Jestem w kropce..kurcze może któraś z Was juz przeszła przez to kiedyś?9 lat temu wyszłam drugi raz za mąż,syn mój z 1go małzeństwa miał wtedy 8 lat,jego 12/13 ,kupilismy dom....i trach dostałam jego syna w ``prezencie``.Tata mój umierał w tedy w szpitalu,nie zareagowałąm na wprowadzenei sie jego syna.Chłopak zawsze był trudny,dla mnie torche opózniony w rozwoju.Trach....zaczęłą sie jazda.Długo by opisywać to wszystko.Małżęństwo zacżęło sie sypać z tego powodu.Mój syn dobrze to znosił,zero było problemów.No ale co sie odwlecze to nie uciecze.tak ?W zeszłym roku mąż pękł,zostawił mnie.Uwaga nie dla innej,tylko ze ma dosyć i on tak zyc nie będzie. Długo walczyłam,zobaczyłam też swoje błędy.Ale w styczniu tego roku się wyprowadziłam.Suma symarum,z czasem relacja mięzy mną a mężem zaczęłą sie poprawiać,teraz jest nawet bardzo dobra.Dom jest wystwioany na sprzedaż,ja mieszkam na swoim mieszkaniu.Mój syn ma dzis 17 lat.jego 20.Teraz mój syn daje czadu.Nie chce widzieć mego mężą.Mówi ze ja moge zyc jak chcę i on w droge mi tutaj nie wejdzie,ale koniec realcji jego z mężem moim.Wiem że syn ma do tego prawo,byłam juz u dwóch psychologów,gadałam z przyjaciólmi,ale jakoś wogóle nic z tego nie wynika.Są wakacje,mam jechac na wakacje z 17 stolatekiem ??? Bez sensu.Ale jak pojade zmężem i jego synem a mój zostaje w domu /dobrze sobie radzi,ma dobrych znajomych. to ja mam wyrzuty sumienia.Ale kurzce nie chce by moje zycie zależało od dzieci i ich widzi misie.Nie wiem co mam robić.Boję sie ze mąż obróci sie przeciwko mnie bo sam nie zniesie odrzucenia mego syna.Nie chce by dzieci non stop decyzdowały swoim zachowaniem o naszym związku !Niedobrze mi juz od tego.Wiem że należy sie komunikować..i tak czynię...moje pomysły to :
1.powiedzec męzowi odpuśc sobie,zajmijmy sie w końcą sobą,tamto nie wróći
2.synowi : zalezy mi na tobie ale ja tez musżę zyć,jakie mas z propozycje na wakacje ? i najpierw pojade z mezem a potem z nim
3.nic nie mówić,nie robic poczekac na bieg wydarzen
CO MYŚŁICIE ????
mAGDA
Podobne tematy
Mnie się podoba opcja nr 2.
Te Wasze dzieci to już dorosłe chłopy, za chwilę pójdą w świat. A wtedy zostaną wam puste ściany i żal.
A ja mam dla Ciebie opcje nr. 4 ![]()
Wykupcie z mężem wycieczkę, wyjedżcie sami, odpocznijcie, zrelaksujcie się, nacieszcie się sobą.
A synowie? Doskonale dadzą sobie bez Ciebie radę. Nie pozwól żeby syn rządził Twoim życiem.
Witam
Zastanowił mnie początek.../dostałam w prezencie/ syna męza. Nie wiedziałaś o nim? a gdzie niby miał mieszkac? 12/13 lat to też jeszcze dziecko potrzebujące ojca. Ale skoro tak potoczyło się to już trudno...Może teraz trzeba usiąść w czwórkę i porozmawiac. Może w czasie Waszego wyjazdu chłopcy będą spędzać czas razem? Może razem wyjadą. A może młodszemu załątwic wakacje w formie pracy (będzie miał przyjemne z pożytecznym)Starszy, bardziej dorosły zagospodaruje sobie wakacje sam. Lub jedźcie razem i na miejscu dajcie wolną rękę chłopcom i trochę swobody. Po prostu trzeba chciec się dogadac i równo traktowac synów. Tak powinno byc w rodzinie ![]()
tojuż mamy za sobą..rozmowy...wyjazdy....teraz mieszkamy osobno.....ja pasierba toleruję......nikt nie zapytał mnie czy chc e z nim mieszkać te 8 lat temu.Kiedy sie nagle zjawił..mąz pogubił się w tym wszystkim....długa historia zresztą....
Teraz tamto nie wróci,nigdy juz nie bedziemy mieszkac razem z dziecmi...i wyjeżdżać.