Napiszę coś, co poprawi humor pewnie niejednej z Was. Mówi sie że szczęścia nie buduje się na nieszczęściu, że uczynione zło wraca zwielokrotnione. I ja się z tym zgadzam.
Rok temu byłam kolejną zdruzgotaną, załamamą kobietą zdradzoną przez męża. Rozstałam się z niewiernym kurewiczem w tym samym dniu gdy dowiedzialam się o jego zdradzie. Z miejsca wywalilam go z domu. Rozpaczałam, płakałam, wręcz wyłam z tej bezśilności i rozczarowania, ale nie ugiełam się. On "biedny" tułał sie po znajomych, później wynióśł się do swego aniołka. Puściłam go wolno, wcześniej jednak zadbałam o sądowne uregulowanie sprawy, separacja oczywiście z jego winy. Dałam sobie czas, na ochlonięcie, uspokojenie, bralam leki by wyjść z tego odrętwienia. Uregulowałam sprawy majątkowe na swą korzyść. Po pół roku to ja zaczęłam działać. Podałam byłego o alimenty, na siebie. Na dziecko już wcześniej wywalczylam maksymalne. I tu zaczyna się prawdziwa heca. Były jest zaskoczony, zszokowany (jak mogłam?!!), nikt go nie rozumie, nie wspiera. Przegrywa jedną rozprawę za drugą. I musi płacić na mnie co go niezmiernie boli. Nie ma stałych dochodów, więc alimenty -tu uwaga!!!- płaci jego kochanica!!. Uwierzycie ?? Alimenty na byłą żonę płaci kochanka. Liczyla, że będzie miała sponsora, lovelasa, a tu taki obrót sprawy. Jak żyję nie słyszalam o takim przypadku. Wieść się rozniosła po mieście, wiele osób jawnie okazuje mi przychylność takim obrotem sprawy, kontaktują się ze mną kobiety, które też chcą swych bylych niewiernych podac o alimenty. Były stał się pośmiewiskiem. Nie interesuję się jego życie, już nie teraz, stał mi się obojetnym obiektem, godnym tylko pogardy i śmiechu. Biedny tyra teraz ponad miarę, idylla już dawno się skończyła. Dopadła go proza życia i alimenty ![]()
aha, od kilku miesięcy jestem już związana z człowiekiem, który jest warty zainteresowania, który stal się moją oazą spokoju. Daleko mi do stanu totalnego zakochania, ale kto wie, kto wie. Życie nieraz zaskakuje na maksa.
Napisalam to by dać wam nieco wiary i otuchy w tych trudnych chwilach. Różnie losy sie toczą. Najważniejsze to nie poddać się, walczyć o siebie i swą godność, znać swą wartość. Nie ulegać za szybko lub o ile to możliwe, nie ulegać nigdy. I ufać przede wszystkim sobie.
Podobne tematy
Zgadzam się, Twój post potrafi miło poprawić nastrój. Podoba mi się Twoje postępowanie i to jak odniosłaś się do męża (teraz już ex). Racja, walka o swoje należy się każdemu, szacunek wpierw do samej siebie potem do partnera to powinny być hasła przewodnie dla każdej kobiety. Twój post ukazał, że możliwe jest podniesienie się po upadku, życzę powodzenia w dalszym zyciu ![]()
3 2011-06-17 11:56:46 Ostatnio edytowany przez Kaja83 (2011-06-17 11:57:01)
wyrządzone zło zawsze powraca ze zdwojoną siłą, prawda stara jak świat
Ana aż uśmiech pojawił mi się na twarzy ! nie z Twojej "życiowej tragedii" bo nie po to hajta sie by się z człowiekiem rozwieść ale uśmiechnęłam się z tego powodu że potrafiłaś podnieść sie po tym że znalazłaś swoją oazę spokoju jak to napisałaś
i jestem dumna że ukręciłaś nosa swojemu ex !
Brawo !
życzę powodzenia na dalszej ścieżce życia !
ciesze się że tobie udało sie podnieść i walczyć o siebie o swoje prawa i dobro dziecka, wiele kobietom nie udaje sie tego osiągnąć poniekąd tez temu że są słabe psychicznie i nie umią "odżyć" na nowo po rozstaniu, wiem że nie jest to łatwe i łatwo mi sie mówi : weź sie w garść wszystko sie ułoży: ale niech Twój post i działanie będzie mobilizacja dla innych i że my kobiety umiemy o sobie zadbać a nie tak jak w myśleniu facetów że bez nich nic nie umiemy zrobić ![]()
Gratuluję ci Ana takiej siły i konsekwencji. Tylko co zrobić z ta miłością, którą nadal czuje sie do męża?
6 2011-06-17 12:38:42 Ostatnio edytowany przez anetqueen (2011-06-17 12:41:40)
wiesz co, j moze nie rozumiem co jest w tym smiesznego, ze alimenty placi jego kochanka, skoro wspiera go finansowo tzn ze go kocha i nie poleciala na jego kase tylko po to aby z nim byc.
Ja kochanka mojego obecnego nie bylam, nie przeze mnie rozpadlo sie jego malzenstwo, ale niejeden raz (jak jeszcze kazde mialo swoje konto) to ja placilam te nieszczesne jej alimenty, bo moj akurat mial problemy z robota. Ze mnie tez sie wysmiewala jaka to jestem glupia. My zapierniczalismy na poczatku pond sily, by zaczac wszystko od poczatku a ona ciagle miala nowych facetow i alimenty na siebie i dzieci ''inwestowala'' w siebie. Bo z jakiej racji ona ma isc do pracy? Dzieci sa male... ( a to ze w przedszkolu wszystkie przez 8 godzin, a pozniej zazwyczaj z jej siostra to juz pomijala). To on ja zostawil (bo miala ciagle nowych ''kolegow), wiec niech teraz cierpi. Wczesniej praktycznie od reki trwonila jego pieniadze, rzeczk piniazkow sie skonczyla, ale zrodelkiem tez sie zadowoli. A sady jak to w PL jest zwyczaj - facet be kobieta cud, miod, orzeszki... I wynik jest taki, ze wszytko co posiadamy jest na mnie bo inaczej juz dawno bysmy zyli od 1 do pierwszego bo ona walczy o kazdego grosika i oczywiscie wygrywa. Ja dzieciom niczego nie zaluje nigdy, ale jej to bym zlamanego centa nie dala z wlasnej woli. Zreszta ona ile by nie dostala i tak jej malo, a o dzieci walka nie skutkuje bo matka to matka, co z tego ze z ojcem byloby lepiej? Ojciec ma placic i kropka ... ![]()
7 2011-06-17 13:35:20 Ostatnio edytowany przez martyrs (2011-06-17 13:39:01)
Ja tutaj nic nie widze ku pokrzepieniu serc, jak moze osoba dorosla brac alimenty na siebie jest to chyba najgorsza rzecz jaka mozna zrobic drugiemu czlowiekowi,na dzieci rozumiem ale na dorosla osobe to moze ja pozwe swoja zone o alimenty no smiech na sali ty kobieto wez sie do roboty a nie zerujesz na uczciwych ludziach to ze Ciebie zostawil ok,nie to rozumiem ze moze mu sie to samo przytrafic z terazniejsza partnerka pozdrawiam ale czytajac takie cos to masakra
moja zona zdradzila mnie, odeszla, corka postanowila mieszkac ze mna.... mimo wszystko w moim pozwie rozwodowym widnieje suma 50Pln alimentow jakie oczekuje, chce rozwodu za zgoda obydwu stron, oddam jej 50% wszystkiego co mamy (mimo ze wiekszosc mamy "po mieczu") i do momentu rozwodu zamierzam byc 100% fair...mozecie mnie nazwac frajerem...a ja spokojnie zrobie swoje bo mimo bolu i zawodu robie to co uwazam za stosowne....byc fair do konca...
mozesz sie szczycic ze udupilas goscia i przytaczac regoly ze zlo powraca, ale z mojego punktu widzenia do Ciebie tez powroci...
Zycze dalej dobrego samopoczucia...
ja Ciebie rozumiem Arbi ja od swojej zony nic nie chce mam swoj honor, coz jest mi zle narazie mam depresje jak diabli,jakos ta nowa sytuacja mnie przerasta ,co prawda dzwonie jak ten glupek ale nic nie daje ,a ze jakies alimenty musiales zapisac to akurat wiem jak z moja pierwsza zona sie rozwodzilem to tez musial cos tam wpisac umuwilismy sie na 100 i tyle ,co prawda jak zauwazylem przy rozstaniach wiecej jestem stratny ale coz mam takie miekkie serce to musze meic twarda d...pe ale nigdy nie myslalem zeby dorosla osobe pozwac o alimenty i to jeszcze ktora kocham kochalem absurd
no to znamy drugi taki przypadek..
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. To co AnetQueen nazywa oznaką miłości, ja nazwalabym sprawiedliwością. Jestem osoba niezależną finansowo, pracuję od zawsze, nigdy mój stan "posiadania'nie byl zależny od bylego. Alimenty nadane przez sąd są przyznane zgodnie z prawem i wskutek okoliczności które przesądziły o ich przyznaniu. A sąd opiera się na dowodach, a nie na wlasnym widzimisię, wystarczy dostarczyć dowody na udowodnienie faktów.
Jako ciekawostkę napiszę ci, że były z wielką ochotą wnioskował o zrzeczenie się praw do opieki nad dzieckiem, wspaniałomyślnie ofiarując mi śmieszne pieniądze na wychowanie. Ja wspaniałomyślnie odmówiłam, dając sądowi czas na ocenę wysokości alimentów. I to sąd na podstawie dokumentów przyznal mi alimenty w bardzo satysfakcjonującej kwocie.
To twój punkt widzenia i nie zamierzam z nim polemizować. Reprezentujesz zupełnie odmienny pogląd, że byłe żony to powinny siedzieć cicho, o nic się nie upominać, i broń boże nic zlego nie pomyslec o niewiernym byłym i jego obecnej. Najlepiej to jeszcze wychwalać je pod niebiosa, że takie opiekuńcze i gotowe do poświęceń. Nic z tych rzeczy. Płaćcie, jak kochacie, póki klapki wam z oczu nie spadną, wtedy te same sprawy ujrzycie w innym świetle. I moze zapłaczecie nad własną naiwnością.
Kochać bezgranicznie to mogę kochać własne dziecko.
Energię, którą bezsensownie trwonicie na miłość do byłego, niewiernego, nic nie wartego lepiej obrócić w dzialania, które nam przyniosą korzyść. A nie naszą destrukcję.
Trzymajcie sie wszystkie dzielne kobitki.
Coz masz bardzo płytka osobowosc kierujesz sie raczej pobudkami zemsty tylk o zeby dołozyc,wiec nie widze tutaj nic poza zloscia,nienawiscia checia dowalenia drugiej osobie ktora niby kochalas, piszesz ze jetses niezalezna finansowo to po co gneabisz bylego meza ,zapewne masz duza satysfakcje z tego ze mozesz mu teraz dopiec ale pamietaj jka to napisalas ze zlo wraca a ono powroci tez do Ciebie iwtedy ten twoj cudowny usmiech zmieni sie w grymas jaki ma twoj byly malzonek pozdrawiam,proponuje Ci wiecej empatii a mniej zlosci
Cieszę sie niezmiernie, że mój post zebral taki szybki odzew. I jesli chociaż jedna osoba uzna, że warto walczyć o swą wartość, uznam to za sukces.
