyka sie z kobietą ,mówi że ją kocha i odejdzie (...) Mamy dwójkę dzieci i nie chce aby mnie opószczał ,ja go kocham. Proszę go o to aby nas nie zostawiał ,że dzieci są najważniejsze. Powiedział że mnie nie kocha i nie chce byc ze mną ,że straciłam już swoje szanse na odbudowanie naszego związku.Mamy teraz wyjechać na wakacje ,powiedział że robi to tylko ze względu na dzieci (...) Chce się poprawić i pogodzić z jego rodziną ,zawsze o mnie zabiegał chciał abyśmy mieli udane małżeństwo ale ja byłam oschła w tym związku , teraz twierdzi że jest zapóźno na następne próby ,jesteśmy ze sobą od 15lat,mówi że ja się nie zmienie ,a nawet moja poprawa to będzie chwilowa na 2,3 miesiące i znowu będę taka jak dawniej . Nasi znajomi co nie którzy wiedzą że on ma kogoś, bo sam im o tym mówił. Cały czas chce mnie do tego odejścia chyba przygotować ze to nastapi, ale ja w to nie wierze (...)
Proszę o opinie ,mam mętlik w głowie ,czy warto dalej walczyć o niego,jeśli on nie chce ,a może się opamięta i stwierdzi że to był tylko romans roczny ?
Obawiam się, że nie ma o co walczyć - do miłości, ani do pozostania w domu nikogo nie zmusisz. Najwyżej przedłużysz agonię ![]()
Jeśli jesteś w stanie przecierpieć wspólny wyjazd, to wyjedź, ale nie łudź się płonnymi nadziejami, że coś to zmieni. Jak się uparł i nie widzi sensu, to raczej go nie przekonasz.
Ojcem i to dobrym można być mimo rozwodu, więc tym argumentem też dużo nie zdziałasz.
Zastanów się nad pomocą psychoterapeuty w tej trudnej sytuacji, może to doda Ci sił do przetrwania.
Decyzję co do walki lub jej zaprzestania musisz podjąć sama - bo to twoje życie i Ty poniesiesz jej konsekwencje.
Ja niestety czarno to widzę, przykro mi.
Obawiam się, że nie ma o co walczyć - do miłości, ani do pozostania w domu nikogo nie zmusisz. Najwyżej przedłużysz agonię
Jeśli jesteś w stanie przecierpieć wspólny wyjazd, to wyjedź, ale nie łudź się płonnymi nadziejami, że coś to zmieni. Jak się uparł i nie widzi sensu, to raczej go nie przekonasz.
Ojcem i to dobrym można być mimo rozwodu, więc tym argumentem też dużo nie zdziałasz.
Zastanów się nad pomocą psychoterapeuty w tej trudnej sytuacji, może to doda Ci sił do przetrwania.
Decyzję co do walki lub jej zaprzestania musisz podjąć sama - bo to twoje życie i Ty poniesiesz jej konsekwencje.
Ja niestety czarno to widzę, przykro mi.
Madrze piszesz.
Wspolny wyjazd, skad ja to znam..koszmar a nie wakacje..tylko u nas to byla rezerwacja zrobiona ponad rok wczesniej..ciezko bylo odwolac a dzieci tak prosily, zeby jechac. Noi to ja chcialam odejsc.
Maz prosil, probowal, obiecywal...nic z tego, nie wroci sie milosci, ktorej juz nie ma . I jaka to meka dla obojga osob takie czekanie na koniec..bezsens to ciagnac. Dzieci tez cierpia.
po co się męczysz?
ja nie widze perspektyw.
zakończ ten rozdział.
proszenie o powrót, jak jakaś łaska, nie, nie, zapomnij, nie jesteś taka przecież.
masz szacunek i honor.
uciekaj.
Zakończ to Ty własnie a będziesz miała do siebie dozgonny szacunek, nie błagaj, nie proś, nie ponizaj się, on już postanowił dawno temu.
Próbując go zatrzymać najprawdopodobniej tylko go do siebie zniechęcisz
Musisz pokazać, że potrafisz być niezależna, że znasz swoją wartość. Związek istnieje tylko wtedy, kiedy dwie osoby go chcą. Nie możesz się starać za Was dwoje...
Niech idzie.
