Witam,
mam problem i nie mogę sobie z nim poradzić...jestem już w związku około 1.5 roku i przez ten cały czas nie potrafię zapomnieć o tym, że mój partner korzystał z usług prostytutek...dowiedziałam się o tym od niego, sam się przyznał...może nie potrzebnie poruszałam z Nim już parę razy ten wątek ale odkąd się dowiedziałam spędza mi to sen z oczu
wypytałam się wszystkiego i teraz w sumie nie wiem czy nie żałuję bo wyobraźnia robi swoje...Proszę Was o pomoc, radę! Czy w ogóle ma to wszystko sens...Czy związek z osobą korzystającą z takich usług jest w ogóle możliwa, czy to nie uzależnia??
Z góry dziękuję i pozdrawiam
Podobne tematy
Ja osobiście nie mogłabym byc z kimś takim - nie dlatego, że sypia z obcymi kobietami, ale dlatego, że traktuje seks przedmiotowo i dla chwili przyjemności jest w stanie wydać kasę, nie myśląc w ogóle o wyższych wartościach. Że o strachu przed jakimś grzybem nie wspomnę ![]()
A jak Twój partner motywował swoje wyprawy do burdelu? Dlaczego tam chodził? Jak wygladały jego poprzednie związki? Jak oceniłabyś jego libibo?
Usprawiedliwiał się tym, że był młody, nie miał nikogo, koledzy...w sumie nie miał przede mną stałego związku...za każdym razem jak Go pytałam dlaczego tam jeździł nie potrafił mi odpowiedzieć...dowiedziałam się tylu okropnych rzeczy, jest mi tak z tym źle i ciężko...nigdy wcześniej nic takiego mnie dotyczyło...
Czyli jesteś jego pierwszą poważną partnerką? Czy on także jest Twoim pierwszym partnerem?
Może spróbuj to potraktować jakby to były jego eks partnerki i tyle. Każdy ma swoją przeszłość, jakieś mroczne zakamarki. Jeśli chcesz z nim być to musisz to przyjąć do wiadomości. Fakt, że Ci o tym powiedział świadczy na plus - jest z Tobą do bólu szczery, czyli traktuje Cie naprawdę poważnie.
O Ty nie rozumna! Po co wypytywałaś go o szczegóły? Nie wystarczyła Ci informacja, że to robił?
Odpowiadając na pytanie, czy jest możliwy związek z osobą korzystającą z usług prostytutek - uważam, że tak. Ale wszystko zależy od konkretnej osoby. Zależy od okoliczności, od jego podejścia do seksu, do związków, od jego ogólnego podejścia do życia.
Zapewne spotka się to z oburzeniem, ale ja chętnie bym skorzystała z usług tzw "pana do towarzystwa". Z czystej ciekawości, co taki potrafi
Czy to oznacza, że nie umiem stworzyć normalnego związku, nie umiem być wierna? Nie. Po prostu rozgraniczam swobodę erotyczną singla a wierność w związku. I obie te rzeczy sprawiają mi przyjemność.
6 2011-03-18 16:48:50 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-03-18 16:53:24)
Hmm, ja tez nie wiem czy moglabym byc z takim facetem. Jesli po prostu mialby kiedys fantazje o seksie z prostytutka, to raczej moglabym, bo jak sie mowi wielu ludzi ma fantazje, ale czesto to tylko fantazje, ktore nie sa wprowadzane w zycie. A tak nie wiem czy bym mogla wejsc w zwiazek, moze nie dlatego, ze balabym sie zdrady, bo wiadomo, ze moze to byl wyskok jak byl wolny i tego juz nie bedzie robil, ale ja jestem osoba, ktora zle mysli o uslugach tego typu i zawsze chcialam faceta, ktory raczej nie rzuci sie na takie cos nawet jak bedzie wolny, bo ma swoj honor, nie chce z byle jaka dziwka tego robic itp.
No , ale kazda kobieta jest inna, to ze ja bym chyba tak nie umiala, to nie znaczy, ze kazdy ma tak miec. Jesli jerstes w stanie to przelknac, to ukladajcie sobie zycie razem, mzoecie byc mimo tego szczesliwi, tylko kwestia czy bedziesz umiala to zaakceptowac.
To trudne byc z taka osoba bo seks to jest uczucie wyzsze i dotyczy ono dwojga Kochajacych sie osob i nie powinno sie tym bawic jak uczuciami. Jesli naprawde sie kochacie to jak wytlumaczyc jego zachowanie? Ja nie wiem nie umiem tego wytlumaczyc a co gorsze ja nie potrafilabym byc z taka osoba osoba moze jestem za bardzo uczuciowa czy zle nastawiona do takiej sytuacji ale wyglaszam swoje stanowisko kazdy oczywiscie uwaza inaczej ale skoro Cie to gnebi i gryzie i rozmowy nie pomagaly to niesadze ze to ma na wasz zwiazek dobry wplyw i wasza wspolna przyszlosc
Mnie by to nie przeszkadzalo. JA tez moze nie mam kolorowej przeszlosci i to co bylo jest niewazne. Poszedl z ciekawosci, uwazam duzo mezczyzn to robi. Mam kolegow ktorzy chodzili kiedys, wplyw kolegow tez i teraz sa w zwizkach i jest dobrze. Zazwyczaj mlodzi chlopacy marza o doswiadczonej, bezpruderynej kobiecie i wiekszosc z nich choc raz skorzystala z uslug takiej Pani co ona potrafi i tyle. Nie susz chlopakowi glowy, jak chcesz z nim byc i badz nastawiona pozytywnie:) Niepotrzebnie wypytywalas a docen ze byl szczery otwarty> Tutaj wiekszosc pisze ze by nie byla a polowa z nich nie wie jaka przeszlosc ma partner. Nie chcialam nikogo urazic, napisalam to z myse ze duzo mezczyzn sie nie przyzna:) I sciemniaja ze maja 2 ,3 partnerki za soba:)
Ja miałem podobnie, dlugo brak dziewczyny koledzy w dobrej wierze podsuwali mi pod nos koleżanki..ja głupi nie korzystałem z okazji, Teraz w prawdzie mam dziewczyne ale jestem 'niewyrzyty' 2-3 razy w tyg to dla mnie mało. Może lepiej ze się uspokoił gdy miał okazje. Faceci do tych spraw podchodzą inaczej to potrzeba.
10 2011-03-18 22:50:11 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-03-18 22:51:29)
No jasne mrowka, ze zadna z nas nie mzoe w 100 % byc pewna przeszlosci partnera, duzo osob cos ukrywa, choc ja mysle, ze powiedzial wszystko, bo przyznal sie przeciez nawet do niechlubnego seksu z kolezanka jak mial 12 lat. Z tym ciezko bylo mi tez sie pogodzic. Pogodzilam sie, lecz obawiam sie, ze jesli bym dowiedziala sie, ze chodzilo o prostytutke, to wtedy byloby ciezej, bo kojarzy sie taka pani z kims "brudnym" i osobiscie znam facetow, ktorzy mimo wszystko raczej by do takiej nie poszli, mowia, ze maja swoj honor i nie musza tego robic za kase.
Zreszta, po co o tym mowic, wiadomo, ze nie mzoemy byc pewne, ze partner jest szczery, nie zdradza; sama nie mam pewnosci i zawsze jakies ziarno niepewnosci jest, tym bardziej, ze bylam zdradzona, ale trzeba z tym walczyc, tym bardziej jak facet nie daje powodow do niepokoju.
