netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

mozne zna ktos jakas sensowna rade choc wiele juz slyszalam...

14 odpowiedzi3 075 wyświetleńzałożony przez lina20, 17.04.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » mozne zna ktos jakas sensowna rade choc wiele juz slyszalam...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

1 Ostatnio edytowany przez Fumiko (2011-04-17 00:19:29)

Temat: mozne zna ktos jakas sensowna rade choc wiele juz slyszalam...

witam! jestem w zwiazku od ponad 4 lat. wiem ze moze wydawac sie to krótko ale jak na taki staż zwiazku duzo sie dzialo. moj "maz" (nie jestesmy w oficjalnym zwiazku) kilka lat temu bardzo mi pomog gdy bylam w bardzo ciezkiej sytuacji wszystko sie walilo w moim zyciu podal mi swoja reke przyjął do siebie (bylismy juz para) jakis czas utrzymywal mnie i zylo nam sie jak w bajce. on pracowal i zarabial swietnie ja zajmowalam sie domem. po jakims czasie zdarzalo mu sie posadzac mnie o jakies absurdalne rzeczy o zdrade i rozne inne tego typu rzeczy potem zdarzalo sie ze mnie wyzywal (ale zdarzalo sie to tylko jak wracal pijany) i to bardzo rzadko wiec jakos mu odpuszczalam bo przeciez tyle mi pomogl kocham go no i moze po prostu przechodzimy jakis kryzys. pozniej co raz czesciej zaczął pic przestal pracowac albo zajmowal sie jakas niedochodowa praca byl moment ze zylismy jak....biedacy....ja juz pracowalam ale zarabialam marne gorsze ktore ledwo co starczaly nam na jedzenie... po jakims czasie wylaczyli nam prad... moglam odejsc do rodzicow ale chcialam byc z nim  i dac mu dowod ze bede z nim na dobre i zle, nic to nie dalo. teraz juz mieszkamy gdzie indziej on ciagle (prawie)chodzi nawalony a jesli nie to i tak ma piwo w reku ja nie kocham go bo nie da sie kochac czlowieka ktorego sie boisz ale wciaz z nim jestem... koleżanki staraly sie mnie z tego wyciagnac ale ja i tak sie z nim spotykalam bo juz gdy mowilam mu koniec to znowu zaczynal byc kochanym "mezem" takim w ktorym sie zakochalam i jak pewnie wiecie byl taki tylko na chwile.teraz mieszkamy u moich rodzicow on nie pracuje ja mam na glowie rachunki jedzenie mojego kochanego , naszego pieska i zero wsparcia z jego strony. wiem ze mogla bym byc szczesliwa bo przeciez na to zasluguje!!! jestem jeszcze mloda!!! ale nie umiem oprzec sie jego klamstwom.,,,, nie wiem co robic.... nie chce juz tak dalej.... nie chce zmarnowac swojego zycia...

2

Odp: mozne zna ktos jakas sensowna rade choc wiele juz slyszalam...

Jeden taki wątek wystarczy. Jeśli ktoś zechce to odpisze!

Nie dubluj tematów. Jako nowa użytkowniczka-zapoznaj się z regulaminem forum.

Moderatorka Fumiko

3

Odp: mozne zna ktos jakas sensowna rade choc wiele juz slyszalam...

Lina20 ja ci powiem tyle,że nie ma na twoje pytania jednej i sensownej odpowiedzi.To wszystko zależy od ciebie,jaka ty podejmiesz decyzje,przemyslisz za i przeciw i wyciągniesz wnioski.Wiem doskonale o czym piszesz i co masz na mysli,bo przeżywam właściwie to samo.Wyzwiska,brak czułości i zrozumienia z jego strony i szereg innych problemów.Ja zrozumiałam,że takie życie nie ma sensu,wreszcie pomyślałam o sobie ,a nie tak jak do tej pory ,,on" najważniejszy i jego zachcianki.Dlatego podjęłam decyzje o odejści ,bo duszę się w tym związku.Zrozumiałam,że to związek bez żadnej przyszłości.Znudziły mnie kłótnie,a później przeprosiny,słowa że on się zmieni. Takie mydlenie mi oczu,bo w rzeczywistości nic się nie zmienia.A ja nie będę udawała,że jest dobrze.Ty tez pomyśl wreszcie o sobie,zacznij zyć na nowo i spójrz prawdzie w oczy,a nie łudz się ,że będzie lepiej.