Przykro mi, ale uważam podobnie jak koleżanki. Z Twojego opisu wynika, że on już podjął decyzję. Kiedy w grę wchodzą uczucia wierzę, że inaczej się do sprawy pochodzi. My forumowiczki myślimy na sucho, uważamy, że nie powinnaś się poniżać, prosić go, wystawić jego walizki za drzwi. Ty pewnie nie chcesz tego kończyć i wcale mnie to nie dziwi... Miłość, wspólne lata, dzieci. I teraz miałabyś zostać sama z dziećmi. Bez mężczyzny, którego kochasz. Obawiam się, że gdybyś stawała na głowie to już nic nie da.
Jedyna rzecz jaka Ci pozostaje to wzięcie się w garść dla swoich pociech. Masz jakieś wsparcie? Może siostra, albo przyjaciółka Ci pomogą?
Pisz na forum jak tylko będziesz miała potrzebę wygadania się. Zawsze odpiszemy, może słowem pomożemy...
Trzymaj się pozdrawiam
POZWÓL MU ODEJŚĆ bo będziesz z nim nieszczęśliwa.
12 2011-08-09 12:50:22 Ostatnio edytowany przez Liren25 (2011-08-09 12:51:57)
Chce niech idzie. Nie zatrzymój go na siłę będziesz więcej cierpiała
(...)Od paru miesięcy mój mąż spotyka sie z kobietą ,mówi że ją kocha i odejdzie ,powiedział mi o niej wszystko. (...)
Powiedział że mnie nie kocha i nie chce byc ze mną ,że straciłam już swoje szanse na odbudowanie naszego związku.Mamy teraz wyjechać na wakacje ,powiedział że robi to tylko ze względu na dzieci bo cięzko pracuej i nie ma dla nich zbyt duzo czasu ,(...)
teraz twierdzi że jest zapóźno na następne próby ,jesteśmy ze sobą od 15lat,mówi że ja się nie zmienie ,a nawet moja poprawa to będzie chwilowa na 2,3 miesiące i znowu będę taka jak dawniej . Nasi znajomi co nie którzy wiedzą że on ma kogoś, bo sam im o tym mówił. Cały czas chce mnie do tego odejścia chyba przygotować ze to nastapi, ale ja w to nie wierze ,nie do ciera to do mnie ,że on tak postapił . (...)
mówi żebym się nie wysilała i odpóściła sobie,(...)
Z zacytowanych przeze mnie fragmentów Twego postu wynika, że Twój mąż decyzję już podjął. I nie jest to, niestety, jego chwilowy kaprys. Jeśli miałby być to romans, to nie mówi się o nim ani żonie, ani znajomym.
Przykra sytuacja, ale chyba faktycznie nie mozna kogoś trzymać przy sobie "na siłe"...
Ty przedstawiłas mu swoje zdanie w tej sprawie, że byłabyś w stanie sie zmienić, on rówzniez przedstawił Ci swoje zdanie - że go to już nie interesuje.
Decydując się na zdradę, a w konsekwencji tego na romans, i tak pokazał jaki jest naprawdę. Nie uszanował tego że Ty go kochasz, że urodziłaś mu dzieci, że przysiegaliście sobie miłość. Nie uszanował tego tylko zdeptał okrutnie. Zdeptał Twoją miłość, POŚWIĘCENIE, chęć zmiany, a na końcu rodzinę. Pomyślał jak dzieci na to zareagują? Pomyślał w jakiej sytuacji pozostawia Ciebie?
Myślę, że jeżeli chciałby uratować związek i jeżeli by mu zależało na nim, to by przestał romansować. Jemu natomiast co innego siedzi w głowie.
Gdzies przeczytałam, ze mężczyzna musi się starać ciągle o kobietę, taką ma naturę, dlatego też kobieta powinna dawać mu taką możliwość, powinna być tajemnicza, powinna pozwolić "się zdobywać" - i to jest prawda.
Przepraszam, że tak napiszę , ale o "tamtą" musi się starać (co prawdopodobnie go przyciąga do niej), a Ciebie "ma" , jesteś jego żoną i wbrew pozorom wydaje mu się że nie musi sie o Ciebie starać. A jest w błędzie, prawda?
