netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Narzeczona walczaca z przeszłością

17 odpowiedzi4 406 wyświetleńzałożony przez paulina85, 16.03.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Narzeczona walczaca z przeszłością

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

1

Temat: Narzeczona walczaca z przeszłością

Witam,

piszę jak każda - dlatego, że mam problem i nie umiem sobie z nim sama poradzić.
Za 2 miesiące wychodzę za mąż za wspaniałego mężczyznę. Znamy się i mieszkamy razem od 3 lat, od roku jesteśmy narzeczeństwem. Jest naturalnie, fajnie, blisko ciepło, aż...
i tu się zaczyna problem. Zanim poznałam mojego obecnego narzeczonego, byłam z innym facetem. Zdecydowaliśmy się na seks, więc nie jestem "bez skazy". Potem poznałam "obecnego", przez pół roku byliśmy znajomymi. On wtedy także był z inną osobą. Czasem we 4 byliśmy na jakiś imprezach, czy wyjazdach. Tamte związki się rozpadły, naturalnie, same z siebie (mój trwał ponad 4 lata, jego niecały rok) i wtedy mieliśmy drogę wolną do siebie. Wszystko zaczęło się fajnie układać, tylko, że od tych 3 lat nadal męczą mnie obrazy z przeszłości. Widziałam go z inną, jak byli blisko, czy spali w namiocie obok. Wiem, że współżyli ze sobą. Czasem mam napady zazdrości o to. Nie radzę sobie. Mimo, że on strasznie o mnie dba i nigdy sam powodu do zazdrości w naszym związku mi nie dał, to ja nie potrafię mu wybaczyć (nie ma kontaktu z tamtą, wywalił zdjęcia, nie wspomina wyjazdów, ani niczego związanego). Te myśli, obrazy pojawiają nie znikąd. Jakaś rzecz, obraz, ktoś coś powie i bolesne skojarzenie gotowe. Rozmawialiśmy o tym wiele razy. On żałuje, ja żałuję, ale on z moją przeszłością się pogodził, a ja z jego nie potrafię. Ból, wściekłość, bezsilność, spadek poczucia własnej wartości, jestem "któraś tam", a nie "ta pierwsza, jedyna". Boję się, że zniszczę ten związek, a jak już wspomniałam ślub za pasem. Boję się, że jak sobie z tym nie poradzę, to za parę lat jak to nie minie, sama go zdradzę "by cierpiał jak ja teraz". Nie robię mi scen, ale gdy np kochamy się i pojawia się obraz jak on się kocha, tyle, ze nie ze mną, to odrazu cała bliskość paruje, a ja jedyne co mogę zrobić to się odwrócić lub wyjść do łazienki i zapłakać. Niby sceny mu nie robię, ale jemu też wtedy robi się przykro, a nasze chwile "zabiera tamta zdzira" - nienawidzę jej za samo istnienie, za to, że pojawiła się w jego życia rok wcześniej i zdążyła cała nasze zatruć, mimo, że nieświadomie...
Dziś byłam na pierwszej wizycie u psychologa. Babka miła, ale jedyne co powiedziała, to żeby się zastanowić po co są te emocje. Czego mogą mnie nauczyć? Nie wolno stawiać muru, bo tylko narastają, ale też nie umiem tego akceptować, wybaczyć. No więc co mam zrobić? Zależy mi na tym związku i skoro myślę o ślubie, to oczywiste jest, że nie biorę pod uwagę ewentualności rozstania. A skoro tak, to co mi pozostaje - skok w bok na wieczorku panieńskim, by się dowartościować...żałosne...
Może któraś z Was ma podobny problem, może podpowie jak radzić sobie z emocjami...ze sobą.
Pozdrawiam

2

Odp: Narzeczona walczaca z przeszłością

To jest bardzo trudna sytuacja i niestety boję się, że nie wróży zbyt dobrze waszej przyszłości, jeśli sobie z nią nie poradzisz.

Głupio zabrzmi i może przynieść dodatkowe "smutki", ale jeśli możesz to przełóż ślub. Spróbuj udać się jeszcze raz do psychologa- może innego. Najlepiej by był to polecony psychoterapeuta. Jedną wizytą nie rozwiążesz problemów ze swoimi emocjami. Obawiam się, że potrzebujesz dłuższej terapii.

3

Odp: Narzeczona walczaca z przeszłością
paulina85 napisał/a:

Niby sceny mu nie robię, ale jemu też wtedy robi się przykro, a nasze chwile "zabiera tamta zdzira" - nienawidzę jej za samo istnienie, za to, że pojawiła się w jego życia rok wcześniej i zdążyła cała nasze zatruć, mimo, że nieświadomie...

