netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Teoria Milości

26 odpowiedzi4 068 wyświetleńzałożony przez Numer0, 03.01.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 27 ]

1 Ostatnio edytowany przez Numer0 (2011-01-03 22:49:27)

Temat: Teoria Milości

INFO: temat nie tyczy sie poprzednich i nawiazywany jest z innej beczki.
Pytania zadaje sam sobie od dziecka i dla siebie wszystkie odpowiedzi mam juz od dawna....

Jakie macie teorie na miłość ? Ja jako ogromny realista uważam tak:

Nie istnieje cos takiego jak jedyna milosc smile Uwazam ze, Miłość to poprostu uczucie.
Wiele osob sie ze mna nie zgadza i uwazaja ze moje poglady sa chore, lecz czym jest milosc:
milosc to uczucie jakie buduje sie miedzy ludzmi. Mozna wybudowac je tak mocno ze stanie sie
najpiekniejszym uczuciem z wszystkich jakie bedziemy posiadac i tak kochajac mozemy zyc do smierci....

Jednak....

Uwazam ze jesli kocha sie kogos z calego serca oczywiscie nie chce sie nikogo innego....
gdyby zrobic experyment.... i sprawdzic czy dalo by sie kochac jedna osobe maksymalnie, lecz
budowalo by sie uczucia do partnera numer 2, uwazam ze dalo by pokochac sie wiecej niz jedna osobe....

Do czego zmierzam:

Wiele osob mowi ze tak nie jest, a ja na przyklad potrafie pokochac wiecej niz jedna osobe. Nigdy
tego oczywiscie nie praktykowalem. Jak to rozumiem ? Ze moj poglad na milosc to uczucia i gdybym
sobie pofolgowal w zauroczeniu do kolejnej dziewczyny majac swoja partnerke, na pewno po czasie
mial bym problemy z tym ktore uczucie jest silniejsze badz byly by na rowni.
Oczywiscie nigdy i przenigdy tego nie robilem, bo nie poto zyje by ranic swoja polowke lecz po to by budowac
swoja jedyna miłość.

Ci ktorzy tego nie rozumia czesto mowia, ze juz kogos nie kochaja. Zostawiaja kogos dla innej osoby
mowiac ze to nie byla ta milosc. A moim zdaniem nie istnieje cos jak "ta" milosc, istniejemy my i wybor
z kim chcemy byc. Czy kogos szanujemy, dajemy ochrone. Mozna kochac kogos i widziec kogos innego kto
poluje na nas, ten ktos moze byc atrakcyjniejszy 100 razy niz nasz partner lecz nam jest to obojetne
bo traktujemy swoja polowke tak jak chcielibysmy byc traktowani, a bez poswiecenia nie ma istnienia.

Tez to tak widzicie ? Czy wierzycie w czary, jedyna milosc i cos jeszcze smile

2

Odp: Teoria Milości

Widzę to trochę podobinie. Czyli, że można kochać więcej niż jedną osobę. Mimo, że jestem młoda tego doświadczyłam. Może to nie była prawdziwa miłość a zauroczenie, jednak darzyłam tym uczuciem dwie osoby i rzeczywiście trudno mi było wybrać, do kogo czuję więcej. Dziś wiem, że w swoim wyborze kierowałam się przeszłością, bo chłopak, którego wybrałam, był już moim chłopakiem. Wiedziałam czego się po nim spodziewać itd., mimo że ten drugi miał w sobie coś, czego nie umiem nazwać. Jednak przeważyło to, że tamtego znałam a tego dopiero poznawałam. Wyszło jak wyszło, ostatecznie do tej pory jestem z tym drugim i czuje się szczęśliwa.

Uważam, że w miłości za bardzo kierujemy się rozsądkiem. Górę bierze materializm, strach przed czymś nowym i nienzanym, zdanie innych. Jesteśmy za mało otwarci i odważni. Na pewno mało jest ludzi, którzy swoje szczęście a nawet życie stawiają na jedną kartę.

Aktualnie kocham jedną osobę. Mimo, że dziewczęce marzenia mówią "to ten jedyny", rozsądek mi mówi " wszystko może się zdarzyć". Trzeba kochac bezgranicznie ale tak by się w tym nie zatracić.