Podziwiam Cię, że masz wogóle siłę do tego wszystkiego lecz nie wiem co Ci poradzić... trudno jest dać komuś odejść jednocześnie kochając go.
Musisz zastanowić się sama czy nie lepszy byłby dla Ciebie spokój od takiej sytuacji. Musisz zastanowić się jak wyglądałoby Twoje życie bez niego, i czy jest wogóle sens (tak jak dziewczyny pisały wczesniej trzymac go na siłe). Nie funduj sobie nerwówki, spróbuj spojrzeć na to z innej strony, z lepszej strony, że życie jeszcze Cię miło zaskoczy.
Wiem, że teraz wydaje Ci się że życie bez niego nie będzie miało sensu, ale jeżeli faktycznie Cię zostawi pomału staniesz na nogii będziesz mogła żyć bez niego.
Osobiście zgadzam się z tym co napisała Majku: "Próbując go zatrzymać najprawdopodobniej tylko go do siebie zniechęcisz Musisz pokazać, że potrafisz być niezależna, że znasz swoją wartość" .
On Cię pokocha jeżeli sam tego będzie chciał, inaczej na nic Twoje starania. A pokazując mu ciągle, że Ci na nim zależy , osłabiasz swoją pozycję.
Radziłabym Ci jednak żebyś się nie martwiła tylko pozwóliła aby sytuacja sama się uspokoiła. Wrzuć na luz. A nóż widelec odwidzi mu się i zobaczy co cennego stracił, wróci i pokocha Cię jeszcze bardziej niż przedtem?
A jeżeli nie będzie chciał wrócić to też nic się nie martw, w końcu "tego kwiatu jest pół światu" i na pewno nie byłabyś sama później. Uwierz mi.
Ale to Ty sama niestety musisz zadecydować. Trzymam kciuki za Ciebie. Życzę siły oraz powodzenia. Pisz co u Ciebie
ale ja byłam oschła w tym związku , teraz twierdzi że jest zapóźno na następne próby ,jesteśmy ze sobą od 15lat
Dziwią mnie odpowiedzi
będziesz z nim nieszczęśliwa,po co się męczysz,niech idzie itd
Jeśli byłaś oschła w tym związku, to on zapewne też nie był szczęśliwy - chce odejść i nie kocha
Pomyślał ktoś co on czuje ? i nie mów że kochasz aż tak, bo piszesz zupełnie co innego
Jakaś dziwna solidarność
a Tobie zaświeciła się czerwona lampka bo chłop ma już dość "oschłości",być może szansa już była którą przeoczyłaś / przeoczyliście
i nie wierzę w Twoją nagłą przemianę ... ale czasami człowiek musi zrozumieć ... facet nie jest tylko od zarabiania ![]()
nie rozumiem o co Ty chcesz walczyc.
Przeciez nie kocha Ciebie. Wiec o co?
I Ty go nie kochalas...i to przez 15 lat???
17 2011-08-09 15:13:59 Ostatnio edytowany przez Kriss (2011-08-09 15:15:47)
15 lat to szmat czasu, jednak trzeba się sporo namęczyć żeby zabić miłość. I to Wam się udało - niestety. Jak dla mnie - za mało informacji. Przez 15 lat byłaś "oschła"? Przeszkadzało? Nie przeszkadzało? Wisiało? Co to wogóle znaczy "oschła"? W obyciu, w łóżku, dla męża, dla dzieci?
Piszesz, że mąż Ci oświadczył, iż "straciłaś szansę na odbudowanie związku". Rozumiem, że było więcej takich sytuacji, nie piszesz tylko czym spowodowanych. Wydaje mi się, że decdyzja o rozstaniu nie była dla Ciebie zaskoczeniem. Nie piszesz o konkretnych rozmowach, problemach. Z opisu, że mąż obawia się "że zmienisz się na 2,3 miesiące, a potem znowu będziesz taka jak dawniej" wnioskuję, że sprawa ciągnie się już bardzo długo - i to Ty jesteś osobą, która nie dotrzymuje obietnic/układów/postanowień.
Jeśli facet do Ciebie przyszedł, stwierdził, że kocha inną, streścił Ci znajomość, wiedzą o niej inni - nastąpił "coming out", to to nie jest chwilowa sprawa. To jest poważna decyzja, ktorą podejmuje się po jakimś czasie.