Były mój mąż wystarczająco mi udowodnił, że nie warto o niego walczyć. 40 kilku letni facet, ktory polecial za swym 23 letnim aniołkiem. Nie mam żadnych wyrzutów sumienia podając go o alimenty. Podjął bowiem decyzje, które obecnie mszczą się na nim. Życie dalekie jest od bajki. Mam już swoje życie, swój pomysl na przyszłość i jego nie ma w moich planach. Bo pokazał, że nie jest wart by być ojcem, mężem.
Żałosne jest zachowanie tych niewiernych, ogłupiałych swym chwilowym szczęściem. I nie żal mi ich ani trochę. On nie przejmował się ani trochę moim samopoczuciem, zdrowiem od momentu jak wyfrunął z domu.
Martyrs, czyżbyś placił alimenty? Wiele na to wskazuje...
Ps. Alimenty na byłą zonę są uregulowane w przepisach KRiO, radze sięgnąć wszystkim zainteresowanym
Swoją drogą "dziwny jest ten świat", gdzie zdrada, podłość i postepki ludzi złych spotykają się ze zrozumieniem i akceptacją, a sprawiedliwość budzi oburzenie i krytykę.
co do alimentow na osobe dorosla to jest tak ze ta ze stron, ktora ucierpi na rozowdzie, ktorej sytulacja materialna sie pogorszy a nei jest winna rozpadowi malzenstwa ma prawo oczekiwac uregulowania tej sytulacji, aby przez alimenty jej sytulacja materialna sie nie zmienila. mysle ze to sprawiedliwe, to taka oplata za to ze komus zycie sie zjeb...
co do autorki tematu, czytajac twoj list takze widze wielka nienawiesc, mam swoje doswiadczenia w tym temacie i zdaje mi sie ze jest ryzyko ze ta frustracje i zlosc przezucisz na nastepny zwiazek lub twoim celem bedzie dobijanie bylego, tak jak do tej pory skrupulatnie go dupisz.
radzilas sobie tak jak ci bylo lzej, ale jesli ktoras przeplakuje miesiace to widocznie to jej sposob na ta sytulacje, mysle ze kazdy musi tak czy siak po tych lzach wziasc sie w garsc, bo nie przezyje sie tylko placzac, roznica jest tylko taka ile czasu to kazdej osobie zajmie.
co do placenia ailemntow przez jego kobiete, tak jak ktos napisal, dla mnie to znaczy ze go kocha a nie kopnela gow dupe za problemy ktore ze soba przyniosl. zdrada boli, moge tylko sie domyslic jak bardzo, ale mysle ze ta druga osoba nie jest przede wszystkim warta takiej zlosci i neinawisci jaka tworzy ta osoba-za wielka pustke moze w nas pozostawic takie wyniszczajace uczucie
mysle ze siedziec cicho nie warto, ja bym jedynie chciala podzielic sie pol na pol, kazdemu to co sie nalezy, alimenty jak najgardziej powinna placic ta osoba ktora jest bez dziecka-przypominam ze koszty utrzymania dziecka dzieli sie na pol-na obojga rodzicow.
mimo wszystko zycze ci szczescia i powodzenia w zyciu, aby kiedys twoj zal wygasl.
pozdrawiam
To, że jest to zapisane w prawie nie oznacza, że musi ono zostać wykorzystane. Na dziecko owszem, jego obowiązek, potrafił spłodzić, to potrafi także utrzymać, ale na Ciebie, tym bardziej że nie masz kłopotów finansowych? Może jestem zbyt młody i niedoświadczony by brać udział w takiej dyskusji, ale każdy tutaj ma prawo do pokazania swojego zdania. Wyżywasz się tylko na swoim Ex i robisz wszystko, by uprzykrzyć mu życie. Zrobił to co zrobił i jego "aniołek" jest na pewno w pełni świadomy tego co zrobił, pewnie bierze pod uwagę, że z Nią może być tak samo. Nie potrzebuje dodatkowych problemów od jego byłej. Płacąc te alimenty za niego pokazuje, że go kocha i że mu ufa. A Ty wiedząc, że Twój Ex ma kłopoty finansowe pastwisz się tylko nad nim. Na Twoim miejscu zachowałbym odrobinę godności i honoru i zostawił go w spokoju. To, że przeżyłaś szok zdrady, długo nie mogłaś dojść do siebie nie oznacza, że rekompensatę musisz otrzymać pieniężnie. Uważasz, że cały Twój trud chodzenia po sądach itd był konieczny i warty tego wszystkiego? W tym czasie, skoro jesteś stabilna finansowo, mogłaś zająć się wieloma ciekawszymi sprawami, zrobić coś na prawdę dla siebie, zamiast walać się po sądach - pojeździć na rowerze, przeczytać książkę, spotkać się z koleżankami. Skoro tak bardzo Cię zranił to moim zdaniem szkoda tej całej energii jaką jeszcze na niego poświęciłaś. Zepsuł Ci życie, to nie oznacza, że musisz być taka jak on. Poza tym skąd wiesz, że to było takie złe? Nic jego występku nie usprawiedliwia, nie o to chodzi. Ale mówisz, że znalazłaś kogoś. Może ten ktoś jest lepszy i bardziej dla Ciebie odpowiedni nawet w porównaniu do byłego kiedy było Wam razem dobrze?
16 2011-06-17 14:53:34 Ostatnio edytowany przez anetqueen (2011-06-17 14:57:03)
a ja Ciebie nie rozumiem, bo ja nie twierdze ze byle zony zdradzane w szczegolnosci maja siedziec cicho, niech walcza, bo im sie to nalzey za tez upokozenia, z te stracone lata za wszystko, ale bez przesady. Jak rozumiem Ty bys sie wstawila za ta nasza ''utrzymanaka'' bo inaczej nie umiem jej okreslic. Uwazasz ze ona ma prawo nic nie robic (tak jak przez cale zycie, no poza urodzeniem dzieci to nic nie robila i nie robi, wiem bo sprawdzalam ja na wlasna reke jeszcze na poczatku naszego zwiazku bo mysllam, ze koloryzuje, ale coz dowiedzialam sie nawet wiecej o niej niz mi moj powiedzial i tym bardziej jestem n nia anty) tylko ciagnac od nas kase ile sie da, uprzykszac nam zycie bo sie jej nalezy bo maz ja zostawil. Jestes za pasozytem bo to kobieta z dziecmi zostala ktora nawet nie m ochoty nimi sie zajmowac bo po co? Nie odda ich bo kasa sie skonczy. Ile razy dowiadywalismy sie o rozprawach juz po ich odbyciu sie? Ilu falszywych swiadkow on przyprowadzila, ile razy dzieki niej ja osobiscie juz mialam problemy? Nie mow mi tutaj, ze kazdej sie nalzy bo nie kazdej. A skoro Ciebie stac na zycie samodzielne na poziomie to po co Ty bierzesz te pieniadze od niego. Z zemsty? Jk dl mnie jestes bez honoru i tyle. Bardziej bys mu dopiekla jakby zobaczyl ze sobie idealnie radzisz sama, a tak? No nic, piekny przyklad dajesz dla Waszego dziecka. U Ciebie tylko widze dzika rzadze zemsty nic wiecej. Zdradzal, odszedl, czy tm go wyrzucialas, nie chce dziecka? Idealnie, zamkniete drzwi, nowy czysty rozdzial, qle nie, Ty wolisz robic wszytkim piekielko, ciagac sie po sadach i cokolwiek byle rozpalic ogien. Nie chce dziecka to nie, kiedys by sie opamietal ale byloby za pozno. Ciebie stc nq zycie na poziomie wiec po co sobie je komplikowac?
Nie wiem co jest oburzającego w alimentach dla żony. W wielu krajach to normalna sprawa, u nas słyszę o tym z rzadka, tylko wtedy, gdy drastycznie, z winy męża obniża sie poziom zycia opuszczonej żony. Albo na odwrót, z winy zony obniza się poziom zycia opuszczonego, pozostającego z dziecmi męża.
A takich sytuacji jest mnóstwo. Małżeństwo, trójka małoletnich dzieci, żona nie pracuje, bo dzieci i tak sie umówili z mężem.... I mąż odchodzi do panienki. I co, nędzne alimenty na dzieci, bo pan ukrywa dochody, a żona niech radzi sobie sama? Chciałabym widzieć tego pana jak radzi sobie z ta trójką i pracuje. Chyba nikt nie zaprzeczy, że posiadanie dzieci bardzo ogranicza możliwości zarobkowe kobiety. Pan się kiedys zobowiązał, mógł pracować intensywnie, bo jego żona wzięła na siebie trud wychowania także JEGO potomstwa, wniosła istotny wkład w jego karierę, bo zdjęła mu z głowy troskę o sprawy codzienne. I co? Pan się otrzepie, co miesiąc rzuci parę stówek na dzieci i może zacząć od początku. Jest wolny i swobodny, dzieci mu nie płaczą i nie sprawiają problemów, a była żona zadba, żeby potomstwu krzywda się nie stała, kosztem nieprzespanych nocy i lęku czy da się z tych groszy, które ma dospozycji odłożyć na kolonie dla dziecka. To sa dużo istotniejsze sprawy niz frustracja pana i jego drugiej kobiety. Druga kobieta wiedziała co bierze, a brała pana z zobowiązaniami!
Mam nadzieję, żę coraz więcej opuszczonych, pozostających z dziećmi kobiet będzie korzystało z alimentów od byłego męża. Bo tak będzie sprawiedliwie. Bo gdy są sami bez dzieci, to szanse na sukces maja podobne, ale gdy jedno jest wolne, a drugie obarczone codzienną odpowiedzialnością za dzieci, to nie ma co tych szans porównywać.
marena - nie kazda dostaje grosze, uwierz my placimy od nedawna juz ponad 4000 zl na miesiac, dostaje wszystkie zapomogi jaki udalo nm sie zalatwic dla niej z naszego kraju (na dzieci) w tym oplacamy cale wyprawki dla dzieci dodatkowo bo ona ''nie ma''. Ona ma na tipsy za 400 zl (nie wiedzialam ze takie sa) na fryzjera co tydzien, na najlepsze ciuchy, na imprezy, wyjazdy ale na dzieci NIE MA. Mieszka w domu zostawionym dla nich przez mojego, ma dobry samochod, tez prezent. Ona ciagle jest zmeczona bo ma dzieci, mimo ze e dzieci ciagle sa w przedszkolu, albo siostra (taka ciapa) jej z nimi siedzi bo ona ''musi miec czas dla siebie''. Nie pracuje bo nigdy nie chciala pracowac, wiec nie bedzie pracowac, a dzieci to dla niej pretekst. Kazdemu opowiada ze pieniazki ma tylko od bogatej nastepnej siostry, ktora tez mieszka daleko, a on niego nic. Bo niby to ja wszytko mu zabieram. Chciala nawet udowodnic ze od roku alimentow nie placimy, i co? Nie wyszlo. Jest bezczelnym rozpuszczonym pasozytniczym pustakiem, ktory widzi tylko siebie i to jakos w dziwnie rozmazanym zwierciadle. Dzieci nie chce nam dac nawet na wakacje, na stale tym bardziej. Z widzeniech z nimi kaze sobie placic! Nie mow mi ze kazda jest biedna dostaje grosze bo tak nie jest.
Oczywiscie, ze przewazajaca wiekszosc to niestety kobiety zostawione na pastwe losu z dziecmi i marnymi groszami, ale istnieja tez takie ''biedne'' jak ta nasza. Ja bym nic do niej nie miala gdyby byla normalna, ale ona nawet w stosunku do dzieci nie jst normalna, ma za soba 2 proby samobojstwa, oddzial psychiatryczny, ale i tak sad twierdzi, ze z matka dzieciom lepiej,.