3

Odp: Teoria Milości
Numer0 napisał/a:

Nie istnieje cos takiego jak jedyna milosc smile Uwazam ze, Milosc to poprostu uczucie.
Uwazam ze jesli kocha sie kogos z calego serca oczywiscie nie chce sie nikogo innego, jednak....
gdyby zrobic experyment.... i sprawdzic czy dalo by sie kochac jedna osobe maksymalnie, lecz
budowalo by sie uczucia do partnera numer 2, uwazam ze dalo by pokochac sie wiecej niz jedna osobe....

Ja uwazam że miłość to przyjaźń no i seks oczywiscie smile
Jesli by brac miłosć tylko jako uczucie to byłoby ono słabe, bo uczucia sa zmienne...

Numer0 a może cię ciągnie do takich eksperymentów bo jeszce poszukujesz....i na siłe starasz sie byc z kimś bo "tak trzeba" bo "nie chcesz zranić" stad takie myśli,że bylbyś w stanie pokochac dwie osoby...

Ja osobiście nie mam takiego problemu, bo jesli zaczyna mi sie podobac inna osoba to automatycznie zamykam sie na osobe z która bylam w zwiazku, więc nie mam dylematu...

Moim zdaniem nie da sie kochac dwóch osób jednocześnie...tylko jest dylemat wyboru miedzy tym co znane a tym co świeże miedzy moralnoscia a pokusami miedzy poczuciem obowiązku a prawem do szczescia  i tak kolo sie zamyka.

4

Odp: Teoria Milości

Nie, nie mam zadnych problemow, omawiam poprostu temat. Mialem krotkie zauroczenie w sesie ze spotkalem inna osobe i bylo czuc "to cos", w odczuciu ze moglibysmy porzucic dla nas swiat lecz od razu czulem ze moja dziewczyna jest mi wazniejsza i po "tamtej" zostalo tylko mile odczucie, ze sa tacy ludzie, pasujacy do nas.... Pozniej bylem jeszcze dlugo ze swoja dziewczyna, ale nie omawiam tu siebie bo na to mam inny dzial, tu omawiam ten poglad smile

5

Odp: Teoria Milości

Koliber podoba sie inna osoba ..mialas na mysli tylko wyglad czy wyglad + charakter ?

6

Odp: Teoria Milości

Wygląd + charakter big_smile

7

Odp: Teoria Milości
Numer0 napisał/a:

Nie, nie mam zadnych problemow, omawiam poprostu temat. Mialem krotkie zauroczenie w sesie ze spotkalem inna osobe i bylo czuc "to cos", w odczuciu ze moglibysmy porzucic dla nas swiat lecz od razu czulem ze moja dziewczyna jest mi wazniejsza i po "tamtej" zostalo tylko mile odczucie, ze sa tacy ludzie, pasujacy do nas.... Pozniej bylem jeszcze dlugo ze swoja dziewczyna, ale nie omawiam tu siebie bo na to mam inny dzial, tu omawiam ten poglad smile

No bo prawda jest że my tych "swoich połówek" mamy trochę więcej niż tylko jedną...
Widzisz ja miałam identyczna sytuację jak Ty 6 miesięcy temu i poszłam za tym uczuciem a teraz jestem bardzo szczęśliwa i nie żałuję tego kroku big_smile
myślę, ze zawsze lepiej spróbować niż żałować ze sie czegoś nie zrobiło  smile

8 Ostatnio edytowany przez orbitka26 (2011-01-03 19:28:45)

Odp: Teoria Milości

niektorzy sprobowali i zaluja, bo akurat im sie tak wydawalo ze ktos jest 'fajniejszy' a tu nagle klapka sie okazywalo po kilku tygodniach miesiacach, niektorzy nawet po latach zaluja. mam taka bliska kolezanke. 5 lat zwiazku, nagle nuda rutyna , spróbunek czegos nowego , rozpad zwiazku i 2 lata zalowania ...do dzis wspomina..

takze jedni ktorym wyjdzie powiedza , trzeba probowac,
a drudzy ..powiedza "dopiero teraz widze jaki to byl blad" ..
nie ma reguly, niestety.
dobrze ze Tobie sie udalo Koliber.