Nie wiem o co jeszcze miałabyś mu robić sceny... W każdym razie, unikałbym słów "zdzira", nie pomyślałaś, że dla innej kobiety Ty możesz być tą zdzirą? Np. dla tej kobiety, z którą związał się/ zwiąże się facet, z którym sypiałaś?

A moja rada - dorosnąć, znaleźć sobie prawiczka, albo wybrać celibat.

4

Odp: Narzeczona walczaca z przeszłością
02 napisał/a:

To jest bardzo trudna sytuacja i niestety boję się, że nie wróży zbyt dobrze waszej przyszłości, jeśli sobie z nią nie poradzisz.

Głupio zabrzmi i może przynieść dodatkowe "smutki", ale jeśli możesz to przełóż ślub. Spróbuj udać się jeszcze raz do psychologa- może innego. Najlepiej by był to polecony psychoterapeuta. Jedną wizytą nie rozwiążesz problemów ze swoimi emocjami. Obawiam się, że potrzebujesz dłuższej terapii.

E tam, pieprzenie. Jaka terapia? Jak nachodzą Cię takie myśli to wyobraź sobie jak byłaś z tamtym 4 lata i co robiliście i odwróć sytuację. Przywołaj swoje aktualne emocje do byłego i zastanów się czy Twój narzeczony ma się o co obawiać? Nie, prawda? Tak samo Ty nie masz co sie bać i o tym myśleć bo dla niego była znaczy tyle co dla Ciebie ex. Czyli nic.

5

Odp: Narzeczona walczaca z przeszłością

Wybacz, ale sama siebie unieszczęśliwiasz a przy okazji sprawiasz przykrość narzeczonemu. Przecież nie ma w tym nic złego, że przed Tobą miał inną dziewczynę. Z resztą Ty też miałaś chłopaka, Twój związek był nawet dłuższy, więc pewnie masz więcej wspomnień ze swoim byłym, niż Twój narzeczony z byłą.

Masz w sobie mnóstwo negatywnych emocji związanych z byłą partnerką Twojego narzeczonego. Nie wiem z czego one wynikają. Czujesz się od niej gorsza? Masz kompleksy z tego powodu? Przecież wybrał Ciebie, Ciebie kocha i z Tobą chce być. To się liczy. Musisz się z tym uporać, w przeciwnym razie zniszczysz to, co jest między Wami.

6

Odp: Narzeczona walczaca z przeszłością

Przełożenie ślubu nie wchodzi w grę - albo ślub, albo rozstanie. A rozstanie z takiego powodu byłoby infantylne. Sama to rozumiem. Dopóki patrzę na problem z dystansu, to wydaje mi się właśnie taki - infantylny.

Tisha - zdaję sobie z tego sprawę. Problem nie polega w tym, że ja jestem zazdrosna o mojego narzeczonego obecnie, że boję się iż on może wracać do tamtego czasu. Wręcz przeciwnie, on w żaden sposób do tego nie nawiązuje. Polega na tym, że te obrazy same się pojawiają, że w mojej głowie te wspomnienia co i rusz odżywają i ja sobie z tym nie radzę. W takich momentach emocje biorą górę, a ja tracę panowanie nad sobą. Mój ex - zero emocji dla mnie, lekkie muśnięcie dla mojego narzeczonego. Jego ex - zero emocji dla niego, niekontrolowany wybuch moich.

No przecież nie mogę tego związku rozwalić z takiego głupiego powodu. Tylko jak mam to zwalczyć i z tym żyć? Raz jeszcze powtórzę - z dystansu problem wydaje się infantylny, ale jak emocje wezmą górę, to ból serca jest jak najbardziej realny...

7

Odp: Narzeczona walczaca z przeszłością

Do MagdaEm

wiem, wiem, wiem. Rozumiem. I wszystko co piszesz, to prawda. Czy czuję się gorsza - tylko pod względem kolejności. I wiem, że jak się z tym nie uporam, to zniszczę wszystko.

Tylko JAK się z tym uporać???

8

Odp: Narzeczona walczaca z przeszłością
paulina85 napisał/a:

Tisha - zdaję sobie z tego sprawę. Problem nie polega w tym, że ja jestem zazdrosna o mojego narzeczonego obecnie, że boję się iż on może wracać do tamtego czasu. Wręcz przeciwnie, on w żaden sposób do tego nie nawiązuje. Polega na tym, że te obrazy same się pojawiają, że w mojej głowie te wspomnienia co i rusz odżywają i ja sobie z tym nie radzę. W takich momentach emocje biorą górę, a ja tracę panowanie nad sobą. Mój ex - zero emocji dla mnie, lekkie muśnięcie dla mojego narzeczonego. Jego ex - zero emocji dla niego, niekontrolowany wybuch moich.