Jeden co do spraw takich pan, to wiem, ze moze moj facet fantazjowal, ale mysle, ze jak mowil, ze nie byl , to nie byl. Raz nawet pokazal stara rozmowe gdy jeszce mnie nie znal, gdzie jakas babka pisala, ze moze mu zrobic dobrze i to autentycznie, a on odpowiedzial jej ,zeby sie gonila. No nie powiem, bylam dumna
Pozdrawiam ![]()
Może teraz patrząc z perspektywy czasu żałuję, że o to wszystko się pytałam (ile razy, gdzie, jak tam jest, czy wybierał jedną czy tą samą, czym się kierował przy wyborze, po prostu wszystko!!) ale doszłam do wniosku, że jeżeli już w ogóle mi powiedział to chcę wiedzieć wszystko...tak jestem jego pierwszą dziewczyną, taką stałą, on dla mnie nie, byłam wcześniej w związku i może dlatego nie potrafię tego zrozumieć!! Mój były był całkowicie inną osobą, praktycznie pod każdym względem, owszem miał przelotne dziewczyny ale nigdy (i jestem tego pewna) nie skorzystałby z usług prostytutki!! Wtedy byłam zazdrosna o jego byłe (bo je znałam) to co w ogóle teraz ma powiedzieć!! Może to nie jest zazdrość bo w sumie o kogo ale na pewno obrzydzenie, że w ogóle mógł ją dotknąć nie mówiąc już o innych RZECZACH!!! Zapytałam Go również czy je całował, pieścił - odpowiedział mi, że mu nie pozwalały więc ja na to - czy chciał to zrobić, czy chciał jej w jakiś sposób sprawić przyjemność - milczał!! Nie wytrzymałam!! Żałosne!! Pisząc to teraz cała drze z nerwów! To jest jak koszmar! Patrząc na Niego wciąż zadaję sobie pytanie jak taki wspaniały, dobry człowiek mógł jechać do burdelu, na pruderyjny seks z nieznajomą kobietą, którą może mieć każdy?! Nie chcę żyć cały czas z myślą, że może Mu się coś odwidzi i po pracy tak jak gdy nigdy nic skoczy sobie do burdelu - bo tak właśnie wyglądały jego wyprawy, ktoś rzucił z "mądrych kolegów" hasło "jedziemy" i jechali! Bez żadnych skrupułów, pytań ale jak to, czy coś w tym stylu...
Jakiś mężczyzna się wypowiedział, że może dobrze zrobił, że się wyżył jak był młody, bo jemu teraz 2,3 razy w tygodniu to mało, więc zadaję Ci pytanie:
Jak Ty byś się czuł wiedząc, że Twoja obecna dziewczyna, którą zakładam, że kochasz jeździła sobie na ponów do towarzystwa?? Co o Niej byś pomyślał? Jak byś się czuł kiedy by Cię dotykała?
Napisałeś również, że dla Was to potrzeba?? A uważasz, że My nie potrzebujemy??
Nie rozumiem tego!
Powinniście oboje zrobić sobie badania to po pierwsze. I z tym nie ma co dyskutować, każdy myśli, że jemu to się nie przydarzy a jednak się przydarza.
A po drugie to za dużo nad tym myślisz. Bez potrzeby. Im bardziej się będziesz nakręcać tym gorzej będzie Ci przełknąć to gorzką prawdę.
13 2011-03-19 14:50:01 Ostatnio edytowany przez Fumiko (2011-03-20 20:45:28)
Migotko, Klucz który otwera wiele zamków jest dobrym kluczem, zamek który jest otwierany każdym kluczem to zły zamek. Cóż miałem do wyboru i taką dziewczynę w sumie nawet sie przyjażniliśmy (platonicznie) zniechecało mnie męskie powiedzenie, "za duzo wulgaryzmy miała"
Głownym czynnikiem przy wyborze partnerki wcale nie jest przebieg, owszem jest bardzo ważny ale nie najważniejszy.
Patrząc na Niego wciąż zadaję sobie pytanie jak taki wspaniały, dobry człowiek mógł jechać do burdelu, na pruderyjny seks z nieznajomą kobietą, którą może mieć każdy?! Nie chcę żyć cały czas z myślą, że może Mu się coś odwidzi i po pracy tak jak gdy nigdy nic skoczy sobie do burdelu - bo tak właśnie wyglądały jego wyprawy, ktoś rzucił z "mądrych kolegów" hasło "jedziemy" i jechali!
A ja osobiście myślę że na to wszystko mieli duży wpływ koledzy
Przecież nie było tak że zjadł sobie kolacje,oglądnął wiadomości w telewizji,zadzwonił i pojechał
Co do Twojego myślenia o tym,doceń to jakim człowiekiem jest teraz sama piszesz że jest wspaniały i dobry,
od 1.5 roku a nie co było kiedyś,był sam i tak robił.To jego przeszłość nie Twoja.
Doceń też to że o tym wiesz,że o tym Ci powiedział.Jeśli Ci powiedział to znaczy nie czuje się z tym dobrze
jeśli by mu się to podobało to by Ci o tym nie mówił bo po co ? żeby po pracy sobie pojechać ?
za dużo o tym myślisz i za dużo analizujesz zupełnie niepotrzebnie ....
Migotko, Klucz który otwera wiele zamków jest dobrym kluczem, zamek który jest otwierany każdym kluczem to zły zamek. Cóż miałem do wyboru i taką dziewczynę w sumie nawet sie przyjażniliśmy (platonicznie) zniechecało mnie męskie powiedzenie, "za duzo chu*** w du*** miała"
Głownym czynnikiem przy wyborze partnerki wcale nie jest przebieg, owszem jest bardzo ważny ale nie najważniejszy.
Nóż mi się w kieszeni otwiera. Popatrz na wypowiedzi dziewczyn- większość jednogłośnie odpowiada, że owy 'zużyty klucz' wcale ich nie pociąga, a wręcz odpycha, obrzydza. Poza tym, co to za 'klucz', skoro trzeba płacić zamkowi za otworzenie się hahahahahha.
A tak serio- zgadzam się z dziewczynami, które piszą, że nie mogłyby się z tym pogodzić. Ja też nie mogłabym, podobnie jak ze zbyt dużą ilością partnerek seksualnych. Facet, który seks i kobiety traktuje instrumentalnie to nie jest kandydat na mojego faceta.
Migotko- masz tylko 2 wyjścia. Pogodzić się z tym lub rozstać się. Tak naprawdę nic innego nie możesz na to poradzić, bo jeśli się nie pogodzisz, to będziesz męczyć tym i partnera, i siebie. Powiedział Ci wszystko, był szczery, żałuje, wstydzi się tego. Więc albo zostawiasz ten temat i już nigdy do niego nie wracasz (nigdy, nawet podczas kłótni), albo pozostaje Ci rozstanie.
Osobiście gdybym miała takiego partnera, zrobiłabym badania na HIV... Przepraszam, ale każdy ma prawo do swojego zdania... Dużo się słyszy o prostytutkach ...
Ciężko by mi było się z tym pogodzić. .
zgadzam sie z czekoladą00721, tez bym zrobila badania na Hiv, .a z tym tłumaczniem ...to tak nie koniecznie jest wytłumaczenie... mój A. przedemną sypiał z kilkoma dziewczynami , ale nie korzystał z usług prostytutek nie placil za seks...
u nas w Polsce domy publiczne, nie wyglądaja jak nie wiem w Indiach, czy krajach arabskich. Dziewczyny są zawsze badane, i ostro selekcjonowane. Te kobiety to normalne kobiety, które po prostu z różnych powodów wybrały taki, a nie inny zawód, potrafią oddzielać seks, od emocji. Nie sa brudne, ani zaniedbane... takie by tam nie mogły pracować. Mężczyzni korzystają z usług takich kobiet z miliona powodów. I moim zdaniem nie ma w tym nic dziwnego. To jest dla facetów, więc faceci z tego korzystają. Nie ma w tym nic złego w mojej opinii. Po prostu w Polsce to może jest jeszcze zbyt mało popularne i nadal jest to troszkę temat tabu. Ja uważam że nie mamy prawa rozliczać naszych partnerów z ich przeszłości seksualnej. To była przeszłość i tak jej nie mozna zmienić.
u nas w Polsce domy publiczne, nie wyglądaja jak nie wiem w Indiach, czy krajach arabskich. Dziewczyny są zawsze badane, i ostro selekcjonowane. Te kobiety to normalne kobiety, które po prostu z różnych powodów wybrały taki, a nie inny zawód, potrafią oddzielać seks, od emocji. Nie sa brudne, ani zaniedbane... takie by tam nie mogły pracować. Mężczyzni korzystają z usług takich kobiet z miliona powodów. I moim zdaniem nie ma w tym nic dziwnego. To jest dla facetów, więc faceci z tego korzystają. Nie ma w tym nic złego w mojej opinii. Po prostu w Polsce to może jest jeszcze zbyt mało popularne i nadal jest to troszkę temat tabu. Ja uważam że nie mamy prawa rozliczać naszych partnerów z ich przeszłości seksualnej. To była przeszłość i tak jej nie mozna zmienić.
No ok, przeszłość, ale ja i tak miałabym opory być z takim facetem, wątpie bym zdecydowała się, choć wiadomo nigdy nie mówie nigdy i wszystko zależy od tego co między nami by było. Ale jestem ogółem przeciwna.
