Z góry mówię, ze nie mioja tylko jest to "zanelzione' aczkolwiek godne uwagi.
"Na wstępie powiem, że sprawa jest krępująca i proszę się nie naśmiewać i nie slać mi żadnych głupich wiadomości, ponieważ sytuacja jest bardzo ważna.
W tę sobotę w Andrzejki w klubie Enklawa za dużo wypiłam - normalnie mi się to nie zdarza - poszłam do męskiej łazienki. To normalne gdy w damskiej jest kolejka dziewczyny czesto tak robią.
Gdy przyszła moja kolejka weszła do kabiny jednak gdy wychodziłam zatrzymał mnie jakiś chłopak. Głupio mi ale weszła z nim spowrotem do tej kabiny.
Problem polega na tym, że w pewnym momencie wypadły mi klucze, z żakietu a że nie miałam ich w co włozyć to wsadziłam je jemu w spodnie. Gdy wychodzilismy z łazienki na smierć o tym zapomniałam.
Później się rozdzieliliśmy i już go nie znalazłam. Do domu wpuściła mnie siostra."
Czy nie uważacie, że tego typu zachowania to lekka przesada i degeneracja?