Teraz tylko czekam, az zrobi to co planuje... i zrodelko sie skonczy, ona spadnie na ziemie i moze jak sama zostanie to troche jej rozumu do glowy wroci. Jest juz tak pewna siebie, ze jak zisci swoje plany to zostanie bez dzieci i pieniazkow, a facet zapewne tez ja zostawi bo on zyje na jej koszt. Wiec? Jestem za normalnymi matkami, kobietami zdradzonymi, zostawionymi na lodzie, ale nie za pasozyrtami, albo zwyklymi wydrami.
19 2011-06-17 16:14:06 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-06-17 16:15:18)
Napiszę coś, co poprawi humor pewnie niejednej z Was. Mówi sie że szczęścia nie buduje się na nieszczęściu, że uczynione zło wraca zwielokrotnione.(...) Były stał się pośmiewiskiem. Nie interesuję się jego życie, już nie teraz, stał mi się obojetnym obiektem, godnym tylko pogardy i śmiechu... Biedny tyra teraz ponad miarę, idylla już dawno się skończyła. Dopadła go proza życia i alimenty
aha, od kilku miesięcy jestem już związana z człowiekiem, który jest warty zainteresowania, który stal się moją oazą spokoju.(...)
Napisalam to by dać wam nieco wiary i otuchy w tych trudnych chwilach...
Ten wpis wzbudził we mnie ambiwalentne uczucia. Uważam, że wbrew temu co twierdzisz, wcale nie odczuwasz obojętności w stosunku do exa. Czujesz pogardę i satysfakcję co akurat jestem w stanie zrozumieć.
Ten post nie dodał mi ani wiary ani otuchy, wzbudził we mnie niepokój. Bo jeśli prawdą ma być teza o budowaniu szczęścia na czyjejś niedoli - to czy zemsta jest dobrym fundamentem?
Do mnie chyba bardziej przemawia wersja napisana przez Jacka Kaczmarskiego w "Pieśni o śnie" :
"Gdzie krzywdy nie będą pomszczone
Lecz wynagrodzone do cna..."
Muszę nad tym pomyśleć ![]()
20 2011-06-17 16:27:39 Ostatnio edytowany przez busiu (2011-06-17 16:34:43)
Ludzie, ten pan zniszczył jej życie! Pogrzebał samoocenę, uczucia, zadał tyle cierpienia, złamał przysięgę, zniszczył fundamenty, na których stał jej świat, a Wy mu współczujecie, że dostaje po tyłku za puszczanie się po kątach? To się nazywa KONSEKWENCJE. Ten pan wyraził zgodę na to wszystko swoimi podłymi czynami, ale widocznie w chwili dokonywania zbrodni nie myślał dość perspektywicznie. Ale nie żal mi go ani o ciut. Jak napisała marena, alimenty dla żony to dla mnie całkowicie normalna i akceptowalna sprawa, szczególnie kiedy zostają z nią dzieci. No, ale to marena już wyjaśniła bardzo prosto i przejrzyście.
Pogratuluję Ci Ano! Wygrałaś, winny został ukarany. Teraz jednak porzuć ten temat, ciesz się swoim życiem i porzuć żal. Pomyśl, że "aniołek" tak naprawdę uczynił Ci przysługę, i zabrał ze sobą nic nie wartego człowieka. Otworzył Ci drogę, by uczynić Cię w pełni szczęśliwą. Życzę wszystkim kobietom takiej siły i wytrwałości, bo jesteśmy warte tego, co najlepsze!
PS. Anhedonio, mam po części podobne odczucia. Ja jednak odczytuję właśnie te alimenty jako zadośuczynienie, a nie zemstę. Dla mnie to jest obraz sprawiedliwości- kara za zbrodnię, i tyle.
21 2011-06-17 16:41:52 Ostatnio edytowany przez majusia (2011-06-17 16:46:35)
Przeciez sa kobiety, ktore w malzenstwie poswiecaja sie maciezynstwu, ich praca schodzi na boczny plan, gotuja mezowi, dbaja o dom, maz w tym czasie robi kariere, pewnego dnia maz ja zostawia dla mlodszej... Kobieta nie ma pracy, lub ma, ale nie tak dobra gdyby nie byla przez lata gospodynia domowa, ma dziecko na utrzymaniu.... W takiej sytuacji ex maz powinien placic.
Kobiecie w takiej sytuacji naleza sie alimenty. NIe znacie zycia autorki watku, skoro sad jej przyznal alimenty, to musialy byc ku temu solidne podstawy.
MArena 7 dokladnie to wytlumaczyla.
22 2011-06-17 17:28:05 Ostatnio edytowany przez anetqueen (2011-06-17 17:32:11)
autorka zaznaczyla, ze z finansami problemow nie miala, a alimenty dodatkowo na siebie chce miec w ramach chyba ''rekompensaty za zdrade''
eh ja juz koncze w tym temacie, jeszcze tylko dodam ze szczerze wspolczuje autorce tego watku ze zostala w ten sposob potraktowana (chodzi mi o zdrade), ale mogla lepszy wybrac sposob na pomoc sobie niz zemsta. Ona nic nie daje na dluzsza mete, a w sumie prowadzi do samodestrukcji, bo niepotrzebnie sie zapetla w swojej nienawisci zamiast zapomniec i zaczac nowe zycie. Ale to tylko moja opinia ![]()
23 2011-06-17 17:40:08 Ostatnio edytowany przez Kriss (2011-06-17 17:43:49)
Momencik - nie bardzo rozumiem najazd na Autorkę i popłakiwanie nad biedusiem co ją kopnął w cztery razem z dziećmi by bzykać na boku. Niby dlaczego miałaby być wspaniałomyślna wobec męża dziwkarza i jego nowej dupci?
Zdradził, rozwalił małżeństwo, rozwalił rodzinę, został wykopany z domu. Wydawało mu się że cofnie czas i pozbędzie się rownież odpowiedzialności za dzieci - Autorka pisze o tym że chciał się zrzec prawa do opieki - no wprost tatuś idealny. Pełen miłości, odpowiedzialności i czego tam jeszcze. Byle w rozporku się zmieściło.
Płaci na dzieci - psi obowiązek. To że Autorce pogorszył się stan materialny w wyniku rozpadu małżeństwa z winy męża - jest z winy męża. No więc o co kaman? Jak WSZYSCY mają być szczęsliwi, to wszyscy, a nie tylko były z nową dupencją, a była żona ma unieść się źle pojętym poczuciem dumy i odmawiać sobie fryzjera i tipsów. Dlaczego ja się pytam?
Jeśli kochance nie odpowiada - zawsze może wnieść o rozdzielność majątkową i nie płacić. A jak odpowiada - to co za problem. Przecież w końcu będzie go miała też "na dobre i na złe" i takie tam, dla wielu duperele. Zresztą trudne chwile wzmacniają związki prawda?
Ponadto WIDZIAŁY GAŁY CO BRAŁY. Jeśli jest tak wielkie uczucie, co góry przenosi - kilka tysięcy w tę czy wewtę nie powinno robić żadnej różnicy. Tylko żeby bidusia na siebie uważała - bo się od tej harówy weźmie zestarzeje, zezołzieje i nie będzie miała ochoty dawać - a wtedy cóż - następczynie czekają. Zawsze młodsze, ładniejsze i bardziej cwane. Ale to już nie problem Autorki.
Jeżeli mój mąż, ojciec trójki dzieci zadowoliłby się urokami nędznej cichodajki i połączyłoby ich płomienne i bezinteresowne uczucie - nie widzę powodu dlaczego miałby na tym ucierpieć standard naszych psów, a co dopiero dzieci czy mój. Natomiast absolutnie nie stawałabym na drodze ich szczęścia. Każdy, absolutnie każdy ma do niego prawo. Moje odrosty też.
24 2011-06-17 18:51:55 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-06-17 19:54:36)
...Niby dlaczego miałaby być wspaniałomyślna wobec męża dziwkarza i jego nowej dupci?
Zdradził, rozwalił małżeństwo, rozwalił rodzinę, został wykopany z domu. (...)
Natomiast absolutnie nie stawałabym na drodze ich szczęścia. Każdy, absolutnie każdy ma do niego prawo. Moje odrosty też.
Przekonałaś mnie ![]()
Uznaję zatem "wynagrodzenie"(krzywd) do cna - poparte argumentem majusi:"skoro sąd jej przyznal alimenty, to musialy byc ku temu solidne podstawy."
Dobrze mi dziewczyny robicie na myślenie ![]()
Tak, tak, tak! Bo kobieta powinna zawsze umieć sobie poradzić. Siła jest w nas, a jakże inaczej! Podoba mi się Twoja postawa i to, co zrobiłaś. Życzę Ci powodzenia z nowym mężczyzną i tej siły, którą znalazłaś, aby trwała ciągle i nigdy nie gasła.
Witam ponownie.
Dopiero teraz udało mi się dorwać do komputera. Cóż praca na pełnym etacie, druga praca domowa czeka w domu, pies, zakupy, to szczelnie zapełnia mój dzienny czas. Trudy samotnego macierzyństwa zna każda samotna matka. Niewiele czasu zostaje na cokolwiek. Ale to w niczym mnie nie zraża, bo widzę jak dorasta mój syn, uczestniczę w jego życiu, nic ważnego mnie nie omija. W przeciwieństwie do byłego, który widzi się z synem raz na 2 miesiące, oczywiście za każdym razem wypominając mi jaki to teraz dla niego wielki wydatek, bo przecież musi alimenty płacić.
Wracając do tematu.. ciesze się ze wywołal taki wielki odzew. Żeby nie było, nie mam do nikogo żalu ni pretensji względem opinii, które tu wyrażają. Po to wrzuciłam tu swoją historię, by pokazać, że nawet najbardziej tragiczne historie mają czasem nieoczekiwane zakończenie. Każdy ma prawo wyrazić swą opinię, co nie znaczy że się z nią zgadzam. Moje przesłanie jest jasne i czytelne: każdy ma obowiązek ponosić konsekwencje swoich nieprzemyślanych i bezmyślnych decyzji (tu akurat cytuję wyrok sądowy). Płacenie alimentów na żonę jest prawem, które nadano z mocy prawa niewinnej a jednocześnie pokrzywdzonej w procesie rozpadu małżeństwa stronie, której sytuacja po rozpadzie małżeństwa sie pogorszyła. I tyle, a może aż tyle. Szkoda,że tak mało kobiet korzysta z tego prawa, że woli rozstać się byle szybko, byle już nie oglądać swego Pana i Władcy, rozstać bez orzekania o winie. Bo potem emocje opadną, materialnie się pogorszy i co? I nic nie można zrobić. Bo wyrok zapadł, a o alimenty będzie trudno...