CookieBitch zgadzam sie teraz często kieruje nami strach a to najgorszy doradzca..
przeszkadza wielu ludziom byc szczęśliwymi.
ja w sobie ten strach zwalczyłam w wiekszosci i pomoglo to nie tylko mi ale tez mojemu obecnemu zwiazkowi, i teraz w 100% wiem ..kiedy czuje strach - musze go w 100% odrzucic i podjac decyzje ta ktora kryje sie we wezystim tym co czuje.. procz strachu.

9

Odp: Teoria Milości

No tak czasami źle wybieramy, ale to też nie powód żeby od razu załowac,
przeciez zycie idzie do przodu i nie musimy trwac przy osobie która nam nie odpowiada
to jest właśnie fajne ze zawsze mamy wolny wybór...

I powiem jeszcze tak, ze ja nie odbieram tego w formie "udało mi się" bo to troche brzmi ze "trafiło mi sie jak ślepej kurze ziarno" hihii
ja po prostu wierzyłam w to i angażowałam sie mimo tego ze poczatki wcale nie były łatwe,
ale ja juz tak mam ze jak mi na czymś/na kims zalezy to nie ma bata, bedzie jak chcę big_smile
i zawsze sobie powtarzałam, ze moze byc tylko lepiej big_smile

10

Odp: Teoria Milości

a ja uwazam, ze nie mozna kochac dwoch osob jednoczesnie. jasne, moze mi sie wiele facetow podobac na raz, ale to wlasnie dzieki milosci do tego kogo kocham jestem w stanie sie powstrzymac przed zdrada.
poza tym uwazam, ze nie ma czegos takiego jak 'nie wiem czy go/ja kocham'. jesli kogos darzysz tym uczuciem to o tym doskonale wiesz a jesli nie jestes pewien- to po prostu swiadczy o braku milosci.
nie wierze rowniez w to, ze kocha sie prawdziwie tylko raz w zyciu. nie wierze w teorie o dwoch polowkach. mysle, ze mozemy byc z kims szczesliwi, kochac i byc kochanym ale po jakims tam czasie moze to uczucie przeminac i doprowadzic do rozstania. ale wcale nie musi to oznaczac, ze nie kochalismy.

11

Odp: Teoria Milości

Zgadzam sie z Tobą Vanilka big_smile
Miłosć nie jedno ma imie smile

12

Odp: Teoria Milości

Nie można kochać dwóch osób jednocześnie.

Definicja miłości jako przyjaźń + sex to bardzo uboga definicja. Wynikało by z niej, że jeśli decyduję się na sex z przyjacielem to znaczy, że go kocham. Bzdura - to bardziej złożone uczucie, nie można go tak rozczłonkować.

Niemniej jednak wracając do tematu, wypowiedzi typu: "jestem z jedną dziewczyną, ale poznaję drugą i zakochuję się w niej bo podoba mi się jej wygląd i charakter" traktuję jako bardzo infantylne, świadczące o braku dojrzałości emocjonalnej autora i jednocześnie jego nieznajomości tego magicznego uczucia jakim jest miłość.

Dlaczego?

Ano dlatego, że jeśli jestem z kimś oznacza to, że tą osobę obdarzam ogromnym zaufaniem [nie mam tu na myśli zaufania w kontekście "wiem, że mnie nie zdradzi", ale zaufanie - czyli wiem, że on mnie akceptuje, że mogę na nim polegać cokolwiek by się nie działo, że nie muszę nic udawać przy tym człowieku, mogę otworzyć całą siebie przed nim wiedząc, że tego nie wykorzysta, że nie zrobi mi krzywdy], że chcę stworzyć z nim odpowiedzialny związek, założyć rodzinę, powielić siebie i jego poprzez potomstwo, że chcę być z nim cokolwiek by się nie działo - banalnie - na dobre i na złe. Wiążę się z partnerem czyli biorę odpowiedzialność za swoje postępowanie względem niego, dążę do tego by był szczęśliwy.

Jak więc mogę pokochać inną osobę? Zbliżając się do innej osoby łamię wszystko to co definiuję jako  miłość. Łamię zaufanie partnera, krzywdzę go swoim postępowaniem, zachowuję się nieodpowiedzialnie. Wynika z tego, że jeśli jestem w stanie zachować się tak względem niego to znaczy, że tak naprawdę go nie kocham. Z drugiej strony patrząc na tą nową osobę - jeśli zbliżam sie do niej mając partnera to znów nie mogę mówić o miłości. Bo krzywdzę też tego drugiego prowadząc podwójne życie.

