Potterem, Sherlockiem Holmesem, Cezarym Baryką i wszystkimi innymi super-bohaterami, policjantami, detektywami, psychopatami, filozofami, zwykłymi zjadaczami chleba, niespełnionymi, wrażliwymi poetami, mają być zawsze mężczyźni? Poszukajmy książek, w których główna postać jest nam bliższa niż Frodo i Daniel Sempere... bo jest kobietą.
Moje propozycje:
Joanne Harris Czekolada - pewnie większość z nas kojarzy film
Dlaczego nie zajrzeć do książki?
Kolejny smakowity tytuł: Marsha Mehran Zupa z granatów i kontynuacja historii: Woda różana i chleb na sodzie. Historia trzech sióstr, które po ucieczce z Iranu, założyły egzotyczną restaurację w małym irlandzkim miasteczku. Każda z sióstr jest inna. Mają za sobą różne przeżycia i inaczej odnajdują się w nowej sytuacji, w zupełnie obcej im kulturze, wśród niechętnych im ludzi.
Cudzoziemka Marii Kuncewiczowej - wprawdzie czytałam ją jako szkolną lekturę, ale absolutnie mnie urzekła!
Co byście dopisały do listy?