A więc tak. Kocham i jestem kochana- ake robię masę głupot. Mam 24 lata, od czerwca mam ukochanego ? którego znałam kilka lat no i mieszkamy razem od września (mieszkamy sami)
I co ranię go. Jestem kłamczucha- i on to wie i ja też. Masakra. Próbuję z tym walczyć ale powtarzam. Już kilka razy miał być powód naszego rozstania. On jest cudowny wspaniały a ja naj normalniej w świece głupia. Jestem uparta. A nie powinnam ? wszystko więc mówi ? to już koniec- teraz jest już parę dni jestem na walizkach- i już wczoraj ostatecznie miałam odejść- ale jeszcze pogadaliśmy i miałam zostać. Ale?.. dziś rano znowu nie okłamałam go ?ale jestem taka bałaganiara, że tu się muszę strasznie pilnować.
I na czym mój problem ? bo ja nie chcę od niego odchodzić- ale powinniśmy się rozstać- a nie potrafię sama odejść . Bo go Kocham- próbuję się rozwinąć ale się nie udaje
NIe wiem jak odejść by nie ranić go na co dzień-A tak go KOCHAM
Podobne tematy
W jakich sprawach go kłamiesz?
To po co ciągle kłamiesz? Czego dotyczą te kłamstwa - poważnych rzeczy?
Możesz iść do psychologa. Może potrzebna jest Ci jakaś terapia? Myślałaś o tym?
NO TAK, chcę pójść tylko, że my musimy to zrobić od razu - ale jest problem z tym, że praca (np ostatni mój tydzień wyglądał tak że wychodziłam przed 9 wracałam na 19-20 ) i my możemy nie dotrwać do tego dojścia do lekarza. NIe chcę go już ranić. A oprócz tego to nie mam z kim o tym pogadać
Bo mieszkam w nowej miejscowości a swoją przyjaciółkę uraziłam do siebie i taka lipa- rodzice też odpadają- z pewnego powodu zerwaliśmy kontakt. Masakra - jestem głupia..........
Ale napisz nam dlaczego go kłamiesz i w jakim temacie?
dlaczego - sama nie wiem . Ja się łapie na tym sama, ze na przykład mówię że coś zrobiłam - nie wiem przy podpalaniu palnika w kuchni" a było trochę inaczej. ale i w tych poważniejszych- na przykład to, że wczesniej jeszcze we wrzesniu dzwoniłam do domu rodzinnego i to akurat wtedy gdy go nie było koło mnie - tylko np szłam do pracy. A on tam nie jest akceptowany. O to , że moi rodzice mnie nie szanują,byłam ważna- póki pracowałam i sie nie odzywałam. i że wypuścili mnie na świat z niczym- w tym i psychicznie- a ja ich bronie i z tego rodzą się kłamstwa
Rodzą sie kłamstwa- bo u mnie w domu było setki rzeczy nie tak i teraz no jest mi wstyd- i taka głupia rzecz. U nas gołąbki robiło się w sosie zrobionym z wody z obgotowywania kapusty - i gdy padło hasło ze przecież ta woda brudna to ja zaczęłam - oj ale nie jestem pewna czy moja matka jej nie wkłada podzielonej na liście- i takie kręcenie- bez sesnu ich bronię. Próbuję ich nie bronic a nie umiem. Jak mieliśmy konflikty będąc we dwoje u mnie w domu rodzinnym i coś np matce sie nie podobało i ukochanemu i oni się "powiedzmy żarli" to ja powinnam stanąc w obronie" a nie umiem. Nie potrafię matce powiedziec nic
Dziewczyny odpiszcie mi coś bo ja już wariuję
a moge pisac tylko gdzies do 13 bo potem koncze pracę i nie mam dostepu do netu - i pewnie dopiero w pn
Wiecie- ja sie boję krzyku- masakrycznie- On jest za nadto ekspresyjny- za niewinnośc na mnie nie krzyczy. Ale koło się toczy ja zrobie coś małego głupiego - bo np nie pomyśle, i tu się staram naprawić ale od razu mam w umyśle - boże znowu coś nie tak, kochanie zaraz sie zdenerwuje- i co i ja za chwilę zamiast naprawić tą pomyłkę to się z tych nerwów zdenerwuję i ją pogłębiam. On się denerwuje- krzyczy- to ja staram sie usprawiedliwić- i nie raz niestety skłamię - sobie myślę "idiotko co ty wygadujesz" a tu sie historyjak sypie sama. Ba a ja już wiem i się na tym przejechałam dziesiątki razy, że to nie skutkuje- i jest jeszcze gorzej. Tak źle i tak nie dobrze
Widze jak piszesz. Chaos.