Co innego ogółem seks co innego za pieniądze. To się wydaje trochę ...hmm desperackie...
Wiesz znałam keidyś takiego gościa, który mówił , że jak do 18 stki nie strci cnoty, to pójdzie do takich pań.. dla mnie to co powiedział było wprost obleśne... to tak jakby seks był konkurencja, która trzeba byłoby jak najszybciej zaliczyć.
A najbardziej zastanawiałabym się nad byciem w związku gdzie ktoś pierwszy raz przeżyłby z prostytutka. Tu dochodzi tez kwestia wartosci, dla mnie to niewyobrazlne jest spac z kiims takim i to bez milsoci. Moze tez dlatego nie chcialabym byc z tkaim facetem, moglyby byc zbyt duze roznice swiatopogladowe...
A i moze i sa przebadane ale nigdy chorob nie wykluczysz.. taka jest prawda.
Hmm to trudny temat. Bo tak z jednej strony myślimy - o jezu, jak on mógł tak za pieniądze..!
Ale z drugiej ja bym się zastanowiła - no bo może to nawet lepiej, że poszedł do takiej pani, zapłacił i dostał to co chciał, potrzebował, nikogo nie raniąc, bez zobowiązań. Lepsze to niż jakby miał co jakiś czas wychaczać jakąś pannę, bzyknąć ją, wykorzystać i zostawić.
Wtedy już byście się nie zastanawiały czy to dobrze czy źle? Moim zdaniem z prostytutką miał jasną sytuację, bez problemów. Jest zdrowym facetem, potrzebuje seksu - a z prostytutką było bezpieczniej niż latać i bzykać po dyskotekach - bo chętnych nie za pieniądze też jest nie mało. I co wtedy to byłoby lepsze?
Uważam, że nie ma co się tak tym martwić. Jeżeli z jego strony to nie był jakiś akt desperacji, bo inne mu dac nie chciały, ale przemyślana decyzja to może warto dać mu szanse i kredyt zaufania?
To trudne byc z taka osoba bo seks to jest uczucie wyzsze i dotyczy ono dwojga Kochajacych sie osob i nie powinno sie tym bawic jak uczuciami.
seks to przede wszystkim nie uczucie. I nie zawsze musi dotyczyć dwojga kochających się ludzi. Mężczyźni są inni od nas i jeśli nie miał poważnego związku, to co miał się męczyć z masurbacją przez np 5 lat? Nie wiem dla mnie to może lepiej, że korzystał z takich usług, bo właśnie - nie bawił się kobietami ich uczuciami.
ja faceta, który korzystał z tego typu usług, miałabym za nieudacznika, bez obrazy.
Ja jestem facetem ale osobiscie nigdy nie korzystalem z uslug prostytutek i nigdy bym nie skorzystal. Ale pewnie kazdy jest inny, swoja droga nie ma znaczenia przeszlosc chlopaka ze korzystal tylko wazne napewno jest wasze zaufanie do siebie, otwartosc, szczerosc i wiara ze tego nie robi bedac z Toba. Ja osobiscie jak nie mialem partnerki a moja kolezanka nie miala partnera aby sobie pomoc w zaspokojeniu potrzeb uprawialismy seks, co nie mialo wplywu na pozniejszy zwiazek z poznana kobieta.
i zaniedbane... takie by tam nie mogły pracować. Mężczyzni korzystają z usług takich kobiet z miliona powodów. I moim zdaniem nie ma w tym nic dziwnego. To jest dla facetów, więc faceci z tego korzystają. Nie ma w tym nic złego w mojej opinii. Po prostu w Polsce to może jest jeszcze zbyt mało popularne i nadal jest to troszkę temat tabu. Ja uważam że nie mamy prawa rozliczać naszych partnerów z ich przeszłości seksualnej. To była przeszłość i tak jej nie mozna zmienić.
I bardzo, dobrze, że nie jest popularne, bo musiałabym tkwić w celibacie do końca życia. Dla mnie istnieje przepaść między facetem, który myśli kroczem, bierze co popadnie, płaci, traktuje instrumentalnie kobiety niczym worki na nasienie, a między mężczyzną, który poświęca czas na poznanie kobiety, na nawiązanie bliskości, zaufania i seks traktuje jako jeden z elementów bliskości między dwojgiem ludzi. Tym bardziej że ja miałam dziesiątki okazji, by spróbować jak to jest, a choć mnie korciło, to i tak wiedziałam, kiedy powiedzieć 'nie, spadaj'. On nie potrafił? No to znaczy, że daleko mu do mojego poziomu i nie ma u mnie szans.
A że koledzy namówili? No to tym bardziej nie chciałabym bezmyślnego, bezwolnego tępaka.
Przeszłości nie można zmienić, jasne. Ale to nie znaczy, że mam powiedzieć 'no cóż, byłeś puszczalski, trudno'. Ja bym się nie mogła z tym pogodzić. I aż ciężko mi się czyta, że niektóre kobiety nie mają problemów z tym, że są siódme, dwunaste, trzydzieste piąte. Ja zawsze chciałam być pierwsza, i z trudem pogodziłam się z byciem drugą...
Mówcie co chcecie, ale mnie to całe 'wyzwolenie' po prostu przeraża. Wolałabym jednak żyć w XIX wieku i nie mieć rozterek, na której lokacie się uplasowałam.
Ja zawsze chciałam być pierwsza, i z trudem pogodziłam się z byciem drugą...
Mówcie co chcecie, ale mnie to całe 'wyzwolenie' po prostu przeraża. Wolałabym jednak żyć w XIX wieku i nie mieć rozterek, na której lokacie się uplasowałam.
Masz 20 lat, życzę Ci żebyś była ze swoją miłością już do końca. Ale załóżmy, że jednak rozstaniesz się ze swoim obecnym partnerem i co już nie będzie kolejnego, no bo nie będzie następny facet Twoim pierwszym? Głupie myślenie. Wyobraź sobie teraz że poznajesz chłopaka a on ma problem z tym , że Ty miałaś kogoś przed nim i nie potrafi się z tym pogodzić. Twoja przeszłość nie może wpływać na obecny związek. Wiadomo, że nie da się tego przekreślić, ale to, że ktoś miał wcześniej już partnera, czy kilku partnerów, nie znaczy, że nie można mu ufać, czy być z nim.
busiu napisał/a:Ja zawsze chciałam być pierwsza, i z trudem pogodziłam się z byciem drugą...
Mówcie co chcecie, ale mnie to całe 'wyzwolenie' po prostu przeraża. Wolałabym jednak żyć w XIX wieku i nie mieć rozterek, na której lokacie się uplasowałam.
Masz 20 lat, życzę Ci żebyś była ze swoją miłością już do końca. Ale załóżmy, że jednak rozstaniesz się ze swoim obecnym partnerem i co już nie będzie kolejnego, no bo nie będzie następny facet Twoim pierwszym? Głupie myślenie. Wyobraź sobie teraz że poznajesz chłopaka a on ma problem z tym , że Ty miałaś kogoś przed nim i nie potrafi się z tym pogodzić. Twoja przeszłość nie może wpływać na obecny związek. Wiadomo, że nie da się tego przekreślić, ale to, że ktoś miał wcześniej już partnera, czy kilku partnerów, nie znaczy, że nie można mu ufać, czy być z nim.
Powiem Ci, że żałuję, że dałam się wpędzić w ten głupi wir pt. 'w pewnym wieku trzeba to już mieć za sobą'. Trzeba było trzymać się od początku 'czekania do ślubu'. Ale jak same stwierdziłyśmy- przeszłości nie da się zmienić.
Jasne, że można być z kimś, kto miał kilku partnerów. Nikomu nie odmawiam prawa do szczęścia. Tylko tego szczęścia nie zazna ze mną. Ktoś nie będzie się mógł pogodzić z moją przeszłością? Trudno, nie zmuszę go. I jeśli ma zamiar mi to wypominać, to ja podziękuję. Bo mimo, że mój chłopak miał kogoś przede mną, to nigdy mu tego nie wypomniałam, nigdy nie wypytywałam, i nadal nie chcę nic wiedzieć. Tak, godzę się z tym, i wystarcza mi wiedza, że on należy do drugiej kategorii- seks wiązał i wiąże z miłością. To jest minimum, jakiego wymagam.
Chciałaś czekać do ślubu? wow...