Wydaje mi się, że kluczowe jest rozróżnienie miłości od fascynacji, pożądania, namiętności, chwilowej chęci posiadania i pokusy. Będąc w związku, zwłaszcza w długim związku jesteśmy narażeni na wiele pokus. Bo swojego partnera znamy na pamięć, a tu pojawia się ktoś nowy, tajemniczy, świeży. Bardziej pociąga nas ta jego mistyczność, czujemy znużenie w zwiazku, mamy ochotę odkrywać i być zaskakiwani. W długim związku ciężko o takie emocje, nawet propagowane metody odświeżania związku są tak naprawdę picem na wodę. Bo co z tego, że wyjadę w jakieś egzotyczne miejsce, czy nie wiem wynajmę z partnerem ekskluzywny pokój w hotelu na weekend jeśli ciągle partner jest ten sam? Moge stworzyć piękną otoczkę, ale co z tego kiedy patrzę na niego i widzę to dokladnie to samo co dzień wcześniej, miesiąć wcześniej, rok wcześniej? To jest właśnie cała sztuka, żeby pomimo tego co nieuniknione czyli rutyny i znużenia, dalej pielęgnować ten ogień, który zapłonął na początku.

Dlatego dla mnie jedyną słuszną definicją miłości są emocje + zaufanie [być może wy nazywacie to przyjaźnią] + namiętność + [co najważniejsze] nasza ciężka praca włożona w związek i odpowiedzialne podejście do partnera.

13 Ostatnio edytowany przez syla135 (2011-01-04 14:15:00)

Odp: Teoria Milości

Miłość nigdy nie ustaje.... tak więc trwają wiara,nadzieja,miłość - te trzy: z nich zaś największa jest miłość." To jest chyba najlepsza definicja miłości.TO STRESZCZENIE DLA TYCH CO CHCA KROTKIEJ DEFINICJI ZEBY ZAPAMIETAC A O TO WEDLOG MNIE PELNA WERSJA:
Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.

Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką możliwą wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym.

I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał.

Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje,

[nie jest] jak proroctwa, które się skończą, albo jak dar języków, który zniknie, lub jak wiedza, której zabraknie.

Po części bowiem tylko poznajemy, po części prorokujemy.
Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe.

Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecięce.

Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz: Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.

I DLA MNIE TO ODPOWIEDZ NA TO CZYM JEST MILOSC, A CZY MILOSC JEST JEDYNA? NIE, KOCHA SIE ZA PEWNE ZA KAZDYM RAZEM,ALE TYLKO RAZ TAK NA CALE ZYCIE, I WTEDY PRZYSLANIA TA NAJWIEKSZA MILOSC TE MNIEJSZE, TE BYC MOZE POMYLKI, BO GDYBY BYLY PRAWDZIWYMI MILOSCIAMI TO BY TRWALY PRZEZ CALE ZYCIE, DLA TEGO WEDLOG MNEI MOZNA KOCHAC TAK PRAWDZIWIE TYLKO JEDNA OSOBE, TYLKO Z JEDNA BYC CALE ZYCIE A JESLI KOMUS ZDARZY SIE KOCHAC DWIE OSOBY TO NIECH BEDZIE PEWNA, ZE JEDNA MILOSC USTANIE, ZE JEDNA JEST POMYLKA

14

Odp: Teoria Milości
Tisha napisał/a:

Ano dlatego, że jeśli jestem z kimś oznacza to, że tą osobę obdarzam ogromnym zaufaniem [nie mam tu na myśli zaufania w kontekście "wiem, że mnie nie zdradzi", ale zaufanie - czyli wiem, że on mnie akceptuje, że mogę na nim polegać cokolwiek by się nie działo, że nie muszę nic udawać przy tym człowieku, mogę otworzyć całą siebie przed nim wiedząc, że tego nie wykorzysta, że nie zrobi mi krzywdy], że chcę stworzyć z nim odpowiedzialny związek, założyć rodzinę, powielić siebie i jego poprzez potomstwo, że chcę być z nim cokolwiek by się nie działo - banalnie - na dobre i na złe. Wiążę się z partnerem czyli biorę odpowiedzialność za swoje postępowanie względem niego, dążę do tego by był szczęśliwy.