4

Odp: mozne zna ktos jakas sensowna rade choc wiele juz slyszalam...

lina20, poczytaj wątki o mężach alkoholikach i współuzależnionych żonach.

5

Odp: mozne zna ktos jakas sensowna rade choc wiele juz slyszalam...

dzieki za pomoc... jak wiem ze ktos juz sobie z tym poradzil to daje troche sily... najgorsze ze niemoge o tym  z nikim porozmawiac bo jest mi wstyd... ciagle musze klamac... i bliskich i co najgorsze ciagle oklamuje sama siebie....

6

Odp: mozne zna ktos jakas sensowna rade choc wiele juz slyszalam...

Lina - to nie twój wstyd - to JEGO wstyd. ON jest już dorosły! Powinnaś jak najbardziej rozmawiać z rodziną o swoich troskach

7

Odp: mozne zna ktos jakas sensowna rade choc wiele juz slyszalam...

W wielu miejscowościach są grupy terapeutyczne dla osób współuzależnionych (a Ty nią jesteś), czyli dla bliskich alkoholikowi.

To, że odważyłaś się napisać o swoich problemach tutaj na forum - to sukces. Kolejny krok to opowiedzenie rodzinie o alkoholizmie twojego mężczyzny.Jak napisała to już Anhedonia, to osobą, która ma się wstydzić jest on, a nie Ty. Poza tym ukrywając jego alkoholizm wspomagasz jego picie.

Okłamujesz rodzinę i bliskich nie dlatego, że musisz, tylko dlatego, że podjęłaś taką decyzję.
A siebie nie okłamujesz (niby w jakiej sprawie), bo sama najlepiej znasz prawdę o Twoim związku.

8

Odp: mozne zna ktos jakas sensowna rade choc wiele juz slyszalam...
lina20 napisał/a:

dzieki za pomoc... jak wiem ze ktos juz sobie z tym poradzil to daje troche sily... najgorsze ze niemoge o tym  z nikim porozmawiac bo jest mi wstyd... ciagle musze klamac... i bliskich i co najgorsze ciagle oklamuje sama siebie....

Wyszłam z takiego piekła niedawno, wiem co czujesz i jak ci smutno i jak bardzo jesteś samotna w tym wszystkim,jak trudno ci podjąć decyzje....... Dobrze że nie macie dzieci,wiem że brak ci już sił na podjęcie decyzji o odejściu od niego,ale nadejdzie dzień kiedy obudzisz się rano i powiesz sama do siebie CO JA TU JESZCZE ROBIĘ? Nie bój się od niego odejść,ciężko będzie ci zamknąć za sobą drzwi ale zaufaj mi-następnego ranka poczujesz ulgę. Potem będziesz wolna,szczęśliwa i nie będziesz musiała już kłamać, będziesz miała zatrute serce tym chorym związkiem ale żyć będziesz zdrowo,bez ciągłej depresji aż znajdzie się ktoś ,kto i serce ci wyleczy....

9

Odp: mozne zna ktos jakas sensowna rade choc wiele juz slyszalam...

Wydaje mi sie, że on Ci bardzo mocno wykorzystuje, znalazł twoje słabe punkty i je wykorzystuje..... Pomógł Ci.. Jesteś mu za to wdzięczna, odpłaciłaś swoj dług wobec niego jeżeli mozna tak napisac przyjmując go do siebie, natomiast jeżeli on nie wychodzi z żadną inicjatywą ze swojej strony. Nie daje od Siebie nic tylko bierze, Nie jest tak łatwo odejsc od osoby z która sie trochę przeżyło. Odpowiedz sobie na pytanie czy go kochasz jeżeli nie to wybieżcie sie razem do psychologa, on na odwyk, jakaś wspólna terapia. Zaś jeżeli nic do niego nie czujesz spakuj jego rzeczyi podziekuj za piekne spedzone chwile, ktore teraz sa tylko wspomnieniami. Powodzenia Trzymam kciuki za Ciebie

10

Odp: mozne zna ktos jakas sensowna rade choc wiele juz slyszalam...