Czy ty droga koleżanko możesz na chwilę zwolnić
Usiąść. Zwolnić oddech.
Pomyśleć. Panika zabija myślenie.
Jakie masz cele? (bycie z nim?) Jak chcesz ten cel osiągnąć. Co ci przeszkadza w osiągnieciu celu?
Dlaczego sabotujesz własny związek? Czy potrzebujesz zewnętrznej pomocy (psycholog)?
Czy nie czas na szczerość z facetem- taką na maksa. Wyjawienie starych kłamstw (zwłaszcza jak są błachej natury)?
Wyjaśnienie że są sprawy w których nie kłamiesz, wyliczenie Twojemu facetowi jakie to są rzeczy.
Wyjaśnienie jak masz zamiar to naprawić.
To może dać ci czas i pomoc faceta - w naprawieniu zepsutych spraw.
Potrzebujesz z kimś rozmawiać. Jakąś przyjaciółkę. Nie ma nikogo?
Pomyśl, rozglądnij się.. uspokój się . Będzie dobrze.
postaraj sie uspokoic i przemysl dokladnie co chcesz zrobic, zapisz na kartce - to naparwde pomaga; moze jednak psycholog?
No ale ja z nim wczoraj na przykład rozmawiałam tak naprawdę szczerze na maksa. U nas jest tak że ja roztrzepaniec trochę a o poukładany i na przykład mam się pilnować z porządkiem itd itp bo jego to strasznie drażni - mnie też ale nie mam błysku" we krwi choć chcę- i wczoraj gadaliśmy. Jakiś czas temu rozmawialiśmy o podpalaniu gazu pod garnkiem - że zmniejszyć na maksa poziom gazu podpalić i dopiero garnek. dziś przed pracą miałam zalać mieso wrzątkiem i nastawiłam cały czajnik wody. nie zdążyłam podsmażyć mięsa wiec miałam podpalić jeszcze raz wodę pod czajnikiem. no i .... włączyłam palnik pod patelnie (tak jak sie umawialiśmy) , i nie przeniosłam czajnika tylko sięgnęłam tak jakby pod- a miałam tak nie robić. i co i widzicie- to wychodzi jakbym sie nie starała i olewała. masakra............... Jak mam to naprawić- ustaliliśmy - mam a ) nie kłamać, nie bać się powiedzieć ze coś mi się nie podoba oraz pilnować w porządkach i prowadzeniu domu. a tu zonk......... nie wychodzi a tak go KOCHAM. On mówi, że ja tęsknię za tym starym stylem życia jak u mnie w domu rodzinnym - jednak bałagan i nie ład- ja nie tęsknię, ja się staram i próbuje by było dobrze.... ale idzie mi nawet czasem dobrze... potem jedna rzecz się posypie i kolejne idą z górki - oczywiscie na gorsze
13 2011-02-11 12:57:36 Ostatnio edytowany przez katbe (2011-02-11 13:02:23)
hej!