Tak, bo właśnie to jest przyjaźń big_smile
bo tak jak piszesz partner jest na dobre i na złe i mimo wszystko...czyli jest przyjacielem

a dla mnie jest to przyjaźń+seks=partnerstwo...bo z samym przyjacielem bym nie poszła do łózka, a jesli łaczył by mnie z kims tylko seks to bylby to tylko mój kochanek...
dlatego dla mnie musi być i fajny seks i chęć bycia przyjacielem drugiej osoby zeby stworzył sie zwiazek smile

no jedynie nie zgodze sie z ta odpowiedzialnością za swoje zachowanie, bo np. jeśli stwierdze ze nie kocham swojego obecnego patrnera i zdradze go z innym, po czym zostawie to patrzac moim tokiem myslenia to jest normalna kolej rzeczy a nie brak odpowiedzialnosci.
Brakiem odpowiedzialnosci byłoby dla mnie zostawienie swoich dzieci bez opieki przykładowo.

emocje+zaufanie...ok z zaufaniem sie jeszce zgodze, ale emocje przeciez sa zmienne.
emocje to zarówno szzescie, zachwyt ale i gniew, lek, odraza.
Przeczysz sobie z jednej strony mówiac ze miłosc to emocje a później piszesz, ze zacytuje:
Wydaje mi się, że kluczowe jest rozróżnienie miłości od fascynacji, pożądania, namiętności, chwilowej chęci posiadania i pokusy", przeciez to wlaśnie wszystko sa emocje.

Owszem emocje sa fajne i potrzebne w zwiazku, bo bez tego by nudą powiało i one własnie podsycają i urozmaicają zwiazek big_smile

15 Ostatnio edytowany przez Tisha (2011-01-04 15:26:53)

Odp: Teoria Milości

"a dla mnie jest to przyjaźń+seks=partnerstwo...bo z samym przyjacielem bym nie poszła do łózka, a jesli łaczył by mnie z kims tylko seks to bylby to tylko mój kochanek..."

Jak to z samym przyjacielem nie pójdziesz do łóżka? Wg Twojej definicji miłość to przyjaźń + sex, więc jak dobierasz partnera, skoro nie chcesz sypiać z przyjacielem? wink Chyba, że masz na myśli: najpierw sex potem przyjaźń? wink A to akurat potraktowałabym tak, że jeśli najpierw z kimś śpisz to jest Twój kochanek, zwykły romans. Potem ewentualnie może przyjść przyjaźń i się z owym kochankiem wiążesz wink Chyba, że to się dzieje równocześnie, a to też ciekawe  wink
Dlatego tutaj też nawiązuję do emocji: są emocje - jest zainteresowanie - chęć poznania - przyjaźń - sex - związek. Tak to widzę. Aczkolwiek w dzisiejszych czasach kolejność tych rzeczy jest różna w zależności od osoby :] ja preferuję wyłącznie tą kolejność, która opisałam.

"no jedynie nie zgodze sie z ta odpowiedzialnością za swoje zachowanie, bo np. jeśli stwierdze ze nie kocham swojego obecnego patrnera i zdradze go z innym, po czym zostawie to patrzac moim tokiem myslenia to jest normalna kolej rzeczy a nie brak odpowiedzialnosci.
Brakiem odpowiedzialnosci byłoby dla mnie zostawienie swoich dzieci bez opieki przykładowo."

A moim tokiem myślenia to nie jest miłość. Bo jak kochasz to nie zdradzisz, ba! Jeśli masz w sobie choć grosz uczciwości to w takiej sytuacji po prostu powiesz partnerowi, że nie ma miłości z Twojej strony i odejdziesz. Zdrada nie ma usprawiedliwienia, to kwestia dojrzałości. Coś się kończy - odchodzisz, a nie oszukujesz i lecisz w ramiona innego.


"emocje+zaufanie...ok z zaufaniem sie jeszce zgodze, ale emocje przeciez sa zmienne.
emocje to zarówno szzescie, zachwyt ale i gniew, lek, odraza.
Przeczysz sobie z jednej strony mówiac ze miłosc to emocje a później piszesz, ze zacytuje:
Wydaje mi się, że kluczowe jest rozróżnienie miłości od fascynacji, pożądania, namiętności, chwilowej chęci posiadania i pokusy", przeciez to wlaśnie wszystko sa emocje."