Nie byłam wspaniałomyślna wobec byłego, to prawda. Przez niego przez pół roku żyłam jak w zawieszeniu, na lekach. Powrót do normalności byl trudny. Zaczęłam myśleć o swojej przyszłości, o swoim zabezpieczeniu materialnym. Zaczęłam kierować się rozumem nie sercem. Nie mam wyrzutów sumienia, tak jak on nie miał skrupułów porzucając rodzinę wcześniej. Nie mam żadnych wyrzutów sumienia, a tylko satysfakcję, że jest jakaś sprawiedliwość na tym świecie
Daleko mi obecnie do złości, nienawiści i gniewu. Żyję swym życiem, realizuję swoje hobby, cieszę się że mój syn dorasta zdrowo. Wygrany proces sądowy o alimenty był dla mnie zamknięciem pewnego etapu w życiu, ot uregulowaliśmy nieuregulowane sprawy i pa.. Że z niekorzyścią dla byłego? Z mojego punktu widzenia w pełni na to zasłużył. To ze płaci jego kochanka? Dla mnie to bardzo komiczna sytuacja. Ale w niczym to nie zakłóca mego snu. Jak to ktoś napisał..to nie mój problem ![]()
No Ana37
Mam nadzieję, że za jakiś czas też będę mógł pisać tak optymistyczne posty o sobie i swoim życiu. Na razie nie mam się czym pochwalić. przez wiele miesięcy przygotowywałem się do obrony praw mojego dziecka przed sądem i do przekonywania sądu że jestem "lepszym" rodzicem. Nie poszło mi - nie było żadnej walki
ex nawet nie wypowiedziała słowa na temat dziecka, wiec nie mogę tu mówić o wygranej
Po prostu tak zostało
Sąd powierzył mi opiekę nad moim miśkiem ![]()
Moja ex żona ma zasądzone alimenty, ale oczywiście nie zawsze czuje się zobowiązana uiszczać
a ja sie nie upominam. Cierpliwie obserwuje jak rośnie jej dług wobec dziecka. Przyczyną rozwodu było m.in to, że znalazła sobie kochanka, który sam płaci na dwoje dzieci
(chyba tylko na dwoje)
... i pocieszające jest to tylko - że oboje pracują za granicą ...
Reszty tajemnic nie wypowiem, i liczę na to, że zamieszczę tu kiedyś całą historię jak pogrążyło się dwoje alimenciarzy
- hihihi ...
A tobie gratuluję .... sprytnie ... cierpliwie ... skutecznie ...
Moje odczucia są mieszane. Z jednej strony rozumie się ból, rozpacz, ale z drugiej wyczuwam w tym wszystkim chęć zniszczenia drugiej osoby za wszelką cene i super zadowolenie z tego. To ma być taka kara za zdradę? Nie wiem czy miałabym taką satysfakcję jak ty.
Niezupełnie Roszpunka ...
Rozstawałem się z kilkoma kobietami zanim zdecydowałem sie na małżeństwo. W ten sam sposób rozstałbym się z żoną i nawet nie patrzył bym w jej stronę. Jest jednak - to "ale", gdzie dorosła i świadoma kobieta, zdecydowała się zepsuć dzieciństwo i życie swojemu własnemu dziecku. To dopiero jest bolesne. Gdyby zależało to ode mnie, pomyślałbym o innej "karze". Ale tu - prawo nie daje nam wielkiego pola do poisu. Alimenty są obowiązkiem, a ich zaniedbywanie - przestępstwem. I chociaż w ten sposób możemy zrekompensować brak rodziny naszym - nieczemu niewinnym dzieciom. Zrozumiałbym gdyby to mnie przestala kochać - i poprostu odeszła ... ale porzuciła dziecko ... najważniejsze dobro na świecie.
Alimenty są na dzieci i ewnetualnie na matkę, ktora siedziała z nimi całe życie i nie środków do życia. Zdrada nie jest nigdy jednostronna, też zawaliłaś ten związek. Tak naprawde to dopiero przy rozwodzie z wielu kobiet wychodzi prawdziwe oblicze.
Alimenty są na dzieci i ewnetualnie na matkę, ktora siedziała z nimi całe życie i nie środków do życia. Zdrada nie jest nigdy jednostronna, też zawaliłaś ten związek. Tak naprawde to dopiero przy rozwodzie z wielu kobiet wychodzi prawdziwe oblicze.
shedir - nie rozumiemy sie ... sąd przyznał mi opiekę nad dzieckiem. Moja ex zona - płaci alimenty na dziecko, które ja wychowuje. Płaci lub nie płaci ... bo róznie z tym jest ...
Alimenty są na dzieci i ewnetualnie na matkę, ktora siedziała z nimi całe życie i nie środków do życia. Zdrada nie jest nigdy jednostronna, też zawaliłaś ten związek. Tak naprawde to dopiero przy rozwodzie z wielu kobiet wychodzi prawdziwe oblicze.
Absolutnie się zgadzam - alimenty na dzieci - żadna mecyja - jasne jak to że wschodzi słońce. Alimenty na rodzica któremu się w wyniku rozpadu pogorszyła sytuacja materialna - jak wyżej.
Tak jest - z wielu kobiet wychodzi prawdziwe oblicze - powiedziałabym że absolutnie ze wszystkich uczestników "zabawy", ale skupmy się na kobietach. Oblicz generalnie wychodzą dwa.
Albo się okazuje że była żona jest maksymalnie zakompleksiona, zapluta i zdominowana - wtedy mamy wersję najbardziej upragnioną przez kochanki - czyli exowa zapada się pod ziemię ze wstydu "że dopuściła do rozwodu", przeprasza za to że żyje, wpada w nałogi, jeszcze bardziej się zapuszcza z braku kasy i tyra na trzech etatach aby utrzymać to co jej zostało z rodziny. Kochanka z radości klepie się piętami po dupie i zaciera łapki, a zrecyklingowany pan może odetchnąć pełną piersią i przestać używać viagry.
Albo się okazuje że byla żona posiada samoświadomość, ma poczucie krzywdy - ona umowy dotrzymała = nie puszczała się, zajmowała sumiennie swoimi obowiązkami, zdaje sobie sprawę że nadal ponosi odpowiedzialność za siebie i rodzinę która jej pozostała - i rusza by od opornego byłego wyegzekwować to, co jej się prawnie, a zarazem moralnie należy.
Ciekawe że rozpatrujemy tutaj oblicze byłych żon wyłażące w trakcie rozwodu nie rozpatrując oblicza kobiet które świadomie biorą sobie do łóżka faceta z nieuregulowanymi sprawami prawno-rodzinnymi, albo - co gorsza - faceta, któremu w momencie "brania" owe regulacje nawet nie przechodzą przez mózgoczaszkę.
Interesuje mnie generalnie logika w szerokim tego słowa znaczeniu. No bo tamtej też przysięgał, całował, tulił, robil minetki i co tam jeszcze. Ślub w kościele, przed Allachem czy innymi Bóstwami Hindu - zgodnie z tradycjami. Świadkowie. Dawane obietnice podczas trwania zalegalizowanego związku - i nagle trrach.
Co taka kobieta sobie myśli jestem ciekawa? Że jest w lepsza? On jej tego nigdy nie zrobi bo ją kocha? Żonę też kochał. Ona się nie zapuści? Żona pewnie też kiedyś zapuszczona nie była - przecież nasz lowelas za nią szalał onegdaj na tyle, że wręczył jej pierścionek i obrączkę przy świadkach. Że jest mloda? No cóż, czas nie k.tas - nie staje. Kiedyś zmarchy ją dopadną a cycki opanuje grawitacja. No więc?
Facetów w takich ukladach nie rozliczam z przyczyn oczywistych - jeśli są na tyle debilni aby rozwiązaniem kłopotów małżeńskich bylo zanurkowanie między nogi innej kobiety - to nie ma nad czym deliberować. Uważam że jeśli w jakimkolwiek związku są problemy - najpierw robi się wszystko aby je rozwiązać- a dopiero w momencie kiedy wszystkie środki i chęci zostały wykorzystane - strony się rozstają. I dopiero wchodzimy w związki następne. Uczciwie.
A jeszcze jedno Shedir napisała - "zdrada nigdy nie jest jednostronna" - tak jest!!! Chyba że zdradzający zdradza z własną rąsią - ale czy to można porównać?
Zdrada jest dwustronna - zdradzający + osoba z którą zdradza. Zdradzany nie może być osobą winną - to tak jakbyśmy powiedzieli że żona zarobiła w mordę od pijanego męża - bo wlazła mu pod łapę i niepotrzebnie miala pretensje. A dlaczego pije? Bo ma zrzędliwą żonę, ktora pić mu nie pozwala - bo wtedy ją bije.
Albo dziewczyna została zgwałcona - bo sama się prosila. Była ładna i założyła spódniczkę mini. Widać - sama chciała.
Bzdura dla ciężko myślących.
shedir napisał/a:Alimenty są na dzieci i ewnetualnie na matkę, ktora siedziała z nimi całe życie i nie środków do życia. Zdrada nie jest nigdy jednostronna, też zawaliłaś ten związek. Tak naprawde to dopiero przy rozwodzie z wielu kobiet wychodzi prawdziwe oblicze.
shedir - nie rozumiemy sie ... sąd przyznał mi opiekę nad dzieckiem. Moja ex zona - płaci alimenty na dziecko, które ja wychowuje. Płaci lub nie płaci ... bo róznie z tym jest ...
Rozumiemy rozumiemy bo ja nie do Ciebie to pisałam tylko do autorki ale masz rację powinno by na dzieci i opiekuna, któy poświęcił się ich wychowaniu, nie pracował i nie ma środków do życia.
A ja się z tobą nie zgodze Kriss, zdrada zaczyna się w małżeństwie. Owszem to zdradzający dokonał wyboru ostatecznego ale generalnie w małżeństwie szwankuje z obydwu stron. Kochanka/ek wcale nie muszą wiedziec o rodzinie.
Co kochanka sobie myśli, że jest wolna i robi co chce, nie ona zdradza, nie ona przysięgała. A facet jak nie z nią to z inną. Skoro w malżeństwie jest już tak źle, że się zdradzamy to wina leży po obu stronach małżonków.
Powiedzmy sobie szczerze, kobieton/żoną w często zapominają, że facet to też człowiek. Że też może mie gorszy dzień, że może miec dosc zrzędzenia, ciągle słucha trajkotania kobiety zrób to zrób tamto, a dlaczego te śmieci jeszce nie są wyrzucone itd. A jak chce odsapną i wyjś gdzieś sam to kobieta robi afere. Niestety prawda jest taka że kobiety mało o mężczyznach wiedzą i zamiast przyjąc do wiadomości to jacy, są mężczyźni i co im potrzebne żeby czu się dobrze to próbują na siłę zrobic z nich kobietę i wtedy się zaczyna. Kochanka powie że jest męski, przystojny itd rosnie jego poczucie wartości, a żona dlaczego mu tego nie powie?. I szczerze powiem, widząc wiele małżeństw moich znajomych wcale się nie dziwie że niektórrzy poszli na bok albo chodzą albo dziwie się że jeszcze nie poszli. Kobiety są straszne.
Co do rozwodu to żona też powinna mie swój honor, jeśli zostaje z dziecmi to alimenty na dzieci i tyle, a nie jeszcze na siebie, no chyba że siedziała w domu, nie ma pracy i środkó do życia. A kobiety robią sobie z dzieci kartę przetargową.
A teraz powiem z własnego doświadczenia, razem z męzem staramy się o opiekę równoprawną nad jego córką z poprzedniego związku, prawnie opieka jest z matką a on ma nieograniczone prawa. Dziecko już od lat mieszka u nas ponad pół każdego miesiąca, jest normalnie utrzymywane, ma kupowane ubrania, zabawki, wszytko co potrzebuje, do tego płacimy na nią jej matce alimenty, a mamusia mieszka w naszej garsonierze nie ponosząc żadnych kosztów. I co, mimo że u nas opieka równoprawna funkcjonuje od lat jest jazda bo...mamusia straci karte przetargową i jedyny argument szantażu jak coś jest nie po jej myśli "zabiore ci dziecko i alimentów dam 1000zł". Będzie musiała do dziecka zacząc dokłada coś sama i walka w zasadzie jest o te pieniążki bo jak na razie my dziecko utrzymujemy w zasadzie dwa razy a mamusia wydaje pieniążki na siebie. Ot takie są kobiety, zero honoru, dotyczy to przede wszytkim kobiet zostawionych.