A co do tego, że Twój facet miał kogoś przed Tobą... myślę, że dobrze robisz nie wypytując go, ale z drugiej strony odczuwam, że ciężko Ci z tym, że kogoś miał i chyba jednak do końca się z tym nie pogodziłaś.. tak jakoś wynika z tego co piszesz.
Chciałaś czekać do ślubu? wow...
A co do tego, że Twój facet miał kogoś przed Tobą... myślę, że dobrze robisz nie wypytując go, ale z drugiej strony odczuwam, że ciężko Ci z tym, że kogoś miał i chyba jednak do końca się z tym nie pogodziłaś.. tak jakoś wynika z tego co piszesz.
Jasne, że mi ciężko. Ciężko mi, że mówił komuś to samo co mi, dotykał tak samo... W takim razie jaką naprawdę ma to wartość? Jeśli można powiedzieć kocham 1, 2 czy 30 osobom? Tyle, że go kocham, więc co mogę z tym zrobić? Nic nie mogę, muszę się ugryźć w jęzor, bo przecież wiem, że jestem dla niego najważniejsza, że mnie kocha, czyni mnie szczęśliwą, nie mogę mu nic zarzucić, a jego była to temat zamknięty. I wiem też, że gdybym go rzuciła z ww powodu to byłabym skończoną idiotką.
Jestem jeszcze młoda i naiwna. Wiem, że to wszystko co piszę wynika z tego, że nie do końca mogę się pogodzić z tym, jak ten świat funkcjonuje. Może idealizuję takie rzeczy jak miłość. Wierzę, że kiedyś dojrzeję i wszystko to będzie rzeczywiście nieważne.
Jasne, że mi ciężko. Ciężko mi, że mówił komuś to samo co mi, dotykał tak samo... W takim razie jaką naprawdę ma to wartość? Jeśli można powiedzieć kocham 1, 2 czy 30 osobom? Tyle, że go kocham, więc co mogę z tym zrobić? Nic nie mogę, muszę się ugryźć w jęzor, bo przecież wiem, że jestem dla niego najważniejsza, że mnie kocha, czyni mnie szczęśliwą, nie mogę mu nic zarzucić, a jego była to temat zamknięty. I wiem też, że gdybym go rzuciła z ww powodu to byłabym skończoną idiotką.
Jestem jeszcze młoda i naiwna. Wiem, że to wszystko co piszę wynika z tego, że nie do końca mogę się pogodzić z tym, jak ten świat funkcjonuje. Może idealizuję takie rzeczy jak miłość. Wierzę, że kiedyś dojrzeję i wszystko to będzie rzeczywiście nieważne.
No dobra, a powiedzmy, że się z nim nie daj boże rozstaniesz, to co nikogo już nie pokochasz, bo już kochałaś raz i więcej się nie da?
Ja kiedyś myślałam, że kocham faceta nad życie, że bardziej sie nie da, rozstalismy się i teraz mam innego mężczyznę. Kocham go dużo mocniej i dojrzalej niż poprzedniego. Wiąże mnie z nim dużo więcej, ten związek jest zupełnie inny. I oboje mieliśmy kogoś wcześniej, ale to nie znaczy, że teraz to nie ma wartości, bo to druga miłość.
A poza tym może wcale nie mówił temu komuś tego, co teraz Tobie? Pomyśl o tym... ![]()
I może właśnie dlatego ten facet jest bardziej uczciwy jeśli korzystał z takich a nie innych usług. Nie oszukiwał nikogo, nie rozkochiwał w sobie byle przelecieć. Ja patrze na to z tej strony.
a ja mysle, ze Busiu nie bolaloby tak , ze facet mial np inna na ktorej mu zalezalo i uprawial z nia seks, tylk wlasnie to jakby kiedys chodzil do prostytutki i nie chcialaby byc z tkaim - i ma do tego prawo !! ja tez bym takiego nie chciala jak sadze, odrzucaja mnie takie osoby, no przykro mi
A to, ze w pewnym sensie jest zazdrosna o przeszlosc to tez ma prawo, jesli nie przesadza z tym to jest ok, moj facet nie mial przede mna dziewczyny, ale tez byl zakochany i na jednej dziewczynie naprawde dlugo mu zalezalo przede mna i tez czesto czulam i czuje zazdrosc, oczywiscie nie przesadzam raczej z tym, ale odruchowoczasem ta zazdrosc jest.
A czy ktoś mówi, że on dobrze robił, albo że ja bym tak hop siup to zaakceptowała? Ale jeżeli autorka wątku pisze o swoim facecie to znaczy ze zdecydowała się z nim być, mimo tego że chodził. Staram się jej pokazać pozytywną stronę takiego korzystania z usług, to może jej to pomoże.
A dla mnie bez sensu jest być zazdrosnym o poprzednie związki swoich partnerów, bo to było przed. I ja bym chyba nie wytrzymała jakby mój facet był o mojego ex zazdrosny...
Zmieńcie dziewczyny podejście, bo to nie ma sensu się zadręczać bezpodstawną zazdrościa ![]()
32 2011-04-08 16:59:26 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-04-08 16:59:49)
Ok wiem ![]()
Tyl, ze ja moze kiedys przesadzalam z zazdroscia, ale teraz juz nie. No, ale jak czuje szczypte tej zazdrosci to raczej normalne i pozadane, takie cos w zwiazku jest ok.
Przeciez wiem, ze teraz jest ze mna i nie chcialby zadnej innej ![]()
No dobra, a powiedzmy, że się z nim nie daj boże rozstaniesz, to co nikogo już nie pokochasz, bo już kochałaś raz i więcej się nie da?
Ja kiedyś myślałam, że kocham faceta nad życie, że bardziej sie nie da, rozstalismy się i teraz mam innego mężczyznę. Kocham go dużo mocniej i dojrzalej niż poprzedniego. Wiąże mnie z nim dużo więcej, ten związek jest zupełnie inny. I oboje mieliśmy kogoś wcześniej, ale to nie znaczy, że teraz to nie ma wartości, bo to druga miłość.
A poza tym może wcale nie mówił temu komuś tego, co teraz Tobie? Pomyśl o tym...
I może właśnie dlatego ten facet jest bardziej uczciwy jeśli korzystał z takich a nie innych usług. Nie oszukiwał nikogo, nie rozkochiwał w sobie byle przelecieć. Ja patrze na to z tej strony.
Ja nie mówię, że nie można być szczęśliwym za drugim, trzecim, nawet 50 razem. Oczywiście, że można! Mój obecny chłopak jest moim trzecim w ogóle, i też dostrzegam, że za każdym razem wychodzi to wszystko lepiej. Mówię, że wewnętrznie nie mogę się z tym pogodzić. Moim zdaniem, z takimi rzeczami jak miłość, słowa 'kocham Cię' czy samym seksem trzeba obchodzić się ostrożnie, bo później mogą być z tym problemy- jak w przypadku chłopaka Migotki, który przygodą z prostytutkami być może zamknął przed sobą furtkę do serca dziewczyny...
Przy życiu trzyma mnie myśl, że ja zdołałam jeszcze ukraść parę jego 'pierwszych razów'! I może jeszcze parę przede mną. :>
Oczywiście, że trzeba ostrożnie.
Dzielny był, że się przyznał, mógł przecież w ogole jej nie mówić. Mógł też mieć wiele niepłatnych numerków z pannami, ciekawi mnie co nim kierowało, że poszedł jednak do prostytutki...
Z jednej strony, ja też bym pewnie od razu odrzuciła takiego kandydata do związku, ale gdyby mi zależało, chyba chciałabym widzieć pozytywne tego strony i może dać szanse. Bo może on się zmienił i tamto to zamknięty rozdział nie do powtórzenia.
Zastanawiam się o co może chodzić, jeśli facet miał ku..przeszłość. Znaczy korzystał z usług ... (nie mogę napisać pań, ani kobiet bo to ani to ani to) etc. A jak jest w normalnym związku to nie uprawia sexu. Mimo, że druga strona chce i czuje sie upokorzona, bo przecież prosić się nie będzie i w końcu jego niezrozumiała postawa doprowadzi bóg jeden wie do czego. Oczywiście twierdzi, że kocha i może nawet to okazuje, ale nie tak. Na Boga to nie tylko facet ma potrzebę. My jesteśmy inne bo nie myślimy dołem, ale to też jest nam potrzebne. Czy to tak trudno zrozumieć?
A najlepsze jest to, że każda rozmowa na ten temat odnosi skutek żaden.
