Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 72 ]

Temat: Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg?

Wychowywałam się w rodzinie katolickiej - a więc niedzielne msze,różańce należałam do oazy itp.Czasem tak te naborzeństwa przeciągały się w nieskończoność że dla mnie małej dziewczynki skończyło się to spoliczkowaniem przez mamę.Klęczałam przed tym ołtarzem i dostałam w twarz.Pamiętam wstyd.A po tej nocy kiedy ojciec zabrał mi to co najcenniejsze -jakby nigdy nic poszedł na niedzielną poranną msze.Wszyscy poszliśmy - ja też.I na długo długo była to moja ostatnia msza.Toczyłam  o to wojny z rodzicami.Kiedyś ojciec powiedział " Ty ,Żydówko"Aby zrobić im na złość powiedziałam wtedy - to jestem dumna z tego że jestem żydówką bo Jezus też był żydem".Matka upierała się że Jezus wcale nie był żydem.Pomyślałam że zostanę Swiadkiem Jehowym .Ale z tego teściowie mnie wyleczyli - dosyć szybko.Są Swiadkami  -bardzo mnie skrzywdzili.

Kiedyś będąc w kościele słuchałam wzruszającego kazania jak to było kiedyś - jaką to dobroć i łaskawość okazał pan swemu chłopu że użyczył mu odświętnej szaty aby ten biedak mógł uczestniczyć we mszy św.Takie brednie...Chłop orał w polu pana od rana do wieczora i jeszcze musiał iść się o szatę prosić.

Sumując moje wywody - czy jest Bóg tam gdzie nie ma miłości,szacunku,sprawiedliwości,gdzie krzywdzi się dzieci,gdzie dla własnych korzyści wykorzystuje się drugiego człowieka.Więc gdzie ten Bóg ?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg?

Może w duszy tej dziewczynki, która została skrzywdzona należy Go szukać
To nie Bóg ale ludzie wyrządzają krzywdę a dlaczego tak się dzieje?

Masz w sobie siłę, która pozwala żyć może to właśnie On.

,,Narzekałem, że nie mam butów,
dopóki nie zobaczyłem człowieka, który nie miał stóp."

,,Tylko dziecko potrafi wbić patyk w ziemię, nazwać go i pokochać.''

3

Odp: Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg?

Bardzo poruszył mnie Twój wpis. Trudno odpowiedzieć i wyjaśnić, czemu musiały spotkać Cię takie rzeczy. Pewnie nawet nie da się tego zrobić. Może Bóg jest tą siłą, która pozwala przeżyć wszystkie te trudne, bolesne chwile i żyć dalej, nie stając się takim samym, jak ci którzy nas krzywdzą? Wiara w Boga nie daje gwarancji, że na świecie nie spotka nas nic złego. Ma być obietnicą tego, że za doznane cierpienia czeka nas kiedyś nagroda.Czy ma to sens? To zależy, czy uwierzymy, że ma, czy nie. Chodzenie do Kościoła nie sprawia, że jest się dobrym człowiekiem, ale wśród wierzących są też dobrzy ludzi. Nie tylko ci obłudni i agresywni, ale także tacy którzy wyciągają rękę i są gotowi pomóc kiedy najbardziej tego potrzebujesz i najmniej się tego spodziewasz. Zresztą do tego nie trzeba być członkiem Kościoła. Trzeba chyba szukać dobra, które można przeciwstawić temu złu, które nas otacza. W przeciwnym razie trudno znaleźć powody, by żyć... Nie wiem czy to, co napisałam, ma dla Ciebie jakikolwiek sens, ale mniej więcej tak sama staram się na to patrzeć.

It?s not a cry you can hear at night
It?s not somebody who has seen the light
It?s a cold and it?s a broken Hallelujah

4

Odp: Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg?

Siła - jest jej coraz mniej...ale dzięki takim wpisom jak wyżej do mego serca "napływa" nadzieja.

5

Odp: Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg?

Prawdziwy Bóg? Może ktoś Go spotkał, poznał, może ktoś. Czy istnieje? Czy chce, by człowiek był szczęśliwy? Czy może patrzeć na człowieka, gdy dzieje się mu krzywda, co wtedy czuje? Czemu na to pozwala? Czy istniej Bóg? Człowiek istniej na pewno. Można wierzyć i się nie zawieść wierząc tylko jednej osobie - sobie samemu.

6

Odp: Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg?

Daria - dobre pytanie, sam nie wiem. Coraz czesciej mysle ze gdzies tam tocza sie wojny, ze jest wiele bostw i ze soba walcza, a Bog o jakim mowia w kosciele, przynajmniej katolickim, jest malo dla mnie zrozumialy, tez pochodze z rodziny katolickiej ale inaczej na to patrze, wierze ze jest dobro, w koncu ludzie sa zdatni robic dobre rzeczy itd, wierze ze jest tez i zlo, ale gdzie tutaj rola Boga czy Bogow, duchow, aniolow to nie wiem.

7

Odp: Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg?

Bóg daje cierpienie (niestety wiem o tym zbyt wiele), ale wierzę że daje je w jakimś celu. Wierzę że nie zsyłałby cierpienia na człowieka, gdyby nie miało to mieć jakiś lepszych skutków. Ja jestem katoliczką, ale do kościoła nie chodzę, bo dla mnie Bóg jest w moim sercu i w ludziach którzy mnie kochają, a nie w jakimś budynku wymyślonym przez ludzi. A modlić się mogę wtedy kiedy tego potrzebuje nie koniecznie w jakimś budynku. Bóg jest w ludziach, w przyrodzie, w słońcu Bóg jest w tym co sam stworzył. Wierzę że w Twojej sile, w Twoim sercu jest Twój Bóg, ale sądzę że aby człowiek znalazł mimo bólu i cierpienia Boga w zakamarku swego serca musi być na to gotowy.

"To, co za nami, i to, co przed nami, ma niewielkie znaczenie w porównaniu z tym, co jest w nas."O.W.Holmes

"Pamięć serca unicestwia złe wspomnienia, wyolbrzymiając dobre i dzięki temu mechanizmowi udaje nam się znosić ciężar przeszłości."G.GMarquez

8 Ostatnio edytowany przez apoteoza (2011-07-19 15:02:34)

Odp: Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg?

Bog panteistow/desistow jest najbardziej logicznym bogiem/stworco

czym wiecej absurdow w religii ,tym wieksze prawdopodobienstwo,ze pochodzi od człowieka.Pojecie prawdziwa religia nie istnieje.

1kazda religia ma zródło w legendzie
2kazda ma swoj poczatek i koniec
3zadnej nie da sie zrozumiec ,mozna w kazda uwierzyc
4kazda ma swoje rytuały i ceremonie.
5kazda dzieli sie na odłamy
6w kazdej wydarzaja sie cuda/niezwykłe zjawiska

   



Religijnosc jest wypadkowa nastepujacych czynnikow:
1aktywnosc osrodka religijnosci w mozgu
2genetyka
3cechy charakteru
4typ osobowoscci
5srodowisko zycia
6wychowanie w rodzinie
7doswiadczenia zyciowe
8inteligencja
9wykształcenie

jak widac nie kazemu jest dane byc religijnym....dlaczego wiec chrzescijanstwo głosi,ze tylko,kto uwierzy w jezusa bedzie zbawiony? PrzecieŻ wiara bez uczynkow jest martwa(religijnosci)???

9

Odp: Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg?
prof. Homo Universalis napisał/a:

jak widac nie kazemu jest dane byc religijnym....dlaczego wiec chrzescijanstwo głosi,ze tylko,kto uwierzy w jezusa bedzie zbawiony? Przecierz wiara bez uczynkow jest martwa(religijnosci)???

Ale co znaczy uwierzyć w Jezusa? Naśladować Go. "Weź swój krzyż i idź za mną". Wiara ma się wyrażać w czynach. Tych dwóch rzeczy nie da się rozdzielić.

It?s not a cry you can hear at night
It?s not somebody who has seen the light
It?s a cold and it?s a broken Hallelujah

10

Odp: Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg?

Kiedyś w jednej religijnej książce przeczytałam że do nieba mogą iść tylko ludzie inteligentni i dobrze wykształceni, były tam jeszcze podobne zdania do tych ktore wypisał prof. Homo Universalis. Moim zdaniem to nonsens... to czy ktoś trafi do nieba czy nie zależy od naszych uczynków, wiary, a nie tego czy ktoś jest mądry czy głupi albo z wysokim wykształceniem albo bez dobrego wykształcenia!! no bez jaj ale nawet ludzka glupota powinna miec swoje granice...

Daria. Powiedz swoim rodzicom zeby przeczytali dokladniej Biblie, a wtedy wypowiadali się na temat czy Jezus był żydem czy nie...  bo tak naprawde nim byl i każdy katolik powinien to wiedziec! a ci którzy nie wiedzą takiej podstawy powinni najpierw pomyslec zanim cos powiedza a nie uwazać się za katolikow skoro tak naprawde nic nie wiedzą o swoim Zbawicielu! a jak Cie bedą wymyslac to powiedz zeby się księdza spytali... jak mnie denerwuja tacy ludzie...

11

Odp: Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg?
prof. Homo Universalis napisał/a:

Bog panteistow/desistow jest najbardziej logicznym bogiem/stworco

czym wiecej absurdow w religii ,tym wieksze prawdopodobienstwo,ze pochodzi od człowieka.Pojecie prawdziwa religia nie istnieje.

1kazda religia ma zródło w legendzie
2kazda ma swoj poczatek i koniec
3zadnej nie da sie zrozumiec ,mozna w kazda uwierzyc
4kazda ma swoje rytuały i ceremonie.
5kazda dzieli sie na odłamy
6w kazdej wydarzaja sie cuda/niezwykłe zjawiska

   



Religijnosc jest wypadkowa nastepujacych czynnikow:
1aktywnosc osrodka religijnosci w mozgu
2genetyka
3cechy charakteru
4typ osobowoscci
5srodowisko zycia
6wychowanie w rodzinie
7doswiadczenia zyciowe
8inteligencja
9wykształcenie

jak widac nie kazemu jest dane byc religijnym....dlaczego wiec chrzescijanstwo głosi,ze tylko,kto uwierzy w jezusa bedzie zbawiony? Przecierz wiara bez uczynkow jest martwa(religijnosci)???

Uczynki wiary i religijność niewiele mają ze sobą wspólnego. Zbawienie jest z łaski a przychodzi przez wiarę i naśladowanie Jezusa, nie ma to nic wspólnego z chodzeniem do kościoła i religijnymi obrzędami. Jeżeli ktoś polega na religijnych rytuałach to one go nie zbawią.
Bycie religijnym to kwestia wyboru a nie dar. Każdy ma taki sam mózg, a badania na temat religijności mózgu zostały podważone.

12

Odp: Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg?

Bóg jest w każdym z nas

13

Odp: Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg?

Szukając Boga zastanów sie nad sobą.Bóg to dobro a więc jeżeli jest w Tobie dobro, miłość, wybaczenie to jest i Bóg.Niewielu znajdziesz takich by te kryteria przeszły,ale zawsze szukać należy bo należy dążyć do miłości."Chodzenie" do kościoła i to obojętnie jakiego nic nie da bez zanurzenia się w sobie.

Odp: Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg?
agnieszka.w napisał/a:
prof. Homo Universalis napisał/a:

jak widac nie kazemu jest dane byc religijnym....dlaczego wiec chrzescijanstwo głosi,ze tylko,kto uwierzy w jezusa bedzie zbawiony? Przecierz wiara bez uczynkow jest martwa(religijnosci)???

Ale co znaczy uwierzyć w Jezusa? Naśladować Go. "Weź swój krzyż i idź za mną". Wiara ma się wyrażać w czynach. Tych dwóch rzeczy nie da się rozdzielić.

wiara i religijnosc jest ze soba powiazana tylko w monoteizmie (chrzesc. islam i judaizm) i na dodatek nie kazdy ma potrzebe religijnosci ,bo ta zalezy od:
1aktywnosc osrodka religijnosci w mozgu
2genetyka
3cechy charakteru
4typ osobowoscci
5srodowisko zycia
6wychowanie w rodzinie
7doswiadczenia zyciowe
8inteligencja
9wykształcenie
Moge to głebiej udowodnic jesli zachodzi potrzeba.

wiara nie moze wyrazac sie w czynach bo jesli ktos wierzy w innego Boga niz w jezusa?? np; deisci?? albo chociaŻby hinduisci ,gdzie w ogÓle obowiazku religijnosci nie ma(politeizm)

od dawna zastanawiam sie dlaczego Bog Chrzescijanski stworzył ludzi religijnych i nie religijnych a wymaga stanowczo od wszystkich tego samego.





girl90 napisał/a:

Kiedyś w jednej religijnej książce przeczytałam że do nieba mogą iść tylko ludzie inteligentni i dobrze wykształceni, były tam jeszcze podobne zdania do tych ktore wypisał prof. Homo Universalis.

prosze nie kłamac ja tych bredni nie pisałem.


girl90 napisał/a:

Moim zdaniem to nonsens... to czy ktoś trafi do nieba czy nie zależy od naszych uczynków, wiary, a nie tego czy ktoś jest mądry czy głupi albo z wysokim wykształceniem albo bez dobrego wykształcenia!! no bez jaj ale nawet ludzka glupota powinna miec swoje granice...

problem w tym,ze nawet biblia głosi ,ze tylko w jezusie jest zbawienie. jak wiadmo w Jezusa wierza tylko katolicy.Co z reszta ludzi swiata??





mtmtc napisał/a:
prof. Homo Universalis napisał/a:

Bog panteistow/desistow jest najbardziej logicznym bogiem/stworco

czym wiecej absurdow w religii ,tym wieksze prawdopodobienstwo,ze pochodzi od człowieka.Pojecie prawdziwa religia nie istnieje.

1kazda religia ma zródło w legendzie
2kazda ma swoj poczatek i koniec
3zadnej nie da sie zrozumiec ,mozna w kazda uwierzyc
4kazda ma swoje rytuały i ceremonie.
5kazda dzieli sie na odłamy
6w kazdej wydarzaja sie cuda/niezwykłe zjawiska

   



Religijnosc jest wypadkowa nastepujacych czynnikow:
1aktywnosc osrodka religijnosci w mozgu
2genetyka
3cechy charakteru
4typ osobowoscci
5srodowisko zycia
6wychowanie w rodzinie
7doswiadczenia zyciowe
8inteligencja
9wykształcenie

jak widac nie kazemu jest dane byc religijnym....dlaczego wiec chrzescijanstwo głosi,ze tylko,kto uwierzy w jezusa bedzie zbawiony? PrzecieŻ wiara bez uczynkow jest martwa(religijnosci)???

Uczynki wiary i religijność niewiele mają ze sobą wspólnego. Zbawienie jest z łaski a przychodzi przez wiarę i naśladowanie Jezusa, nie ma to nic wspólnego z chodzeniem do kościoła i religijnymi obrzędami.

chodzenie do kosciola to jeden z objawow religijnosci a łaska to dogmat,chociaŻby dlatego,ze osoby nie religijne nie wierza Jezusowi nie dlatego,ze im sie nie chce-po prostu ich wiedza na pewne tematy nie pozwala im uwierzyc jemu. Tu niestety Żadna łaska nie jest w stanie pomoc.

mtmtc napisał/a:

[Jeżeli ktoś polega na religijnych rytuałach to one go nie zbawią.
Bycie religijnym to kwestia wyboru a nie dar. Każdy ma taki sam mózg, a badania na temat religijności mózgu zostały podważone.

psychopaci tez maja ten sam mozg ,tylko co z tego,kiedy pewne struktury jego u psychopatow sa nie aktywne a u ludzi bez zaburzeń sobowisci sa aktywne. to samo ma sie do religijnosci. A jesli Pan pisze,ze cos obalono ,to niech tez Pan da namiary bo inaczej to moze Pan tez napisac ,ze udowodniono Boskosc jezusa,tyle ,ze to czysta fantazja.
Ni uczestniczenie w religijnych rytuałach wyklucza zbawienie ,chociaŻby komunia swieta.





kocia napisał/a:

Szukając Boga zastanów sie nad sobą.Bóg to dobro a więc jeżeli jest w Tobie dobro, miłość, wybaczenie to jest i Bóg.Niewielu znajdziesz takich by te kryteria przeszły,ale zawsze szukać należy bo należy dążyć do miłości."Chodzenie" do kościoła i to obojętnie jakiego nic nie da bez zanurzenia się w sobie.

Bog to dobro? jakie dokumenty KRK na ten temat mowia??

Zwracaj uwagę na pisownię.
Moderatorka-apoteoza

15

Odp: Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg?

Nie wiem czy jakieś dokumenty o miłości i dobroci istnieją, ale ludzie z kręgów wywodzących sie z chrześician tak uważają.I obojętne jest to czy wierzymy czy nie w Boga gdy myślą przewodnią jest dobro i miłość.O ile było by to możliwe w zastosowaniu ogólnym był by świat lepszy.Takie moje marzenia.

Odp: Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg?
agnieszka.w napisał/a:

Może Bóg jest tą siłą, która pozwala przeżyć wszystkie te trudne, bolesne chwile i żyć dalej, nie stając się takim samym, jak ci którzy nas krzywdzą? Wiara w Boga nie daje gwarancji, że na świecie nie spotka nas nic złego.

Bog jest siła?? a czy czasem Bogiem chrzescijan nie jest trojca swieta??wiara i religijnosc słuza tym słabszym jako podpora.




Roskalinda napisał/a:

Bóg daje cierpienie (niestety wiem o tym zbyt wiele), ale wierzę że daje je w jakimś celu. Wierzę że nie zsyłałby cierpienia na człowieka, gdyby nie miało to mieć jakiś lepszych skutków.

ja sobie nie wyobrazam ojca zsyłajacego cierpienie na dziecko po to by osiagnac jakis skutek z tego.....sory za czepliwosc ale nie pojmuje tego

Roskalinda napisał/a:

Ja jestem katoliczką, ale do kościoła nie chodzę, bo dla mnie Bóg jest w moim sercu i w ludziach którzy mnie kochają, a nie w jakimś budynku wymyślonym przez ludzi. A modlić się mogę wtedy kiedy tego potrzebuje nie koniecznie w jakimś budynku.

w ten sposob łamie Pani 3 przykazanie boze.

Roskalinda napisał/a:

Bóg jest w ludziach, w przyrodzie, w słońcu Bóg jest w tym co sam stworzył..

to co pani napisała jest sprzeczne z Pani religia......



kocia napisał/a:

Nie wiem czy jakieś dokumenty o miłości i dobroci istnieją, ale ludzie z kręgów wywodzących sie z chrześician tak uważają.I obojętne jest to czy wierzymy czy nie w Boga gdy myślą przewodnią jest dobro i miłość.O ile było by to możliwe w zastosowaniu ogólnym był by świat lepszy.Takie moje marzenia.

Ci ludzie nie wiedza w co wierza....Biblia mowi wyraznie ,tylko w Jezisue mozna osiągnąc życie wieczne.

17

Odp: Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg?

A czy tylko chrześcijanie mają patent na Boga drogi prof.Homo Uniwersalis?A nie można mieć nadzieji że istnieje On i każe nam być dobrym człowiekiem.W tym zawiera się wszystko co można by sobie życzyc na tym ziemskim padole.Stąpam po ziemi twardo ale lubię sobie pomarzyć czasami.

18

Odp: Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg?

"Bóg" dla mnie to siła sprawcza, dobroć ciepło, miłość, nadzieja i otucha. Nie żadna istota mająca ciało. "Bóg" to po prostu metafizyczna siła, której nie da się ogarnąć, a to że jedni nazywają tę siłę Allach, inni Jezus, jeszcze inni Mesjasz, starożytni Dzeus, czy Jowisz to tylko są próby personifikowania tej siły, dlatego bo ludzie to już takie dziwne istoty, że dopiero jak zobaczą to oswoją się z tym i uwierzą.

Odp: Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg?
kocia napisał/a:

A czy tylko chrześcijanie mają patent na Boga drogi prof.Homo Uniwersalis?

nieporozumieni...ja nie chrzescijanin jestem...


kocia napisał/a:

A nie można mieć nadzieji że istnieje On i każe nam być dobrym człowiekiem.W tym zawiera się wszystko co można by sobie życzyc na tym ziemskim padole.Stąpam po ziemi twardo ale lubię sobie pomarzyć czasami.

"dobym człowiekiem" ,to powinno sie byc z natury a nie dlatego,ze Bog nam kaze ale pomarzyc moze Pani jak najbardziej.





Kazina napisał/a:

"Bóg" dla mnie to siła sprawcza, dobroć ciepło, miłość, nadzieja i otucha. Nie żadna istota mająca ciało. "Bóg" to po prostu metafizyczna siła, której nie da się ogarnąć, a to że jedni nazywają tę siłę Allach, inni Jezus, jeszcze inni Mesjasz, starożytni Dzeus, czy Jowisz to tylko są próby personifikowania tej siły,dlatego bo ludzie to już takie dziwne istoty, że dopiero jak zobaczą to oswoją się z tym i uwierzą.

Jezus ,to nie personifikacja,to realna historyczna postac a mesjasz ,to nie Bog.

20

Odp: Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg?

Ja to wiem, ale wiele osób nawet "wierzących" czy wierzących ich myli i to jest najlepsze w tym wszystkim.

21

Odp: Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg?