35 2011-06-18 10:20:12 Ostatnio edytowany przez Kriss (2011-06-18 10:31:27)
A ja się z tobą nie zgodze Kriss, zdrada zaczyna się w małżeństwie. Owszem to zdradzający dokonał wyboru ostatecznego ale generalnie w małżeństwie szwankuje z obydwu stron. Kochanka/ek wcale nie muszą wiedziec o rodzinie.
Co kochanka sobie myśli, że jest wolna i robi co chce, nie ona zdradza, nie ona przysięgała. A facet jak nie z nią to z inną. Skoro w malżeństwie jest już tak źle, że się zdradzamy to wina leży po obu stronach małżonków.
Moja droga jeśli coś szwankuje i mamy do czynienia z osobami dorosłymi i odpowiedzialnymi - to nie zdradzamy - tylko naprawiamy. Jeśli nie ma woli naprawy - nie zdradzamy - rozstajemy się. Układamy życie na nowo, szczerze, uczciwie z czystą kartą i jasno określonymi zasadami. W przeciwnym razie mamy do czynienia z oszustwem, kłamstwem i zwykłym sukinsyństwem. Oczywiście kobiety - szczególnie kochanki - mają niezwykly wprost dar na tlumaczenie i wybielanie swojego partnera ktory zdradził żonę - w nadziei iż one tego nie doświadczą. Jest to bardzo prosty mechanizm obronny.
Kochanka nie przysięgała - ależ oczywiście, w związku z powyższym winna liczyć się z tym co bierze - może się zdarzyć że kolejna niunia też nie przysięgała. Jeśli bierze faceta z takim dobrodziejstwem inwentarza jak bierze - nie powinna mieć żadnych pretensji do skutków i konsekwencji tego że ona nie przysięgała.
Jeśli natomiast kochanka nie wie o rodzinie - świadczy to tym bardziej o tym że facet jest kłamcą, oszustem i sukinsynem. Jeśli szykuje się z nim dłuższy związek - a ona nie pyta o jego przeszłość, nie interesuje się swoim partnerem - to albo ma dwie komórki mózgowe - jedną odpowiedzialną za oddychanie, drugą za rozkładanie nóg, albo interesuje ją wyłącznie seks - ale tu nie ma tematu do deliberacji, bo my przecież o "poważnych" związkach gaworzymy.
Jeśli natomiast kochance odpowiada fakt że jej facet zdradził żonę a teraz jej obiecuje gruszki na wierzbie - cóż, jej sprawa. Jak sobie pościele - tak się wyśpi. Też będzie miała dzieci, będzie karmiła, sprzątała, będzie miała partnerski układ z wybrańcem swego serca - ciekawe czy ciarki po dupie będą latały jak na nią krzywo spojrzy albo jak ona nie daj Boże będzie czegoś od niego wymagała. No ale - nie mój cyrk, nie moje małpy.
Powiedzmy sobie szczerze, kobieton/żoną w często zapominają, że facet to też człowiek. Że też może mie gorszy dzień, że może miec dosc zrzędzenia, ciągle słucha trajkotania kobiety zrób to zrób tamto, a dlaczego te śmieci jeszce nie są wyrzucone itd. A jak chce odsapną i wyjś gdzieś sam to kobieta robi afere. Niestety prawda jest taka że kobiety mało o mężczyznach wiedzą i zamiast przyjąc do wiadomości to jacy, są mężczyźni i co im potrzebne żeby czu się dobrze to próbują na siłę zrobic z nich kobietę i wtedy się zaczyna. Kochanka powie że jest męski, przystojny itd rosnie jego poczucie wartości, a żona dlaczego mu tego nie powie?. I szczerze powiem, widząc wiele małżeństw moich znajomych wcale się nie dziwie że niektórrzy poszli na bok albo chodzą albo dziwie się że jeszcze nie poszli. Kobiety są straszne..
Ja zawsze uważałam facetów za równorzędny gatunek. Wobec czego - jeśli ja mogę ugotować - ugotować może i on. Jeśli ja mogę zająć się dziećmi - może i on - a ja sobie smyrnę do fryzjera. Mężczyźni są absolutnie takimi samymi homo sapiens jak kobiety. Różnice objawiają się w IQ po obydwu stronach. Jeżeli dajmy na to mężczyzna nie potrafi zrobić prania, nakarmić dziecka czy posprzątać mieszkania, tudzież wyszorować kibla - to jest debilem do kwadratu - bo to są bardzo proste czynności nie wymagające specjalnych kursów. Natomiast to, że niektóre panie czują się rewelacyjnie w roli posługaczki, sprzątaczki i podstawki na piwko i pilota - to ja też rozumiem. Ich wybór - jak im z tym dobrze - nie mój cyrk, nie moje małpy.
Natomiast ustęp - że kochanka powie jaki on męski i przystojny, a on na to leci - no cóż pustak przyciąga pustaka. Niech idzie jak nie stać go na nic innego. No chyba że mieliśmy rozmowy na te tematy a wręcz terapię małżeńską, on jej mówił cudne komplimenta a ona jemu nie. Było to dla niego ważne, fundamentalne wręcz - terapia nie pomogla, prośby, tłumaczenia też nie - może być to powód do rozstania jak najbardziej. Do puszczania się - nigdy.
Co do rozwodu to żona też powinna mie swój honor, jeśli zostaje z dziecmi to alimenty na dzieci i tyle, a nie jeszcze na siebie, no chyba że siedziała w domu, nie ma pracy i środkó do życia. A kobiety robią sobie z dzieci kartę przetargową.
Przecież honor miała - nie odpłaciła pięknym za nadobne - nie puszczała się z 23 latkiem.
Nie widzę problemu z honorem. Tu chodzi o pogorszenie warunków materialnych - o stratach moralnych nie wspomnę. To on powinien zachować się z honorem i nie dopuścić do sytuacji kiedy matka jego dzieci przez jego dupczenie na boku ne ma na fryzjera. Ejże.
A teraz powiem z własnego doświadczenia, razem z męzem staramy się o opiekę równoprawną nad jego córką z poprzedniego związku, prawnie opieka jest z matką a on ma nieograniczone prawa. Dziecko już od lat mieszka u nas ponad pół każdego miesiąca, jest normalnie utrzymywane, ma kupowane ubrania, zabawki, wszytko co potrzebuje, do tego płacimy na nią jej matce alimenty, a mamusia mieszka w naszej garsonierze nie ponosząc żadnych kosztów. I co, mimo że u nas opieka równoprawna funkcjonuje od lat jest jazda bo...mamusia straci karte przetargową i jedyny argument szantażu jak coś jest nie po jej myśli "zabiore ci dziecko i alimentów dam 1000zł". Będzie musiała do dziecka zacząc dokłada coś sama i walka w zasadzie jest o te pieniążki bo jak na razie my dziecko utrzymujemy w zasadzie dwa razy a mamusia wydaje pieniążki na siebie. Ot takie są kobiety, zero honoru, dotyczy to przede wszytkim kobiet zostawionych.
I to wiele tłumaczy - masz nierozwiązane sprawy ze swoim partnerem - którego wzięłaś z dobrodziejstwem inwentarza - a pretensje masz do jego byłej żony. To Ty z nim powinnaś rozwiązać pewne kwestie tak, a byś i Ty, i on, i Twój pasierb/pasierbica mieli zapewnione takie warunki życia - jakie Wam odpowiadają. Natomiast zaległe sprawy prawno - rodzinne rozwiązywane być powinny między nim a nią. No chyba że dziecko będziesz adoptować - w przciwnym wypadku - on powinien stanąć na wysokości zadania. I zachować się z honorem i wobec byłej damy i wobec obecnej damy. Tutaj honor jak najbardziej wskazany.
Powtarzam jak mantrę - jeśli czlowiek dorosly, dojrzały zakłada rodzinę - powinien liczyć się z konsekwencjami. Nie da się z tego wypisać, wymiksować, podporządkować sobie całego świata - bo zmieniłam/zmieniłem zdanie ze względu na okoliczności. Zdecydowałaś się na faceta po przejściach z nieuregulowanymi sprawami - dlaczego nie masz pretensji do niego? Tylko znowu do baby? Przecież on ma identyczny mózg. Wolną wolę. Chce dla Ciebie i dziecka jak najlepiej - nie załatwiaj spraw za niego, nie zrzędź i nie obwiniaj jednej osoby - sama pisałaś na początku że wina leży po obydwu stronach nie? To leży czy wybiórczo leży?
Śmieszne że piszesz iż kobiety mają zero honoru a dotyczy to przede wszystkim kobiet zostawionych. To jest dopiero tekst wymagający zastanowienia. Bo dla mnie na przyklad zero honoru mają osoby które zdradzają, oszukują, klamią, puszczają się z żonatymi/mężatkami - a potem dorabiają do całości strawną społecznie ideologię.
Shedir, nie generalizuj, są różne kobiety i różni mężczyni.
Przykro się czyta, gdy kobieta wyraża się z pogardą o innych kobietach. "...kobiety są straszne...", "...zero honoru, dotyczy to przede wszystkim kobiet zostawionych..."
Piszesz o byłej żonie swojego męża, więc używaj liczby pojedyńczej.
....
Przykro się czyta, gdy kobieta wyraża się z pogardą o innych kobietach. ....
marena7 - dokonujemy tu obiektywnych ocen, wiec nie ma co za wszelką cene bronić gatunku czy płci, tylko dlatego, że jest się takim samym ... Ja nie bronię mężczyzn, nie bronie kobiet, a po prostu chwalę co dobre i krytykuje co złe.
Na dzień dzisiejszy pozwólcie, że się wycofam i pozostanę na stanowisku obserwatora ... przynajmniej do momentu, kiedy ciśnienie w tym wątku opadnie.
Wychwalaj moją ex żonę marena7, pomimo iż przedstawiłem przed sądem kiedyś całe kilogramy dowodów potwierdzających psychiczne i fizyczne znęcanie nad dzieckiem - tasmy, nagrania, nawet filmy i świadków. Ja to jakoś przemilczę.
38 2011-06-18 10:51:08 Ostatnio edytowany przez majusia (2011-06-18 10:52:23)
NIE MOGE POJAC dlaczego rozczulacie sie nad ex mezem Ani37 ???
Gdyby jej sie te pieniadze nie nalezaly to by ich nie dostala !!!
Mi osobiscie post autorki dodal otuchy, ze chociaz spotkala ja jakas zaplata za jej krzywdy i ze jej zycie nabralo barw.
I dziwi mnie, ze nie macie na tyle zrozumienia. Wiekszosc z was gdyby z dnia na dzien zostala bez meza / zony, bez jego wsparcia to chcielibyscie by wasze krzywdy w jakis sposob byly wynagrodzone. Finanse to jeden ze sposobow, moze jedyny, sprawilo to ze autorka poczula sie lepiej, a nie jakims smieciem, ktorego mozna wyrzucic, zostawic po latach ktore mu dala...
