Witam serdecznie, Jestem ciekawa waszych opinii. Przedstawie skrótowo moj problem. Poznalam fajnego chłopaka. On jak sie okazało w tym czasie miał dziewczynę( ona jest bardzo młoda, niedojrzała jak to nastolatka) juz od jakiegos czasu, razem mieszkali.
Zdradziła go kilka razy , przez to sie kłocili i ona mieszkajac z nim , wyoprowadzała sie tez od niego kilka razy. Ogolnie mówiąc odejscia i powroty. Poznał mnie, chodzilismy na piwo, gadalismy ( w czasie gdy on byl z nia pokłocony i z nią zrywał). Doszło do czegos wiecej....
Ale on jej wybaczał choć pożniej sie klocili o te jej zdrady. On jest młody chlopak zauwazylam z nią psychicznie związany. Mi mówi co innego, co innego robi. Raz mi mowi że chce cos ze mną powaznego stworzyć, pozniej ma chyba jakiegos moralnego kaca, a ja w calej tej sytuacji glupio sie czuje. Kiedy mi zaczelo na nim zalezec on sie do mnie przestał odzywać....scenariusz najprawdopodobniejszy..wrocil do niej. Ja czuje sie jak idiotka. Bo przecież doszlo do czegos wiecej. Nie odpisuje na sms-y ...jest pewnie z nią. Nie bede wspominac jak ja sie czuje..Wedlug Was..jak powinnam sie zachować? Olałam go mimo że wolałabym porozmawiać w 4-ry oczy, a nie on zachowuje sie jak gowniarz. Obstaje że za jakis czas jak sie z nią pokloci znowu sie do mnie odezwie. Zależy mi na nim ale cóż...ciezko walczyć jesli on tkwi w takiej chorej miłości jesli mozna to nazwać miłościa w ogóle. Czy dać mu jakas nauczke czy dać sobie spokoj z nim? Pewnie stwierdzicie że jestem glupią idiotką ale cos czuje do tego faceta a im bardziej staram sie olać tym robi sie gorzej.
Zakładanym tematom nadawaj adekwatne do ich treści tytuły. // Anemonne