Odganiaj te myśli, szybko staraj się skierować je na inny tor. Nikt Ci tu nie da lepszej rady. Stopniowo musisz to zwalczać. Nikt Cię z tego nie odczaruje, musisz sama nad tym pracować. Małymi kroczkami do celu smile

9

Odp: Narzeczona walczaca z przeszłością

Paulina, wydaje mi się że psycholog ma rację. Te emocje muszą mieć jakiś podtekst. Sam nigdy nie miałem problemu z tym że moje partnerki współżyły przede mną z innymi partnerami. Po prostu uważałem to za coś normalnego. I naturalnego. Tylko, że decydując się z nimi na zbliżenie zawsze czułem, że zostawiały przeszłość gdzieś daleko za sobą i w tej magicznej chwili liczyłem się tylko ja. To był, jest i zawsze będzie jedyny powód dlaczego decyduję się na seks.

Możliwe, że właśnie w tym problem. Może nie ufasz swojemu partnerowi. Wprawdzie jesteście ze sobą trzy lata, i jak sama twierdzisz nie daje ci powodów do zazdrości, tylko że gdzieś tam wewnętrznie może nie potrafisz mu zaufać. A jeśli nie potrafisz tego zrobić po trzech latach bycia razem...

A teraz coś od siebie. Paulina, cieszę się że podchodzisz do spraw intymnych w ten sposób. I nie uważam by było to infantylne zachowanie. Wprawdzie stwarza to teraz problemy, ale cieszy że ludzie mają swoje zasady i się ich trzymają. Bo seks to nie zabawka, a ważny element naszego życia zespalający dwoje ludzie w jedno. Pozdrawiam

10

Odp: Narzeczona walczaca z przeszłością

może tak naprawdę właśnie mi o to chodzi - o ciepło słowo i podtrzymania na duchu w gorszych chwilach? Z bliskimi osobami nie mam co o tym rozmawiać, narzeczonego nie chcę już tym męczyć, bo sama wiem, że to sensu nie ma. Więc wszystkie emocje i myśli cały czas trzymam w sobie. Raz jest lepiej, raz gorzej, a w tych gorszych chwilach ważne są słowa wsparcia - dlatego dziękuję Wam za każdego powyższego posta.

A czasem po prostu przydaje się zimny kubeł wody na głowę, jak od Tishy - nikt mnie nie odczaruje, więc żyć z tym muszę - przecież miłość góry potrafi przenosić, nie smile?

mksudol:
naturalne to do końca moim zdaniem nie jest. Żyjemy w czasie, gdy seks stał się towarem, a ludzie często dla niego lub przez niego zatracają siebie. Jeśli człowiek sam siebie szanuje, to byle komu (w tym, przypadkowym osobom) nie da dostępu do siebie: do swoich myśli, ani do swojego ciała. Seks daje również poczucie bliskości, a tym samym bezpieczeństwa. Ja ufam, nawet obecnie bardziej jemu niż sobie w gorszych chwilach. Ale masz rację - gdzieś w głębi duszy cały czas pojawia się natrętna myśl, że skoro nie jestem pierwsza, to nie koniecznie muszę być ostatnie. Brak mi poczucia wyjątkowości i wyłączności. Pewno mam zbyt wyidealizowane podejście do związku. Ale skoro zgadzasz się z psychologiem, to może zaryzykowałbyś wymyślenie jakiegoś podtekstu tych emocji? Może taka wspólna burza mózgów pomoże...?

pozdrawiam

11

Odp: Narzeczona walczaca z przeszłością

Paulinko chyba masz po prostu zbyt bujną wyobraźnie.
Jeżeli ten chłopak sie Tobie oświadczył, i chce abyś była jego żoną,to nie powinnaś miec  żadnych obaw ani żadnych mysli o jego eks.
To było i mineło,jest za wami:)
Powinnaś teraz skupić sie na tym,ze niedługo bedziesz żoną,bedziesz miec wspaniałego meża,w jakims stopniu masz ułozone zycie,pewnie nie jedna Tobie zazdrosci:-D
Suknie już pewnie masz,cio?

12

Odp: Narzeczona walczaca z przeszłością

Czułam to samo, co Ty, Paulina85. Jestem z moim chłopakiem prawie półtora roku, ale przez pierwsze trzy miesiące nie potrafiłam sobie poradzić z tym, że on kogoś już miał, a ja byłam dziewicą. Ale przeszło. Minęło, nie ma po tym śladu, i obecnie sama nie wiem, o co mi właściwie chodziło.