A jeśli chodzi o prostytutki to dal mnie żaden zawód, to upodlenie przekraczające wszelkie granice. To gorsze niż toaleta publiczna. I pomyśleć, że korzystają z tych samych lekarzy co my, z tych samych autobusów itd. Mnie trzepie na samą myśl. I co z tego, że są przebadane. (Nie mówię, że niektóre są może czystsze od niektórych widywanych na mieście ludzi o specyficznych zapachach).
To obrzydliwe.
Znam też ludzi którzy oficjalnie mają partnerkę nazwijmy to życiową a drugą na boku, nie mniej oficjalnie. Najczęściej ta pierwsza wie o tej drugiej. Ja znam tą sytuację na przykładzie facetów, w drugą stronę się nie spotkałam. Chociaż tutaj występuje również zjawisko trójkątne. Więc nie wiadomo kto ma nierówno pod sufitem. Czy ta co to się godzi, bo straciłaby źródło utrzymania, czy kto? Facet pewnie nie zaprzestałby swych praktyk, bo jak nie ta życiowa od prania to inna...
Paranoja
A ja dla mnie to prostytutki są moją ulubioną grupą kobiet ![]()
Twój problem:
- nie potrafię zapomnieć o tym, że mój partner korzystał z usług prostytutek...
- spędza mi to sen z oczu
Twoje pytania
1) Czy w ogóle ma to wszystko sens...
2) Czy związek z osobą korzystającą z takich usług jest w ogóle możliwa, czy to nie uzależnia??
Czy jeśli dałbym Ci tabletkę po której zapomniałabyś, że korzystał z usług prostytutek to byś ją wzięła? Jeśli tak to moim zdaniem jakaś praca nad przekonaniami, skupieniem się na czymś innym pomoże ![]()
ad.1. n/c
ad 2. uzależnić może wszystko tak bardzo, że rozbije związek. Może to być praca, seks, hobby, hazard itp. Tylko czy niektórzy tutaj są tak naiwni, że wierzą i dadzą sobie głowie uciąć, że w przyszłości "idealny partner/mąż" nie zacznie Was zdradzać z prostytutką/inna kobietą/pornografią?
Ja skorzystałem z usług prostytutek 3 razy choć mogłem 5 razy, ale z pewnych powodów odmówiłem (ani razu nie płaciłem - choć to nie ma znaczenia) - traktowałem to jako nowe doświadczenie... a raz dziewczyna zaskoczyła mnie mówiąc, że dzisiaj jestem Twoja prostytutką
Dla mnie jednak nic nie może przebić mojego stałego 3 letniego związku, który się skończył. Obecnie dzięki wszystkim doświadczeniom jestem mądrzejszy i nie wymazałbym z mojej przeszłości nawet tych rzeczy, które nie są powodem do dumy.
Moim zdaniem jego przeszłość nie jest problemem tylko Twój stosunek do przeszłości, Twoje przekonania. Sama wybierz co dla Ciebie jest ważniejsze ![]()
Osobiście gdybym miała takiego partnera, zrobiłabym badania na HIV...
A to akurat powinno się zrobić w przypadku każdego partnera
Nie tylko prostytutki są nosicielkami HIV.
Ja osobiście nie mogłabym byc z kimś takim - nie dlatego, że sypia z obcymi kobietami, ale dlatego, że traktuje seks przedmiotowo i dla chwili przyjemności jest w stanie wydać kasę, nie myśląc w ogóle o wyższych wartościach. Że o strachu przed jakimś grzybem nie wspomnę
A jak Twój partner motywował swoje wyprawy do burdelu? Dlaczego tam chodził? Jak wygladały jego poprzednie związki? Jak oceniłabyś jego libibo?
Ja natomiast jestem od 6 lat szczesliwa juz !!!podkreslam juz!!! 6 lat PARTNERKA za dwa miesiace ZONA .... i mam nadzieje za kolejny rok matka... wlasnie Mezczyzny , ktory byl i chadzal do prostytutek rwne 20 razy w tym dwa razy byly to Panie kupionje bo trzeba to nazwac po imieniu kupione cialo dla mego partnera w upominku na urodziny, imieniny.. Przezylam to co osoba zakladajaca post, szczera rozmowa , badania na HIV, na Virus watrobowy, na wenweryczne choriby mimo ze kiedy go poznalam minelo jakies 10 lat od niechodzenia do owych Pan... najpiew byla szczera rozmowa, o zdradach, o innosci o sexsie i w tej rozmowie kiedy sie poznawalismy a pokochalismy sie jak dwa wariaty na nartach w tej szczerej rozmowie do lez powiedzial mi ze korzystal w molodosci z owych uslug.. najpierw zdalo mi sie to UWAGA piekne , nie to ze tam bywal, a ze byl tak szczery ze przyznal sie ze przed naszym pierwszym sexsem zrobilismy oboje badania ja mialam wczesniej 3 partnerow i nie moglam reczyc ze na jakiejs delegacji ktorys mnie z EX nie zdradzil nawet nie z Pania X,Y z burdelu czy Tirowka ale jakas Pania X,Y Z turystka... i najpierw zdalo mi sie to do przelkniecia jako tresc wspomniana ''CO BYLO A NIE JEST NIE PISZE SIE W REJESTR'' ale to bylo do czasu , wpolne zycie totalne zakochanie i kochanie, milosc , sex i nagle mnie wzielo w 3 roku zycia z moja MŻ... jak to moj mis, moj kochany bzykał za pieniadze,... dostalam takiej paranoi, ze kazdy film w ktorym np. tanczyly Panie na rurze w bikini lub bez powodowal atak agresji do niego , czy tak to wygladalo, czy jak czy siak, OKROPNY okres , cierpliwie to znosil, pol roku w koncu bijac sie w piers i z lzami w oczach poprosil zebysmy razem poszli na terapie do psychologa bo jak tak dalej pojdzie to on mimo ze jestem calym jego swiatem nie da rady bo ZALUJE ZE MI SIE PRZYZNAL I ZALUJE CZEGOS PIEKNEGO P R A W D Y... bilam sie z myslami , czytalam posty, ksiazki ... poszlismy na terapie... od a do zet... trwala 3 miesiace, jak co i dlaczego tak mnie to boli... to byl strach nie ze one lepsze bo oj nie , tylko strach iracjonalny i brak zaufania ze jak raz skorzystal to i jeszcze raz to moze zrobic... minely 3 lata po terapi jestemy nie rozerwalnymi polowkami ... ale musze powiedziec ze to byl HORROR co moja psyche zrobila w naszym zyciu, jaki obled mnie zlapal.. lez, wrzaskow, nie porzumien... WARTO BYLO PRZYJAC GO DO SERCA JAKO CZYSTEGO CZLOWIEKA bo jak sam mowil na terapi ... rzygam na siebie za tamten okres, koledzy, wodeczka i panienka wczesniej dymana przez tysiace kutasow... i mimo tego ze kiedy go poznalam nie dla mnie a sam dla siebie skonczyl taki tryb zycia... to ja nie zaufalam dzis ciesze sie ze byl tak dorosly i zaproponowal TERAPIE dla mnie dla niego dla NAS... kochamy sie do szalenstwa i w sexsie nie ma teamtu tabu ale przeszlosci juz nie rozgrzebujemy SZKODA ZYCIA NA TO ...zatem jesli go kochasz tak ze tchu ci brakuje jak myslisz ze moze go zabraknac NIE DAJ SIE SWOJEJ WYOBRAZNI , SWOIM ILUZJOM JEGO PRZESZLOSCI BO PRZEGRASZ... MOZE COS TAK PIEKNEGO JAK MY STWORZYLISMY...