Ciekawe czy litowalibyscie sie nad losem waszego wiarolomnego partnera i jego kochanki, Jesli tak to przyznaje jestescie - wielkimi ludzmi, zaslugujacymi na podziw... tylko czy aby na pewno byscie tacy byli gdyby to was spotkalo??? W teorii to kazdy jest madry a w praktyce jest zupelnie inaczej...
marena7 - dokonujemy tu obiektywnych ocen, wiec nie ma co za wszelką cene bronić gatunku czy płci, tylko dlatego, że jest się takim samym ... Ja nie bronię mężczyzn, nie bronie kobiet, a po prostu chwalę co dobre i krytykuje co złe.
Na dzień dzisiejszy pozwólcie, że się wycofam i pozostanę na stanowisku obserwatora ... przynajmniej do momentu, kiedy ciśnienie w tym wątku opadnie.
Wychwalaj moją ex żonę marena7, pomimo iż przedstawiłem przed sądem kiedyś całe kilogramy dowodów potwierdzających psychiczne i fizyczne znęcanie nad dzieckiem - tasmy, nagrania, nawet filmy i świadków. Ja to jakoś przemilczę.
The_devil, tu nie chodzi o bronienie płci, tylko o niesłuszną generalizację, jakiej dokonała shedir z powodu swoich własnych doświadczeń. Ale jedna czy dwie zwariowane baby to nie jest powód, by skreślać miliony innych, i to samo tyczy się facetów. W tym wątku mówimy o konkretnym wiarołomcy, który uciekł do młodszej laski, a teraz płacz i zgrzytanie zębów, bo są przykre konsekwencje. I zgodzę się z Tobą- chwalić dobre, złe krytykować. Wątpię, żebyś na forum znalazł kobietę zdrową na umyśle, która w imieniu "obrony płci" pochwaliłaby Twoją eks.
40 2011-06-18 11:56:43 Ostatnio edytowany przez shedir (2011-06-18 12:00:06)
Kriss, nie obrażaj mnie bo to że mam męża z przeszłością, który postanowił odejśc od żony bo się nie dało z nią zyc, przestał ją kochac i nie miał zmaiaru zatruwac sobie i dziecku życia ciągłymi awanturami, nie znaczy że ja z nim ją zdradzałam, a to sugerujesz mi w ostatnim twoim zdaniu.
Ja mam ze swoim mężem rozwiązane wszystkie sprawy. Obowiązki ma i owszem ale w stosunku do swojego dziecka, a nie w stsunku do kobiety i tu jest wasz problem. Wydaje się wam,że facet do końca życia jest wam coś winien, a to jakoś bzdura. Ma obowiązki w stosunku do dziecka, a z kobietą się rozwiódł i ma swoje życie. To dziecko ma życ na takim poziomie jak sprzed rozwodu a nie kobieta. Mój mąż się zajmuje dzieckiem świetnie, spędza z nim mnostwo czasu i staje na wysokości zadania i nie wymiguje się, nie ma też problemu żeby dziecko było na stałę z nim. Z honorem się zachowuje jak najbardziej. Rozwiódł się z nią i nie ma w stosunku do niej już żadnych obowiązków, dziecko to co innego. JA do męża nie mam żadnych pretensji, dlaczego mam miedc do niego pretensje? On był i ok w stosunku do mnie i do niej, rozwiódł się, napisał z nią wspólnie pozew, to jej się pozmieniało jak się dowiedziała że postanowiliśmy się pobrac, no cóż czysta zawiśc. Poza tym nie każdy facet, ktory się rozwodzi jest winien zdrady więc nie sugeruj nic.
Czy uważasz że facet, który nie przyznał się jawnie do zdrady nie zdradzi. Albo czy facet który mówi, że nie też nie zdradzi. Litości. Kolejna niunia może i byc u faceta, który mówi że nigdy nie zdradził, a znami i takich, którzy zdradzili, potem znależli odpowiednią kobietę i nigdy więcej nie tkneli innej baby. Nie masz 100% pewności nigdy.
Marena7 dlaczego mam stac po stronie kobiet tylko dlatego że jestem kobietą? Co za głupoty. Uważasz, że to że mamy jajniki zobowiązuje mnie do tego zeby ślepo popierała kobiety?
Bisiu i rónież ty nie wyciągaj pochopnych wniosków i nie obrażaj. Jest mnóstwo kobiet, które nie mówią złego słowa na ex. Ja znam kilka takich kobiet i zazdroszcze im. Ex ich partnerów rozwiodły się, mają swoje życie i kontakty z ex mają w sprawie dziecka i tyle. Niestety niektóre kobiety nie potrafią i trują innym bo sie im wydaje ze ich byli mężowie mają w stosunki do nich jakieś obowiązki albo czysta zazdroś.
shedir, nie mówimy o przypadku Twoim, lecz Any. Mąż ją zdradził, więc jak najbardziej za takie przewinienie należy się stosowna kara, i to właśnie do tej sytuacji odnosi się Kriss, a nie do Twojej.
Dalej- winnym zdrady jest zdradzający. Kropka. W związku źle się dzieje, to mamy odwagę powiedzieć "żegnaj" i odchodzimy.
Marena7 dlaczego mam stac po stronie kobiet tylko dlatego że jestem kobietą? Co za głupoty. Uważasz, że to że mamy jajniki zobowiązuje mnie do tego zeby ślepo popierała kobiety?
A czy przygody z eksową Twojego faceta zobowiązuje Cię do krzywdzących uogólnień wobec innych kobiet? Nie wydaje mi się.
Bisiu i rónież ty nie wyciągaj pochopnych wniosków i nie obrażaj. Jest mnóstwo kobiet, które nie mówią złego słowa na ex. Ja znam kilka takich kobiet i zazdroszcze im. Ex ich partnerów rozwiodły się, mają swoje życie i kontakty z ex mają w sprawie dziecka i tyle. Niestety niektóre kobiety nie potrafią i trują innym bo sie im wydaje ze ich byli mężowie mają w stosunki do nich jakieś obowiązki albo czysta zazdroś.
Przytocz mi proszę, w którym momencie Cię w jakikolwiek obraziłam? Bo ja się wczytuję w mój post i nic znaleźć nie mogę!
I mówimy o dwóch różnych sytuacjach. Bo jeśli para się rozstaje, to jasne, po co jedno drugiemu miałoby wbijać szpile. Ale tu mamy do czynienia z sytuacją, kiedy to eks Any jest winien rozpadowi małżeństwa. I ponosi za to stosowną karę.
42 2011-06-18 12:27:32 Ostatnio edytowany przez Kriss (2011-06-18 12:34:13)
" Bo dla mnie na przyklad zero honoru mają osoby które zdradzają, oszukują, klamią, puszczają się z żonatymi/mężatkami - a potem dorabiają do całości strawną społecznie ideologię." Oto moje ostatnie zdanie z poprzedniego postu. Mogłabyś przybliżyć gdzię Cię tu obraziłam - i co Ci zasugerowałam personalnie?
Ja to "ja" a nie "wam" - napisałam co hipotetycznie byłby mi winien mąż. To Ty napisałaś: "do tego płacimy na nią jej matce alimenty, a mamusia mieszka w naszej garsonierze nie ponosząc żadnych kosztów" - to masz te pretensje że jest nierozwiązana sprawa czy nie, bo znowu nie rozmumiem. Ale - to Wasza sprawa. Moim zdaniem jednak pretensje masz, a pisząc "wy żony" też do "ich żon" należysz nie? Co za paradoks.
Czy mogłabyś przytoczyć moje zdanie w którym zasugerowałam że każdy rozwiedziony facet jest winny zdrady?
Lecisz nadinterpretacją - i tyle.
Pewna to mogę być tego co jest tu i teraz tak samo jak i Ty. I mieć zaufanie do osoby ktorą kocham, trzymać pion moralny i żyć w zgodzie z własnymi przekonaniami. Do męża mam ZAUFANIE to wszystko. Brzydzę się kłamstwem, oszustwem i zdradą. Nieważne czy w wydaniu męskim czy żeńskim, jest identycznie obrzydliwa i płaska. Jestem kategorycznie przeciwna dorabianiu teorii na zło i jego konsekwencje. Tak mam i koniec. Jeśli Ty masz inaczej - wolno Ci, ale nie wciskaj mi w klawiaturę czegoś czego nie napisałam. Interesuje mnie czysta merytoryka a nie bicie piany.
Z twojej pokrótce przytoczonej historii wywnioskowałam że jednak masz dużo żalu - tylko moim zdaniem adresat jest bliżej nieznany. Skoro była żona Twojego obecnego męża to tak fałszywa baba nierób - dlaczego pozwalasz jej żerować na swoim małżeństwie? Dlaczego na nią płacisz? Jeśli jest to Twój świadomy wybór - czemu psioczysz? Jeśli zostalaś w sytuację wmanewrowana wbrew sobie - dlaczego na to pozwoliłaś?
Dalej nie zgadzam się na rozgraniczanie złych ludzi według płci. Nadal nie zgadzam się na stwierdzenie że jeśli osoba zdradza - winę ponosi na równi współmałżonek "bo w związku dzieje się źle". Na tej płaszczyźnie się nie porozumiemy.
To czy się mówi źle o ex czy nie - zależy od okoliczności w jakiej nastąpiło "exowanie". Zastanawia mnie że sobie dajesz prawo na mówienie źle o exowych mężow - a innym nie. Czy to nie podwójna moralność.
Mogę zrozumieć że jesteś rozgoryczona generalizowaniem które lekko wymknęło się spod kontroli i odbiegło od glównego tematu "ku pokrzepieniu serc" ale dlaczego sama generalizujesz? Ja na przyklad nie jestem byłą żoną, miałam w swoim życiu kilka poważnych związków, zawsze uważałam aby nie wdepnąć "na trzecią". Mój mąż też ma za sobą parę poważniejszych związków - nie był co prawda niczyim mężem (aż do tej pory), wieloletnich - nie widzę w tym żadnego problemu. Mało tego jestem przekonana że tak jak mnie ukształtowali po części tamci mężczyźni, tak na jego rozwoj mialy wpływ tamte kobiety. Normalna kolej rzeczy. Jeżeli ktoryś z exów wyjątkowo zalazł mi negatywnie za skórę - daję sobie prawo do plucia jadem. dlaczego nie? z drugiej strony gdyby nie te nasz nieudane związki - nigdy byśmy się nie poznali.