ty nie masz problemu z twoim facetem (jeszcze), ty masz problem z sobą i swoimi relacjami z domem rodzinnym.... między wierszami czytam, że boisz się reakcji na pewne zdarzenia....więc, żeby tego uniknąć kombinujesz, nie mówisz prawdy.... chcesz wszystkich zadowolić.....
zbyt mało podałaś konkretów, żeby coś radzić.....
każdego posta, którego napiszesz, przeczytaj jeszcze dwa razy..... zanim wyślesz.... bo faktycznie są bardzo chaotyczne.....może zacznij jeszcze raz od najważniejszego....
ok. teraz lepiej.... coś się powoli wyjaśnia....
dobrze, że się starasz..... facet dobrze ci radzi.... nie załamuj się, że na początku nie wychodzi..... nie zmienisz się w kilka dni..... to robota na dłużej
dokładnie to samo sądze co KATBE I SEDUCER
w twoim opisie jest taki pospiech , jakaś gonitwa , nie za bardzo potrafię przeczytać to co chciałaś przekazac..
piszesz o palniku , całej procedurze kiedy garnek kiedy mięso i td.. twój M uczy ciebie gotowac?? dla mnie to lekko chore wręcz bo jak jestem w kuchni , gotuje to robie tak jak uważam a nie tak jak mam podane w instrukcji...
myslę tez ze za wszelka cenę chcesz być z facetem .. dla mnie totalnie jest niezrozumiałe jak doczytałam jesli zle to sorry że dla faceta zerwałaś kontakty z rodzicami...
sądze że potrzebujesz porozmawiać z fachowcem który wyciszy twoje emocje i spowoduje ze twoja samoocena podskoczy bo chyba jest na niziutkim poziomie niestety ...
tak , problem jest ze mną i moją rodziną. Ale na tym opiera się problem z ukochanym.... a jego rodzice są naprawdę ok. i jeszcze jedno- on jak się złości - nie tylko na mnie to nie raz nie potrafi się uspokoić- i nasze problemy i jego również kończą się tym, że idziemy do niego do domu i jest rozmowa z jego rodzicami - zwłaszcza z mamą - bo on nie potrafi opanować emocji ![]()
czy zerwałam dla niego z rodzicami- to też , ale i dla siebie- bo sama jestem teraz spokojniejsza. Ja w domu nie mogłam powiedzieć co myślę- miało być tak jak mówiła mama- bo kończyło się krzykiem i awanturą, że wszystko robimy nie tak i że wszystko jest na jego głowie.
Moja droga, wy oboje macie problem, nie tylko Ty, jak na razie to Ty się obwiniasz. On wcale nie jest taki jakiego go próbujesz nam przedstawić, nie potrafi opanować emocji.. krzyczy i wasze konflikty rozwiązuje jego mama... Poza tym chyba jest przesadnie pedantyczny.. nie musisz robić wszystkiego tak jak on sobie życzy, masz swoje przyzwyczajenia i pewne rzeczy wyniosłaś z domu.. wcale nie znaczy , że wyniosłaś samo zło. Poza tym rodziców się nie wybiera.. to jest Twoja rodzina, co tam takiego się działo, ze pojawia się jakieś wrogie nastawienie partnera do nich i na odwrót ???
Myślę, że masz problem sama ze sobą, bo czujesz sie wszystkiemu winna.. cały grzech tego świata spada na Ciebie, a partner wykorzystuje tę słabość i ma nad tobą przewagę...
