Od zawsze byłam osobą zamknietą, poruszającą się po niszowej części miasta, życia. Lubiłam siedzieć w domu, robić muzykę. Mówią, że trudną, choć są ludzi, którzy czekają na kolejny "występ".
Nie przepadałam za częstymi spotkaniami z ludźmi. Tak było do końca studiów doktoranckich. Nie odpowiadała mi praca na uczelni - sztywna hierarchia, dużo stresu, dziwny klimat między współpracownikami, małe pieniądze - no chyba, że dużo kombinujesz (nie leży to w mojej naturze). Zaczęłam szukać innej pracy.
Udało się szybko - dział marketingu w znanej firmie. Wytrzymałam kilka miesięcy. W pracy od 8-16. mało tego - w domu jeszcze sprawdź to, przeczytaj tamto siamto i owamto, a jak skończysz, to pomyśl nad koncepcją nazwy na nowy produkt. Ja rozumiem kochać swoją pracę, ale nie zatakie pieniądze i nie w branży typu mrożonki (i chyba wielu innych).
Jestem zwolenniczką zdrowego jedzenia - więc tym bardziej nie odpowiadała mi ta praca - wszystko było na opak w stosunku do moich poglądów. Współpracownicy - w moim dziale na szczęście w porządku. Niestety nie ze wszystkimi współpraca okazała się wspaniała - niektórzy robili "pod górkę", żeby po prostu robić. Miałam zaprojektować kalendarz dla firmy - poświęciłam na to dużo czasu - starałam się wymyślić arytstyczne wizje logo firmy - każda propozycja była przyjmowana bez entuzjazmu. Nie miałam pojęcia o co prezesowi chodzi. Co się okazało? - nie złapałam przekazu, którego wstydzili się powiedzieć wprost i ukrywali pod hasłem - ten kalendarz ma wisieć w gabinetach prezesów - chcieli kalendarz z gołą babą.
Jako, że gołych bab mamy na pęczki w telewizji i internecie - pewnie niedługo zaczną chodzić po ulicach, mam tego dość i nie po to pracowałam w firmie sprzedającej żywność, by projektować im kalendarz z kolejną taką babą.
Teraz - wciąż samodzielnie ucząc się photoshopa - jestem grafikiem we własnej firmie i jednocześnie konsultantką Oriflame. Buduję własną strukturę, która niedługo pozwoli mi zarabiać piękne pieniążki, korzystam z bezpłatnych szkoleń kosmetycznych i przy tym wykonuję prace graficzne. W weekendy grywam na imprezach. W tygodniu projektuję, jeżdzę na szkolenia i spotykam się z koleżankami. Czuję się wolna, szczęśliwa, realizuję się osobiście, a przy okazji dbam o siebie i swój wygląd. Okazuje się, że wszystko można. Polecam Wam, dziewczyny - sprawdziłam sama na sobie.
Teraz tylko czekam, aż stanę się kobietą roku - dokładnie jak w tym filmiku:
Link został usunięty z powodu naruszenia regulaminu forum.
i odlecęęęę hehehe
Dziewczyny! Bierzcie życie za baryy!:)