Historia jest bardzo długa, postaram się ja skrócić.
z moim facetem zeswatała mnie koleżanka Y uważająca się za moją przyjaciółkę ze swoim chłopakiem X, jestem z nim już 3 lata. Lecz nie jest tak kolorowo jak miało być. Po dwóch miesiącach X powiedział mi że Y twierdzi że mój facet powinien mieć kogoś lepszego niż ja. Y potem wypisywała do mojego faceta że mam kogoś na boku, wyszła mega afera ale jakoś się wszystko poukładało. Y ciągle pisze do mojego faceta, opowiada mu o wszystkim, nawet o tym jak wkłada sobie termomert pomiędzy uda.. Kiedy pytał jej się co robi w sylestra to powiedziała że ma wolna chate i żeby wpadł wcześniej na szybki numerek... Wkurzyłam się, wszyscy obrócili to w żart, a mi było przykro.. Dalej do niego wydzwaniała, pisze, prosi żeby wysyłał jej swoje zdjęcia, ona chce wysyłać mu swoje.. no hola!? cos tu nie gra
A jak ja do niej pisze to mnie zlewa, a takto uważa mnie za swoją przyjaciółke. Wkońcu poprosiłam swojego faceta żeby nie pisał z nia, bo sprawia mi to przykrość, powiedział że nie ma w tym nic dziwnego że piszą ze sobą, ale powiedział że ograniczy z nia kontakt.. Kiedy spotykamy się w 4 i ona cos opowiada to kieruje to tylko do mojego faceta.. Kiedyś na grillu go upiła i zaczęła się do niego przytulać.. Mam tego dosyć! W dodatku wczoraj mi powiedział że będzie z nią pisał kiedy tylko będzie chciał...
Dziewczyny co ja mam robić? Nie mam już siły.. ;( a tak bardzo go kocham..