No właśnie, dokładnie, emocje są różne i wszystkie muszą wystąpić, żeby powstała miłość. I szczęście i zachwyt i gniew i lęk. Jednak kiedy kierujesz się tylko wybranymi emocjami właśnie takimi jak fascynacja, namiętność i pożądanie to nie ma tu w ogóle o czym gadać. Tym się właśnie różni miłość od namiętności i pożądania. MIłość charakteryzuje się zbiorem emocji, a pożądanie czy namietność to po prostu nazwa jednej z nich. A dużo osób tego nie zauważa, opierając swoje relacje z partnerem tylko na jednej bądź kilku emocjach, nie dostrzegając, że to nie wszystko i że czegoś brakuje.

Amen.

16

Odp: Teoria Milości

Tiszka troche skomplikowałaś to co napisałam...
przeciez przyjaciel nie musi mnie pociągać fizycznie i tak samo na odwrót, nie musze zaprzyjaźniac sie z kochankiem bo np.ma cechy lekkoducha których bym nie przełknęła...
przeciez sie nie bede do nikogo na siłe zmuszać proste.

Owszem jeśli tego chce to otwieram sie na związek ze swoim partnerem seksualnym bądz przyjacielem jesli oczywiscie on bedzie takiego samego nastawienia do mnie.

jeszcze dodam, że  miałm zwiazek zaczynający sie od przyjaźni jednak z biegiem czasu nie byłam zadowolona z seksu wiec go zerwałam...
seks jest istotnym elementem i jeśli ta sfera leży to choć "ukochani" beda szeptac sobie miłe słowa do ucha to ten brak kiedyś wyjdzie.
I wtedy zaczynaja sie problemy typu zdrada.
Dlatego osobiscie wole jesli zacznie sie od pozadania, seksu a nie ze jakieś czekanie na odpowiedni moment.

odniose sie jeszce do tego:"A moim tokiem myślenia to nie jest miłość. Bo jak kochasz to nie zdradzisz, ba! Jeśli masz w sobie choć grosz uczciwości to w takiej sytuacji po prostu powiesz partnerowi, że nie ma miłości z Twojej strony i odejdziesz. Zdrada nie ma usprawiedliwienia, to kwestia dojrzałości. Coś się kończy - odchodzisz, a nie oszukujesz i lecisz w ramiona innego."

Ale po co zrywac z partnerem tak po prostu żeby sobie zerwać, bo pod wpływem emocji nagle  sobie uświadomiłam ze go nie kocham...przeciez taka wspaniałomyślnosć nigdy nie nadchodzi sama do puki ktos nie pojawi na horyzoncie albo jakas sytuacja np.odległosć, wyjazd, choroba nie uświadomi ci tego.

Oczywiscie że nie zdradzisz jak kochasz o ile jest to miłosć szczera i prawdziwa w której widzisz partnera w całej okazałosci(wady+zalety) a nie tylko przez pryzmat wyobraźni.

Ja osobiscie nie nadaje sie do podwójnego zycia....
raz zdradziłam i wiem co to znaczy....
lubie sie angazowac w jedną osobę a nie w dwie...
zbyt dużo komplikacji jak na moje proste podejscie big_smile

17

Odp: Teoria Milości

To jak piszesz o tym ala odkochaniu jest troche szokujace, pomijajac to ciagne dalej:

Mi chodzi o to ze my nie potrafimy kochac wielu osob ale tylko dlatego ze akurat "my" jestesmy normalni.
A pytanie nie bylo czy "my" potrafimy bo my nie potrafimy big_smile tylko czy sie da wink
Wiec gdyby popatrzec na te kraje gdzie gosc moze miec kilkanascie zon a one drapia sie o niego to
wygladalo by na to ze on moze sie we wszystkich badz conajmniej kilku zakochac. A wiec jaki morlal ?:
Kazda egoistyczna osoba moze sie zakochac w wiecej niz jednym partnerze przez co powstaja problemy typu:
nie wiem kogo wybrac.