Problemem jest to, że to się ciągnie u Ciebie już 3 lata. Mimo to, obawiam się, że musisz sama sobie z tym poradzić, ewentualnie właśnie z pomocą psychologa. I nie męcz tym narzeczonego, bo to nie jest jego wina. Sama widzisz, że to wszystko związane z byłą narzeczonego jest po prostu... głupie. I kiedy cierpiałam na tę przypadłość, też tak właśnie myślałam- że to super głupie. Spojrzałam na siebie jak na jakąś zakompleksioną, śmieszną histeryczkę, poczułam się żałośnie... i przeszło. \o/

O. Co ciekawe, mój chłopak nigdy nie wyrażał się negatywnie o swojej byłej. Po jakimś roku zobaczyłam ponownie jej zdjęcie i uznałam... że jest sympatyczna. Sądzę, że gdybyśmy teraz się poznały, mogłaby nawet zostać moją kumpelą. I miała też fajne zdjęcia ze swoim obecnym chłopakiem. I dziwi mnie ta moja zmiana nastawienia, bo wcześniej miałam ochotę ją zadźgać. neutral

13

Odp: Narzeczona walczaca z przeszłością

Paulina, nie masz prawa do takiego zachowania. Gdybys byla dziewicą, to i owszem.
Nazywanie bylej dziewczyny narzeczonego zdzira- tylko swiadczy o Twoim braku kultury, oraz o bardzo niskiej samoocenie, z ktora trzeba sie rozprawic.
Przemysl sobie dobrze to malzenstwo, bo nie widze Ciebie w roli zony. Nie zaslugujesz na tego faceta teraz. Tym bardziej na kolejnego, czy prawiczka.
Poniewaz Ty nie poczekalas na niego, odsun swoje zawyżone wymagania! Ty go kochasz?!

14

Odp: Narzeczona walczaca z przeszłością

Paulina85 - jak sobie siebie przypomnę z dawnych lat - "jak beze mgłę" wiem co czujesz. To można zwalczyć, ale musisz nauczyć się samokontroli. Po prostu kiedy czujesz że nachodzą Cię idiotyczne "obrazy" pomyśl o czymś równie intensywnie. Taki "wet za wet". Inaczej wykończysz i siebie i związek. Tak się nie da po prostu.

Wyobrażam sobie że cudnie dla Ciebie by bylo gdybyś Ty była dziewicą a on prawiczkiem. Choć coś mi mówi że i wtedy "coś" by się znalazlo abyś mogla się zadręczać. To bez sensu.

Wasz związek jest piękny. To nie second hand - jak Ci się pewnie wydaje.

Nie da się żyć w utopii. Myślę że masz tendencję do zadręczania się, uporczywego myślenia o przykrych dla Ciebie zdarzeniach. Dlaczego sama się katujesz? Wymyśl sobie jakąś enklawę spokoju, do ktorej będziesz wracać w myślach za każdym razem gdy najdą Cię czarne myśli.

15

Odp: Narzeczona walczaca z przeszłością

pierwszy raz wypowiedział się ktoś, kto choć przez chwilę czuł coś podobnego, co mnie teraz dręczy. To krzepiące, że nie jestem w tym sama, i że ktoś sobie z tym poradził przede mną - na rozmowę z kimś takim, jak Ty busiu, czekałam. I na dobre słowo od kogoś, kto wie, że tę drogę można przejść. Cieszę się, że Ty masz to za sobą i że teraz patrzysz na to jak przez mgłę - to krzepi. To daje nadzieję i siłę na przyszłość smile

Tak samo dziękuję Kriss. Źle robiłam, jako enklawę spokoju wybierając z początku moją przeszłość - być może właśnie to sprawiło, że na tak długo się w tym zaplatałam. A co dla Ciebie było enklawą, jeśli mogę spytać? Może jeszcze pamiętasz, a dla mnie mógłby to być wzór na początek.

ps
jasne, że mam już sukienkę smile!

16

Odp: Narzeczona walczaca z przeszłością

Mnie bardzo pomagało przypominanie sobie miłych chwil które razem spędziliśmy. Takich bardzo miłych i bardzo wyjątkowych.  Łącznie z tymi intymnymi. Co wtedy mówił, jak się zachowywał. Że to JA go doprowadziłam do takich rozkoszy i to MNIE wyznaje dozgonną miłość i prawi komplementy. Było trudno, ale się udało. Wtedy - bo mimo zażegnania tego problemu pojawiły się inne - ale to już inna bajka. W każdym bądź razie przestałam się zadręczać i teraz - przy moim mężu - mam problem z bańki big_smile A każde miało za sobą to i owo.
Czego i Tobie życzę. Tego problemu z bańki. smile

17

Odp: Narzeczona walczaca z przeszłością

Minął rok, ciekawa jestem czy Autorka wątku poradziła sobie z tymi myślami i jak żyje. smile Jestem w tej same sytuacji więc miło jest czytać jak miłość potrafi pokonywać problemy i przezwyciężać wszystko. To dodaje otuchy człowiekowi. smile

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Narzeczona walczaca z przeszłością

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026