Przeraża mnie kościół,w którym rządzi pieniądz.Ksiądz wyczytuje najgorliwszych parafian,którzy nie skąpią na remont kościoła,hojnie obdarywują proboszcza gdy chodzi z kolędą.Pochodzę z małej miejscowości,gdzie ksiądz stanowi prawo i zasady szkoda tylko,że bardziej interesuje go portfel parafian niż ich problemy.
Zostałam wychowana w wierze katolickiej,wydawałoby się w wierze pełnej miłości,dobroci ale teraz po przeżyciu swoich 30-tu lat nie wiem czy wierzę,patrząc na to co w koło mnie się dzieje trudno wytrać w wierze,gdzie nawet księża składają hołd pieniądzom.

22

Odp: Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg?
stokrotka151080 napisał/a:

Zostałam wychowana w wierze katolickiej,wydawałoby się w wierze pełnej miłości,dobroci ale teraz po przeżyciu swoich 30-tu lat nie wiem czy wierzę,patrząc na to co w koło mnie się dzieje trudno wytrać w wierze,gdzie nawet księża składają hołd pieniądzom.

Wiara nie ma nic wspolnego z kosciolem - ten powstal tylko po to, zeby wyciagac kase od naiwnosci wiernych, ktorzy ochoczo co niedziela wrzucaja darmozjadom pieniadze na tace. Twoja wola czy chcesz uczestniczyc w tym cyrku.

23

Odp: Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg?

No właśnie nie uczestniczę w tym jak to nazywasz cyrku.Jednak nie można oddzielać kościoła od wiary,bo jest on jego częścią.
To właśnie kościół głosi Słowo Boże.

24

Odp: Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg?

Bóg nie istnieje, ja uwierze w boga jak przede mna zatańczy i tak nikgo nie przekonam kto wierzy ,wiec lepiej zyc w symbiozie hehe a jakby bog istanial czyby pozwolil na takie okrucienstwa,choroby?? chyba nie

25

Odp: Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg?

Martys, ja się z Tobą nie sprzeczam bo sama nie wiem czy Bóg jest czy go nie ma, więc nie mi to oceniać. Ale jak piszesz, boga nie ma bo jakby był to by nie dopuścił  do tego całego zła, to trochę widzę brak logiki. Zakładając, że jest Bóg, podkreślam słowo zakładając, musimy założyć, że jest też diabeł, szatan, belzebub czy jak tam go zowią i to on może powodować te wszystkie kataklizmy itp, a bóg z tym walczy i czasami udaje się uratować kilka osób. Nie wiem czy tak jest, bo nikt tego nie może wiedzieć, ale po prostu nie lubię, jak nawet ktoś gdyba, czy pisze normalnie, ale nie stara się myślec logicznie.

26

Odp: Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg?
Kazina napisał/a:

diabeł, szatan, belzebub czy jak tam go zowią i to on może powodować te wszystkie kataklizmy itp, a bóg z tym walczy i czasami udaje się uratować kilka osób.

No, prawie jak w "A-Team".

Kazina napisał/a:

Nie wiem czy tak jest, bo nikt tego nie może wiedzieć, ale po prostu nie lubię, jak nawet ktoś gdyba, czy pisze normalnie, ale nie stara się myślec logicznie.

Zakladanie istnienia czegos, co nie istnieje jest za to bardzo logiczne.

27 Ostatnio edytowany przez NieInteresujSie (2011-07-19 09:01:10)

Odp: Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg?

Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg? w watykanie, toruniu,  swiatowych metropoliach, walczy o dotacje z uni europejskiej. bo skoro uwazacie ze kosciol jest glosem boga to logicznie rzez biorac nie ma innego wytlumaczenia. ja akurat lubie sobie pogadac w myslach, czy tez poprosic o cos. i wierze albo przynajmniej chce wierzyc ze bog istnieje. ale teorie, zachowanie kosciola z dnia na dzien mnie utwierdza w przekonaniu ze jednak boga nie ma, a jesli juz jest to bardzo zdemoralizowany i poza nowymi kosciolami, wyznawcami malo co go interesuje. a tak na powaznie, strasznie jest to jak mozna bezkarnie manipulowac ludzkimi slabymi, naiwnymi ( w dobrym sensie) umyslami. polityk ma na to zazwyczaj jedna kadencje i traci wiarygodnosc i zostaje pozbawiony przez nas przywilejow, przynajmniej do czasu kolejnych czarow. natomiast tam nie ma zadnej kontroli, nie jestesmy w stanie chodz by w minimalny sposob wplywac w decyzje ktore nas cholera dotycza! czyli wiarygodnosc, zaufanie z przydzialu, z pokolenia na pokolenie. to ja podziekuje smile

Kazina napisał/a:

po prostu nie lubię, jak nawet ktoś gdyba, czy pisze normalnie, ale nie stara się myślec logicznie.

prawda ze denerwujace. mnie denerwuje jeszcze obrazanie mojej inteligencij. gdzie logiczne myslenie jest dosc istotna rzecza. a jednak...

najgłupsza kobieta potrafi kierować mądrym mężczyzną, ale trzeba bardzo mądrej kobiety by kierować głupcem.

28

Odp: Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg?

Gdzie jest Bóg... Sapkowski kiedyś napisał, że w Polsce Bóg jest wszędzie za wyjątkiem komórki Kowalskiego, a to wyłącznie dlatego, że Kowalski nie ma komórki smile

29

Odp: Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg?

Bog jest poza zasiegiem naszego poznania...
i jeszcze ze zostawil nam caly ten Weltschmerz sad w niewiadomym celu...

Niech ten bajzel niech płonie, niech płonie, niech płonie....

30

Odp: Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg?

Moim zdaniem, gdyby Bogu tak bardzo zależało na tym abyśmy należeli do tego czy owego wyznania nie dawałby nam możliwości wyboru drogi do Siebie. Każdy Go szuka w inny sposób. Jedni znajdują przez sztywność kościoła katolickiego, inni przez uczenie i nawracanie jak świadkowie Jehowy, a jeszcze inni przez śpiewanie i tańczenie jak chasydzi. Jeśli jakiś człowiek ma wątpliwości czy On istnieje to chyba właśnie dlatego że zna tylko jedną drogę, której nie potrafi przejść. I wmawianie komuś że jego pogląd jest niezgodny z religią jest absurdem. Bóg stworzył w ludziach tylko świadomość tego, że On jest i nas widzi. A cała organizacja systemu religijnego została zorganizowana przez ludzi pod wpływem różnic w interpretacji tego co nam zostawił. Taka jest moja opinia i żaden człowiek nie ma uprawnień na to aby mi powiedzieć że się mylę, bo to czy mam rację czy nie wie tylko Bóg.

31

Odp: Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg?
Mahtob napisał/a:

A cała organizacja systemu religijnego została zorganizowana przez ludzi pod wpływem różnic w interpretacji tego co nam zostawił. Taka jest moja opinia i żaden człowiek nie ma uprawnień na to aby mi powiedzieć że się mylę, bo to czy mam rację czy nie wie tylko Bóg.

Innymi slowy kazdy moze robic co chce, bo kazdy interpretuje sobie kazda religie po swojemu. Jeden z kolejnych absurdow i nielogicznosci wiary w cos, co nie istnieje.

32

Odp: Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg?
Oen_242 napisał/a:
Mahtob napisał/a:

A cała organizacja systemu religijnego została zorganizowana przez ludzi pod wpływem różnic w interpretacji tego co nam zostawił. Taka jest moja opinia i żaden człowiek nie ma uprawnień na to aby mi powiedzieć że się mylę, bo to czy mam rację czy nie wie tylko Bóg.

Innymi slowy kazdy moze robic co chce, bo kazdy interpretuje sobie kazda religie po swojemu. Jeden z kolejnych absurdow i nielogicznosci wiary w cos, co nie istnieje.

No niestety interpretacja to bardzo drażliwy temat o który można się tylko kłócić.

Odp: Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg?
stokrotka151080 napisał/a:

Zostałam wychowana w wierze katolickiej,wydawałoby się w wierze pełnej miłości,dobroci ale teraz po przeżyciu swoich 30-tu lat nie wiem czy wierzę,patrząc na to co w koło mnie się dzieje trudno wytrać w wierze,gdzie nawet księża składają hołd pieniądzom.

żeby wierzyc w Boga/stworzyciela nie potrzeba religii.



martyrs napisał/a:

Bóg nie istnieje, ja uwierze w boga jak przede mna zatańczy i tak nikgo nie przekonam kto wierzy ,wiec lepiej zyc w symbiozie hehe a jakby bog istanial czyby pozwolil na takie okrucienstwa,choroby?? chyba nie

Bog takiego jak sobie ludzie wyobrażają nie istnieje.panteizm i deizm doskonale okresla moim zdaniem istote boga.


Kazina napisał/a:

Martys, ja się z Tobą nie sprzeczam bo sama nie wiem czy Bóg jest czy go nie ma, więc nie mi to oceniać. Ale jak piszesz, boga nie ma bo jakby był to by nie dopuścił  do tego całego zła, to trochę widzę brak logiki.

Brak logiki jest tylko w Bogu Chrzescijasnkim bo tylko on karze i wynagradza.idea boga ingerujacego w losy ludzi jest irracjonalna.jednym z powodow jest istnienie politeizmu a tam nawet cos takiego jak grzech nie istnieje.


Kazina napisał/a:

Zakładając, że jest Bóg, podkreślam słowo zakładając, musimy założyć, że jest też diabeł, szatan, belzebub czy jak tam go zowią i to on może powodować te wszystkie kataklizmy itp, a bóg z tym walczy i czasami udaje się uratować kilka osób.

Boga zła wymyslił Zaratusztra

http://www.youtube.com/watch?v=UCD8PmIVUmY

szatan powoduje kataklizmy?? Pani sama chyba nie wierzy własnym słowom.




 

Kazina napisał/a:

Nie wiem czy tak jest, bo nikt tego nie może wiedzieć, ale po prostu nie lubię, jak nawet ktoś gdyba, czy pisze normalnie, ale nie stara się myślec logicznie.

brak logiki to jest w Pani wypowiedzi o szatanie.Przepraszam ,niech sie Pani nie gniewa.



motylek79 napisał/a:

Bog jest poza zasiegiem naszego poznania...
i jeszcze ze zostawil nam caly ten Weltschmerz sad w niewiadomym celu...

nie da sie poznac boga jakiego ludzie wymyslili bo go poprostu nie ma.

Odp: Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg?
Mahtob napisał/a:

Bóg stworzył w ludziach tylko świadomość tego, że On jest i nas widzi.

boga wymyslili ludzie na swoie podobienstwo.Co sie tyczy religijnosci ,to ta wyewoluowała na drodze ewolucji.



Mahtob napisał/a:

A cała organizacja systemu religijnego została zorganizowana przez ludzi pod wpływem różnic w interpretacji tego co nam zostawił.

a co nam pozostawił?


Mahtob napisał/a:

Taka jest moja opinia i żaden człowiek nie ma uprawnień na to aby mi powiedzieć że się mylę, bo to czy mam rację czy nie wie tylko Bóg.

ale każdy Ci moze powiedziec,ze rzadna religia nie jest boska.A oto dlaczego:

1kazda religia ma zródło w legendzie
2kazda ma swoj poczatek i koniec
3zadnej nie da sie zrozumiec ,można w kazda uwierzyc
4elementem kazdej religii sa nauki o powstaniu świata (kosmogonia), człowieka (antropologia), a także wiary (teologia).
5kazda dzieli sie na odłamy
6w kazdej wydarzaja sie cuda/niezwykłe zjawiska
7każda religia to para spojonych ze sobą elementów ? wiary i kultu.
8w kazdej religii wystepuje wiara w swiat duchowy

35

Odp: Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg?
prof. Homo Universalis napisał/a:

boga wymyslili ludzie na swoie podobienstwo.Co sie tyczy religijnosci ,to ta wyewoluowała na drodze ewolucji.

Z tego co uczą w kościele to raczej ludzie stworzeni zostali na podobieństwo Boga, nie na odwrót, mniemam że nauki kościoła nie są dla Ciebie argumentem, więc powiem że szczerze to nie widzę żadnego podobieństwa między Bogiem a człowiekiem.
Co się tyczy religijności, to wydaje mi się że zawsze była taka sama. Byli ludzie bardzo wierzący i niewierzący od początków gatunku homo sapiens.
Prędzej zgodzę się z tym że różne religie ewoluowały, ale nie religijność, bo to raczej kwestia jednostki więc nie możesz zbadać tego co starożytni czy pierwotni mieli w głowach.

prof. Homo Universalis napisał/a:

a co nam pozostawił?

Mam wymieniać wszystkie Księgi i wszystkich proroków każdej z religii? Nie chce mi się, bo tego jest sporo. I, o dziwo, co do niektórych osób jest potwierdzone naukowo że istnieli.


prof. Homo Universalis napisał/a:

1kazda religia ma zródło w legendzie

A w każdej legendzie jest ziarenko prawdy. Tego uczą nawet w podstawówce. Np. Jezus jest postacią historyczną.

prof. Homo Universalis napisał/a:

2kazda ma swoj poczatek i koniec

Jak wszystko. To tak jakby założyć, że my nie istniejemy, bo jak możemy istnieć, skoro wyginął neandertalczyk?

prof. Homo Universalis napisał/a:

3zadnej nie da sie zrozumiec ,można w kazda uwierzyc

Jeśli chodzi o rozumienie religii: to że Ty niektórych rzeczy nie rozumiesz nie znaczy że nikt nie potrafi tego zrozumieć. Wszyscy minus jeden to tylko niektórzy. Jeśli nie trafisz w życiu na kogoś kto Ci to wytłumaczy to nie jest od razu dowód na nieistnienie Boga. Ja znałam osobę, która potrafiła odpowiedzieć na każde pytanie związane z religią.
A jeśli chodzi o samego Boga to z założenia w każdej religii jest doskonalszy od istniejącego świata. Skoro ludzki umysł nie jest w stanie pojąć samego świata, to jak ma pojąc coś jeszcze większego?

prof. Homo Universalis napisał/a:

4elementem kazdej religii sa nauki o powstaniu świata (kosmogonia), człowieka (antropologia), a także wiary (teologia).

Yyy... a co w tym złego? Jeśli Bóg istnieje to oprócz religi stworzył też inne rzeczy np biologię. A biologia dzieli się na florę i faunę i to znaczy że jej też nie ma?

prof. Homo Universalis napisał/a:

5kazda dzieli sie na odłamy

To nie jest dowód na brak Boga, ale na istnienie różnic między ludźmi. Jak już pisałam parę postów wyżej każdy potrzebuje innej drogi. Nie wiem co jest złego w tym że jeden woli PiS a drugi PO. Jak będziemy bezmyślnymi robotami i będziemy mieć wszyscy te same poglądy i robić dokładnie to samo to wtedy uwierzysz że Bóg jest?

prof. Homo Universalis napisał/a:

6w kazdej wydarzaja sie cuda/niezwykłe zjawiska

Tu też nie widzę nic złego. Ale to chyba jest raczej dowód na to, że możemy sobie sami wybrać naszą drogę do Boga i będziemy świadomi że każda jest prawdziwa.

prof. Homo Universalis napisał/a:

7każda religia to para spojonych ze sobą elementów ? wiary i kultu.

Nie będę wracać do przykłądu flory i fauny.

prof. Homo Universalis napisał/a:

8w kazdej religii wystepuje wiara w swiat duchowy

No może jestem jakaś dziwna, ale mnie wydaje się że chyba o to chodzi w religii... w matematyce chodzi o liczenie a w socjologi o społeczeństwo.

prof. Homo Universalis napisał/a:

ale każdy Ci moze powiedziec,ze rzadna religia nie jest boska.

Każdy mi to może powiedzieć, ale mnie to za bardzo nie ruszy. Skoro sam nas tak doskonale przekonujesz że Bóg jest wytworem naszej wyobraźni bo potrzebujemy dużego tatusia, to odpowiedz mi na jedno proste pytanie: Co w tym złego? Jeśli Ty Go nie potrzebujesz to Ci gratuluje i życzę szczęśliwego życia. Jeśli ktoś potrzebuje Boga to jaki masz cel w tym aby mu Go odbierać? Jest miliony dowodów na to że On jest i tyle samo na to że Go nie ma. Dajmy więc wierzyć wierzącym i wątpić ateistom. Ok?

36

Odp: Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg?

Mahtob, czy uważasz, że doktrynalne różnice są nieistotne, jeśli szuka się Boga?

In omnibus requiem quaesivi, et nusquam inveni nisi in angulo cum libro.

37 Ostatnio edytowany przez mensa (2011-08-07 19:46:55)

Odp: Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg?
Mahtob napisał/a:

Jest miliony dowodów na to że On jest i tyle samo na to że Go nie ma. Dajmy więc wierzyć wierzącym i wątpić ateistom. Ok?

Mozesz je wymienic?

38 Ostatnio edytowany przez prof. Homo Universalis (2011-08-07 19:55:10)

Odp: Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg?
Mahtob napisał/a:
prof. Homo Universalis napisał/a:

boga wymyslili ludzie na swoie podobienstwo.Co sie tyczy religijnosci ,to ta wyewoluowała na drodze ewolucji.

Z tego co uczą w kościele to raczej ludzie stworzeni zostali na podobieństwo Boga, nie na odwrót, mniemam że nauki kościoła nie są dla Ciebie argumentem, więc powiem że szczerze to nie widzę żadnego podobieństwa między Bogiem a człowiekiem.

wg.religii Bog jest duchem i czlowiek tez ma dusze.a po za tym spersonifikował Boga -czyli stowrzyl go na swoje podobienstwo.

Mahtob napisał/a:

Co się tyczy religijności, to wydaje mi się że zawsze była taka sama. Byli ludzie bardzo wierzący i niewierzący od początków gatunku homo sapiens.

pierwsze wierzenia religijne pojawiły sie za czasow jeszcze neandertalczyka -na przełomie dolnego i srodkowego paleolitu.Pierwotnymi religiami były szamanizm,animizm,kult ognia.Dla uporzadkowania faktow -najpierw pojawiły sie wierzenia a dopiero pozniej religie.Tak powstały liczne wierzenia, które z upływem czasu ewoluowały do postaci religii.
Czy kiedys byli ludzie bardziej i mniej wierzacy ,tego nie wiem.


Mahtob napisał/a:

Prędzej zgodzę się z tym że różne religie ewoluowały, ale nie religijność, bo to raczej kwestia jednostki więc nie możesz zbadać tego co starożytni czy pierwotni mieli w głowach.

religie wyewoluowały wraz z religijnoscia

Mahtob napisał/a:
prof. Homo Universalis napisał/a:

a co nam pozostawił?

Mam wymieniać wszystkie Księgi i wszystkich proroków każdej z religii? Nie chce mi się, bo tego jest sporo. I, o dziwo, co do niektórych osób jest potwierdzone naukowo że istnieli.

Ci prorocy to napewno nie wysłannicy Boga,no chyba ,że Bog chciał zmacic ludziom w głowach.Co z tego,ze potwierdzono historycznosc penych osob ,kiedy nigdy nie podwarzano ich istnienia.Co innego ich działalnosc,z tym sie prawie nikt nie zgadza.Mam na mysli np; domniemane cuda Jezusa.


Mahtob napisał/a:
prof. Homo Universalis napisał/a:

1kazda religia ma zródło w legendzie

A w każdej legendzie jest ziarenko prawdy. Tego uczą nawet w podstawówce. Np. Jezus jest postacią historyczną.

wiem,przecierz nigdzie nie zaprzeczyłem.Zaznaczam,ze owe punkty sa wspolnymi mianownikami wszystkich religii i dowodem na to,ze "prawdziwa religia" to slogan wymyslony przez ludzi.


Mahtob napisał/a:
prof. Homo Universalis napisał/a:

2kazda ma swoj poczatek i koniec

Jak wszystko. To tak jakby założyć, że my nie istniejemy, bo jak możemy istnieć, skoro wyginął neandertalczyk?

nie wiem o co chodzi

Mahtob napisał/a:
prof. Homo Universalis napisał/a:

3zadnej nie da sie zrozumiec ,można w kazda uwierzyc

Jeśli chodzi o rozumienie religii: to że Ty niektórych rzeczy nie rozumiesz nie znaczy że nikt nie potrafi tego zrozumieć.

to dlaczego religioznawcy nie sa religijni,nie wyznaja rzadnej religii.Mowie o swieckich oczywiscie.Gdyby religie dało sie zrozumiec,to by nie istniały wierzenia religijne ,tylko nauka religijna.


Mahtob napisał/a:

Wszyscy minus jeden to tylko niektórzy. Jeśli nie trafisz w życiu na kogoś kto Ci to wytłumaczy to nie jest od razu dowód na nieistnienie Boga. Ja znałam osobę, która potrafiła odpowiedzieć na każde pytanie związane z religią.

ja jestem deisto a nie ateisto.dlaczego piszesz wszyscy minus jeden? uwarzasz,ze wszyscy po za mna sa religijni ?
A z tym tłumaczeniem ,to mnie zastrzeliłas....religia ,ktora trzeba tłumaczyc by była zrozumiana  napewno nie jest od Boga.jaki Bog by miał interes stwarzac religie niezrozumiała?? chyba tylko taki,żeby jak najmniej ludzi w niego uwierzyło.