18

Odp: Teoria Milości

Tak jak już napisałam Numerze0, nie można kochać dwóch osób naraz kiedy mówimy o miłości prawdziwej, przelotne "miłostki" to nie miłość.

Co do Kolibra to jeśli poznajesz kogoś będąc w związku i uświadamiasz sobie, że bardziej Ci zależy na nowej osobie niż aktualnym partnerze to nie usprawiedliwia zdrady. Nie trzeba iść od razu z kimś do łóżka, można najpierw się rozstać, a potem myśleć o innym partnerze. I zdania w tej kwestii nie zmienię. Zdrada to jedna z najpodlejszych skrajności egoizmu i wynika z moralności człowieka. Wszystko można załatwić tak, żeby było uczciwie. Jeśli dla Ciebie seks jest tak mega ważny, że możesz zostawić partnera ze względu na kwestie łóżkowe to bardzo Ci współczuję, nie doceniasz tego co najpiękniejsze. To kwestia ważna, ale nie najważniejsza.

19

Odp: Teoria Milości
Numer0 napisał/a:

Wiec gdyby popatrzec na te kraje gdzie gosc moze miec kilkanascie zon a one drapia sie o niego to
wygladalo by na to ze on moze sie we wszystkich badz conajmniej kilku zakochac. A wiec jaki morlal ?:
Kazda egoistyczna osoba moze sie zakochac w wiecej niz jednym partnerze przez co powstaja problemy typu:
nie wiem kogo wybrac.

Mmh...to już chyba sprawa kuturowa, czesto za tym idzie nie miłosc a np.przedłużenie meskiego żywota(ponoc poligamiści zyja dłuzej) badz "im wiecej tym lepiej" bo to swiadczy o zamoznosci takiego mezczyzny, kiedys ogladałam o tym program ale juz mało pamietam smile

Racja, wszyscy jestesmy egoistami....
i mozemy sie zakochac w wiecej niż jednym partnerze, ale pytanie brzmi czy chcemy?
dla mnie jesli ktoś chce zakochiwac sie w wiecej niz jednym partnerze to po prostu ma potrzebe szukania, porównywania, poznawania swoich potrzeb...jasne ze jest później dylemat kogo wybrac, bo w każdej osobie widzimy czastke nas samych.

Ja osobiscie nie potrafie kochac dwóch osób jednoczesnie.

20

Odp: Teoria Milości
Tisha napisał/a:

Co do Kolibra to jeśli poznajesz kogoś będąc w związku i uświadamiasz sobie, że bardziej Ci zależy na nowej osobie niż aktualnym partnerze to nie usprawiedliwia zdrady. Nie trzeba iść od razu z kimś do łóżka, można najpierw się rozstać, a potem myśleć o innym partnerze. I zdania w tej kwestii nie zmienię. Zdrada to jedna z najpodlejszych skrajności egoizmu i wynika z moralności człowieka. Wszystko można załatwić tak, żeby było uczciwie. Jeśli dla Ciebie seks jest tak mega ważny, że możesz zostawić partnera ze względu na kwestie łóżkowe to bardzo Ci współczuję, nie doceniasz tego co najpiękniejsze. To kwestia ważna, ale nie najważniejsza.

Ale jesli spotkam sie z ta osoba raz, drugi, trzeci na kawę i otwieram sie na nia mentalnie to przeciez już jest zdrada hihi....i wcale nie musze isć z nią do łoźka zeby dopiero wtedy stwierdzić zdrade.

Widzisz nie da sie w zyciu wszystkiego załatwiac tak zeby wszyscy byli zadowoleni i nie odczuli krzywdy...bo jeśli tak bedziemy podchodzic do sprawy to nigdy sami nie będziemy szcześliwi bo wiecznie bedziemy chcieli być fair wględem innych a tym samym bedziemy zaniedbywac własne potrzeby. Jak to sie rzecze "nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło",czyli równorzędne jest zło i dobro i jedno bez drugiego nie istnieje.

21

Odp: Teoria Milości

Znałam kiedyś dziewczynę która mówiła że kocha dwóch facetów - jak to nazwaliście ci "normalni" uważali że w takim razie nie kocha żadnego ale coś jednak w tym było bo ona zostawiła obu i po dzień dzisiejszy jest sama a minęło 15 lat więc chyba kochała obu i nie chciała żadnego ranić - sama nie wiem bo zaliczam się do tych "normalnych" jedna milość a inne to zauroczenie czasowe.

