Jestem uwiazana i zupelnie nie wiem co robic. Mam 29 lat i jestem w zwiazku juz od 7dmiu lat. mamy wspolna firme....hmm wspolna nagle okazalo sie ze wszytko jest jego i jest jego zasluga a misa rzucane doslownie ochlapy. I nie to jest najgorsze tylko z jaka okrutnoscia mnie traktuje wyzywa poniza przy innych nie przejmuje sie ze placze i cierpie a wrecz wydaje mi sie ze sie nad tym wszytkim pastwi. Przestalismy rozmawiac juz dawno, to ja zawsze podchodzilam z wyciagnieta reka na zgode a On najczesciej jeszcze bardziej oskarzal mnie ze to jest wszytko moja wina i place za swoja glupote. Gdybyscie uslyszeli jak do mnie mowi te slowa bola bardziej niz ciosy. Wini mnie za wszytko wiec przestalam sie starac bo nie chcialam sluchac juz tych obelg ktore wykrwawiaja moje serce. Boje sie go nie wiem co zrobi. Nie mam do kogo uciec jestem zupelnie sama, mieszkamy w UK mamy kochanego psa ktory jest jednym moim przyjacielem i powiernikiem smutne ale prawdziwe. Nie mam z kim nawet o tym porozmawiac. 3 dni temu zdiagnozowana u mnie powrot silnej depresji i panicznego leku. Nie mam pieniedzy a wrecz przeciwnie mam dlugi boje sie wyjsc z pokoju nie wiem zupelnie co mam robic. WA jaki sposob mam uciec z bagazem psem gdzie mam uciec???
Postanowilam przeczekac nie dawac sie w dykusje z nim pod zadnym pozorem i szukac sobie pracy, ale jezeli znajde prace boje sie ze mnie wyrzuci z domu juz nie raz tak robil. Boje sie upokorzenia a przy tym jestem tak przerazona i tak strasznie samotna. Obwinia mnie za wszytko znajomym opowiada o mnie klamstwa ze sie nie staram ze go wykorzystuje ze sie o niego nie marie nie dbam nie staram sie, jezeli chce porozmawiac o swoich odczuciach to od razu stwierdza ze to znowu sa moje chore fazy, ze jestem pojebana bezwartosciowa ze bez niego bylabym nikim ze nie zasluguje nawet na spluniecie. Tkrwie juz w tym tak dlugo ze zaczelam w to wszytko wierzyc, mam bardzo niska samoocene i metlik w glowie.
Co mam robic? Dluzej tutaj nie wytrzymam bo bol jest nie do zniesienia.