Mahtob napisał/a:

A jeśli chodzi o samego Boga to z założenia w każdej religii jest doskonalszy od istniejącego świata. Skoro ludzki umysł nie jest w stanie pojąć samego świata, to jak ma pojąc coś jeszcze większego?

słuchaj zrozumiec Boga a religie i jej doktryny ,to dwie rozne rzeczy.Boga nikt nie zrozumie bo jak mozna zrozumiec cos co nawet nie wiadomo czy jest? Z religaimi jest inaczej ,one istnieja ,głosza pewne doktryny i kazda ma jakis swoj przekaz.Szkoda tylko,ze Chrzescijanstwo jest po hinduizmie najtrudniejsza religia swiata jesli chodzi o prube zrozumienia ich.

Mahtob napisał/a:
prof. Homo Universalis napisał/a:

4elementem kazdej religii sa nauki o powstaniu świata (kosmogonia), człowieka (antropologia), a także wiary (teologia).

Yyy... a co w tym złego? Jeśli Bóg istnieje to oprócz religii stworzył też inne rzeczy np biologię. A biologia dzieli się na florę i faunę i to znaczy że jej też nie ma?

pisałem ,ze to cos złego? nie.biologie to stworzyła ewolucja.

Mahtob napisał/a:
prof. Homo Universalis napisał/a:

5kazda dzieli sie na odłamy

To nie jest dowód na brak Boga, ale na istnienie różnic między ludźmi.

no tak w polowie masz racje -różnice miedzy ludzmi przyczyniły sie do rozłamow ale gdyby rzadnej ze swietych ksieg nie dało sie zinterpretowac na kilka sposobow ,to i jednosc w interpretacji spowodowała by ,ze wyznawcy konkretnych religii byli by zjednoczeni.

Mahtob napisał/a:

Jak już pisałam parę postów wyżej każdy potrzebuje innej drogi. Nie wiem co jest złego w tym że jeden woli PiS a drugi PO. Jak będziemy bezmyślnymi robotami i będziemy mieć wszyscy te same poglądy i robić dokładnie to samo to wtedy uwierzysz że Bóg jest?

Ty mnie nie rozumiesz,w tym problem.opadłem z sił.

Mahtob napisał/a:
prof. Homo Universalis napisał/a:

6w kazdej wydarzaja sie cuda/niezwykłe zjawiska

Tu też nie widzę nic złego. Ale to chyba jest raczej dowód na to, że możemy sobie sami wybrać naszą drogę do Boga i będziemy świadomi że każda jest prawdziwa.

to z jakiego powodu Jezus mowił ,ze tylko w nim jest zbawienie,po co misjonarze niszcza obce kultury ,czesto prymitywne ,usiłujac przeciagnac ich na chrzescijanstwo?

Mahtob napisał/a:
prof. Homo Universalis napisał/a:

7każda religia to para spojonych ze sobą elementów ? wiary i kultu.

Nie będę wracać do przykłądu flory i fauny.

nie musisz ,Boza religia powinna byc wyjątkowa ,zeby łatwo było rozpoznac ktora droga isc.Ten 7 punkt jest 7 dowodem na to,ze rzadna z religii taka tak nie jest.

Mahtob napisał/a:
prof. Homo Universalis napisał/a:

8w kazdej religii wystepuje wiara w swiat duchowy

No może jestem jakaś dziwna, ale mnie wydaje się że chyba o to chodzi w religii... w matematyce chodzi o liczenie a w socjologi o społeczeństwo.

h,... nie rozumiesz po co ja te punkty napisałem. Zle odebrałas moj przekaz.Te punkty sa dowodem nie istnienia bozej religii.Podobnie jak religioznawcy ,uwarzam ,ze stworca istnieje ale to nie w religiach trzeba go szukac.

Mahtob napisał/a:
prof. Homo Universalis napisał/a:

ale każdy Ci moze powiedziec,ze rzadna religia nie jest boska.

Każdy mi to może powiedzieć, ale mnie to za bardzo nie ruszy. Skoro sam nas tak doskonale przekonujesz że Bóg jest wytworem naszej wyobraźni bo potrzebujemy dużego tatusia, to odpowiedz mi na jedno proste pytanie: Co w tym złego?

jest cos takiego jak fundamentalizm religijny.

Mahtob napisał/a:

Jeśli Ty Go nie potrzebujesz to Ci gratuluje i życzę szczęśliwego życia. Jeśli ktoś potrzebuje Boga to jaki masz cel w tym aby mu Go odbierać?

nie odbierac,nie szerze tu ateizmu.zauwarzyłas?? jestem przeciwnikiem Boga spersonifikowanego ,takiego jak wystepuje w religiach.

Mahtob napisał/a:

Jest miliony dowodów na to że On jest i tyle samo na to że Go nie ma. Dajmy więc wierzyć wierzącym i wątpić ateistom. Ok?

jakie sa dowody na Boga ktorejkolwiek religii??

39

Odp: Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg?

prof. Homo Universalis - przekonanie, że człowiek stworzył religie, jest nieuzasadnione. Nie ma dobrego uzasadnienia. Można powiedzieć, że człowiek się boi - ale tyleż osób ucieka od religii co do religii z tego strachu. Można się bać świata bez Boga, można - odpowiedzialności przed Bogiem. Można woleć świat sprawiedliwy (choćby i późno), a można woleć świat nierówności. Wyjaśnienie przez psychologię pasuje do każdego poglądu na świecie, a chyba nie chcesz twierdzić, że każdy pogląd jest fałszywy (łącznie z poglądem, że każdy pogląd...).

Podobnie poszukiwanie wyjaśnienia nie determinuje niepoprawności znalezionego wyjaśnienia. Ludzie bali się piorunów i szukali wyjaśnień. Jakieś znaleźli wtedy, jakieś dziś. W jakieś wierzyli oni, w jakieś ty. Jest nieprawdą, że wszystko, w co wierzysz, sprawdziłeś (jest to niemożliwe ze względu na ogrom faktów i trudności w sprawdzaniu). Wierzysz w pewne wyjaśnienia, jak zawsze wierzono.

I nie ma podstaw, by poglądy mieszczące się w sztucznej definicji pojęcia "religia" uznać za gorsze od tych nie mieszczących się. Religii można nie lubić, ale nie ma metod podważenia światopoglądu religijnego. Lepiej zauważyć, jak dużo wiary się samemu miesza i odpuścić.

Wypisałeś cechy religii. Gdy się kiedyś weźmiesz za analizę języka, zobaczysz ciekawy fakt: wśród punktów są takie, które sugerują, że pojęcie religii jest stworzone, jak i takie, które sugerują, że religie są badane. Wyjaśnię różnicę: stworzyć można arbitralnie dowolne pojęcie i dowolną treść w nim zawrzeć, zaś badanie każe przyjąć taką treść, jaką ujawni. Trudno jednocześnie ZDECYDOWAĆ, co jest religią i ODCZYTAĆ, co nią jest. wink
Definicje religii łączą zatem chęć ogarnięcia różnych bóstw i systemów wierzeń światopoglądowych z ateistycznym pragnieniem podkreślenia bezzasadności tych wierzeń. Miesza się niejasno opisany kult, by oddzielić nieracjonalne ludzkie tendencje związane z bogami osobowymi od nieracjonalnych ludzkich tendencji niezwiązanych z bogami osobowymi, a wszystko dla uracjonalizowania tych drugich. wink Badania religii są ściśle związane z krytyką religii i jako takie tworzą pojęcia ani opisowe, ani normatywne, zazwyczaj sprzeczne i nieprecyzyjne. wink

Zamiast tego możemy myśleć prościej: wiedzą jest to, co ma dowód (pewny, niepodważalny), wiarą każde inne przekonanie. Pogląd, że ludzie wymyślili religie to tak samo wiara jak pogląd, że treść świętych ksiąg została objawiona. Potrafisz podać jedynie model (mierny, psychologiczny) powstawania religii, ale nie potrafisz uzasadnić, że to model odpowiadający rzeczywistości sprzed wieków.

In omnibus requiem quaesivi, et nusquam inveni nisi in angulo cum libro.
Odp: Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg?
heathcliff napisał/a:

prof. Homo Universalis - przekonanie, że człowiek stworzył religie, jest nieuzasadnione. Nie ma dobrego uzasadnienia. Można powiedzieć, że człowiek się boi - ale tyleż osób ucieka od religii co do religii z tego strachu.

pierwszą religia był animizm i szamanizm.niech PAN NIE pATRZY NA RELIGIE OKIEM WSPOŁCZESNOSCI ,tylko okiem historyka starozytnosci bo inaczej nic Pan sie nie dowie.

oto historia religii w skrocie:
Religia powstała wraz z rozwinięciem się ludzkiego mózgu na pewien stopień umysłowo-abstrakcyjny (w czasie epoki środkowego paleolitu) -kultura oryniacka sprzed 30 tys. lat p.n.e.ludzie prehistoryczni dysponowali kilkoma podstawowymi ideami religijnymi i związanymi z nimi obrzędami.  badacze-religioznawcy uznają tą prareligię (czyli formy religijne czasów przedhistorycznych) za rzecz pewną.najwcześniejsze formy religijności okresla sie mianem animizmu, szamanizmu, fetyszyzmu itp.
Fetyszyzm to kult fetyszy, czyli przedmiotów mających posiadać siłę magiczną. Składają się one z części materialnej i duchowej, czyli mocy tkwiącej w przedmiocie; występowały uniwersalnie w prareligiach. Animizm to wiara w to, że wszystkie elementy świata posiadają duszę i świadomość, podobnie jak człowiek; pojawienie się animizmu w prareligii było na pewno związane ze zjawiskami snu, choroby, śmierci oraz odmiennymi stanami świadomości. Natomiast szamanizm jest związany z działalnością pierwszych kapłanów, czyli szamanów i jego rdzeniem są wędrówki szamana do świata duchów i bóstw z korzyścią dla całego plemienia. Szamanizm podkreśla podstawową dla systemów prareligijnych koncepcję światów - kosmologię mającą trzy poziomy, istnienie oprócz świata ludzi, świata podziemnego i nadziemnego, możliwości - dzięki osi świata (axis mundi)- wędrówek szamanów do światów duchowych i wreszcie istnienie Rzeki Dusz jednoczącej wszystkie światy.



Gdy po zakończeniu ery lodowcowej nadeszły czasy mezolitu - a więc ok. IX tysiąclecia p.n.e. - ludzkość liczyła może 18 mln osobników. Pierwsi autorzy prareligii i pra mitologii, są bezimienni.Cokolwiek człowiek stworzył w sferze religii, u podstaw jego poczynań tkwiły wysiłki objaśnienia zastanego świata, z którym walczył o swój człowieczy byt z niezwykłą zawziętością . W młodszym paleolicie zostały stworzone podstawy religii i najstarsza mitologia świata. Ówczesny człowiek wierzył głęboko, że istnienie swoje na ziemi zawdzięcza siłom, które zdolne są stworzyć wszystko i wszystko zniszczyć czyli bogom.W czasach kultury magdaleńskiej byt człowieka prawie nie odbiega od warunków bytowania zwierząt, ale jego świadomość - sądząc z tego co zostawił w swoich sanktuariach - była już na wysokim poziomie . Był to warunek sprzyjający rozwojowi religii, mitologii i pierwszej moralności plemiennej ; najstarszy był kult płodności,animizm ,szamanizm, rownierz kult ognia. Na tym etapie człowiek wymyślił bóstwa urodzaju. Ofiary związane z kultami rolniczymi będą  w naszym pojęciu bardzo okrutne, gdyż w czasie neolitycznych rolników było to coś w rodzaju wymiany naturalnej, typu "życie za życie". Na przykład życie ludzkie za życie zboża.wreszcie w IV tysiącleciu p.n.e.człowiek wynalazł pismo! Gdy ono powstało, religia była już uważana - wobec niedoskonałości pamięci ludzkiej i braku możliwości przekazywania wiedzy - za objawienie praw boskich przez bogów ludziom.Świadomość przeszłości istniała tylko w mitologii, rozum ludzki instynktownie zdawał sobie sprawę z ogromu czasu minionego, przeczuwał ten ogrom, lecz nie potrafił go zliczyć.Toteż w mitach i legendach narodów pojawiają się genealogie władców żyjących i panujących przez tysiące lat.  Mitologia wypełniała lukę w wiedzy o prehistorii. W zawodnej pamięci ludzkiej wiara funkcjonowała jako prawda
W świadomości ludzi paleolitu utrwalił się "pogląd", że człowieka stworzyli bogowie. Człowieka - albo ogólnie "wszelkie życie". Sumerowie uważali, że "królestwo zostało spuszczone z niebios", wyrażając w ten sposób boskie pochodzenie państwa i rzeczy ludzkich. Królestwo dane z nieba, królowie wstępujący do niebios; historyczno-mitologiczny krąg zamknął się.Strażnicy woli bogów, władcy i kapłani spostrzegli też zapewne, że wiara w bogów i praktyki kultowe utrwalają znacznie jednoczenie ludu wokół "ojczyzny boga" -tzw. "spajanie społeczne" .religia mieć będzie znaczny udział w tworzeniu ojczystej wspólnoty ludu.Idea najstarszych bóstw sięga epoki mezolitu. Jednym z nich była Wielka Matka Ziemia, nazywana też Rodzącą Boginią, a której kult poprzedził odkrycie rolnictwa. Religijny rytuał przemiany "chleba w ciało" wziął swój początek z kultów rolniczych spożywając boga człowiek łączył się z boskimi siłami natury. Podobną treść mieć będzie spożywanie krwi i ciała Attisa, krwi i ciała Wielkiego Boga Mitry, oraz zapożyczony z rolniczych prarytuałów, rytuał ofiary krwi i ciała Chrystusa chrześcijan
Głód, lęk i ciekawość były drożdżami cywilizacji i mitologii-a ta poprzedziła poprzedziła historię pisaną, pojmowaną jako zapis dziejów ziemi, ludzi, fauny i flory. Była częścią religii, to znaczy wiary i rytuału-bo z tego składa sie religia. Kapłani najstarszych cywilizacji otrzymali religię nie jako objawienie, ale jako historyczne dziedzictwo różnych poglądów na pochodzenie świata, życia i śmierci. mit nowego boga, łączący w sobie mitologię egipską i mezopotamską, egipskie przykazania moralne, egipską ideę boga poprzez słowo, egipskie i mezopotamskie prawa - zwłaszcza zasadnicze punkty zaczerpnięte z kodeksu Hammurabiego, sumeryjskie fragmenty legendzie o potopie jako karze za grzechy ludzkie, oraz przeróżne wątki teologiczne. Wszystko to znajduje się w Starym Testamencie, zwłaszcza legendy i mity mezopotamskie miały użyczyć "historycznej prawdy" żydowskim autorom objawionej wiary, łącznie z wizerunkiem chwały Jahwe z księgi Ezechiela, który okaże się wizerunkiem boga Assura, odkrytym w pałacu władcy babilońskiego Tukulti-Ninurty II, z IX wieku p.n.e.Bóg wydający rozkaz budowania świątyni pojawił się już we wczesnych mitach sumeryjskich, przyjętych w Babilonii, a poprzez mitologię babilońską - przez żydowskich proroków . Opowiadanie z biblijnej księgi Rodzaju o ludzie jednej mowy, który podjął budowę miasta i ogromnej wieży sięgającej siedziby boga, oparte zostało na tradycji sumeryjsko-mezopotamskiej. Wieża Babel , to w rzeczywistości ziggurat Etemenanki w Babilonie .Dziwny to był Bóg: przerażony tym, że zjednoczeni w pracy ludzie mogą wykonać każde dzieło "cokolwiek postanowią". Bóg rozwścieczony, siejący niezgodę i straszliwe kary.W hymnie do Amona z czasów Amenhotepa III, bóg jest niezależny od czasu i przestrzeni (transcendentalny), taki sam będzie Jahwe - Jehowa judaizmu i Bóg chrześcijan. .W tym samym mniej więcej czasie, gdy w Izraelu dojrzewała, przyjęta z zewnątrz idea jedynego Boga - stwórcy wszechrzeczy  na kontynencie europejskim Grecy - po epoce krwi i chaosu - podjęli ogromny wysiłek stworzenia nowych wartości .  Gdy powstają pierwsze pisane redakcje Starego Testamentu - czy może trochę później - Heraklit z Efezu oznajmił, że porządek świata wcale nie został stworzony przez Boga czy bogów, ale był zawsze i zawsze będzie . Co się zaś tyczy bogów - oznajmił mędrzec Ksenofanes - to oczywiście zostali oni stworzeni przez ludzi na ich własne podobieństwo.

Jesli sa pytania ,to słucham.....



heathcliff napisał/a:

I nie ma podstaw, by poglądy mieszczące się w sztucznej definicji pojęcia "religia" uznać za gorsze od tych nie mieszczących się. Religii można nie lubić, ale nie ma metod podważenia światopoglądu religijnego. Lepiej zauważyć, jak dużo wiary się samemu miesza i odpuścić.

jesli swiatopogladu rzadnej religii nie mozna podwarzac ,to znaczy ,ze i boskosci Jezusa tez nie wolno.Mimo,to stało sie inaczej.


heathcliff napisał/a:

Wyjaśnię różnicę: stworzyć można arbitralnie dowolne pojęcie i dowolną treść w nim zawrzeć, zaś badanie każe przyjąć taką treść, jaką ujawni. Trudno jednocześnie ZDECYDOWAĆ, co jest religią i ODCZYTAĆ, co nią jest. wink

jesli cos religioznawcy nie klasyfikuja do religii ,to klasyfikuja do wierzen

heathcliff napisał/a:

Pogląd, że ludzie wymyślili religie to tak samo wiara jak pogląd, że treść świętych ksiąg została objawiona.

historie religii napisałem powyzej.moge dodac drobna poprawke -człowiekowi w wymysleniu reliigii "mogła " ewolucja ludzkiego mozgu.


heathcliff napisał/a:

Potrafisz podać jedynie model (mierny, psychologiczny) powstawania religii, ale nie potrafisz uzasadnić, że to model odpowiadający rzeczywistości sprzed wieków.

nie jestem antropologiem ani historykiem straozytnosci ,nie mam wiec kompetencji by podwarzac zdania i ustalen historykow religii i antropologow starozytnych kultur.
Jesli Pan jest kompetentny to nich Pan napisze swoja wersje historii religii bo ta ktora ja podałem jest z punktu widzenia historyka religii i religioznawcy prawidłowa.

41

Odp: Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg?

Zdajesz się znów omijać prosty fakt, że mówimy o modelu. Antropologia, historia czy religioznawstwo (im dalej tym mniej obiektywne kulturowo) tworzą modele. Model może pasować, ale jego dopasowanie nie jest dowodem prawdziwości. Znaleźć można i inne modele, równie dobrze pasujące.

Jeśli o analizie dowodów antropolodzy i inni zapominają, najpewniej szkoleni raczej w antropologii niż w teorii poznania czy logice, to tylko ze szkodą dla swoich teorii.
Wierzysz bezkrytycznie autorytetom naukowym, to jeszcze da się wyjaśnić. Ale sądzę, że jednocześnie podważasz kompetencje wykształconych ludzi, jeśli tylko ich stwierdzenia są z twoimi przekonaniami niezgodne. Innymi słowy: pozwalasz naukowcom tworzyć naukę, ale wybierasz sobie sam przy użyciu skrajnie nienaukowych kryteriów, kogo mieć za naukowca, a kogo za bełkoczącego.

A ja poprzestanę na prostym fakcie: model nie jest dowodem; póki istnieją alternatywy, nie istnieje dowód.
Skoro zaś da się podać modele alternatywne, opisujesz jedynie wiarę swoją i części naukowców w pewien kształt świata i pewien mechanizm powstania religii. Zupełnie mi nie przeszkadza, że opisujesz swą wiarę. smile

In omnibus requiem quaesivi, et nusquam inveni nisi in angulo cum libro.
Odp: Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg?

cyt.
"Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg?"

Wszędzie, a zarazem nigdzie.

Wszędzie w odniesieniu do BYTU, nigdzie w odniesieniu do POEZJI (pism świętych).

43

Odp: Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg?

A skąd wiadomo, że nigdzie? Czy aby nie z jakiejś arogancji i pychy - przekonania, że wszyscy inni się mylili? smile

In omnibus requiem quaesivi, et nusquam inveni nisi in angulo cum libro.
Odp: Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg?
heathcliff napisał/a:

Zdajesz się znów omijać prosty fakt, że mówimy o modelu. Antropologia, historia czy religioznawstwo (im dalej tym mniej obiektywne kulturowo) tworzą modele. Model może pasować, ale jego dopasowanie nie jest dowodem prawdziwości. Znaleźć można i inne modele, równie dobrze pasujące.

prosze wymienic te modele.uwarza Pan ,ze religioznawcy to "pseudonaukowcy"?



heathcliff napisał/a:

Jeśli o analizie dowodów antropolodzy i inni zapominają, najpewniej szkoleni raczej w antropologii niż w teorii poznania czy logice, to tylko ze szkodą dla swoich teorii.
Wierzysz bezkrytycznie autorytetom naukowym, to jeszcze da się wyjaśnić.

skad wiesz komu i jak wierze?



heathcliff napisał/a:

Ale sądzę, że jednocześnie podważasz kompetencje wykształconych ludzi, jeśli tylko ich stwierdzenia są z twoimi przekonaniami niezgodne. Innymi słowy: pozwalasz naukowcom tworzyć naukę, ale wybierasz sobie sam przy użyciu skrajnie nienaukowych kryteriów, kogo mieć za naukowca, a kogo za bełkoczącego.

sadzic moze sobie Pan co chce,tylko jaka trafnosc jest tych osadow.nawet nie zapytał Pan o kryteria stosowane przez mnie co do oceny kompetencji naukowcow,teorii naukowych i odkryc.Smie Pan wygarniac  mi błedy a sam Pan je popełnia.



heathcliff napisał/a:

A ja poprzestanę na prostym fakcie: model nie jest dowodem; póki istnieją alternatywy, nie istnieje dowód.
Skoro zaś da się podać modele alternatywne, opisujesz jedynie wiarę swoją i części naukowców w pewien kształt świata i pewien mechanizm powstania religii. Zupełnie mi nie przeszkadza, że opisujesz swą wiarę. smile

jesli Pan uwarza ,ze fakty wyniesione z archeologiczno -antropologicznych odkryc i wykopalisk dotyczace wierzen religijnych sa wiara to ma Pan problem .....chyba ze soba.




heathcliff napisał/a:

A skąd wiadomo, że nigdzie? Czy aby nie z jakiejś arogancji i pychy - przekonania, że wszyscy inni się mylili? smile

a zna Pan ewolucje Boga?