22

Odp: Teoria Milości

Szkoda ze sobie chociaz jednego nie zostawiła smile
pewnie dziewczyna poczuła presje otoczenia i zostawiła dwoch...
i do czego to doprowadziło ze jest samotna i to trwa już 15 lat...ehhh
do tego własnie doprowadzają glupie morale wprowadzne przez tzw."ludzi normalnych", dziewczyna nie chciała nikogo krzywdzić to pozbawiła sie wyboru...ehhh
szkoda gadać

23

Odp: Teoria Milości

Sama wiesz jak jest niby nikt nie przejmuje się "co ludzie powiedzą" ale pod skórą wielu z nas liczy się z opinią innych , rodziny , przyjaciół , od po prostu lubimy być chwaleni a nie napiętnowani. Taka ludzka natura potrzeba akceptacji (byle nie do przesady bo jak wyżej widać czasem się to źle kończy)

24 Ostatnio edytowany przez Koliber (2011-01-05 15:29:24)

Odp: Teoria Milości

Tak to prawda...
a jak trafi na słabsza jednstkę to juz koniec...
tak jest ze w miare dojrzewania chcemy sie wyrwac spod presji rodziny,społeczeństwa....
ja na szczęście wyrwałam sie spod takiej presji oczywiście zdarzają sie sytuacje gdzie trzeba isc na kompromis albo pewne sytuacje przemilczeć ale w rezultacie nie wpływają one na moje wybory, bo nie sa istotne dla mnie...

ciekawy temat-presja, opinia innych to sa odwiczne problemy

jeszce dodam, ze potrzeba akceptacji tak na prawde nie jest człowiekowi do niczego potrzebna,
choć tak jak piszesz buduje nas wewnetrznie...
i to nie jest złe ze potrzbujemy takich bodźców, ale kiedy przyjdzie okres gorszy w naszym zyciu i ktoś nas zgani a nie pochwali to osoba bardzo potrzebujaca akceptacji innych moze sie załamać dlatego nie warto uzalezniac szcześcia od zdania innych osób smile

25 Ostatnio edytowany przez Numer0 (2011-01-05 16:34:06)

Odp: Teoria Milości

Koliber nie zdajesz sobie sprawy ze to nie takie proste. Jak zostawisz jedna osobe ktorej obiecywalas milosc i nie rozwiazesz tego w sposob moralny to tobie bedzie dobrze, bo jak mowisz jest dobro i zlo lecz to zlo to bedzie dla niego. Takie osoby wlasnie zostaja zranione do konca zycie z nie rozwiazanym uczuciem i majac pozniej swojego partnera widza ta osobe i nagle czuja bol, bo czastka ich jest wyrwana przez taka nieodpowiedzialna osobe. Trzeba szanowac czlowieka i rozwiazywac wszystko a nie isc jak Forest Gump. Juz pomijajac ze czesto nie odzyskuje sie swojej osoby i jest sie do konca nieszczesliwym.

26

Odp: Teoria Milości

Numer0...a powiedz mi w takim razie w jak w moralny sosób da sie zerwac z druga osoba???
czy wydaje ci sie ze jesli przeprosisz tę osobe za to ze z nią zrywasz to ona ona bedzie mniej cierpiała???...mhmm

przeciez ból cierpienia spowodowany rozstaniem jest taki sam...
i nie wazne czy zerwiesz bo "po prostu zerwiesz" czy zerwiesz dlatego ze "pojawił sie ktoś inny" czy dlatego ze "przestałeś kochać"...
ta druga osoba zawsze bedzie sie czuła poszkodowana....

a moze chodzi ci o to, ze jak juz obiecałeś komus miłosć to przy tej osobie musisz trwać mimo tego że miłosć wygasła.... i czy w takim przypadku na własne życzenie nie zrobisz źle sobie???

Wybieraj albo Twoje szczęście albo czyjes...takie życie

a kto cie tam wie co bedzie za rok a ty o końcu zycia mówisz hihihi
a to czy do końca jesteś nieszcześliwy zalezy tylko od Ciebie i od Twojego podejscia...=)

Posty [ 27 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026