netkobietyWszystkie działy
Moja niesamowita historia

odnaleziona pierwsza miłośc (byłabym taka szcześlliwa, ale...)

9 odpowiedzi5 597 wyświetleńzałożony przez Emka28, 27.10.2008

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » odnaleziona pierwsza miłośc (byłabym taka szcześlliwa, ale...)

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1

Temat: odnaleziona pierwsza miłośc (byłabym taka szcześlliwa, ale...)

Witam,

Byłąby to piękna historia, gdyby nie moje wyrzuty sumienia.
Po wielu latach odnalazłam się z moja wielką miłoscia. bylismy dla siebie stworzeni, ale nasze drodi rozeszły sie...ja w wieku 17 lat zachorowałąm na depresje i zerwałąm z nim, On bardzo cierpiał...ale nie znał powodu..Szukalismy sie długo, bez skutku, mieszkalismy po2  stronach oceanu..Odnalezlimy sie po wielu latach. Tylko, ze ja mialam brac slub za pół roku. Wydawało mi się, ze juz ułozyłam sobie zycie, mój narzeczony nie był wielką miłoscia, zreszta przestałam juz wierzyc w prawdziwa miłosc.Ale chciałam z nim być..Jednak gdy odnalazłąm Jego wiedziałam ze nie bede mogła o nim zapomniec...Wyjechałam do niego, okłamujac narzceonego , rodizzine...Zachowałąm sie jak najgorszy tchorz,,,nigdy jeszzce nie odczuwałą m takiego strachu...takiej nieporadnosci...Zraniłam narzeczonego najgłebiej ja tylko mogłam, okłamalłam go, ze jade  z innego powodu..chciałąm powiedziec mu to z daleka, zebym nie była swiadkiem lamentów moich rodziców. jego cierpienia...bałam sie tego/
Odwołąłąm slub przez telefon, okłąmujac go znowu, ze nie zrywam dla kogos innego.. On dowiedział sie o wsyztkim pprzez przyadek..Myslałam ze jak skłamie, bedzie go mniej bolało...

Dzis wiem,ze nigdy wiecej nie skłąmie w zadnej sprawie...
Jestem ze swoja wielka miłoscia...Jest dla mnie wsyztkim , kocham Go jak nigdy nikogo nie kochałam,,,
ale poczucie winy jaka wyrzadziłam narzeczonemu nie daje mi zyc...On nie chce ze mna rozmawiac, i wcale sie nie dzwie..A ja czuje, ze swoje szzcescie mam dzieki krzywdzie innych..Mimo, ze kocham i jestem kochana, nie umiem sie cieszyc...Codziennie rozpamietuje co zorbiłam, i czasem chciałąbym abym pzrestała istniec...Wtedy juz bym, ta nie cierpiała,...Jestem tchorze, i kłamca a z tym nie potrafie zyc,,,:(((

k

2

Odp: odnaleziona pierwsza miłośc (byłabym taka szcześlliwa, ale...)

Z miłości jesteśmy w stanei robić różne głupoty. Nie pochwalam tego co zrobiłaś. Mam razenie, ze nie mowiąć narzeczonemu i rodzinie prawdy o podrózy chciałaś sie w pewnein sposob zabezpieczyć, swoja przyszłość na wypadek niepowodzenia z Pierwszą Miłościa. Ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem.

3

Odp: odnaleziona pierwsza miłośc (byłabym taka szcześlliwa, ale...)

Najważniejsze że wreszcie jesteś szczęśliwa,a pomyśl jakie było by Twoje małżeństwo gdyby Twój mąż widział jaka jesteś z nim nieszczęśliwa,myślę że dobrze się stało bo teraz jest Was dwoje szczęsliwych a innaczej wszyscy Troje byście byli niezadowoleni.No niestety tak w życiu bywa nie można uszczęśliwić wszystkich równocześnie...

4 Ostatnio edytowany przez Malwinka317 (2008-10-28 13:58:06)

Odp: odnaleziona pierwsza miłośc (byłabym taka szcześlliwa, ale...)

Bardzo zle sie zachowałaś,miałas odwage wrocić do byłego a nie miałas odwagi powiedziec narzeczonemu, ze slubu nie bedzie.Nprawde współczuje ci,bo zycie z etykietka kłamcy i tchórza pewnie nie nalezy do łatwych.

Z drugiej strony mam nadzieje, ze jestes szczesliwa...........