45

Odp: Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg?

Wymienić z nazw czy szczegółowo opisać? Nazw niektóre nie mają, mógłbym je dziesiątkami wymyślać, a opis za długo potrwa i nie mam ochoty. wink Wracamy do podstaw - nauki się nie zajmują istnieniem/nieistnieniem Boga, więc przeróżne modele (choćby różniące się nieco bóstwami) wszelkie dane naukowe wyjaśniają w stopniu równie dobrym. smile

Komu i jak wierzysz wiem z obserwacji.

Fakt nie jest czymś, co się wynosi z odkrycia. big_smile Przykro mi, ale zupełnie nie wiesz, o czym mówisz.

Także tu omijasz odpowiedzi na pytania, sugerując, że ja jakichś odpowiedzi oczekuję. A tylko pytam.
Tak więc jeśli możesz: zaprzestań kopiowania we wszelakie wątki danych naukowych, jakby one dowodziły nieistnienia Boga. Nie dowodzą. Nauki się tym zagadnieniem nie zajmują, to po pierwsze, po drugie dane zawsze wymagają interpretacji - i cały fragment dotyczący Boga jest nadinterpretacją danych uzyskanych przez naukowców (skoro badania nie miały związku z szukaniem Boga).
Przedstaw mi tylko te eksperymenty/badania chemików/antropologów/biologów czy innych przedstawicieli nauk, które miały na celu znalezienie odpowiedzi na pytanie o istnienie Boga. Pomiń póki co te, które już korzystają z założenia, że Boga nie ma (lub że Bóg jest). Z takich założeń skorzystamy, gdy będziemy mieć dowód ich prawdziwości. Na razie choć jedno naukowe badanie istnienia Boga - zajmiemy się rozważeniem, czy badanie to było dobrze przeprowadzone i nie miało ukrytych założeń. Może być?

Bo jeśli nie może być, to znaczy, że nie chcesz zrezygnować ze swojego założenia o nieistnieniu Boga - bądź wtedy świadom, że to jest założenie, nie zaś wynik badań naukowych. smile

In omnibus requiem quaesivi, et nusquam inveni nisi in angulo cum libro.

46 Ostatnio edytowany przez Delicious (2011-09-11 21:51:26)

Odp: Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg?
heathcliff napisał/a:

Wymienić z nazw czy szczegółowo opisać? Nazw niektóre nie mają, mógłbym je dziesiątkami wymyślać, a opis za długo potrwa i nie mam ochoty. wink Wracamy do podstaw - nauki się nie zajmują istnieniem/nieistnieniem Boga, więc przeróżne modele (choćby różniące się nieco bóstwami) wszelkie dane naukowe wyjaśniają w stopniu równie dobrym. smile

religioznawcy  dawno udowodnili ,ze żadna religia nie jest boska bo żadna sie niczym nie wyroznia spośród innych.Chodzi oczywiscie o Boga religijnego

heathcliff napisał/a:

Komu i jak wierzysz wiem z obserwacji.

zejdz na ziemie chłopie....ja za stworzyciela uważam wszechswiat.opowiadam sie za teoria panspermii



heathcliff napisał/a:

Także tu omijasz odpowiedzi na pytania, sugerując, że ja jakichś odpowiedzi oczekuję. A tylko pytam.

jak pominąłem to zapytaj ponownie....


heathcliff napisał/a:

Tak więc jeśli możesz: zaprzestań kopiowania we wszelakie wątki danych naukowych, jakby one dowodziły nieistnienia Boga.

na nie istnienie boga religijnego dowodem jest historia religii,psychologia religii,neuroteologia.Boga z religii wymyslili ludzie:
oto historia religii w skrocie:
Religia powstała wraz z rozwinięciem się ludzkiego mózgu na pewien stopień umysłowo-abstrakcyjny (w czasie epoki środkowego paleolitu) -kultura oryniacka sprzed 30 tys. lat p.n.e.ludzie prehistoryczni dysponowali kilkoma podstawowymi ideami religijnymi i związanymi z nimi obrzędami.  badacze-religioznawcy uznają tą prareligię (czyli formy religijne czasów przedhistorycznych) za rzecz pewną.najwcześniejsze formy religijności okresla sie mianem animizmu, szamanizmu, fetyszyzmu itp.
Fetyszyzm to kult fetyszy, czyli przedmiotów mających posiadać siłę magiczną. Składają się one z części materialnej i duchowej, czyli mocy tkwiącej w przedmiocie; występowały uniwersalnie w prareligiach. Animizm to wiara w to, że wszystkie elementy świata posiadają duszę i świadomość, podobnie jak człowiek; pojawienie się animizmu w prareligii było na pewno związane ze zjawiskami snu, choroby, śmierci oraz odmiennymi stanami świadomości. Natomiast szamanizm jest związany z działalnością pierwszych kapłanów, czyli szamanów i jego rdzeniem są wędrówki szamana do świata duchów i bóstw z korzyścią dla całego plemienia. Szamanizm podkreśla podstawową dla systemów prareligijnych koncepcję światów - kosmologię mającą trzy poziomy, istnienie oprócz świata ludzi, świata podziemnego i nadziemnego, możliwości - dzięki osi świata (axis mundi)- wędrówek szamanów do światów duchowych i wreszcie istnienie Rzeki Dusz jednoczącej wszystkie światy.



Gdy po zakończeniu ery lodowcowej nadeszły czasy mezolitu - a więc ok. IX tysiąclecia p.n.e. - ludzkość liczyła może 18 mln osobników. Pierwsi autorzy prareligii i pra mitologii, są bezimienni.Cokolwiek człowiek stworzył w sferze religii, u podstaw jego poczynań tkwiły wysiłki objaśnienia zastanego świata, z którym walczył o swój człowieczy byt z niezwykłą zawziętością . W młodszym paleolicie zostały stworzone podstawy religii i najstarsza mitologia świata. Ówczesny człowiek wierzył głęboko, że istnienie swoje na ziemi zawdzięcza siłom, które zdolne są stworzyć wszystko i wszystko zniszczyć czyli bogom.W czasach kultury magdaleńskiej byt człowieka prawie nie odbiega od warunków bytowania zwierząt, ale jego świadomość - sądząc z tego co zostawił w swoich sanktuariach - była już na wysokim poziomie . Był to warunek sprzyjający rozwojowi religii, mitologii i pierwszej moralności plemiennej ; najstarszy był kult płodności,animizm ,szamanizm, rownierz kult ognia. Na tym etapie człowiek wymyślił bóstwa urodzaju. Ofiary związane z kultami rolniczymi będą  w naszym pojęciu bardzo okrutne, gdyż w czasie neolitycznych rolników było to coś w rodzaju wymiany naturalnej, typu "życie za życie". Na przykład życie ludzkie za życie zboża.wreszcie w IV tysiącleciu p.n.e.człowiek wynalazł pismo! Gdy ono powstało, religia była już uważana - wobec niedoskonałości pamięci ludzkiej i braku możliwości przekazywania wiedzy - za objawienie praw boskich przez bogów ludziom.Świadomość przeszłości istniała tylko w mitologii, rozum ludzki instynktownie zdawał sobie sprawę z ogromu czasu minionego, przeczuwał ten ogrom, lecz nie potrafił go zliczyć.Toteż w mitach i legendach narodów pojawiają się genealogie władców żyjących i panujących przez tysiące lat.  Mitologia wypełniała lukę w wiedzy o prehistorii. W zawodnej pamięci ludzkiej wiara funkcjonowała jako prawda
W świadomości ludzi paleolitu utrwalił się "pogląd", że człowieka stworzyli bogowie. Człowieka - albo ogólnie "wszelkie życie". Sumerowie uważali, że "królestwo zostało spuszczone z niebios", wyrażając w ten sposób boskie pochodzenie państwa i rzeczy ludzkich. Królestwo dane z nieba, królowie wstępujący do niebios; historyczno-mitologiczny krąg zamknął się.Strażnicy woli bogów, władcy i kapłani spostrzegli też zapewne, że wiara w bogów i praktyki kultowe utrwalają znacznie jednoczenie ludu wokół "ojczyzny boga" -tzw. "spajanie społeczne" .religia mieć będzie znaczny udział w tworzeniu ojczystej wspólnoty ludu.Idea najstarszych bóstw sięga epoki mezolitu. Jednym z nich była Wielka Matka Ziemia, nazywana też Rodzącą Boginią, a której kult poprzedził odkrycie rolnictwa. Religijny rytuał przemiany "chleba w ciało" wziął swój początek z kultów rolniczych spożywając boga człowiek łączył się z boskimi siłami natury. Podobną treść mieć będzie spożywanie krwi i ciała Attisa, krwi i ciała Wielkiego Boga Mitry, oraz zapożyczony z rolniczych prarytuałów, rytuał ofiary krwi i ciała Chrystusa chrześcijan
Głód, lęk i ciekawość były drożdżami cywilizacji i mitologii-a ta poprzedziła poprzedziła historię pisaną, pojmowaną jako zapis dziejów ziemi, ludzi, fauny i flory. Była częścią religii, to znaczy wiary i rytuału-bo z tego składa sie religia. Kapłani najstarszych cywilizacji otrzymali religię nie jako objawienie, ale jako historyczne dziedzictwo różnych poglądów na pochodzenie świata, życia i śmierci. mit nowego boga, łączący w sobie mitologię egipską i mezopotamską, egipskie przykazania moralne, egipską ideę boga poprzez słowo, egipskie i mezopotamskie prawa - zwłaszcza zasadnicze punkty zaczerpnięte z kodeksu Hammurabiego, sumeryjskie fragmenty legendzie o potopie jako karze za grzechy ludzkie, oraz przeróżne wątki teologiczne. Wszystko to znajduje się w Starym Testamencie, zwłaszcza legendy i mity mezopotamskie miały użyczyć "historycznej prawdy" żydowskim autorom objawionej wiary, łącznie z wizerunkiem chwały Jahwe z księgi Ezechiela, który okaże się wizerunkiem boga Assura, odkrytym w pałacu władcy babilońskiego Tukulti-Ninurty II, z IX wieku p.n.e.Bóg wydający rozkaz budowania świątyni pojawił się już we wczesnych mitach sumeryjskich, przyjętych w Babilonii, a poprzez mitologię babilońską - przez żydowskich proroków . Opowiadanie z biblijnej księgi Rodzaju o ludzie jednej mowy, który podjął budowę miasta i ogromnej wieży sięgającej siedziby boga, oparte zostało na tradycji sumeryjsko-mezopotamskiej. Wieża Babel , to w rzeczywistości ziggurat Etemenanki w Babilonie .Dziwny to był Bóg: przerażony tym, że zjednoczeni w pracy ludzie mogą wykonać każde dzieło "cokolwiek postanowią". Bóg rozwścieczony, siejący niezgodę i straszliwe kary.W hymnie do Amona z czasów Amenhotepa III, bóg jest niezależny od czasu i przestrzeni (transcendentalny), taki sam będzie Jahwe - Jehowa judaizmu i Bóg chrześcijan. .W tym samym mniej więcej czasie, gdy w Izraelu dojrzewała, przyjęta z zewnątrz idea jedynego Boga - stwórcy wszechrzeczy  na kontynencie europejskim Grecy - po epoce krwi i chaosu - podjęli ogromny wysiłek stworzenia nowych wartości .  Gdy powstają pierwsze pisane redakcje Starego Testamentu - czy może trochę później - Heraklit z Efezu oznajmił, że porządek świata wcale nie został stworzony przez Boga czy bogów, ale był zawsze i zawsze będzie . Co się zaś tyczy bogów - oznajmił mędrzec Ksenofanes - to oczywiście zostali oni stworzeni przez ludzi na ich własne podobieństwo.



heathcliff napisał/a:

Przedstaw mi tylko te eksperymenty/badania chemików/antropologów/biologów czy innych przedstawicieli nauk, które miały na celu znalezienie odpowiedzi na pytanie o istnienie Boga.

dowodem na nie istnienie Boga religijnego jest historia religii.A po za tym:

U źródeł wierzeń religijnych i powszech-nej u ludzi tendencji do tworzenia mitów antropolodzy kładą niepokoje, które nieustannie towarzyszyły pierwotnym ludziom żyjącym w groźnym dla nich, niezrozumiałym świecie. Lęk budziły wszystkie żywioły i zagrożenia dla życia. Strach jest pierwotnym uczuciem odczuwanym przez wszystkie zwierzęta. U jego podstaw leży aktywacja systemu limbicznego mózgu oraz układu autonomicznego, która wywołuje natychmiastową reakcję obronną ? ucieczki lub walki. U zwierząt strach jest odpowiedzią na konkretne niebezpieczeństwo, natomiast ludzkie lęki, podsycane naszą zdolnością do abstrakcyjnego myślenia o czyhających i potencjalnych zagrożeniach, często mają charakter egzystencjalny, natrętny ? nie pozwalają usnąć, budzą w nocy, nie dają wytchnienia. Ich odczuwanie jest możliwe dzięki wyjątkowo rozwiniętej u ludzi korze mózgowej.




Masywna, silnie pofałdowana kora mózgowa umożliwiła człowiekowi przetwarzanie informacji docierających do jego świadomości w kompleksowy, unikatowo ludzki sposób. Odczuwamy więc nieodpartą potrzebę poznawania, analizowania i nadawania sensu wszystkim doświadczanym zjawiskom. W tym procesie oswajamy nieprzyjazny nam świat, łagodząc psychiczne napięcia. To skłania nasze umysły do tworzenia mitów. Obcując ze śmiercią bliskich, pierwotny człowiek musiał się zastanawiać nad istotą życia i nad tym, czego brakuje zmarłemu ciału. Zauważył, że oddech jest siłą witalną ? tak prawdopodobnie powstała koncepcja duszy (łac. spiritus ? oddech). Refleksje nad śmiercią rodziły gamę pytań, na które pierwotny człowiek, podobnie jak my, szukał odpowiedzi. Dlaczego umieramy? Dokąd odchodzi dusza po śmierci? Jaki jest sens życia? Jak powstał świat? Mit o nieśmiertelności duszy rozładował lęk przed śmiercią, a wiara w życie pozagrobowe koiła ból po odejściu bliskich. Mity pełniły funkcję balsamu duszy, służąc naszemu przetrwaniu.




Znany amerykański badacz mitów Joseph Campbell twierdzi, że są one uniwersalnymi symbolami, które pozwalają nam penetrować najgłębsze sekrety naszej świadomości nieobjętej rozumem. To tłumaczyłoby powtarzanie się tych samych motywów w mitach różnych religii, takich jak wypędzenie z raju, kradzież ognia bogom, potop oczyszczający świat, śmierć i zmartwychwstanie herosów itp. Według Carla Junga, słynnego szwajcarskiego psychiatry, psychoanalityka, twórcy psychologii analitycznej, mitologiczne archetypy są manifestacją natury ludzkiego umysłu i jego sposobów poznawania świata, a Eugene d?Aquili zauważył, że wszystkie mity można sprowadzić do prostych schematów myślowych i przedstawiania życiowych problemów w formie pary przeciwieństw, co wynika z naszych doświadczeń i ciągłej konieczności dokonywania wyborów. Przeciwieństwa życia i śmierci, dobra i zła, izolacji i jedności zostały wysublimowane przez ludzką wyobraźnię w mitologicznych koncepcjach bogów i ludzi, nieba i piekła, Boga i szatana itp., będących fundamentem większości religii.




Rytmy i rytuały




Nierozłącznym elementem religii są rytuały mocno zakorzenione w naszej neurobiologii. Rytuały, obserwowane również wśród zwierząt, są zakodowaną w genach pierwotną formą zachowań służącą komunikacji między osobnikami wspólnoty. Ich ewolucyjne znaczenie polega na porządkowaniu grup społecznych, łagodzeniu środowiskowych napięć, zachowywaniu harmonii między osobnikami i zwiększaniu bezpieczeństwa grupy. Powszechne w naturze rytuały, takie jak zaloty, są archaicznym środkiem komunikacji seksualnej. Rytmiczne melodie, śpiewy, taniec, modlitwa, medytacja, nierzadko połączone z bodźcami zapachowymi (kadzidła) lub z użyciem substancji odurzających, rezonują z naszymi umysłami, podniecając najpierw układ limbiczny i autonomiczny, a następnie resztę mózgu. Stany te wzbudzają intensywne emocje, równocześnie ukojenie i ekstazę, czasem przerażenie, pozwalając nam unieść się duchowo ponad osobiste życie, połączyć z innymi ludźmi lub transcendentalnie zjednoczyć się z uniwersum. Towarzyszą im zmiany fizjologiczne: obniżenie ciśnienia krwi, tempa oddechu, spadek stężenia we krwi stresowego hormonu ? kortyzolu, i usprawnienie funkcji układu odpornościowego. Niereligijne rytuały mają podobne efekty ? śpiewanie patriotycznych pieśni lub uczestniczenie w narodowych ceremoniach jednoczy nas z innymi członkami naszej społeczności, sprzyjając przetrwaniu narodu.

Rytmiczne rytuały religijne wprawiają mózg w stan, w którym następuje funkcjonalne wyłączenie orientacyjno-kojarzeniowej części mózgu (głównie płatów ciemieniowych kory mózgowej), która daje nam orientację przestrzenną i pozwala odgradzać siebie od reszty świata. Zacierają się wtedy umysłowe granice i możemy doznawać ? typowego dla wszystkich religii ? poczucia jednoczenia się ze Wszechświatem, z duchami przodków, z Bogiem. W tych stanach umysłu równoczesnemu pobudzeniu lub wyciszeniu ulega wiele struktur mózgu. Pobudzone jądro migdałowate rodzi podniecenie i lęk. Pobudzone podwzgórze i układ autonomiczny mogą wywoływać stany przyjemności i ekstazy. Uaktywnienie czołowych płatów kory mózgu nadaje emocjom głęboki ładunek znaczeniowy, kojarząc je z ideami i wyobraźnią.




Nieodłącznym atrybutem wszystkich religii jest mistycyzm, czyli wiara, że bezpośrednią znajomość Boga albo absolutnej prawdy można osiągnąć poprzez instynkt lub subiektywne doświadczenia objawienia. Mistycy określają stany mistyczne jako całkowite zanurzenie się duszy w otchłaniach Boga albo przeniknięcie i zatracenie się w boskiej materii. W mistycznej ekstazie równocześnie występują sprzeczne emocje, np. strach i radość, zanika odczuwanie czasu i przestrzeni, intuicja zastępuje racjonalne myślenie. Odczuwa się wtedy transcendentalne wychodzenie poza materię swego ciała, zjednoczenie z Bogiem-Wszechświatem-absolutną świadomością.



Halucynacje zbliżone do stanów mistycznych występują u schizofreników i u osób mających wyładowania epileptyczne w skroniowych płatach mózgu. Można je wywoływać pewnymi lekami i substancjami odurzającymi, zdarzają się w sytuacjach ekstremalnego stresu, niedotlenienia mózgu, wyczerpania fizycznego albo izolacji. Nie wiadomo, jaki odsetek słynnych mistyków miał zaburzenia psychoneurologiczne. Zdaniem Newberga i d?Aquili autentyczne doznania mistyków różnią się od stanów chorobowych odczuciem realności, natomiast chorzy po przeminięciu halucynacji mają na ogół świadomość, że były to iluzje, aberracje, sny.




Mistycyzm religijny jest doznaniem jednostek, lecz umysły większości z nas są stworzone do odczuwania transcendencji. Są nią stany zachwytu doświadczane w obcowaniu z olśniewającym pięknem ? naturą, muzyką, sztuką, ideami, które nas poruszają. Są to stany podobne do miłosnej ekstazy. Obserwuje się wówczas nasilone działanie neuroprzekaźników miłości i przyjemności (dopaminy, endorfin, oksytocyny). Doświadczeni mistycy i buddyści, którzy wytrenowali do perfekcji technikę transcendencji, nierzadko osiągają stan niezwykłej duchowej sublimacji zwany unio mystica ? poczucie całkowitego zjednoczenia z absolutem, którego treść zależy od rodzaju wiary. Nie istnieje wówczas ja ani osobny świat ? jest tylko absolutna jedność. Dla katolickiego mnicha może to być połączenie z Chrystusem, a dla buddysty ? roztopienie się w nirwanie. Stany takie zdarzają się też naukowcom i twórcom, którzy bezgranicznie zanurzają się w obiekcie swego badania lub w twórczości. Do takich stanów wszyscy tęsknimy.