Shedir - czy Twój mąż jest opisany w tym wątku?: http://www.netkobiety.pl/t5861.html
Nie potrzebnie się zacietrzewiacie moi mili. Są ludzie i parapety jak mawia moja córka - niezależnie od PŁCI i wieku. ![]()
przeczytalam wszystko i wywnioskowalam ze najlepiej by bylo:
zyc z zona/mezem tak jak przysiega ich zobowiazala, ale jesli juz cos nam odbije to przedewszystkim ratowac, ratowac i jeszcze raz ratowac tak dlugo jak sie da, nie dopuszczac do sytulacji krytycznych, do "uspania" lub co gorsze calkowitego znikniecia uczucia, ale jesli nawet, jedna ze stron lub razem przeoczymy ten moment i juz nie ma co ratowac to bylo by najlepiej, porozmawiac, dojsc do obtymalnej obcji aby sie dogadac, aby dzieci i wspolmalzonka/ek nie byl poszkodowany, aby bylalo jak najmniej, dogadac sie z kasa, z czasem poswiecanym dla dziecka i rozmawiac, aby rodzice wciaz byli rodzicami, mieli podobne zdanie i nie zmieniali decyzji w sprawie dziecka postanowionych przez ex.
to bylo by cudowne jakby tak bylo, ale uczucia, mysle ze to nas gubi.
owszem zdrada to ucieczka to tchurzostwo nie podjecia tematu z zona/mezem, to nie branie odpowiedzialnosci za swoje czyny, to egoizm myslac tylko o swojej przyjemnosci. niestety ludzie sa slabi i mam wrazenie ze coraz slabsi, ida na wygode i latwizne, w koncu miec zone, rodzine na wieszku a pod koldra podupczyc sie z inna to na zewnatrz wyglada najlepiej, tylko jak to wyjdzie najaw...uuuu wtedy chalasu ze ho ho.
a wiec owszem, najlepszym wyjsciem i prawdziwa dojzaloscia jest jesli po wielu probach nic nie idzie, odejsc a nie zdradzac, odejsc pobyc samemu wspochac sie w siebie i wtedy dopiero po uregulowaniu spraw znalesc se kogos, wydaje mi sie...jestem pewna, ze gdy sie rozwodzi gdy ma sie kochanke czy kogos na oku to latwiej odejsc bo czlowiek nie umie byc sam, ale to nie jest racjonalne ocenianie sytulacji, mysle ze gdyby nie mial kochanki to bardziej by sie straal i nawet juz przy rozwodzie bardziej by myslal o rodzinie bo nie mial by glowy zajety np nowa pozycja z aniolkiem(jak to mowi Ania)
co do alimentow, zgadzam sie, zasrany obowiazek placic, czy na zone/meza tez? chyba tak(choc ciekawe mi sad nie przyznal po pracowalam na kasie a ex maz byl bezrobotnym ronikiem-choc na czarno kasy mial jak lody) owszem, wtedy "zabraklo mi jaj" aby walczyc, mialam 20lat...z paromiesiecznym dzieckiem, ze strachem choc nie tak duzym aby zlozyc pozew.
Alimenty na stone ktora sytulacja materialna sie pogorszyla to chyba normalne, w koncu tak jak mowi Kriss zawinil niech placi, to chyba logiczne. mowicie ze dobija go bo on biedny bezrobotny,Aniu jesli to czytasz, a czy jesli by odszedl z innego powodu, bo cie przestal kochac, czy drogi wasze sie rozeszly i byl sam, odszedlby by nie umie zyc z toba, czy wtedy tez bys chciala alimenty na siebie??
ja swego ex nienawidze, bardzo bardzo bym chciala zyc z nim na stopie choc jakiejs oficjalnej ale nie umiem, mam taki uraz zalu i skrzywdzenia ze mi niedobrze jak go musze czasem widziec(niezamienilismy ze soba od 5lat ani slowa). mysle ze dla dzieci, powinnismy sie rozwodzic tak, aby zlosc i zal omijal dzieci i bron Boze aby dziecko nie bylo targa przetargowa.
Tylko pytam sie was, jak to zrobic?
jak rozmawiac o dziecku z burakiem ktory skrzywdzil?
jak utrzymywac kontakt z ex gdy on dziecko na wlasne zyczenie widuje coraz zadziej?
jak zachowac sie gdy prosi aby mu dziecko dac na pare godzin a potem nie przychodzi wogole na spotkanie?
co zrobic gdy juz bedzie chcial dziecko zabierac(gdy bedzie zima i bedzie musial jezdzic do dziecka zamiast narybki) zawsze do siebie na weekend??
a przede wszystkim, jak nie skrzywdzic dziecka, ktory nie ma zadnej stabilizacji w nim, jest 3-5miesiecy w weeknd potem go nie ma reszte roku?
(pytania sa konkretnie do mojej sytulacji)
45 2011-06-18 15:19:33 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-06-18 15:21:29)
Tylko pytam sie was, jak to zrobic?
jak rozmawiac o dziecku z burakiem ktory skrzywdzil?
jak utrzymywac kontakt z ex gdy on dziecko na wlasne zyczenie widuje coraz zadziej?
jak zachowac sie gdy prosi aby mu dziecko dac na pare godzin a potem nie przychodzi wogole na spotkanie?
co zrobic gdy juz bedzie chcial dziecko zabierac(gdy bedzie zima i bedzie musial jezdzic do dziecka zamiast narybki) zawsze do siebie na weekend??
a przede wszystkim, jak nie skrzywdzic dziecka, ktory nie ma zadnej stabilizacji w nim, jest 3-5miesiecy w weeknd potem go nie ma reszte roku?
(pytania sa konkretnie do mojej sytulacji)
To zależy od tego jak bardzo Ci zależy i jakie pobudki tobą kierują ![]()
Można skierować sprawę do sądu o ustalenie kontaktów ojca z dzieckiem. Można wnioskować o przeprowadzenie mediacji sądowych. Wtedy ustalenia zaistnieją na piśmie - dla niektórych forma pisemna umowy jest bardziej zobowiązująca niż ustne ustalenia.
Dziecku i tak i tak się tłumaczy, gdy ojciec nawali. Najlepiej najprościej: widocznie coś ważnego mu przeszkodziło. Bez wgłębiania się, że przecież jak zwykle/zawsze i nie pierwszy raz - bo takie komentarze ranią obecne dziecko a nie nieobecnego tatusia.
Nie utrzymywać kontaktów z ex. To on ma się starać je utrzymywać - z dzieckiem, nie z Tobą.
Jak nawali - napisać mu informację, że termin przepadł. Zastępczego nie będzie, więc do następnego terminu.
Jeśli z jakiś względów kontakt jest możliwy przez część roku a nie cały - pogodzić się z tym, skoro dziecko tęskni i jest spragnione wizyt ojca. Pomóc dziecku przez to przejść przy pomocy psychologa, jeśli zajdzie taka potrzeba.
Powtórzę coś, co napisałam już wcześniej. Żyjemy dziś w takich dziwnych czasach, że złamanie zasad, zdrada, kłamstwo jest łatwo akceptowane przez otoczenie. Bo to już tak spowszedniało, że nie budzi oburzenia. Owszem ciekawość, sensacje, ale coraz rzadziej nietolerancje. Trzeba samemu doświadczyć tego bólu zdrady, tego gromu z jasnego nieba, by zrozumieć ogrom cierpienia związany ze zdradą. Ja tego doświadczyłam, bo ufałam memu mężowi, odczułam cały ten koszmar na własnej skórze. Wszystkie zdradzone wiedzą o czym piszę, te tygodnie na lekach, te bezsenne noce, ten ciągły stres. Trzeba tego doświadczyć, by wiedzieć co to jest. Ale najgorsza jest ta świadomość, że zdradza cię najbliższa osoba, którą się kochało, wierzyło, której powierzało się sekrety. Ból ciała miesza się z bólem duszy. Bo ma się świadomość że to już nieodwracalne.
Tydzień przed rozstaniem planowaliśmy wyjazd na wakacje. Dzień przed rozstaniem robiliśmy duże zakupy. Normalna rodzina. Śmialiśmy się rozmawialiśmy, chociaż już wtedy przeszkadzały mi te ciągłe sms przychodzące na telefon męża. W dniu rozstania mąż nagle oświadcza, że odchodzi bo chce zacząć żyć sam. Paranoja, stek kłamstw. Od razu domyślilam się w czym rzecz. Kilka stanowczych pytań i prawda wychodzi na jaw. Woli żyć z dziewczyną, ktorą poznał raptem dwa miesiące wcześniej, a spotkał się ze trzy razy.
Nie zapomnę tego co mi zrobił. Podeptał kilkanaście lat wspólnego życia dla tego zauroczenia. Pokazał że jest egoistycznym samolubem, dla którego najważniejsze jest jego włąsne szczęście, a nie szczęście rodziny, którą przecież współtworzył. Nie mam nawet specjalnego żalu do kochanki męża, nie ona mi obiecywała wierność i uczciwość małżeńską. Niech żyje według swego sumienia, może go po prostu nie używa i nie widzi nic złego w tym co zrobiła. Nie zmienia to faktu że nie mam szacunku dla kobiet które świadomie wchodzą w taki układ i godzą się na rolę tych trzecich.
Ale mam prawo domagać się zadośuczynienia za to zło które zostało mi wyrządzone przez męża. Zdradził, okłamał, porzucił nie tylko mnie ale i syna, który rozpaczliwie w tym czasie potrzebował ojca. I ten ojciec się wypiął na niego. To ja musiałam uspokajać po nocach syna jak szlochał, to ja musiałam wypisywać zwolnienia, bo przychodził ze szkoły z bólem brzucha, to ja musiałam umawiać go na wizyty u psychologa, bo tatuś go nastawiał przeciwko mnie. Mimo całego wstrętu i pogardy dla bylego doprowadziłam do spotkania mojego z byłym w obecności psychologa, by ten ostatni wytłumaczył memu byłemu czego nie powinien robić względem syna. Koszmar!!
Ten człowiek zawiódł mnie na całej lini, oszukał, poniżył i zdradził. I ja mam niby unosić się honorem i umożliwić mu nowe beztroskie życie? Ja mam mu nie zakłócać w niczym jego idylii, nic nie domagać się a najlepiej to zniknąć. JA właśnie uniosłam się honorem i zażądałam tego, co mi się prawem należy. I sąd mi przyznał rację, bo były ku temu przesłanki. Alimenty nie dostaje się na ładne oczy, tylko wtedy kiedy zaistnieją okoliczności, które pozwolą je przyznać. Jestem świadomą swych praw kobietą, która nie pozwoli się więcej poniżyć. Szkoda tylko że to prawo jest tak rzadko stosowane. Bo gdyby bylo częściej to może niejeden z tych zdradzaczy zastanowił by się nad swoim postepowanie, może włączył by mu się szybciej rozum a nie ślepy pęd i może tak szybko i łatwo nie poddał się ślepym żądzom.
Myślę, że oburzenie niektórych forumowiczów spowodowane było brakiem wiedzy na temat alimentów na byłych małżonków. Może sami zmuszeni są płacić, stąd ich nieprzychylność dla tego rodzaju zadośćuczynienia. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
Ale na pewno nie dam sobie wmówić, że zdradzany sobie jest winny zdrady. To najgłupsze stwierdzenie jakie przeczytałam.
Pozostawię to bez komentarza.
Ana37, naprawdę pokrzepiasz serca! To właśnie Ty pokazujesz co to znaczy godność kobiety. Nie pozwoliłaś, by ktokolwiek Cię lekceważył. Pokazałaś jak należy podnosić się po klęsce. Inne kobiety, które doświadczyły tego co Ty powinny brać z Ciebie przykład. I porzuceni wraz z dziećmi mężczyźni też. Bo tak jak piszesz, w dzisiejszych czasach jest zbyt wiele tolerancji dla podłości i nieodpowiedzialności. A człowiek powinien ponosić konsekwencje swoich czynów, wtedy się czegoś uczy. I inni się uczą.
Pozdrawiam Cię.
Swoją drogą "dziwny jest ten świat", gdzie zdrada, podłość i postepki ludzi złych spotykają się ze zrozumieniem i akceptacją, a sprawiedliwość budzi oburzenie i krytykę.
ha ha ... to tylko wlasny punkt "siedzenia" i brak odpowiedzialnosci za swoje czyny.
Jesli czlowiek przysiega przed Bogiem, ze "obiecuje ci wiernosc...", decyduje sie na potomstwo i mie ma skrupulow by zlama przysiege, olac diecko... to nie powinien sie dziwic, ze poniesie jakies konsekwencje.
Nie mozna tak "nabroic" i nie ponosic konsekwencji.
Twoj byly partner nadal tych konsekwencji nie ponosi.. zalatwia to za niego jego kochanka...