Powiem tak to że facet był w burdelu nie znaczy że skorzystał i przeleciał dziwkę mój brat został spity( był spity w trzy dupy) przez kolegów( manipulatorów ) po tym jak dziewczyna go zostawiła poszedł ale stchórzył zanim doszło do seksu( laska zeczela mu robić loda ale po chwili otrzeźwiał kazał jej przestać ubrał się i wyszedł zniesmaczony ..Samemu na trzeźwo nigdy by mu nie przyszło do głowy iść do prostytutki i nie jest z tego dumny i już nigdy więcej nie poszedł wyznał to swojej kobiecie która nie ma z tym problemu bo do niczego nie doszło nie przeleciał jej a ona nie dokończyła wie że to alkohol i frustracja wzięły górę ale w porę się stamtąd zabrał i już nie wrócił i ufa mu bo wie że czuł obrzydzenie bo doszło do niego że nie chce tego i wyszedł
Moim zdaniem należy patrzeć na okoliczności a nie od razu był w burdelu=przeleciał dziwkę mojego sąsiada ojciec zabrał do burdelu młody dowiedział się dopiero na miejscu i dziwka sciemnila że coś było a gadali kobiety wizyta wizycie nie równa jeśli by mój facet którego kocham miałby przygodę w stylu mojego brata to też bym nie miała z tym problemu dla mnie do niczego nie doszło
Ludzie się zmieniają i to że ktoś raz x lat temu poszedł na dziwki ale np.sie rozmyślił i do niczego nie doszło nie oznacza od razu że nie umie kochać czy stworzyć stałego związku ja też kiedyś cnotliwa nie byłam nie traktowałam seksu emocjonalnie ale dzięki temu doceniam to co mam teraz zmieniłam podejście bo spotkałam odpowiedniego człowieka który ma tak samo ja czuję dumę że mój chłopak właśnie dzięki mnie zechciał się ustatkować i stworzyć związek obydwoje zmieniliśmy podejście do seksu i i jeśli facet zwierza ci się że żałuję rzeczy którą zrobił raz i już więcej nie to uwierzcie mi mój brat jest tego najlepszym przykładem że ludzie się zmieniają
44 2020-06-07 20:40:38 Ostatnio edytowany przez Jovanna (2020-06-07 20:41:32)
Jezeli Twoj facet byl wtedy wolny, nikogo nie kochal to i nikogo nie krzywdzil. Mysle, ze z dwojga zlego lepiej "kupic czysty seks", niz bazowac na naiwnosci jakiejs niewinnej laski i moze jeszcze ja skrzywdzic. Moim zdaniem to fair. Troche moze fu, ale sa prezerwatywy, bez przesady. Najwazniejsze, ze Ciebie kocha i jest Ci wierny, do tego szczery. Bardziej bym sie zmartwila, gdybym wiedziala, ze byl w zwiazku i korzystal z prostytutek - to by zakrawalo o jakis fetysz i brak lojalnosci. A tak? Nie wiem, dla mnie to jest nawet dojrzale podejscie i dobra eksploatacja zawodu Pan do towarzystwa
Po co szukac dziury w calym. ![]()
Myślę, że prostytutka jest lepiej zabezpieczona niż byle jakie panienki, które wielu z waszych facetów przeleciało przed wami. Cóż brzmi brutalnie, ale tak chyba jest.
Nie rozliczaj chłopaka z przeszłości, bo to Nie jest w porządku. Ludzie robią różne rzeczy z różnych powodów, pod wpływem różnych emocji. Często robimy rzeczy, które kiedyś wydawały nam się głupie gdy o nich słyszeliśmy. Lub zarzekalismy się, że nigdy ich nie zrobimy.
Powiedział otwarcie co oznacza, że traktuje Cię poważnie.
Zazdrosna jesteś o prostytutki? I o byle dziewczyny? To niedobrze. Musisz to sobie poukładać w głowie. To chyba nie jest do końca normalne żeby być zazdrosna o byłe dziewczyny. Z jakiegoś powodu są byłe, A Ty jesteś teraz na ich miejscu.
ja krzywo patrzę na facetow, ktorzy łazą na prostytutki. Seks za kasę jest żenujący dla mnie.
Idzie taki, placi i nie rusza go w ogole, że kobieta czuje obrzydzenie na jego widok, ale musi udawać, że jest fajnie...
Idzie taki, placi i nie rusza go w ogole, że kobieta czuje obrzydzenie na jego widok, ale musi udawać, że jest fajnie...
Jeżeli pracowałaby w obsłudze klienta w banku (można tu wstawić setkę innych zawodów) to też musiała by się uśmiechać i udawać miłą chociaż czasem pewnie w środku by się gotowała. No teoretycznie nie musi, ale pewnie musiałaby poszukać innej pracy. Do opryskliwej prostytutki klienci też pewnie by nie wracali. A z tych dwóch przypadków często to w tym pierwszym kobieta coś bardziej musi...
adiafora napisał/a:Idzie taki, placi i nie rusza go w ogole, że kobieta czuje obrzydzenie na jego widok, ale musi udawać, że jest fajnie...
Jeżeli pracowałaby w obsłudze klienta w banku (można tu wstawić setkę innych zawodów) to też musiała by się uśmiechać i udawać miłą chociaż czasem pewnie w środku by się gotowała. No teoretycznie nie musi, ale pewnie musiałaby poszukać innej pracy. Do opryskliwej prostytutki klienci też pewnie by nie wracali. A z tych dwóch przypadków często to w tym pierwszym kobieta coś bardziej musi...
co za porównanie? Usmiechać się do ludzi a dawać d*py obcym facetom i udawać ach, och, ech, podczas, gdy często na pawia ci się zbiera od tej roboty. Chyba trzeba być facetem, żeby mieć przyjemność z seksu, wiedząc, że normalnie dziewczyna by kijem tknąć jednego z drugim nie chciała, ale kasa potrafi znieczulić. Oglądalam niejeden reportaż, gdzie dziewczyny opowiadały o swojej pracy i o tym, że czują obrzydzenie do klientow, ale muszą udawać, żeby zarobić. Bo to łatwy zarobek. Nie każda jest luksusową call girl, gdzie może przebierać w przystojniakach w typie Brada Pitta. Wiele musi obslugiwać obleśnych klientów. A Ty do pracy w banku porownujesz... No proszę Cię... Prostytucja kaleczy psychikę wielu kobiet. Ale faceta to nie interesuje, Kladzie kasę na stół, spuszcza z krzyża i zadowolony wraca do domu, często do żony. Polecam poczytać autobiografię choćby takiej Jany Koch Krawczak, bylej prostytutki...
A z tych dwóch przypadków często to w tym pierwszym kobieta coś bardziej musi...
Co bardziej musi i niby dlaczego? Mnie się wręcz wydaje, że to ta druga musi, bo ktoś jej płaci również za swój komfort, a nie tylko za profesjonalną jakość obsługi. Jak płaci, to i wymaga.
Nie każda jest luksusową call girl, gdzie może przebierać w przystojniakach w typie Brada Pitta. Wiele musi obslugiwać obleśnych klientów.
Nie musi.
51 2020-06-23 09:48:52 Ostatnio edytowany przez Ras (2020-06-23 09:50:22)
Co bardziej musi i niby dlaczego? Mnie się wręcz wydaje, że to ta druga musi, bo ktoś jej płaci również za swój komfort, a nie tylko za profesjonalną jakość obsługi. Jak płaci, to i wymaga.
Z założenia ani jedna ani druga nic nie musi. Tyle że dla jednej z nich taka decyzja może mieć zupełnie inne konsekwencje niż dla drugiej, bo prostytutka jak gość nie będzie się wpasowywał w akceptowalne ramy to go prędzej spuści na drzewo niż mu z krzyża, a ta druga na etacie może ewentualny etat stracić jakby chciała sobie decydować kogo obsłużyć a kogo nie.
co za porównanie? Usmiechać się do ludzi a dawać d*py obcym facetom i udawać ach, och, ech, podczas, gdy często na pawia ci się zbiera od tej roboty. Chyba trzeba być facetem, żeby mieć przyjemność z seksu, wiedząc, że normalnie dziewczyna by kijem tknąć jednego z drugim nie chciała, ale kasa potrafi znieczulić. Oglądalam niejeden reportaż, gdzie dziewczyny opowiadały o swojej pracy i o tym, że czują obrzydzenie do klientow, ale muszą udawać, żeby zarobić. Bo to łatwy zarobek. Nie każda jest luksusową call girl, gdzie może przebierać w przystojniakach w typie Brada Pitta. Wiele musi obslugiwać obleśnych klientów. A Ty do pracy w banku porownujesz... No proszę Cię... Prostytucja kaleczy psychikę wielu kobiet. Ale faceta to nie interesuje, Kladzie kasę na stół, spuszcza z krzyża i zadowolony wraca do domu, często do żony. Polecam poczytać autobiografię choćby takiej Jany Koch Krawczak, bylej prostytutki...
W tym porównaniu nie chodziło mi rodzaj wykonywanej pracy, tylko tak jak wyżej napisałem.
Ale w sedno sprawy trafiłaś - "łatwy" zarobek,to spora różnica zarobić 200zł za godzinę, a taką samą kwotę za dzień pracy...