Nie piszesz o tym czy wiedziałaś o podwójnym życiu męża. A może nie było to dla Ciebie tajemnicą? Rok to szmat czasu.
Piszesz, że mąż ciężko pracuje, chce spędzać czas z dziećmi, wyjechać razem - mimo swojej decyzji o rozstaniu - właśnie ze względu na dzieci.
Co zrobiłaś, że aż tak bardzo chce się od Ciebie uwolnić?
mona123 napisał/a:ale ja byłam oschła w tym związku , teraz twierdzi że jest zapóźno na następne próby ,jesteśmy ze sobą od 15lat
Dziwią mnie odpowiedzi
będziesz z nim nieszczęśliwa,po co się męczysz,niech idzie itd
Jeśli byłaś oschła w tym związku, to on zapewne też nie był szczęśliwy - chce odejść i nie kocha
Pomyślał ktoś co on czuje ? i nie mów że kochasz aż tak, bo piszesz zupełnie co innegoJakaś dziwna solidarność
(...)
Ale co Cię bellew dziwi?
Jeśli facet definitywnie zdecydował się wyprowadzić i skończyć związek to mamy doradzać - "rób mu na przekór, nie zgadzaj się? On nie wie co mówi, nawróci się?" Na pewno byłby zachwycony ![]()
Nie istotne w sumie jest CO ON myśli - bo ON powiedział wyraźnie CO CHCE. Prawda jest brutalna, ale nie ma przesłanek, żeby się oszukiwać.
A odpowiadamy na pytanie zainteresowanej, bo ON chyba nie ma dylematu - ON się nie pyta - On WIE
bellew napisał/a:mona123 napisał/a:ale ja byłam oschła w tym związku , teraz twierdzi że jest zapóźno na następne próby ,jesteśmy ze sobą od 15lat
Dziwią mnie odpowiedzi
będziesz z nim nieszczęśliwa,po co się męczysz,niech idzie itd
Jeśli byłaś oschła w tym związku, to on zapewne też nie był szczęśliwy - chce odejść i nie kocha
Pomyślał ktoś co on czuje ? i nie mów że kochasz aż tak, bo piszesz zupełnie co innegoJakaś dziwna solidarność
(...)
Ale co Cię bellew dziwi?
Jeśli facet definitywnie zdecydował się wyprowadzić i skończyć związek to mamy doradzać - "rób mu na przekór, nie zgadzaj się? On nie wie co mówi, nawróci się?" Na pewno byłby zachwycony
Nie istotne w sumie jest CO ON myśli - bo ON powiedział wyraźnie CO CHCE. Prawda jest brutalna, ale nie ma przesłanek, żeby się oszukiwać.
A odpowiadamy na pytanie zainteresowanej, bo ON chyba nie ma dylematu - ON się nie pyta - On WIE
Akurat nie do Twoich odpowiedzi
Inne są dziwne
Tak to już jest docenia się jak się traci .... autorka niech przeanalizuje siebie .... tak prawda jest brutalna
on wybrał łatwiejszą drogę,autorka o czymś zapomniała ale faktycznie za mało info o oschłości
Niech autorka odpowie na pytania Kriss
może to facet był nieszczęśliwy ...a teraz chce bo go to męczy
Mona123 twierdzę, że warto "walczyć". Byłam w podobnej sytuacji jak Ty, i teraz jesteśmy nadal razem. Też twierdził, że się zakochal, że mnie nie kocha, planował z nią przyszłość. Pomogły szczere rozmowy, rozmawialiśmy, płakaliśmy dniami i nocami, i......został. Już było tak daleko, że spakował wszystkie swoje manatki co do skarpetki, lecz bedąc w przedpokoju wrocił się i stwierdził, że zostaje, że żyć beze mnie nie może i juz nigdy mnie nie oklamie i nie oszuka. Takie współne oczyszczenie poprzez rozmowy duzo daje. Wczesniej przed zdradą nigdy tak szczerze nie rozmawialismy. Trzymam kciuki mocno za was, zerwać ze sobą można zawsze, a na odbudowanie związku macie ostatni i jedyny dzwonek. Nie zarzucisz sobie nigdy, że nie próbowałaś. pozdrawiam