Sorry ale nie widze litosci dla takich gnojkow...
Masz racje Ana.
Ja tez jestem fanka "wystawiania walizek za drzwi"... chocby bolalo ![]()
ha ha ... to tylko wlasny punkt "siedzenia" i brak odpowiedzialnosci za swoje czyny.
Jesli czlowiek przysiega przed Bogiem, ze "obiecuje ci wiernosc...", decyduje sie na potomstwo i mie ma skrupulow by zlama przysiege, olac diecko... to nie powinien sie dziwic, ze poniesie jakies konsekwencje.
Nie mozna tak "nabroic" i nie ponosic konsekwencji.
Twoj byly partner nadal tych konsekwencji nie ponosi.. zalatwia to za niego jego kochanka...
Sorry ale nie widze litosci dla takich gnojkow...
Masz racje Ana.
Ja tez jestem fanka "wystawiania walizek za drzwi"... chocby bolalo
Z pełną odpowiedzialnością popieram Zazdrosc ! I zgłaszam akces do klubu wystawiania .... ![]()
DOklanie Ania zrobila, to co trzeba.
I miala sile i miala sile walczyc o to co jej sie nalezy. I nie szkoda mi ani jednego zdradzacza, ktory zostawia rodzine z dnia na dzien.
Nie pokrzepiłaś mnie, a wręcz przeciwnie, współczuję raczej Twojemu byłemu mężowi, i to on zyskał moją sympatię i jego "Aniołek", a ta złość i mściwość, którą tak prezentujesz jako sprawiedliwość może Cię zwyczajnie zniszczyć. Stać Cię na niszczenie go, ale nie na uczciwą walkę o niego, pewnie, że nie, bo to trudniejsze, najłatwiej jest ustawić się na pozycji zdradzonej i pokrzywdzonej żony, bo Ty nie zdradziłaś. Widziałam wiele kobiet, które wepchnęły swoim zachowaniem męża w ramiona innej kobiety.
Nie pokrzepiłaś mnie, a wręcz przeciwnie, współczuję raczej Twojemu byłemu mężowi, i to on zyskał moją sympatię i jego "Aniołek", a ta złość i mściwość, którą tak prezentujesz jako sprawiedliwość może Cię zwyczajnie zniszczyć. Stać Cię na niszczenie go, ale nie na uczciwą walkę o niego, pewnie, że nie, bo to trudniejsze, najłatwiej jest ustawić się na pozycji zdradzonej i pokrzywdzonej żony, bo Ty nie zdradziłaś. Widziałam wiele kobiet, które wepchnęły swoim zachowaniem męża w ramiona innej kobiety.
Ale o co właściwie chodzi? Mąż Any zdradził, pozwolił na rozpad związku, i jeszcze z łaską wyparł się dziecka, proponując groszowe alimenty (nie przeszło mu przez myśl, żeby je zabrać ze sobą, pewnie byłoby "przeszkodą"). Nie pomyślał, że niszczy rodzinę, rozwala dzieciństwo dziecku. Czy to nie jest paskudne i godne potępienia zachowanie? Czy obok takiej niegodziwości należy przejść obojętnie i udawać, że nic się nie stało? Czy na pewno doczytałaś o bólu i cierpieniu, jakie musiała znieść Ana? I ona niby miała walczyć jeszcze o typa, który na ich miłość, wspólnie spędzone lata splunął, a następnie poleciał do młodszej dupy, która również miała w poważaniu to, że rozbija rodzinę?
Powtarzam: to nie jest mściwość, zawiść. To jest fakin' zwykła, ludzka sprawiedliwość, nic więcej! Spaskudziłeś coś- licz się z karą, to jest przesłanie! I ja się cieszę, że kara dosięgnęła winowajcę, i może ta historia będzie motywacją dla innych kobiet do tego, żeby walczyć o siebie!
(Z resztą... co ja się produkuję. Tyle mądrych postów przez tyle mądrych osób zostało już walnięte. Jak do kogoś nie dotarło, to chyba już nie dotrze...)
(Z resztą... co ja się produkuję. Tyle mądrych postów przez tyle mądrych osób zostało już walnięte. Jak do kogoś nie dotarło, to chyba już nie dotrze...)
Amen ![]()
Tralalala,
czy masz jakies doswiadczenia podobne do Ani37? Ze tak ja skrytykowalas? Bylas kiedys w jej sytuacji, znasz jej zycie i jej meza?
tak czytając kobiece wypowiedzi, to masakra ,rozumiem kobieta kaleka albo kaliekie dziecko ale zdrowa kobieta i jeszcze chce alimenty zero honoru i ambicji to teraz cos przytocze stracilem wszystko mozna poczytac w moim watku moze tez podam moja zone o alimenty?? hy no przeciez bym mogl pogorszyl mi sie status spoleczny,ale nie mialbym odwagi ani tupetu zeby brac pieniadze od wlasnej zony choc zostawilem tam wszystko nie wyobraam sobie tak sie ponizac jak co niektore z was i zebrac o kase na siebie jeszcze na dziecko rozumiem ale na sibie to nie pojete pozdrawiam
zero honoru i ambicji
A o tych dwóch cechach to należało by pomówić z byłym mężem. Gdzie on je miał?
nie wyobraam sobie tak sie ponizac jak co niektore z was i zebrac o kase na siebie jeszcze na dziecko rozumiem ale na sibie to nie pojete pozdrawiam
Poniżona to ona została przez męża. A co Ty zrobisz - Twoja sprawa.
Tak szczerze, chłopaku: Które z Was dwojga (Ana37 czy Ty) się poniżyliście? Bo ja nie mam wątpliwości.
Facet porzucił dziecko, chciał się zrzez praw do niego - ma to, na co zasłużył.
A Ty - jakbys został jeszcze z dzieckiem? Co byś zrobił? Unosił się honorem?
A słowo "ŻEBRAŁY" to chyba lekka przesada. Sąd uznał jej rację i dostała to, co powinna dostać.
57 2011-06-19 20:59:17 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-06-19 21:19:18)
Sorki, Szanowne Panie Moderatorki
Niechcący wkleiło się dwa razy.
58 2011-06-19 21:06:21 Ostatnio edytowany przez Aaricia (2011-06-19 21:08:02)
Z chwilą, kiedy winowajca popełnił przewinienie ofiara nie musi czuć się zobowiązana do jakichkolwiek odruchów szlachetności wobec niego. Ma prawo robić wszystko, co jej przyniesie ulgę. Osobiście nie chciałabym na siebie alimentów od byłego, ale jeśli Ana uznała, że to da jej satysfakcję - popieram ją. Tak jak napisała Kriss - skoro wszyscy mają być szczęśliwi to wszyscy, nie tylko on ze swoim nowym życiem. Zresztą nikt mu szczęścia w nowym życiu nie odbiera - te pieniądze, niezależnie od kwoty są tylko mizerną przypominajką o tym, że kiedyś do czegoś się zobowiązywał i jak bardzo kiedyś coś schrzanił.
Zabawne jest to, że jeśli jakaś porzucona przez męża kobieta pisze jak jej źle, jak jej się nie chce żyć, jak to nie je nie pije tylko leży i wyje to dostaje dziesiątki rad w stylu, że "zło wraca do tego, który je wyrządził", że "jego też dosięgnie sprawiedliwość od losu" i takie tam. A jak jakaś się odważyła losowi pomóc i nieco zmącić beztroskę byłego małżonka (w jak najbardziej etyczny, moralny i zgodny z prawem sposób) to zaraz się sypią gromy, że ona bez honoru... Ludzie! Znaczy kobieta kopnięta w cztery litery ma prawo tylko płakać i czekać aż los się zemści i wtedy ma honor?
sąd sąsem ale dla mnei to jest żebranie jesli ktos decyduje sie na dziecko i traktuje je jako karte przetargowa, to niech ponosi konsekwencje swoich dzialan ,a nie beidnego goscia co sobie zycie uklada na nowo z jakis przyczyn co szanowna kolezanka nam nie wyjawila ,zdrada nie rozdiz od tak pstryk ,poprostu co nie iskrzy w zwiazku i tyle i to nie jest tylko nasza wina tylko tez kobiet ale nie chce mi sie na ten temat pisac choc mam bardzo duze pojecie w tym zagadnieniu.
Nie znalazłam fragmentu, który by mówił o tym, że Ana traktuje dziecko jak kartę przetargową. Za to znalazłam fragment, który mówi, że tatuś potraktował dziecko jak zużytą zabawkę, którą się zostawia i zapomina...
sąd sąsem ale dla mnei to jest żebranie jesli ktos decyduje sie na dziecko i traktuje je jako karte przetargowa, to niech ponosi konsekwencje swoich dzialan ,a nie beidnego goscia co sobie zycie uklada na nowo z jakis przyczyn co szanowna kolezanka nam nie wyjawila ,zdrada nie rozdiz od tak pstryk ,poprostu co nie iskrzy w zwiazku i tyle i to nie jest tylko nasza wina tylko tez kobiet ale nie chce mi sie na ten temat pisac choc mam bardzo duze pojecie w tym zagadnieniu.
martyrs - sąd nie przyznaje każdej kobiecie prawa do alimentów. Ponadto nie są one przyznawane "na stałe". Obawiam się, że sąd musiał mieć podstawy do tego, żeby te alimenty przyznać. Nie koniecznie wynika to z "braku pracy", bo słyszałem o przypadkach kiedy ubiegająca sie o alimenty kobieta argumentowała to brakiem pracy, to usłyszała od Wysokiego Sądu -"W takim razie prosze sobie poszukać pracy. Jest pani młoda, zdrowa ... etc"
A exmąż Ana37 wcale nie musi być "bidnym gościem" jak piszesz ... Gdyby sąd nie widział mozliwości płacenia tych alimentów, to by ich nie zasądził, lub zasądziłby w minimalnej kwocie.
niech ponosi konsekwencje swoich dzialan
I te słowa odnosimy do zdradzającego ex-męża. ![]()
a nie beidnego goscia co sobie zycie uklada na nowo z jakis przyczyn co szanowna kolezanka nam nie wyjawila ,zdrada nie rozdiz od tak pstryk ,poprostu co nie iskrzy w zwiazku i tyle i to nie jest tylko nasza wina tylko tez kobiet ale nie chce mi sie na ten temat pisac choc mam bardzo duze pojecie w tym zagadnieniu.
Nie przekładaj SWOICH doświadczeń na doświadczenia innej osoby.
"Biedny" - no chyba sobie żartujesz...
ja nie mam zadnych doswiadczen osobistych niekochana a ze facet biedny no biedny chce sobie życie ułożyc na nowo a tu cóz nie może do konca po byla zona ze zlosci jak i swojego nieudacznictwa osobistego stara sie jeszcze na swojej krzywdzie zarobic pieniadze to jets wstretne i ohydne i duzo mowi o takiej kobiecie pozdrawiam i bez urazy
ale nie chce mi sie na ten temat pisac choc mam bardzo duze pojecie w tym zagadnieniu.
No chyba jednak sam napisałeś, że masz.
ze facet biedny no biedny chce sobie życie ułożyc na nowo a tu cóz nie może do konca
Nie może, bo ponosi karę za swój ohydny czyn. Zasłużył sobie. Zdradził, był świnią skończoną. Dlaczego miałby prawo budować swoje szczęście na nieszczęściu dziecka i byłej żony? Zniszczył własną rodzinę. Pojmujesz ogrom krzywd, jakie wyrządził żonie, a do tego niewinnemu dziecku?