Z Twoich wypowiedzi bije takie przekonanie że wszystkiemu winien jest facet i to jest wg mnie nie w porządku.
I jeszcze tylko dodam że ja się wypowiadam w kwestii prostytucji a nie sutenerstwa to dość istotny szczegół.
Ja do końca nie rozumiem takiego piętnowania z jednej czy drugiej strony.
Obecnie tzw. sponsoring ma się coraz lepiej, co widać w rosnącej statystyce pośród środowisk studentek.
Poza tym, czym się różni usługa prostytucji od np. masażu, czy kucharza. Wszędzie pracownik udostępnia swoje ciało w celu realizacji usługi.
W cenę wchodzi ryzyko wykonywania zawodu, dlatego prostytutka jest dużo więcej warta, bowiem a) zwykle jest duże zapotrzebowanie, które stale rośnie i b) pracownik mimo zachowania procedur zabezpieczeń dalej ryzykuje swoim zdrowiem.
W temacie prostytucji( nie sutenerstwa) jeszcze długo będzie tak, że na faceta będzie spadać cała wina za całe zło z tym związane. Tylko kuźwa., jeśli pojawia się możliwość dużego zarobku, takiego z 10 razy większego niż w przeciętnej pracy, to czy naprawdę ktoś się będzie wahać? Nieistotna tu jest płeć czy profesja, ale wizja szybkiego wzbogacenia się. Pomijam jakieś skrajne przypadki, kiedy np taka dziewczyna musi utrzymywać np kogoś z rodziny, bo ten jest chory czy niedołężny, to czy większość pozostałych przypadków, oprócz przymuszania do prostytucji, to nie jest DOBROWOLNE godzenie się na taki los? Trzeba by zerknąć w statystyki, ale wiele kobiet krytykujących korzystanie z usług prostytutek przez facetów, zapomina, że pewna część tych dziewczyn robi to z własnej nieprzymuszonej woli. Dodatkowo sam sponsoring też wiele mówi o naturze ludzkiej, bo takie dziewczyny czasami nie mają w ogóle ochoty na pozyskanie środków w inny sposób a branie pożyczki od rodziny czy znajomych uważają za największą hańbę( zresztą to dotyczy generalnie sporej liczby ludzi, sądzących, że nieważne jak się zarobi, ważne, żeby było swoje, bo zapożyczenie się uważają za największą ujmę na honorze. Zatem, jeśli taka studentka che się dorobić, to mając do wyboru zapie***anie w sklepie na kasie czy przy barze a znalezieniem sobie utrzymanka, po pewnym czasie może stwierdzić, że to drugie wyjście się jej po prostu bardziej opłaca.
Można się zatem spierać co jest siłą napędową tego całego "biznesu", bo niby bez popytu nie ma podaży a z drugiej strony świadomość zagrożenia i ryzyko związane z zawodem też powinno być filtrem przed zbyt powszechnym angażowaniem się w taki zawód.
Cytat mniej więcej brzmiał:
"Wiesz... pracuję tak, bo lubię mężczyzn, lubię się spotykać, lubię seks. Nie chcę iść do innej pracy. Nigdzie nie jest lekko, ale tak wybrałam i na razie jestem zadowolona. NIe spotykam się z mężczyznami, którzy źle na mnie działają."
Można poczytać Święta Ladacznica Blog, Garsonierę, Ewa Egejska Czarodziejki.
W temacie prostytucji( nie sutenerstwa) jeszcze długo będzie tak, że na faceta będzie spadać cała wina za całe zło z tym związane. Tylko kuźwa., jeśli pojawia się możliwość dużego zarobku, takiego z 10 razy większego niż w przeciętnej pracy, to czy naprawdę ktoś się będzie wahać? Nieistotna tu jest płeć czy profesja, ale wizja szybkiego wzbogacenia się.
Nie wiem czy dobrze Cię zrozumiałam, ale dla mnie zabrzmiało to tak, że jeśli za coś dobrze płacą, to nie ma się co wahać, bo pieniądze są wartością nadrzędną
.
Ludzie mają różne podejście do siebie, do życia, kierują się różnym systemem wartości, pewnie dlatego pojawiło się jeszcze coś takiego jak moralność i etyka, która te kwestie w pewien sposób reguluje.
Poza tym, czym się różni usługa prostytucji od np. masażu, czy kucharza. Wszędzie pracownik udostępnia swoje ciało w celu realizacji usługi.
W tych dwóch przypadkach, które wymieniłeś, nie oferuje się swojego ciała, ale umiejętności. Natomiast rzeczywiście prostytutka sprzedaje nie tylko umiejętności, ale głównie własne ciało, to dlatego mówi się, że samą siebie traktuje przedmiotowo.
Witam,
mam problem i nie mogę sobie z nim poradzić...jestem już w związku około 1.5 roku i przez ten cały czas nie potrafię zapomnieć o tym, że mój partner korzystał z usług prostytutek...dowiedziałam się o tym od niego, sam się przyznał...może nie potrzebnie poruszałam z Nim już parę razy ten wątek ale odkąd się dowiedziałam spędza mi to sen z oczuwypytałam się wszystkiego i teraz w sumie nie wiem czy nie żałuję bo wyobraźnia robi swoje...Proszę Was o pomoc, radę! Czy w ogóle ma to wszystko sens...Czy związek z osobą korzystającą z takich usług jest w ogóle możliwa, czy to nie uzależnia??
Z góry dziękuję i pozdrawiam
Z badań wynika że co piąty facet przynajmniej raz w życiu korzystał z usług prostytutek, więc szansa że na takiego trafisz, jest dosyć spora.
To trudne byc z taka osoba bo seks to jest uczucie wyzsze i dotyczy ono dwojga Kochajacych sie osob i nie powinno sie tym bawic jak uczuciami.
Seks to czynność fizjologiczna, szukanie na siłę w tym jakiś głębszych filozofii, mija się z celem.
Jak Ty byś się czuł wiedząc, że Twoja obecna dziewczyna, którą zakładam, że kochasz jeździła sobie na ponów do towarzystwa?? Co o Niej byś pomyślał? Jak byś się czuł kiedy by Cię dotykała?
Napisałeś również, że dla Was to potrzeba?? A uważasz, że My nie potrzebujemy??
Nie rozumiem tego!
Faktycznie, jeśli kobieta ma duży przebieg, to trochę niedobrze.
Mówcie co chcecie, ale mnie to całe 'wyzwolenie' po prostu przeraża. Wolałabym jednak żyć w XIX wieku i nie mieć rozterek, na której lokacie się uplasowałam.
To w XIX wieku nie było agencji towarzyskich, nie było prostytutek? ![]()
ja krzywo patrzę na facetow, ktorzy łazą na prostytutki. Seks za kasę jest żenujący dla mnie.
Idzie taki, placi i nie rusza go w ogole, że kobieta czuje obrzydzenie na jego widok, ale musi udawać, że jest fajnie...
Skąd pomysł że prostytutki muszą udawać że jest fajnie?
Gdybyś ty była zmuszona pracować w agenci, to byś się na siłe uśmiechała?
Chyba trzeba być facetem, żeby mieć przyjemność z seksu, wiedząc, że normalnie dziewczyna by kijem tknąć jednego z drugim nie chciała, ale kasa potrafi znieczulić. Oglądalam niejeden reportaż, gdzie dziewczyny opowiadały o swojej pracy i o tym, że czują obrzydzenie do klientow, ale muszą udawać, żeby zarobić. Bo to łatwy zarobek.
Aż dziwne że muszę to tłumaczyć, cóż to za dziwaczne nielogiczne myślenie
skoro za darmo nie chcą uprawiać seksu, i trzeba tym prostytutką płacić pieniądze, to chyba jest oczywiste że brzydzą się swoich klientów? Niby jak by, miało być inaczej?
Wolalabym nie miec do czynienie z facetem ktory choczil na prostytutki. Brzydze sie prostytutkami (evt chorobami przenoszonymi droga pluciowa)
Nigdy nie ma gwarancji ze tego nie powtorzy - bo potrzeba. Albo ty go nie zadowolisz.
Na marginesie - moj 1 chlopak tez byl z kolegami u prostytutek.
Powiedzial tez mi o tym. Nie byl zrownowazony, bal sie ze ma hiv po tym (mielismy po 20 lat) - nie spalam cala noc, spocona jak mysz - myslac ze jestesmy zarazeni.
