postanowiłam tu napisac bo już wychodzę z siebie. Mój brat jest właśnie w szpitalu, dopadł go jakiś ostry wirus i dziś planowałam z chłopakiem że go odwiedzimy, mówiłam mu o tym już od wczoraj!
A tu dzwoni do niego telefon, zabrał sie i pojechał na motorze gdzieś z kolegami, miał wrócic za godzinę a jego nie ma już 4 godziny!!!
jestem wściekła, nie odbieram od niego telefonu, dostałam od niego smsa że są gdzieś na ruinach zamku i żebym się nie złościła, ale jak mam się nie złoscic!!! Wizyty w szpitalu są do 19, jak dziś nie odwiedze brata to nie wiem co mojemu facetowi zrobię. Czuje się olana, tak bardzo mi zależało a on po prostu sobie gdzieś jezdzi z kolegami!!! Nie mogę się go nigdy doprosic żebyśmy wyszli na spacer a wystarczył jeden telefon i pojechał!!!
Z jednej strony nie chcę mu tego zabraniac, nie chcę go ograniczac ale z drugiej mieliśmy zupełnie inne plany. Posypały się do niego ode mnie ostre smsy, nie wiem już sama co robic.