no ale tak... jak jeszcze odwiedzaliśmy mój dom rodzinny to taka sytuacja - myśmy już razem pomieszkiwali - no i kochanie mi pomaga ale kolacje robię ja. Ja idę robić kolacje- a mój braciszek gówniarz dużo młodszy z tekstem "przecież on też ma rączki" no i ja zamiast powiedzieć coś mi się nie podoba to nic - cisza poleciałam robic kolacje- nie odezwałam sie nawet, że to nasze ustalenie i niech się nie wtrącają bo to nasze życie. Była przy tym moja matka i tylko kiwnięciem potwierdziła, że tak powinno byc jak gada mój brat. i zero mojej obrony naszych postanowień gdy byliśmy u moich rodziców
Widac też, że boisz sie swojego partnera, jego oceny, krytyki, którą ci funduje i wywlekania waszych spraw na zewnątrz. Twój dom rodzinny był jaki był, jaki ty miałaś na to wpływ? Nie musisz się wstydzić za to, że był tam bałagan i nieład, bo to nie ty byłaś za to odpowiedzialna. Wytykanie ci przez partnera przywar twojej rodziny jest nie w porządku. I nie rozumiem tych instrukcji w kuchni. Czy ty masz wlewać wode do garnka i podpalać gaz zgodnie z jego wskazówkami? To chore!
Jesteś wprawdzie chaotyczna i powinnas nad tym popracować, ale twój facet ci w tym nie pomaga, skoro uciekasz się do kłamstewek ze strachu przed nim.
no z kuchnią to trochę dziwne- bo chodzi o to, że nie raz sie poparzyłam i tam syknęłam - to miałam tak robic by sobie krzywdy nie zrobić. i może to głupi szczegół ale jestem sama bałaganiarą, no i leży u mnie organizacja porządków dodmowych i mam to robić by pilnować się we wszystkich szczegułach - a sobie cos odpuściłam
uważam, że w domu nie było dobrze.. tak wnioskuje, ale tak było, mineło, jesteś dorosła i niestety partner też jak na razie nie jest w porządku, może i jest dobrym człowiekiem, ale ciągłe zwracanie Ci uwagi, krytykowanie, .. wszystko masz robić tak jak on chce, wzbudzanie w Tobie strachu doprowadza cię do kłamstwa, .. idzcie do tego psychologa, już po pierwszej wizycie otworzą ci się oczy na całą sytuację..
on nie panuje nad sobą i jego mama rozwiązuje wasze problemy ... on jest dorosły ?
.. i może to głupi szczegół ale jestem sama bałaganiarą, no i leży u mnie organizacja porządków dodmowych i mam to robić by pilnować się we wszystkich szczegułach - a sobie cos odpuściłam
masz to robić ? wiesz nie pochwalam niechlujstwa, ale koleżanko, przeczytaj co piszesz .. masz się pilnować i nie odpuszczać sobie.. to co to jest wojsko? on jest dyktatorem? i jeszcze mi powiedz, że jak nie zrobisz tak to krzyczy i wpada w nerwy i nie panuje nad emocjami, ja rozumiem, ze on lubi porządek, a ty nie masz tego we krwi, ale z czasem się nauczysz, albo niech on sprząta, a ty rób coś innego w domu.. nikt nie jest ideałem i każdy jest inaczej wychowany , co nie onacza, ze źle!
Dzięki. pewnie odezwę się po weekendzie- skończyłam właśnie pracę i idę. Jakoś czuje się lepiej psychicznie, może nie znalazłam rozwiązania ale może się ułoży. Jestem silniejsza
eee coś mi się wydaje, że chyba zaskoczyły Cię odpowiedzi i uciekasz..
Zgadzam się z Kają83. Twój problem polega na tym, że we wszystkim chcesz być taka 'jaką ON chce Cię widzieć'. Jeśli Twoim zdaniem zrobisz coś co może mu się nie spodobać- kłamiesz, by się mu 'przypodobać etc'. Sama sobie szkodzisz, bo 'kłamstwo jest jak kula śnieżna- im dłużej się toczy, tym jest większa' i sama zaczynasz się w tym gubić. Konieczna jest wizyta u terapeuty, bo nie tylko on nie radzi sobie z emocjami, ale również Ty. Zaczynasz zwyczajnie nie być sobą. Taki związek do niczego was nie zaprowadzi. A Ty powinnas zacząć brać odpowiedzialność za swoje życie jeśli chcesz być szczęśliwa.