Testy okazaly sie negatywne.
Dobrze ze rozstalam sie zawczasu tym nieodpowiedzialnym czlowiekiem. Szkoda nerwow i stresu
Wolalabym nie miec do czynienie z facetem ktory choczil na prostytutki. Brzydze sie prostytutkami (evt chorobami przenoszonymi droga pluciowa)
Nigdy nie ma gwarancji ze tego nie powtorzy - bo potrzeba. Albo ty go nie zadowolisz.Na marginesie - moj 1 chlopak tez byl z kolegami u prostytutek.
Powiedzial tez mi o tym. Nie byl zrownowazony, bal sie ze ma hiv po tym (mielismy po 20 lat) - nie spalam cala noc, spocona jak mysz - myslac ze jestesmy zarazeni.
Testy okazaly sie negatywne.
Dobrze ze rozstalam sie zawczasu tym nieodpowiedzialnym czlowiekiem. Szkoda nerwow i stresu
Regularnie to z usług prostytutek, nie korzysta aż tak dużo facetów, to będzie zaledwie kilka procent, ale takie mam przeczucie, że jeśli chodzi o ludzi którzy tam byli jeden raz w ciągu całego swojego życia, to pewnie z jedna trzecia ogółu mężczyzn tam była, więc niestety, ale śmiało można się spodziewać, że twój kolejny chłopak może być jednym z nich.
59 2020-06-28 15:31:15 Ostatnio edytowany przez kermitka (2020-06-28 15:32:23)
Nie sadze. Postanowilam wybierac eventualnie odtad tylko inteligentnych facetow.
Nawet nie wiem czy wogole bedzie jeszcze jakis facet...
Na marginesie skad masz te statystyki?????
Nie sadze. Postanowilam wybierac eventualnie odtad tylko inteligentnych facetow.
Nawet nie wiem czy wogole bedzie jeszcze jakis facet...
Na marginesie skad masz te statystyki?????
Były robione badania na ten temat, zresztą prostytutek w Polsce jest około 20 tysięcy, skoro każda ma tak z 3 może 5 klientów dziennie, więc na miesiąc jedna ma 100 stosunków, więc razem wychodzi tak z 2 miliony stosunków seksualnych na miesiąc, i niby z kim ten cały seks jest? jest grupa facetów która zagląda tam kilka razy na miesiąc, ale to i tak niewiele zmienia, bo jak jest aż tyle prostytutek, to znaczy że mają dużo rzesze klientów, w końcu muszą z kimś ten seks uprawiać, a jeśli jest wiele kobiet co się brzydzą seksem, nie chcą z każdym tego seksu uprawiać, to wtedy zostaje jedynie agencja.
To dobrze. Niech korzystaja - kazdy robi jak chce.
Byle z dala ode mnie.
To dobrze. Niech korzystaja - kazdy robi jak chce.
Byle z dala ode mnie.
A to byś nie chciała się przyjaźnić z kimś takim jak ja? czyli osobą bywającą w agencjach towarzyskich.
63 2020-08-15 14:48:21 Ostatnio edytowany przez Nita2 (2020-08-15 14:54:24)
Wszystko zależy od tego ile razy był i jakie ma zdanie...znam takich którzy byli i żałują i tworzą szczęśliwe związki dbają o swoje partnerki kochają się z nimi oddają całego siebie szanują i po prostu kochają...uważam że wszystko zależy od człowieka i sytuacji mój brat ale UWAGA stchórzył ubrał się i wyszedł do dzisiaj uważa że do niczego nie doszło opisał mi jak to wyglądało że po chwili kazał jej przestać się wić wokół niego i ubrał się i wyszedł zapłacił a nie potrafił skorzystać po prostu doszło do niego że nie potrafi jej przelecieć więc nie było finału i już więcej nie wrócił bo tak źle się tam czuł i tak bardzo mu się nie podobało że zrezygnował i nie ma zamiaru wracać JA MU UFAM bo mógł to przemilczeć skoro uważa że do niczego nie doszło( mam dobry kontakt z bratem a bał się że będzie potępiany uspokoiłam go że nie ma się bym martwić nie przeleciał dziwki i nikt nie powinien wmawiać mu że tak było żałuję i jest mu wstyd że dał się namówić ale dumny jest ze potrafił stanowczo kazać jej przestać bo podejrzewam że czułby się źle ze sobą gdyby doszło do stosunku to był jeden jedyny raz nie zdradził nigdy żadnej dziewczyny jest typem oddanego dobrego chłopaka...ja jestem z niego dumna bo pokazał honor i nie zrobił niczego wbrew sobie i nawet miał odwagę powiedzieć kumplowi że do niczego nie doszło i że już nigdy nie zgodzi się na taki pomysł ) a zdecydował że powinnam wiedzieć jak to wyglądało i szczerze nie rusza mnie to ( nie całowali się, nie dotykała go zbytnio i trwało to chwilę i cieszę się że nie pozwolił jej skończyć i ze w odpowiednim momencie doszło do niego co robi i że nie chce tego mimo że był pijany bo sam dodał że na trzeźwo to by w życiu nie poszedł i nawet przez myśl by mu to nie przeszło a tak kumpel go namówił i żałuję że się zgodził ale nie żałuję decyzji o wyjściu i tego że do niczego nie doszło jego ukochana wie i też uważa że do niczego nie doszło wie jak to wyglądało ) tworzą cudowny związek on bardzo o nią dba szanuje ją kocha się z nią ( dlatego nie potrafił bo dla niego to jeszcze gorsze niż laska z klubu którą poznajesz i zdarza się np.przygoda na jedną noc po prostu minęła chwila i doszło do niego że zrobi coś wbrew sobie i że nie da rady) inne podejście miałabym gdyby np.przelecial np.setke i był z tego dumny( gdyby mu się podobało to wróciłby na trzeźwo bo chciałby przelecieć tą dziwkę a po drugie robiłby to potem dalej a on od razu szukał kogoś na stałe bo nie podobała mu się wizja bzykania za kasę) albo chodziłby tam z premedytacją będąc trzeźwym nie ma co sobie mieszać w głowie każdy człowiek jest inny i KAŻAD sytuacja jest inna najważniejsze to czy była to jednorazowa wpadka której żałujemy nie zależnie czy doszło do stosunku czy nie a co innego gościu recydywista który nigdy nie miał stałej relacji z nikim tylko jedzie na burdelach całe życie
A tak ogólnie nie wolały byście być tymi z którymi wasz facet się kocha i czerpie z tego spełnienie i satysfakcję? ( Nie od dziś wiadomo że seks z prostytutką niczym emocjonalnym nie jest to fizjologiczne bzykanie bez całowania czy czułości...to jakby bzykać ruchomą seks lalkę ( ją możesz przynajmniej całować) mnie by bardziej ruszało że facet był wcześniej w poważnym związku gdzie pewnie kochał się z tamtą a ja jestem kolejna czułabym niepewność czy jestem mu ze mną dobrze itp. niż martwić się że był w burdelu ( oczywiście gdybam bo mój nie przeleciał dziwki a był w burdelu zamówić atrakcje na kawalerski dla kumpla z czego nic nie wyszło...
Naprawdę może dziwna jestem ale gdybym już była w takiej sytuacji i dowiedziałabym się że mój bzykal raz dziwkę to może by mnie to ruszyło ale nie na tyle żeby go spławić ( najważniejsze jest podejście człowieka do tego co zrobił jak kiedyś ukradłam coś za głupich czasów a z perspektywy czasu wiem że to było złe i żałuję że to się stało...najważniejsze to rozmowa jeśli facet daje ci odczuć że jesteś dla niego ważna i cię kocha to pogadaj z nim o swoich obawach itp. na pewno żaden facet na poziomie nie powie ze bzykanie dziwki jest takie samo jak kochanie się z partnerką bo to jest logiczne ja też miewałam seks przygody i uważam że obrazą jest nazwanie bzykania i kochania się w tych samych kategoriach od kiedy kocham się z facetem czuję jak miałkie i kiepskie były te numerki wcześniej gdy nie było w tym pasji uczucia czy więzi...
To dobrze. Niech korzystaja - kazdy robi jak chce.
Byle z dala ode mnie.
A to byś nie chciała się przyjaźnić z kimś takim jak ja? czyli osobą bywającą w agencjach towarzyskich.[/quote
Kolega moze moglbys byc. Ale na pewno nie bliskim przyjacielem.