Śladami Erosa




Dlaczego pragmatyczna ewolucja, której zależy tylko na naszym osobniczym i gatunkowym przeżyciu, wyposażyła nasze mózgi w zbędne, zdawałoby się, dla tego celu zdolności do odczuwania transcendencji? Odpowiedzi na to pytanie są spekulacyjne. Wiele wskazuje na to, że umiejętności te nie rozwinęły się specjalnie do celów duchowo-religijnych, lecz służą naszemu przetrwaniu. Autorzy sugerują, że neuronalne mechanizmy transcendencji wyewoluowały z mechanizmów służących doświadczeniom seksualnym, które włączają ekstremalnie silne i przyjemne odczucia podniecenia, ekstazy, błogości i zjednoczenia z obiektem miłości. Uczucia orgazmiczne są jakościowo podobne do wysublimowanych odczuć mistyków i opisywane są podobnym językiem. Miłość, ekstaza ? to słowa obcowania z Bogiem jak i doznań miłosno-erotycznych.

Osobiste doznania transcendentalne, zdeterminowane anatomią i funkcjami ludzkiego mózgu, są odbierane przez mistyków i wierzących jako dowód istnienia Boga. Fakt, że religie utrzymują się w ludzkich społeczeństwach od mileniów, dowodzi, iż były one dla nas korzystne. Religijne przesłania moralno-etyczne umożliwiały bardziej harmonijne życie społeczne. Badania pokazały, że wierzący żyją średnio dłużej, rzadziej chorują i szybciej zdrowieją od niewierzących. Można to tłumaczyć dobroczynnym wpływem socjalizacji, ale możliwe też, że uaktywnianie duchowych struktur mózgu wpływa dodatnio na fizjologię. Praktyki religijne, takie jak modlitwy i medytacje, uspokajają, usuwają stresy, działają antydepresyjnie, zwiększają pewność siebie, poprawiają stosunki międzyludzkie i wytwarzają poczucie grupowej solidarności. Świadomość, że czuwa nad nami siła wyższa, że jesteśmy częścią nieśmiertelnej całości i nasze życie ma kosmiczny sens, działa kojąco. Możliwe, że uczucia religijne dały ludzkości siły psychiczne konieczne dla przetrwania i ewolucja utrwaliła neuronalną maszynerię duchowości.

Religie mają też swoje ciemne strony ? dogmaty hamują postęp, a zbyt dosłowne lub zniekształcone traktowanie religijnych nakazów może wypaczać psychikę. Choć fanatyzm religijny bywał źródłem ludzkich tragedii, zdrowe społeczeństwa broniły się przed nim. Irracjonalne nakazy religijne rodziły bunt, który stymulował pozytywne przemiany społeczne.

Badania neuroteologiczne sugerują, że Bóg został odkryty przez świadomość człowieka w mistycznych doznaniach, u źródeł których leży aktywność transcendentalnej maszynerii mózgu. Nie pozwalają jednak na stwierdzenie, czy Bóg istnieje jako zewnętrzna siła ani kim/czym on jest. Nie odpowiadają też na pytania, czy nasz mózg jest tylko medium służącym do rejestrowania Boga i komunikowania się z nim, czy on sam tworzy Boga. Ani nie dowodzą, że osoby religijne są lepszymi ludźmi od agnostyków czy ateistów. Sugerują natomiast, że osobiste i zbiorowe doświadczenia religijne były korzystne dla ewolucji i cywilizacji człowieka.

Religie istnieją, ponieważ nasze mózgi mają predyspozycje do tworzenia holistycznych wizji świata. Zdolności przekraczania granic własnego ja, sięgania myślą w abstrakcyjną nieskończoność, jednoczenia z uniwersum. Dzięki tym zdolnościom człowiek stał się wolny, pokonał strach i śmierć i znalazł uniwersalną miłość.


Chemia i biologia nie zajmuja sie ani religijnoscia ani Bogiem religijnym.

Odp: Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg?

pan heathlift wymiekł

48

Odp: Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg?

Papiez Benedykt powiedzial niedawno,ze najwiekszym zagrozeniem dla kosciola dzisiaj sa ludzie wewnatrz kosciola. Co prawda powiedziane to bylo przy okazji afer koscielnych ale wydaje sie,ze moze to miec szersze znaczenie.Co dzisiaj najbardziej szokuje to to, ze coraz wiecej ludzi chodzenie do kosciola czy tzw.praktyki religijne nie wiaza z zyciem codziennym.
Tak zupelnie jakby wiara wiazala sie tylko z chodzeniem do kosciola.
No i co z tego wynika ?Czasem ci tzw. gorliwi katolicy okazuja sie najgorszymi ludzmi ,trudnymi we wspolzyciu.Dlaczego tak jest? Obrzed stal sie wazniejszy od Boga.
Przeczytaj w pismie sw. akapit o faryzeuszach czyli tych co pilnuja litery prawa. Pan Jezus powiedzial o nich,ze sa jak pobielone groby,a w srodku plugactwo.
Piosenka,ktora bardzo lubie  Edyty Gepert "Zdradzonym i bezbronnym" i slowa -nie nieprawda,ze nic nie mamy, nic prawdziwego.Jest, tak jak przed wiekami pieklo i niebo mowi o tym,ze zawsze jest dobro i zlo.Wybierzesz na pewno dobro i tam jest Bog. A jesli bedzie ciezko,to poszukaj na tym forum Pestke i jej post-"Kiedy bedziesz miala dola"
I jeszcze jedno.Jesli Bog jest tam gdzie dobro to lepiej wierzyc ,ze on jest, bo jesli nie ,to dobro stanie sie tak samo pospolite jak zlo.

49

Odp: Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg?
Barbara122 napisał/a:

Tak zupelnie jakby wiara wiazala sie tylko z chodzeniem do kosciola.

Dziś dużo się mówi o rozdziale Kościoła i państwa. Religia jest wypychana z życia, człowiek religijny ma być religijny SOBIE, w ciszy i zamknięciu, a nie narzucać innym swej religijności.
Religijności ludzie się często wstydzą, religijność innych ich krępuje, stąd wynika też wiele agresji na tle wyznaniowym.

In omnibus requiem quaesivi, et nusquam inveni nisi in angulo cum libro.

50

Odp: Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg?

Ludzie stworzyli swego Boga w myślach.
A czy istnieje bóg co ich stworzył?
Jaki on jest skoro ten z wszelkich religii jest jedynie jego projekcją wytworzoną na potrzeby różnych osób i instytucji?
Ludzie zawsze chcieli być pępkiem świata, stąd taka złość na Kopernika, że to nie Słońce kręci się w okół Ziemi..
Myślę, że wiele osób wściekłoby się też gdyby się okazało, że Bóg ma ważniejsze sprawy niż usługiwać ludziom i mieć w nich fanklub.
Wiele osób wie dlaczego potrzebna im wiara w Boga, dlaczego on jest potrzebny.
Tylko czy zastanawiali się oni w odwrotną stronę?
Na co mu ci nieposłuszni, buńczuczni ludzie, którzy prawdopodobnie swoimi wyobrażeniami wykrzywijają jego wizerunek?
Bóg jest miłościwy? To na co piekło?
W Hymnie do miłości(w Biblii) jest jasno, że nie pamięta ona, nie unosi się gniewem.
Czy Bóg chrześciajński nie unosi się gniewem?
A jeśli tak to jaki on miłościwy?
Skazuje ludzi na cierpienia, pamięta każde przewinienie i unosi się gniewem!
Pisałem raz ze świadkiem jehowy o Bogu.
Z tego co pisał wyszło mi, że..Bóg jest niegodzien swego królestwa.
I to wszystko w oparciu na jego Biblię.
Gdyż skoro człowiek pełen gniewu nie jest godzien królestwa boskiego to Bóg pełen gniewu również nie powinien być.
Skoro Bóg jest taki sprawiedliwy to zrzeknie się swego królestwa.
Przyznacie chyba, że wierzenia religijne - bez urazy - raczej nie mają nic wspólnego z rzeczywistością.
Bóg jako chodząca doskonałość powinien być i miłościwy - nikogo nie karać, wszystkim wybaczać jak i sprawiedliwy - samemu dając przykład równości wobec własnych sądów, jego dzieło też powinno być doskonałe - nie wymagające żadnego zbawienia.
Czy życie każdego człowieka jest doskonałe?
Czym zasłużyły sobie nowonarodzone dzieci z różnymi chorobami?
Nie zdążyły zgrzeszyć. Ok, grzech pierworodny - Adam i Ewa.
Zatem czemu wszystkie nie chorują?
Ok, wyrzućmy te religijne wyobrażenia na temat Boga.
Zadam jeszcze raz pytanie..Na co Bogu człowiek?
Nie widzę specjalnie sensu istnienia ludzkości z tej perspektywy.
Dla istoty doskonałej to nuda i dziecinada to co my tu wyprawiamy.
Jakieś bzdury niegodne uwagi.
Na co istocie doskonałej wszechświat?
Też na nic. Jest samowystarczalna, głebsza niż największa otchłań kosmosu, mądrzejsza niż tryliardy cywilizacji ziemskich i pozaziemksich, jest też kreatywniejsza i ambitniejsza.
Czysty absolut.
Wszystko jest nic nie warte, jak ktoś pisał - marność nad marnościami.
W sumie to zastanawiam się na co sama sobie jest taka istota potrzebna?
Sama jest kwintesencją tego wszystkiego co można osiągnąć, wyobrazić..
Jest tak spełniona, że nie ma powodu do istnienia.
No, lecz specjalnie dla ludzi(w ich mniemaniu) olewa cały wszechświat łącznie ze sobą i się skupia na ich problemach, które dla niej są strasznie błache, dziecinne i bez sensu.
Licząc wiele sprzeczności w świętych księgach, ich niejsaność(jak dla kogoś kto chce przekazać coś ważnego), znając po części historię powstania tychże oraz jak bardzo to "Słowo boże" ludzi dzieli i jest przyczyną nienawiści i wzajemnej niechęci różnych grup i dodając to co powyżej napisałem - myślę, że mam dość duże podstawy by jednak w tego Boga nie wierzyć.
Ostatecznie mogę uznać, że Bogiem jest cały wszechświat łacznie z nami i że jesteśmy jego częścią. To jest nawet zgodne z pewną rzeczą jakiej uczono mnie na lekcji religii katolickej - to co robisz bliźniemu czynisz Bogu. Mozna by to rozszerzyć i rzec - co w ogóle robisz to czynisz Bogu.
Tylko czy ten Bóg przejmuje się naskórkiem co umiera notorycznie albo wypadającymi włosami(alegorie)?
Mam jeszcze inną koncepcję.
Skoro Bóg to dobro a Szatan to zło..
Traktuje to jako dwa oblicza człowieka.
Dwie jego natury.
Raz zwycięża jedna a raz druga.
Tak jak w przypadku boga-wszechświata tak i ta wersja bardziej do mnie przemawia niż to co można znaleźć w Biblii czy Koranie.
Jeśli wierzyć mimo wszystko, że Bóg to miłość to nawet nie wierząc jeśli ją mam w sercu to jest tam i on.
I nie potrzebuję do tego ksiąg, modlitw, obrządków(dziękuję wierzącym za dni wolne od pracy)..
Jeśli mnie kocha to uszanuje każdą decyzję, nawet o życiu bez niego a co za tym idzie nie będzie straszyl piekłem jak zrobię coś nie po jego myśli.
Tak więc Bóg może sobie być, lecz będę żył po swojemu i nie czuję potrzeby cągle z nim obcować.
Jeśl istnieje życie po życiu i jeśli się trafia do nieba to będę na obcowanie miał całą wieczność.
Piekło podobno(tak mnie uczono na lekcji religii katolickiej) to świadomość, że Boga przy nas nie ma.
Dla wierzących to może być piekło, lecz dla mnie? To normalne.
To normalne, że zamiast na Boga liczę na siebie.
Pozdrawiam

51

Odp: Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg?
młody-stary napisał/a:

Ludzie stworzyli swego Boga w myślach.

Jak wszystko inne? smile


młody-stary napisał/a:

Ludzie zawsze chcieli być pępkiem świata, stąd taka złość na Kopernika, że to nie Słońce kręci się w okół Ziemi..

O wiele szerzej jest przykład Kopernika omawiany w literaturze. Im płycej się wejdzie w temat, tym skromniejsze wyjaśnienie wystarcza - mnie Twoje już nie wystarcza. Jeśli sobie wyobrazisz, że dziś wszystko wygląda tak, jak wygląda, ale sądzimy, że Słońce krąży wokół Ziemi, możesz sobie wyobrazić też najbardziej prawdopodobne powody (polityczne, naukowe, ideologiczne) chęci zachowania poglądów obecnych.
Im dalej wstecz, tym bardziej różni się świat, różni się polityka, nauka, inne są idee. I złość o której piszesz gubi się wśród o wiele lepszej argumentacji przeciw Kopernikowi. wink


młody-stary napisał/a:

Myślę, że wiele osób wściekłoby się też gdyby się okazało, że Bóg ma ważniejsze sprawy niż usługiwać ludziom i mieć w nich fanklub.

Wiele to ile?


młody-stary napisał/a:

Wiele osób wie dlaczego potrzebna im wiara w Boga, dlaczego on jest potrzebny.

O wiele mniej ludzi wie, czemu im potrzebna wiara, że Boga nie ma.


młody-stary napisał/a:

Tylko czy zastanawiali się oni w odwrotną stronę?
Na co mu ci nieposłuszni, buńczuczni ludzie, którzy prawdopodobnie swoimi wyobrażeniami wykrzywijają jego wizerunek?

Mają wczuć się w Absolut? smile Moim zdaniem wiedzą, że nie potrafią. Ale jednak to proponujesz? smile Ty się wczułeś? (To raczej wybrałeś nie ten Absolut)


młody-stary napisał/a:

Bóg jest miłościwy? To na co piekło?

Dla wolnej woli.


młody-stary napisał/a:

W Hymnie do miłości(w Biblii) jest jasno, że nie pamięta ona, nie unosi się gniewem.
Czy Bóg chrześciajński nie unosi się gniewem?

Ten sprzed Listu do Koryntian czy ten po?


młody-stary napisał/a:

A jeśli tak to jaki on miłościwy?
Skazuje ludzi na cierpienia, pamięta każde przewinienie i unosi się gniewem!

Który? smile Czy natura gniewa się na ludzi, gdy ich skazuje na cierpienia? smile A biblioteka, nasza cudowna pamięć zewnętrzna, gniewa się by pamiętać? smile


młody-stary napisał/a:

Gdyż skoro człowiek pełen gniewu nie jest godzien królestwa boskiego to Bóg pełen gniewu również nie powinien być.
Skoro Bóg jest taki sprawiedliwy to zrzeknie się swego królestwa.

Tak, naprawdę zastosowałeś standardy wybranej kultury w wybranych czasach i sędziego (siebie) o ograniczonych możliwościach i ograniczonym rozumieniu, by osądzać istotę ponad czasową, wszechmocną i wszechwiedzącą. smile Jestem pod wrażeniem.


młody-stary napisał/a:

Przyznacie chyba, że wierzenia religijne - bez urazy - raczej nie mają nic wspólnego z rzeczywistością.

Dlaczego niby? smile Może mają, może nie.
Zdanie, że nie mają, to Twój religijny pogląd (bo na pewno nie jest to teza dowiedziona).


młody-stary napisał/a:

Bóg jako chodząca doskonałość powinien być i miłościwy - nikogo nie karać, wszystkim wybaczać jak i sprawiedliwy - samemu dając przykład równości wobec własnych sądów, jego dzieło też powinno być doskonałe - nie wymagające żadnego zbawienia.

Nie całkiem wiesz, że napisałeś:
"Bóg powinien się dostosować do MOJEJ definicji doskonałości i zachowywać jak następuje..."


młody-stary napisał/a:

Czy życie każdego człowieka jest doskonałe?
Czym zasłużyły sobie nowonarodzone dzieci z różnymi chorobami?
Nie zdążyły zgrzeszyć. Ok, grzech pierworodny - Adam i Ewa.
Zatem czemu wszystkie nie chorują?

Zauważam, że tak jak poprzednio zdobyłeś się na wyszukanie odpowiedzi w internecie, tak mógłbyś i teraz. smile Natomiast zostawiasz pytania, jakby nie miały od dawna odpowiedzi (a nawet wielu odpowiedzi). wink


młody-stary napisał/a:

Ok, wyrzućmy te religijne wyobrażenia na temat Boga.
Zadam jeszcze raz pytanie..Na co Bogu człowiek?

A na co człowiek meblom/dinozaurom/kontynentom? Udowodnisz na tej podstawie, że nic takiego jak meble/dinozaury/kontynenty nie ma racji bytu? smile


młody-stary napisał/a:

Nie widzę specjalnie sensu istnienia ludzkości z tej perspektywy.

Tu może łatwiej Ci będzie zauważyć, że "skoro ja nie rozumiem istoty nieskończenie bardziej złożonej ode mnie, to może jej po prostu nie rozumiem". smile
Starasz się wczuć w Boga, jakby był człowiekiem, bardzo do Ciebie podobnym. Z tej perspektywy przypisujesz mu ludzkie emocje (jak autorzy ST), ludzkie motywacje, ludzkie sensy (i podkreślam - Twoje rozumienie jest zależne kulturowo).


młody-stary napisał/a:

Dla istoty doskonałej to nuda i dziecinada to co my tu wyprawiamy.

I istota doskonała na nudę i dziecinadę powinna reagować jak Ty? smile


młody-stary napisał/a:

Jakieś bzdury niegodne uwagi.
Na co istocie doskonałej wszechświat?
Też na nic. Jest samowystarczalna, głebsza niż największa otchłań kosmosu, mądrzejsza niż tryliardy cywilizacji ziemskich i pozaziemksich, jest też kreatywniejsza i ambitniejsza.
Czysty absolut.
Wszystko jest nic nie warte, jak ktoś pisał - marność nad marnościami.

W bardzo wielu słowach stwierdzasz, że SAM gdybyś nie widział zabawy w tworzeniu czegoś, nie tworzyłbyś tego czegoś. smile Raz jeszcze pozwolę sobie nie mieć Ciebie za dobry model Boga wszechwiedzącego. wink



młody-stary napisał/a:

Licząc wiele sprzeczności w świętych księgach, ich niejsaność(jak dla kogoś kto chce przekazać coś ważnego), znając po części historię powstania tychże oraz jak bardzo to "Słowo boże" ludzi dzieli i jest przyczyną nienawiści i wzajemnej niechęci różnych grup i dodając to co powyżej napisałem - myślę, że mam dość duże podstawy by jednak w tego Boga nie wierzyć.

Twoja argumentacja rozczarowuje.

Innymi słowy, jeśli dostaniesz dzieło fizyczne, które podzieliło ludzi, przyczyniło się do podziałów i agresji, a przy tym oparte było na błędach, naciąganiu i co tam jeszcze, będziesz wątpić w fizyczny świat? smile
Przykro mi. W poważniejszych naukach (około matematyki) już jakiś czas odróżnia się prawdę, interpretację, argumentację. Wiele różnych spraw. Twierdzenie może być prawdziwe, może zarazem być wynikiem błędnego rozumowania i może być niepoprawnie udowodnione. Droga do twierdzenia jest bowiem dowolna, prawdziwość twierdzenia nie zależy od tego, jak się go dowodzi (od ostatniego zależy tylko wiedza dowodzących).
Por. Lakatos, Feyerabend. smile

Z drugiej strony historia powstania Biblii nie jest Ci znana wprost. Wyczytałeś ją. Ale biorąc pod uwagę liczne nad wyraz sprzeczności w pismach historycznych (!!!), oraz często polityczne powody powstawania pism historycznych (!!!) jako człowiek konsekwentny powinieneś wątpić w treść. smile
A jednak stosujesz bardzo różne standardy zależnie od sprawy. smile


młody-stary napisał/a:

Ostatecznie mogę uznać, że Bogiem jest cały wszechświat łacznie z nami i że jesteśmy jego częścią. To jest nawet zgodne z pewną rzeczą jakiej uczono mnie na lekcji religii katolickej - to co robisz bliźniemu czynisz Bogu. Mozna by to rozszerzyć i rzec - co w ogóle robisz to czynisz Bogu.
Tylko czy ten Bóg przejmuje się naskórkiem co umiera notorycznie albo wypadającymi włosami(alegorie)?
Mam jeszcze inną koncepcję.
Skoro Bóg to dobro a Szatan to zło..
Traktuje to jako dwa oblicza człowieka.

Wyżej człowiek nie chciał zrezygnować z bycia w centrum wszechświata, byłeś w stanie zauważyć.
A w całym tym tekście piszesz z perspektywy "wiem, jak powinien myśleć Bóg, czyli potrafię naśladować jego sposób myślenia" oraz sprowadzasz boskość do jednego z ludzkich obliczy. Jesteś pewien, że to nie Ty bardziej tu szukasz ludzkiej wielkości niż, dla przykładu, chrześcijanie? smile


młody-stary napisał/a:

Dwie jego natury.
Raz zwycięża jedna a raz druga.
Tak jak w przypadku boga-wszechświata tak i ta wersja bardziej do mnie przemawia niż to co można znaleźć w Biblii czy Koranie.

