Wyglada na to, ze ja jako pierwsza opisze jak to bylo u mnie.. nie wiem czy to bedzie mialo sens..
Ja mialam 16.. a on 17.
Zauwazylam go w szkole, gdzies tam na przerwie.. poczulam cos, czego nie czulam nigdy dotad.. hmm, chyba milosc od pierwszego wejrzenia. Oczywiscie jak to 16-latka, pochwalilam sie kolezanka moim ``obiektem westchnien``..
Ktore szczerze mowiac, wysmialy mnie.. no ale ja nie odpuszczalam, co przerwe krecilam sie w poblizu jego, no i chyba zauwazyl mnie wtedy .. zaczelismy pisac na gg (nie wiedzialam, ze to on, a on ze to ja) pomylil wtedy mnie z kim innym, no ale pisalismy razem.. no i coraz bardziej zaczelam go lubic, on opowiadal o swoich planach, marzeniach a ja o swoich..
Niedlugo potem, przeslalismy sobie swoje zdjecia, ja bylam wniebowzieta, on chyba troszke mniej (przeciez myslal, ze pisze z kim innym) ale ja nie odpuscilam.. chybato ja zabiegalam o niego.. nawet nie chyba, raczej napewno..
No i zeszlismy sie.. nie na dlugo, ok 3 miesiecy bylismy razem.. bo zaczelo sie super : kcoham cie, jestes tylko ty, najpiekniejsza, kochana, w ogole naj.. nieba mi mogl uchylic.. az za bardzo zaczal sie starac, co szczeze zaczelo mi przeszkadzac, kazda wolna chwile chcial spedzac ze mna .. kazda godzine, minute, sekunde.. mnie to zaczelo dusic, kiedy chcialam wyjsc z przyjaciolka, on jak te piate kolo u wozu szedl z nami, poczatkowo nie przeszkadzalo mi to.. ale jak tu pogadac szczeze z psiapsiola, wyzalic sie, skoro on siedzi obok?..
Zaczely sie wakacje, pojechalam z kolezanka i jej rodzicami nad wode hmm.. jakies 40km za naszym miastem, mialo to trwac tydzien, przedluzylo sie do 3 tyg.. on nie mogl tego zniesc, kiedy moja mama przyjechala nas ``odwiedzic`` on przyjechal tez.. bez zapowiedzi, akurat wyglupialismy sie, ja, moja kolezanka, jej brat (rok starszy) i jego kolega..
i nagle, ze ja go tu zdradzam, Bog jeden wie, co jeszcze robie nocami.. ale przemilczalam to, powiedzialam, zeby jechal z moja mama do domu, a jak wroce to pogadamy, chcial za wszelka cene zebym tez worcila.. ale halo? to wakacje, chcialam odetchnac troszke od niego, a nie od rana do nocy siedziec na lawce.. przeciez nie tak maja wygladac wakacje, po calym roku ciezkiej pracy na dobre stopnie.
Wrocilam tydzien pozniej (wczesniej, grozil mi przez sms`y, ze ze mna zerwie jak w tej chwili nie wroce) odpisalam : zerwij.. ale nie zerwal (naprawde mu zalezalo)..
Tak jak pisalam wyzej, wrocilam .. no i znowu sie zaczelo, lawka, park, normalnie jakby byl moim cieniem.. juz nawet potem klamalam, ze musze byc wczesniej w domu, i wychodzilam pozniej do kolezanek, oczywiscie gg musialo byc wlaczone na dowod tego, ze jestem, no to pisalam, ze ide ogaldac z mama filmn, czy kapac sie..
I zaczelam miec tego dosc, zerwalam z nim, poprosilam o przyjazn, on tego nie mogl zniesc, prosil, kleczal, plakal.. ja nie odpuscilam.. rozstalismy sie..
Niedlugo potem spotkalismy sie (on wiedzial, ze z mojej strony moze liczyc na przyjazn).. mial wtedy dziewczyne ( w sumie 2 tyg pozniej mial po naszym rozstaniu, no ale umowilismy sie.. na normalne pogaduchy, on to odebral chyba inaczej, z tamta zerwal i zaczal znowu o mnie zabiegac.. ja mu powiedzialam .. nic z tego.
No to sie zaczelo na dobre : bo ty taka, taka, wykorzystalas mnie (nie chcial mnie w ogole sluchac, ze dobrze wiedzial, ze to tylko przyjazn), moje kolezanki zaczal nienawidziec, z jedna sie nawet poklocilam, bo do niej przychodzil, zalil siee, plakal, nagadywal.. i ja wyszlam na ta najgorsza, kiedy przechodzilam obok niego na miescie, albo inaczej.. pamietam sytuacje, kiedy szlam mamie do sklepu, i niedaleko bylo takie miejsce z lawkami, i on siedzial tam z cala moja, juz wtedy byla ``ekipa``.. i jak szlam, to wielce glowa do gory, a wydawalo mi sie ze niezle na mnie nagadywal.. ja tego nie wytrzymywalam, poszlam do tej kolezanki, w ktorej znalazl sobie oparcie, i wszytsko wyjasnilysmy sobie, on na mnie nagadal takie niestworzone historie, ze to szok..
I tak nasza znajomosc sie skonczyla..
Dodam, ze mojej mamie tez się zwierzał, ze posmarowałam przyjacielowi ramiona kremem na basenie (zaden erotyczny masaz, po prostu chlapniecie balsamem i rozprowadzenie po ramionach), siedzial przy tym, nie mial nic przeciwko, jeszcze sie smialismy z tego, a potem przy mojej mamieofiare zaczal zgrywac, ze go zdradzalam na jego oczach.. szkoda gadac.. a, ze moja mama b. go lubila, to ja znowu bylam ta zla.. heh, cwaniak umial niezle sobie wszystkich na swoja strone przestawic..
Ale po jakims czasie (kiedy ja juz kogos mialam- teraz jest moim mezem).. spotkalismy sie, od slowa do slowa, i pogodzilismy sie.. bo przeciez po co miec wrogow?..
Kiedy tak rozmawialismy, naprawde zdalam sobie z tego sprawe, ze on mnie kochal, a on zgrywajac ofiare przy znajomych, mojej mamie, chcial zebym do niego wrocila..
Nie wiem, czy odpisalam prawidlowo, na zalozony watek.. ale wydaje mi sie ze u niego nastapila zmiana 180 stopni, a nawet 360, zaraz po naszym rozstaniu..
Milo, jezeli ktos dotrwal do konca i sie nie zanudzil 
No i ja czekam netbabeczki, na wasze opowiadania 