5

Odp: odnaleziona pierwsza miłośc (byłabym taka szcześlliwa, ale...)
paulla napisał/a:

Z miłości jesteśmy w stanei robić różne głupoty. Nie pochwalam tego co zrobiłaś. Mam razenie, ze nie mowiąć narzeczonemu i rodzinie prawdy o podrózy chciałaś sie w pewnein sposob zabezpieczyć, swoja przyszłość na wypadek niepowodzenia z Pierwszą Miłościa. Ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem.

Nie chciałam się zabezpieczać, nawet przez myśl nie przyszło mi do głowy, ze może mi nie wyjść z moją miłością.. Nie powiedziałąm pzred wyjazdem, bo bardzio sie bałam, dużo bym musiałam opowiedziec o moich relacjach z rodzicami, bo to ma napewno najwieksze tutaj znaczenie...

6

Odp: odnaleziona pierwsza miłośc (byłabym taka szcześlliwa, ale...)
Malwinka317 napisał/a:

Bardzo zle sie zachowałaś,miałas odwage wrocić do byłego a nie miałas odwagi powiedziec narzeczonemu, ze slubu nie bedzie.Nprawde współczuje ci,bo zyc z etykietka kłamcy i tchórza pewnie nie nalezy do łatwych.

Z drugiej strony mam nadzieje, ze jestes szczesliwa...........

Rzeczywiście nie należy..Mimo,że kocham i jestem kochana , to nie jestem szczesiliwa. To co zorbiłam bedzie sie za mna ciągneło przez lata. Czasem mam wrazenie , ze zwariuję, tak mnie boli to co zrobiłam,,Zadne tłumaczenia nie pomagają..Przyjaciółka powtarza mi, że przecież nikogo nie zabiła, Że owszem postąpilam żle, ale nie mogę do konca zycia tym życ.. A ja czuje sie wasnie jak jakis morderca....

7

Odp: odnaleziona pierwsza miłośc (byłabym taka szcześlliwa, ale...)

Tchórzostwo jest słabością ludzką, a każdy z nas ma jakieś słabosci. Uważam że zrobiłaś dobrze i poszłas za głosem serca, gdybyś wyszła za mąż za narzeczonego to dopiero miałabyś teraz piekło myśląc co by było gdybyś wybrała ukochanego i te wyrzuty sumienia były by bardziej dobijajace i dla ciebie i dla niekochanego męża niż obecnie.Niekt tego nie zrozumie kto tego osobiscie nie doswiadczył.Pozdrawiam.

8

Odp: odnaleziona pierwsza miłośc (byłabym taka szcześlliwa, ale...)

Ja też nie pochwalam tego co zrobiłaś, ale skoro już tak postąpiłaś- czasu n ie cofniesz- a trzeba żyć dalej. Napisz jakiś list do byłego narzeczonego, jeśli nie przeczyta to trudno, ale może przeczyta... przynajmniej spróbuj. Uważam, że mu się to należy. A Tobie należy się teraz szczęście. Korzystaj z tego, że jesteś ze swoim narzeczonym, przeciżz tego właśnie chciałaś! Nie pozwól aby złe myśli zniszczyły Ci ten związek. Jeśli czujesz, że nie umiesz sobie z tym poradzić- udaj się do psychologa.

Ps. ludzie robią gorsze rzeczy i muszą z tym żyć. Twój były pewnie znajdzie kiedyś nową kobietę, rodzice powinni Ci wybaczyć (może tez napisz do nich list- taki głęboki... - jeśli nie to trudno- wiem, że będzie ciężko ale rodzicom powinno najbardziej zależeć na szczęściu dziecka... mogą być źli ale nie powinni się odwracać. W końcu nikogo nie zabiłaś.)

I naprawdę przestań się użalać nad sobą. Weź się w garść. Dla swojego związku.

trzymam kciuki.

9

Odp: odnaleziona pierwsza miłośc (byłabym taka szcześlliwa, ale...)

Nie powinnaś miec wurzutów sumienia, dzis. Rozumiem Cię!! Jednak jeslo stwierdzasz, ze przez to nie umiesz sie cieszyc w pełni to...powinnas zamknąc to sprawę, a zamknąc pomoże Ci...rozmowa z rodziną i byłym narzeczonym. Za wszelką cenę z nimi porozmawiaj, co najwyzej narazisz się na śmiesznosc, ale...co z tego?? CO Z TEGO!!
Mnie tez czeka rozmowa z moim byłym, tez go zraniłam. I wiem, ze kiedys z nim porozmawiam, jak będzie na to gotowy, bo narazie jeszcze nie jest, cierpi. Zaczekam zatem, jak bardzien mu sie ułoży:)))

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » odnaleziona pierwsza miłośc (byłabym taka szcześlliwa, ale...)

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026