Jest odpowiednio krótsza, ale nie sprawia mi trudności wskazanie, gdzie naciągasz fakty. Pomyślmy, ilu sprzeczności bym się doszukał, gdybyś na przestrzeni wielu wieków napisał dzieło o objętości Biblii. smile


młody-stary napisał/a:

Jeśli wierzyć mimo wszystko, że Bóg to miłość to nawet nie wierząc jeśli ją mam w sercu to jest tam i on.
I nie potrzebuję do tego ksiąg, modlitw, obrządków(dziękuję wierzącym za dni wolne od pracy)..

Jaka jest Twoim zdaniem rola ksiąg, modlitw i rytuałów?


młody-stary napisał/a:

Jeśli mnie kocha to uszanuje każdą decyzję, nawet o życiu bez niego a co za tym idzie nie będzie straszyl piekłem jak zrobię coś nie po jego myśli.

Jeśli kochasz, to szanujesz KAŻDĄ decyzję? (korzystam z tego, że i tak siebie stawiasz nieustannie w miejscu Boga, skoro przypisujesz mu rozumowania możliwe do pomyślenia przez Ciebie.)

Czy ostrzeżenie "Uwaga, przepaść" albo "Spadające dachówki" masz za straszenie? Ktoś Cię straszy śmiercią, jeśli nie będziesz szedł w innym kierunku?


młody-stary napisał/a:

Tak więc Bóg może sobie być, lecz będę żył po swojemu i nie czuję potrzeby cągle z nim obcować.
Jeśl istnieje życie po życiu i jeśli się trafia do nieba to będę na obcowanie miał całą wieczność.
Piekło podobno(tak mnie uczono na lekcji religii katolickiej) to świadomość, że Boga przy nas nie ma.
Dla wierzących to może być piekło, lecz dla mnie? To normalne.
To normalne, że zamiast na Boga liczę na siebie.
Pozdrawiam

Normalne w sensie - pospolite.

In omnibus requiem quaesivi, et nusquam inveni nisi in angulo cum libro.

52

Odp: Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg?
daria1968 napisał/a:

Wychowywałam się w rodzinie katolickiej - a więc niedzielne msze,różańce należałam do oazy itp.Czasem tak te naborzeństwa przeciągały się w nieskończoność że dla mnie małej dziewczynki skończyło się to spoliczkowaniem przez mamę.Klęczałam przed tym ołtarzem i dostałam w twarz.Pamiętam wstyd.A po tej nocy kiedy ojciec zabrał mi to co najcenniejsze -jakby nigdy nic poszedł na niedzielną poranną msze.Wszyscy poszliśmy - ja też.I na długo długo była to moja ostatnia msza.Toczyłam  o to wojny z rodzicami.Kiedyś ojciec powiedział " Ty ,Żydówko"Aby zrobić im na złość powiedziałam wtedy - to jestem dumna z tego że jestem żydówką bo Jezus też był żydem".Matka upierała się że Jezus wcale nie był żydem.Pomyślałam że zostanę Swiadkiem Jehowym .Ale z tego teściowie mnie wyleczyli - dosyć szybko.Są Swiadkami  -bardzo mnie skrzywdzili.

Kiedyś będąc w kościele słuchałam wzruszającego kazania jak to było kiedyś - jaką to dobroć i łaskawość okazał pan swemu chłopu że użyczył mu odświętnej szaty aby ten biedak mógł uczestniczyć we mszy św.Takie brednie...Chłop orał w polu pana od rana do wieczora i jeszcze musiał iść się o szatę prosić.

Sumując moje wywody - czy jest Bóg tam gdzie nie ma miłości,szacunku,sprawiedliwości,gdzie krzywdzi się dzieci,gdzie dla własnych korzyści wykorzystuje się drugiego człowieka.Więc gdzie ten Bóg ?

Witaj Bóg jest w nas, a dokladniej jest w Duchu, ktory jest odbiciem Boga. Tak wiec, kazda istota ludzka ma w sobie czastke Boga i Jego jakosci/cechy. Trafilo ci sie obcowac z ludzmi, ktorzy to odbicie maja skrzywione lub mozna ladniej powiedziec, ich slonce (Duch) jest za chmurami. Jest wiele cierpienia na swiecie, ale to wszystko jest dzielem czlowieka, poniewaz dostalismy wolna wole.

Bog jest miloscia, ale milosc o ktorej pisze jest inna od tej, ktora jest pomiedzy ludzmi. On jest miloscia absolutna i aby tego _doswiadczyc i zrozumiec to o co pytasz musisz _poszukac polaczenia z Nim, inaczej beda to tylko slowa, ktore nic nie zmienia.

serdecznie pozdrawiam
Radek

"Nie możecie poznać sensu swojego życia, jeśli nie jesteście połączeni z siłą, która was stworzyła" ? Shri Mataji

53

Odp: Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg?
heathcliff napisał/a:
młody-stary napisał/a:

Ludzie stworzyli swego Boga w myślach.

Jak wszystko inne? smile

Tak.

heathcliff napisał/a:
młody-stary napisał/a:

Ludzie zawsze chcieli być pępkiem świata, stąd taka złość na Kopernika, że to nie Słońce kręci się w okół Ziemi..

O wiele szerzej jest przykład Kopernika omawiany w literaturze. Im płycej się wejdzie w temat, tym skromniejsze wyjaśnienie wystarcza - mnie Twoje już nie wystarcza. Jeśli sobie wyobrazisz, że dziś wszystko wygląda tak, jak wygląda, ale sądzimy, że Słońce krąży wokół Ziemi, możesz sobie wyobrazić też najbardziej prawdopodobne powody (polityczne, naukowe, ideologiczne) chęci zachowania poglądów obecnych.
Im dalej wstecz, tym bardziej różni się świat, różni się polityka, nauka, inne są idee. I złość o której piszesz gubi się wśród o wiele lepszej argumentacji przeciw Kopernikowi. wink

Mi chodziło o fakt negowania podważania, że ludzie są w centrum i wydaje mi się, że to co napisałem powinno starczyć ludziom, którzy do szkoły chodzili i się na temat uczyli.
Przyznaję natomiast, że pasjonatem historii tak jak Ty nie jestem.

heathcliff napisał/a:
młody-stary napisał/a:

Myślę, że wiele osób wściekłoby się też gdyby się okazało, że Bóg ma ważniejsze sprawy niż usługiwać ludziom i mieć w nich fanklub.

Wiele to ile?

Nie wiem, lecz mało na pewno nie. Domyślam się natomiast, że głównie kapłani.

heathcliff napisał/a:
młody-stary napisał/a:

Wiele osób wie dlaczego potrzebna im wiara w Boga, dlaczego on jest potrzebny.

O wiele mniej ludzi wie, czemu im potrzebna wiara, że Boga nie ma.

Jesteś przekonany?
Z tego co napisałem wynika, raczej, że wątpię i raczej trudno mnie zadowolić co do teorii na temat jego istnienia.
Poza tym kto powinien udowadniać tezę? Ten co ją stawia czy ten co krytykuje?
Zazwyczaj to naukowcy musieli udowadniać swoje teorie a nie ich krytycy.

heathcliff napisał/a:
młody-stary napisał/a:

Tylko czy zastanawiali się oni w odwrotną stronę?
Na co mu ci nieposłuszni, buńczuczni ludzie, którzy prawdopodobnie swoimi wyobrażeniami wykrzywijają jego wizerunek?

Mają wczuć się w Absolut? smile Moim zdaniem wiedzą, że nie potrafią. Ale jednak to proponujesz? smile Ty się wczułeś? (To raczej wybrałeś nie ten Absolut)

A czy ja napisałem, że się wczułem? Jedynie się starałem. Poza tym aby osądzić czy to nie ten musiałbyś sam się wczuć?

heathcliff napisał/a:
młody-stary napisał/a:

Bóg jest miłościwy? To na co piekło?

Dla wolnej woli.

Jakiej woli? Bóg osądza i wrzuca jednych do piekła a drugich do nieba i nie ma to nic wspólnegoz wolną wolą.
Gdyby była nie byloby nakazów i zakazów.

heathcliff napisał/a:
młody-stary napisał/a:

W Hymnie do miłości(w Biblii) jest jasno, że nie pamięta ona, nie unosi się gniewem.
Czy Bóg chrześciajński nie unosi się gniewem?

Ten sprzed Listu do Koryntian czy ten po?

Jakiś nowy podział? Zazwyczaj mówi się o Bogu ze ST i NT.
Każdy w Biblii zachowuje się nieco po ludzku..

heathcliff napisał/a:
młody-stary napisał/a:

A jeśli tak to jaki on miłościwy?
Skazuje ludzi na cierpienia, pamięta każde przewinienie i unosi się gniewem!

Który? smile Czy natura gniewa się na ludzi, gdy ich skazuje na cierpienia? smile A biblioteka, nasza cudowna pamięć zewnętrzna, gniewa się by pamiętać? smile

Lecz jej wprzeciwieństwie do Boga nikt raczej nie przypisuje jej ludzkich cech.

heathcliff napisał/a:
młody-stary napisał/a:

Gdyż skoro człowiek pełen gniewu nie jest godzien królestwa boskiego to Bóg pełen gniewu również nie powinien być.
Skoro Bóg jest taki sprawiedliwy to zrzeknie się swego królestwa.

Tak, naprawdę zastosowałeś standardy wybranej kultury w wybranych czasach i sędziego (siebie) o ograniczonych możliwościach i ograniczonym rozumieniu, by osądzać istotę ponad czasową, wszechmocną i wszechwiedzącą. smile Jestem pod wrażeniem.

Żadnych standardów, doskonałość to doskonałość, czyli bez błędów i wad. A tu jednak są, sorry.

heathcliff napisał/a:
młody-stary napisał/a:

Przyznacie chyba, że wierzenia religijne - bez urazy - raczej nie mają nic wspólnego z rzeczywistością.

Dlaczego niby? smile Może mają, może nie.
Zdanie, że nie mają, to Twój religijny pogląd (bo na pewno nie jest to teza dowiedziona).

Dowiedziona przez wierzących też nie a poza tym mamy Allaha, Jahwe, Światowida, Manitou..
Raczej wątpię by wymysły ludzkie miały coś wspólnego z rzeczywistością.
Równie dobrze mółbyś powiedzieć kiedyś, że ziemia jest płaska i dzwiga ją paru olbrzymów bo nie ma dowodów.
Czy się potwierdziło? Nie. Z Ziemią w okół której krąży słońce tak samo. Większość wyobrażęń to tylko wyobrażenia. Moze być zbliżona rzeczywistość, lecz na pewno nie jest jota w jotę z wypobrażeniami. Ja nie potrzebuję dowodów.
Kiedyś ludzie grzeszyli i Bóg zsyłał potopy, plagi..teraz ludzie grzeszą być moze nawet bardziej i nic.
Jak na tego Boga opisanego w Biblii jakiś niekonsekwentny w swych poczynaniach.
Mi to już wystarczy. Dodaj do tego, ż enawet najstarsza Biblia jest kopią kopii kopii kopii kopii i nie ma 100% pewności, że akurat tak brzmiała w pierwowzorze. Poza tym wątpię by Bóg miał przekazywać ważną treść z pokolenia na pokolenie poprzez ręce ludzi co popełniają błędy dość często, zwłąszcza, iż wielu kopistów nie znało się na swym fachu i bywało nawet, że nie potrafili czytać.. No litości.

heathcliff napisał/a:
młody-stary napisał/a:

Bóg jako chodząca doskonałość powinien być i miłościwy - nikogo nie karać, wszystkim wybaczać jak i sprawiedliwy - samemu dając przykład równości wobec własnych sądów, jego dzieło też powinno być doskonałe - nie wymagające żadnego zbawienia.

Nie całkiem wiesz, że napisałeś:
"Bóg powinien się dostosować do MOJEJ definicji doskonałości i zachowywać jak następuje..."

Nie, myślę, że to uniwersalna definicja doskonałosci - czyli konsekwencja, żadnych wad.
A jak ty interpretujesz doskonałość? Chaos i niech się nawet wszystko wali i pali, błąd na błędzie?
Czyli dla ciebie pewnie doskonałe głośniki to takie, na których nie da się słuchać muzyki..

heathcliff napisał/a:
młody-stary napisał/a:

Czy życie każdego człowieka jest doskonałe?
Czym zasłużyły sobie nowonarodzone dzieci z różnymi chorobami?
Nie zdążyły zgrzeszyć. Ok, grzech pierworodny - Adam i Ewa.
Zatem czemu wszystkie nie chorują?

Zauważam, że tak jak poprzednio zdobyłeś się na wyszukanie odpowiedzi w internecie, tak mógłbyś i teraz. smile Natomiast zostawiasz pytania, jakby nie miały od dawna odpowiedzi (a nawet wielu odpowiedzi). wink

Nie no, po co ludzie mają myśleć, skoro wszystko jest w internecie. Masz rację.

heathcliff napisał/a:
młody-stary napisał/a:

Ok, wyrzućmy te religijne wyobrażenia na temat Boga.
Zadam jeszcze raz pytanie..Na co Bogu człowiek?

A na co człowiek meblom/dinozaurom/kontynentom? Udowodnisz na tej podstawie, że nic takiego jak meble/dinozaury/kontynenty nie ma racji bytu? smile

Tylko Bóg niczego nie ptorzebuje, gdyż jest wsyztskim co może chcieć i osiagnąć.
A marny człowiek potrzebuje. Popełniasz ten sam błąd co wielu wierzących personifikujesz Boga i utożsamiasz z człowiekiem.
Równie dobrze zamiast o Jahwe możemy pisać o Zeusie.

heathcliff napisał/a:
młody-stary napisał/a:

Nie widzę specjalnie sensu istnienia ludzkości z tej perspektywy.

Tu może łatwiej Ci będzie zauważyć, że "skoro ja nie rozumiem istoty nieskończenie bardziej złożonej ode mnie, to może jej po prostu nie rozumiem". smile
Starasz się wczuć w Boga, jakby był człowiekiem, bardzo do Ciebie podobnym. Z tej perspektywy przypisujesz mu ludzkie emocje (jak autorzy ST), ludzkie motywacje, ludzkie sensy (i podkreślam - Twoje rozumienie jest zależne kulturowo).

Nie przypisuję, tylko nawiązuję. Aby dotrzeć do tych co utożsamiają z człowiekiem trzeba mówić ich językiem.
Lecz rozumiem, ze jak z Anglikiem porozmawiam po angielsku to uważam się za Anglika.

heathcliff napisał/a:
młody-stary napisał/a:

Dla istoty doskonałej to nuda i dziecinada to co my tu wyprawiamy.

I istota doskonała na nudę i dziecinadę powinna reagować jak Ty? smile

Napsiałem gdzieś tak? Myślę, że doskonała nie powinna się nudzić.
A co do dziecinady zauważ jak tu są traktowane osoby, które wydają się gówniarzami nic nie wiedzącymi o życiu.
Tylko ludzie reagują a myślisz, że Bóg na ludzką głupotę obecnie reaguje? Bo odnoszę wrażenie, ze ma to wszystko w wysokim poważaniu o ile istnieje.

heathcliff napisał/a:
młody-stary napisał/a:

Jakieś bzdury niegodne uwagi.
Na co istocie doskonałej wszechświat?
Też na nic. Jest samowystarczalna, głebsza niż największa otchłań kosmosu, mądrzejsza niż tryliardy cywilizacji ziemskich i pozaziemksich, jest też kreatywniejsza i ambitniejsza.
Czysty absolut.
Wszystko jest nic nie warte, jak ktoś pisał - marność nad marnościami.

W bardzo wielu słowach stwierdzasz, że SAM gdybyś nie widział zabawy w tworzeniu czegoś, nie tworzyłbyś tego czegoś. smile Raz jeszcze pozwolę sobie nie mieć Ciebie za dobry model Boga wszechwiedzącego. wink

A ja jeszcze raz powtarzam, że nie twierdzę, iż Bóg powinien być taki jak ja, tym bardziej, ż edo ideałów o których pisałem jednak mi daleko..wiesz?
Myślę, że Bóg nie musi jak ja potrzebować zabawy..w ogóle czegokolwiek potrzebować.
Dlatego nie rozumiem, czemu ludzie wierzący upierają się, że strasznie go obchodzą te wszelkie obrządki i modlitwy.
Ja się nie upieram.

heathcliff napisał/a:
młody-stary napisał/a:

Licząc wiele sprzeczności w świętych księgach, ich niejsaność(jak dla kogoś kto chce przekazać coś ważnego), znając po części historię powstania tychże oraz jak bardzo to "Słowo boże" ludzi dzieli i jest przyczyną nienawiści i wzajemnej niechęci różnych grup i dodając to co powyżej napisałem - myślę, że mam dość duże podstawy by jednak w tego Boga nie wierzyć.

Twoja argumentacja rozczarowuje.

Twoja też. Interpretujesz mnie po swojemu i przypisujesz coś do czego mi daleko.
Zupełnie jak ludzie Biblię i Boga moim zdaniem.
Jak widzisz, bez znajomosci i wiedzy na samej swojej wierze i wyobrażeniach daaleko się nie zachodzi.
Zobaczyłeś mnie bowiem takim jakim chciałbyś widzieć anie takim jakim jestem na prawdę.
I jeszcze próbujesez mi to wmówić.

heathcliff napisał/a:

Innymi słowy, jeśli dostaniesz dzieło fizyczne, które podzieliło ludzi, przyczyniło się do podziałów i agresji, a przy tym oparte było na błędach, naciąganiu i co tam jeszcze, będziesz wątpić w fizyczny świat? smile
Przykro mi. W poważniejszych naukach (około matematyki) już jakiś czas odróżnia się prawdę, interpretację, argumentację. Wiele różnych spraw. Twierdzenie może być prawdziwe, może zarazem być wynikiem błędnego rozumowania i może być niepoprawnie udowodnione. Droga do twierdzenia jest bowiem dowolna, prawdziwość twierdzenia nie zależy od tego, jak się go dowodzi (od ostatniego zależy tylko wiedza dowodzących).
Por. Lakatos, Feyerabend. smile

Może od sposobu stawiania dowodów nie, lecz od samych dowodów już tak.
A moim zdaniem dowodzenie czegoś bez dowodów jest nielogiczne.
I ja takich dowodów nie widzę a cyzjeś słowa mi nie wystarczą, bo ktoś coś gdzieś widział.
Idziesz na policję i mówisz - widziałem przestępstwo, to była straszna masakra.
Policja przychodzi i..jaka to krew, to ketchup. Nie wiedział pan?
No ja tylko zobaczyłem i pomyślałem, że to krew.

heathcliff napisał/a:

Z drugiej strony historia powstania Biblii nie jest Ci znana wprost. Wyczytałeś ją. Ale biorąc pod uwagę liczne nad wyraz sprzeczności w pismach historycznych (!!!), oraz często polityczne powody powstawania pism historycznych (!!!) jako człowiek konsekwentny powinieneś wątpić w treść. smile
A jednak stosujesz bardzo różne standardy zależnie od sprawy. smile

Różne punkty widzenia moga pomóc w ustaleniu prawdy, jeden punkt jej nie nakreśli.
Nie jest znana wprost, gdyż nie żyłem wtedy kiedy ją tworzono. Wiem tylko, że pierwsza oryginalna wersja gdzieś poszła się.. I tu zaczyna się wkładanie swoich słów w usta boże.

heathcliff napisał/a:
młody-stary napisał/a:

Ostatecznie mogę uznać, że Bogiem jest cały wszechświat łacznie z nami i że jesteśmy jego częścią. To jest nawet zgodne z pewną rzeczą jakiej uczono mnie na lekcji religii katolickej - to co robisz bliźniemu czynisz Bogu. Mozna by to rozszerzyć i rzec - co w ogóle robisz to czynisz Bogu.
Tylko czy ten Bóg przejmuje się naskórkiem co umiera notorycznie albo wypadającymi włosami(alegorie)?
Mam jeszcze inną koncepcję.
Skoro Bóg to dobro a Szatan to zło..
Traktuje to jako dwa oblicza człowieka.

Wyżej człowiek nie chciał zrezygnować z bycia w centrum wszechświata, byłeś w stanie zauważyć.
A w całym tym tekście piszesz z perspektywy "wiem, jak powinien myśleć Bóg, czyli potrafię naśladować jego sposób myślenia" oraz sprowadzasz boskość do jednego z ludzkich obliczy. Jesteś pewien, że to nie Ty bardziej tu szukasz ludzkiej wielkości niż, dla przykładu, chrześcijanie? smile

Jestem pewien. Nie wiem jak powinien myśleć. Uważam właśnie, że moze myśleć zupełnie inaczej jakby ludzie to widzieli między innymi w swoich księgach. Ja podaję tylko przykład jakby mogło być i nigdzie nie pieszę, że to "jedyna prawda" i jestem nieomylny. Niemniej uważam, że inni też mogą się mylić i to chcę wykazać.
Tak na prawdę nie wiemy nic a ludzie wierzący funkcjonują jakby wiedzieli, jakby byli w 100% pewni, że Bóg właśnie chce tych obrządków i tych modlitw i strasznie się obrusza na seks przedmałżeński.
Ja tak nie funkcjonuję, robiec o chcę a bóg czy istnieje czy nie to z tego co widze i tak się nie wtrąca w moje zycie a przynajmniej nie upratruję we wszystkim co się da jego poczynań.
Uważam się za kowala swojego losu a jesli on istnieje to zrobi co uzna za słuszne, grunt, że mi się nie wtrąca.

heathcliff napisał/a:
młody-stary napisał/a:

Dwie jego natury.
Raz zwycięża jedna a raz druga.
Tak jak w przypadku boga-wszechświata tak i ta wersja bardziej do mnie przemawia niż to co można znaleźć w Biblii czy Koranie.