Postaw mu ultimatum skoro tak bardzo chcesz ratować ten związek i za każym razem dajesz się na nowo w to wciągnąć. Każ mu iść się leczyć, nawet jeśli stwierdzisz, ze nie należny do alkoholików to jednak jest to motor niszczący wasz związek....Mysle, ze jak człowiek patrzy na świat trzeźwym wzrokiem dostrzega o wile wiecej i jest w stanie wiecej zdziałac...duzo z nim rozmawiaj, musial byc jakis punkt kulminacyjny ktory spowodowal taki obrot sprawy. Możecie tez skorzystać z porad terapeuty. Jesli naprawdę chcesz i uważasz, ze warto to szukaj pomocy wszedzie a nie tylko w samej sobie...inni tez moga wam pomoc. Ale zacznij od odeslania partnera na leczenie. Jesli pojdzie to znaczy, ze tez mu na was zalerzy jesli nie to poprostu nie chce zostac sam wiec dlatego jak widzi, ze robi sie za goraco i zwijasz manatki zaczyna grac role kochanego mężusia nie daj sobą kierowac jak marionetka masz prawo do szczescia a to ze on ci kiedys pomogl to ratując wasz zwiazek i dalej siedzac z nim odpokutowałaś swój dług wdzięczności, uwierz mi...
zrób tabele i po jednej stronie wypisz co on dla ciebie zrobil a po drugej co ty dla niego... a w drugiej tabeli wypisz jak on cie zdążył skrzywdzi a po drugiej stronie jak ty go... i co doszłaś do czegos ?? Szale sa równe??
Powodzenia

11

Odp: mozne zna ktos jakas sensowna rade choc wiele juz slyszalam...

mnie podobny zwiazek doprowadzil do tego ,ze rzucilam wszystko i ucieklam za granice. Bo inaczej odejsc sie nie dalo. A wszystko przez to ,ze tak kochamy,przywiazujemy sie. Jestesmy naiwne,wierzymy w powtarzajace sie obietnice zmian itd itp...ah szkoda gadac. Moim zdaniem powinnas wziac sie w garsc i zostawic Go,uwierz,ze mozna zyc inaczej,lepiej.  Tacy ludzie sie nie zmieniaja.

12

Odp: mozne zna ktos jakas sensowna rade choc wiele juz slyszalam...

Dziewczyno, ewakuuj się z tego związku, póki jest jeszcze czas. jesteś młoda, więc masz duże szanse, by ułożyć sobie jeszcze życie. Niewarto brnąc w to dalej.

13

Odp: mozne zna ktos jakas sensowna rade choc wiele juz slyszalam...

mam 22lata nawet niespelna bo w czerwcu i taki dorobek na swoim koncie. wczoraj wzielam najpotrzebniej sze rzeczy z domu (wlasnego domu a nawet rodzicow moich a nie moj) i powiedzialam ze odchodze nie chcial mnie puscic ale jakos ucieklam. dzis juz spalam u kolerzanki. na razie jest ok on sie jeszcze nie odzywal ale pewnie mysli ze dzis wroce boje sie tego ze zacznie pisac dzwonic bardzo tego ie chce nie wiem czy mam wyrzucac karte do tel i zmienic nr . mieszkac u kol tez zawsze nie bede bo wiecie jest. jestem w nia w 1 pokoju i tutaj po czasie moze powstac "konflikt interesow" na razie jakos sobie radze... zawsze 1 dnia sobie radzilam... najgorsze ze on wie gdzie ja pracuje...boje sie....

14

Odp: mozne zna ktos jakas sensowna rade choc wiele juz slyszalam...
lina20 napisał/a:

mam 22lata nawet niespelna bo w czerwcu i taki dorobek na swoim koncie. wczoraj wzielam najpotrzebniej sze rzeczy z domu (wlasnego domu a nawet rodzicow moich a nie moj) i powiedzialam ze odchodze nie chcial mnie puscic ale jakos ucieklam.
(...)na razie jakos sobie radze... zawsze 1 dnia sobie radzilam... najgorsze ze on wie gdzie ja pracuje...boje sie....

Najważniejszy krok już za tobą - zdobyłaś się na odwagę - gratuluję smile
I dasz radę. Myślę, że pierwsza nie powinnaś szukać kontaktu. Jeśli on będzie szukał, co prędzej czy później nastąpi - spytaj czy coś z tego co się stało zrozumiał. I żadnego wracania. Bądź konsekwentna. Na inne sprawy przyjdzie czas.

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » mozne zna ktos jakas sensowna rade choc wiele juz slyszalam...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026