Jest odpowiednio krótsza, ale nie sprawia mi trudności wskazanie, gdzie naciągasz fakty. Pomyślmy, ilu sprzeczności bym się doszukał, gdybyś na przestrzeni wielu wieków napisał dzieło o objętości Biblii. smile

Czytałem mnóstwo ksiażek Karola Maya i nie widziałem sprzecznosci a objętościowo razem chyba zbliżone.
Ksioażka telefoniczna też ma niezłą objętość i sprseczności w niej żadnych nie ma.
No i w obu przykłądach mimo poodbnej objętości nie było to pisane przez wieki.
Może dlatego, że autor nie starał się nikogo oszukiwać, że to jest boskie?
Najłatwiej wprowadzić chaos i tłumaczyć to brakiem zrozumienia.
Jak nie rozumiesz to jesteś idiota, nie?
Na taej samej podstawie mógłbym się uznać za Boga, gdyż nie potrafisz prawidłowo zinterpretować moich paru zdań.
I tak samo jest z Biblią. Słowo boskie, bo nikt nie rozumie a nie rozumie, gdyż pisało mnóstwo ludzi na przestrezeni wielu wieków w różnych realiach.
Trzeba by było znać te realia, intencje autorów itp., itd.. A pozostają jedynie domysły, gdyż..pierwowzoru brak, autorzy nigdy nie spotkali nawet Jezusa.. Ewentualnie kogoś o imieniu Jezus, tak jak w przypadku męża Madonny,

heathcliff napisał/a:
młody-stary napisał/a:

Jeśli wierzyć mimo wszystko, że Bóg to miłość to nawet nie wierząc jeśli ją mam w sercu to jest tam i on.
I nie potrzebuję do tego ksiąg, modlitw, obrządków(dziękuję wierzącym za dni wolne od pracy)..

Jaka jest Twoim zdaniem rola ksiąg, modlitw i rytuałów?

Utrzymywania tradycji. Dla wielu wierzących to rutyna i nawet nie wszyscy wiedzą jaka jest ich geneza, co oznaczają(np. klękanie i wstawnaie) i że niektórych nie ma w Biblii. W sumie to indywidualna sprawa.
Niemniej wielu ludzi wierzących np. traktuje modlitwę jak 3 życzenia do złotej Rybki albo jak do Dżina z lampy Alladyna.
Nie tak dawno trafiłem na stronę, gdzie ludzie wypisują swoje modlitwy.
Może podam przykłąd aby nakreślić jak to wg mnie wygląda.
Tutaj osoby potrzebujace pomocy piszą o swoich sprawach i niemal natychmiast otrzymują rady i wsparcie i opinie..
A tu czytam, modlitwa w intencji by się dogadali z mężem.. Myślisz, że otrzyma jakąs odpowiedź albos ię dogadają jak nie będzie rozmowy tylko sama modlitwa? Ja tergo nie widzę. Albo o kasę. A czy Bóg ma kasę? Chyba nie. Poza tym gdyby odnieść się do wierzeń Bóg raczej jest wrogiem chęci zysku(patrz na Jezusa przepędzającego handlarzy i gniew boży za czczenie złotego cielca).

heathcliff napisał/a:
młody-stary napisał/a:

Jeśli mnie kocha to uszanuje każdą decyzję, nawet o życiu bez niego a co za tym idzie nie będzie straszyl piekłem jak zrobię coś nie po jego myśli.

Jeśli kochasz, to szanujesz KAŻDĄ decyzję? (korzystam z tego, że i tak siebie stawiasz nieustannie w miejscu Boga, skoro przypisujesz mu rozumowania możliwe do pomyślenia przez Ciebie.)

Nie stawiam siebiew rolę Boga. Poza tym rzekomo Bóg ma większą miłość niż wszyscy ludzie razem wzięci.
Jak osoba jest dorosła to nawet jeśli nie pochwalam to szanuję decyzję. Skoro ja mogę to Bóg co rzekomo ma taką nieograniczoną miłosć chyba tym bardziej?
To ty mnie wstawiasz ciągle w role Boga. Nie wiem. Piszę w oparciu o katolicyzm, który w Polsce jest najpopularniejszy by dotrzeć też i do wierzących.
No, lecz już mnie wpakowałeś w szufladkę, bo tak wygodnie.

heathcliff napisał/a:

Czy ostrzeżenie "Uwaga, przepaść" albo "Spadające dachówki" masz za straszenie? Ktoś Cię straszy śmiercią, jeśli nie będziesz szedł w innym kierunku?

Śmiercią nie, piekłem tak. Dachówka nei została stworozna po to by na mnie upaść a piekło chyba w jakimś celu stworzono i na pewno nie po to by w nim zaznawać przyjemności. Jest jeszcze taka różnica.  Lrcz dla ciebie grożenie pobiciem a ostrzeżenie to to samo.

heathcliff napisał/a:
młody-stary napisał/a:

Tak więc Bóg może sobie być, lecz będę żył po swojemu i nie czuję potrzeby cągle z nim obcować.
Jeśl istnieje życie po życiu i jeśli się trafia do nieba to będę na obcowanie miał całą wieczność.
Piekło podobno(tak mnie uczono na lekcji religii katolickiej) to świadomość, że Boga przy nas nie ma.
Dla wierzących to może być piekło, lecz dla mnie? To normalne.
To normalne, że zamiast na Boga liczę na siebie.
Pozdrawiam

Normalne w sensie - pospolite.

I co w związku z tym?

54

Odp: Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg?
heathcliff napisał/a:
młody-stary napisał/a:

Ludzie stworzyli swego Boga w myślach.

Jak wszystko inne? smile

Tak.

heathcliff napisał/a:
młody-stary napisał/a:

Ludzie zawsze chcieli być pępkiem świata, stąd taka złość na Kopernika, że to nie Słońce kręci się w okół Ziemi..

O wiele szerzej jest przykład Kopernika omawiany w literaturze. Im płycej się wejdzie w temat, tym skromniejsze wyjaśnienie wystarcza - mnie Twoje już nie wystarcza. Jeśli sobie wyobrazisz, że dziś wszystko wygląda tak, jak wygląda, ale sądzimy, że Słońce krąży wokół Ziemi, możesz sobie wyobrazić też najbardziej prawdopodobne powody (polityczne, naukowe, ideologiczne) chęci zachowania poglądów obecnych.
Im dalej wstecz, tym bardziej różni się świat, różni się polityka, nauka, inne są idee. I złość o której piszesz gubi się wśród o wiele lepszej argumentacji przeciw Kopernikowi. wink

Mi chodziło o fakt negowania podważania, że ludzie są w centrum i wydaje mi się, że to co napisałem powinno starczyć ludziom, którzy do szkoły chodzili i się na temat uczyli.
Przyznaję natomiast, że pasjonatem historii tak jak Ty nie jestem.

heathcliff napisał/a:
młody-stary napisał/a:

Myślę, że wiele osób wściekłoby się też gdyby się okazało, że Bóg ma ważniejsze sprawy niż usługiwać ludziom i mieć w nich fanklub.

Wiele to ile?

Nie wiem, lecz mało na pewno nie. Domyślam się natomiast, że głównie kapłani.

heathcliff napisał/a:
młody-stary napisał/a:

Wiele osób wie dlaczego potrzebna im wiara w Boga, dlaczego on jest potrzebny.

O wiele mniej ludzi wie, czemu im potrzebna wiara, że Boga nie ma.

Jesteś przekonany?
Z tego co napisałem wynika, raczej, że wątpię i raczej trudno mnie zadowolić co do teorii na temat jego istnienia.
Poza tym kto powinien udowadniać tezę? Ten co ją stawia czy ten co krytykuje?
Zazwyczaj to naukowcy musieli udowadniać swoje teorie a nie ich krytycy.

heathcliff napisał/a:
młody-stary napisał/a:

Tylko czy zastanawiali się oni w odwrotną stronę?
Na co mu ci nieposłuszni, buńczuczni ludzie, którzy prawdopodobnie swoimi wyobrażeniami wykrzywijają jego wizerunek?

Mają wczuć się w Absolut? smile Moim zdaniem wiedzą, że nie potrafią. Ale jednak to proponujesz? smile Ty się wczułeś? (To raczej wybrałeś nie ten Absolut)

A czy ja napisałem, że się wczułem? Jedynie się starałem. Poza tym aby osądzić czy to nie ten musiałbyś sam się wczuć?

heathcliff napisał/a:
młody-stary napisał/a:

Bóg jest miłościwy? To na co piekło?

Dla wolnej woli.

Jakiej woli? Bóg osądza i wrzuca jednych do piekła a drugich do nieba i nie ma to nic wspólnegoz wolną wolą.
Gdyby była nie byloby nakazów i zakazów.

heathcliff napisał/a:
młody-stary napisał/a:

W Hymnie do miłości(w Biblii) jest jasno, że nie pamięta ona, nie unosi się gniewem.
Czy Bóg chrześciajński nie unosi się gniewem?

Ten sprzed Listu do Koryntian czy ten po?

Jakiś nowy podział? Zazwyczaj mówi się o Bogu ze ST i NT.
Każdy w Biblii zachowuje się nieco po ludzku..

heathcliff napisał/a:
młody-stary napisał/a:

A jeśli tak to jaki on miłościwy?
Skazuje ludzi na cierpienia, pamięta każde przewinienie i unosi się gniewem!

Który? smile Czy natura gniewa się na ludzi, gdy ich skazuje na cierpienia? smile A biblioteka, nasza cudowna pamięć zewnętrzna, gniewa się by pamiętać? smile

Lecz jej wprzeciwieństwie do Boga nikt raczej nie przypisuje jej ludzkich cech.

heathcliff napisał/a:
młody-stary napisał/a:

Gdyż skoro człowiek pełen gniewu nie jest godzien królestwa boskiego to Bóg pełen gniewu również nie powinien być.
Skoro Bóg jest taki sprawiedliwy to zrzeknie się swego królestwa.

Tak, naprawdę zastosowałeś standardy wybranej kultury w wybranych czasach i sędziego (siebie) o ograniczonych możliwościach i ograniczonym rozumieniu, by osądzać istotę ponad czasową, wszechmocną i wszechwiedzącą. smile Jestem pod wrażeniem.

Żadnych standardów, doskonałość to doskonałość, czyli bez błędów i wad. A tu jednak są, sorry.

heathcliff napisał/a:
młody-stary napisał/a:

Przyznacie chyba, że wierzenia religijne - bez urazy - raczej nie mają nic wspólnego z rzeczywistością.

Dlaczego niby? smile Może mają, może nie.
Zdanie, że nie mają, to Twój religijny pogląd (bo na pewno nie jest to teza dowiedziona).

Dowiedziona przez wierzących też nie a poza tym mamy Allaha, Jahwe, Światowida, Manitou..
Raczej wątpię by wymysły ludzkie miały coś wspólnego z rzeczywistością.
Równie dobrze mółbyś powiedzieć kiedyś, że ziemia jest płaska i dzwiga ją paru olbrzymów bo nie ma dowodów.
Czy się potwierdziło? Nie. Z Ziemią w okół której krąży słońce tak samo. Większość wyobrażęń to tylko wyobrażenia. Moze być zbliżona rzeczywistość, lecz na pewno nie jest jota w jotę z wypobrażeniami. Ja nie potrzebuję dowodów.
Kiedyś ludzie grzeszyli i Bóg zsyłał potopy, plagi..teraz ludzie grzeszą być moze nawet bardziej i nic.
Jak na tego Boga opisanego w Biblii jakiś niekonsekwentny w swych poczynaniach.
Mi to już wystarczy. Dodaj do tego, ż enawet najstarsza Biblia jest kopią kopii kopii kopii kopii i nie ma 100% pewności, że akurat tak brzmiała w pierwowzorze. Poza tym wątpię by Bóg miał przekazywać ważną treść z pokolenia na pokolenie poprzez ręce ludzi co popełniają błędy dość często, zwłąszcza, iż wielu kopistów nie znało się na swym fachu i bywało nawet, że nie potrafili czytać.. No litości.

heathcliff napisał/a:
młody-stary napisał/a:

Bóg jako chodząca doskonałość powinien być i miłościwy - nikogo nie karać, wszystkim wybaczać jak i sprawiedliwy - samemu dając przykład równości wobec własnych sądów, jego dzieło też powinno być doskonałe - nie wymagające żadnego zbawienia.

Nie całkiem wiesz, że napisałeś:
"Bóg powinien się dostosować do MOJEJ definicji doskonałości i zachowywać jak następuje..."

Nie, myślę, że to uniwersalna definicja doskonałosci - czyli konsekwencja, żadnych wad.
A jak ty interpretujesz doskonałość? Chaos i niech się nawet wszystko wali i pali, błąd na błędzie?
Czyli dla ciebie pewnie doskonałe głośniki to takie, na których nie da się słuchać muzyki..

heathcliff napisał/a:
młody-stary napisał/a:

Czy życie każdego człowieka jest doskonałe?
Czym zasłużyły sobie nowonarodzone dzieci z różnymi chorobami?
Nie zdążyły zgrzeszyć. Ok, grzech pierworodny - Adam i Ewa.
Zatem czemu wszystkie nie chorują?

Zauważam, że tak jak poprzednio zdobyłeś się na wyszukanie odpowiedzi w internecie, tak mógłbyś i teraz. smile Natomiast zostawiasz pytania, jakby nie miały od dawna odpowiedzi (a nawet wielu odpowiedzi). wink

Nie no, po co ludzie mają myśleć, skoro wszystko jest w internecie. Masz rację.

heathcliff napisał/a:
młody-stary napisał/a:

Ok, wyrzućmy te religijne wyobrażenia na temat Boga.
Zadam jeszcze raz pytanie..Na co Bogu człowiek?

A na co człowiek meblom/dinozaurom/kontynentom? Udowodnisz na tej podstawie, że nic takiego jak meble/dinozaury/kontynenty nie ma racji bytu? smile

Tylko Bóg niczego nie ptorzebuje, gdyż jest wsyztskim co może chcieć i osiagnąć.
A marny człowiek potrzebuje. Popełniasz ten sam błąd co wielu wierzących personifikujesz Boga i utożsamiasz z człowiekiem.
Równie dobrze zamiast o Jahwe możemy pisać o Zeusie.

heathcliff napisał/a:
młody-stary napisał/a:

Nie widzę specjalnie sensu istnienia ludzkości z tej perspektywy.

Tu może łatwiej Ci będzie zauważyć, że "skoro ja nie rozumiem istoty nieskończenie bardziej złożonej ode mnie, to może jej po prostu nie rozumiem". smile
Starasz się wczuć w Boga, jakby był człowiekiem, bardzo do Ciebie podobnym. Z tej perspektywy przypisujesz mu ludzkie emocje (jak autorzy ST), ludzkie motywacje, ludzkie sensy (i podkreślam - Twoje rozumienie jest zależne kulturowo).

Nie przypisuję, tylko nawiązuję. Aby dotrzeć do tych co utożsamiają z człowiekiem trzeba mówić ich językiem.
Lecz rozumiem, ze jak z Anglikiem porozmawiam po angielsku to uważam się za Anglika.

heathcliff napisał/a:
młody-stary napisał/a:

Dla istoty doskonałej to nuda i dziecinada to co my tu wyprawiamy.

I istota doskonała na nudę i dziecinadę powinna reagować jak Ty? smile

Napsiałem gdzieś tak? Myślę, że doskonała nie powinna się nudzić.
A co do dziecinady zauważ jak tu są traktowane osoby, które wydają się gówniarzami nic nie wiedzącymi o życiu.
Tylko ludzie reagują a myślisz, że Bóg na ludzką głupotę obecnie reaguje? Bo odnoszę wrażenie, ze ma to wszystko w wysokim poważaniu o ile istnieje.

heathcliff napisał/a:
młody-stary napisał/a:

Jakieś bzdury niegodne uwagi.
Na co istocie doskonałej wszechświat?
Też na nic. Jest samowystarczalna, głebsza niż największa otchłań kosmosu, mądrzejsza niż tryliardy cywilizacji ziemskich i pozaziemksich, jest też kreatywniejsza i ambitniejsza.
Czysty absolut.
Wszystko jest nic nie warte, jak ktoś pisał - marność nad marnościami.

W bardzo wielu słowach stwierdzasz, że SAM gdybyś nie widział zabawy w tworzeniu czegoś, nie tworzyłbyś tego czegoś. smile Raz jeszcze pozwolę sobie nie mieć Ciebie za dobry model Boga wszechwiedzącego. wink

A ja jeszcze raz powtarzam, że nie twierdzę, iż Bóg powinien być taki jak ja, tym bardziej, ż edo ideałów o których pisałem jednak mi daleko..wiesz?
Myślę, że Bóg nie musi jak ja potrzebować zabawy..w ogóle czegokolwiek potrzebować.
Dlatego nie rozumiem, czemu ludzie wierzący upierają się, że strasznie go obchodzą te wszelkie obrządki i modlitwy.
Ja się nie upieram.

heathcliff napisał/a:
młody-stary napisał/a:

Licząc wiele sprzeczności w świętych księgach, ich niejsaność(jak dla kogoś kto chce przekazać coś ważnego), znając po części historię powstania tychże oraz jak bardzo to "Słowo boże" ludzi dzieli i jest przyczyną nienawiści i wzajemnej niechęci różnych grup i dodając to co powyżej napisałem - myślę, że mam dość duże podstawy by jednak w tego Boga nie wierzyć.

Twoja argumentacja rozczarowuje.

Twoja też. Interpretujesz mnie po swojemu i przypisujesz coś do czego mi daleko.
Zupełnie jak ludzie Biblię i Boga moim zdaniem.
Jak widzisz, bez znajomosci i wiedzy na samej swojej wierze i wyobrażeniach daaleko się nie zachodzi.
Zobaczyłeś mnie bowiem takim jakim chciałbyś widzieć anie takim jakim jestem na prawdę.
I jeszcze próbujesez mi to wmówić.

heathcliff napisał/a:

Innymi słowy, jeśli dostaniesz dzieło fizyczne, które podzieliło ludzi, przyczyniło się do podziałów i agresji, a przy tym oparte było na błędach, naciąganiu i co tam jeszcze, będziesz wątpić w fizyczny świat? smile
Przykro mi. W poważniejszych naukach (około matematyki) już jakiś czas odróżnia się prawdę, interpretację, argumentację. Wiele różnych spraw. Twierdzenie może być prawdziwe, może zarazem być wynikiem błędnego rozumowania i może być niepoprawnie udowodnione. Droga do twierdzenia jest bowiem dowolna, prawdziwość twierdzenia nie zależy od tego, jak się go dowodzi (od ostatniego zależy tylko wiedza dowodzących).
Por. Lakatos, Feyerabend. smile

Może od sposobu stawiania dowodów nie, lecz od samych dowodów już tak.
A moim zdaniem dowodzenie czegoś bez dowodów jest nielogiczne.
I ja takich dowodów nie widzę a cyzjeś słowa mi nie wystarczą, bo ktoś coś gdzieś widział.
Idziesz na policję i mówisz - widziałem przestępstwo, to była straszna masakra.
Policja przychodzi i..jaka to krew, to ketchup. Nie wiedział pan?
No ja tylko zobaczyłem i pomyślałem, że to krew.

heathcliff napisał/a:

Z drugiej strony historia powstania Biblii nie jest Ci znana wprost. Wyczytałeś ją. Ale biorąc pod uwagę liczne nad wyraz sprzeczności w pismach historycznych (!!!), oraz często polityczne powody powstawania pism historycznych (!!!) jako człowiek konsekwentny powinieneś wątpić w treść. smile
A jednak stosujesz bardzo różne standardy zależnie od sprawy. smile

Różne punkty widzenia moga pomóc w ustaleniu prawdy, jeden punkt jej nie nakreśli.
Nie jest znana wprost, gdyż nie żyłem wtedy kiedy ją tworzono. Wiem tylko, że pierwsza oryginalna wersja gdzieś poszła się.. I tu zaczyna się wkładanie swoich słów w usta boże.

heathcliff napisał/a:
młody-stary napisał/a:

Ostatecznie mogę uznać, że Bogiem jest cały wszechświat łacznie z nami i że jesteśmy jego częścią. To jest nawet zgodne z pewną rzeczą jakiej uczono mnie na lekcji religii katolickej - to co robisz bliźniemu czynisz Bogu. Mozna by to rozszerzyć i rzec - co w ogóle robisz to czynisz Bogu.
Tylko czy ten Bóg przejmuje się naskórkiem co umiera notorycznie albo wypadającymi włosami(alegorie)?
Mam jeszcze inną koncepcję.
Skoro Bóg to dobro a Szatan to zło..
Traktuje to jako dwa oblicza człowieka.

Wyżej człowiek nie chciał zrezygnować z bycia w centrum wszechświata, byłeś w stanie zauważyć.
A w całym tym tekście piszesz z perspektywy "wiem, jak powinien myśleć Bóg, czyli potrafię naśladować jego sposób myślenia" oraz sprowadzasz boskość do jednego z ludzkich obliczy. Jesteś pewien, że to nie Ty bardziej tu szukasz ludzkiej wielkości niż, dla przykładu, chrześcijanie? smile

Jestem pewien. Nie wiem jak powinien myśleć. Uważam właśnie, że moze myśleć zupełnie inaczej jakby ludzie to widzieli między innymi w swoich księgach. Ja podaję tylko przykład jakby mogło być i nigdzie nie pieszę, że to "jedyna prawda" i jestem nieomylny. Niemniej uważam, że inni też mogą się mylić i to chcę wykazać.
Tak na prawdę nie wiemy nic a ludzie wierzący funkcjonują jakby wiedzieli, jakby byli w 100% pewni, że Bóg właśnie chce tych obrządków i tych modlitw i strasznie się obrusza na seks przedmałżeński.
Ja tak nie funkcjonuję, robiec o chcę a bóg czy istnieje czy nie to z tego co widze i tak się nie wtrąca w moje zycie a przynajmniej nie upratruję we wszystkim co się da jego poczynań.
Uważam się za kowala swojego losu a jesli on istnieje to zrobi co uzna za słuszne, grunt, że mi się nie wtrąca.

heathcliff napisał/a:
młody-stary napisał/a:

Dwie jego natury.
Raz zwycięża jedna a raz druga.
Tak jak w przypadku boga-wszechświata tak i ta wersja bardziej do mnie przemawia niż to co można znaleźć w Biblii czy Koranie.

Jest odpowiednio krótsza, ale nie sprawia mi trudności wskazanie, gdzie naciągasz fakty. Pomyślmy, ilu sprzeczności bym się doszukał, gdybyś na przestrzeni wielu wieków napisał dzieło o objętości Biblii. smile

Czytałem mnóstwo ksiażek Karola Maya i nie widziałem sprzecznosci a objętościowo razem chyba zbliżone.
Ksioażka telefoniczna też ma niezłą objętość i sprseczności w niej żadnych nie ma.
No i w obu przykłądach mimo poodbnej objętości nie było to pisane przez wieki.
Może dlatego, że autor nie starał się nikogo oszukiwać, że to jest boskie?
Najłatwiej wprowadzić chaos i tłumaczyć to brakiem zrozumienia.
Jak nie rozumiesz to jesteś idiota, nie?
Na taej samej podstawie mógłbym się uznać za Boga, gdyż nie potrafisz prawidłowo zinterpretować moich paru zdań.
I tak samo jest z Biblią. Słowo boskie, bo nikt nie rozumie a nie rozumie, gdyż pisało mnóstwo ludzi na przestrezeni wielu wieków w różnych realiach.
Trzeba by było znać te realia, intencje autorów itp., itd.. A pozostają jedynie domysły, gdyż..pierwowzoru brak, autorzy nigdy nie spotkali nawet Jezusa.. Ewentualnie kogoś o imieniu Jezus, tak jak w przypadku męża Madonny,

heathcliff napisał/a:
młody-stary napisał/a:

Jeśli wierzyć mimo wszystko, że Bóg to miłość to nawet nie wierząc jeśli ją mam w sercu to jest tam i on.
I nie potrzebuję do tego ksiąg, modlitw, obrządków(dziękuję wierzącym za dni wolne od pracy)..

Jaka jest Twoim zdaniem rola ksiąg, modlitw i rytuałów?

Utrzymywania tradycji. Dla wielu wierzących to rutyna i nawet nie wszyscy wiedzą jaka jest ich geneza, co oznaczają(np. klękanie i wstawnaie) i że niektórych nie ma w Biblii. W sumie to indywidualna sprawa.
Niemniej wielu ludzi wierzących np. traktuje modlitwę jak 3 życzenia do złotej Rybki albo jak do Dżina z lampy Alladyna.
Nie tak dawno trafiłem na stronę, gdzie ludzie wypisują swoje modlitwy.
Może podam przykłąd aby nakreślić jak to wg mnie wygląda.
Tutaj osoby potrzebujace pomocy piszą o swoich sprawach i niemal natychmiast otrzymują rady i wsparcie i opinie..
A tu czytam, modlitwa w intencji by się dogadali z mężem.. Myślisz, że otrzyma jakąs odpowiedź albos ię dogadają jak nie będzie rozmowy tylko sama modlitwa? Ja tergo nie widzę. Albo o kasę. A czy Bóg ma kasę? Chyba nie. Poza tym gdyby odnieść się do wierzeń Bóg raczej jest wrogiem chęci zysku(patrz na Jezusa przepędzającego handlarzy i gniew boży za czczenie złotego cielca).

heathcliff napisał/a:
młody-stary napisał/a:

Jeśli mnie kocha to uszanuje każdą decyzję, nawet o życiu bez niego a co za tym idzie nie będzie straszyl piekłem jak zrobię coś nie po jego myśli.

Jeśli kochasz, to szanujesz KAŻDĄ decyzję? (korzystam z tego, że i tak siebie stawiasz nieustannie w miejscu Boga, skoro przypisujesz mu rozumowania możliwe do pomyślenia przez Ciebie.)

Nie stawiam siebiew rolę Boga. Poza tym rzekomo Bóg ma większą miłość niż wszyscy ludzie razem wzięci.
Jak osoba jest dorosła to nawet jeśli nie pochwalam to szanuję decyzję. Skoro ja mogę to Bóg co rzekomo ma taką nieograniczoną miłosć chyba tym bardziej?
To ty mnie wstawiasz ciągle w role Boga. Nie wiem. Piszę w oparciu o katolicyzm, który w Polsce jest najpopularniejszy by dotrzeć też i do wierzących.
No, lecz już mnie wpakowałeś w szufladkę, bo tak wygodnie.

heathcliff napisał/a:

Czy ostrzeżenie "Uwaga, przepaść" albo "Spadające dachówki" masz za straszenie? Ktoś Cię straszy śmiercią, jeśli nie będziesz szedł w innym kierunku?

Śmiercią nie, piekłem tak. Dachówka nei została stworozna po to by na mnie upaść a piekło chyba w jakimś celu stworzono i na pewno nie po to by w nim zaznawać przyjemności. Jest jeszcze taka różnica.  Lrcz dla ciebie grożenie pobiciem a ostrzeżenie to to samo.

heathcliff napisał/a:
młody-stary napisał/a:

Tak więc Bóg może sobie być, lecz będę żył po swojemu i nie czuję potrzeby cągle z nim obcować.
Jeśl istnieje życie po życiu i jeśli się trafia do nieba to będę na obcowanie miał całą wieczność.
Piekło podobno(tak mnie uczono na lekcji religii katolickiej) to świadomość, że Boga przy nas nie ma.
Dla wierzących to może być piekło, lecz dla mnie? To normalne.
To normalne, że zamiast na Boga liczę na siebie.
Pozdrawiam

Normalne w sensie - pospolite.

I co w związku z tym?

55 Ostatnio edytowany przez heathcliff (2011-10-30 19:36:42)

Odp: Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg?
młody-stary napisał/a:
heathcliff napisał/a:
młody-stary napisał/a:

Myślę, że wiele osób wściekłoby się też gdyby się okazało, że Bóg ma ważniejsze sprawy niż usługiwać ludziom i mieć w nich fanklub.

Wiele to ile?

Nie wiem, lecz mało na pewno nie. Domyślam się natomiast, że głównie kapłani.

Nie słyszałem, by kapłani wymuszali na Bogu usługiwanie. smile

młody-stary napisał/a:
heathcliff napisał/a:
młody-stary napisał/a:

Wiele osób wie dlaczego potrzebna im wiara w Boga, dlaczego on jest potrzebny.

O wiele mniej ludzi wie, czemu im potrzebna wiara, że Boga nie ma.

Jesteś przekonany?
Z tego co napisałem wynika, raczej, że wątpię i raczej trudno mnie zadowolić co do teorii na temat jego istnienia.
Poza tym kto powinien udowadniać tezę? Ten co ją stawia czy ten co krytykuje?
Zazwyczaj to naukowcy musieli udowadniać swoje teorie a nie ich krytycy.

Bardzo słuszne jest ostatnie zdanie. Udowadniać tezę ma ten, kto chce mieć swoje poglądy za racjonalne czy naukowe. Osoby religijne rzadko potrzebują czegoś podobnego, naprawdę istnienie dowodu jest im niepotrzebne. Kant może tworzyć dowód, ale jednocześnie podkreśla, że nie chodzi o dowód.
Natomiast ateistom bardzo często się wydaje, że:
a) ich poglądy nie wynikają z potrzeb (o tym pisałem)
b) ich poglądy będą racjonalne po prostu, bo są ateistyczne i wystarczy bardzo chcieć, by ateizm był naukowy
Jeśli zatem mówisz o dowodzeniu, argumentowaniu, przekonywaniu, uzasadnianiu poglądów, to pogląd winno się uzasadniać niezależnie od tego, czy mówi on o istnieniu Boga czy o nieistnieniu.
Nie słyszałem o żadnym dowodzie nieistnienia Boga, dowody istnienia są. (Por. chyba najciekawszy z nowych, dowód Goedla. Jak go znajdziesz w pełnej wersji gdzieś w sieci, to mi proszę wyślij. Jeśli w ogóle gdzieś taka wersja istnieje.)

młody-stary napisał/a:
heathcliff napisał/a:

Mają wczuć się w Absolut? smile Moim zdaniem wiedzą, że nie potrafią. Ale jednak to proponujesz? smile Ty się wczułeś? (To raczej wybrałeś nie ten Absolut)

A czy ja napisałem, że się wczułem? Jedynie się starałem. Poza tym aby osądzić czy to nie ten musiałbyś sam się wczuć?

Żart dotyczył alkoholu.

młody-stary napisał/a:
heathcliff napisał/a:
młody-stary napisał/a:

Bóg jest miłościwy? To na co piekło?

Dla wolnej woli.

Jakiej woli? Bóg osądza i wrzuca jednych do piekła a drugich do nieba i nie ma to nic wspólnegoz wolną wolą.
Gdyby była nie byloby nakazów i zakazów.

To interpretacja z przedszkola. Poważniejsza mówi: można wybrać Boga lub życie bez Boga, to drugie jest piekłem. I nawet o tym pisałeś, prawda? Nie trzeba zatem się cofać do interpretacji przedszkolnej.
Piekło można wybrać. Pisałem zresztą o ostrzeżeniach. Ty ostrzeżenia masz za groźby, a rzeczywistość za mściwość. wink Bardzo przykry jest Bóg, którego sobie wyobraziłeś, ale naprawdę nie jest bliski chrześcijańskiemu.

młody-stary napisał/a:
heathcliff napisał/a:
młody-stary napisał/a:

A jeśli tak to jaki on miłościwy?
Skazuje ludzi na cierpienia, pamięta każde przewinienie i unosi się gniewem!

Który? smile Czy natura gniewa się na ludzi, gdy ich skazuje na cierpienia? smile A biblioteka, nasza cudowna pamięć zewnętrzna, gniewa się by pamiętać? smile

Lecz jej wprzeciwieństwie do Boga nikt raczej nie przypisuje jej ludzkich cech.

Na przykład gniewu? smile
Bardzo często się naturze przypisuje celowość działań. Na przykład ewolucję wielu ludzi ma za usprawnianie organizmów w jakimś celu. Zupełna bzdura.
Tak czy inaczej, nie wszystko, co robisz, robisz ze względu na uczucia. Na przykład nie trawisz z miłości czy gniewu (mam nadzieję). Podobnie nawet uczłowieczony Bóg może oznaczać ZASADY podobne do zasad przyrody, nie zaś reakcje podobne do reakcji gniewnego dziadka.

młody-stary napisał/a:

Żadnych standardów, doskonałość to doskonałość, czyli bez błędów i wad. A tu jednak są, sorry.

Raz jeszcze: błędy i wady, o których piszesz, są błędami i wadami w rozumieniu jednego, współczesnego, środkowoeuropejskiego Ciebie. Nie są to wady i błędy wszelkich czasów, kultur i ludzi.
Zatem jako argument są bardzo słabe. Bóg nie istnieje, bo pewna kultura jego cechy ma za wady? smile

młody-stary napisał/a:

Raczej wątpię by wymysły ludzkie miały coś wspólnego z rzeczywistością.

Przypomnę, że piszemy o dowiedzeniu braku Boga. Brak Boga nie został ODKRYTY, musiał zostać wymyślony. smile To raz.
Liczby urojone zostały zgodnie z nazwą wymyślone, ale mają zastosowanie w fizyce. Fizyka ma jakiś związek z rzeczywistością?

młody-stary napisał/a:

Równie dobrze mółbyś powiedzieć kiedyś, że ziemia jest płaska i dzwiga ją paru olbrzymów bo nie ma dowodów.

A czy ja gdzieś piszę, że Bóg jest? big_smile
Misiek, nie szalej! Ja tylko zauważam, że Ci argumentacja kuleje. Nie twierdzę, że Bóg jest, skoro kuleje Twoja argumentacja. Mówię tylko, że w brak Boga wierzysz zupełnie bez podstaw. smile

młody-stary napisał/a:

Czy się potwierdziło? Nie. Z Ziemią w okół której krąży słońce tak samo.

Ze Słońcem wokół którego krąży Ziemia - podobnie. Z czasem niezależnym od obserwatora - tak samo. smile I?

młody-stary napisał/a:

Większość wyobrażęń to tylko wyobrażenia. Moze być zbliżona rzeczywistość, lecz na pewno nie jest jota w jotę z wypobrażeniami. Ja nie potrzebuję dowodów.

O, nie potrzebujesz dowodów. smile Zatem skoro to przyznajesz, to już nie mam się czego doczepić.


młody-stary napisał/a:

Nie, myślę, że to uniwersalna definicja doskonałosci - czyli konsekwencja, żadnych wad.

A ja myślę, że Twoja definicja doskonałości oparta o to, co Ty masz za wady, jest Twoja a nie jest uniwersalna. Wybacz smile
Mam nawet rację, bo skoro się nie zgadzam z Twoją definicją, to nie jest ona uniwersalna. smile

młody-stary napisał/a:

A jak ty interpretujesz doskonałość? Chaos i niech się nawet wszystko wali i pali, błąd na błędzie?
Czyli dla ciebie pewnie doskonałe głośniki to takie, na których nie da się słuchać muzyki..

To się nawet nie nadaje do komentowania smile

młody-stary napisał/a:

Nie no, po co ludzie mają myśleć, skoro wszystko jest w internecie. Masz rację.

Ach, jeśli obiecujesz myśleć, to pozwalam. smile

młody-stary napisał/a:

Tylko Bóg niczego nie ptorzebuje, gdyż jest wsyztskim co może chcieć i osiagnąć.
A marny człowiek potrzebuje. Popełniasz ten sam błąd co wielu wierzących personifikujesz Boga i utożsamiasz z człowiekiem.
Równie dobrze zamiast o Jahwe możemy pisać o Zeusie.

Przeciwnie. Ty uważasz, że w ogóle ma sens mówienie, czego Bóg potrzebuje. Ja uważam, że to zupełnie bez sensu i bez treści. Ale mnie o moje poglądy nie spytałeś, dlatego rozmawialiśmy o Twoich. Ty zaś rozważasz potrzeby Boga, wczuwasz się w niego, o jego gniewie piszesz. Ty uczłowieczasz. Zgaduję, że się w dyskusjach z kilkoma kolegami przyzwyczaiłeś do pewnych sposobów argumentacji, teraz nie widzisz, że nie trafiasz. smile

Natomiast zwróciłem jeszcze uwagę na to, że I TAK NIC NIE WYNIKA z tego, czy Bogu jesteśmy potrzebni czy nie. smile

młody-stary napisał/a:

Lecz rozumiem, ze jak z Anglikiem porozmawiam po angielsku to uważam się za Anglika.

Nie napisałem nic podobnego, ale skoro tak rozumujesz...

młody-stary napisał/a:
heathcliff napisał/a:
młody-stary napisał/a:

Dla istoty doskonałej to nuda i dziecinada to co my tu wyprawiamy.

I istota doskonała na nudę i dziecinadę powinna reagować jak Ty? smile

Napsiałem gdzieś tak? Myślę, że doskonała nie powinna się nudzić.
A co do dziecinady zauważ jak tu są traktowane osoby, które wydają się gówniarzami nic nie wiedzącymi o życiu.
Tylko ludzie reagują a myślisz, że Bóg na ludzką głupotę obecnie reaguje? Bo odnoszę wrażenie, ze ma to wszystko w wysokim poważaniu o ile istnieje.

Oczywiście, że napisałeś. Skoro się wczuwasz w Boga, to chcąc nie chcąc rzutujesz na niego swoje poglądy, emocje, reakcje. smile Nie masz wyboru, dlatego nie wiem, z czym próbujesz tu dyskutować. Teraz w bardzo oczywisty sposób rzeczywistość jest przeciwko Twoim poglądom. smile

Dalej nic ciekawego nie piszesz, a strasznie wiele błędów. Mógłbyś pisać staranniej? Źle się czyta zdania złożone głównie z literówek.

młody-stary napisał/a:

Może od sposobu stawiania dowodów nie, lecz od samych dowodów już tak.

Teza jest prawdziwa lub nie. Dowód jest poprawny lub nie. Może istnieć poprawny dowód błędnie brany za dowód tezy. Może istnieć błędny dowód poprawnej tezy. wink

młody-stary napisał/a:

A moim zdaniem dowodzenie czegoś bez dowodów jest nielogiczne.
I ja takich dowodów nie widzę a cyzjeś słowa mi nie wystarczą, bo ktoś coś gdzieś widział.

Nie potrzebujesz dowodów. To właśnie napisałeś. Dla swoich ateistycznych poglądów nie potrzebujesz dowodów.

młody-stary napisał/a:
heathcliff napisał/a:

Z drugiej strony historia powstania Biblii nie jest Ci znana wprost. Wyczytałeś ją. Ale biorąc pod uwagę liczne nad wyraz sprzeczności w pismach historycznych (!!!), oraz często polityczne powody powstawania pism historycznych (!!!) jako człowiek konsekwentny powinieneś wątpić w treść. smile
A jednak stosujesz bardzo różne standardy zależnie od sprawy. smile

Różne punkty widzenia moga pomóc w ustaleniu prawdy, jeden punkt jej nie nakreśli.
Nie jest znana wprost, gdyż nie żyłem wtedy kiedy ją tworzono. Wiem tylko, że pierwsza oryginalna wersja gdzieś poszła się.. I tu zaczyna się wkładanie swoich słów w usta boże.

Zasadniczą treść moich słów przeoczyłeś. Gdybyś był konsekwentny (zarzucasz Bogu niekonsekwencję) powinieneś nie ufać historii. smile

młody-stary napisał/a:

Tak na prawdę nie wiemy nic a ludzie wierzący funkcjonują jakby wiedzieli, jakby byli w 100% pewni, że Bóg właśnie chce tych obrządków i tych modlitw i strasznie się obrusza na seks przedmałżeński.

Ateiści też są pewni swoich poglądów. Niektórzy nie potrzebują dowodów smile

młody-stary napisał/a:

Uważam się za kowala swojego losu a jesli on istnieje to zrobi co uzna za słuszne, grunt, że mi się nie wtrąca.

A jesteś bez dowodu pewien w 100%, że jesteś kowalem własnego losu?

młody-stary napisał/a:

Czytałem mnóstwo ksiażek Karola Maya i nie widziałem sprzecznosci a objętościowo razem chyba zbliżone.

Widzisz. A bzdura tam na bzdurze, May pisał co słyszał i co wymyślał. smile

młody-stary napisał/a:

Ksioażka telefoniczna też ma niezłą objętość i sprseczności w niej żadnych nie ma.

Pisz więc książki telefoniczne. smile Bo póki co w Twoich tekstach błędów jest dużo, literówek prawie tyle samo.

Zwróciłem Ci wiele razy uwagę, że piszesz o tym, jak sobie wyobrażasz myśli czy emocje Boga w oparciu o własne. Wciąż nie dotarło. Skasowałem po prostu kilka Twoich odpowiedzi, w których mijasz temat.

młody-stary napisał/a:
heathcliff napisał/a:

Czy ostrzeżenie "Uwaga, przepaść" albo "Spadające dachówki" masz za straszenie? Ktoś Cię straszy śmiercią, jeśli nie będziesz szedł w innym kierunku?

Śmiercią nie, piekłem tak. Dachówka nei została stworozna po to by na mnie upaść a piekło chyba w jakimś celu stworzono i na pewno nie po to by w nim zaznawać przyjemności. Jest jeszcze taka różnica.  Lrcz dla ciebie grożenie pobiciem a ostrzeżenie to to samo.

Czy masz choć MOMENTY, gdy starasz się zrozumieć, czy każda minuta Twojego życia to głoszenie? smile Jeśli są momenty, w jednym z nich wróć do czytania moich powyższych słów.


młody-stary napisał/a:

I co w związku z tym?

Pospolitość nie jest aż taką zaletą poglądów. smile

O kurcze. Plastyk.

Malarz.

To nie. Cofam wszystko, co napisałem.

In omnibus requiem quaesivi, et nusquam inveni nisi in angulo cum libro.

Posty [ 1 do 55 z 72 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Więc,gdzie ten prawdziwy Bóg?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018